Dodaj do ulubionych

spolegliwy i inni

03.11.05, 10:53
Przyznaję, że do założenia tego wątku natchnął mnie wątek o polszczyźnie
Chmielewskiej. Sama chyba bym na niego nie wpadła.
Myślę o używaniu pojęć w niewłaściwym znaczeniu. Spolegliwy jest doskonałym
przykładem tego, jak można to robić w bezczelny sposób. Coraz więcej osób
używa tego pięknego określenia polegając na intuicji rozwiązywacza krzyżówek
panoramicznych, czyli "z czym mi się to kojarzy"? Spolegliwy kojarzy się
najczęściej z leżeniem bykiem oraz z uległością (to są moje prywatne
obserwacje poczynione na własny użytek, ale próba była mała, więc nie mają
znaczenia), stąd coraz powszechniejsze używanie tego słowa właśnie odnośnie
takich osobników. Myślę, że prof. Kotarbiński powinien przewrócić się w
grobie na znak protestu.
:)
Obserwuj wątek
    • quarantine Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 11:05
      Teraz właśnie przeczytałam wątek o FK, w którym widnieje czysty żywy przykład
      niewłaściwego użycia słowa spolegliwy. Nie czepiam się wcale.
      :)
      • stella25b Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 11:09
        No tak uzywamy slow ktorych znaczenie blednie inerpretujemy ale czy nie jest
        zabawne uslyszec: "lozko mi sie zbulwersowalo!".
        • quarantine Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 11:18
          Tak, klawe jest zbulwersowane łóżko:) Myślę jednak, że czym innym jest świadomy
          dowcip językowy, a czym innym ignorancja.
          • stella25b Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 11:32
            Dlaczego od razu ignorancja. Jezyk jest gietki i rozwijany jest dla potrzeb
            spoleczenstwa.
            • quarantine Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 11:38
              Chyba zaczynam rozumieć demokrację:) Jeśli społeczeństwo uzna, że 2 plus 2 =
              zero, to co wtedy będzie? (to nie jest dobry przykład, ale na razie lepszy nie
              przychodzi mi do głowy)
              Jeśli chodzi o mnie, nie lubię demokracji. To tak na marginesie:)
    • oczy_migdalowe Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 11:11
      "Myślę, że prof. Kotarbiński powinien przewrócić się w grobie na znak protestu."

      że polecę chmielewszczyzną - byłoby to pewnie dla niego miłym urozmaiceniem.

      Język żyje swoim życiem, skoro większość narodu kojarzy słowo "spolegliwy"
      z "uległym" to znaczy, że takie ma ono teraz znaczenie. To jak z alternatywą,
      która kiedyś była jedna, jak z priorytetami, których teraz może być całe
      wielkie mnóstwo. Jak z optymalnym, bo przecie są mniej i bardziej optymalne
      rzeczy teraz. I może i dobrze, przynajmniej jest o czym rozmawiać. :)
      • oczy_migdalowe Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 11:13
        ach, to ja, agni, żeby nie było, że troluję.
      • quarantine Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 11:22
        Znowu jezdem na marginesie:( Wszystkie Twoje przykłady kłują mnie, że nie
        powiem szczypią, w oczy.
        Co to jest większość narodu?
        • quarantine Dopowiedzenie 03.11.05, 11:23
          Twoje przykłady pokazują, jak ewoluuje język. Nie mogę jednak nic na to
          poradzić, że mnie się ta ewolucja nie podoba.
          • oczy_migdalowe Re: Dopowiedzenie 03.11.05, 11:42
            Ależ nie musi ci się podobać, nigdzie nie sugerowałam, że powinnaś zachwycać
            się zmianami. Sama staram się nie dokładać ręki do nich.

            Zresztą fascynujące jest jak formy niepoprawne teraz szybko stają się
            potocznymi, potem równoprawnymi. Jeśli będzie dane mi dożyć pięćdziesiątki, to
            pewnam, że wtedy już w słownikach zadomowi się "wziąść" i "ubrać buty".

            A teraz zagadka:

            Kolega do kolegi: - w tej sprawie jest mały dekantament. Dwa miesiące biedziłam
            się co pan miał na myśli, na dwa miesiące dekantament przysłonił mi świat.
            Zgadnijcie, proszę, o jaki to wyraz chodziło.
            • quarantine Re: Dopowiedzenie 03.11.05, 11:45
              To jest zagadka serio?
              Dlaczego używasz innego nicka?
              • oczy_migdalowe Re: Dopowiedzenie 03.11.05, 11:51
                Nie, nie jest zagadką serio. Ponieważ już wiem o jaki wyraz chodziło nikt
                więcej nie musi się biedzić, zwłaszcza, że nie przewidziałam nagród. Innego
                nicka (zresztą równie wiekowego jak agni_me) używam dziś dla kaprysu. Użyłam
                też innych niż zwykle perfum.
            • noida zgaduję! 03.11.05, 13:55
              Czy chodziło o słowo "mankament"?
              • agni_me Re: zgaduję! 03.11.05, 14:09
                Nienawidzę cię! No naprawdę. Wiesz, ile się nad tym biedziłam? Zgroza.
                A przecie znałam już tego pana z wystąpień typu "absorbując od tego". A sprawą,
                która miała mały dekantament była w dodatku koleżanka.
              • griszah Re: zgaduję! 03.11.05, 14:19
                noida napisała:

                > Czy chodziło o słowo "mankament"?
                To by było chyba za proste ale też mi się nasuwa od razu.
                A gdyby tak: dekantament = The count a mount (wymawiać z takim troszkę
                neapolitańskim akcentem) - tylko nadal nie wiem co to znaczy :).
                Pozdrawiam.
                • griszah Re: zgaduję! 03.11.05, 14:24
                  O już rozwiązane :(. Znacie jeszcze więcej takich fajnych zagadek?
                  Pozdrawiam?
                • agni_me Re: zgaduję! 03.11.05, 14:25
                  Widocznie tylko ja jestem tępym młotkiem!

                  Dekantament używany jest dalej i z lubością, w zasadzie nikt nigdy nie
                  potwierdził zgodności mankamentu z dekantamentem, ale z kontekstu jakoś
                  zechciało było przy piątym użyciu wyleźć.
                  • noida Re: zgaduję! 03.11.05, 14:38
                    Agni, nie przejmuj się, myślę, że to właśnie ten kontekst tak cię wyrzucił z
                    toru :)

                    A dekantamtent piękne słowo. Będę chyba również używać z lubościa :)
          • jottka apropo 03.11.05, 11:45
            spolegliwego, to ogólnie w podobnych przypadkach można stwierdzić tylko 'uzus
            decyduje' i z demokracją nie ma to nic wspólnego:) w poradni słownika pewuenu
            jest krótkie info:

            slowniki.pwn.pl/poradnia/lista.php?szukaj=spolegliwy&kat=18

            natomiast głowy nie dam, ale mam wrażenie, że któryś z nowszych słowników uznaje
            już oba podawane wyżej znaczenia za uprawnione, zresztą cytowana nota też sie
            zasadniczo do tego skłania
            • quarantine Re: apropo 03.11.05, 11:54
              Zupełnie nieoczekiwanie to ja okazałam się ignorantką. Zwrot akcji nie do
              przewidzenia:) Znałam tylko jedno znaczenie tego słowa. Teraz znam dwa. Nie
              zmienia to jednak faktu, że zjawisko zmiany znaczeń istnieje.
            • broch Re: apropo 03.11.05, 13:26
              a propos czy powstal juz polski odpowiednik?
              • quarantine Re: apropo 03.11.05, 14:06
                broch napisał:

                > a propos czy powstal juz polski odpowiednik?
                ------------------------
                A propos czego pytasz? Nie rozumiem pytania. Nie pierwszy i nie ostatni raz.
                • mamarcela A propos tego, czy juz sie pisze apropo 03.11.05, 14:07
                  Czy dobrze zrozumiałam?
                  • quarantine Re: A propos tego, czy juz sie pisze apropo 03.11.05, 14:09
                    mamarcela napisała:

                    > Czy dobrze zrozumiałam?
                    --------------
                    Ja też tak zrozumiałam, ale to chyba pytanie nie do mnie. Czy do mnie? Bo już
                    nie wiem nic:D
                    • mamarcela Re: A propos tego, czy juz sie pisze apropo 03.11.05, 14:13
                      To jest moim zdaniem pytanie do Jottki. I nawet z układu postów to wynika.
                      Broch nie wkleił się pod Twoim postem, tylko pod jottkowym. Do Twojego
                      równolegle (a że bezpośrednio pod Twoim to wynika z chronologii).
                      pozdrawiam
                      mamarcela wyjaśniająco-gmatwająca
                • broch Re: apropo 03.11.05, 14:11
                  " A propos czego pytasz? Nie rozumiem pytania. Nie pierwszy i nie ostatni raz."

                  1) nie rozumiesz pytania, nie odpowiadaj
                  2) bylo skierowane do jottki, chyba ze tego tez nie rozumiesz?

                  Twoje problemy ze zrozumieniem zauwazylem wczesniej, sprawa przechlapana niestety.
                  • quarantine Re: apropo 03.11.05, 14:20
                    1.Jeżeli skierowane do jottki, to dlaczego nie udało Ci się wkleić, o genialny,
                    w odpowiednim miejscu.
                    2.Jesteś wyjątkowym bufonem.
                    3.Posty broniące Twoją cześć rozsadzą ten wątek. Chyba żeby nie. Niestety już
                    tego nie sprawdzę.
                    4.Proponuję trochę luzu i zrozumienia dla cudzej głupoty.
                    • broch Re: apropo 03.11.05, 14:39
                      1.Jeżeli skierowane do jottki, to dlaczego nie udało Ci się wkleić, o genialny,
                      w odpowiednim miejscu.

                      Moj post jest pod postem jottki, na tej samej wysokosci co Twoj. Poniewaz
                      napisalas pierwsza, wiec Twoj post jest wyzej. Na milosc boska kobieto jestes
                      totalnie zagubiona. Absolutnie niepotrzebnie agresywna.

                      wyjasnienie dla Ciebie ekstra zapisow postow:
                      jottka
                      -Ty
                      -ja

                      tzn moj post jest pytaniem do jottki, ale wpisanym pozniej niz Twoj.

                      jottka
                      -Ty
                      ---ja
                      moje pytanie odnosi sie do Ciebie

                      " 4.Proponuję trochę luzu i zrozumienia dla cudzej głupoty."
                      Nie mam nic przeciw cudzej glupocie, Pod warunkiem ze nie jest polaczona z agresja.


                      Moje pytanie do jottki bylo proste: w jezyku poskim jest sporo slow
                      spolszczonych: od Waszyngtonu do Pekinu
                      "apropo" jest forma spolszczona czy zartem "w temacie"?

                      Migdy nie osmielilbym sie zadac pdobnego pytanie Tobie, poniewaz jak widac wyzej
                      nie jestes w stanie udzielic odpowiedzi na temat.

                      Jesli ktos watek rozsadza to Ty skarbie.
    • brunosch Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 11:53

      oportunista - czyli człowiek stawiający opór, sprzeciwiający się, synonim
      opozycjonisty.

      "Hieratyczny" jako rachityczny, wątły i chorobliwy
      • mamarcela Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 12:00
        A ja kocham i używam, w mowie potocznej rzecz jasna, młodzieżowego znaczenia
        słowa "obleśny" - jako synonimu modnej tandetnej brzydoty. Czyli wieżowiec z
        wielkiej płyty po prostu brzydki, nowobogacka willa z wieżyczką "obleśna" ,
        sąsiadka z parteru brzydka, wizerunek sceniczny Mandaryny obleśny itd.
        A przykłady Bruna to żart językowy, czy z życia (użycia) wzięte?
        • brunosch Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 12:07
          > A przykłady Bruna to żart językowy, czy z życia (użycia) wzięte?

          Te z poprzedniego wpisu o oportuniście i hieratyczności?
          niestety z życia, oba powiedziane ze śmiertelną powagą :(((

          za to bawi mnie "groźny" jako wielki, ogromny, nieobjęty rozumem.
          groźny silnik, groźna ryba, groźny komputer.
        • jottka co do oportunizmu 03.11.05, 12:10
          to przykład skąd jest wzięty? bo np. w niemieckim 'opportun' oznacza zachowanie
          stosowne w danej sytuacji, korzystne w danej chwili i nie musi mieć
          pejoratywnego wydźwięku - za łacińskim 'opportunus' - wygodny, korzystny
          • quarantine Re: co do oportunizmu 03.11.05, 12:12
            Ulżyło mi, czy ktoś zgadnie dlaczego? To też nie jest zagadka serio.
          • brunosch Re: co do oportunizmu 03.11.05, 12:18
            Oportunista w tym znaczeniu padł w jakiejś nocnej Polaków rozmowie, gdy
            interlokutor wmawiał mi, że Kuroń to wielki oportunista.
            Rozmowa toczyła się w połowie lat '80, a wypowiedź była pełna szacunku i podziwu
            dla opozycyjnej działalności Kuronia.
            • jottka Re: co do oportunizmu 03.11.05, 12:23
              no poniekąd sie zgadza:) ów wielki oportunista robił wszystko, co wydawało mu
              sie stosowne w danej sytuacji, a że nie było to stosowne z punktu widzenia
              większości społeczeństwa, niezależnie od dzisiejszych opowieści, to już inna sprawa


              ale myslałam, że to może z jakichś śląskich rozmów - kiedyś gdzieś czytałam
              wspomnienia miodka, który pisał, jak to przeraził swą koleżankę, gdy na 5 minut
              przed rozpoczęciem prestiżowej konferencji, padł na krzesło i sapnął - 'no,
              wszystko klapnęło!'

              rzecz jasna, sie przeraziła, a on tylko zastosował znane z domu spolszczenie
              niemieckiego zwrotu:)
      • nienietoperz Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 12:27
        Obydwa fascynujace, na szczescie kawa poranna byla w domu, bo inaczej
        wyladowalaby chyba na klawiaturze; 'jest naprawde wielkim oportunista, ale
        niestety taki hieratyczny...'

        Z (troche) innej beczki moja najdrozsza zona przez dluzszy czas uwazala, ze mowi
        sie 'celafon'.
        • daria13 Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 18:31
          Ja też trochę z innej beczki. Zmiany znaczeniowe, składniowe czy ortograficzne
          w naszym języku są z pewnością lepsze i gorsze. Z najlepszych dla mnie
          ostatnio; ujednolicenie pisownie "nie" z imiesłowami przymiotnikowymi. Co ja
          się zawsze z tym nabiedziłam. Pamiętacie przykłady takie jak "nie palący"
          i "niepalący"? Teraz wszystko tak samo, uff, co za ulga:)
          Jest jednakowoż (to moje ulubione słowo trochę może trącące Chmielewską;)zwrot
          używany powszechnie w naszym języku, niewykluczone, że już uznany przez
          słownik, do którego nigdy się nie przyzwyczaję i którego nigdy nie zaakceptuję,
          i choćby wyłącznie członkowie mojej najbliższej rodziny (bo tak uczę dzieci)
          tak mówili, to trudno, będziemy jedyni:) Powiedzcie z ręką na sercu - kto z Was
          mówi "na dworze" a nie "na dworzu"? No kto? Nie pytam Krakowiaków, bo wiadomo,
          że u nich wychodzi się "na pole". Nawet osoby, które darzę wyjątkowym
          szacunkiem ze względu na ich intelekt mówią "byłem na dworzu". Jak ja tego nie
          znoszę, brrrrr...
          Pozdrawiam bardzo ciekawa Waszych odpowiedzi:)
          • nienietoperz Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 18:33
            'Na dworze' stanowczo :-).
            Poza tym, liczac na lagodnosc kwarantynki moge sie przyznac, ze slowo
            'spolegliwy' bylo mi znane (i okazyjnie uzywane) wylacznie w znaczeniu 'sklonny
            do ugody'.


            Poza tym dobrze Cie Dario znow czytac, cos ostatnio aktywnosc jakby mniejsza...
            • daria13 Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 18:55
              Dzięki Nienietoperzu drogi:) Na moje milczenie składa się kilka czynników:
              ograniczenia czasowe, ale głównie spadek nastoju, a co za tym idzie formy
              intelektualnej. Czytam wszystko uważnie, ale jakoś nie mogę z siebie wykrzesać
              energi na pisanie. U mnie na szczęście przebiega to cyklicznie (ukłony dla
              drogiego Brocha;) i z pewnością już wkrótce się znowu rozkręcę. A Twoja miła
              uwaga na sto procent przyczyni się do przyspieszenia tego procesu:)
              Pozdrawiam cieplutko:)
            • mamarcela Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 18:56
              Też na dworze i nigdy inaczej. Z ręką na sercu. :)
              Natomiast również zdarzało mi się mówić; "ja jako istota spolegliwa z natury.'
              Nie myślę, żeby było to znaczenie wymyślone po Kotarbińskim raczej wcześniejsze.
          • eva.68 Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 19:20
            I ja zdecydowanie bywam "na dworze". :-)
            Sporo jest w języku giętkim słów i zwrotów, które jednym wydają się naturalnie
            oczywiste;-) a innym zgrzytają w uszach. Moja teściowa, kobieta zacna i
            zupełnie nie pasująca do dowcipów, posługuje gwarą kresową. Na okoliczność
            częstego Jej przebywania przy moim dziecku dziecko owo, miłością do koni
            pałające, mówi "lice" i bynajmniej nie ma na myśli niczyjego oblicza. ;-) Ja
            zgrzytam w tym momencie zębami i czasem grzecznie poprawiam a czasem nie. Mam
            nadzieję, że urośnie i "lice" zatoną w mrokach niepamięci. ;-)
            Dario droga życzę Ci aby Twój upadły nastrój szybko się podniósł. Paskudnie
            jest być w upadłym nastroju.
            P:-)
            • braineater Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 20:54
              u mnie w ogóle problem nie wystepuje, bo w mojej okolicy zawsze wychodziło
              sie 'na plac' i z 'placu' sie wracało.
              Ale jesli używam to też raczej na dworze niz na dworzu.
              Natomiast cecha, zdaje mi sie charakterystyczna dla wszystkich Ślązaków - od
              wulców po profesurę - dzisiej i tutej zamiast dzisiaj i tutaj. I to jest
              automatyzm, tego nie potrafię się pozbyc, choć czasami mnie drażni

              P:)
              • daria13 Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 21:11
                Mam ostatnio w pracy problem, bo nowa koleżanka, która dużo i głośno rozmawia
                przez telefon (służbowo) mówi nieodmiennie "następną razą". I może nie byłoby w
                tym nic dziwnego, gdyby była starszą osobą, ale na oko ma niewiele ponad
                dwadzieścia lat i nijak nie mogę zrozumieć, jak jej się zakodowało to "następną
                razą". Zasadniczo powinnam jej jakoś delikatnie zwrócić uwagę, że tak się już
                od dłuższego czasu nie mówi,ale jakoś mi niezręcznie. Może ktoś ma pomysł, jak
                ją upomnieć, żeby nie urazić? A może nie zwracać uwagi?
                • eva.68 Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 21:20
                  To ja powinnam się zabić w pierś!;-) Bo czasem też tak mówię, zupełnie nie
                  serio ale. A może ona też żartem? Albo nabyła przy Babci (patrz:
                  nieszczęsne "lice" mego dziecka)?
                  :-)
                • braineater Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 21:34
                  Dario droga - dobra rada - nie udzielaj koleżance rad. Nic tak nie denerwuje
                  człowieka, jak ludzie z dobrymi radami (chyba, że to znów moje indywidualne
                  odczucie:)Spójrz sobie chociażby na dwa wątki dzisiejsze na FK - antyżabi i
                  prożabi i zrozum, że nawet udzielenie dobrej rady z szczerego serca, bez
                  żabowej złosliwości (przemiłej zresztą)kończy się z reguły tym, że dana osoba
                  przestaje Cie lubić.
                  A nastepna razą to w końcu jeszcze nie taka tragedia:)

                  Pozdrowienia:)
                  • mamarcela Re: spolegliwy i inni 03.11.05, 21:45
                    A może język nam się po prostu feminizuje? Raz zamienia sie w razę, a kuturn w
                    koturnę, bo ja w gazecie jakiejś - niezadobrej, ale do dobrego filmu dołączonej
                    ("Amores perros")- przeczytałam, że modne są buty na "wysokiej koturnie". Może
                    to znak czasów wróżący rychłe nadejście matriarchatu (powrót!), bo przecież
                    kiedyś męskie formy triumfowały zamieniająć pomarańczę w "pomarańcz" i kontrolę
                    w "kontrol".
                    mamarcela na wysokiej koturnie jedząca pomarańcz
                  • staua regionalizmy 03.11.05, 21:47
                    sa fantastyczne! Moja Babcia (nie lubie jej co prawda), urodzona w Poznaniu, mowi "laczki", "gzik" i
                    "naramki".
                    Z Krakowa (czy w ogole z Malopolski) ludzie specyficznie zmiekczaja wyrazy, nie wiem, czy to
                    zaobserwowaliscie, ale kilka osob, ktore stamtad znam (ksztalconych bardzo) mowi (teraz sprobuje sie
                    wysilic na polskie znaki, bo inaczej sie nie da): lazieńka, panieńka itd. Strasznie to rozczulajace.
                    • daria13 Re: regionalizmy 03.11.05, 22:12
                      Moja mama też pochodziła z poznańskiego i pamiętam słowo "naramki", ale za nic
                      nie mogę sobie przypomnieć jego znaczenia. Pomóz, proszę. Uwielbiam też ich:
                      piwnicę=sklep i sklep=skład. Bardzo mnie to w dzieciństwie śmieszyło.
                      A wracając do feminizacji języka, przypomniał mi się mój były szef, Amerykanin,
                      mówiący bardzo zabawną polszczyzną i biegający po biurze z rozwianym włosem i
                      okrzykiem "gdzie moja bileta?", albo z prośbą "Daria, zadzwoń do teatra
                      Komedia". Kiedy wrócił z podróży już w drzwiach wołał: "Byłam w Londynie", a
                      kolega żartowniś pytał: "O, a co tam robiłaś?".
                      Pozdrawiam:)
                      • staua Re: regionalizmy 03.11.05, 22:45
                        Naramki=ramiaczka (w koszulce na przyklad).
                        Feminizacja... ostatnio dostalismy jakies testy na znajomosc przepisow BHP, byly w nich wymysli=one
                        sytuacje i jedna zaczynaja sie jakos tak: "Your boss is not in the lab. You want to see HER results..."
                        Hmmm, pomyslalam sobie, fajnie, ale mogli to napisac bezosobowo.
                        • griszah Zagadki regionalizmowe 04.11.05, 09:26
                          Co według Was znaczy:
                          "Za pacana",
                          "Choćby dziczki",
                          Dla ułatwienia (albo utrudnienia) powiem, że chodzi o Mazury.
                          Pozdrawiam.
                          • brunosch Re: Zagadki regionalizmowe 04.11.05, 09:46
                            za pacana - czyżby zrobić kogoś w konia, zbałamucić
                            choćby dziczki - via śląszczyzna - "choby dziki" - czyli wariacko, szybko, z
                            wrzaskiem
                            (?)
                            • griszah Pudło! 04.11.05, 10:33
                              Zagadka nie jest łatwa bo jak ktoś się z tymi określeniami nie zetknął to na
                              logikę i skojarzenia nie ma co liczyć. To jeszcze poczekam trochę i jak nikt
                              nie wpadnie to sam sobie odpowiem :).
                              Pozdrawiam.
                              • griszah Odpowiedź 04.11.05, 11:21
                                Za pacana = za młodu. Pacan to po prostu dziecko
                                Choćby dziczki = wszystko jedno (A mi tam choćby dziczki).
                                Pozdrawiam.
                • brunosch inwazja? 03.11.05, 23:32
                  Od roku, może półtora nagminnie pojawia się forma [smaka] - bynajmniej nie
                  [sraka!] - "mam smaka na torta". Ohyda niewyobrażalna.
                  • mamarcela Re: inwazja? 04.11.05, 08:07
                    Chłopcy chyba już od kilku poleń grają "w mecza" :)
    • nienietoperz A propos slow ulubionych, 07.11.05, 12:17
      bedzie anglojezycznie, ale tylko przez troche. Juz wyjasniam, chcialbym poruszyc
      problem ogolny (dowolnojezyczny), zaczynajac od zagadki: czy wiecie, co oznacza
      i skad pochodzi wdzieczne sformulowanie

      to get flintoffed

      ?
      • braineater Re: A propos slow ulubionych, 07.11.05, 12:31
        albo zalany w pestkę
        albo pijany szczęściem
        szukałem tego kiedyś usilnie, bo jest na tyle świerzakiem, że po słownikach,
        przynajmniej tych co mam, nie występuje, a w tekście, który czytałem, już był -
        jakis artykuł z Newsweeka bodaj.
        Natomiast źródłosłów pozostaje dla mnie nieznany:)Podejrzewam po konstrukcji,
        że jakis odnazwiskowy chyba to idiom.
        P:)
        • nienietoperz Re: A propos slow ulubionych, 07.11.05, 12:35
          Both - zalany w pestke ze szczescia, najlepiej dlugotrwale (to znaczy np.
          kilkudziesieciogodzinnie). Istotnie odnazwiskowe, powstalo w UKa w sierpniu
          2005, w razie zapotrzebowania moge ewentualnie rozwinac.
          Przypomnialo mi sie dosc precyzyjnie w czwartek w nocy po obronie kolegi :-))

          A ogolniej chodzilo mi wlasnie o tworzenie slow odnazwiskowych. Oprocz
          nieszczesnej falandyzacji nic polskiego stosunkowo swiezego mi do glowy nie
          przychodzi.
          A to taki uroczy zwyczaj.
          • braineater Re: A propos slow ulubionych, 07.11.05, 13:05
            lepperyzacja polityki chociażby:)
            bo urbanizacja to aż sie prosi ale chyba nic z tego:)
            natomiast ze starszych - dyzmizm - używany często z przekonaniem, przez
            prawicowych publicystów
            żeromszczyzna, o pisarstwie ideologicznym i grafomańskim
            michnikowszczyzna - wystarczy spojrzec w posty komentujące programowe artykuły
            wyborczej
            i pewno parę by się jeszcze znalazło
            ja proponuje braineateryzm jako postawę życiową (bez definicji, bo nie wiem, co
            by w niej być musiało:)

            P:)
            • braineater Re: A propos slow ulubionych, P.S 07.11.05, 13:06
              no to kim był/jest ten Flintoff i gdzie oraz z jakiej okazji się tak zalał?:)
              • nienietoperz Re: A propos slow ulubionych, P.S 07.11.05, 13:24
                'Freddie' (a wlasciwie Andy) Flintoff jest naszym czolowym krykiecista. W lipcu
                i sierpniu tego roku narod angielski popadl w gleboki stupor obserwujac Testy,
                to znaczy tradycyjna serie meczow z Australia. Jako ze krykiet gra dla mieczakow
                nie jest, spotkan w serii jest piec, i kazde trwa piec dni. O uroku tej gry
                zwiazanym np. z obowiazkowymi przerwami na herbate i faktem, ze jesli pada (albo
                po prostu sa chmury), to nie gra sie, a idzie do domu jak na dzentelmenow
                przystalo, moglbym dlugo. W kazdym razie kiedy juz po wielu zwrotach akcji
                wygralismy, Freddie bedacy rasowym, kulturalnym i idealnym bohaterem narodowym,
                wzorowym mezem, synem, bratem, kolega, pelnym klasy, angielskosci, tradycji i
                czego jeszcze chcecie sportowcem (antyteza futbolistow) udal sie w dobrze
                udokumentowany wielogodzinny rejs w kraine napojow nisko, srednio i
                wysokoprocentowych. Wszystko oczywiscie nadal na poziomie, po wspomnainym rejsie
                zapadl tylko w krotki sen w autobusie wiozacym druzyne do Buckingham Palce na
                odbior honorow, po czym przed krolowa prezentowal sie znow godnie i pionowo.
                Stad to get flintoffed budzi wylacznie pozytywne i radosne skojarzenia.

                Przy okazji znow wspomnienie jezykowe - w jednej trzeciej Testow, kiedy poziom
                mojej wiedzy o krykiecie zaczal szybko rosnac, zapytalem lokalnego kolegi, czy
                FF to batsman (ten z kijem) czy bowler (ten z pilka). Otrzymalem odpowiedz tonem
                i spojrzeniem sugerujaca obrazona dume narodowa - No! He is an ALL-ROUNDER.
            • mamarcela braineateryzm 07.11.05, 13:07
              jak to nie wiesz? zangażowany tumiwisizm
              p:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka