Dodaj do ulubionych

do you smoke?

15.12.05, 21:28
Tak oto nick naszej nowej koleżanki skłonił mni do zadania TWAczom pytania,
czy palą, palili a może "właśnie rzucają" (hehe, jak trzy czwarte palaczy
sobie codziennie powtarza) lub zamierzają? A jesli palą, to co?

Marquis naturalnie pali, choć żywi wielką nadzieję, że uda się wreszcie ten
zgubny dla zdrowia i portfela nałóg porzucić. Dwie próby walki quasi-udane już
miały miejsce. A na razie to palę. GAULOISES ROUGES, czyli te lekkie, bo
Francuzi to taki przewrotny naród i u nich czerwone to lajty a niebieskie -
mocne, wbrew całemu tytoniowemu przemysłowi ;)
Obserwuj wątek
    • zapalniczka Re: do you smoke? 15.12.05, 21:35
      pierwsze skojarzenie zapalniczka -> papierosy :) ciekawe czy zdarza sie wszystkim czy tylko palacym?
      ps. nie pale :)
      • marquis Re: do you smoke? 15.12.05, 21:41
        No takie jest pierwsze skojarzenie i zdarza się pewnie wszystkim :) Ale jak tak
        się zastanowić, to zapalniczka może być symbolem pokoju (no wiesz, kołysanie
        zapalniczkami przy "Wind of Change" i inne dziwactwa). Ale idąc dalej ze
        skojarzeniami: zapalniczka wznieca ogień, zapala papierosa, który jest tyleż
        przyjemny co trujący, ale sama się tym dymem nie zatruwa ;) Zapalniczka to też
        niezbędny kompan w ciemności, kiedy ani latarki ani zapałek niet. Wadą
        zapalniczek jest to, że się bardzo szybko rozgrzewają i co jakiś czas trzeba je
        gasić, żeby się nie poparzyć. Więcej skojarzeń na chwilę obecną nie mam ;)
        • zapalniczka Re: do you smoke? 15.12.05, 21:48
          "kochaj mnie nieprzytomnie jak zapalniczka plomien" z czego to? ;P
          • staua Re: do you smoke? 15.12.05, 21:49
            Perfect. Jedna z "nowszych" piosenek.
          • marquis Re: do you smoke? 15.12.05, 21:52
            ...jak studnia zimną wodę" - ale nie pamiętałem kto, zapadł mi w pamięć tylko
            ten fragment.
    • staua Re: do you smoke? 15.12.05, 21:46
      Nie pale i nawet nigdy nie probowalam tytoniu. Odkad nie mieszkam z palacymi rodzicami, czuje dym
      bardzo szybko i ciesze sie, ze nie pale.
      • marquis Re: do you smoke? 15.12.05, 21:53
        No ale Ty to jestes chemiczka, to masz może większą świadomość co to są te -any,
        -yny i inne związki zawarte w dymie :)
        • noida Re: do you smoke? 15.12.05, 22:01
          Ja też nie palę, a jestem etnografem. Ciekawe, jakią znajdziesz zależność
          między tymi dwoma faktami ;-)
          • marquis Re: do you smoke? 15.12.05, 22:30
            Etnograf co nie pali? A jak musi pojechać w teren i z ludźmi pogadać??? To niby
            jak lepiej zagaic niźli: "zapalimy?"
            • noida Re: do you smoke? 15.12.05, 22:41
              To lepiej u facetów działa. Babki biorą raczej na "opowiedz mi swoją
              historię" ;-)
              • kawa_malinowa Re: do you smoke? 16.12.05, 11:00
                opowiedz mi swoją historię :)
                Miałam tak ostatnio w pewnej knajpie. Zawód... koleżanka - raczej daleka
                znajoma, tez zawód.. No i ona do mnie: opowiedz mi swoją historię :) Ale obok
                siedział kumpel, który w kryzysowych momentach mnie częstował...
            • ydorius Re: do you smoke? 16.12.05, 22:12

              Noida nie pali, coby nie iść na łatwiznę. Zagaić 'zapalimy?' potrafi każdy
              etnograf ;-)

              m,
              .y.

              ----------------------------------
              What is home without Pinezka's Potted Meat?
              Incomplete.
              wzgórza jak słonie chore na łuszczycę
          • jottka re 15.12.05, 22:31
            noida napisała:

            > Ja też nie palę, a jestem etnografem. Ciekawe, jakią znajdziesz zależność
            > między tymi dwoma faktami ;-)


            eno, proste:) jako fachowiec od świąt i szamanów znakomicie sie orientujesz w
            nieobliczalnych skutkach ulegania wszelkim używkom, no lepiej nie ryzykować
    • broch Re: do you smoke? 15.12.05, 22:22
      kiedys tak, duzo i nie tylko papierosy (Gauloises tez palilem. Te oryginalne bez
      filtra w miekkim opakowaniu). Palenie rzucilem w jeden dzien gdy dowiedzialem
      sie ze corka w drodze. Od ponad 15 lat nie pale.
    • braineater Re: do you smoke? 15.12.05, 22:30
      Palę. Uwielbiam papierosy. Jestem w nich zakochany od pierwszego sztacha, czyli
      mniej więcej 14 lat. Kocham papierosa zaraz po obudzeniu, wielbię papierosa po
      jedzeniu, ubóstwiam palić (a Maryś również) po 'obowiązkach małżeńskich':P
      Nigdy nie miałem nawet jednej mysli by rzucić. Znam wszystkie przeciwy,
      wszystkie zdrowotne wskazanie, ale mimo to, kocham smak tytoniu, rozkoszuję się
      każdym dymem, który spokojem otula me płuca. Jestem niereformowalny.
      Od momentu gdy parę lat temu wycofali (Sk.syny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:)
      Camele, przestawiłem się na Lucky Strike'y oraz w chwilach finansowych kryzysów
      na skręty z Drum'a.
      Inne rzeczy też palę ale to nie ten wątek:)

      P:)
      • staua Re: do you smoke? 15.12.05, 22:36
        No prosze, nawet nie wiedzialam, ze Camele wycofali.
        Nie pale nie ze wzgledu na zawod, ale jakos po domowych doswiadczeniach nie chcialo mi sie nigdy
        (moja siostra jednak pali, szwagier tez robi skrety sam).
        A co sadzicie o parach, gdzie jedna osoba pali, a druga nie? Zawsze mi sie to wydawalo niemozliwe, a
        ostatnio spotkalam taka wlasnie pare...
        • marquis Re: do you smoke? 15.12.05, 22:38
          Możliwe, możliwe :) Ale ja w domu nie palę, tylko na balkonie, na świeżym
          powietzu :)
        • blue.berry Re: do you smoke? 15.12.05, 22:40
          staua - sa takie pary i owszem. sama znam conajmniej dwie. i to takie same -
          kobity palom, facety nie:))
        • braineater Re: do you smoke? 15.12.05, 22:47
          Camele wycofali w Polszcze, bo się nie sprzedawały. Obawiam się, że to samo
          dotknie za nie długo Laki:(
          Ale ostatnio z germańskiej kontrabandy dostałem moje ulubione Camele bez filtra
          i przez parę dni fruwałem na granicy olfaktorycznego orgazmu:)

          P:)
        • eva.68 Re: do you smoke? 15.12.05, 22:50
          Jest to możliwe, chociaż bardzo uciążliwe. Poza tym trudno powiedzieć, że jedno
          pali a drugie nie. Jest takie pojęcie "bierny palacz". Mam takich znajomych. On
          pali w zasadzie ciągle. A ona nie-czynnie. Kiedyś zastanawiałam się nawet jak
          to jest, że palacze, niektórzy skąd inąd zupełnie inteligentni nawet ;), w tym
          temacie bywają bardzo ograniczeni. Mam może pecha do znajomych ale jakoś tak
          częściej się zdarza, że to ja muszę zaakceptować fakt ich palenia a nie oni to,
          że ja nie palę.
          A teraz trochę off historia o mojej mamie, która paliła długo i z powodu tegoż
          palenia właśnie w tym wymiarze (czasu i przestrzeni) już nic nie popełni. Kiedy
          trafiła do Wojewódzkiej Poradni na O z obrazkiem, na którym widać było cień w
          płucu, odbyła się taka oto rozmowa:
          Lekarz: pali pani?
          Mama: teraz nie.
          Lekarz: a paliła pani?
          Mama: tak, ponad 30 lat.
          Lekarz: już lepiej by było, gdyby pani wódkę piła.
          Bardzo przepraszam za nocne straszenie. Palaczy uprasza się o rozważenie
          kwestii.
          P:)
          • braineater Re: do you smoke? 15.12.05, 22:59
            Evuś. Problem polega na tym, jak pisałem wyżej, że znajomość drastycznych
            szczegółów zupełnie nie rusza większości palaczy. Sama przyjemność palenia jest
            tak duża, że jesli się zacznie, to by przestać trzeba mieć żelazną wolę
            (szacunek dla Brocha i wszystkich, co rzucili) oraz umiejętnośc pozbawienia
            siebie samego tej przyjemności. Dla rozjaśnienia wywodu, dodam jedynie, że
            większośc moich przodków zeszła właśnie w związku z powikłaniami związanymi z
            paleniem tytoniu, ale nadal nie potrafi mnie to zmotywować do rzucenia. Palenie
            jest po prostu obłędna przyjemnościa - dla mnie przynajmniej, jednym z
            nielicznych acte gratuit, jakie człowiek wobec samego siebie może wykonać (na
            marginesie polecam książkę, skąd ta teza - Papierosy są boskie Richarda Klein'a)
            Moge tylko powtórzyc - uwielbiam palić. Może to jest związane z moim
            uwielbieniem do natychmiestowych gratyfikacji - zapalasz, czujesz się bosko,
            której w takim stopniu, jak papierosy, nie zapewnia nic innego - nawet sex:)

            P:)
            • eva.68 Re: do you smoke? 15.12.05, 23:06
              Rozumiem co do mnie mówisz ale nie rozumiem jak to działa.:)
              Próbowałam. Więcej niż raz. I nic.
              P:)
              • marquis Re: do you smoke? 15.12.05, 23:11
                A ja to rozumiem. Jak pisał Wilde (pewnie to znacie):

                "Papieros jest doskonałym przykładem doskonałej rozkoszy: sprawia przyjemność a
                nie zaspokaja"
                • eva.68 Re: do you smoke? 15.12.05, 23:16
                  Ładne.:)
                  Aż mi żal...;)
            • jottka re 15.12.05, 23:09
              braineater napisał:

              > Problem polega na tym, jak pisałem wyżej, że znajomość drastycznych szczegółów
              zupełnie nie rusza większości palaczy


              zgadza sie, dlatego też nazywa sie to nałogiem

              natomiast pewien mój znajomek, palacz z przekonania i zamiłowania, też miał
              zdanie podobne do twojego, póki z innej okazji nie trafił na oddział
              laryngologiczny i nie obejrzał sobie na żywo ludzi z rurkami w gardłach - w
              wieku lat bodaj 28 przestał palić gwałtownie
            • kawa_malinowa Re: do you smoke? 16.12.05, 11:03
              > Evuś. Problem polega na tym, jak pisałem wyżej, że znajomość drastycznych
              > szczegółów zupełnie nie rusza większości palaczy.


              Zniechęceni i depresyjni studenci polonistyki mówią tak: szybciej sie
              powykańczamy.

              przyjemnośc? też. Ale przede wszystkim sposób na nerwy. No i ja najpiekniejsze
              rozmowy w moim zyciu prowadziłam na papierosach...
      • marquis Jeszcze Kawa! 15.12.05, 22:36
        Kawusiu, gdzie ty się zagubiłaś, dziewczę kochane??? Toż Ty pewnikiem palisz
        Wołgi (te pisane z francuska). Widziałem na fotografii :)
        • kawa_malinowa Re: Jeszcze Kawa! 16.12.05, 10:59
          Ciii :) Ciii :)
          Wołgi to na początku tygodnia...
      • blue.berry Re: do you smoke? 15.12.05, 22:37
        zasadniczo nie pale. ale tez nie moge powiedziec ze nie pale absolutnie. bo
        czasem sobie zapale. alebo jednorazowo albo do wypalenia calej paczki. choc
        ostatnio bardzo rzadko. ciezko jest mi sie oprzec Silk Cut'om.
        no i pale bo mieszam tyton z "sami wiecie czym":)))
      • monikate Re: do you smoke? 15.12.05, 22:45
        Phy, phy!
        A my nie palimy, dymu nie lubimy...
      • kawa_malinowa Re: do you smoke? 16.12.05, 11:02
        "Mój mały przyjacielu, papierosie.Spędziłem z tobą więcej czasu niż z
        kimkolwiek.Niszczmy się nawzajem, czulezobowiązani"
        Mój ulubiony fragment ze Świetlickiego.
    • dr.krisk I smoke cygara bardzo..... 15.12.05, 22:41
      Bardzo lubię. A co najgorsze, lubię te spore - Churchille. Spyta ktoś - gdzie
      problem? Otóż paląc je w miejscach publicznych (oraz w tzw. towarzystwie)
      narażam sie cały czas na kąśliwe uwagi żem snob straszny. Że zamiast poczciwie
      kurzyć papirosy, to w gębę jakieś takie wynalazki tytoniowe biorę, drogie i
      wymyślne.
      Toteż palę w zaciszu, gdzie nikt mi głowy nie zwraca i mogę w spokoju
      rozkoszować sie smakiem Garcia y Vega, albo innych tanich cygar dla plebsu (na
      jaieś Macanudo mnie nie stać.. a szkoda).
    • marquis Papierosy i mała apokalipsa 15.12.05, 23:23
      ... a raczej "Mała Apokalipsa". Nie pamiętam juz treści ksiązki, pamiętam
      natomiast doskonale, jak się zaczynała. Otóż pierwszy akapit traktował o tym, że
      bohater (jakże on się nazywał???) obudził się i zapalił i się jeszcze tym
      rozkoszował. Znienawidziłem w tym momencie Konwickiego, bo ja wtedy nie miałem
      ani gdzie ani jak ani co zapalić (rodzice!). To tak jakby głodnemu podsunąć do
      czytania kolorowe czasopismo kulinarne...
      • kawa_malinowa Re: Papierosy i mała apokalipsa 16.12.05, 11:04
        Hahaha... było cięzko niedawno, to sobie wyciagnelam z polki Remarque'a Luk
        triumfalny. I co? Od drugiej strony wszyscy palą... A tu sie popsula
        zapalniczka, zapalki wyszły... dodam, ze była 23:00...
        i trzeba bylo wyjsc...
        • marquis Re: Papierosy i mała apokalipsa 16.12.05, 13:19
          Och, jak zatęskniłem teraz do tego klimatu niepokoju z "Łuku...". Komus kiedys
          pożyczyłem, nie pamiętam komu i książka przepadła :(
          • quarantine Re: Papierosy i mała apokalipsa 16.12.05, 13:23
            Tak, w Łuku wszyscy palą i piją calvadosa, co nie?
            • marquis Re: Papierosy i mała apokalipsa 16.12.05, 17:49
              Tak, calvados, ten trunek znam na razie wyłącznie stamtąd. Jakoś nie bło nigdy
              okazji skosztować. Ale już przestańcie, bo mi coraz bardziej ten Remarqu po
              głowie się kołacze i jeszcze mi co strzeli do głowy, żeby zaraz w te pędy do
              empiku lecieć po ten Łuk :)
          • kawa_malinowa Re: Papierosy i mała apokalipsa 16.12.05, 17:47
            Piją i palą. Palą już od drugiej strony.... tak, że zaczęło mnie przy trzeciej
            skręcać.
            Ja tej ksiazki chyba juz nie polecam. Zbyt duzo moich mysl sie z nia wiaze...
    • beatanu o paleniu-niepaleniu jednej Twaczki 15.12.05, 23:53
      Nadeszła chwila szczerości...

      Bo ja należę do tej dziwnej kategorii palących niepalaczy albo odwrotnie -
      niepalących palaczy :) Zaczęłam podpalać bardzo późno, bo po skończeniu
      trzydziestki. I ludzie widzący mnie z papierosem za głowę się chwytali i
      tłumaczyli, że w tym wieku to się przecia palenie rzuca, a nie zaczyna... A ja
      w dole egzystencjalnym byłam głębokim i tak mi się długo zdawało, że palenie mi
      ciut pomaga... Oj, złudne zdawanki! Później przez wiele lat paliłam
      okazjonalnie, na imprezach i na urlopie (do tej pory mam swoisty odruch
      Pawlowa - zawsze gdy jestem na lotnisku mam ochotę zapalić:) Odkąd córki
      poznały (już w przedszkolu?) szkodliwe skutki palenia zaczęły mnie mękolić i po
      prostu musiałam się przed nimi kryć! Ale w końcu wymogły na mnie obietnicę
      rzucenia nałogu-nienałogu (bo nigdy nałogowcem się nie czułam, ale kto się
      czuje?) i... od kilku lat sięgam po papierosy tak sporadycznie, że pamiętym
      ostatnie kilka Malboro wypalonych na koncercie rockowym pod majowym niebem A.D.
      2005. A później już nic i... nie ciągnie mnie.

      P.S. Mój mąż pali. Od zawsze. Jest przykładem niereformowalnego wielbiciela
      palenia. Robi sobie skręty z fajkowego tytoniu. Na balkonie. W zimie robi
      kilkumiesięczną przerwę. Dobre i to...
      • staua Re: o paleniu-niepaleniu jednej Twaczki 16.12.05, 02:10
        Beata - u mnie wlasnie tak bylo w domu - ojciec palil namietnie, ciagle i z luboscia, mama w chwilach
        trudnosci egzystencjalnych, w kuchni, po kryjomu.
    • kubissimo Re: do you smoke? 16.12.05, 00:33
      jedyne swiadome i zamiezone palenie polegalo na blizszym kontakcie z nargilami
      podczas zeszlorocznych urodzin :)
      poza tym jestem dyskryminowanym na kazdym kroku niepalącym :)
      • marquis Re: do you smoke? 16.12.05, 09:00
        Oj coś wiem o uciążliwościach związanych z niepaleniem. Kiedy rok temu
        przestałem palic i trwałem juz od kilku tygodni w błogim nastroju, wybrałem się
        na piwo. Na wejściu uderzył mnie kłab dymu, który mało mnie nie zemdlił a jak
        już wszedłem do środka, miałem ochotę wszystkich palaczy utopić w kozecie. Wiem,
        nie ma nic gorszego niż neofita ;) Tak czy owak wróciłem do nałogu i znów mogę
        bez stresu wchodzić do każdego lokalu (oprócz nielicznych, gdzie o dziwo nie
        wolno palić).

        A przypomniało mi się jeszce jedno. Kiedy byłem w HIszpanii, to miałem wrażenie,
        że wokół mnie wszyscy palą papierosy. Oni palili nawet na plaży, w sklepach, no
        wszędzie. Ale na łopatkli rozłożył mnie następujący obrazek: księgarnia, ksiązki
        ulożone na półkach i porozkładane na stołach (czyli jak w empiku) a między
        stolikami.... popielnice (takie wiecie, jak z poczekalni, stalowe). No nie
        odważyłem się zapalić (zreszta wtedy w ogóle nie zapaliłem ani jednego, bo
        chciałem wygrac pewnien zakład), choć inni najwyraźniej na widok popielnic
        odruchowo sięgali po fajeczkę.
        • kubissimo Re: do you smoke? 16.12.05, 13:04
          a potem wszystkie ksiazki smierdza fajkami :/
          znam to z Czulego Barbarzyncy, gdzie tylko przez chwile byl zakaz palenia :(
    • quarantine Re: do you smoke? 16.12.05, 08:57
      Kurzyłam jak smok, jak smok. Lubiłam to robić. To jakiś rytuał był. W każdym
      towarzystwie, w różnych sytuacjach, znajdowała się grupa, która musiała wyjść
      na papierosa. To konsolidowało, wszyscy się rozumieli i w ogóle. Pamiętam stany
      jakiegoś kaca papierosowego, na którego pomagały tylko duże ilości pomarańczy,
      do dzisiaj nie wiem dlaczego. I ciągłe przeciągi w akademiku, kiedy z koleżanką
      kurzyłyśmy i wietrzyłyśmy na zmianę. Albo wychodzenie do kuchni, poznawało się
      fajnych ludzi. Pożyczanie papierochów to też był rytuał. Zrozumienie dogłębne
      panowało oraz empatia powszechna. Nie będę opowiadać co paliłam. Generalnie
      wszystko, łącznie z popularnymi bez filtra (czy ktoś to jeszcze pamięta?).
      Uwielbiałam zapach oryginalnych cameli. Rzucałam kilkakrotnie. I psińco.
      Pewnego pięknego dnia po prostu przestałam palić, bez żadnego powodu. A było to
      dawno:D Po rzuceniu, bardzo długo przeszkadzał mi zapach papierosów. Teraz już
      nie. Czasami jeszcze palę towarzysko. Podoba mi się palenie wciąż:D Kojarzy mi
      się właśnie z relaksem, jakąś przerwą w gonitwie:)
    • ash3 Re: do you smoke? 16.12.05, 09:25
      Palę/paliłam (aż do czasu gdy dowiedziałam się o ciąży). Traktuję palenie jako
      przyjemność. Odstawiłam, ale wiem, że przyjdzie taki dzień, gdy wieczorem umówię
      się z kimś na lampkę wina lub piwo, usiądę wygodnie i zapalę papierosa...
      PS Mój mąż nie pali.
    • griszah Re: do you smoke? 16.12.05, 11:34
      Nie palę i nigdy nie paliłem. Po za jedną próbą w 2 kl. podstawówki. Skończyło
      się chyba na jednym sztachu. Nie palę, bo:
      a) wtedy kiedy większość zaczyna i się wciąga byłem praktykującym harcerzem
      b) wystarczająco dymu w domu produkował mój tata – jeszcze kiedy palił przed
      zawałem
      c) w ogóle mnie to nie pociąga i szczerze mówiąc nie potrafię sobie wyobrazić
      przyjemności związanej z wdychaniem dymu (a jeśli już to wolę ten z ogniska)
      A po za tym są palacze i palacze. Są tacy, którzy potrafią wczuć się w sytuację
      osób niepalących i tacy, którym to totalnie zwisa kalafiorem. Do białej
      gorączki doprowadza mnie sytuacja, w której muszę wsiąść z dzieckiem do windy ,
      z której przed chwilą ktoś palił papierosa. A było to bardzo częste zjawisko
      tam gdzie do niedawna mieszkałem.
      A tak z ciekawości – czy palący TWAcze czy próbowali kiedyś palić fajkę?
      Pozdrawiam
      • quarantine Re: do you smoke? 16.12.05, 11:43
        Oczywizda, że próbowali. Ale to jest zupełnie inna technika niż palenie
        papierosa, podobnież jak cygaro ma inną technikę. Poza tym, fajkę należy
        posiadać osobistą. Próbowałam kiedyś palić fajkę ojca, ale słabo mi szło to
        pykanie. Tytoń albo gasł albo płonął. Intryguje mnie natomiast nargile. Przez
        to pali się opium?:)
        • ash3 nargile 16.12.05, 12:57
          daja b. przyjemny, jakby chłodny dym. Na jednej imprezie paliłam kiedyś takie
          specjalne suszone krązki o róznych smakach owocowych umieszczane w fajce wodnej
          (zero tytoniu ofcors). Przyjemne, ale to jednak zupełnie cos innego niż papieros.
          • staua Re: nargile 16.12.05, 20:05
            Tez palilam cos takiego w fajce wodnej. I krazki z opium :-) Fajne to bylo. Niestety, kolega, ktory
            posiadal fajke wodna i uzywal jej jako jednej z atrakcji przyciagajacej ludzi na jego imprezy (legendarne
            zreszta) jest od paru lat w Paryzu... Pewnie tam robi jeszcze lepsze imprezy...
            • ash3 Re: nargile 16.12.05, 20:58
              A ten mój kolega od fajki wodnej (która zresztą przywiózł sobie z Indii) jest
              teraz w Brukseli...
              • staua Re: nargile 16.12.05, 22:14
                Wszyscy sie porozjezdzali...szkoda.
        • kubissimo Re: do you smoke? 16.12.05, 13:07
          w Warszawie polecam Kafefajke (w pawilonach na tylach Nowego Swiatu)
          mozesz sprobowac nargili w bardzo fajnej cenie
          do tego mozesz sobie poprobowac tureckich specjalow
          • olahabe Re: do you smoke? 16.12.05, 18:42
            Czy ja palę? Pani kierowniczko, ja palę bez przerwy. Od czasów, kiedy zefiry
            kosztowały 5000. Czy ktoś zgadnie, kiedy to było? Nawet jak mnie głowa boli,
            nawet gdy mam katar, zawsze. Nic mnie nie powstrzyma, NEVER!!
            • kawa_malinowa Zefiry 16.12.05, 18:45
              Dyrektor w moim LO ma ksywe Zefir - wszyscy tak o nim mówią. Czemu? Bo kiedys
              uczyl w-f i uczniowie wrzucili go do basenu w pełnym codziennym rynsztunku. I
              co bylo pierwsze za zawołanie? Aaaa... moje Zefiry!
              • olahabe Re: Zefiry 16.12.05, 19:49
                Hehehe:)) Miałam kiedyś kumpla, który był wielkim przeciwnikiem mojego palenia
                i w odruchu rozpaczy i zapędów resocjalizacyjnych nadział moją świeżo otwartą
                paczkę marlboro na sztachetę w parkowym ogrodzeniu. Zawrzałam...Szczerze
                mówiąc, myślałam, że go zabiję
                • daria13 Re: Zefiry 16.12.05, 20:17
                  Paliłam, rzucałam, znowu paliłam i znowu rzucałam. Dla mnie palenie, to nie
                  była przyjemność, ale nałóg. Cholerny, mający nade mną przewagę nałóg. W końcu
                  mnie to wkurzyło na maksa, że coś ma mnie w swojej władzy i rzuciłam z dnia na
                  dzień, na dobre. Papierosy śmierdzą, bleeeee.
                  P:)
                  • kawa_malinowa Re: Zefiry 16.12.05, 21:45
                    > Paliłam, rzucałam, znowu paliłam i znowu rzucałam. Dla mnie palenie, to nie
                    > była przyjemność, ale nałóg


                    Wczorajszego wieczora, jako ze w domu jest prohibicja w tym wzgledzie,
                    wychodze. pan remontujacy korytarz: nie zimno bedzie w nozki? ja: coz, nalog...
                    pan: ee, taki nalog to nie nalog..
    • brunosch Re: do you smoke? 16.12.05, 20:21
      ofkors.
      O ćwierćwiecza - od pierwszej sesji na pierwszym roku. I co dziwne, mój nałóg
      jest typowo sytuacyjny. Są miejsca, w których nie zapalę (choćby firma - bo
      trzeba oderwać się od pracy, iść na parter, a popielniczki są w sąsiedztwie
      gabinetu dyrektorskiego), są mieszkania znajomych, gdzie nawet nie mam ochoty na
      papierosa, ale są też sytuacje, gdy rzucam się łakomie na paczkę. Pół dnia nie
      palę, po powrocie pierwsze co robię, to wstawiam wodę na kawę, biorę książkę i
      paczkę papierosów i "wyjadam" papierosy, jak dziecko cukierki. Jeden za drugim.
      I wten sposób wieczorami wypełniam całodobowy limit. Nazajutrz mam wyrzuty
      sumienia, które trzymają mnie aż do wieczora.
      • braineater Re: do you smoke? 16.12.05, 20:40
        o - a to jest styl palenie, którego w ogóle nie łapię, mimo, że stykam się z
        nim na codzień. Marys tez siedząc i znecając się nad dzieciokami nie pali -
        przez 6-8 godzin zero nikotyny, natomiast po powrocie do domu jest pełna jazda
        w stylu 'parostatkiem w wielki rejs'. Teorie sobie nawet uknułem, że jak ktos
        pali w tym stylu to jeszcze nie jest stracony dla ludzkości, w odróznieniu od
        klasycznych chainsmokerów, takich jak ja, co to w zgodzie z biologicznym
        zegarem odpalają fajka co dwadzieścia minut, lub częsciej.
        A co do palenia w pracy, to trzy razy rezygnowałem z etatów dlatego, ze nie
        wolno palić - przeciez bym zdziczał przez te 8 czy ileś tam godzin. W związku z
        tym jestem teraz w takiej pracy, gdzie nie ma niepalących, i gdzie inni
        księgarze, krążąc po konkurencyjnych hurtach wpadają by skorzystać z jednej z
        3ch popielniczek - nawet jak niczego nie kupują:)

        P:)
        • ash3 Re: do you smoke? 16.12.05, 21:04
          To styl palenia także mojej mamy. Nie pali w pracy (myślę, że to byłoby dla niej
          naurszeniem jakiejś wewnetrznej dyscypliny czy coś w tym rodzaju), a
          wieczorkiem, w bamboszach na nogach, papieros za papierosem, nieobecny wzrok i
          zadumana mina...
          Ja zresztą tez nie palę/paliłam przed południem, dopiero po południu papierosy
          nabieraja smaku i atrakcyjności, po całym dniu, czasem w towarzystwie, często bez.
          • olahabe Re: do you smoke? 16.12.05, 21:29
            A to Wam nawet, wieczorowi palacze, zazdroszczę. Podobnie jak tym, co to od
            wielkiego dzwonu, albo do alkoholu, kawy, itp. To nawet nie jest nałóg.
            Słyszałam, że dopóki istnieją sytuacje, w których wstydzimy się palić i tego
            nie robimy (np. przystanki, praca), to też jeszcze nie jesteśmy straceni. Tak
            trzymać!
        • kawa_malinowa styl palenia 16.12.05, 21:52
          Na uczelni - co przerwe ( a jak nie ma przerwy, a cwiczenie jest idiotyczne, to
          samemu sie robi). W domu mniej wiecej co godzine (a bo to wychodzic trzeba),
          jesli tylko portfel nie swieci pustkami. W knajpie/ na imprezie - jeden od
          drugiego.
          Wychodzac z domu, mam opracowane (na wydzial jakies 25 minut), w ktorych
          miejscach siegam po paczkę...
          • zapalniczka Re: styl palenia 16.12.05, 22:03
            myslalam ze bedzie o trzymaniu papierosa, kiedys rzucila mi sie w rece ksiazka o "mowie ciala", duzo ciekawostek... o wspomnianym trzymaniu, piciu herbaty, wyciagniu stop ku mowiacemu, wkladaniu palca za pasek spodni :) interesujace :)
            • kawa_malinowa Re: styl palenia 16.12.05, 22:05
              Uuuuu... to jest przy mnie temat śliski bardzo... bo kumpel udowadnia mi
              zawzięcie, ze jesli facet pozwala sobie odpalac papierosa... to raczej
              dziewczyny szans u niego nie mają. Trzymanie papierosa w podobny sposob
              objasnia....
              • zapalniczka Re: styl palenia 16.12.05, 22:08
                ciekawe czym to tlumaczy? :P
                • zapalniczka Re: styl palenia 16.12.05, 22:09
                  a u niego nie maja... kurcze przeszkadzaja mi wszyscy w tym domu... nawet sie skupic nie mozna...
                • kawa_malinowa Re: styl palenia 16.12.05, 22:12
                  Doswiadczeniem i znajomością tematu...
                  ale i tak nie wierze i polemizuje przy papierosach wlasnie, zawziecie.
                  • zapalniczka Re: styl palenia 16.12.05, 22:14
                    przepraszam ze zapytam, ale Twoje posty sa bardzo smutne, depresyjne wrecz... wszystko w porzadku?
                    • kawa_malinowa Re: styl palenia 16.12.05, 22:17
                      W chwili obecnej zadziwiająco w porzadku :)
                      Ale tak to chyba jest jak sie ma dziewietnascie lat, pozar moza we lbie, lekką
                      nerwicę na tle studiów, niewłaściwie ulokowane uczucia, zbyt dużo złudzeń,
                      talent do wpadania w kretynskie sytuacje i wątpliwosci egzystencjalne. Norma.
                      • zapalniczka Re: styl palenia 16.12.05, 22:20
                        to ciesze sie, ze ok :) jestes na pierwszym roku? co studiujesz?
                        • marquis Re: styl palenia 16.12.05, 22:21
                          Mogę ja? :) Kawa Malinowa studiuje filologię polską. W szczególności interesuje
                          ją historia literatury polskiej oraz poetyka, mniej pasjonujące wydaje się jej
                          językoznawstwo. Dobrze?
                          • zapalniczka Re: styl palenia 16.12.05, 22:22
                            a wiec jest tu jak najbardziej na miejscu :)
                          • kawa_malinowa Re: styl palenia 16.12.05, 22:22

                            I zaznaczę jeszcze, ze nauki pomocnicze też są przefajne :)
                            • marquis Re: styl palenia 16.12.05, 22:23
                              A co to są nauki pomocnicze? Mam pewne domysły, ale wolę spytac.
                              • zapalniczka Re: styl palenia 16.12.05, 22:24
                                tez jestem ciekawa :) a marquis jestes spiewakiem?
                                • marquis Re: styl palenia 16.12.05, 22:30
                                  Buuu, trafiłas w czułą strunę :((( Niestety, nie. Domowym, to tak :)
                                  • zapalniczka Re: styl palenia 16.12.05, 22:36
                                    czyli szalejesz pod przysznicem? przyznam sie - ja tez spiewam do dezodorantu ale ciiiii ;P
                                    • marquis Re: styl palenia 16.12.05, 22:37
                                      Ja jestem głównie specjalistą od nucenia, przerabiania utworów, robienia drugiej
                                      linii do słuchanej muzyki ;)
                                      A skąd wiedziałaś, że pod prysznicem? Bo tam rzeczywiście NIGDY sobie nie
                                      odmówię, choćby była 4 nad ranem :)
                                      • zapalniczka Re: styl palenia 16.12.05, 22:40
                                        ciekawe co na to domownicy i sasiedzi? musisz miec talent w takim razie, tworzysz cos swojego?
                                        • marquis Re: styl palenia 16.12.05, 22:49
                                          Nie no jakieś tak wykształcenie podstawowe w zakresie muzyki i muzykalności to
                                          posiadam. Grałem na fortepianie trochę, śpiewałem w chórze kameralnym, chodziłem
                                          na lekcje emisji głosu... Ale nie tworzę nic swojego, jedynie "upiększam" to co
                                          znam ;)
                                          • zapalniczka Re: styl palenia 16.12.05, 22:54
                                            to tez sztuka :) a mozna wiedziec co robisz oprocz "upiekszania"? :)
                                            • marquis Re: styl palenia 16.12.05, 22:57
                                              Ja tak raczej niechętnie o sobie bym opowiadał. Ale wystarczy może, jeśli
                                              powiem, że spędzam - podobnie jak Kawa - prawie codziennie trochę czasu na
                                              uczelni, tyle że ... z drugiej strony biurka :) Właśnie zbliża się wielkimi
                                              krokami czas zaliczeń, trzeba by się za wymyślanie kolokwiów zabrać ;)
                                              • kawa_malinowa Re: styl palenia 16.12.05, 22:58
                                                I jak znam swoje szczęście to to jest moja uczelnia.... yyy...
                                                chyba sobie pójdę zapalić.
                                                • marquis Re: styl palenia 16.12.05, 23:01
                                                  No coś ty, przecież ja ze stolicy Wielkopolski piszę a nie jakiegoś zapyziałego
                                                  Wrocka!

                                                  ;)))

                                                  PS. Tak, wiem, wrocłam ma o 60 tysięcy mieszkańców więcej ;)
                                                  • kawa_malinowa Re: styl palenia 16.12.05, 23:04
                                                    fakt. uff...
                                              • zapalniczka Re: styl palenia 16.12.05, 22:59
                                                wspolczuje zatem... studentom ;P
                                                • marquis Re: styl palenia 16.12.05, 23:03
                                                  Eee tam, zdaje się, że mnie bardzo lubią. Ale niechby tylko spróbowali nie
                                                  lubic, toż jka dla nich się bardzo poświęcam, angażuję, tryskam energią i
                                                  entuzjazmem :)
                                                  • zapalniczka Re: styl palenia 16.12.05, 23:05
                                                    o jaka pewnosc siebie :) i bardzo dobrze :) tez powaznie rozwazam mozliwosc nauczania, mimo wszytsko wolalabym cos innego, ale jak sie nie ma co sie lubi... :(
                                                  • marquis Re: styl palenia 16.12.05, 23:15
                                                    Gdybym nie byl pewien swego, to dawno bym się zniechęcił, jak większość moich
                                                    znajomych asystentów i wykładowców, którzy traktuja zajęcia jak smutny
                                                    obowiązek. Zgroza, ja tobym takich powyrzucał na zbity pysk!
                                                  • zapalniczka Re: styl palenia 17.12.05, 19:28
                                                    do tego sie trzeba urodzic, kiedys zdawalo mi sie ze jestem powolana do robienia innych rzeczy, chcialam byc przedszkolanka, wychowawczynia w podstawowce... mialam zreszta tysiac pomyslow na minute :)teraz koncze studia na ktore skusila mnie mama, przez pierwszy rok plakalam w poduszke, ze nie jestem w miejscu w ktorym powinnam byc, ze nie robie tego co chcialabym, ze zawod, ktory bede wykonywac nie bedzie zgodny z moim powolaniem... teraz nie zaluje bo daje mi on wiele mozliwosci, zreszta nigdy nie jest za pozno na ralizowanie swoich wczesniejszych planow... nauka nie zajac - nie ucieknie :)
                                    • kawa_malinowa Re: styl palenia 16.12.05, 22:38
                                      siem wtroncem.
                                      Mnie i moim znajomym opcja "śpiewamy" włącza się, kiedy juz troche wypijemy. :)
                                      W ten spoosob wroclawscy znajomi zapoznają mnie po trochu z muzyką inną niz ta,
                                      której sluchalam - na przyklad wracamy nocą przez miasto, pada, zimno, fajek
                                      brak, a oni: "żądam, zeby jak najpredzej zdelegalizowac szczescie". heh, to byl
                                      hardkor.

                                      A w domu z ekpią starą nagrywamy sie na komuter, spiewając na
                                      przyklad "Paranoid" Black Sabbath i jakies tam inne klasyki. Przyjaciolka
                                      straszy, ze nagrania w net poszly...
                                      • marquis Re: styl palenia 16.12.05, 22:40
                                        A, no po wypiciu, to i głos krystalicznie czysty i fraza jakaś bardziej płynna ;)
                                        Ja też czasem nagrywam, ale w net nie pójdzie.
                                        • zapalniczka Re: styl palenia 16.12.05, 22:43
                                          a ja bym tak chciala na maila... odstresowac sie troche ;P
                              • kawa_malinowa Re: styl palenia 16.12.05, 22:26
                                To jest przedmiot na ktorym przesympatyczny pan doktor (kolezanki sie
                                zakochaly :)) opowiada jak sie robi bibliografie, przypisy, a jak korzysta z
                                roczników i roznych opracowan dotyczacych bibliografii. NAsz jest o tyle
                                sympatyczny, ze mowi: ja czytalem podreczniki do tego przedmiotu, panstwo nie
                                musicie :)

                                moje zycie zrewolucjonizowal poglad: prosze pamietac, ze piszac prace o tekscie
                                nalezy dany tekst... przeczytac.

                                Chociaz ostatnio sobie robilam u doktora przerwe na papierosa... bo takie tam
                                idiotyzmy byly...
                                • zapalniczka Re: styl palenia 16.12.05, 22:29
                                  w zasadzie to sie nie dziwie pogladowi pana doktora, jesli w liceum polowa uczniow nie czytala lektur lub ewentualnie siegala po bryki... ;P
                                • marquis Re: styl palenia 16.12.05, 22:32
                                  Ja pamiętam zajęcia z pewnym doktorem, który w połowie zajęć zapytał się, kto w
                                  naszej grupie pali papierosy. Oczywiście nikt sie nie przyznał oprócz mnie. to
                                  on do mnie: zapraszam w takim razie na fajkę. Ludzie zdębieli :) A my sobie
                                  poszliśmy na korytarz (to był ostatni taki rok, kiedy można było palić na
                                  uczelniach), zapaliliśmy i miło pogawędziliśmy przez te pięć minut :)
                                  • kawa_malinowa Re: styl palenia 16.12.05, 22:34
                                    Mnie sie zdarza stac i palic z doktorem od poetyki. Ale tylko stac. :)

                                    Za to slyszalam, ze na politechnice w Katowicach pewien profesor zaczyna
                                    pierwszy wyklad: szanowni panstwo, ja musze palic co dziesiec minut i wiem, ze
                                    nie ma sensu robic przerw tak czesto... wiec glosujemy - kto jest za tym, zebym
                                    mogl palic na sali. Nikt sienie sprzeciwia? jeszcze nigdy nikt nie powiedzial
                                    nie...
                                    • marquis Re: styl palenia 16.12.05, 22:36
                                      Nie ma to jak przewaga ;)
                                    • zapalniczka Re: styl palenia 16.12.05, 22:38
                                      jako ze robie prawie wszystko na przekor... to mozliwe, ze podnioslabym lape ;P tylko te konsekwencje... ;P
                                      • kawa_malinowa Re: styl palenia 16.12.05, 22:40
                                        Ja bym spytala, czy studenci tez mogą.
                                        Nie mogą.

                                        U mnie na wydziale studenci marzną pod budynkiem, tudziez na balkoniku. A nasz
                                        idiol, doktor znany poza uczelnią także, stoi sobie pod salą wykladową z
                                        papierosem. serce sie kraja.
                                        • zapalniczka Re: styl palenia 16.12.05, 22:41
                                          nie macie palarni wewnatrz budynku?
                                          • kawa_malinowa Re: styl palenia 16.12.05, 22:43
                                            Nie....
                                            byl remont na ostatnim pietrze, gdzie trzeba bylo sie usmiechnac do pracujacych
                                            tam panow , a oni wskazywali, w ktorym pokoju mozna teraz.Ale remont sie
                                            skonczyl, co dzisiaj sprawdzilam.
                                            • zapalniczka Re: styl palenia 16.12.05, 22:47
                                              zawsze zostaje tez ubikacja przy wiekszych mrozach...
                                              • kawa_malinowa Re: styl palenia 16.12.05, 22:49
                                                Toalety mamy razem z pracownikami, wiec jakos tak srednio...
                                                • marquis Re: styl palenia 16.12.05, 22:51
                                                  Już nie marudź, ja też muszę wystawać na mrozie między zajęciami. A zresztą,
                                                  gdziez te mrozy?
                                                  • kawa_malinowa Re: styl palenia 16.12.05, 22:53
                                                    a gdzie te przerwy?
                                                    (ide przeszukiwac forum, ale wstrzymam sie w oczekiwaniu na odpowiedz :))
                                                  • marquis Re: styl palenia 16.12.05, 23:00
                                                    A wiesz, że jakbyś pogrzebała, tobyś może i coś się doszukała ;) Bywam na
                                                    uczelni, ale juz nie jako student :)
            • marquis Re: styl palenia 16.12.05, 22:09
              Ja też myślałem, że będzie o stylach trzymania, zaciągania się itp.
              Lubię kobiety, które palą jak arystokratki - Kawka, sądząc po zdjęciu, chyba
              właśnie tak to robi. Nienawidzę, jak ludzie palą papierosy trzymając je między
              kciukiem a palcem wskazującym do wnętrza dłoni - kojarzy mi się z takimi
              cwaniaczkami i jeszcze innymi nieciekawymi typami.

              Papieros to jest w ogóle bardzo ważny instrument komunikacji. Kiedy człowiek
              pali i coś mówi, jakoś łatwiej mu zebrać myśli. Jak chce coś dobitnie
              podkreślić, może zacząć kwestię, potem się porządnie zaciągnąć i dynamicznie
              wypuścić dym do góry i wreszcie dopowiedzieć do końca. Efekt jak pauza w teatrze
              :)
          • marquis Re: styl palenia 16.12.05, 22:05
            Mam dokładnie tak samo :)
      • kawa_malinowa Re: do you smoke? 16.12.05, 21:48
        Jestem lepsza. Od pierwszego tygodnia na studiach.... porażka...
        • marquis Re: do you smoke? 16.12.05, 22:03
          A u mnie to było dość ciekawe z tymi początkami ;) Otóż było to tak:
          Trzeba było napisać wypracowanie z polskiego na temat "Lorda Jima". Zawsze
          luiłem pisać, miałem jednak problem z samym zabraniem sie do pracy i tak to
          odkładałem z dnia na dzień. Aż nadeszła willia oddania wypracowań. I w szkole
          mój kolega, gdzieś tak od niechcenia sobie rzucił, że on sie nie przejmuje, jak
          tylko przyjdzie do domu, zapali sobie papierosa, jednaego, drugiego i szybko
          napisze. Więc ja naiwny, po powrocie do domu podkradłem mamie papierosa i udałem
          się w zaciszne miejsce celem spalenia i wywołania weny. Efekt bł taki, że do
          późnego wieczora było mi niedobrze i nic nie byłem w stanie zrobić, a
          wypracowanie pisałem w nocy i skończyłem rano (swoja drogą, piękne wyszło).
          Wtedy sobie powiedziałem: nigdy więcej.
          Później zdarzyło się, że odwiedziłem ciotkę i tam naszła mnie myśl, że może
          miałem akurat zły dzień i że może trzeba by jeszcze raz spróbować. Poszedłem do
          sklepu, kupiłem paczkę Maxwelli (nie wiem, czemu akurat te), zasiadłem sobie
          wygodnie w fotelu i zapaliłem: jeden, drugi, trzeci i tak pod rząd osiem sztuk.
          Oczywiście, braki "techniczne" powodowały, że mnóstwo dymu sie "marnowało", więc
          tak efektywnie to może pięć sztuk spaliłem. A, no i oczywiście trzymałem przed
          sobą duże lusterko, żeby sobie popatrzeć, poćwiczyć styl itp. ;) Po ósmym
          papierosie chciałem wstać i pójść po coś do picia. Podniosłem się energicznie
          i... nogi się pode mna ugięły, w głowie zaszumiało, rąbnąłem w ścianę. I znów
          postanowienie, że nigdy więcej, bo to takie świństwo.
          POtem byłem we Francji, gdzie wszyscy palili i się dziwili, że ja nie. A ja im
          prawiłem morały, że szybko zejdą z tego świata, że ja papierosów nienawidze, że
          próbowałem, ale wcale mnie to nie pociąga. Jednak potem, nie wiem czemu,
          zacząłem popalać w ukryciu (przed znajomymi, dla których oficjalnie byłem
          niepalący). Najbardziej wtedy smakowały mi chyba camele :) No a póxniej to już
          poszło jak z płatka. O ile jeszcze na pierwszym roku studiów paczka wystarczała
          mi na trzy dni, to po roku doszedłem do poziomu paczki dziennie i raczej nie
          zdarza się w normalne dni, żebym ten limit przekraczał.
          • kawa_malinowa Re: do you smoke? 16.12.05, 22:11
            To bylo tak. Chcialam studiowac dwa kierunki. Poza tym chcialam zmienic grupe z
            przyczyn dosc idiotycznych - do dzis sie za to przeklinam... eh... zycie.
            Wczesniej zdarzalo mi sie popalac, ale kiedy poszlismy do legendy naszej
            uczelni w celu zapytania czy pan doktor sie zgodzi , bo ja i kolega bysmy
            bardzo chcieli do niego.... jeszcze Ktos Wazny powiedzial - zaloze sie, ze was
            za piec minut wyrzuci... jakos tak wyszlo. Sie jednak zgodzil. A ja i kolega
            musielismy jeszcze poczekac na zalatwienie wszystkiego w odpowiednim pokoju. To
            mnie poczestowal. I od tego czasu.... :)


            A, no i oczywiście trzymałem przed
            > sobą duże lusterko, żeby sobie popatrzeć, poćwiczyć styl itp. ;) Po ósmym
            > papierosie chciałem wstać i pójść po coś do picia. Podniosłem się energicznie
            > i... nogi się pode mna ugięły, w głowie zaszumiało, rąbnąłem w ścianę. I znów
            > postanowienie, że nigdy więcej, bo to takie świństwo.

            A to jest kapitalne!
            Nie wiem, wydaje mi sie, ze przy fajkach, tak na marginesie, alkohol szybciej
            lapie... Nie uwazacie?
            • marquis Re: do you smoke? 16.12.05, 22:17
              Oj zdecydowanie szybciej. Ale też lepiej wchodzi, prawda? Szczególnie piwo :)
              Bez papierosa nie smakuje.
              • kawa_malinowa Re: do you smoke? 16.12.05, 22:21
                Ano nie smakuje :)
                Ale takie marginesy życia - jest impreza, kilkanascie osob, a nagle z kims
                idzie sie na balkon zapalic i prowadzi dziwaczne, niepowtarzalne rozmowy - są
                chyba najcenniejsze.
                • marquis Re: do you smoke? 16.12.05, 22:22
                  Taaaak, rozmowy przy papierosie, szczególnie takie na marginesie, to jest coś!!!
                  • kawa_malinowa Re: do you smoke? 16.12.05, 22:28
                    Albo takie chwile, ze kumpel widzi, ze cos sie stalo. Ze na pytanie o pewne
                    osoby mowisz -poszli i nie wrocą, tzn. w liczbie pojedynczej. I ostatniego
                    oddaje :)
                    Albo czuwa nad Twoją z kims rozmową i poniewaz zna to juz na pamiec, w
                    odpowiednich momentach podaje papierosa...
    • kwiecienka1 Re: do you smoke? 16.12.05, 22:29
      Kwiecienka naturalnie nie pali
      odbyła się jedna próba (Kwiecienka, lat 9) i na tym się skończyło
      dym papieroskowy toleruje jedynie w towarzystwie znajomych & piwa
      dymu papieroskowego zdecydowanie nie toleruje w pomieszczeniach sypialnych
      (dlatego żyje w najmniejszej klitce - w domu wszyscy palą jak smoki)
      ogólnie, pogodziła się już z myślą, że jest w mniejszości, i że nawet krzyczeć
      nie ma po co...
      pozdrawiam
      Kwiecienka po Ciężkim Tygodniu (który się jeszcze nie skończył: jutro zaczyna
      się Zjazd UJotowy...)
      • marquis Kwiecienko! 16.12.05, 22:34
        A co się z tobą działo? Gdzieżeś była? Hrabal juz do ciebie listy bez
        opamiętania śle, zlituj się i pisz wreszcie! ;)
    • kawa_malinowa na dobranoc 16.12.05, 23:31
      www.przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=852&Itemid=49
      • marquis Re: na dobranoc 16.12.05, 23:40
        Boskie! Czytałem z zaprtym tchem. Idę zapalic :)
    • kwiecienka1 Re: do you smoke? 17.12.05, 06:53
      Kwiecienka niechcący próbuje pobić rekord TWA w bezustannej pracy & niespaniu...
      w tym tygodniu, po wielu przygodach w pracy A, pracy B i pracy B (tudzież na
      korkach) nie ochłonąwszy jeszcze ze wszystkich wrażeń Kwiecienka wybiega
      właśnie na pospieszny do Krakowa...
      niniejszym zapowiadam powrót na forum (i do życia) w niedzielny wieczór :)
      pozdrawiam
      Kwiecienka i Niechybne Spóźnienie na Autobus
    • kawa_malinowa znalezione 17.12.05, 10:52
      na gronie papierosowym wlasnie:


      Zastanawiali sie ludzie co posadzic wokol czarnobyla.
      no i jeden mowi - buraki - ale nie bo krowy pozdychaja,
      no to moze ziemniaki - nie bo sie ludzi potruje
      a trzeci mowi chu ... ! posadzimy tyton a na papierosach napiszemy MINISTER
      ZDROWIA OSTRZEGA PO RAZ OSTATNI
    • kawa_malinowa lobrazek 17.12.05, 18:59
      Przyjaciolka opowiadala mi wlasnie, jak kupowala papierosy w kiosku. Facet
      przed nia kupowal Viceroye, bierze od babki pudelko... patrzy, czyta, czyta na
      glos - palenie tytoniu moze wywolywac impotencje. I mowi: to ja poprosze te z
      rakiem...
      • stella25b Re: lobrazek 19.12.05, 11:49
        Ja sie strzege przed impotencja i przed rakiem;) Nie pale i nigdy nie palilam.
        Nie liczac oczywiscie licznych prob palenia ktore jak widac nie powiodly sie w
        moim przypadku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka