Dodaj do ulubionych

Co robią TWAcze?

05.12.05, 16:48
Przespaliśmy weekend, w porządku.
Zaczął się nowy tydzień i... nic!
Rozumiem, że Nienietoperz pakuje się przed wyjazdem do Polski. Rozumiem, że
Noida nie lubi świąt i profilaktycznie chowa się głęboko. Rozumiem, że Stella
po Barbórce zmęczona a Kawa dopiero się męczy.
Ale co robi reszta TWArzystwa?

O podniety intelektualne i inne proszę.
O akrobacje językowe i nie tylko. Nie jestem wybreda ;)
No bo chyba wszyscy jednocześnie nie wpadliśmy do dariowego "dołu z wapnem"
(dla twaczy młodszych stażem - odsyłam do wcześniejszych postów, ale nie
pamiętam których:)

Beata uzależniona i z nudów zziewająca
Obserwuj wątek
    • noida Re: Co robią TWAcze? 05.12.05, 18:14
      Droga Beato :-)

      Ja właśnie siedzę w dole z wapnem. Jest on jednak na tyle niegłęboki, że wciąż
      zastanawiam się, czy zakładać na jego temat wątek czy nie. Na razie nie
      zakładam. A ponieważ tkwię w dole, to zamiast wymyślać interesujące wątki
      czytam każdą mało ambitną lekturę, jaka mi wpadnie w ręce, oglądam filmy nie
      absorbujące myśli a najwyżej wzrok (najchętniej z gatunku fantastyki) oraz
      grywam w dostępne mi gry komputerowe.

      A jeśli chodzi o potencjalne tematy do dyskusji to przyszedł mi do głowy tylko
      jeden ostatnimi czasy- skąd się bierze ten pociąg do nowości? Ale nie w sensie
      nowości w ogóle, tylko zjawisk w rodzaju Harry'ego Pottera filmu, który w dniu
      premiery obejrzało ileś tam milionów ludzi. Albo ostatnio wydana "Żaba" M.
      Musierowicz. Bywalczynie forum o M.M. rzuciły się na nią, jakby była skarbem
      złotym i nieprzeczytanie jej w ciągu 24 h od momentu pojawienia się w
      księgarniach miało grozić torturami lub całkowitym zniknięciem książki z pola
      widzenia na następne 20 lat. No jeszcze dzieciaki na Harrym to rozumiem- dzieci
      są niecierpliwe i czekać nie lubią. Ale żeby dorosłe kobiety? Ja tam lubię
      sobie odkładać przyjemności na tzw. później.

      Noida Z Dna Dołu.
      • beatanu Droga Noido! 05.12.05, 19:32
        Ufff!
        Całe szczęście, że dół niezbyt głęboki. Mam nadzieję, że z wyjściem na
        powierzchnię nie będziesz miała większych problemów. A gdyby (odpukawszy!) to
        krzyknij głośno. Służę pomocną dłonią :)

        > A jeśli chodzi o potencjalne tematy do dyskusji to przyszedł mi do głowy
        tylko
        > jeden ostatnimi czasy- skąd się bierze ten pociąg do nowości?

        Wiesz, też się nad tym już nie raz zastanawiałam... Rozumiem, że ktoś stoi
        godzinami po bilety na jakiś koncert/ imprezę. Bo to jedna, niepowtarzalna
        okazja. Ale o wiele trudniej zrozumieć mi młodych ludzi (bo starszych, tzn w
        moim wieku nigdy nie widziałam:) koczujących czasami dłużej niż dobę pod kasą
        kina, żeby kupić bilety na premierowy pokaz jakiegoś filmu... Albo kupić Harry
        Pottera o godz.00.00, bo wtedy otwarto większe księgarnie la tych, którzy lubią
        być pierwszi. Czasami mam wrażenie, że Ci młodzi ludzie są paskudnie
        manipulowani przez tzw. siły komercyjne, zupełnie sobie z tego nie zdając
        sprawy. Trochę to smutne. Bo zgadzm się z Tobą w zupełności - książkę można
        przeczytać nawet po kilku(nastu) latach i nie będzie ani gorsza ani lepsza.
        Film przecież też nie. Ale co ja tam wiem...

        P.S. Musierowicz mnie ominęła (albo ja ją) i "Zaba" ani mnie ziębi ani grzeje :)

        Beata Z Powierzchni W Dół Zaglądająca
        • noida Re: Droga Noido! 05.12.05, 19:36
          No właśnie może ta młodzież by mnie tak nie zastanawiała, ale te panie
          od "Żaby"? Nie są to manipulowane rozhisteryzowane nastolatki, tylko nasze
          dojrzałe koleżanki m.in. z FK :-)
          A może to mnie brakuje spontaniczności i umiejętności cieszenia się z czegoś?

          Noida z Głębi Doła.
          • beatanu Re: Droga Noido! 05.12.05, 19:47
            noida napisała:
            > A może to mnie brakuje spontaniczności i umiejętności cieszenia się z czegoś?

            Eeee. To już my som dwie.
            I powtarzam: cieszyć się można nawet po latach. Vide: odkryty na półce własnej
            zakurzony tomik dzieł zebranych Babla po latach siedemnastu. A ile radości!!!

            Hop hop, jak tam w dole? No przecież nie głębiej?

            • mamarcela Re: Droga Noido! 05.12.05, 23:53
              Teraz dopiero doczytałam, bo przedtem w strachu przed konsekwencjami piwonii
              zbiegłam. Otóż nie jesteście dwie - co najmniej trzy, a w porywach i cztery
              (Młodą moją wliczając).
              Właśnie dzisiaj w drodze z księgarni, gdzie zakupiłysmy Żabę, ale to z powodu
              Mikołajków, rozmawiałyśmy na dokładnie identyczny temat, czy warto podniecać
              sie nowościami aż do tego stopnia, czy nie warto poczekać az stanieje, uleży
              się, a może nawet będzie jakaś wyprzedaż [posezonowa.
              Bo jak mawia mój ulubieniec Kuba W. (broń Boże nie Wojewódzki) najpiękniejszy
              prezent leży nierozpakowany pod choinką. :)
              A Babel cudny, prawda:)
              Pozdrawiam mikołajkowo.
              mamarcela w nastroju na najgłupsze filmy
          • aaneta Re: Droga Noido! 06.12.05, 11:14
            A i owszem, nie jestem zmanipulowaną rozhisteryzowaną nastolatką, a nawet nigdy
            nią nie byłam (he, he, chyba nikt mnie o to nie podejrzewał?), za to jestem
            dojrzałą koleżanką z TWA, nie da się ukryć, i jako taka przyznaję się bez bicia,
            że "Żabę" nabyłam w czwartek wieczorem i przeczytałam w piątek rano, chociaż,
            nie ukrywam, próbowałam przemówić sobie do rozsądku, że taniej byłoby w
            Gigancie, ale wtedy dostałabym "Żabę" w swoje ręce najwcześniej w poniedziałek,
            a wtedy już nie miałabym czasu na czytanie, natomiast w czwartek i piątek
            wzięłam sobie wolne po to właśnie, żeby wreszcie poczytać, pooglądać i posłuchać
            do woli i na luzie, więc ucieszyłam się bardzo, kiedy się okazało, że "Żaba" już
            jest w księgarniach i naprawdę nie mogłam sobie odmówić. Więc nie chcę Cię
            martwić, Noido, ale jak sobie kiedyś w życiu zafundujesz tyle rozrywek
            zawodowo-rodzinnych, co ja, to zapewniam Cię, że będziesz potrafiła bardzo
            spontanicznie się cieszyć, jak Ci się uda wygospodarować dwa dni wolnego na
            pójście do kina i przeczytanie nowej MM :)
            • mamarcela Re: Droga Noido! 06.12.05, 11:28
              Witaj Aneto, no i jak? Bo ja przeczytałam po raz pierwszy dziś w nocy (rano
              trafiła do skarpety) i trochę rozczarowana jestem.
              Pozdrawiam serdecznie
              mamarcela niedoinwestowana żabio
              • aaneta Re: Droga Noido! 06.12.05, 12:24
                Mnie się ta "Żaba" tak pięknie wkomponowała w te wolne dni, że aż mi się
                podobała niemalże bez zastrzeżeń. Oczywiście gdybym zaczęła ją rozkładać na
                części pierwsze, to pewnie byłoby się do czego doczepić, ale nie o to chodzi, bo
                przecież MM czyta się dla pozytywnego nastroju, ciepła i optymizmu, które są
                najważniejsze w jej powieściach. Nie czułam tego w "Trolli", natomiast z "Żabą"
                już wszystko jest w porządku, do tego stopnia nawet, że przestałam zwracać uwagę
                na to, że na dworze jest ciemno i paskudnie, a w polityce ohydnie :)
                • mamarcela Żaba dla Anety i inych żabojadów 06.12.05, 12:53
                  Pełna ocena będzie po powtórnym staraniejszym przeczytaniu, bo na razie dziecko
                  do szkoły wzięło (jej przezent mikołajkowy w końcu), ale
                  - optymizmowi, ciepłu i pozytywnemu nastrojowi - tak
                  - przesłodzeniu i swoistej telenowelizacji - nie
                  Wydaje mi się, że pod kilku już tomów pani MM zbyt ulega chciejstwu
                  czytelników, którzy koniecznie chcą się dowiedzieć, co nowego u Borejków, a
                  właściwie nawet domagają się informacji, że u Borejków wszystko w porządku.
                  To nie są już osobne książki tylko kolejne odcinki serialu. I to tylko dla
                  fanek.
                  A poza tym, czy w Poznaniu mieszkają tylko bohaterowie poprzednich części
                  Jeżycjady. Toż to całkiem duże miasto jest, a tu taka wsobność.
                  Ale oczywiście przeczytałam z przjemnością
                  pozdrawiam
                  mamarcela zdecydowanie nie w mikołajkowym nastroju
                  • aaneta Re: Żaba dla Anety i inych żabojadów 06.12.05, 16:29
                    A, tu masz rację, niestety. Tzn. niestety nie dlatego, że masz rację, tylko że
                    faktycznie trochę telenowela. Ale z tą wsobnością to się nie zgadzam, przecież w
                    każdej książce pojawia się mnóstwo nowych postaci, Borejkowie są tylko punktem
                    stałym, nawet nie na pierwszym planie ostatnio.
                    • mamarcela Re: Żaba dla Anety i inych żabojadów 06.12.05, 17:03
                      Aaneta napisała:
                      Ale z tą wsobnością to się nie zgadzam, przecież
                      > w
                      > każdej książce pojawia się mnóstwo nowych postaci, Borejkowie są tylko punktem
                      > stałym, nawet nie na pierwszym planie ostatnio.

                      może w poprzednich tak, ale w Żabie nie pojawia się nikt nowy - zresztą spis
                      osób na początku chyba własnie służy poparciu mojej tezy
                      pani Sznytek - reaktywacja - trochę bez sensu
                      a i Aurelia jakas taka niemrawa
                      pozdrawiam
                      mamarcela wybrzydzająca
                      • aaneta Re: Żaba dla Anety i inych żabojadów 07.12.05, 11:17
                        Twoja teza wygląda na słuszną, ale nie do końca :)
                        Po pierwsze, świat jest mały, wbrew pozorom. Z mojego doświadczenia i obserwacji
                        wynika, że krąg znajomych poszerza się znacząco dopiero na studiach albo nawet w
                        pracy zawodowej, więc nic dziwnego, że ścieżki życiowe bohaterów Jeżycjady,
                        zwłaszcza nastoletnich, ciągle się gdzieś przecinają, zazwyczaj w szkole -
                        przecież wszyscy mieszkają w tej samej dzielnicy. Poza tym ten mechanizm jest
                        widoczny od samego początku: dziwnym zbiegiem okoliczności Borejkowie mieszkają
                        pod Nowackimi z "Kłamczuchy", Cesia z "Szóśtej klepki" chodzi do jednej klasy z
                        Gabrysią, Bobcio wyrasta na Baltonę, w którym podkochuje się Elka, której ojciec
                        jest związany z Gabrysią, i nawet w "Brulionie" Bebe chodzi do jednej klasy z
                        Nutrią, a Dambo mieszka u profesora Dmuchawca, tak jak kiedyś Kreska. Więc to
                        nie jest kwestia tylko ostatnich pozycji cyklu, pisanych na zapotrzebowanie
                        wiernych czytelniczek.
                        • mamarcela Re: Żaba dla Anety i inych żabojadów 07.12.05, 11:34
                          Znowu wszystko prawda:) Tylko, że do tej pory w każdym "odcinku" jednak się
                          ktoś nowy pojawiał, a w tym nikt. Mnie szczególnie zdenerwowała reaktywacja
                          Sznytek i zrobienie z Aurelii przesłodzonej "dziumdzi".
                          A tak trochę a propos a trochę od czapy, czy dziewczyna może się zakochać na
                          całe życie w facecie, którego zna nieustająco od przedszkola? Taki problem mnie
                          od jakiegoś czasu gnębi i jest to problem nazwijmy to "artystyczny".
                          Wszystkich, którzy mają na ten temat cos do powiedzenia bardzo proszę o
                          pomoc. :)
                          pozdrawiam nieustająco
                          mamarcela z problemem
                          • aaneta niekoniecznie od przedszkola 07.12.05, 11:45
                            i niekoniecznie na całe życie, ale też się kiedyś nad tym zastanawiałam. Sama
                            tego nie doświadczyłam, ale wydaje mi się, że to niemożliwe, na dodatek mam
                            przyjaciółkę, która twierdzi, że to absolutnie wykluczone, żeby mógł pociągać ją
                            facet, którego pamięta z lat szczenięcych, tzn. z czasów, kiedy jeszcze nie był
                            facetem, tylko szczawiem.
                            • mamarcela Re: niekoniecznie od przedszkola 07.12.05, 12:08
                              też mi się tak wydawało, ale jakiś czas temu zaczęło mi sie wydawać dokładnie
                              odwrotnie (to nie jest żadne doświadczenie osobiste) i szarpią mna wątpliwości -
                              jak to jest naprawdę. :)
                              • aaneta Re: niekoniecznie od przedszkola 07.12.05, 12:30
                                Zastanawiam się, co to znaczy "jak to jest naprawdę". Chyba tego nie wie nikt :)
                                Łatwiej znaleźć odpowiedź na pytanie, czy takie przypadki się zdarzają. Ja
                                osobiście nie znam żadnego i prawdopodobieństwo takiego zdarzenia oceniam na
                                bliskie zeru, ale mogę się mylić. A w ogóle jest coś takiego jak miłość na całe
                                życie?
                                • stella25b Re: niekoniecznie od przedszkola 07.12.05, 13:17
                                  Narzeczony od urodzenia. Problem znany w literaturze i sztuce w codziennym
                                  zyciu model raczej niepraktykowany. I tu chodzi mi o spoleczenstwa
                                  wysokorozwiniete.
                                  • mamarcela Re: niekoniecznie od przedszkola 07.12.05, 13:26
                                    Nie tu nie chodzi o tak zwane małżeństwa planowane np. w Indiach.
                                    Chodzi o dwoje ludzi, którzy znaja sie i kolegują , czy wręcz przyjaźnią przez
                                    całe życie, a potem nagle doznają olśnienia, że to nie przjaźń, ale że kochanie.
                                    I potem to trwa i trwa. Czy to ma w ogóle jakis rys prawdopodobieństwa właśnie
                                    tu i teraz, w spoleczeństweie całkiem wysoko rozwiniętym.
                                    Chodzi o prawdopodobieństwo teoretyczne takiego związku.
                                    Pozdrawiam
                                    mamarcela i niebezpieczne, nieprawdopodobne, ale teoretyczne li i jedynie
                                    związki
                                    • brunosch hmmm. 07.12.05, 13:35
                                      gdzieś ktoś napisał, że jest to raczej niemożliwe i nie dlatego, że jesteśmy
                                      wysoko rozwinięci cywilizacyjnie, lecz wprost przeciwnie - jest to szalenie
                                      atawistyczny i prymitywny mechanizm regulowania rozrodczości. Wykształcony po to
                                      właśnie, by unikać kazirodztwa i chowu wsobnego. Dlatego przyjaźnie "z
                                      piaskownicy" pozostają przyjaźniami, bo działa mechanizm wspólnego gniazda.
                                      Podobne badania przeprowadzono w Izraelu. Zauważono, że młodzież kibucowa,
                                      wychowywana wspólnie od niemowlęctwa, partnerów szuka w innych grupach.
                                      • mamarcela Re: hmmm. 07.12.05, 13:50
                                        Kurczę pieczone w pysk.
                                        No to, co ja mam do cholery z nimi zrobić? Skoro się kochają i nie chcą
                                        przestać.
                                        Miałam nadzieję, że ktoś mi poda przykład, że czasami to się zdarza, ale gdzie
                                        tam - wyjeżdżacie z badaniami. Badania badaniami, a życie życiem. W końcu
                                        podobno on reviens toujours a nos premiers amours.A premiers amours to
                                        przeważnie w przedszkolu!
                                        mamarcela załamana kompletnie
                                        • nienietoperz Wspomnienia rozne 07.12.05, 15:39
                                          E tam, reviens toujours, sentymentalne nawiazania, przewrotne powroty i takie inne.
                                          Moj amour przedszkolny zniknal nieomal w odmetach niepamieci - historia owego
                                          romansu jest mi znana wylacznie zreszta z relacji rodzicow, ta czule wciagana w
                                          spodnie koszula (Nienietoperzowa sie juz poddala, predszkolna Weroniczka podobno
                                          byla bardzo cierpliwa), podrzucane samochodziki, wizyty i rewizyty. Zniknelo,
                                          nie ma i nie bedzie.

                                          Przy okazji wspomnien mlodzienczych na pocieszenie wszystkim Dolnym Wapniaczom
                                          chcialbym przypomniec, ze nie mieli zapewne na poczatku zyciorysu kotwicy w
                                          postaci miazdzacej opinii psychiatrycznej konczacej sie brutalnym stwierdzeniem:
                                          'Niedojrzalosc emocjonalna wyklucza ukonczenie przedszkola.'
                                          A nienietoperz mial.
                                          I wcale w dole nie siedzi. Moze dlatego, ze ma aktualnie w glowie (doslownie)
                                          blekitna nitke:-)
                                          Pozdrowienia,
                                          nienietoperz

                                    • nienietoperz Re: niekoniecznie od przedszkola 07.12.05, 13:52
                                      Przyklad z pobliskiego podworka - para wychowana w domach obok siebie, chodzaca
                                      do jedenj klasy przez 8 lat podstawowki, do rownoleglej klasy przez 4 lata
                                      liceum (lacznie z wspolnymi codzeinnymi dojazdami), ktora zorientowala sie, ze
                                      'cos jest na rzeczy' dopiero po maturze, kiedy juz byli na innych uczelniach.
                                      Po 10 latach od tamtego momentu wciaz razem; od dwoch lat razem z coreczka.
                                      Nie wiem, jak blisko byli wczesniej zaprzyjaznieni, na pewno byli 'zakolegowani'.

                                      Uklony,
                                      nntpz
                                      • mamarcela Re: niekoniecznie od przedszkola 07.12.05, 13:57
                                        Dzięki Toperzyku. Obudziłeś we mnie ponownie wiarę wżycie. :) Bo juz się
                                        zaczęlam ponownie na dno dołu opuszczać. i to mimo Reni motylem, Romusia
                                        dogorywającego w szafie z kolegą oraz Zbysia na haku rzeźniockim. :)
                                        Pozdrawiam nieustająco
                                        mamarcela wdzięczna za uratowanie
                                • aaneta Re: niekoniecznie od przedszkola 07.12.05, 13:32
                                  Chyba mam dzisiaj jakieś zaćmienia, natury gramatycznej zwłaszcza, ale nie tylko.
                                  Właśnie się zaczęłam zastanawiać, czy strzeliłam byka, czy nie. Bliskie
                                  komu?czemu? czy kogo?czego?
                  • noida Przedszkole. 07.12.05, 16:59
                    Też znam jedną parę, która kochała się w sobie w przedszkolu. Ale oni chyba nie
                    są tym przypadkiem, o który Ci chodzi, bo ich drogi rozeszły się gdzieś pod
                    koniec podstawówki, by ponownie zejść się na studiach. Na studiach połączył ich
                    gorący i dość długotrwały romans, zakończony jednak odrzuceniem zaręczyn przez
                    dziewczynę.
            • noida Re: Droga Noido! 06.12.05, 11:36
              Aneto, ale kupiłaś "Żabę", bo była, a nie obcinałaś centymetra odliczając dni,
              prawda? I nie poleciałaś stać w kolejce przed księgarnią czekając na otwarcie
              od 6 rano?
              Nie chodzi o wygospodarowanie dni na czytanie i chodzenie do kina, tylko o ten
              pęd, że muszę pierwsza, że 10 minut po dowiezieniu do księgarni, a potem
              łapczywie do 3.00 w nocy, żeby tylko móc sie pochwalić "ja pierwsza
              przeczytałam!" (hmm- może chodzi o tą możliwość pochwalenia się? że ja jestem
              lepsza, bo już tak, a wy jeszcze nie? ale to mechanizm działające zdecydowanie
              bardziej na poziomie fanów Harry'ego, a nie Jeżycjady)

              Noida Wciąż Zastanawiająca Się :-)
              • aaneta Re: Droga Noido! 06.12.05, 12:51
                Aaa, co to, to nie, w życiu nie wstałabym tak wcześnie, nawet dla MM ;)

                Tzw. owczy pęd w ogóle jest dla mnie obcym pojęciem, mnie raczej wszystko
                wychodzi na odwrót niż u innych, a to, o czym mówisz, to zjawisko związane z
                nakręcaniem popytu przez wydawnictwa i media w celu robienia kasy po prostu,
                element kultury masowej.

                Z MM rzecz ma się zupełnie inaczej, bo chyba gdyby nie forum, które mamy po
                sąsiedzku, to w ogóle żadnego odliczania dni by nie było. Ale przyznaję, że
                zawsze kupowałam nowe książki MM natychmiast po ukazaniu się, niezależnie od
                stanu moich finansów, i czytałam najszybciej, jak się dało, a potem żałowałam,
                że to już i że tylko tyle, w sensie objętości, bo miałam ochotę na więcej. Tak
                było też z "Ostrym dyżurem" w telewizorze, i jeszcze z "Przystankiem Alaska", i
                chyba chodzi tu o silne emocjonalne zaangażowanie, o nic innego.
    • braineater Re: Co robią TWAcze? 05.12.05, 18:23
      popadajam w marazm intelektualny, oraz mydla oczy światu zaangażowaniem w nowa
      lekturę 'Amerykanski chłopiec' Andrew Tylora, z Edgarem Allanem Poe w roli
      głównej. Ni to kryminał, nie gotycka opowiastka, w kazdym razie 'czyta się'.
      TWAcz Braineater był również dzis na zakupach i naznosił sobie ksiązków na cały
      świateczny czas:)
      P:)
      • braineater P.S. dla Noideczki 05.12.05, 18:26
        jak mnie sie Rebus inspektor nie spodoba, to sie spodziewaj w najbliższym
        czasie przesyłki ksiązkowej. Zanabyłem sobie po twych zachwalankach 3 ksiązki
        pana Rankina w antykwarni i zamierzam zasiąść w czas najbliższy:)

        P:)
        • noida Re: P.S. dla Noideczki 05.12.05, 18:30
          No ładnie, jak to człowiek nieodpowiedzialnie czasem coś chlapie :-(
          Ale mnie się Mankell podobał! Jak mogłeś brać moją opinię pod uwagę?
          Nie będę mogła spać z nerwów.
          • beatanu o Mankellu 05.12.05, 19:42
            Bardzo się ucieszyłam, że podobał Ci się i Mankell i Sjöwall & Wahlöö :)

            Ci ostatni to już klasyka, okazuje się, że nie tylko w Szwecji...
            Mankella skrzywdzono w Polsce nie wydając jego książek o poczciwym komisarzu
            Wallanderze (był taki czas, że się w nim podkochiwałam ;) PO KOLEI.
            Przecia w jego życiu działy się rzeczy z pewną chronologią. Przecia nie trzeba
            było zaczynać od słabszych powieści... Ale to nie ja decyduję o tym, co i kiedy
            wydawać :(

            > Nie będę mogła spać z nerwów.
            Spij spokojnie, Braineater nie taki straszny (za jakiego chce uchodzić:))))

            B
      • noida Re: Co robią TWAcze? 05.12.05, 18:28
        Ja też jak poszłam na zakupy świąteczne to nakupowałam prezentów książkowych
        głównie sobie ;-)

        Chciałam też zauważyć, że nasi sie produkowali na FK w wątku Darii o
        snobistycznych nastolatkach.
        • monikate Re: Co robią TWAcze? 05.12.05, 19:40
          Dół z wapnem, niestety. Nawet przeczytanie "Żaby" nie pomogło...
          • beatanu O dołach 05.12.05, 19:51
            monikate napisała:

            > Dół z wapnem, niestety. Nawet przeczytanie "Żaby" nie pomogło...

            Wyciągam dłoń pomocną i Tobie, Moniko! Nie siedć w dole zbyt długo, please (bo
            wilka złapiesz). A i wapno w dole nie za zdrowe, czyż nie?

            To może jakiś lekki kryminalik dla odmiany?

            Beata Nad Dołem Numer Dwa
            • braineater dedolizacja TWArzystwa: 05.12.05, 20:02
              1) najpierw domek ozdobić na święta:
              i-am-bored.com/bored_link.cfm?link_id=14019
              2) odpowiedziec sobie na parę wązkich dla ludzkości pytań:

              Is it progress if a cannibal learns to eat with a fork?
              Do you need a silencer if you are going to shoot a mime?
              Have you ever imagined a world with no hypothetical situations?
              How come you press harder on a remote control when you know the battery is dead?
              How do you know when you're out of invisible ink?
              How does a shelf salesman keep his store from looking empty?
              If God dropped acid, would he see people? If God sneezes...what should you say?
              What's another word for thesaurus?
              If it's tourist season, why can't we shoot them?
              Why do they sterilize the needle for lethal injections?
              3) zrobic sobie herbatki z rumem i oddać się plebejskim namiętnościom aka M jak
              Miłość:)

              Kuracje powtarzać az do wygasnięcia ogniska choroby

              P:)
              • beatanu Re: dedolizacja TWArzystwa: 05.12.05, 20:15
                Brainy,
                jesteś niezawodny!!!

                Oświetlenie domu & muzyczka zusammen do kupy olśniewające.
                (ale całe szczęście, że to nie mój sąsiad :)

                Beata oniemiała z nadmiaru światełka i siłą energii płynącej z postu
                Braineatera nad powierzchnią lewitująca (bo w dole nie była)
            • monikate Re: O dołach 05.12.05, 20:02
              :) wilk sam mnie chyba już złapał...
              może uda mi się chycić Twoją dłoń, Beatko, jako że generalnie przebywanie w
              dole z wapnem miłe nie jest.
              • beatanu Re: O dołach 05.12.05, 20:11
                Moniko!
                Jeżeli post o dedolizacji TWArzystwa autorstwa Braieatera jeszcze Cię z dołu
                nie wymiótł, to... zawsze mam tę dłoń. Ale mam wrażenie, że już
                niepotrzebna :)))

                Ciepłości!
                B
        • beatanu Re: Co robią TWAcze? 05.12.05, 19:53
          noida napisała:

          > Ja też jak poszłam na zakupy świąteczne to nakupowałam prezentów książkowych
          > głównie sobie ;-)

          I bardzo dobrze, tak trzymać! Przynajmniej masz stuprocentową pewność (no
          dobrze, może tylko 99,99%) że chcesz te książki przeczytać.

          Ja też sobie zamówiłam kilka pozycji z Merlina, a co!


    • mamarcela Re: Co robią TWAcze? 05.12.05, 20:13
      Też z zakupów.
      Też w dole.
      Musiałam najpierw się z Brochem pokłócić na fk, bo mi zarzuca, że nie na temat
      piszę.
      Za to mu tu pojadę Grochowiakiem.
      Parafrazując

      Do Brocha
      Dlaczego z pana jest taka piwonia,
      co chce koniecznie być butelka dziegciu?

      Z pozdrowieniami dla Brocha i dla wszystkich
      mamarcela dalej jako Grinch, który chce "skippnąć" święta
      • mamarcela Re: Co robią TWAcze? 05.12.05, 20:15
        Wysłałam. A teraz dopiero to się boję. Jak cholerna cholera się boję.
        Więć znikam.
        Może i na zawsze.
        mamarcela narażona bardzo
        • beatanu Mamarcelo! 05.12.05, 20:25
          mamarcela napisała:

          > Wysłałam. A teraz dopiero to się boję. Jak cholerna cholera się boję.
          > Więć znikam.
          > Może i na zawsze.
          > mamarcela narażona bardzo

          Ale czego się boisz? Riposty na to co napisałaś, bo miałaś prawo do wyrażenia,
          co Cię boli? Każdy ma takie prawo!

          I nie znikaj, pliiiz. Nie znikaj!!!

          Beata Usilnie Prosząca Mamarcelę O Nieznikanie
          • broch Re: Mamarcelo! 05.12.05, 20:45
            "Do Brocha
            Dlaczego z pana jest taka piwonia,
            co chce koniecznie być butelka dziegciu?"

            piwonii nie rozumiem ale chyba nie szkodzi?

            a w ogole to nie znikaj :))
            • daria13 Re: trudne wątki 05.12.05, 21:09
              Założyć wątek na FK nie jest łatwo. Do założenia dzisiejszego skłoniła mnie
              nasza ostatnia rozmowa o fascynacjach z liceum. Bałam się, że jeżeli zapytam
              czym fascynuje się dzisiaj młodzież albo, co gorsza, co jest teraz modne wśród
              licealistów wyskoczy znowu jak diabeł z pudełka ten nieszczęsny Coelho, tudzież
              Brown, więc zapytałam w swojej naiwności na co snobuje się młodzież dzisiejsza.
              Miałam nadzieję, że odezwą się osoby pokroju naszej drogiej Kawy, która wszak
              jest w wieku i czyta dużo i dobrze, ale jak widać to jedyny, chlubny wyjątek.
              Albo też reszta czytających z sensem osobników siedziała tak jak część z nas w
              dole z wapnem i nie chciało się im pisać.
              Tak trudno jest mi uwierzyć, że dzisiaj starsze dzieciaki już nie szpanują
              nazwiskami przeczytanych trudniejszych autorów, że już nikt nie ma ochoty
              wyróżnić się z tłumu. Nawet jeśli nie ma już mód na konkretne nurty, czy
              pisarzy, to chociaż rzuciliby kilkoma przez siebie lubianymi nazwiskami, hmmmm.
              Sama przechodziłam infekcję ibero i o mało nie wylądowałam na iberystyce. Jak
              ja kochałam tych wszystkich południowoamerykańców:))))Kto czytał książkę pod
              pięknym tytułem Siempre la muerte su passo breve, czyli po naszemu I zawsze
              śmierć, jej szybki krok. Poezja po prostu:)Autora nie pomnę, ale tytuł był
              piękny!
              Pozdrawiam i wyjścia z dołów wszystkim życzę. Dziś dół z wapnem, a jutro
              fajerweki pomysłów!
              • daria13 Re: Co robią TWAcze? 05.12.05, 22:17
                • daria13 Re: Co robią TWAcze? 05.12.05, 22:21
                  Sorry, sorry. Co robią TWAcze, a zwłaszcza KrisK? Toż nie pojawia się już tutaj
                  od dawna. Zaczynam się już niepokoić, ba nawet obawiać, a może nawet bać o
                  naszego najmilszego dottore:( Odezwij się, daj jakiś znak, cokolwiek, żebyśmy
                  wiedzieli, że żyjesz i masz się dobrze. Bardzo tęsknimy. Myślę, że mogę użyć
                  liczby mnogiej, nieprawdaż?
                  Pozdrawiam nieutulona w żalu tęsknoty:(
                  • braineater TWAcze na tropach KrisKa 05.12.05, 22:28
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=32578821&a=32790920
                    co pozwala nam się domyslać iz dottore wpadł w wir końcoworocznych podsumowań,
                    rozrachunków (a moze i porachunków) a także, jak wszystkie Kriski, przygotowuje
                    sie do odlotu do Zimnych krajów na zimę. QED

                    P:)
                    • dr.krisk Świete słowa! 06.12.05, 12:06
                      Właśnie uczę sie pisac z powrotem po polsku. Te wszystkie ogonki i takie tam
                      rozne zabawne fidrygalki. Za oknem polska ni to zima ni to jesień...
                      Witajcie!
                      Zaraz biegnę kupić sobie coś na Mikołaja!
                      krisk
                      • mamarcela Re: Świete słowa! 06.12.05, 12:10
                        jeżeli jesienno-zimowym południem podróżny...
                        czyli dostalismy Kriska doktora wraz z ogonkami na Mikołajki. A to siupryza
                        dopiero!
                        mamarcela jako pierwsza witająca po tej stronie wielkiej wody
              • staua Re: trudne wątki 05.12.05, 23:00
                Another story sie odezwala, chyba jest rowiesniczka Kawy, no i chyba z jej wypowiedzi wynika, ze
                jednak jest gorzej...
            • mamarcela Re: Mamarcelo! 05.12.05, 23:14
              Czy moógłby ktoś z szanownego i szacownego TWArzystwa wyjasnić Brochowi
              pokrętny, bo pokrętny, ale jednak komplement, który mu walnęłam parafrazując
              Grochowiaka.
              Bo ja sie wstydzę. :)
              A poza tym to ja się tu bałam - za tę piwonię.
              A na fk to nie był żaden trudny wątek - tylko normalna dyskusja.
              mamarcela w trakcie znikania, czekając az dziecka zasną, coby im skarpety
              napełnić, a jeszcze trzeba Żabę przeczytać, bo ma do skarpety powędrować
    • noida Re: Co robią TWAcze? 05.12.05, 22:57
      Kolejnym objawem doła jest, że nie jestem w stanie odpowiadać na wątki, w
      których jest powyżej 10 postów. Nie mogę się zdecydować, komu odpowiedzieć ;-)
      Więc może jakoś w punktach-

      1. Beato- nie martw się moim dołem. Jest to zjawisko podobne do migracji ptaków
      na zimę. Minie na trochę w okresie świąteczno- sylwestrowym, nasili się w
      styczniu (wtedy może będę potrzebować wyciągniętej łapki ;-) zelżeje w lutym a
      w marcu to już będzie ok. Szwedzkie powieści kryminalne mogę pasjami, a już
      Wallandera zwłaszcza, bo byłam w Skanii i kojarzę wiele z opisywanych przez
      niego miejscowości, które zupełnie niewinnie zresztą wyglądają.

      2. Brain- mam nadzieję, że nie kupiłeś "Supełków i krzyżyków", bo chociaż warto
      przeczytać ze względu na to, że jest pierwsza z serii i potem są do niej często
      odwołania, to jest zdecydowanie najsłabsza ze wszystkich, które mi w ręce
      wpadły o Rebusie. A jakby Ci się podobało, to mam audiobooka (czyli
      słuchksiążkę) pt. Tooth & Nail, mogę ci podrzucić na raty :-)

      3. Dario- to nieprawda, że młodzież nic nie czyta. Nie wierzę po prostu w to,
      że młodzież jest teraz "gorsza". Akurat w snobowaniu się nie widzę jakiejś
      szczególnej wartości i ja tam nie snobowałam się na nic w czasach liceum (może
      dlatego, że i tak byłam jedyną osobą w szkole, która czytywała coś poza
      lekturami), ale zapewniam Cię, że jest mnóstwo jednostek oczytanych,
      inteligentnych i wystających ponad poziom Cohelo. Ale tego nie napisałam, bo po
      przeczytaniu posta Miętowych loczków tak mnie osłabił dół, że nie miałam siły ;-
      )

      Noida Z Dna Doła.
    • yanga Re: Co robią TWAcze? 05.12.05, 23:01
      A ja wróciłam właśnie z fantastycznego koncertu starych piosenek kabaretowych w
      Studiu im. Lutosławskiego. Na sali głównie publiczność przed- i tuż po-wojenna,
      na estradzie wspaniali młodzi wykonawcy m. in. Joanna Trzepiecińska i Dorota
      Osińska, która zachwyca w piosenkach Agnieszki Osieckiej. Koncert prowadził
      dowcipnie, acz nienachalnie, Andrzej Poniedzielski, a zorganizowała go moja
      dobra znajoma, dawna gwiazda Hybryd, która przysłała mi zaproszenie. Były
      wszystkie moje ulubione piosenki, niektóre refreny nuciła cała sala. Wzruszyłam
      się do łez (nie ja jedna!) zwłaszcza przy końcowych "Ogrodach", kiedy na salę
      wmaszerowały dzieci z koszykami pełnymi jabłek dla publiczności.
    • staua Re: Co robią TWAcze? 05.12.05, 23:11
      Co robie?
      Na weekend pojechalam do meza, sobote spedzilismy w Bialych Gorach New Hampshire - bylo
      naprawde bialo, zimno i poszlismy nad (czesciowo zamarzniety w przepiekne sople) wodospad
      Arethusa Falls. Piatkowe popoludnie i niedziele spedzilismy na przystosowywaniu mieszkania do
      zamieszkania.
      A teraz pracuje, glownie piszac. Kolejne wersje manuskryptow przytlaczaja mnie juz tak, ze niedlugo
      odmowie wspolpracy z szefem. Poza tym ciagle dorabiam nowe kontrolne eksperymenty, a to z kolei
      mnie nudzi. Dojrzalam juz chyba do przeprowadzki i nowej pracy. Dolu nie mam, za duzo do zrobienia.
      • stella25b Re: Co robią TWAcze? 06.12.05, 11:58
        staua napisała:

        > Co robie?
        > Na weekend pojechalam do meza, sobote spedzilismy w Bialych Gorach New
        Hampshir
        > e - bylo
        > naprawde bialo, zimno i poszlismy nad (czesciowo zamarzniety w przepiekne
        sople
        > ) wodospad
        > Arethusa Falls.


        W zwiazku z Twoja relacja przypomnial mi sie Irving.
        • staua Re: Co robią TWAcze? 06.12.05, 15:50
          Akurat Hotelu nie czytalam... Ale jego ksiazki w ogole dzieja sie w Nowej Anglii i na Long Island,
          wszystko znajome mi (powolo coraz bardziej znajome) miejsca.
          • stella25b Re: Co robią TWAcze? 06.12.05, 19:17
            A ja akurat myslalam o "Modlitwie za Owena":)
            • staua Re: Co robią TWAcze? 06.12.05, 21:53
              Tez nie czytalam. Czytalam tylko "Swiat wedlug Garpa" (o, to byla kultowa ksiazka w liceum,
              zapomnialam o tym napisac w watku Darii), "Jednoroczna wdowe" i "The Cider house rules" (dwie
              ostatnie po ang. i nie wiem, jaki jest tej ostatniej tytul, ogladalam tez ekranizacje).
              Moze zaglebie sie bardziej w Irvinga, warto przeczytac "Modlitwe"?
              • stella25b Re: Co robią TWAcze? 06.12.05, 22:12
                Modlitwa byla ostatnia ksiazka Irvinga ktora przeczytalam i dalam sobie na
                dluzszy czas spokoj z tym panem. Mialam trudnosci z doczytaniem do konca. W
                pewnym momencie zaczela byc dla mnie ta ksiazka monotonna. Warto jednak byc
                cierpliwym i dotrzec do koncowki, gdyz wlasnie koniec jest odpowiedzia na
                glowne pytanie zawarte w tej ksiazce.
    • eva.68 Re: Co robią TWAcze? 05.12.05, 23:13
      A ja dzisiaj rozdawałam dzieciom mikołajowe prezenty. Tzn. prezenty rozdawał
      Mikołaj a ja byłam w obsłudze.:)
      Strrrrrrrrraszna impreza!!! Ok. 300 dzieci w wieku różnym, zupełnie
      niemożliwych do opanowania! W pewnym momencie zapachniało linczem, kiedy
      wyglądało, że oczekujących jest więcej niż suwenirów. Wszyscy jednak przeżyli,
      dzięki Bogu.;)
      A teraz pakuję prezenty dla dziecka i popijam heinekena w celach
      odstresowujących:)

      Twaczom Dołowym życzę wyniesienia ku powierzchni.
      Ewa z pustą puszką i heinekenem w głowie.
      P:)
    • marquis Re: Co robią TWAcze? 05.12.05, 23:40
      Ojej, a ja juz myślałem, że to wątek ankietowy dotyczący naszej roboty
      codziennej (czyli profesji).
      Dziś jestem zupełnie nie w sosie i nie chce mi się z wami gadać. Do jutro
      powinno przejść :)
      • quarantine Re: Co robią TWAcze? 06.12.05, 08:26
        O mnie, to jeszcze nikt się na tym forum nie zapytał.
        Jeśli dół z wapnem ma drugie dno, to właśnie tam jestem. Mniej więcej.
        pozdrawiam, tak czy owak, tak czy siak
        Marty.
        • eva.68 O dole z wapnem 06.12.05, 15:42
          Zaczynam podejrzewać, że te doły to jakieś atrakcyjne bardzo albo conajmniej w
          modzie.;)
          A serio: WYSKAKIWAĆ MI PROSZĘ Z RZECZONYCH DOŁÓW!!! Bo wapno żrące jest.
          Pozdrawiam sympatycznie:)
    • ash3 Re: Co robią TWAcze? 06.12.05, 10:06
      W weeknd zmagaliśmy sie z transportem wózka ze sklepu (wielkie bydle w 3
      częściach) i innych akcesoriów, potem ślub znajomego, potem odwiedziny u rodziny
      - generalnie dzień poza siecią.
      W niedzielę: planowane zakupy róznych drobiazgów, nadanie paczki (dwa razy na
      poczcie), staranna prasówka (wreszcie), dumanie nad materialnym wyposażeniem
      dziecka (juz przynajmniej wiadomo, że to dziewczynka!), co zabiera sporo
      czasu.... i żal, że weekend się już kończy.
      Jednym słowem: nerwowe życie kosmosu. Tylko wyspać w weekend można się
      staranniej niz teraz.
    • kawa_malinowa Re: Co robią TWAcze? 06.12.05, 11:33
      Wcale się nie męczyłam :) Zabijanie grawitacji i dokonań ewolucji jest baaardzo
      przyjemne. I nawet nieźle się dzisiaj czuję, biorąc pod uwagę ilość i
      różnorodność trunków...

      A po powrocie - uczyłam się gramatyki ;/
      • stella25b Re: Co robią TWAcze? 06.12.05, 11:55
        Ja wrecz przeciwnie, walczylam z girlandami i to w pelnym tego slowa znaczeniu.
        Jeszcze dzisiaj w nocy wygladalo na to, ze do biura wkrocze z girlandowym
        trenem. Na szczescie maz przyszedl z odsiecza.
        • kawa_malinowa Re: Co robią TWAcze? 06.12.05, 11:57
          Ja walczyłam tylko ze snem.
          A dzisiaj rano poszłam do kolegi pomoc mu sprzątać. :)
          Cztery reklamowki smieci...
          • stella25b Re: Co robią TWAcze? 06.12.05, 11:59
            kawa_malinowa napisała:

            > Ja walczyłam tylko ze snem.
            > A dzisiaj rano poszłam do kolegi pomoc mu sprzątać. :)
            > Cztery reklamowki smieci...

            A ile reklamowek pustych butelek?
            >
            >
            • kawa_malinowa Re: Co robią TWAcze? 06.12.05, 12:02
              Ze trzy.
              Poza tym puszki w szafie, bo zbierają, żeby było na kolejne picie.
              Wszystko było - piwa, wina (Sofia, i ...mszalne), szampan, pamiętam też że
              potem najtrzeźwiejsi szli po wódkę. Podobno była niesmaczna, ale tego aspektu
              nie pamiętam :)
    • kwiecienka1 Do ash3 06.12.05, 12:19
      Gratuluję córci!
      mam nadzieję, że wszystko będzie książkowo & modelowo :-)))

      Kwiecienki meldunek co robiła:
      w sobotę: praca do 17, potem: grupowe spożycie alkoholu w lokalu w centrum
      miasta
      w niedzielę: troszku snu & tv
      w poniedziałek: praca + Hausaufgabe
      dziś: do południa: prace domowe
      po południu: praca + niemiecki :-)))
      pozdrawiam
      Kwiecienka z Odkurzaczem
      • ash3 Dzięki:-) n/t 07.12.05, 09:49
    • nienietoperz Re: Co robią TWAcze? 06.12.05, 12:40
      Ha, byloby to
      a)optymistyczne,
      b)nierealne,
      gdyby nienietoperze juz sie pakowaly do wyjazdu za 10 dni - juz chyba bardziej
      prawdopodobne byloby, gdyby sie pakowaly do wyjazdu na wczoraj. Ogolnie troche
      choruja (przeziebienie + inne takie), troche czytaja (wlasnie skonczone polecane
      przez Brocha 'The Book of Evidence' Banville'a, po przyjsciu dzis do domu mozna
      bedzie sobie cos wybrac z polki nowego, ha!), troche ogladaja filmy ('25 Hour'
      plus 'Once Upon the Time in the Midlands'), troche sie obijaja (picie wina plus
      granie w niemieckie gry planszowe z ukrainskimi przyjaciolmi), troche planuja
      wyjazd na rekonesans do swojego nowego miejsca zycia (od lutego), troche udaja,
      ze pracuja, troche szykuja sie do ciagu Christmas dinners z kolegami z roznych prac.
      I na razie tyle.
      • staua Re: Co robią TWAcze? 06.12.05, 16:18
        I jak Wam sie podobalo "Once upon a time...)? Mnie bardzo, ze wzgledu na to, ze jest tam jeen z moich
        ulubiencow - Robert Carlyle. Swietny aktor, ciesze sie, bo coraz czesciej go widze. No i Rhys Ifans jak
        zwykle zabojczy ;-)
        • griszah Re: Co robią TWAcze? 06.12.05, 16:24
          staua napisała:

          >No i Rhys Ifans jak zwykle zabojczy ;-)

          Spike :)))))))).

          • staua Re: Co robią TWAcze? 06.12.05, 16:53
            A pamietacie taki film, w ktorym Ifans gral Puffa, czlowieka-malpe? Film mial tytul "Human nature" i byl
            b. absurdalny (grala tam tez Patricia Arquette).
            Carlyle jest swietny w tegorocznej produkcji "Marilyn Hotchkiss' Ballroom Dancing and Charm School",
            chyba polecalam to w ktoryms "Vidi".
        • nienietoperz Re: Co robią TWAcze? 07.12.05, 13:58
          A jak sie nam 'Once upon...' moglo nie podobac, kiedy to wszystko Dziki Zachod w
          odleglosci 200 mewtrow od naszego domu:-)
          Nawet zlowrodzy Tartan Terrors (taki maja napis na vanie) po przyjezdzie z
          Glasgow rozwazaja wizyte w 'Tales of Robin Hood', czyli naszym tutejszym
          miejscem rozrywki dla gawiedzi legendarnego Robina spragnionej. Wciaz nie bylismy.

          Rhys Ifans w porzadku, ale jeszcze bardziej lubie zestaw kobiecy z tego filmu:
          Kathy Burke (np. Nil by Mouth) i Shirley Henderson (Trainspotting, Topsy-Turvy i
          inne).

          Uklony,
          nntpz
    • griszah Re: Co robią TWAcze? 06.12.05, 12:50
      Griszahowie ostatnio eksplorują rynek materiałów budowlanych w celu
      wymoszczenia nowego gniazdka a także załapania się na ulgę budowlano-remontową
      (ulga to będzie jak się to wszystko skończy). A dzisiaj griszah wejdzie w
      posiadanie drogą kupna biletu na mecz finałowy pucharu Polski w siatkówce
      panów - nigdy jeszcze na takiej imprezie nie był więc jest już przejęty (choć
      to dopiero 21.12 chyba). Jedyna masowa impreza zaliczona przez griszaha to mecz
      eliminacyjny POLSKA-ŁOTWA przerżnięty przez naszych 0:1 w żenującym stylu :(.
      Pozdrawiam.
    • blue.berry Re: Co robią TWAcze? 06.12.05, 16:38
      moj doł z wapniem wita wszytskie inne doły z wapniem.
      i relacjonuje ze u niego na dnie trzeba zaciskac zeby zeby codziennie wstac i
      pojsc do pracy ktora przestala przynosic radosc/satysfakcje/zadowlenie/rozwoj.
      ze na dole jakos ostanio nic sie nie podba.
      zadna ksiazka/film/internet/gra/wydarzenie kulturalne jakiekolwiek.
      ze wyjatkowo w tym roku tutaj w dole z wapniem nie chce sie swiat ani innych
      takich. brak pomyslu na prezenty/brak czasu na ich kupowanie.
      dól z wapniem najchetniej by sie zaszyl gdzies (niekoniecznie w domu bo ten
      w..wia ostatnio niemozebnie)(niemożebnie? chyba tak ale jakos dziwnie wyglada)
      i w ogole nie chce mi sie czytac/nie chce mi sie pisac/tak wpadlam zeby zagaic
      i zebyscie o mnie kompletnie nie zapomnieli.
      • beatanu Towarzystwo Dołów Wapniowych 06.12.05, 17:12
        Ożesz!
        Utworzyła się nam frakcja obrębie TWA o wdzięcznym skrócie TWD ;)

        Czyżbym o tych dołach w złą godzinę...

        Uwaga, będzie odezwa:
        Dołowicze obecni i potencjalni (czyli wszyscy?)

        - doły są po to, żeby w nie wpadać ALE również po to, żeby się z nich
        wygrzebać!!!

        (patrz obrazek)

        www.rodaroboten.se/grafik/mattepatrullen/bilder/p2-grop.jpg
        Zyczę wszystkim zdołowanym dedolizacji jak najszybszej.
        Nie zapominajmy, że do przesilenia zimowego, czyli coraz dłuższych dni już
        tylko ciut ponad 15 dni!

        Beata pocieszająca (i pewnie już w tym pocieszaniu upierdliwa ;)


        • staua Re: Towarzystwo Dołów Wapniowych 06.12.05, 17:16
          Jakbysmy napisali Abyss, to nawet cale TWA mozemy tak nazwac...
          Na dola najlepsze duzo zajec. Wtedy nie da sie myslec.
          • noida Re: Towarzystwo Dołów Wapniowych 06.12.05, 17:43
            Zależy, na jakiego doła. Na niektóre doły dużo pracy nie pomaga wcale.
            • staua Re: Towarzystwo Dołów Wapniowych 06.12.05, 17:54
              Moze nie ogarniam niektorych dolow - mnie pomoglo nawet na najwiekszy w moim zyciu dol, bardzo
              juz dawno... i od tej pory sie tego trzymam. Na mnie dziala.
              • noida Re: Towarzystwo Dołów Wapniowych 06.12.05, 18:02
                Może po prostu każdemu co innego pomaga :-)
                Dla mnie praca była przeszkodą prawie nie do pokonania w czasie największego w
                zyciu doła. Wstanie rano i wyjście z domu było największym sukcesem dnia.
                • staua Re: Towarzystwo Dołów Wapniowych 06.12.05, 18:29
                  Chyba masz racje - moj dol byl taki, ze nie wytrzymywalam w domu, wstawalam o piatej (bo nie
                  moglam spac ze zgryzoty), wychodzilam i szwendalam sie po Warszawie. Pieszo. I byly wakacje miedzy
                  trzecim a czwartym rokiem studiow, na szczescie przypadkiem znalazly mnie (inaczej nie moge tego
                  okreslic) dwie prace, co podzialalo na mnie zbawiennie. A potem nadszedl rok akademicki i zaczelam
                  drugi kierunek studiow, wiec juz bylo z gorki.
                  Kazdy ma swojego dola :-) Dobrze go rozpoznac i oswoic (w pewnym wymiarze).
        • beatanu errata 06.12.05, 17:18
          Freudowskie przejęzyczenia...
          TDW miało być oczywiście, a nie żadne tam Towarzystwa Wapniów Dupowych :)

          I "w obrębie". A nie - jak jest - "obrębie"

          Idę kupić glögg (grzańca) choć tym razem bezalkoholowego, bo napierają głównie
          córki...
    • kwiecienka1 Re: Co robią TWAcze? 06.12.05, 22:28
      eeee tam, grzaniec bezalkoholowy?
      nie liczy się...

      pozdrawiam
      Kwiecienka z Czekoladowym Mikołajem
      (i tylko z tego powodu, przynajmniej dzisiaj, nie w dołku, ale tak poza tym to
      w wielkim dołku tak od powrotu do Polski, czyli od października)
      • stella25b Re: Co robią TWAcze? 06.12.05, 22:35
        Zastanawiam sie czy w tym roku nie powstanie jeszcze jakis centro-pawicowo-
        lewicowy odlam TWA mianujacy sie Klubem Doliniarza.

        Coz to z Wami sie wszystkimi dzieje??
        • braineater Jak to co? 06.12.05, 22:44
          TWAczowe dziewczęta pogoda przybite, bo nijak sie nie da pokazac w kiecuni,
          łydeczek wysmienitych chłopom na zgube pod oczęta podsuwać. Wdzięki chować trza
          w swetrach, makijaże szlag z zimna trafia, no to dziewczęta gremialnie sobie
          samoocenę zaniżają, bo juz tak dziewczeta mają. Zimowe depresje w wydaniu
          zeńskim przerabiam od lat najwcześniejszych, to wiem:)

          braineater aka MSzŚ:)
          • kwiecienka1 Re: Jak to co? 06.12.05, 23:22
            :-)
            Boziu, brain, ale Ty masz pomysły
            otóż mój drogi:
            zimą lepiej się nosi makijaż - latem spływa (czasami, a przynajmniej istnieje
            takie niebezpieczeństwo) - zimno konserwuje, nie słyszałeś?
            kiecunię (jeno grubszą) można nosić i w zimie, zakłada się wtedy grubsze
            rajstopki, takie czarne, seksowne, optycznie wyszczuplające i tak szczupłe
            nożki (obecnie w kozaczkach...)
            swetry można zamienić na sweterki (różnica nie tylko gramatyczna)
            tak więc wdzięki i w zimie można prezentować, co więcej, mniejsza jest wtedy
            konkurencja :-)))
            a depresję (i to nie tylko zimową) mozna mieć, uwaga, nie tylko z powodu pogody
            czy facetów...
            pozdrawiam
            Zimolubna Kwiecienka na Dobranoc
          • blue.berry Re: Jak to co? 07.12.05, 15:15
            i nic dodac ani nic ujac.
            no moze to ze bywaja takie dziewczeta co wola sie zakrywac niz odkrywac i zima
            bardzo im ku temu sprzyja. zimowe plaszcze sa bardzo eleganckie podbniez jak
            wysokie buty do kolan na obcasie. rzesy mozna grubo tuszowac i usta malowac na
            krwistoczerwono bo pasuje do czerni i zimna. poza tym w pewnym wieku to juz
            sobie te samoocene mozna schowac w buty. zazwyczaj jest juz dosc mocno
            utrwalona i caloroczna.
            a przyczyna dolow bywa rozna. w kwestii pogody co najwyzej mozna zrzucic na
            szaroburo i ciemno. ot co.
            • beatanu o samoocenie całorocznej 07.12.05, 15:27
              blue.berry napisała:

              >poza tym w pewnym wieku to juz
              > sobie te samoocene mozna schowac w buty. zazwyczaj jest juz dosc mocno
              > utrwalona i caloroczna.

              Hmmm. Jestem w pewnym wieku (i może dlatego ani się odkrywam ani zakrywam :)
              ale jestem też chodzącym przykładem tezy, że samoocena może się zmienić z
              wiekiem (na o wiele lepszą!) i wcale nie jest taka utrwalona na jaką by
              wyglądała...

              Beata, która nie buduje swojej samooceny na tym jak wygląda (albo raczej - jak
              powinna wyglądać zgodnie z oczekiwaniami innych), tylko na tym co robi ze swoim
              życiem. Bo tylko jedno życie ma :)

              Pozdrawiam wszystkich w dołach i nie, i z góry zaznaczam, że niniejszym nie
              sugeruję, że doły TWAczek są spowodowane niską samooceną ze względu: a to
              krzywe nogi, a to sińce pod oczami, a to spływający czy przymarznięty makijaż :)
              Bo doły różne są - jak przytomnie zauważyła Borówka.

              Do wiosennego przesilenia już tylko 15 dni!!!
              • beatanu i z tego wszystkiego zapomniałam napisać 07.12.05, 15:36
                co właśnie - w ramach zapobiegania dołom - dzisiaj zrobiłam. Bo w końcu
                zapodałam pytanie "Co robią TWAcze?" a sama na nie odpowiedziałam...

                Poddałam się wałkowaniu i miętoleniu i uciskiwaniu ciała (głównie pleców, karku
                i ramion). W ostatniej minucie wykorzystałam otrzymany w prezencie urodzinowym
                kartonik upoważniający mnie do półgodzinnego masażu klasycznego.

                Tip: zażyczcie sobie takiego kartonika w prezencie gwiazdkowym :)

                Beata rozmasowana i cała happy! (za oknem dżdżysto - piękne słowo!!! - i ciemno)





            • griszah Makijaż permanentny 07.12.05, 16:40
              Wiem, że coś takiego jest ale co to jest u licha? Jak się to robi? To bardzo
              boli? Jak długo toto trzyma - trzeba zmywać denaturatem, skrobać pumeksem jak
              się znudzi za wcześnie?
              GriszahMimoŻeŻonatyToNieUświadomiony
              • blue.berry Re: Makijaż permanentny :))) 07.12.05, 17:10
                to to sie robi podobnie jak tatuaz. wstrzykuje sie barwnik pod skore. zazwyczaj
                chodzi o usta, brwi, rzadziej o oprawe oczu (kreski na dolnej lub gornej
                powiece. stosuje sie go najczesciej kiedy twarz wymaga korekty. np usta sa
                krzywe, nierowne, brwi sa bardzo blade. efekt utrzymuje sie okolo 5 lat.
                gra srednio warta swieczki jak dla mnie.
                • stella25b Re: Makijaż permanentny :))) 07.12.05, 17:24
                  A makijaz prawie co sezon zmienia sie a w tym przypadku musisz 5 lat!!! z
                  jednym i tym samym biegac. Przewalone:(
          • stella25b Spalony 07.12.05, 17:22
            No niestety spalony: Brain, masz jeszcze jedna szanse, probuj dalej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka