kaylene1 28.10.05, 09:17 Dostane od was pewnie w nos.Ale..co myslicie o wplywie Chmielewskiej Joanny na jezyk polski? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
daria13 Re: sprecyzowanie 28.10.05, 10:30 Właśnie, prosimy o sprecyzowanie pytania, bo nie do końca jest ono czytelne. Dla mnie tym bardziej, bo czytałam wyłącznie Lesia i chyba jakąś Studnię, ale było to sto lat temu i niewiele pamiętam. Ostatnio co prawda moja Julka z dużym upodobaniem też czytała Lesia, ale ja nie znalazłam czasu na odnowienie znajomości:) Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 10:13 hmmmmm parę znajomych mi starszych pań - od 40 w górę, ma z Chmielewską, to co nasi legendarni dziadkowie mieli z Trylogią -znaczy porozumiewają się bardzo często cytatami z tejże, co na dłuższą metę męczące bywa, szczególnie jeśli pania Joannę uznaje się li tylko z autorke jednej w miarę strawnej powiastki, czyli Lesia oczywiście. Natomiast w szerszym zakresie przyznaję nie zauważyłem tego zjawiska - zresztą w/w starsze panie i tak z tych cytatów korzystają w sytuacji specyficznej: przy grze w brydżą, ale moje niezauwazenie może wynikać z tego, że nie rozpoznałbym 99% fraz Chmielewskiej, nawet gdyby nimi na nowo konstytucje naszego kraju napisali:) Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 10:36 Hmmm. Starsze panie od 40 wzwyż. Chyba się obrazimy dziewczyny, co? Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 10:39 Nie obrazajcie sie - jak juz tu kiedys tlumaczylem starsze = bardziej interesujace. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 10:44 Ja bez żadnych złych intencjów - ot po prostu pomocne okreslenie. Ze swojej strony zapewniam, że uwielbiam 'starsze panie' - zresztą, ku mojemu zadziweniu z wzajemnością - dośc często lepiej mi się dogadywało z matkami moich rówieśnic, niż samymi rówieśnicami. Potraktujmy te 'starsze panie' umownie - tylko jako kategorie rozwoju biologicznego, na który nie ma wpływu. NAtomiast oczywiść psychologicznie, żadna z niewiast na forum onem starsza panią nie jest:) braineater zaplatany w próbie dyplomatycznego uniknięcia fopy:P Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 11:27 braineater napisał: > braineater zaplatany w próbie dyplomatycznego uniknięcia fopy:P Brainy! Nie musisz się wyplątywać, bo fakty są faktami. Panie (i panowie) po czterdziestce Są od Ciebie starsi i już! Chociaż, podobnie jak Darię, dźgnęło mnie Twoje określenie.... Bo to tak już śmiesznie jest: oczywiście zdaję sobie sprawę z faktu, że przez większość jestem postrzegana jako kobieta w średnim wieku, przez niektórych może nawet jako "starsza pani". Ale na co dzień o tym nie pamiętam! Na co dzień nie czuję upływu czasu i wiążącymi się z tym upływem zmianami w wyglądzie. Ciągle czuję się młodą, bo CIEKAWą SWIATA kobietą, nawet jeżeli przybywające tu i ówdzie zmarszczki i wałeczki tłuszczu tej młodości zaprzeczają :) Podejrzewam, że wiele "starszych pań" Twaczych i nie tylko ma tak samo albo bardzo podobnie! B Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 10:46 Braineater jeszcze nas nie zna, więc mu przebaczymy. Tym razem. Najwyraźniej nie przeczytał Twojej, Dario, opowieści, o naszym pierwszym spotkaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 11:10 To wszystko jest bardzo dziwne, bo.. 1.Chmielewską z uporem maniaka wciskają różnym nieoczytanym ciociom, wujkom oraz tatusiom jako literaturę dla dorastających nastolatek 2. najrozmaitsze koleżanki dziecka nr1 tęże Ch. czytują i zachwalają 3. osobiście czytałam Ch. również w wieku nastoletnim i każda późniejsza próba sięgnięcia po nią (pęta się to trzeba zniszczyć)kończyła się kompletnym niezrozumieniem intrygi (za skomplikowana chyba dla mnie). Ale ja Bonda też nie rozumiem. 4. znam kilku nastolatków płci męskiej, którzy Trylogią gadają i co najmniej kilka płci wprostprzeciwnej gadających Chmielewską 5. przyznaję się bez bicia, żę (chyba) na tym forumie pojechałam Chmielewską, używając sformułowania "mrowie a mrowie". Poza tym znam jeszcze i czasami stosuję "ani grzębi, ani zieje". Nie wiem, że pamiętam to z lektury, czy z życia, bowiem i trylogii w całości nigdy nie czytałam (a OiM to ani książki, ani nieszczęsnej adaptacji) a parę cytatów też mi się po głowie pęta. mamarcela bez Chmielewskiej, ale za to z Alienistą i ciągle na posterunku Odpowiedz Link Zgłoś
noida Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 11:46 Hehe, Braineater niby Chmielewskiej nie zna, ale kurcgalopkiem Mamęmarcela wysyłał od parapetu do biblioteki i z powrotem :-) Ja tam Chmielewską przeczytałam w całości w wieku wczesnoszkolnym i po dziś dzień używam przejętych od niej określeń takich: - świński blondyn - zady i walety - czy to wasza mać? - kurcgalopkiem - ani mnie zieje ani grzębi - chyba szłaś tyłem i na czworaka (to jak ktoś miał być szybko i przyszedł po godzinie) - na reszta kadłuba oraz - teraz mogłam już tylko siedzieć na twarzy. I wcale się tego nie wstydzę. Dodatkowo oznajmiam wszem i wobec, czego nie miałabym odwagi ogłosić na forum fanów Chmielewskiej, że przez Lesia nie przebrnęłam, mimo dwukrotnej próby, bo kojarzy mi się z idiotycznym humorem w stylu "Głupi i głupszy". Uważam, że jest najgorszą książką Chmielewskiej i nikomu nie polecam. Na FFCh by mnie za to zabili pewnie i dodali pośmiertnie do ignore list :( Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 11:50 ha - dokładnie tak, jak napisałem - 99% fraz bym nie rozpoznał, bo 'kurcgalopek', jak i pare innych wyrażeń & powiedzonek, bez żadnych złych intencji wziałem z postów mamarceli, żeby cała historię jeszcze bardziej umamarcelować. Tak sie rodzą plagiaty:) P:) Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 11:56 Ha, dla mnie kurcgalopek rowniez pozostanie mamarceli juz do konca. I zaden Lesio czy Franio tego nie zmieni. Howgh! Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch pielęgnuję obawę 28.10.05, 11:57 że kurcgalop[-ek] nie jest autorstwa Chmielewskiej, podobnie jak [świński trucht] czy inne takie, lecz są to od zawsze funkcjonujące w polszczyźnie frazeologizmy. Z poważaniem, Brunosch traktujący Ch.J. jako emetyk. Odpowiedz Link Zgłoś
noida Re: pielęgnuję obawę 28.10.05, 12:07 Zapewne :) Niemniej gdyby nie rzesze fanów Ch.J. prawdopodobnie wyrażenia owe grzałyby miejsce wyłącznie w Słowniku Języka Polskiego. A tak w ogóle to sobie myślę, że po Chmielewskiej przejęto nie tyle może konkretne wyrażenia, co powien sposób mówienia, sarkastyczno- absurdalny. Na przykład- ktoś próbuje na raz trzymać zamykające się okno i zakładać rajstopy a w zębach ma torebkę, a ty podsumowujesz- uprawia gimnastykę. Ktoś cię za granicą pyta "o, mówisz po polsku?" a ty mu na to "nie, po staroirlandzku" itp. Nie wiem, czy bez Chmielewskiej podobne zgryźliwości przechodziłyby mi przez gardło bez wyrzutów sumienia ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: pielęgnuję obawę 28.10.05, 12:10 A mnie się ośmiela wydawać, że przy całej zawiłości, niezrozumiałej dla mnie absolutnie szczególnie w książkach późniejszych, intrygi , język Chmielewskiej jest chyba najlepszy w całej jej twórczości. A także, że nasz drogi Brainy często (podobnie jak dr.Krisk, ja i czasami inni) często wbrew samemu sobie takiego języka używa zderzając polszczyznę niemalże barokową (azaliż, takoż)z całkowicie współczesną (czasami wręcz trywialną) i okraszając to wszystko autoironią łamaną przez autopromocję. Takie tam zabawy - gimnastyka palców i klawiatury. mamarcela homo ludens Odpowiedz Link Zgłoś
noida Re: pielęgnuję obawę 28.10.05, 12:14 O, właśnie to miałam na myśli, tylko Mamamarcela wyraziła to jakieś 100 razy lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch no właśnie, 28.10.05, 12:25 nie Chmielewska jedna! Po pierwsze - ironia jest darem bożym dla ludzi inteligentnych. Znam ironistów którzy nie znali powieści ChJ i dawali jakoś radę z wyrażaniem swojego punktu widzenia. Po drugie - giętkość języka i synkretyzm stylistyczny może śmieszyć (dlatego niektórych śmieszą jej powieści) ale też ani ona pierwsza, ani jedyna, jakby sięgnąć, to już dowcip Słowackiego na tym właśnie polega. Po trzecie. A czy większą moc rażenia nie ma przypadkiem TV a zwłaszcza sitkomy amerykańskie, wyświetlane na początku lat '90? Na wariackich papierach, Murphy Brown, Przystanek Alaska, czy ten (nie pamiętam tytułu) o rodzinie nowojorskich Murzynów - on lekarz, ona prawnik i mnóstwo dzieci. Sądzę, że ironiczny dystans i lekko odklejone riposty biorą się raczej z telewizora niż z książki, choćby najbardziej chmielewskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
noida Re: no właśnie, 28.10.05, 12:40 To chyba zależy od tego, czy ktoś czytał książki Chmielewskiej czy oglądał telewizję, nie? Ja czytałam Chmielewską i u mnie się to zdecydowanie zaczeło od niej :) A Słowackiego czytałam tyle, co w szkole i nie dopatrzyłam się u niego zbyt wiele dowcipu. Trochę się czepiasz. Pewnie, że nie ona jedna tak pisała, co nie zmienia faktu, że ona również tak pisze, że jest popularna w naszym kraju, że wielu ludzi ją czytało i od niej trochę to przejęło. Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: no właśnie, 28.10.05, 12:56 Poczepialbym sie razem z brunoschem. Nagle okazuje sie, ze lamance jezykowe braineatrze, mamarcele i jakiekolwiek inne powstaja dzieki Ch.J.? To jak sobie radzono z ironia i zabawa slowem wczesniej? A inne nacje nieszczesne, Chrystusem narodow nie bedace, jak raz ugrzezly w kontekscie jezykowym to juz nie sa w stanie przeskoczyc w inny, dopoki Ch.J. nie zostanie im przetlumaczona, a oczy otwarte? W zdana strone mi sie to nie chce skleic w sensowna calosc. Podsumowujac - wplyw rzeczonej autorki na polszczyzne wspolczesna wydaje mi sie pomijalny. A dowcip jezykowy Slowackiego chocby w Panu Beniowskim jest rewelacyjny. Zaleglosciz czasow szkolnych zawsze mozna (a czasem, chocby w tym przypadku, warto) nadrobic. Z uklonami, nntpz Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: no właśnie, 28.10.05, 13:13 A , że wymienię kilku spod dużego palca: kawałkami Szekspir, Molier, Fredro, GB Shaw (mój ulubiony), Jerome Klapka, Makuszyński, Irving, Vonnegut, Pratchett, Strugaccy, Topor, Durrel (brat), Herriot (weterynarz), Choromański, Witkacy (juvenilia są the best), Vian, Themerson i jeszcze mrowie a mrowie, nawet Mićkiewicz w Tadku miejscami Humor w książkach musi polegać na języku. mamarcela z widokiem na szmatę teraz właśnie Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: no właśnie, 28.10.05, 13:47 Mógłbym jak mamarcela również szurnąć zestawem lektur, które w jakiś sposób ukształtowały mój język, od Mniszkówny począwszy, na Lemie skończywszy, tyle, że się chyba w życiu nad tym nie zastanawiałem:) Po prostu mówię, jak mówię i tyle, a sposób mówienia wypracowałem sobie głownie w rozmowach z matką, wrednie złośliwą (acz bynajmniej nietoksyczną:), co to uwielbiała i uwielbia szpile rózne w dziecię swoje wsadzać, więc musiałem sobie jakiś mechanizm obronny wykształcić:)A piszę dokładnie tak, jak mówię (teraz już wiecie, czemu mało kto chce ze mną rozmawiać:) Natomiast z tego miejsca zapragnąłbym zdementować podłą plotkę, (wręcz potwarz), jakobym kiedykolwiek użył obmierzłego słowa 'azaliż'. Nigdy! Prędzej bym powiedział jakiś wyraz brzydki a niekulturalny, niżli użyłbym 'azaliża' w jakiejkolwiek sytuacji. Wyraz ów jest ohydny, porośnięty spoconym futrem, ma oślizłą końcówkę i w życiu by mi przez gardło/klawiaturę/palce nie przeszedł! Tyle:) Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: no właśnie, 28.10.05, 14:10 mamarcela przeprasza za azaliża azaliż zaraz bluźnie za spidera, którego jak nie było tak nie ma, a tak sie biedna cieszyła To nie był zestaw lektur tylko skromne przykłady ludzi, którzy sie też językiem bawili i bawią. Przykłady ad hoc, bo przecież jeszcze Nash, Lear, swift, Levis Carrol, cummings, Dickens, Nabokov, Gombro, Szymborska aż po Wawiłow i jej Rupaki. Ja myslę, że po godzinach to nawet śmiertelnie poważni autorzy lubią sobie jakieś limeryki składać. u mnie to po tatusiu. Pozdrawiam mamarcela ciągle bez pająka Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: no właśnie, 28.10.05, 14:22 oj z tym pająkiem, to padaka, bo go rozpaczliwie po dysku szukam i szukam i nadal jestem święcie przekonany, że miałem zarówno oryginała jak i spolszczenie, i z dnia na dzień było mi co raz bardziej głupio, aż zrobiło mi się głupio do tego stopnia, że postanowiłem udawać, że niczego nie obiecywałem i liczyc na zawodnośc mamarcelowej pamnięci:) a tu nic z tego. Więc sprytnie zmieniając temat, zapytam, kto zacz Wawiłow i jej Rupaki?:) <a jesli Spider się nie odnajdzie, to osbiście papierzaka moge wysłać, bo akurat lezy po Tanich Ksiązkach i za 3 złote się kurzy> Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: no właśnie, 28.10.05, 14:44 u tu mnie w samo jestestwo ubodłeś - niestety pamiętam wszystko i wszystkim, ale trudno sie mówi. Następnym razem mów prawdę, a nie licz. A Wawiłow to poetka była dziecięca współczesna w miarę, wierszyki urocze z lekka absurdalne pisząca, co to i rodzicom i dzieciom sie podobają. Rupaki to natomiast takie niewiadomoco z jednego z tych wierszyków. Polecam. A Purpurowe rzeki zebukowane może posiadasz? Bo ja ostatnio film w końcu obejrzałam i nie wszystko zrozumiawszy do pierwowzoru sięgnąć zamierzam. Angielskie Spoon River posyłam na wsiaki :) Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Protest 28.10.05, 12:51 mamarcela nie jest z Chmielewskiej (za którą nie nadąża), ani z Alaski (którą lubi, a za określenie jej sitcomem Bruno ma w zęby), ani broń Boże z jakiejś Murphy Brown (nie znam kobiety), może z lekka na wariackich papierach, ale mamarcela jest niezależna i samorządna, taka się urodziła i taka umrze - kurcgalopkiem w fotelu na kółkach Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: Protest 28.10.05, 13:00 I o taka Mamarcele walczylismy. Latwo Jej teraz nie oddamy. > mamarcela nie jest z Chmielewskiej (za którą nie nadąża), ani z Alaski (którą > lubi, a za określenie jej sitcomem Bruno ma w zęby), ani broń Boże z jakiejś > Murphy Brown (nie znam kobiety), może z lekka na wariackich papierach, ale > mamarcela jest niezależna i samorządna, taka się urodziła i taka umrze - > kurcgalopkiem w fotelu na kółkach Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Protest 28.10.05, 13:14 mamarcela napisała: > ani z Alaski (którą > lubi, a za określenie jej sitcomem Bruno ma w zęby) Brunosch, wytłumacz się, a jeszcze lepiej pokajaj, bo u mnie też sobie przechlapałeś w tym momencie! Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch sam sobie też przechlapawszy 28.10.05, 13:54 po wczytaniu się w ciąg tytułów. Coś mi chyba odpaliło (zadziałał wczorajszy etanol z opóźnionym zapalnikiem???) Myśl przewodnia była taka, że Alaskę kochamy za to właśnie, że iskrzy błyskotliwymi dialogami, inteligentnym dystansem i wszystkim co naj- a w towarzystwie innych wymienionych filmów znalazła się z pośpiechu spowodowanym ukradkowym forumowaniem w godzinach pracy. Nie bijcie wyrobnika klawiatury! A zwłaszcza nie po zębach, bo to nieludzkie. Odpowiedz Link Zgłoś
griszah Re: Alaska 28.10.05, 17:14 brunosch napisał: > Myśl przewodnia była taka, że Alaskę kochamy za to właśnie(...) Oj kochamy kochamy a emułek w biurze zaprzągnięty do kieratu wyorał mi już ze 60 odcinków wypalonych pracowicie (w godzinach pracy) a 30 kolejnych tuż tuż. A TVN-owi chwała, że powtarzają serię i duże baty, że o tak idiotycznej porze (14.30 chyba). Dla zagorzałych fanów pytanie zagadka: bluzę z jakim fajowym napisem często nosi Ruth-Anne? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
noida Dobra, poddaję się. 28.10.05, 18:54 Niech wam będzie. Chmielewska nie miała wpływu na język polski. Miała wpływ wyłącznie na mój język, a ja egoistycznie uznałam, że to na jedno wychodzi ;-) Ale żeby nie było, że poległam bez walki- Szekspir też nie czytał Słowackiego :- P Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Alaska 28.10.05, 19:11 A jak zahaczyłam kiedyś o Alaskę w innym wątku to nikt się nie przyznał... Ale wybaczam Wam, bo chyba Was jeszcze tu wtedy nie było. TVN powtarzaŁ, już nie powtarza, bo odcinków zabrakło. Bluzę Ruth-Anne pamiętam jedną: z foczką, ale napisu za żadne skarby buuuuuu Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Alaska 28.10.05, 19:17 Ekhm - a może mi ktoś wytłumaczyc fenomen tego serialu - po trzykroć zabieralim się do oglądania, po trzykroć musiałem sie mocno zaprzeć, coby po 15 minutach nie rzucic czymś w telewizor? To się jakos rozkręca czy oni non stop sie tak snują i rozważają problemata egzystencjalne? nie bijcie, odpowiedzcie:) P:) Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Alaska 28.10.05, 19:24 Bo to serial tylko dla orłów. Znowu chmielewską jedziesz, żeby potem na mnie nie było.Że zarazę szerzę. mamarcela alaskolubna ze szczególnym uwzlędnieniem chrisa o poranku Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Niesmialo przylaczam sie do pytania..... 28.10.05, 19:24 Bo rowniez na mnie owa Alaska nie zadzialala. Chyba rozumiem ogolne przeslanie i pomysl na ten serial - zerwanie z serialowym ping-pongiem zartow sytuacyjnych na rzecz prostego "los przechodzi i sie patrzy". Ale moim zdaniem zbyt to bylo przekombinowane. I czasem zbyt dziwaczne pomysly, aby wzbudzic we mnie zainteresowanie. Serial, owszem o Alsace, ale najwyrazniej w Nowym Yorku wymyslony,,,, Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Niesmialo przylaczam sie do pytania..... 28.10.05, 19:28 Woody Allena też lubimy mamarcela w imieniu (uzurpując sobie jak to ona) alaskanów Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Jak to ciekawie czasem bywa... 28.10.05, 19:33 Bo ja tego Allena - nie znosze. Az mi wstyd, bo przeciez nic mi nie zrobil, inteligentny jest, okulary ma.... a nie lubie! I to jest przyjemne, ze jeden lubi a drugi nie. Przynajmniej w kinach nie ma scisku. Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Jak to ciekawie czasem bywa... 28.10.05, 19:44 Nie mam Cię, doktorze drogi, najmniejszego zamiaru nawracać, ani na Allena, ani na Alaskę. Ja na przykład Jelinek nie mam zamiaru przeczytać, chociażby nie wiem co. I filmu też nie lubię. Półki na książki długie, kin dostatek i nie każdy musi być wielbicielem Mandaryny. Na szczęście. :) Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Niesmialo przylaczam sie do pytania..... 29.10.05, 00:17 Eee tam, o Alasce. Właśnie że niekoniecznie. Alaska to tylko pretekst. braineater napisał: > Ekhm - a może mi ktoś wytłumaczyc fenomen tego serialu > To się jakos rozkręca czy oni non stop sie tak snują Oni non stop tak się snują. I o to chodzi. Był kiedyś w GW piękny tekst o NE, napisany przez Teresę Bogucką, ale teraz jest zamknięty na kłódkę, a już chciałam się wymigać i wstawić tu linka. Ale gdyby ktoś chciał, to mam zachomikowany, mogę podesłać. A sama chyba nie potrafię wytłumaczyć, chociaż ja też nie zaskoczyłam od początku, wydawało mi się, że to głupie, a potem, chyba przypadkowo, spróbowałam jeszcze raz, i mnie wzięło. Dla mnie cała uroda tego serialu bierze się z postaci, tzw. akcja nie jest tam najbardziej istotna. A żeby to dostrzec trzeba się wyciszyć, zwolnić i oglądać uważnie, smakować, bo każdy szczegół i każde zdanie są ważne. Zero schematów, no, może z wyjątkiem jednego odcinka, ale chyba z premedytacją ustylizowanego na "normalny" serial. Każda postać to temat na oddzielną opowieść, a relacje między nimi są tak niekonwencjonalne, że - wydawałoby się - w realnym świecie niemożliwe, a jednak chciałoby się takie relacje z ludźmi mieć, i można uwierzyć, że jest to realne. Ja uwierzyłam i praktykuję, nie tylko pod wpływem Przystanku Alaska oczywiście, ale gdyby nie Przystanek chyba byłoby mi trudniej. Odpowiedz Link Zgłoś
griszah Odpowiedź: BORN TO BINGO 02.11.05, 10:30 To rozwiązanie mojej zagadki jest po części także odpowiedzią na pytanie Braineatera – to dyskretny humor bez sitcomowego śmiechu zza kamery. Czasami trochę czarny jak ten gdy w Ricka (chłopaka Maggie) trafia sputnik i w czasi pogrzebu wnoszą trumnę z wystającymi antenkami bo się ich nie dało oddzielić. Cecily to dosyć specyficzne miasto bo brak w nim rzeczywistej przemocy, fałszu, zawiści . Właściwie wszyscy ludzie się znają ale tej wiedzy o bliźnim nie wykorzystują do kopania dołków, plotek i robienia świństw. Nikt niczemu się nie dziwi (po za Fleischmanem oczywiście) – budujesz katapultę jak Chris by wystrzelić krowę lub pianino – proszę bardzo – przyjdziemy popatrzeć jak będzie lecieć. Każdy z bohaterów jest na swój sposób oryginalny ma jakąś pasję, żyje w zgodzie ze sobą i przyrodą (chociaż zdaję sobie sprawę, że to brzmi dość banalnie) bez ciągłego niedoczasu i gonitwy. Cecily to trochę taki Raj Utracony i dlatego może tak pociągający dla wielu osób (łącznie ze mną). Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: Odpowiedź: BORN TO BINGO 02.11.05, 11:29 Nieeee az tak rozowo to w Cecily nie bywa. Jednak faktem jest, ze ci wszyscy bohaterowie, choc z "roznych planet" o przedziwnych zainteresowaniach i celach zycia, przyjaznia sie ze soba, wytrzymuja ze soba i dodatkowo jeszcze rozumieja sie wzajemnie. Moze wlasnie dlatego, ze sa skazani na siebie bo Cecily jest mala miescinka. Odpowiedz Link Zgłoś
griszah Re: Odpowiedź: BORN TO BINGO 02.11.05, 15:07 stella25b napisała: > Nieeee az tak rozowo to w Cecily nie bywa. A jednak jest w Cecily „różowiej” niż w „realu”. Tak jak pisałem brak przestępczości, nędzy, bezrobocia, kalectwa (mieszkańcy Cecily jeśli chorują to niegroźnie). To nie jest akurat dla mnie wadą Alaski ale Przyznasz, że do problemu pozamieniania się snami w którymś z odcinków, bezsenności ogółu mieszkańców z powodu zorzy polarnej czy spotykania się Maggie z facetem- niedźwiedziem można podejść z lekkim przymrużeniem oka. Różowiej jest też o tyle, że rodzaj konfliktów, różnic interesów, które tam występują między ludźmi są zawsze do rozwiązania na drodze jakiegoś kompromisu, ugody, rezygnacji jednej ze stron czy przyznania się do błędu. Należy oczywiście dążyć aby tak było w „realu” ale czy tak rzeczywiście jest w życiu – raczej wątpię. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Odpowiedź: BORN TO BINGO 02.11.05, 16:05 griszah napisał: > rodzaj konfliktów, różnic interesów, które tam > występują między ludźmi są zawsze do rozwiązania na drodze jakiegoś kompromisu, > > ugody, rezygnacji jednej ze stron czy przyznania się do błędu. A tu się nie zgodzę, albo przynajmniej nie do końca, tzn. rzeczywiście wszystkie konflikty znajdują w tym nierzeczywistym świecie rozwiązanie, ale za każdym z nich kryje się zrozumienie istoty problemu lub zrozumienie przeciwnika i jego punktu widzenia, a przynajmniej akceptacja. Wydaje mi się to bardzo istotne, zwłaszcza że faktycznie w realnym świecie jest inaczej: nawet jeżeli dochodzi do ugody, to raczej polega ona na tym, że ktoś ustępuje, poddaje się - z konieczności albo dlatego, że dostaje coś w zamian, a nie dlatego, że zrozumiał swój błąd albo głupotę. Odpowiedz Link Zgłoś
griszah Re: Odpowiedź: BORN TO BINGO 02.11.05, 16:42 Ależ właśnie Napisałaś to o co mi chodziło - tylko bardziej precyzyjnie - może się źle wyraziłem. Ale miałem na myśli też m.in. to, że w "realu" jednak zdarzają się konflikty nierozwiązywalne "alaskowo". Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Odpowiedź: BORN TO BINGO 02.11.05, 19:25 OK, przepraszam, nie powinnam była mówić, że się nie zgadzam, a potem pisać to samo, tylko innymi słowami. Ale to "alaskowe" rozwiązywanie problemów w relacjach międzyludzkich jest, moim zdaniem, wzorcowe, idealistyczne, oparte na szczerości i dobrych intencjach, co się w realu rzadko zdarza, jednak nie jest niemożliwe. :) Odpowiedz Link Zgłoś
griszah Re: Odpowiedź: BORN TO BINGO 03.11.05, 09:03 Właśnie :). Tylko w realu jest ten problem, że czasami jedna strona nie podchodzi do sprawy "alaskowo" i wtedy umarł w butach. A konkretnie to wygląda np. tak jak u mojego wujka, którego sąsiad postanowił wybudować kurzą fermę za płotem. Kto mieszkał obok takiej fermy to wie czym to dosłownie pachnie. I żadne perswazje o dobrym sąsiedztwie, że obok małe dzieci mieszkają itp. nie działają na gościa. I tu niestety "alaskowa" filozofia relacji międzyludzkich wysiada :(. Pozostaje sąd, ekspertyzy, prawnicy. A w Cecily jest tylko burmistrz Holling :) i to wystarcza. Dlatego właśnie, w którymś z wcześniejszych postów napisałem (może ze zbyt dużą egzaltacją) o Cecily jako "Raju Utraconym". Pozdrawiam serdecznie czyli alaskowo. Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Lesio 28.10.05, 11:55 Jejku, Noido, ja też! Nijak tego Lesia nie panimaju, chociaż podarowany przez bodajże tatusia na półce u mojego dziecięcia stoi i nawet całkiem niedawno do niego podejść usiłowałam, bo to podobno kultowa powieść jest. Bezskutecznie. A kurcgalopek to ja pierwsza - tylko on znaczy się kurcgalopek Chmielewska chyba komus podkradła, bo jakos mi się raczej z całkiem przedwojenymi autorkami kojarzy. Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch Alienista :))) 28.10.05, 11:47 cud-książka! Miłej życzę lektury w długi, listopadowy wieczór. Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Alienista :))) 28.10.05, 12:00 Ależ znam i popieram przedmówcę. Anioła takoż znam. Wczoraj sobie Alienistę za całe 14,5 nabyłam z zamiarem odświeżenia. Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch Alienista :))) 28.10.05, 12:06 wnioskuję, że Carr jest do zdobycia na Koszykach? Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Alienista :))) 28.10.05, 12:13 Ja wyłowiłam z góry ostatniego, ale może coś ukryte pod blatem. W tej zewnętrznej księgarni. Ósemkę jeszcze nabyłam, bo jakoś miałam z nią problem, a podobno warto. Odpowiedz Link Zgłoś
agni_me Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 14:25 Gdyby ktokolwiek z was, mili przedwpisywacze, przyznał się do rechociku przy czytaniu Chmielewskiej poczułabym się głęboko i do żywego dotknięta. Albowiem rozbiłoby to w drobny mak moją wizję waszych "poczuć humoru". Droga kaylene, jak mogłaś w ogóle pomyśleć, że tu więcej niż dwie (no może trzy osoby) czytały cokolwiek Chmielewskiej i mają w związku z lekturą jakieś refleksje? ;-) Ponieważ jestem jedną z tych trzech osób, które czytały i się serdecznie śmiały (tylko przy pierwszych powieściach, ale za to niezmiennie) odpowiem ci, że nie ma czegoś takiego jak wpływ Chmielewskiej na polszczyznę. Trudno też uznać, że istnieje jakiś szczególny kod językowy, którym posługują się czytacze Chmielewskiej, bo duża część tychże czytaczy czyta także inne książki i sobie wplata w wypowiedzi inne "kody". Oczywiście, że "cham niemyty" kojarzy mi się z Chmielewską, że coś jest "cudnej urody" też - ale kojarzy jedynie. U Chmielewskiej śmieszy mnie rodzaj nadużywania języka, taka smaczna przesada, łączenie słów, często niegrzecznych tak, by stawały się w danej chwili komiczne i absurdalne. Dlatego śmieszą mnie chamy niemyte, stare gropy, śmieszy mnie "wasza mać" i śmieszą mnie czasem - już w życiu - przekleństwa, nawet te najgrubsze, kiedy mówione w są jakiejś kompletnie nie pasującej do nich sytuacji. A noidzie powiem, że mnie Lesio bawił, choć najlubię Wszystko Czerwone. Odpowiedz Link Zgłoś
kaylene1 Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 14:47 No dobrze.Chrzesci.Procesy myslowe. Wczoraj pczytalam sobie troche przydlugich postow.I mi sie zdaje ze slysze chmielewską. Jakby wystepowala wielopostaciowo. Dowcip w pisaniu nie polega na wygibasach,minoderii czy mizdrzeniu sie.Polega na poczuciu humoru.Ale nawet jak się ma poczucie humoru to moze ono zupelnie zniknac za nadmierną barokizacją ,stylizacja i podobnymi parabolo metaforo innowacjami. Ja przed wami szapobasuje, bo widze ludzi rozgarnietych i to bardzo.Ale maniera sie krzewi.I to tak sie krzewi,ze az mi w zebach zgrzyta jak czytam. Jezyk chmielewsko podobny opanowal wszystkich. BRain slyszy go u swojej matki i nawet nie wie ze to to.To wg.mnie gorsze od ptasiej.. Ja tak do was z dobrego serca,really.. Ryzykujac dostanie po nosie. Jesli sie na to uczulicie, bedzie w stanie to kontrolowac skoro niektorzy tlumacza czy pisza. Pozdr serdecznie.. I nim dostane w nos poczytajcie- o ksiazkach anegdotycznie..i inne tez.. Tam jest i hist i pointa i .ale język...brrr Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 15:00 1. jesteśmy jak nazwa wskazuje Trupą Werbalnych Akrobatów, żonglujemy więc sobie stylistyką, metaforyką, syntaktą i czym się da. 2. głęboką niechęć we mnie (tu już nie w Imieniu Całego Narodu, ale swoim własnym) wzbudza klasyczna polszczyzna internetowa, czyli poliszbejsik. Akrobacje Werbalne są mi odskocznią i wypoczynkiem od wylewającego się z monitora bełkotu. 3. no i wogóle Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 15:01 Duchowi naszemu dała w pysk i poszła albo inaczej ale nam pojechała po skarpetkach !. mamarcela wysyłająca spon river w wirtualna rzeczywistość Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 15:53 Ja też, ja też chce Spoon River! Odpowiedz Link Zgłoś
agni_me Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 15:15 Ej, no, skoroś chciała napisać, że posługujemy się brzydkim językiem i w dodatku nie daje się odróżnić kriska od beatanu, brocha od darii, mnie od braina to mogłaś napisać to wprost, a nie zaprzęgać do tego biedną Chmielewską, która jak widać na załączonym obrazku wpływ straszliwy miała na mnie i na noidę, reszta tę fatalność stylu wyniosła z czytania Słowackiego i Mickiewicza, czasami tylko podpierając się Pratchettem. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 16:51 Już tłumaczę, bo mam wrażenie, że nabrałaś z grubsza niewłasciwej opinii o tym forum. Rozumiałbym zarzuty, co do stylu, gdybyśmy byli zgromadzeniem poetów w depresji lub początkujących prozaików i starali się zaprezentować w postach 'Literaturę', koniecznie z dużej litery. A to zupełnie nie o to chodzi, zupełnie nie ta bajka. Forum służy po prostu rozmowie, opowiadaniu sobie historyjek, czy to wesołych, czy smutnych, poopowiadaniu o pierdołach i niepierdołach - jak każde forum towarzyskie zresztą. Nie mam wrażenie, że ktokolwiek sie tu sili na jakąs specjalną stylizację wypowiedzi, duma godzinami nad doborem słów & metafor, szuka po kątach celnej pointy. Ot, po prostu się opowiada, jak się umie. Nie siedzę godzinę nad jednym postem, starając się go dopieścic, by nióśł w świat przekaz o mojej błyskotliwości, oczytaniu i megalomanii, tylko po prostu ładuję w ekran to, co mi się aktualnie po łbie pęta i dokładnie w taki sposób, w jaki się pęta. I podejrzewam, bo nie chce się tu wypowiadać jak głos większości, że wszyscy pozostali uczestnicy robią tak samo. Po prostu czysty spontan, wyrzucić z siebie parędziesiąt linijek tekstu i nie bardzo zastanawiac się nad tym, jak to jest napisane i czy jest stylistycznie spójne, czy językowo nie zgrzyta, czy logicznie nie dogorywa. Pisze tak jak mówię (dobra, tu nie klnę, jak juz pisałem wczesniej) i nie jest to żadna stylizacja, przerabianie Chmielewskiej, czy kogokolwiek bądź - normalny strumień mowy, nic więcej. To nie jest Literatura - to jest Forum! Więc styl może być sobie jaki chce - byle przekaz był zrozumiały, a zdaje mi się, po tych 6 miesiącach, że zebrała się tu grupka ludzi, którzy sie rozumieją w miarę dobrze. Tyle:) Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Wspieram! 28.10.05, 18:42 Bo to tak wlasnie jest jak pisze braineater. A to ze lubimy gimnastyke jezykowa? Ano lubimy - bo to (dla mnie przynajmniej) odpoczynek od wykoslawionego i podlego jezyka codziennego, jezyka mediow rozmaitych, komunikatow, reklam, tych "superekstraokazji" i tak dalej. I jak pisze przedmowca, nie szlifujemy godzinami stylu, ino paplamy co slina na jezor poda. Jak werbalna akrobacja, to na calego!!! To tyle gwoli. Znaczy wyjasnienia gwoli :) KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Polszczyzna Chmielewskiej 02.11.05, 22:04 Nie rozumiem - przeciez to Chmielewska wykorzystala w swoich ksiazkach jezyk potoczny i rozmaite zarty slowne, ktore slyszala (na tym polega posiadanie "ucha" do jezyka) i to normalne, ze w domu ktos slyszal podobne zwroty, bo to po prostu polszczyzna, a nie jezyk wymyslony przez Chmielewska. Ludzie mowia roznie, pisza tez roznie, czesto pisza zupelnie inaczej niz mowia... Moim zdaniem jezyk poszczegolnych osob obecnych na tym forum rozni sie znacznie... Doktor pisze zupelnie inaczej niz Daria, Beatanu, Braineater, Broch czy Aaneta... Do tego trzeba tez chyba miec wyczucie. Inaczej wszystko wydaje sie takie samo. Tak jak wszystkie drzewa czy domy na ulicy... Chmielewska poznalam stosunkowo pozno, odkrywszy ja rownolegle z moim Tata. Jesli chodzi o jezykowe wygibasy, jak to okreslasz, to wole Musierowicz ("sliczny jak budyn z soczkiem" to weszlo na pewno na stale do mojego slownika) Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 14:51 > U Chmielewskiej śmieszy mnie rodzaj nadużywania języka, taka smaczna przesada, > łączenie słów, często niegrzecznych tak, by stawały się w danej chwili komiczne taaak, ale późniejsze jej powieści są właśnie pisane "w manierze chmielewskiej" - czyli to co było świeże ćwierć wieku temu, teraz nosi ślady działań siłowych. Tak to narzędziem tępym udało się autorce zamordować własne dzieło. Odpowiedz Link Zgłoś
agni_me Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 15:07 Bru, padam na kolana przed mądrością twych słów - racja, racja, racja i jeszcze raz racja. Tylko o czymśmy to rozmawiali? :) Odpowiedz Link Zgłoś
kaylene1 Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 15:38 Mam zacięcie pedagogiczne.Chcialam zobaczyc czy sami na to wpadniecie.Ale ciezko wam szlo.. Co do Slowackiego ..to poczynil on podobne zniszczenia przed wojną.Jedna i drugą. Mam ciotke i jej dwie corki- wszystkie te damy do dzis dnia pisza Slowackim.. Wypaczonym do cna.To tez jest do nie do wytrzymania. Nie jestem przeciwniczką pewnej stylizacji jezyka.Lubie i czuje Witkacego np. Ale takie fajne pisanie jest przerazliwe w nadmiarze.Zabawy slowne są tworcze. Nie takie jednak. Jak to Bruno ladnie ujal- 20 lat pozniej.. i nalezy po-dumac.. Odpowiedz Link Zgłoś
agni_me Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 15:58 Przypomina mi to rozmowę, którą odbył kiedyś Caillebotte. Przyszedł do niego pewien krytyk i przeglądał szkice i rysunki, nagle powiedział: - mój panie, e fe, co za nieznośna maniera, teraz wszyscy knocą rysunki, te ręce i ta poza. Fatalne, doprawdy, cały Ingres tylko w marnym wydaniu. Trzymał wtedy dokładną kopią malowidła z IV wieku odnalezionego dopiero co w greckiej grocie. Odpowiedz Link Zgłoś
kaylene1 Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 16:58 Anegdotka sliczna ale jak to anegdotka - niczego nie dowodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
agni_me Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 16:59 No to już mamy dwa wpisy, które niczego nie dowodzą. Ładna parka. Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 17:16 Dziecinne pytanie - po co nas o grzechu chmielewszczyzny informujesz? W jakim celu? Odpowiedz Link Zgłoś
kaylene1 Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 17:59 Ja juz to napisalam.Z dobrego serca. jak sie jest w czyms to sie tego nie widzi. A net ma to do siebie - ze psuje. I nie wszyscy pisza maniera. Brain na ksiazkach pisze normalnie.Tu tez w miare. Inni tez.Ale maniera to jak zaraza.Moze pozrec w calosci.Mamy halloween- apage satanas proponuje.I juz znikam.Bo za chwile dostane w nos. Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 18:41 No, to dzięki łaskawe, bo wydawało mi się, że po to, aby nam dosrać. A "Dobra panią" Orzeszkowej czytałaś? Też miala dobre serce. A tak w ogóle to kim jesteś, bo mnie się wydajesz bytem powstałym jedynie na okoliczność potrollowania. A net, co psuje? Przepraszam nie rozumiem? Odpowiedz Link Zgłoś
kaylene1 Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 21:13 Język psuje.Z natury rzeczy. Z chęci, np sie podobania. Uwazam was za creme de creme tego forum.Czytam od dawna,szanuje,ale glosu nie zabieram.Ale nerwy mi puscili - jakbym chciala byc fajna to tak bym to sformulowała. Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 21:23 Sory, bo ja nie rozumiem. Do czego się ten języj psuje? I dlaczego Ci tak piekielnie na tym naszym języku zależy? Do czego chcesz ten nasz język wykorzystać, skoro tak dbasz, żeby sie przypadkiem nie zepsuł? A może my wszyscy (lub część) na tym forum właśnie takie mamy ambicje - zepsuć własny w końcu język, zeszmacić go do cna, a później zacząć zarabiać jak Chmielewska grube pieniądze na swoim zepsutym języku? I mieć w d... tych, którym się nasz język nie podoba. "A nerwy mi puścili" - to nie manieryzm moja droga? Odpowiedz Link Zgłoś
noida Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 18:51 Ja się tak zastanawiam nad Twoją przestrogą... Wydaje mi się, że mimo iż jako jedna z wielu osób na forum przyznałam się do czytania Chmielewskiej z upodobaniem, nie "pisuję Chmielewską". To nie mój styl mimo wszystko. To raz. Dwa, że nawet gdybym pisywała, to mało mnie to przeraża. Bardziej by mnie przerażało, gdybym pisała "Masłowską" albo "Wiśniewskim". Zaś trzy, to wydaje mi się, że w "pisywaniu Chmielewską" nie ma nic złego. To, że jesteś osobiście uprzedzona do Chmielewskiej i Słowackiego (swoją drogą to ciągłe odnoszenie się do wyższości Wieszcza nad Chmielewską bardzo mnie bawi) jeszcze nie oznacza, że wszyscy muszą być. Daria jest uprzedzona do słowa zajebiście. Mamamarcela do Mandaryny. Braineater ma nas za snobów, bo nie przeklinamy. Broch tępi nas za łatwość, z jaką można kupić nasze głosy. Wqurwiony głosował na Kaczkę. I co z tego? W końcu jesteśmy dorośli, mamy swoje nawyki, ale spotkaliśmy się tutaj, żeby wymieniać poglądy. Nikt nikogo za nie z forum nie wyrzuca. Ale też nikt do nikogo nie podchodzi na zasadzie "dziecko, ja mam zapędy pedagogiczne, pokażę ci, co masz robić". Czego i Tobie życzę. Noida Chmielewską Nieprzerażona. Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 19:03 Przepraszam, a dlaczego niby to jestem do mandaryny uprzedzona? A przynajmniej bardziej niż ktokolwiek inny na tym forum? To Daria pisała, że Mandaryny organicznie nie znosi? Nie ja, co nie znaczy, że ją wielbię. Piszę to tylko dlatego, że ogólnie jakaś dzisiaj podenerwowana jestem - ciągle ktoś mi coś wmawia, gębę jakąś przyprawia, ato Chmielewską, a to niechęć do Mandaryny. mamarcela bardziej chmielewska niz sama masłowska Odpowiedz Link Zgłoś
kaylene1 Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 21:18 Ja lubie Chmielewska.Bardzo.Nie lubie zas maniery.Chmielewska jest Chmielewska. A jesli czytam ktoras z rzedu historie pisana w jej stylu ktory sie zrobil potoczny to mnie ponioslo.Maslowska tez sie juz pleni. Nie traktuje was jak dzieci.Ponioslo mnie.Sorry.Ale... Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 19:32 Ja nie rozumiem tego po łacinie czy jakoś tak. Ale niewykluczone, że szanowna autorka wątku też tego nie rozumie, więc nie będę pytać, jeszcze się zawstydzi... Tak jak nas zawstydziła. Myśleliśmy, że tacy mądrzy i oryginalni jesteśmy, i tak fajnie piszemy, inteligentnie, dowcipnie i ciekawie, i że Ci, co nas czytają, ale się nie ujawniają, to nas podziwiają, a nie ujawniają się, bo myślą, że nie potrafią tak fajnie pisać jak my. No i co się okazało? Że przerośnięte poczucie własnej wartości mamy, że wcale nie jesteśmy tacy fajni, że pisać nie umiemy, że zmanierowani jesteśmy i zepsuci. Ale nie wszyscy są tacy jak my. Są jeszcze dobre dusze na tym świecie, co to bezinteresownie, z dobrego serca, pedagogicznie, uwagę zwrócą i sprowadzą na ziemię, nie dadzą popaść w samouwielbienie. A że nie wiedzą, gdzie się spacje wstawia i znaki przestankowe, to szczegół... Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 20:34 Burza w szklance wody. Niniejszy wątek jest niczym innym jak zwykłą podpuchą; zawsze mnie śmieszy takie zarzekanie się "zaraz mi dacie w nos", toż to na kilometr śmierdzi prowokacyjką. Na szczęście w takich momentach ujawnia się nasza solidarność i słaba podatność na tego typu zachowania osób z zewnątrz i nie dajemy się podpuścić:)Mnie na ten przykład jakoś nijak to nie obeszło. Myślę też, że jeśli chce się z dobrego serca kogoś pouczać, to trzeba też nieco wysiłku włożyć we własne wypowiedzi i o styl, gramatykę, interpunkcję nieco zadbać. Tym mniejszą wagę przywiązuję do problemu, a właściwie problemiku. I maleńka uwaga; kolega o wdzięcznym nicku na literę W z pewnością na kaczora nie głosował,ale Mamarcela chyba go jeszcze nie zna za dobrze, więc nie dziwota, że taki wniosek wysnuła.Mam nadzieję, że kolega z nami zostanie i jeszcze nie raz maleńki, acz orzeźwiający fermencik wprowadzi;) Pozdrawiam wszystkich, a szczególnie gorąco Wqrwionego, za to że jednak zdecydował się więcej niż dwa razy odezwać:) Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 20:49 I ty Brutusie, to znaczy Dario, przeciwko mnie, a przecież to nie ja byłam ewą - nie ja pisałam, że wqrwiony głosował na kaczory. Ja sie dzisiaj zabiję - najpierw Noida przypisuje mi poglądy Darii, a potem Daria słowa Noidy. Czy już naprawdę taka mało rozpoznawalna jestem? To pewnie przez tę chmielewszczyznę wszechobecną i wszechogarniającą. A tak przy okazji kaylene1 napisała: <Co do Slowackiego ..to poczynil on podobne zniszczenia przed wojną.Jedna i drugą. Mam ciotke i jej dwie corki- wszystkie te damy do dzis dnia pisza Slowackim..> Ja sie chciałam nieśmiało zapytać, czy one tym Słowackim jak piszą to wierszem, białym wierszem, czy prozą? I gdzie one tym Słowackim piszą, bo jeśli w internecie to zapraszamy? mamarcela szarokacząca się, ale za to z cherry coke Odpowiedz Link Zgłoś
kaylene1 Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 21:29 Ta szczególa to ona byla na temat interpunkcji. Ciotki wierszem pisza.O przyrodzie.Kwieciscie.Slowacki by zeszedl byl jak by luknal na to. Lubily by tez Ciotki przydlugie posty.Kwieciscie sie nie da krotko. Oczywiscie jestem wrednym trollem.Ale juz sobie ide spac.A jutro wyjezdzam. I mysle ze nic zlego wam w sumie nie zrobilam.Bo madrze piszecie.Naprawde.Wszyscy. Nawet ta chmielewską.... Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 21:44 mamarcela napisała: > I ty Brutusie, to znaczy Dario, przeciwko mnie, a przecież to nie ja byłam ewą > - > nie ja pisałam, że wqrwiony głosował na kaczory. Najmilsza Mamarcelo! Wybacz mi proszę,nie wiem jak mogłam się dopuścić takiego przewinienia:( Wszystko mi się pomieszało,ale może to dlatego, żeś z nami stosunkowo krótko i bardziej Ciebie o nieznajomość kolegi W. podejrzewałam, niż Noidę. Ale i tak nic mnie nie tłumaczy:( Bardzo nam się Trupa ostatnio rozbuchała (patrz powolne początki;) i czasami trudno jest nadążyć. Pozdrawiam cieplutko, bo za oknem okropny ziąb:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 21:59 :))) Też pozdrawiam. Za oknem ziąb, a dziecko nr1 poszło lans uprawiać w mini i balerinkach. Będę chyba musiała kolejnego potomka pielęgnować w chorobie. Parafrazując Nasha "Jesienią równiutko podzielone role, jedno dziecko w łóżku, drugie dziecko w szkole". :) Odpowiedz Link Zgłoś
noida Mamomarcela przepraszam!!! 29.10.05, 13:00 Za przypisywanie Ci poglądów niezgodnych z prawdziwymi, ale nie mogłam już sprawdzić, kto nie lubił Mandaryny, bo byłam w trakcie pisania posta a nie mogłam użyć Darii dwa razy ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Mamomarcela przepraszam!!! 29.10.05, 13:16 :)) Noido! jako niedoszły matematyk jestem po prostu cholernie pedantyczna (niestety nie w domu) i zaprotestowałam gwoli "głoszenia prawdy". Chociaz jeśli chodzi o Mandarynę to faktycznie prawda była - tylko na tym forum do tej pory niewyartykuowana. O poza tym żartowałam. lol pzdr. I co z tymi filmami? Masz jakies pomysły? Odpowiedz Link Zgłoś
kaylene1 Re: Polszczyzna Chmielewskiej 28.10.05, 21:21 Szczególa zgoła niewazna. Piszecie bardzo dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Rada zamiast. 29.10.05, 10:52 Agresniki wszystkie! Goscinne, zadomowione, przelotne i osiadle. Odpuscic prosze, nie ubolewac, nie sie odgrazac, nie sie rewanzowac, Spoon River od Mamarceli czytac, los swiata chylacego sie ku upadkowi ewentualnie w glebi ducha rozwazac i weekend jesienny milo spedzac! Znany skadinad z braku czegokolwiek co mozna by nazwac stylem Nienietoperz wracajacy na zime do mokrych krajow (z pewna nie da sie ukryc ulga). Odpowiedz Link Zgłoś
agni_me Re: Polszczyzna Chmielewskiej 29.10.05, 11:58 Ależ to piękny wątek na potwierdzenie mej tezy, że na forum nie wolno prosto z mostu i bez aluzji. Gdyby szanowna autorka wątku napisała od razu, nia mamiąc się nadzieją, iż zrozumiemy jej intencje zawarte w dwulinijce o polszczyźnie, że: Sensownie piszecie, ale kilka/wszystkie/większość osób wpadła w nieznośną manierę. Może tego nie zauważacie, ale maniera opanowuje was wszystkich powoli. Chrońcie osobniczy styl, TWAowicze! Albowiem brzydko piszecie, całkiem jak upadła na pisarstwie Chmielewska i sens wam tarza się w słowach jak prosię w błocie. To przecie oplulibyśmy ją w miarę jedynie, wzruszyli ramionami, że może i polonista ze szkoły podstawowej nie dałby nam piątki za te wypowiedzi, ale nie po to człowiek szkoły kończy, żeby przejmować się do kresu dni stylem. Ktoś dopisałby uwagi na temat stylu inicjatorki wątku. I tyle. A tak: ja się namęczyłam, by jakoś zjadliwie napisać co mnie w Chmielewskiej śmieszy, podczas kiedy wcale nie jestem pewna, że to właśnie "chamy niemyte". Okazuje się, że bez sensu trud i mogłam w tym czasie forum społeczeństwo czytać. Mamarcela straciła na obfitości wypowiedzi i jej ta Chmielewska po innych wątkach latała. Noida dowiedziała się, że zawsze ma czas by nadrobić braki w wykształceniu i wreszcie dowcipność Słowackiego docenić. Bru wykazał się znajomością twórczości i ładnie napisał o tępym narzędziu. Aneta piersią zasłoniła pewne małe miasteczko na Alasce, by krzywda sie mu nie stała porównaniem do badziewia sitcomowego. Brain wyjaśnił jak kto miły, że my tu nie mamy intencji literackich, tylko piszemy co komu palce na klawiaturę przyniosą. No wątek przecudnej urody się zrobił. (wpis powstał dla kaylene, by zobaczyła jak naprawdę wygląda pisanie chmielewszczyzną, z ukłonami, agni) Odpowiedz Link Zgłoś
blue.berry cudnie 02.11.05, 17:09 no cudnie dopiero teraz uczciwie, czyli raz po razie post po poscie, przeczytalam caly ten watek i ubawiłam sie setnie. a tarez boje sie cokolwiek napisac zeby nie wyszlo ze z maniera. a nuz wyjdzie. bo chmielewska w mlodosci czytywalam a jedna ksiazke to nawet posiadam. sa to Wyscigi i jak bylam zapalonym sezonowym fanem gonitw co czytalam ja co rok przed rozpoczeciem sezonu. uzywam zwrotow typu "cham niemyty", "wasza mac" i paru innych ale dopiero dzis uswiadomiliscie mi ze to wynika z zepsucia, ktorez znow wynika z czytania nieodpowiedniej lektury. no i dobrze! i tak jeszcze na koniec uwielbiam slowo "azaliż" manierę niektorych rowniez - aktualnie chyba najbardziej mamamarceli i podpisy typu" "jagoda starajaca sie nie byc zmanierowana" cudnie, mówię Wam, cudnie! Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: cudnie 02.11.05, 18:31 Jagodo droga, czyli kochana Berusiu (Red Berry pies zaprzyjaźniony Berusiem zwany, co Ciebie jako posiadaczki głębokiego grendlowego gardła to chyba nie obrazi), otóż po przedtudiowaniu wszystkich trzech ksiązek Chmielewskiej znajdujących się aktualnie wposiadaniu dziecka nr1 oświadczam, co następuje: Chmielewska to mały pikuś w porównaniu z większością z nas, do pięt nam nie dorasta. Co stwierdziwszy postanowiłam się nie przejmować i dalej manieryzm barokowy uprawiać. A co nie wolno mi? A nawet jak sie bardzo zmobilizuję to Słowackim polecę wierszowanym, jak te ciotki i kuzynki kaylene1. mamarcela z manierą i Joaną Newson Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: cudnie 02.11.05, 18:44 Cudnie Jagodko zaiste. Ale... 'azaliz' nie umywa sie, nozek nie jest godne calowac, ani zadne takie, do 'poniekad'. Naprawde. Nienietoperz. Odpowiedz Link Zgłoś
blue.berry Re: cudnie 02.11.05, 19:29 > Ale... > 'azaliz' nie umywa sie, nozek nie jest godne calowac, ani zadne takie, do > 'poniekad'. poniekad tez uzywam:) a jakże. i w ogole uwielbiam slowa tego typu. Odpowiedz Link Zgłoś
eva.68 Re: cudnie 02.11.05, 20:25 Zaiste ładne. :-) Lubię różne słowa, ktore już wyszły z powszechnego użycia. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: cudnie 02.11.05, 20:35 No to "Wszystko czerwone" ze staropolszczyzna pana Muldgaarda klania sie w pas. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater paskudnie 02.11.05, 21:33 a słowa, ktorych nieznosicie? - bo u mnie wspomniany azaliż, o palme pierwszeństwa konkuruje z 'sympatyczny' i 'przesympatyczny' - dostaję drgawek słysząc te okreslenia czego/kogokolwiek oraz słowo pobudzające do mordu - rześko - bo wiem, że jak ktos mówi, że na dworze jest rześko, to oznacza minimum mróz -10C i snieg oraz wiater do urwania łba. P:) Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch Re: paskudnie 02.11.05, 21:41 dla mnie "żwawy" zwłaszcza żwawy staruszek budzi najgorsze instynkta. Bo widzę tu kogoś ledwo powłóczącego nogami, co starczym truchtem, z astmą i siatką gna do sklepiku. Drugie - "żonka" oraz "poczciwina" jako określenie kogoś z lekka dupowatego. Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: paskudnie 02.11.05, 21:56 braineater napisał: o palme > pierwszeństwa konkuruje z 'sympatyczny' i 'przesympatyczny' - dostaję drgawek > słysząc te okreslenia czego/kogokolwiek Sorry,że przyprawiłam Cię o drgawki, bo podejrzewam siebie samą o (nad?) używanie słowa na s... A słowo na rz kojarzy mi się przede wszystkim z dziarską (ale nie żwawą :) panią emerytką z sąsiedniej klatki, która właśnie w taki rz**** ranek, wyprowadzając swoje skąd inąd s********** pudelki na spacer, potrafi z zachwytem wykrzyknąć w moją stronę (gdy okutana szalikiem po uszy, w kasku, podwójnych rękawicach i ocieplanych spodniach na dżinsy, nieprzytomna ze zmęczenie rozpędzam się na oblodzonym chodniku i na rowerze, i bucham parą jak niewiemco) - Czyż nie wspaniały mamy dzisiaj ranek?!!! I wtedy odżywają we mnie instynkty mordercze i mruczę coś niewyraźnie i odjeżdzam bez pisku opon... Beata na razie zadowolona (bo o śniegu na razie cicho) P.S. A tak bardzej na temat: nie przychodzi mi na myśl żadne nie-ulubione słowo :) Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu a teraz nie paskudnie 02.11.05, 22:17 Zapomniałam napisać o ulubionym słowie! Długo żyłam w przekonaniu, że smyrgając kota po brzuszku albo dziecię po głowie głaszczę/pieszczę owe części ciała i przynależne im reszty. Aż pewnego dnia wyczytałam w mądrym słowniku, że słowo SMYRGAC nie ma innego znaczenia niż 1.czmychać, uciekać 2. ciskać, rzucać I co z tego? Nic. W dalszym ciągu lubię to słowo i zaledwie godzinkę temu smyrgałam Kocka pod szyją i po brzuchu (bo brzuszek to zbyt mało powiedziane:) B Odpowiedz Link Zgłoś
noida Re: a teraz nie paskudnie 02.11.05, 23:07 A ja SMYRAM moje zwierzęta i przyjaciół, ale pojęcia nie mam, jakie jest słownikowe znaczenie tego słowa. Aż się boję sprawdzić... Odpowiedz Link Zgłoś
blue.berry paskudnie rzesko 02.11.05, 22:03 mialam kiedys znajomego w pieknej Belgii a dokladniej w Brugii. i wlasnie z nim i wlasciwie wylacznie z nim kojarzy mi sie slowo "rzesko" choc w wydaniu angielskim czyli "fresh". u owego znajomego mialam zwyczaj bazowac w czasie wojazy po tej czesci europy. zazwyczaj przed i po nich. a jako ze po nich nastepowalo w okolicach wrzesien/pazdziernik (piekne lata studenckie) to z temperatura i pogoda bywalo juz roznie. szczegolnie kiedy wracalo sie z poludnia Francji aby jeszcez przed zupelnym powrotem do polski zanurzyc sie na pare dni w brugijski spleen. jednego roku zmiana temperatur byala do tego stopnia druzgoczaca ze trzeba bylo ubrac sie w we wszytskie posiadane rzeczy (na raz) i zamais piwa pic cieply cocomel. na blagalne prosby o zmilowanie (mieszkanie bylo niczym nie ogrzewane) znajomy pokazywal przez okno palcem na radosne belgijskie dziewczeta w kusawych spodniczkach i podkolanowkach i mowil: "perfect weather. not cold but FRESH!" oczywiscie predzej czy pozniej kapitulowal i ze zbolala mina wyciagal olejowy grzejnik by go nam uzyczyc:)) do dzis slowow fresh kojarzy mi sie nieodmiennie milo:) co zreszta z lekka przenioslo sie na slowo "rzesko". uzywam je zazwyczaj wtedy, kiedy przez wspolnym spacerm z psem moj TZ wdziewa na siebie jakies 7 warstw:))) i mowie: "no co ty, nie jest zimno. jest rzesko:)))" Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: paskudnie 02.11.05, 22:16 Problem z "sympatyczny" jest taki, ze ludzie w pewnym momencie zaczeli go okropnie naduzywac (wszystko zrobilo sie sympatyczne, pogoda, spodnie, pies...) i w takich wlasnie przypadkach naduzycia tez nie moge go zniesc. Nie lubie tez "w miedzyczasie", "dokladnie", "autentycznie" (te dwa ostatnie dla podkreslenia waznosci wypowiedzi). Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: cudnie 02.11.05, 22:14 "Poniekad" uzywam nawet w jezyku mowionym! Uwazam, ze jest fantastycznym slowem oraz mozna mu nadac swietne zabarwienie odpowiednim tonem. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Polszczyzna Chmielewskiej 02.11.05, 22:08 Kaylene pewnie pisze prace magisterska i nas tu za przykald chciala podac, ale ze z nas tepe narzedzia, to nie wpadlismy sami na pomysl, zeby rozwinac jej teze na podstawie aluzji i trzeba nas bylo za raczke prowadzic. (Boze, czy napisalam cos jak Chmielewska? Musze sobie sprowadzic wszystkie jej ksiazki i trzymac na biurku, okazuje sie, ze w celach eliminacji beda najwazniejszym punktem odniesienia...) Odpowiedz Link Zgłoś
kaylene1 Re: Polszczyzna Chmielewskiej 02.11.05, 23:35 Nie pisze.Pracy magisterskiej. Delikatna byc chcialam.Oczywiscie przestawiona skladnia to typique chmielewszczyzna. A sprawiedliwosc sie stala( tez chm.) akurat mi ktos przylozyl(gdzie indziej),ze uzywam okropnego jezyka.O czym wam donosze by bylo uczciwie.Ale nie uzywam.Stylizowalam. Tak mnie napadlo. Ale dzis jakby mi sie lepiej czytalo- Ja. Skruszona. Nie znosze w necie :cieplutko. Brr.Pozdr.Cieplutko. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Polszczyzna Chmielewskiej 03.11.05, 01:42 Mysle, ze czytasz po prostu duzo Chmielewskiej, dlatego widzisz tyle podobienstw! Nie uwazasz, ze to prawdopodobna opcja? "Cieplutko" tez nie cierpie. Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch GENIALNE!!! 03.11.05, 09:13 > Oczywiscie przestawiona skladnia to typique > chmielewszczyzna. O, cudo złote! Inwersja składniowa to cecha dystynktywna prozy J. Chmielewskiej? I nikt wcześniej nie wpadł na to, że zmieniony szyk wyrazów ubarwia tok narracji? Dla mnie bomba! Dzięki odkryciu Kaylene wiemy już, że literatura światowa (a już z całą pewnością polska) zaczyna się od Chmielewskiej. I oby się na niej nie kończyła ;))) Wszystkie dotychczasowe pseudo-prawdy o inwersji, jakoby w najlepsze funkcjonowała sobie już w starożytności, to tylko nędzne sofizmaty. Bo jakżeż mogła istnieć przed zaistnieniem autorki Lesia? No przecież niemożliwe. A takiego Senekę czy jakiegoś innego Juliusza Cezara to do kąta wysłać na groch klęczeć, za to że śmiali orzeczenie wywalać na koniec zdania, a nie powinni, bo przecież Chmielewskiej nie znali. PS - Kaylene, jesteś pedagogiem. Jakiej dziedziny wiedzy uczysz? Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: GENIALNE!!! 03.11.05, 09:39 Szukając (na półkach własnych) i co gorsza nie znajdując dzieników Tyrmanda, natrafiłam na dzieło przedziwne, kurzem wieloletniego nieczytania pokryte i pajęczyną niepamięci porośnięte. Wyszperane przez laty wielu w jakimś zapomnianym już pewnie dawno antykwariacie zachwytem mnie wielkim napełniło, którym to zachwytem teraz w przebłysku sentymentalnego uniesienia pragnę się z Wami "Ewentualna Publiko Przygodnych Czytelników! o nadmiernie rozwiniętych mózgach i rozrzutnej pojemności wrażeń" (cytat z W/W dzieła) podzielić. Albowiem wielkiej tej cudności książka nosząca tytuł "Historje manjaków" , a napisana zapewne "piórem feniksa" (cytat z dr.K) przez niejakiego Romana Jaworskiego, stanowi jawny dowód na to, że przed i Chmielewską już ktoś był. A dziełko naprawdę (zaiste) wielkiej urody (urody wielkiej) i godne polecenia. "Gdybyście zaś mieli popadać w paroksyzmy furii nade mną lub dali się unieść niezadowoleniu w niejasności tematu aż po granicę wymyślań trywialnych, pozwolę sobie przypomnieć Wam skuteczny środek na złagodzenie wzburzenia, a mianowicie manifestacyjne wzruszenie ramion, o Przygodni Czytelnicy moi! - których nie kocham." mamarcela w paroksyzmach Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch tjaaa 03.11.05, 10:00 wydawnictwo literackie 1978. Z tego wniosek, że druga połowa lat '70 to dla WL okres świetności - bo i Śledź Otrębus Podgrobelski i Jaworski. Widocznie był w redakcji ktoś, kto lubił z lekka odjechane teksty. PS Jaworski to postać z przełomu wieków - a jaką stylistyką się mógł poszczycić! szapeba! Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: tjaaa 03.11.05, 10:20 Z wrażenia zajrzałam na jedną tylko półeczkę - tę z odziedziczonymi po ojcu moim opowieściami grozy. Też samo złoto: Grabiński, Poe, Casares, Beckford, Supervielle, Dostojewski, Dylan Thomas, Żuławski, Yeats, Walpole, Capek i wszystko WL druga połowa lat 70. Wydaje mi się też, że i nieboszczyk Pantofel Sztyrmera też wówczas tam miał swoją powojenną premierę. Muszę sprawdzić. :) mamarcela z Jaworskim Odpowiedz Link Zgłoś
noida Re: Polszczyzna Chmielewskiej 03.11.05, 09:30 Dajcie już spokój kaylene. Przecież przeprosiła i się pokajała prawie (czy to jest szyk przestawny w stylu Chmielewskiej?cholera, to zaczyna być zaraźliwe). A dyskusje okołochmielewskie można dalej prowadzić, tylko już bez wzajemnego wbijania sobie szpili. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Popieram 03.11.05, 11:40 koniec wojny kaylene1 vs. TWA:) Dajmy sie dziewczęciu zaaklimatyzowac na forum i nie róbmy fali... A zapewne przydługiego posta nam wkrótce napisze - bo jak na razie okazała się być rewelacyjnym katalizatorem do powstawania tychże. Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
kaylene1 Re: Popieram - to sie nudne zrobilo 03.11.05, 12:02 Dzieki Wam Jeden watek dyskusji mnie ucieszył- wplyw Seneki i Julisza Cezara na wspolczesna polszczyzne. Jest ogromny. Bruno- moze doktorat? To bedzie odkrywcze nowe spojrzenie... Ale doktorat pewnie masz. Oczywiscie powinnam byc jakas popaprana pania od polskiego.To by wyjasnialo.Nie jestem Chmielewskiej nie czytam. Kiedys czytalam.Lubie.Ale szkoda mi czasu.I tyle. To co pax? No chyba ze pogawędzimy- Juliusz C a Joanna C - proba analizy.Ja dziewcze mlode to sie chetnie uczę.. Odpowiedz Link Zgłoś
griszah Re: Popieram - to sie nudne zrobilo 03.11.05, 12:10 Na polszczyznę to wielkiego wpływu J.Ch nie zauważyłem ale "stara gropa" i "kurcgalopek" zawsze będzie mi się kojarzyć z J.Ch. A tak na marginesie to po sąsiedzku mamy bardzo prężne forum fanów J.Ch - ale by się działo jakby się zwiedzieli, że tu taki smakowity wątek :). Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
asia.sthm Re: Popieram - to sie nudne zrobilo 09.11.05, 15:34 Juz sie zwiedzieli :-) Sama osobiscie sie przyczynilam. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś