leziox
06.10.05, 22:45
Nigdy nie powiedziałem że jestem łatwy w odbiorze ani „do strawienia”.Piszę tu
różne rzeczy i nie każdemu muszą się one podobać.To w końcu prawdziwa demokracja.
Mogę pozwolić sobie na luksus nie podlizywania się komukolwiek.To prawdziwa
wolność.Nie zamierzam nikogo obrażać bez sensu,przynajmniej jeśli mnie się nie
atakuje obelżywymi inwektywami.To tolerancj,mniej lub bardziej prawdziwa.
Ale jeśli panienka,sama zaczynając od tego,abym się wypchał,obraża się potem
śmiertelnie na odpowiedzi ,pozbawione nawet najmniejszych inwektyw
obrażających jej intelekt oraz cokolwiek będącego w jej posiadaniu,no to
czuję,że szaleństwo mnie ogarnia.W jaki sposób mam się komunikować,nie
obrażając delikatnych księżniczek na ziarnku grochu?