Dodaj do ulubionych

Afryka i Bliski Wschód....jaki zawód?

14.10.05, 17:58
Witajcie!
W przyszłości chciałbym [tfu,tfu co by nie zapeszyć ;) ]pracować gdzieś w
Północnej Afryce czy na Bliskim Wschodzie...mam pytanie. Jaki zawód jest
przydatny w tamtym rejonie? Chodzi mi o zawód, jaki byłby coś warty nie przez
rok, ale raczej przez dłuższy czas.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • tetys Re: Afryka i Bliski Wschód....jaki zawód? 14.10.05, 19:16
      Może zapytam inaczej...absolwenci jakich kierunków mają największe szanse?

      ==
      Pozdrawiam!
      • chaladia Re: Afryka i Bliski Wschód....jaki zawód? 14.10.05, 20:51
        Już o tym tutaj było.
        Dziś trudno powiedzieć, jaki zawód będzie miał szansę na duży popyt na Bliskim
        Wschodzie za 5-10 lat. Budowlańcy chyba nie, bo ten zawód opanowali
        Pakistańczycy, Koreańczycy i inni gotowi pracować za 1-2 tys. dolarów USA
        miesięcznie.
        Lekarze - napewno, choć państwowa służba zdrowia jest obecnie nieco na
        siłę "arabizowana", zwłaszcza w UAE i SA.
        Napewno zawsze znajdzie pracę techologi petrochemii, spawalnik, energetyk
        (turbiny gazowe zwłaszcza) itp.
        Od innej strony - zaczyna się popyt na wszelkiego ordzaju zawody zwiazane z
        obsługą ruchu turystycznego.
    • survey06 Re: Afryka i Bliski Wschód....jaki zawód? 14.10.05, 21:07
      Drogi Przyjacielu,
      Z Twojego postu wnioskuje, ze jestes jeszcze stosunkowo mlodym czlowiekiem, ale
      juz z otwarta glowa na wyzwania wspolczesnego swiata. Powiem otwarcie, nie da
      sie wprost doradzic "jaki zawód jest przydatny w tamtym rejonie". Bo to zalezy
      od bardzo wielu uwarunkowan, a predyspozycje osobiste sa rzecza podstawowa.
      Albo sie je ma albo nie. Albo sie jest otwartym na podjecie silnych wyzwan i
      wyrzeczen albo nie. Ale to kazdy jest osobiscie odpowiedzialny za swoj los,
      swoja przyszlosc i przyszlosc swoich najblizszych. Przeczytaj uwaznie ponizszy
      post Chaladia, ktory daje na prawde dobre rady ludziom chetnym podjac zyciowe
      wyzwania.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10280&w=19787571&a=19821184
      Natomiast dam Ci przyklad z wlasnego podworka. Otoz kilka lat temu przepytywal
      mnie maturzysta (syn sasiada) o charakter pracy abroad, warunkow zycia,
      zarobkow, socials, taxes itp. Bardzo powaznie rozwazal studia na Politechnice
      Warszawskiej - Inzynieria Srodowiska. Wydawalo mnie sie, ze przyswoil wiedze i
      nauki jakie mu przekazalem. Ale ku mojemu zaskoczeniu, ostatecznie poszedl na,
      a jakze, Marketing i Zarzadzanie. (chyba pod wplywem kolegow i rodzicow)
      Ukonczyl tem kierunek na prywatnej uczelni juz ponad rok temu i ..... szuka
      stale pracy. A chlopak nie glupi i posiada bardzo dobra znajomosc angielskiego.
      Zostal autentycznym frustratem. I ilu takich podobnych nam przybywa kazdego
      roku? Prosze jeszcze zauwazyc, ze my pracujacy za granica nie jestesmy juz
      mlodzieniaszkami. Mnie juz do emerytury (wczesniejszej) juz bardzo blisko. A
      przeciez to mlodziesz - a nie weterani-expaci - maja byc glownie beneficjentami
      wstapienia Polski do Uniii Europejskiej. Korzystajcie wiec mlodzi przyjaciele z
      tej okazji puki sa szanse i puki mozna. Bo za chwile moze juz byc za pozno.
      • chaladia Re: Afryka i Bliski Wschód....jaki zawód? 14.10.05, 21:18
        Widzisz, expat nie jest dziś "trendy".
        Japiszon w garniturze od Armaniego i ręcznie malowanym jedwabnym krawatem -
        wręcz przeciwnie. nawet jeśli tajemnicą Poliszynela jest to, że ciuch, jaki ten
        pajac ma na grzbiecie to 50% jego pełnego stanu posiadania, a samochód
        służbowy, laptop i komóra są własnością Pracodawcy, który "jebie" tego
        japiszona jak psa, każe pracować po 12 godzin na dobę, w weekendy
        urządza "integracje", na których wszyscy wszystkim mówią, jak to jest cudownie,
        że paracują w tak wspaniałej firmie itd itp.
        Espata nie widać, bo on pracuje gdzieś na pustyni. W najlepszym przypadku
        Kair... Stawka będąca równowartością 15-20 tys zł też nie jest tym, czym było
        1000 YSD w połowie lat '80 ub wieku. Dziewczyny z klubów nie widzą w takim kimś
        nic specjalnie atrakcyjnego.
        Dlatego tacy młodzi ludzie, jak powyżej opisany przez Ciebie wolą "za
        pieniądze" skończyć jakieś nieciężkie studia prywatne zamiast przez 5 lat w
        pocie czoła studiować na Politechnicw warszawskiej na takiej np. Kartografii.
        Sam wiesz, jaki to "młyn": matematyka, astronomia, rachunek błędów, optyka i co
        tam jeszcze.
        • tetys Re: Afryka i Bliski Wschód....jaki zawód? 14.10.05, 22:08
          Dziękuję Wam za odpowiedzi!
          No więc ostatnio zadręczam się pytaniami, co mogę robić w przyszłości.
          I tu Was rozczaruję, bo umysł ścisły ze mnie żaden. I to mnie boli, bo co z
          tego, że przyjeliby mnie na Politechnikę, jak zaraz bym wyleciał? jestem 100%
          humanistą więc w grę wchodzą kierunki humanistyczne. A jakoś czarno widzę
          przyszłość po kierunku humanistycznym. Jak jest np. z prawem? Wiem, że na pewno
          chciałbym pracować abroad! W Polsce mogę skończyć w najgorszym wypadku. Nie
          żebym coś miał do naszego kraju, ale nie widzę tu dla siebie perspektyw.

          Pozdrawiam
        • lubiezny_satyr Re: Afryka i Bliski Wschód....jaki zawód? 15.10.05, 00:10
          > Japiszon w garniturze od Armaniego i ręcznie malowanym jedwabnym krawatem -
          > wręcz przeciwnie. nawet jeśli tajemnicą Poliszynela jest to, że ciuch, jaki
          ten
          >
          > pajac ma na grzbiecie to 50% jego pełnego stanu posiadania, a samochód
          > służbowy, laptop i komóra są własnością Pracodawcy, który "jebie" tego
          > japiszona jak psa, każe pracować po 12 godzin na dobę, w weekendy
          > urządza "integracje", na których wszyscy wszystkim mówią, jak to jest
          cudownie,
          >
          > że paracują w tak wspaniałej firmie itd itp.

          haha, dobre! i jakże prawdziwe. to ja już wolę swoje życie 'nomada' wiecznie na
          walizkach od frustracji i pogoni za gadżetami za cenę upodlenia.
    • tetys Re: Afryka i Bliski Wschód....jaki zawód? 14.10.05, 22:20
      aha, nawiązując do postu z linka ustalmy stawki jakie mnie interesują.
      Nie mam zamiaru posiadac willi z basenem, własnego helikoptera i sztabu
      służących.

      Powinno mi wystarczyć na w miarę godne życie. Wszystko zależy tu od miejsca...
      przypuśćmy tak 1500-2000 USD - spokojnie wystarczy na odłożenie jeszcze kilku $
      na "czarną godzinę" ;)) Tu w Polsce na 4 osoby wystarcza mi 1/3 tego więc
      wątpie, żeby 2000 $ nie starczało na życie TAM. Tak jak wyżej wszystko zależy
      od miejsca i realiów.
      Jeszcze jestem młody,może mało wiem, wszystko przede mną...

      Pozdrawiam
      • survey06 Re: jeszcze jedna dobra rada.... 15.10.05, 08:40
        Kazdy mlody czlowiek, ktory chce na stale zwiazac swoje zycie i przyszlosc z
        Bliskim Wschodem i Polnocna Afryka powinien KONIECZNIE obejrzec film francuski
        z poczatka lat 60ych ub.wieku pt. "Oko za oko". Film jest bardzo mocny,
        brutalny i w swej wymowie - nie ukrywam - antyarabski. Tresc tego filmu w
        wielkim skrocie: Arabski notable wzywa bialego lekarza do swojej ukochanej zony
        w momencie gdy ona juz jest w agonii i zadna, absolutnie zadna pomoc medyczna
        nie jest w stanie jej uratowac. Bialy lekarz otwarcie mowi to arabskiemu
        biznesmenowi ale ten absolutnie jego wyjasnien/opinii nie przyjmuje do
        wiadomosci. Chwile po tej rozmowie kobieta umiera. A potem juz film pokazuje
        metody i sposoby zemsty araba nad bialym. W koncowej scenie filmu, obu czeka
        smierc na pustynii, gdzie znalezli sie bez jakichkolwiek zapasow wody i
        pozywienia z woli araba.

        Ten film za mna zawsze chodzil i chodzi w mojej dlugoletniej pracy expata na
        Bliskim Wschodzie. I przyznaje, bardzo czesto powracalem jak i powracam do
        niego gdy musialem w z miejscowymi wladzami cos uzgadniac i/lub zalatwiac.
        Zawsze tam znajdowalem bardzo dobre rady i wnioski co do mojego postepowania i
        w aspekcie ewentualnych oczekiwan drugiej strony.
        Pozdrowienia

        San Donato Milanese; 15-10-2005
      • chaladia Re: Afryka i Bliski Wschód....jaki zawód? 15.10.05, 09:20
        tetys napisał:
        > Powinno mi wystarczyć na w miarę godne życie. Wszystko zależy tu od miejsca...
        przypuśćmy tak 1500-2000 USD - spokojnie wystarczy na odłożenie jeszcze kilku $
        na "czarną godzinę" ;)) Tu w Polsce na 4 osoby wystarcza mi 1/3 tego więc
        wątpie, żeby 2000 $ nie starczało na życie TAM. Tak jak wyżej wszystko zależy
        od miejsca i realiów.
        Jeszcze jestem młody,może mało wiem, wszystko przede mną...

        Z tego, co wiem "z oststniej chwili" to w Dubaju najniższe stawki inżynierskie
        i inspektorskie dla Białych kręcą się około 5-8 tys dirchamów, a dircham jest
        mniej-więcej tyle, co złotówka. Doświadczony inzynier powinien mieć z 15 tys, a
        na nizszym stanowisku kierowniczym - od 25 tysięcy w górę...
        Na koniec - stawka to tylko połowa "śzczęścia". Drugie pół to "package", który
        kosztuje istotnie "drugie tyle", albo więcej: mieszkanie, opieka medyczna, ew.
        wyżywienie, picie, samochód, służba, pranie, prasowanie itd itp.

        Jeśli masz kłopoty z przedmiotami ścisłymi, to może hotelarstwo i ibsługa ruchu
        turystycznego będzie dla Ciebie ciekawym rozwiązaniem, choć tam też trochę
        ekonomii i matematyki jest. W Egipcie na naszym campie osobą z najwyższą stawką
        był nie Site Manager, ale właśnie kierownik campu. Z tym, że gość był naprawdę
        dobry w tym, co robił. Potrafił urządzić camp, kupował żywność "lokalną"
        (dobrze mówił po arabsku), szefwował kuchni (jedzenie było ekstra i inkt nigdy
        nie chorował), prowadził campową buchalterię itd itp do organizacji życia
        kulturalnego dla nas włącznie.
        • tetys Re: Afryka i Bliski Wschód....jaki zawód? 15.10.05, 09:44
          Co do tego co piszesz, to wiesz, zawsze można przejsć jakiś dobry kurs na
          animatora, pilota wycieczek i co tam jeszcze turystycznego. Arabskiego uczę się
          pilnie, a właściwie staram się. A co do tej matematyki i ekonomii to tu sobie
          spokojnie poradze, zupełnie noga nie jestem, przypuścmy zawsze miałem w szkole
          między 4 a 3.
          Kierownikiem Campu mógłbym być, myślę że nie sprawiało by mi to większych
          problemów. Z resztą mogę się sprawdzić wyjeźdzając na jakiś workcamp na
          wolontariat. Zawsze jakaś praktyka...

          Pozdrawiam wszystkich Expatów!
          • chaladia Re: Afryka i Bliski Wschód....jaki zawód? 15.10.05, 11:23
            Tylko pamiętaj, że polskich campów już raczej nie ma i nie będzie. Managementem
            campów w Egipcie zajmowały się profesjonalne firmy, te same, które miały sieci
            hotelowe. Nas obsługiwał ETAP - czyli Pullman France.
            • tetys Re: Afryka i Bliski Wschód....jaki zawód? 15.10.05, 15:14
              Francuski też by się przydało znać, czyż nie?
              Przecież Tunejza, Algieria, Maroko...francuskie kolonie itd.
              Je parlez francais un peu :) angielski oczywiście rządzi i raczej tak będzie
              przez dłuugi, dłuuugi czas.
              • tetys Re: Afryka i Bliski Wschód....jaki zawód? 15.10.05, 15:15
                oczywiście wyżej Tunezja nie Tunejza ;)
              • survey06 Re: raczej juz..... 15.10.05, 20:48
                tetys napisał:

                > Francuski też by się przydało znać, czyż nie?
                > Przecież Tunejza, Algieria, Maroko...francuskie kolonie itd.
                > Je parlez francais un peu :) angielski oczywiście rządzi i raczej tak będzie
                > przez dłuugi, dłuuugi czas.


                "Je parle francais" zamiast "Je parlez francais"

                Moi aussi je parle français et cette possibilite est souvent tres grand
                avantage dans mon travail a l’ etranger.
                • tetys Re: raczej juz..... 16.10.05, 08:43
                  Moja znajomość francuskiego jest raczej osłuchowa, mam prawo nie wiedzieć jak
                  coś się pisze :)) Nawet takie banalne rzeczy ;)
    • hajota Wariant pod rozwagę 16.10.05, 01:41
      Arabistyka + KSAP (Krajowa Szkoła Administracji Publicznej) i startować do MSZ.
      Obecna kadra dyplomatów-arabistów będzie stopniowo przechodzić na emeryturę, a
      dalej jest luka pokoleniowa.
      • rasta69 Re: Wariant pod rozwagę 16.10.05, 13:11
        Studia na KSAP są podyplomowe. Podobno bardzo trudno się tam dostać ale
        ukończenie studiów gwarantuje status urzędnika Korpusu Służby Cywilnej co jest
        równoznaczne ze specjalną ochroną np. przed utratą pracy oraz automatycznie
        jakieś 8 stów więcej na starcie.

        www.ksap.gov.pl

        No i jest też taki oto myk:

        Warunkiem rozpoczęcia kształcenia w KSAP jest zobowiązanie się słuchacza do
        podjęcia i wykonywania, przez okres nie krótszy niż pięć lat od daty jej
        ukończenia, pracy w urzędach administracji na stanowiskach, jakie bezpośrednio
        po ukończeniu Szkoły oferuje Prezes Rady Ministrów (art. 5 ustawy o KSAP, Dz. U.
        z 1991 r. nr 63, poz. 266 z późniejszymi zmianami).

        Na 5 lat trzeba związać się z tą pracą. Poważna decyzja. Znajomi, którzy robili
        praktyki w różnych ministerstwach mówią o pracy odmóżdżającej, frustrującej oraz
        wszechobecnemu nepotyzmowi. Jakiś czas temu Daniel Passent, były ambasador
        bodajże w Chile, opisywał w Polityce pozytywne zmiany jakie zaszły w MSZ za
        Cimoszewicza. Podobno zaczęto wreszcie przyjmować ludzi bez układów. Na ile to
        była prawda, na ile będzie to praktyką za nowego ministra (podobno Ziobro i jego
        enigmatyczna polityka "historyczna"), to już Nostradamus z fusów nie wywróży.

        Jesli matma tetysa w liceum była miedzy 3 a 4, to rzeczywiscie polibuda odpada,
        a ekonomia na poziomie dziennym na lepszej uczelni niestety tez. Jest tu sporo
        przedmiotow matematycznych (oprocz matmy, statystyka, ekonometria, badania
        operacyjne, prognozowanie i kilka innych, do tego dwusemestralne). Zaznaczam, ze
        piszę te słowa bez cienia złośliwości.
        Poniewaz nie ma sensu konczyc prywatnej uczelni ekonomicznej (pies z kulawą noga
        może zostać magistrem byleby zapłacił), to lepiej pomyslec o wieczorowych lub
        zaocznych na lepszej uczelni. Tutaj tez każdy konczy, a ma przynajniej
        teoretycznie lepszy papierek. Oczywiście lepszy raczej z nazwy, bo u nas
        ekonomii ucza stare pryki nie mający żadnego kontaktu z rzeczywistoscia
        gospodarczą. Studia ekonomiczne uczą tzw. myslenia ekonomicznego ale wiecej nie
        nalezy się po nich spodziewac. W tym przypadku praktyka z teorią ma niewiele
        wspolnego.

        Studia językowe dla humanisty to bardzo dobry wybor. Najlepiej jesli byłby to
        jezyk dosyc egzotyczny. Np. chinski, koreanski. Chiny powoli zaczynają sie
        liczyc w światowej gospodarce, a sinologow w kraju jest niewielu. Na UW w tym
        roku przyjeto 12 dziennych i chyba tyle samo wieczorowych. Pewnie jeszcze max 2
        uczelnie w kraju ucza chinskiego. Do tego kierunku polecam jakąkolwiek ekonomie,
        gdziekolwiek dla jakiegokolwiek papierka, moze byc podyplomowka lub dwuletnie
        magisterskie. Ladnie to wyglada w cefałce.

        Kulturoznawstwo tez moze byc ciekawym rozwiazaniem ale bez jednoczesnie
        skonczonych studiow ekonomicznych nic nie da. Tzn. zadnej lepszej kasy.

        Prawde mówiąc i tak uważam, ze wazniejsze jest to jakie czlowiek ma
        zainteresowania i osobowosc. Ktos kto jest zamkniety w sztywnych ramach
        schematow i stereotypow, nie poradzi sobie ani w biznesie ani na kampie.
        Japiszony w garniakach pewnie w wawie to wiekszosc ale nie wszystko to wawa i
        nie kazdy w biznesie ma bilon zamiast głowy.

        oj rozpisalem się ale w koncu ktos tu narzekał na brak postow :PPPP

        pozdro
        Pawel

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka