Dodaj do ulubionych

madrilenio ?

13.05.02, 03:03
O mieszkańcu Suwałk już się dowiedziałem, zwie się suwalczanin.
Z mieszkańcami Londynu, Paryża czy Berlina tez nie mam problemów.
A jak po polsku nazwać mieszkańca Madrytu?
Po hiszpańsku to brzmi ślicznie: "madrilenio", a jak po polsku?

Stary zgred


Obserwuj wątek
    • teresa.kruszona Re: madrilenio ? 14.05.02, 15:51
      Najlepiej nie tworzyć nazw mieszkańców od nazwy miasta Madryt. Rzadko używanymi
      formami są: madrytczyk, madrytka. Nie brzmią te nazwy tak pięknie jak po
      hiszpańsku.
    • sze Re: madrilenio ? 15.05.02, 11:54
      > A jak po polsku nazwać mieszkańca Madrytu?
      > Po hiszpańsku to brzmi ślicznie: "madrilenio", a jak po polsku?

      > Najlepiej nie tworzyć nazw mieszkańców od nazwy miasta Madryt. Rzadko używanymi
      > formami są: madrytczyk, madrytka. Nie brzmią te nazwy tak pięknie jak po
      > hiszpańsku.

      tak, to najlepsza rada. sa watpliwosci - nie mowic. slowniki nie podaja -
      polonista nie wie. nie ma takiego slowa w tym jezyku. nie uzywac, nie tworzyc,
      zapomniec.

      znaczy sie, polszczyzna nie umie tego nazwac. wadliwy jezyk. nie uzywac.
      zapomniec.

      polonista morduje jezyk. co bylo do udowodnienia.

      ale do rzeczy.

      jak mowic? albo pokombinowac z zestawem polskich koncowek uzywanych w takich
      sytuacjach, np.

      madrytczyk
      madrycianin
      madryciak

      albo zdobyc sie na odwage i stworzyc cos niestandardowego, opartego np. na
      oryginale, typu

      madryleńczyk

      w koncu mieszkancow Moskwy najczesciej nazywa sie 'moskwiczanami', co sie opiera
      na derywacie rosyjskim ('moskwicz'), a nie zostalo urobione tylko w polskim.

      albo w ogole wymyslic cos wlasnego, byle zgrabnie

      po prostu, jakby ktos pisal ksiazke, gdzie zachodzilaby koniecznosc czestego
      uzywania okreslenia mieszkancow Madrytu, powinien porzadnie przemyslec sprawe, bo
      to, co wymysli, moze sie przyjac. aha, i nie sluchac polonistow, bo daleko nie
      zajdzie ("najlepiej nie tworzyc" - cha, cha).

      na deser inna zagwozdka. tez hiszpanska. jak utworzyc przymiotnik o hiszpanskiego
      regionu o nazwie Murcja? hę?

      murcyjski? (Galicja - galicyjski)
      murcjanski? (Wenecja - wenecjanski)
      murcuski? (Francja - francuski)
      murecki? (Turcja - turecki)
      murcki? (Grecja - grecki, endecja - endecki, poza tym jest taka kopalnia)
      murdzki? (Szwecja - szwedzki)
      murcyjny? (kolacja - kolacyjny, policja - policyjny)

      polonisci, nie patrzcie po slownikach, bo nie bedzie. pytam myslacych.
      • halina7 Re: madrilenio ? 15.05.02, 13:02
        Wbrew zaleceniu poszperałam po słownikach i znalazłam:
        "murcyjski: - tak każe pisać " Słownik nazw własnych" Jana Grzeni (PWN, 1998).
        "Madrytczyka" on jednak nie zaleca. Pisze tak: "W wielu wypadkach (...) nazw
        nie tworzymy, choć umielibyśmy to zrobić bez większego trudu. (...)
        Wyrazy "madrytczyk", "madrytka", choć poprawne pod względem formy, nie są
        używane. Dochodzi tu do rozdźwięku między możliwościami systemu językowego a
        zwyczajem językowym - wyrazu pochodnego czasem nie tworzymy, mimo że jest to
        możliwe. W takich wypadkach użytkownik języka samodzielnie musi podjąć decyzję,
        czy w relacji z podróży mówić o "Ilinojczykach" i "madrytkach" czy
        o "mieszkańcach Illinois" i "mieszkankach Madrytu". Formy jednowyrazowe mogą
        zdziwić naszych słuchaczy, dwuwyrazowe są jednak mniej wygodne w użyciu".
        Koniec cytatu. h
        • sze Re: madrilenio ? 17.05.02, 15:15
          Pozdrawiam, Stary Zgredzie!

          > Serdecznie dziękuję za bardzo interesującą dyskusję!

          i ja dziekuje!

          > Zaryzykuję i na swój własny użytek będę używał formy niestandardowej w języku
          > polskim, tj. nieprzetworzonej formy hiszpańskiej: madrilenio, madrilenia (o
          > kobiecie). Dlaczego tak? Bo brzmi ładnie. A nuż się przyjmie! Trzymam kciuki.

          wlasnie tak! uzywaj tego, co Ci sie podoba i co Ci w duszy gra! uzywajmy jezyka
          pieknego, a przynajmniej takiego, ktory uwazamy za piekny, nie kierujmy sie
          bezdusznymi zaleceniami slownikow i polonistow, ktorzy jak czegos nie wiedza, to
          zamykaja nam usta i radza nie mowic w ogole!

          > Wbrew zaleceniu poszperałam po słownikach i znalazłam:
          > "murcyjski: - tak każe pisać " Słownik nazw własnych" Jana Grzeni (PWN, 1998).

          no i chyba w miare logicznie, choc bez fantazji

          > "Madrytczyka" on jednak nie zaleca. Pisze tak: "W wielu wypadkach (...) nazw
          > nie tworzymy, choć umielibyśmy to zrobić bez większego trudu. (...)
          > Wyrazy "madrytczyk", "madrytka", choć poprawne pod względem formy, nie są
          > używane.

          nie wierze, z pewnoscia byly kiedys przez kogos uzyte. p. Grzenia nigdy ich nie
          slyszal (ja zreszta chyba tez nie, o ile pamietam, ale to jeszcze nie znaczy ze
          NIKT NIGDY nie slyszal) dlatego, ze w praktyce bardzo rzadko przychodzi potrzeba
          nazwania desygnatu czyli mowienia badz pisania o mieszkancach Madrytu, o jakichs
          mniejszych dziurach nie wspominajac.

          to, ze sie czegos sie malo uzywa, wiec nie nalezy uzywac w ogole, to nie jest
          argument. podobnie autorzy slownikow (wraz z pozostalymi 99 procentami Polakow)
          mogli nigdy w zyciu nie slyszec o jakiejs zabitej wsi na Podkarpaciu, zalecą
          pewnie, zeby tej nazwy w ogole nie wymawiac, nie uzywac, pomijac, a tymczasem dla
          jej mieszkancow jest to jeden z wyrazow o zasadniczej waznosci. i co? jak sie
          ktos przedstawia i mowi, skad jest, ma milczec, bo nikt ze sluchaczy nie slyszal
          tej nazwy? to moze w ogole niech sie nie przedstawia, bo jego nazwisko i tak
          przeciez sluchaczom nic nie powie...?

          > Dochodzi tu do rozdźwięku między możliwościami systemu językowego a
          > zwyczajem językowym - wyrazu pochodnego czasem nie tworzymy, mimo że jest to
          > możliwe.

          Nieprawda! Wcale nie jest tak, ze "nie tworzymy"! Tworzymy, choc w slownikach
          tego nie ma. Jezyk to nie jest to, co zawarte w slownikach, tylko zbior regul,
          ktore umozliwiaja tworzenie potencjalnie olbrzymiej (choc skonczonej) liczby
          wyrazow. Wezmy mape swiata: ile jest na niej nazw? WSZYSTKICH nazw. milion? piec
          milionow? dziesiec? a teraz od kazdej utworzmy sobie przymiotnik, od nazw miast i
          wsi - nazwy ich mieszkancow, przymiotniki typu "podwarszawski"
          czy "podkrakowski". i tak dalej i tak dalej. jak to zawrzec w slowniku? drugie
          pytanie: po co? a tu polonista ze swoja ciasno uksztaltowana mentalnoscia
          przychodzi i powiada, ze jesli czegos w slowniku nie ma, to wyrazu tez nie ma.
          nie uzywac. morda w kubel innymi slowy.

          jezyk polski jest na szczescie na tyle sprawny i gietki, ze mozna tworzyc w nim
          wiele. a zarzut "braku z wyczaju jezykowym"? zwyczaj sie zmienia, a czlowiek sie
          uczy. jesli np. piszemy (albo tlumaczymy) ksiazke o jakims miescie, to w czym
          problem, by siegnac do skarbnicy jezyka i stworzyc potrzebny przymiotnik i nazwe?
          kazdy w lot pojmie, o co chodzi, spokojnie. no, moze z wyjatkiem poniektorego
          polonisty... ;)

          > W takich wypadkach użytkownik języka samodzielnie musi podjąć decyzję,
          > czy w relacji z podróży mówić o "Ilinojczykach" i "madrytkach" czy
          > o "mieszkańcach Illinois" i "mieszkankach Madrytu". Formy jednowyrazowe mogą
          > zdziwić naszych słuchaczy, dwuwyrazowe są jednak mniej wygodne w użyciu".

          niech sie dziwia, ze zdziwienia bierze sie madrosc

          pozdrawiam
    • antares777 Re: madrilenio ? 15.05.02, 19:56
      Serdecznie dziękuję za bardzo interesującą dyskusję!
      Najbardziej do gustu i do serca przypadła mi wypowiedź osoby podpisanej "sze".
      Zaryzykuję i na swój własny użytek będę używał formy niestandardowej w języku
      polskim, tj. nieprzetworzonej formy hiszpańskiej: madrilenio, madrilenia (o
      kobiecie). Dlaczego tak? Bo brzmi ładnie. A nuż się przyjmie! Trzymam kciuki.

      Stary zgred

      • sze Re: madrilenio ? 22.05.02, 20:29
        > Serdecznie dziękuję za bardzo interesującą dyskusję!
        > (...) będę używał formy niestandardowej w języku
        > polskim, tj. nieprzetworzonej formy hiszpańskiej: madrilenio, madrilenia (o
        > kobiecie).

        Pozdrawiam!

        rozwaz jeszcze z laski swojej kolejna wersje: 'madryleniuch' :))

        pasuje do Hiszpanow :)
        • antares777 Re: madrilenio ? 24.05.02, 01:55
          Sze!

          Dziekuję, nie skorzystam!

          A propos: a co pasuje do (niektórych) Polaków?

          Serdecznie pozdrawiam

          Stary zgred
          • sze Re: madrilenio ? 25.05.02, 16:18
            Trudno, Stary Zgredzie, w kazdym razie zaproponowalem. Do Polakow? No coz,
            jeszcze bardziej pasuje...

            pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka