Dodaj do ulubionych

(Elderly) immigrant('s) song :)))

03.01.06, 21:05
wlasnie wpadlem na pol piosenki Lindy: cos o mleku - takiego juz nie bedzie i
innych rzecvzach (takich juz nie bedzie).
Pomyslalem sobie ze faktycznie zyje w stanie swoistego rozdwojenia a moze
roztrojenia jazni.
Polska z dziecinstwa - z napisami ""NIE" wojnie" oraz potezna kartonowa bomba
na starym uszkodzonym w czasie bombardowania budynku oraz traktory z kolem
napedowym na zewnatrz.
Polska z lat konca lat 80' (tuz przed wyjazdem) nieco smutna i dosc beznadziejna
Polska z 2003 nowoczesna gdzies pedzaca (gdzie?) zadbana (ale na podworkach
brud) z telewizja kablowa i (pseudo) profesjonalna obsluga klienta :))

Kazda akceptowana i kazda moja ale fakt ze widze trzy rozne wynika z wieku
(elderly) i oddalenia (immigrant).
Nie ma ciaglasci (zbyt rzadko bywam w kraju). Zazdroszcze Beacie i Stelli dla
ktorych skok przez granice to pestka.

Coraz mniej wspolnego z krajowymi aktualnosciami :(
Nawet Wasze fascynacje roznymi aktualnosciami kulturalnymi zaczynaja brzmiec
obco.
Przed chwila "leciala" pierwsza alternatywna dziesiatka (faktycznie
dwunastaka). Fajna tylko dlaczego "alternatywna"? Czyzby znaczenie alternatywy
sie zmienilo? Dla mnie alternatywa to Brygada Kryzys (nie idzie o czas, ale
idee i w efekcie brak oficjalnej akceptacji)
Moze kupilbym plyty (a moze nie, moze radio by wystarczylo?). Ale wyboru za
bardzo nie mam. W kazdym razie te bardzo lagodne tony trudno uznac za
alternatywe. A jesli to jest to alternatywa to do czego? A jesli to nie jest
alternatywa, to i tak nie wiem (bo slucham tylko Trojki i moja perspektywa
jest mowiac delikatnie nieco wykrzywiona)

To tyle :)

Dla mlodszej grupy:
Ah, ah,
We come from the land of the ice and snow,
>from the midnight sun where the hot springs blow.
The hammer of the gods
Will drive our ships to new lands,
To fight the horde, singing and crying:
Valhalla, I am coming!
On we sweep with threshing oar,
Our only goal will be the western shore.
Ah, ah,
We come from the land of the ice and snow,
>from the midnight sun where the hot springs blow.
How soft your fields so green,
Can whisper tales of gore,
Of how we calmed the tides of war.
We are your overlords.
On we sweep with threshing oar,
Our only goal will be the western shore.
So now you’d better stop and rebuild all your ruins,
For peace and trust can win the day
Despite of all your losing.
Obserwuj wątek
    • braineater full txt 03.01.06, 21:33
      Marcin Świetlicki - Filandia

      Nigdy nie będzie takiego lata
      Nigdy nie będzie takiego lata
      Nigdy policja nie będzie taka uprzejma
      Nigdy straż pożarna nie będzie tak szybka i sprawna
      Nigdy nie będzie takiego lata

      Nigdy papieros nie będzie tak smaczny
      A wódka taka zimna i pożywna
      Nigdy nie będzie tak ślicznych dziewcząt
      Nigdy nie będzie tak pysznych ciastek
      Reprezentacja naszego kraju nie będzie miała takich wyników
      Już nigdy, nigdy nie będzie takich wędlin, takiej coca coli
      Takiej musztardy i takiego mleka
      Nigdy nie będzie takiego lata
      Nigdy nie będzie takiego lata

      Słońce nie będzie nigdy już tak cudnie wschodzić i zachodzić
      Księżyc nie będzie tak pięknie wisiał
      Nigdy nie będzie takiej telewizji
      Takich kolorowych gazet
      Nigdy nie będziesz dla mnie miła taka
      Nigdy ksiądz nie będzie mówił tak mądrych kazań
      Nigdy organista tak pięknie nie zagra
      Nigdy Bóg nie będzie tak blisko
      Tak czuły i dobry jak teraz


      Nad horyzontem błyska się i słychać szczęk żelaza
      Nigdy nie będzie takiego lata

      możesz się powzruszać:)

      P:)
      • broch Re: full txt 03.01.06, 22:21
        nie moge. Ten tekst mnie rozsmieszyl :))
        • braineater Re: full txt 03.01.06, 22:43
          bo on własnie jest bardziej do ha hah, niż do łez ronienia, i dlatego się
          zdziwiłem, że do takich refleksji prowokował:)

          P:)
          • broch Re: full txt 03.01.06, 22:46
            w tytule bylo :)))
    • beatanu Re: (Elderly) immigrant('s) song :))) 03.01.06, 23:20
      Do młodszej grupy nie należę, ale wklejony przez Ciebie Brochu tekst uświadomił
      mi, że przez lata całe słuchałam tej otwierającej "trójkę" Pieśni imigranta nie
      mając bladego pojęcia, o czym traktuje... A tu okazuje się, że (przynajmniej w
      warstwie "płytszej"), że i Wikingowie i kraina cieni Odyna, i przesilenie
      letnie...

      Fakt, do Polski nie mam daleko i bywam w kraju moim i jednocześnie nie moim
      dosyć często. Ale taka spontaniczna refleksja: może ten brak kontaktu z
      rzeczywistością kulturalną made in program trzeci polskiego radia ma bardziej
      do czynienia z wiekiem niż odległością geograficzną? Czy będąc w Polsce też
      słuchałbyś (namiętnie?) pierwszej dziesiętki pieśni alternatywnych, cokolwiek
      to słowo miałoby znaczyć? Przecież takiego lata i mleka i innych jeszcze rzeczy
      i osób wymienionych w piosence Swietlickiego nie będzie i już nie ma również
      dla tych, którzy w kraju zostali. Nic dwa razy się nie zdarza, Heraktit z Efezu
      i te klimaty...

      Beata słuchająca teraz Led Zeppelinów (dzięki Tobie:)
      • broch Re: (Elderly) immigrant('s) song :))) 04.01.06, 00:19
        mnie takie zjawiska bawia. Faktem jest ze Polska to coraz bardziej kraj za
        siedmioma gorami za siedmioma morzami.
        No wlasnie Beata, w Polsce sluchalbym czegos kompletnie innego :)
        Polska to coraz bardziej kolejne miejsce wycieczek niz powrotow. W przyszlym
        roku (jesli wszystko dobrze sie ulozy) chcemy z Ania jechac do Portugalii, nie
        do Polski (bo bylem tam "pare" razy).


        Piosenka Lindy mbie rozsmieszyla bo przypomnialy mi sie wycieszki
        przesiedlencow, "Blaszany bebenek", "Muzeum ziemi ojczystej" (czyli jednak wiek
        :) ). Z pewnej perspektywy, przesiedlency sa smieszni a ksiazki rowniez
        ironiczne (choc nie wiem czy takie bylo zamierzenie). Przy okazji przypomnialem
        sobie amerykansko-polskich goroli na lotnisku w Szikago :))
        A do tego jeszcze Kriskowa opowiesc o Mandarynie w N.Y. (czas jakby stanal) Dla
        kogo wiec sie czas zatrzymal? Kto przezywa po raz kolejny Ceremonie?
        Oczywiscie mozna bronic, ale mam wrazenie ze Polska na zawsze zostanie dla mnie
        miejscem poza czasem, w ktorym wszystko dzieje sie jednoczesnie.
        To nie zal za "minionym" raczej nagla realizacja, zaskoczenie, ze wszystko jest
        jak dawniej (wlaczajac w to "alternatywe" z Sopotu - bez obrazy, ladnie (no
        wlasnie) grali)

        Piosenka Lindy tylko mi uzmyslowila ze czas stanal (ale Heraklit by sie zdziwil
        - stojaca woda).

        Sa rzeczy ponad czasowe (Led Zeppelin) sa rzeczy poza czasem. Polska tak jakby
        poza czasem.

        a Cepelinow tez zapuscilem :))
        • mamarcela Re: (Elderly) immigrant('s) song :))) 04.01.06, 02:52
          To ja też coś tutaj napiszę skoro się ze snu rozchichotanego piwnie obudziłam w
          środku nocy i spać nie mogę.
          Chociaz pewnie nie powinnam, bo z kraju tzw. "mojego ojczystego" nigdy na
          dłużej niz kilka miesięcy nie wyjeżdżałam, co więcej od czasu studiów mieszkam
          w tym samym domu, na tej samej ulicy, z widokiem na tych samych sąsiadów. I to,
          co napiszę, może niektórych zdziwi, jako i mnie zdziwiło, kiedy sobie to
          uzmysłowiłam. Bo ja mam podobnie. Chociaż żyję tu i teraz, w stolicy kraju,
          który się zmienia nieustannie i chociaż widzę te zmiany to wydają mi się one
          czysto zewnętrzne, powierzchowne, ot po prostu takie udogodnienia i ułatwienia
          życia.
          Kurczę, nie wiem, czy to rodzaj emigracji wewnętrznej, czy moje indywidualne
          dziwactwo, czy też może stan zawieszenia, w którym się znajduję z powodu
          skomplikowanej sytuacji osobistej.
          A może po prostu tak, jak śpiewano (nie wiem, czy nie Konstantym Ildefonsem)w
          kabareciku Lipińskiej "Wszystko juz było, rzekł Ben-Akiba, a co nie było śniło
          się chyba".
          Może Polska jest poza czasem, bo jest po prostu rodzajem matrycy wdrukowanej w
          nas tutaj urodzonych i wychowanych? A może nie tylko Polska, ale każdy kraj
          dzieciństwa i to bez względu na to, czy się w nim mieszka, czy też nie?
          W pewnym sensie to chyba sprawa wieku, ale nie tylko, bo moja starsza o
          pokolenie mama emerytka zdecydowanie bardziej podnieca się otaczającą ją
          rzeczywistością i zdecydowanie bardziej skłonna jest o te zmiany w tej
          rzeczywistości walczyć.
          Zresztą całe zjawisko tzw. moherowych beretów (matka moja jedyna nic z tym
          zjawiskiem nie ma wspólnego i chyba by mnie zabiła, że w jednym poscie z nimi
          wystepuje) jasno dowodzi, że i w wieku starszym mozna się mocno angażować. W
          tym przypadku - niestety.
          Ja natomiast sie otorbiłam, wyalienowałam, wyemigrowałam wewnętrznie i
          większośc rzeczy, które się w Polsce dzieją w gruncie rzeczy mało mnie
          obchodzą. Powiem więcej - niewiele jest rzeczy, które mogą mnie naprawdę
          podniecić, uwznioslić, czy nawet wkurzyć na maksa. Bo zaraz to wszystko zaczyna
          mnie śmieszyć. I też tak trochę patrzę na Polskę z pozycji za siedmioma
          górami, za siedmioma morzami, chociaz przecież skrzeczy tu i teraz - paw
          narodów i papuga dwa w jednym.
          Co nie znaczy, że cierpie na znieczulicę i martwicę (mózgu!) i nie wierzę w
          mozliwość różnych pozytywnych zmian, ale te zmiany to chyba nie powinny mieć z
          Polską i polskością wiele wspólnego. IMO dopiero jak się zaczniemy zmieniać
          jako ludzie, a nie jako Polacy, dopiero, kiedy z siebie te
          najrozmaitsze "ceremonie" wyplenimy to... Tylko chyba, jak dowodzi młodzież
          wszechpolska na to "to" chyba jeszcze pokolenia czekać trzeba.
          No, to się rozfilozofowałam bełkotliwie ciemną nocą z topniejącym śniegiem za
          oknem.
          pozdrawiam :)
          mamarcela, która jakby się zarzekała to przy Murach zawsze oczy jej sie pocą.
          troszeczkę,
          • broch Re: (Elderly) immigrant('s) song :))) 04.01.06, 04:02
            hmm,
            czyli ze to nie nieobecnosc... bo to mi zarzucano: ze nie wiem, ze nie au
            currant z polskimi sprawami (co mi morde zamykalo skutecznie, bo nic na obrone
            nie mam). Moi starzy (czyli jeszcze starsi) podobnie jak w wypadku Twojej mamy
            Marcelo twierdza ze zmiany sa olbrzymie. A ja mysle ze to wlasnie wiek: starszym
            ludziom nawet niewielkie przemiany wydaja sie byc epokowa rewolucja.
            Moja babka twierdzila ze nie bylem wychowywany w polskiej tradycji: Coleridge
            zamiast Mickiewicza, Schoenberg zamiast Karlowicza, itp. W efekcie choc
            ostatecznie z polskimi mistrzami sie zaznajomilem wole obcych. W konsekwencji
            takie spojrzenie z zewnatrz przenioslo sie na inne dziedziny polskiego zycia
            (jeszcze w polskich czasach).

            Na pewno wazki jest argument ze jak piszesz:
            "Może Polska jest poza czasem, bo jest po prostu rodzajem matrycy wdrukowanej w
            nas tutaj urodzonych i wychowanych?"
            ale mimo wszystko, "cos" w tym jest i odnosze wrazenie ze w Polsce czas nie
            oboviazuje lub tez podlega innym prawom fizyki.
            To wlasnie mnie rozbawilo w piosence Lindy :)
            • mamarcela Re: (Elderly) immigrant('s) song :))) 04.01.06, 11:09
              Z tymi prawami fizyki to chyba masz rację, bo to co tradycyjnie nazywa się
              polskoscią, czy też polskim wkładem w Europę jest nudne, nabzdyczone jak balon,
              martyrologiczne bez sensu, zgrzybiałe jak cholera i do bólu aksjomatyczne juz
              od pokoleń. Ja wiem, że to historia, że rozbiory, że wojna, że komuna, ale czy
              ciągle musimy tym Grotgerem straszyć?
              Żydzi mieli zdecydowanie tragiczniejszą historię (cholera, zaraz sie tu
              oszołomy zlecą z pretensjami), a przecież potrafili ocalic w swej kulturze to,
              co radosne. A u nas co? Smutki narodowe, przekonanie o własnej wyjątkowości i
              stanie w miejscu w oczekiwaniu, że nas ktoś doceni, bo tacy jako naród
              wspaniali i niepowtarzalni jesteśmy.
              Jeśli nie wyjdziemy z tego ułańsko- husarskiego marazmu to będą rosły pokolenia
              niestety! z jednej odrzucające swoje korzenie, bo nudne i zglinizna śmierdzące,
              a z drugiej strony nie potrafiące się z kajdanów tej pseudotradycji uwolnić.
              Zupełnie nie znam Ameryki, ale zawsze zazdrosciłam innym narodom europejskim
              tych różnych międzypokoleniowych tradycji kulturowych na wesoło - tej pizzy,
              musaki, tańców weselnych, piosenek wspólnych.
              A teraz zanim mnie rozdziobią przybyłe z innych okolic internetu szwadrony
              śmierci wszechpolskich kruków i wron jedno stwierdzenie, jedna anegdota i jedno
              pytanie osobiste do Brocha.
              Stwierdzenie - w żaden sposób nie neguję kulturalnego i historycznego wkładu
              Polski w dzieje Europy i świata.
              Anegdota - dobitnie pokazująca, jak polska tożsamość kulturowa różni się od
              tożsamości kulturowej innych narodów. Szcególnie w wydaniu młodziezy (co prawda
              sprzed lat dwudziestu, ale to się akurat nie tak bardzo zmienia). Środek nocy,
              wracamy z moim francuskim kumplem Pascalem do domu jego rodziców z kina,
              piwiarni i czegoś tam jeszcze. Natychmiast udajemy się do kuchni, bo młodzi i
              wiecznie głodni jesteśmy. "Comme la France est belle." - stwierdza z
              rozmarzeniem Pascal, wyżerając coś prosto z patelni, jego mamam dostałaby w tym
              momencie zawału. "Pourqui?" - pytam, oczekując na jakieś wynurzenia natury
              patriotycznej. "Parce que on bien mange en France." - odpowiada z dumą Pascal.
              Pytanie osobiste do Brocha - Ty tego Coleridge'a przywołałeś, bo on
              najważniejszy, tak spod dużego palca, czy może (pochlebiam sobie) przyszedł Ci
              na myśl z powodu mojej sygnaturki?
              pozdrawiam
              mamarcela w oczekiwaniu na te kruki i wrony rozdziobujące
              • broch Re: (Elderly) immigrant('s) song :))) 04.01.06, 13:41
                odpowiedz dwoista:
                sygnaturka - tak, ale gdybym tego Coleridge'a tak nie cenil to bym "On a
                Volunteer Singer" nie znal..:))
                Choc (ciekawostka) spotkalem sie z pogladem ze autorem mogl byc Alexander Pope.

                cholerka u mnie 4:30 nad ranem a ja juz "wyspany" :))
                • daria13 Re: (Elderly) immigrant('s) song :))) 05.01.06, 22:54
                  Mogłabym się podpisać pod postami Mamarceli do niedawna, gdyby nie pewien
                  drobny incydent. Otóż przez większą część życia byłam również na "emigracji
                  wewnętrznej" i lałam z góry na politykę. Aż nagle i niespodziewanie wpadła mi w
                  ręce książka pana Łysiaka Salon. Rzeczpospolita Kłamców. Zbiegło to się w
                  czasie z moim debiutem na FK i z omawianiem wielkiej fascynacji ową książką
                  mojej wieloletniej "najbliższej przyjaciółki". Pozycja ta, jak i dyskusje wokół
                  niej, w zadziwiający sposób otworzyła mi oczy na naszą polską rzeczywistość.
                  Rzecz by można "przejrzałam na oczy". I kiedy tak odzyskawszy wzrok rozejrzałam
                  się dookoła, uświadomiłam sobie, jakim błędem karygodnym była ta operacja; im
                  dokładniej przyglądam się naszej rzeczywistości, tym większe mdłości mnie
                  ogarniają.
                  Drogi Brochu! Nie wiem jak do samej głębi jest Ci z tym lekceważeniem
                  polskości, ale zagłębianie się w jej współczesnych przejawach z pewnością nie
                  będzie dla Ciebie miłe. Smutne to, ale prawdziwe i obawiam się, że nijak na to
                  wpływu mieć nie możemy. Pozostał nam chyba tylko śmiech:(
                  Pozdrawiam.
                  • aaneta Re: (Elderly) immigrant('s) song :))) 06.01.06, 10:07
                    Dario, dla kogoś, kto nie czytał Twoich ubiegłorocznych wypowiedzi na FK, ten
                    post wygląda jak pochwała Łysiaka, a z pewnością nie o to Ci chodziło :)
                    • daria13 Re: (Elderly) immigrant('s) song :))) 06.01.06, 10:50
                      Dzięki Anetko. Dopiero jak teraz przeczytałam ponownie tego posta uświadomiłam
                      sobie całą niezręczność mojej wypowiedzi. Operowałam dużymi skrótami myślowymi
                      i jakoś tak idiotycznie założyłam, że wszyscy tutaj znają mnie na tyle dobrze,
                      że wiedzą doskonale jak wielka nienawiścią darzę tego pana, jak zaciekle
                      dyskutowałam z jego wyznawcami i to, że właśnie od prób rozmowy na temat
                      powyższej pozycji zaczął się mój konflikt z bezpowrotnie potem utraconą
                      przyjaciółką.
                      Przepraszam za zarozumiałość.
                      Teraz sobie tak pomyślałam, że może gdybym nie zajrzała do Łysiaka po pierwsze
                      byłabym może nadal szczęśliwe nieuświadomiona i nie zaczęłabym się wcale
                      interesować polityką a do tego może nadal miałabym przyjaciółkę, ale czy to
                      byłoby dobre? Nie wiem.
                      Pozdrawiam:)
                      • dr.krisk Tylko proszę bez nienawiści! 06.01.06, 11:06
                        daria13 napisała:

                        > że wiedzą doskonale jak wielka nienawiścią darzę tego pana,
                        Oj - niedobrze!!! Takich jak Łysiak trzeba brać z dystansem i przez papier.
                        Nienawiść to szlachetne uczucie (czasami) i trzeba ją sobie oszczędzać na
                        szczególne okazje! Zwłaszcza jak ma się jej w sobie tak niewiele jak ty :)))
                        Pozdrawiam znad Papierów.
                        KrisK
                      • mamarcela Re: (Elderly) immigrant('s) song :))) 06.01.06, 11:24
                        a ja chciałam złożyć swego rodzaju dementi.
                        jeżeli ktoś tak jak Daria wywnioskował z moich postów, że ja się nie interesuję
                        polityką to stanowczo temu zaprzeczam.
                        oczywiście, że interesuję sie polityką, bo ja się interesuję wieloma rzeczami,
                        które mnie otaczają i polityką też.
                        tylko, że ja uważam, że politycy powini skutecznie rządzić państwem, a nie
                        zajmować się za przeproszeniem "polityką".
                        i mam kompletne uczulenie na słowa okołonarodowe i okołopolskie (no jeszcze
                        okołoreligijne), którymi się polscy politycy posługują zamiast skutecznie
                        rządzić
                        a poza tym ja w polską politykę po prostu nie wierzę tak jak niektórzy nasi
                        ulubieni panowie nie wierzą w "prond"
                        a Łysiaka i jego przesłynny Salon oczywiście czytałam, bez nienawiści,
                        chichocząc z bezsilności, bo mi się ten pan i ta książka (nie tylko ta zresztą)
                        dokładnie wpasowywuje w mój obraz naszego kraju
                        NIESTETY (krzyk umyślny)
                        pozdrawiam serdecznie
                        mamarcela bez kaloryferów tzn. z ich atrapami
                        • dr.krisk Zimne żebra... 06.01.06, 11:54
                          mamarcela napisała:

                          > mamarcela bez kaloryferów tzn. z ich atrapami
                          >
                          Może się zapowietrzyły????
                          A Łysiak.. no cóż - typowy okaz naszej rodzimej fauny. I tyle.
                        • daria13 Re: (Elderly) immigrant('s) song :))) 06.01.06, 12:03
                          mamarcela napisała:
                          >Ja natomiast sie otorbiłam, wyalienowałam, wyemigrowałam wewnętrznie i
                          większośc rzeczy, które się w Polsce dzieją w gruncie rzeczy mało mnie
                          obchodzą.>
                          Przepraszam za uogólnienie, ale dla mnie to był prosty wniosek "mało mnie
                          obchodzą = nie interesuje się". Podsumowałam w ten sposób, bo u mnie objawiało
                          się to brakiem zainteresowania. Zdanie o otorbieniu pasuje do mnie jak ulał i
                          bardzo mi się podobało.
                          Łysiaka nienawidzę (i nie boje się tego tak nazwać;), bo odebrał mi wiarę,
                          nadzieję i przyjaźń!!! Przez niego poznałam poglądy ludzi zdawałoby się
                          niegłupich, a jednak głupich do imentu.
                          Co pewnie wszystko bez niego i tak prędzej czy później by nastąpiło, ale to
                          inna sprawa.
                          P:)
                          Ps.
                          A co przydarzyło się kaloryferom?
                          • mamarcela Re: (Elderly) immigrant('s) song :))) 06.01.06, 12:26
                            Szanowny doktorze oraz Dario również szanowna,
                            doprawdy nie wiem, co jest tym cholernym kaloryferom.
                            wiem, że nie są moje, ale administracyjne więc nie mam wstępu do tak zwanego
                            węzła
                            czyniki wyższe zostały zawiadomione, ale je nie wierzę w interwencję czynników
                            wyższych
                            przynajmniej w rychłą
                            wiem natomiast, że wierzę w prund, bo mi farelka zziębniety kręgosłup milutko
                            ogrzewa
                            p:(
                            mamarcela, która chcąc odciąć się od śniegu i mrozu na balkonie (odległość
                            niecałego metra) przy pomocy rolety, wyrwałą ją ze ściany razem z połową tejże
                            hura!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka