Dodaj do ulubionych

Dojrzalosc...

10.01.06, 14:13


Kowianeczko i Kardiologu wracam do wczesniej zalozonego watku. W wolnych
chwilach bede uzupelniac wpisy.

Postanowilem zostac chwilowym kronikarzem historii, ktorej nie lubimy,
historii niewygodnej, bo uderzajacej w nasze poczucie wyjatkowosci, dobroci,
naruszajace nasze poczucie wysokiej jakosci czlowieczenstwa.

Oto ona:

9sekund.pl/a5a7424
Zawiera cytaty z ponad 50 publikacji ksiazkowych, kilkudziesieciu publikacji
prasowych, ponad 150 przypisow.

bede wpisywal wybrane fragmenty, ale bez ciagu historycznego.

Robie to dla siebie niczym uczen, ktoremu zadano prace domowa- fragment
ksiazki do przepisania celem lepszego zapamietania i zrozumienia materialu.

M.S.


"Zlo jest zlem, a nie dobrem, nawet gdy jest mniejszym i niemozliwym do
usuniecia zlem. To trudno: albo chce sie byc chrzescijaninem, albo nie...
Jesli nim sie jest- wie sie, ze zasada zbiorowej odpowiedzialnosci nie ma nic
wspolnego z etyka, ktora wyznajemy; ze nawet jesli musielibysmy wybrac
mniejsze zlo - nie wolno nam zla nazwyac dobrem; ze wyrzadzenie zla stwarza
zobowiazanie moralane, chocby ten, kto go od nas doznal, wyrzadzil nam
stokroc wiecej zla- a na dodatek w slabym stopniu odczuwal potrzebe
zadoscuczynienia." Jan Jzef Lipski
Obserwuj wątek
    • ala-a Re: Dojrzalosc...a co to takiego? 10.01.06, 14:23

    • mathias_sammer Podtytul: relacje swiadkow 10.01.06, 14:29
      4. Zbrodnie Armii Czerwonej na niemieckiej ludnosci cywilnej

      4.1 Wychowanie w nienawisci wroga

      (..) Wsrod teoretykow ideologii "wychowania w niemnawisci wroga" najbardziej
      wslawili sie Aleksiej Tolstoj, Simarow, Surkow, Szolochow i Ilja Erenburg.

      Z artykulow prasowych, audycji radiowych I. Erenburga:
      "Niemcy nie sa ludzmi. Od dzisiaj slowo Niemiec jest dla nas najgorzszym
      przeklenstwem. Od dzisiaj slowo Niemiec sprawia, ze automatycznie odbezepiecza
      sie bron. Nie bedziemy mowic. Nie bedziemy sie podniecac. Bedziemy zabijac.
      Jezeli sadzisz, ze zamiast ciebie Niemca moze zabic sasiad, to nie dotrzegles
      niebezpieczenstwa. Jezeli ty nie zabijesz Niemca, to Niemiec zabije ciebie.
      Pojmie on twoich najblizszych i bedzie ich torturowal w swoich przekletych
      Niemczech. Jezeli nie zabijesz Niemca kula, to go zabij bagnetem. Jezeli na
      twoim odcinku panuje spokoj i nie ma walki, zabij Niemca przed bitwa. Jezeli
      zostawisz Niemca przy zyciu, Niemiec powiesi rosyjskiego mezzczyzne i zhanbi
      rosyjska kobiete. Jezeli zabiles jednego Niemca, zabij drugiego- dla nas nie ma
      nic weselszego, niz niemieckie trupy. Nie licz dni. Nie licz kkilometrow. Licz
      tylko jedno: zabitych przez ciebie Niemcow! Zabij Niemca!- o to prosi ciebie
      twoja stara matka. Zabij Niemca!- tak wola ojczysta ziemia. Nie strac zadnej
      okazji. Nie ogladaj sie na nic! Zabijaj! (..)Zlamcie sila dume rasowa
      germanskiej kobiety. Bierzcie je jako regularna zdobycz! Zabijajcie, wy
      dzielni, pracy do przodu czerwonoarmisci!"
      • mathias_sammer relacje swiadkow 10.01.06, 14:46
        4.2 Gwalty na kobietach

        "Czy pan zdaje sobie sprawe, jak skomplikowana rzecza jest ludzka dusza, jego
        psychika? Niech pan sobie wyobrazi czlowieka, ktory walczyl na calym odcinku
        miedzy Stalingradem a Belgradem. (...)I co w tym strasznego, ze po tych
        wszystkich okropienstwach zabawi sie z kobieta? Pan wyobrazal sobie sobie, ze
        Armia Czerwona jest idealem. A ona idealem nie jest i nie moze byc, nawet
        jezeli w jej szeregach nie byloby pewnego procentu przestepcow. Otworzylismy
        bramy naszych wiezien i poslalismy wszystkich do armii ( Stalin w rozmowie z
        Milowanem Dzilasem, przyp. M.S.).

        "Zabawy z kobietami". jak nazywal Stalin- przybieraly formy okrtunych gwaltow,
        ktre czesto byly przyczyna smierci ofiar. Zdaniem historykow gwalty naleza do
        najokrutniejszych wydarzen procesu wypedzenia i stanowia ewidentny przyklad
        praw naruszania praw czlowieka. Zolnierze i oficerowie Armii Czerwonej gwalcili
        niemieckie kobiety, w skali, ktora budzila groze i przerazenie postronnych
        obserwatorow.
        Francuscy jenscy wojenni po przybyciu do brytyjskiej strefy okupacyjnej
        relacjonowali: W okolicy naszego obozu dla internowanych, tam gdzie leza miasta
        Slawno, Lebork, Bytow i wile innych wiekszych wiosek, czerwoni zolnierze w
        pierwszych tygodniach po wkroczeniu gwalcili kazda kobiete i dziewczyne w wieku
        miedzy 12 i 60 rokiem zycia. Jedynym wyjatkiem byly dziewczeta, ktorym udalo
        sie schowac w lesie albo zachowac na tyle trzezwy umysl, by symulowac chorobe-
        tyfus, dyfteryt lub inna chorobe zakazna. W rauszu zwyciestwa-czesto takze pod
        wplywem wypitego wina, ktore znalezli w piwnicach-czerwoni przetrzasali kazdy
        dom w poszukiwaniu kobiet, terroryzowali je pistoletami lub bronia maszynowa i
        zaciagali do czolgow lub samochodow. ojcow i mezow, ktorzy probowali bronic
        kobiety, rozsstrzeliwano, zabijano tez dziewczeta, ktore za bardzo sie
        opieraly" .

        Brytyjski korespondent wojenny Alexander Werth, piszacy dla "Sunday Timesa",
        przytacza rozmowe z radzieckim majorem, ktory wyznaje: " Wystarczy, ze nasi
        zolnierze powiedza "Frau komm", a ona juz wie czego od niej sie oczekuje..! (..)
        Byli tak wyglodzeni seksualnie, ze czesto rzucali sie na 60-, 70- albo nawet
        osiemdziesiecioletnie kobiety- dla wielu z tych staruszek bylo to na pewno nie
        calkiem przykre zaskoczenie."
        • mathias_sammer Re: relacje swiadkow 10.01.06, 15:02
          W "Dokumentacji" zebrane zostaly liczne relacje swiadkow i ofiar tych wydarzen.
          Jeden z najbardziej wstrzasajacych opisow stanowia przezycia M.N. z
          Niedzwiedzicy pod Szczecinkiem, ktora ze wzgledu na male dzieci nie podjela
          trudow ucieczki i zdecydowala sie zostac w miejscu zamieszkania. Wraz z siostra
          zostaly pozniej wielokrotnie zgwalcone przez czerwonoarmistow, ktorzy zajeli
          wioske.

          "Wkrotce po tym jak jeden z nich odszedl, drugi stanal przed naszym domem i
          wolal cos bez przerwy do przechodzacych oddzialow, po czym wielokrotnie
          pojawialy sie hordy od 7 do 10 mezczyzn i wsrod krzykow i placzu siostre
          gwalcono w jednym kacie mojego mieszkania w obecnosci jej 7 letniej corki, a
          mnie w drugim przy dwojgu innych dzieci. Te bestie staly przed nami w kolejce.
          (...)To, co nastapilo teraz pioro wzbrania sie pisac. Koniec koncow wszystkich
          nas powiesili, z wyjatkiem malych dziewczynek (wczesniej zolnierze AC je
          obcalowywali, przyp. M.S.), ktore udusili sznurem.(..) Chociaz bylam w stodole
          (ucieczka z domu do schowka na siano, przyp. M.S.)razem z moimi najblizszymi,
          nie wiedzilam jaki spotkal ich los, ale przczuwalam, ze cos sie stalo. Gdyz
          mnie sama rzucili na podloge, bili w glowe, gwalcili, a potem zostalam tez
          powieszona. Natychmiast stracilam przytomnosc. Pozniej uslyszalam glosy,
          lezalam na klepisku, 4 mezczyzn kleczalo przy mnie i mowilo: "Frau komm!" (..)
          Pozniej znalazlam sie na dziedzincu, podtrzymywalo mnie dwoch mezczyzn.
          Zaprowadzili mnie do pokoju, polozyli na lozku, jeden z 4 mezczyzn (cywil,
          Polak)pozostal przy mnie i zapytal: "Frau, kto to zrobil?"- Odpowiedzialam:
          Rosjanie,- Wtedy mnie udrzeyl i powiedzial:"Rosjanie, dobrzy zolnierze.(..)Ale
          i tym razem nie byl to kres mojego zycia"
          • mathias_sammer polska polityka wobec Niemcow 10.01.06, 15:15
            7.1

            (...) Szczegolnie zla slawa okryl sie oboz w Lambinowicach, polozona 40km na
            pld od Opola. 50lat po zakonczeniu wojny historycy, publicysci i prawnicy
            probuja dociec prawdy o tym miejscu (nakladem Centralnego Muzeum Jencow
            Wojennych w Lambinowicach-Opolu ukazala sie w 1991 ksiazka Edmunda Nowaka "Cien
            Lambinowic". Nad tematyka lambinowicka pracuja ponadto sedzia Eugeniusz
            Swierkosz, red. Jan Plaskorz, nauczyciel historii z wierzbi, Ludwik Urga, z
            rozsz. M.S.)w czasie wojny oboz sluzyl Niemcowm jako miejsce internowania
            rosyjskich jencow wojennych, wktorym zginelo ok. 40 tysiecy wiezniow. W lipcu
            45r przejela go grupa (ok 60 osob) bylych partyzantow, ktorym przewodzil
            Czeslaw Geborski. Komendant byl wczesniej zolnierzem AL i wiezniem
            hitlerowskim. Oboz ten istnije bez zdadnej podstawy prawnej i nie jest
            utrzymywany ani uznawany przez zadna zwierzchnia wladze-pisaliw lutym 1946 r.
            czlonkowie komisji KC PPR w pouffnym raporcie(chociaz oboz istnial legalnie,
            podstawa prawna dla jego zalozenia bylo rozporzadzenie nr 88 MP) "Straz obozowa
            w liczbie 60 kilku ludzi do dzis nie otrzymala jeszcze zadnego wynagrodzenia za
            prace. straznicy zyja z rabunkow, ktore dokonuja na wiezniach oraz na ludnosci
            miejscowej. Pijatyki i gwalty sa w obozie na porzadku dziennym. Obecnie
            znajduje sie tam ok. 1,2 tys wiezniow.(Helena Kowalik "(O)polski exodus. Niemcy
            szli, spiewajac po polsku Pod Twoja obrone", Prawo i Zycie, z dnia 7.07.1990,
            14.07.1990)

            cdn



            M.S.
            • mathias_sammer Lambinowice cd 10.01.06, 15:30
              cd.

              Czeslaw Geborski w chwili organizowania obozu liczyl zaledwie 20lat. Jego
              najblizszym wpsolpracownikiem byl 16letni Jozek, ktory przed zakonczeniem wojny
              cale lata spedzil w wiezieniach. "Mimo mlodego wieku polaczyl on w sobie
              wszystkie cechy brutalnego mordercy i zbrodniarza. Mordowal na zamowienie o
              wszystkich porach dnia i nocy, dopoki- w sprzeczce po wypiciu alkoholu- nie
              zalatwili go strzalem w glowe jego wlasni przyjaciele i pracodawcy. Badalem
              zwloki tego mlodocianego przestepcy, to byl okropny widok". (lekarz obozowy
              Heinz Esser "Die Hölle von Lamsdorf" 1974r, strona 14)


              Prawa reka komendanta byli ponadto Ignac i Antek, zwany "mordownikiem"
              i "Dziewieciopalcym", Jan Furman oraz byly strazak Nowak.

              "Nauczyciele, urzednicy, handlarze i duchowni byli sczegolnie narazeni na
              syzkany, ktorer prawie zawsze pociagaly za soba ofiare zycia. Wymyslano pod tym
              wzgledem najokrutniejsze metody. Polska milicja wkuwala na przyklad pod
              paznokcie torturowanych dlugie igly, kneblowala ich, bijac polewala odchodami i
              moczem (alois P.) albo kobietom i mezczyznom kazala sie rozbierac, zmuszajac
              ich biciem do kontaktow seksualnych badz sadystycznych, kazala im jesc czasem
              ludzkie odchody (Ing.Sch. z Berlina). Rozebranym dziewczynom wciskano miedzy
              nogi zamoczone w nafcie banknoty, nastepnie podpalano je (rodzenstwo A. z
              Lambinowic)".
              • hansii Lambinowice byly tylko obozem przejsciowym 10.01.06, 15:43
                Nie katowano tam masowo ludzi.
                A nastroje w roku 1945 byly takie, po hekatombie II-giej wojny ,
                ze oczywiscie zdarzaly sie tam incydenty.
                Wiem doskonale - ile osob tam zginelo.

                Ale to byly KONSEKWENCJE 2.giej wojny swiatowej

                Niemiecki STUTTHOF - kolo Gdanska, gdzie NIEMIECCY OPRAWCY zabili kilka tysiecy
                gdanskich Polakow - byl tej wojny poczatkiem.
                • mathias_sammer Re: Lambinowice byly tylko obozem przejsciowym 10.01.06, 15:47
                  Powiedzialem ci juz, zebys wynosil sie z tego watku. Nie bede wiecej razy
                  powtarzal.

                  Napisz do Kaczynskich, zeby zmienili historie, bo Stalin juz nie zyje i nie
                  moze juz. Moze cie przyjma.
                  M.S.
                  • hansii A ja ci powiedzialem D - baranie - bys nie klamal. 10.01.06, 15:58
                    Kaczynscy mnie nie interesuja.
                    Majac kontakty z GW - z latwoscia moglbym cie zabanowac.

                    Tylko po co?

                    Z niemieckimi oszustami, takimi, jak ty - probujacymi za niemieckie krzywdy
                    zwalic wine na nas, Polakow, czy tez na Rosjan, z latwoscia potrafie dac sobie
                    INTELEKTUALNIE rade:)

                    • mathias_sammer Re: A ja ci powiedzialem D - baranie - bys nie kl 10.01.06, 16:15
                      Hansii nie interesuje mnie co masz do powiedzenia. Rozumiesz, czy ma ci po
                      prostu przypier.dolic?

                      M.S.
                      • hansii Re: A ja ci powiedzialem D - baranie - bys nie kl 10.01.06, 16:19
                        mathias_sammer napisał:

                        > Hansii nie interesuje mnie co masz do powiedzenia. Rozumiesz,
                        czy ma ci po prostu przypier.dolic?
                        >

                        Nie interesuje mnie co niemiecccy nacjonalisci maja do powiedzenia :)
                        bic potrafie tyz i to niezle :)

                        Dr. hansi, warszawiak - i tfuj prokurator :)
                        • ala-a Re: A ja ci powiedzialem D - baranie - bys nie kl 10.01.06, 17:06
                          hansii napisał:

                          > mathias_sammer napisał:
                          >
                          > > Hansii nie interesuje mnie co masz do powiedzenia. Rozumiesz,
                          > czy ma ci po prostu przypier.dolic?
                          > >
                          >
                          > Nie interesuje mnie co niemiecccy nacjonalisci maja do powiedzenia :)
                          > bic potrafie tyz i to niezle :)
                          >
                          > Dr. hansi, warszawiak - i tfuj prokurator :)

                          zankapfel;)))
        • mathias_sammer Re: relacje swiadkow- polonizacja 10.01.06, 16:13
          Oboz w Lambinowicach funkcjonowal do jesieniu 1946 roku. (o obozie w L. 6 stron
          w ksiazce, przyp. M.S.)(..)

          Inna kategorie stanowily obozy pracy, w ktorych Niemcy przetrzymywani byli
          mozliwie dlugo.(..) Aby zwiekszyc wydajnosc pracy kobiet, odlaczano od nich
          dzieci. W obozach umieszczano je w oddzielnych barakach. Dzieci odbierano
          matkom tez w innym celu, w domach dziecka byly one pozniej polonizowane i
          adoptowaly je polskie rodziny. Przy zbieraniu dzieci dochodzilo do drastycznych
          scen. Gdy po roku lub dwoch matka odszukala swoje potomstwo, czesto nie mowilo
          ono juz po niemiecku. Dzieci adopotowane przez polskie rodziny rzadko udawalo
          sie matkom odzyskac. Najczesciej zadano przy takiej okazji zwrotu kosztow
          utrzymania, co bylo niemozliwe przy minimalnych zarobkach.

          Stenotypistka P.L. z Lodzi wspomina: "Po poltorarocznej rozlace mialam tam po
          raz pierwszy okazje zobaczyc moje dziecko, i chyba nie trzeba opisywac co
          czulam w chwili, gdy znowu moglam ze lzami w oczach przycisnac mojego chlopaka
          do serca. Syn mnie nie poznal, nie mowil juz ani slowa po niemiecku. A mimo to
          dobry Bog zachowal dziecko w swej opiecie pozwolil mu spotkac dobrych ludzi
          (...) Znalazlam go przyzowicie wychowanego, dobrze ubranego, podrosl troche i
          byl dobrze odzywiony. To pozwolilo mi latwiej znosic rozlake, gdyz przy sobie
          nie moglam go zatrzymac; przynajmniej od czasu do czasu moglam go widywac.

          Gorsze rzeczy spotkaly inne matki. Dzieci miedzy 4 i 14 rokiem zycia, ktore nie
          podlegaly pod oboz, a przybyly tutaj ze swoimi matkami, w maju 1945 po prostu
          zabrano, zaladowano na ciezarkowki i odwieziono."

          Taki los spotkal Annemarie Mollzahn z Unislawia w Prusach zachodnich. W marcu
          1946 sporzadzono spis wszystkich dzieci z okolicy, z zarzadzeniem mialy one
          zostac wyslane do panstwowych domow dziecka. Zrozpaczonym matkom oswiadczono,
          ze od tego momentu nie maja zadnych praw do dzieci.

          "Po trzech miesiacach dzieci zostaly przewiezione do domu dziecka w Kijankowie,
          o czym dowiedzialam sie dopiero po roku przez mala dziewczynke, ktora
          przemycila list do swojej matki. Napisalam do dyrektora domu, otrzymalam
          odpowiedz oraz list od corki, ktora w miedzynczasie miala 11 lat. Tak
          korespondowalysmy caly czas, ale po polsku, gdyz tam dzieci chodzily juz do
          szkoly i nauczyly sie polskiego".

          Tego typu zdarzenia potwierdza rowniez Mira Beck ze Strzelec kolo Bydgoszczy.
          1.06 wszystkie niemieckie rodziny zostaly wzewane do siedziby UBP w
          Bydgoszczy. "Potem rordzielono nas, dzieci w przedziale wiekowym do 6lat, od 6
          do 10 i od 10 do 14 osobno. dzieci do lat 6 matki mogly odprowadzic az do
          sierocincow. Zamowiono wojskowa kapele, ktora grala ile tchu, gdy odrywano
          dzieci od matek. Zadnemu dziecku nie wolno bylo pozostac przy matce. Niejedna
          postradala zmysly, gdyz dokladnie wiedziala, ze dzieci juz nie odzyska: bo tam
          stali juz Polacy, ktorzy je kupowali. Sprzedawano dzieci do lat 10. Smiano sie
          z oblakanych matek, szykanowane je" (ibidem, str 530).



          Kardiologu i kowianeczko, juz w pierwszym liscie wyjasniam, dlaczego zalozylem
          ten watek.

          Nie pomnniejszam zbrodni i barnabarzynstwa Niemcow i nigdy nie zapomne ani nie
          pomniejsze. Zafundowalem sobie rzetelny rozrachunek z historia wskazujac, ze my
          POlacy poslugiwalismy sie dokladnie takimi samymi metodami jak faszysci.
          zarowno dla pierwszych i drugich nie znajduje rozgrzeszenia- tyle tytulem
          wlasnego komentarza.

          M.S.
          • mathias_sammer Spory aliantow wokol powojennych granic Polski 12.01.06, 12:10
            3. Spory aliantow wokol powojennych granic Polski

            14 sierpnia 1941 Churchill i Roosevelt oglosili Karte Atlantycka. Zasadnicze
            punkty tego dokumentu zapowiadaly rezygnacje panstw sygnatariuszy z
            jakichkolwiek zdobyczy wojennych, w tym rowniez terytorialnych. (..)
            W. Brytania podjela sie trudnej misji- proby negocjacji z ZSRR w sprawie
            przystapienia tego panstwa do koalicji antyhitlerowskiej. W odpowiedzi na na
            propozycje angielska (zlozona przez ministra Anthonego Edena, przyp. M.S.)
            Stalin postawil dwa warunki: utrzymanie dotychczasowej granicy zachodniej ZSRR
            z niewielkimi modyfikacjami na rzecz Polski oraz oderwanie Prus Wschodnich od
            Niemiec. Na podstawie paktu Ribbentrop-Molotow z 1939 Zwiazek Radziecki
            zagrabil bezprawnie okolo 50% polskich ziem. Ten stan posiadania pragnal Stalin
            utrzymac nadal (pozniejsza linia Curzona), podobnie jak zaanektowane w 1940
            republiki nadbaltyckie i czesc Rumunii. Prusy Wschodnie mialyby byc podzielone
            natomiast miedzy ZSRR i Polske. Alianci zachodni bez sprzeciwu zaakceptowali
            podzial Prus Wschodnich. Petraktacje na temat ziem polskich byly o tyle trudne,
            ze decyzje z nimi zwiazane wymagaly akceptacji rzadu emigracyjnego w Londynie.
            Wobec powyzszego w zamian za zgode na linie Curzona panstwa alianckie
            zamierzaly przyznac Polsce „odszkodowanie” w postaci Gdanska, czesci Prus
            Wschodnich i prowincji opolskiej. Zach. granica Polski milalaby oprzec sie
            wtedy na linii Odry. „Sadze, ze powinnismy uczynic wszystko, co w naszej mocy,
            by namowic Polakow do zgody z Rosjanami w kwestii ich wschodniej granicy, w
            zamian za korzysci terytorialne w Prusach Wsch. i na Slasku” pisal Churchill do
            Edena (Krzysztof Skubiszewski „Zachodnia granica Polski w swietle traktatow,
            Poznan 1975, str. 21). Na konferencji w Teheranie (18.11-01.12 1943) Stalin
            podtrzymal wczesniejsze roszczenia. Churchill wyrazil pelna aprobate dla tych
            zadan, Roosevelt zachowal natomiast powsciagliwosc (najprawdopodobniej
            zblizajacymi sie wyborami w USA); Roosevelt byl przeciwny rozpatrywaniu granic
            przed zakonczeniem wojny, dal jednak Stalinowi „zielone swiatlo” w polityce
            wobec Polski. Konferencja w Teheranie byly wiec sukcesem Stalina. Alianci
            zachodni zachowali defensywna polityke wobec ZSRR, idac na znaczne ustepstwa w
            kwestii granic Polski. (..) Churchill natomiast coraz bardziej zapalal sie do
            pomyslu Stalina i podczas pobytu w Moskwie 13.10.1944 opowiedzial sie
            jednoznacznie za przyznaniem Polsce terytoriow obejmujacych „dogodne wybrzeze
            morskie, piekny port w Gdansku i cenne surowce slaskie. Bedzie to wielki kraj,
            niezupelnie taki sam, jaki wymyslono w Wersalu, ale stanowiacy prawdziwy i
            solidny gmach panstwowy, w ktorym narod polski bedzie mogl zyc, rozwijac sie w
            bezpieczenstwie, dobrobycie i swobodzie” Chcac zyskac aprobate Francji dla
            planu rozszerzenia obszaru Polski kosztem Niemiec, premier W. Brytanii pisal do
            de Gaulle’a „Jestesmy zdecydowani dac Polsce przestrzen zyciowa, rowna jej
            poprzednim terytorium. Natomiast nigdy nie zobowiazalismy sie odbudowac panstwa
            polskiego w jego dawnych granicach” A podczas wizyty w Paryzu 11.11. 1944
            skonfrontowal osobiscie stanowisko brytyjskie z pogladami de Gaulle’a, ktory
            realizujac wlasna polityke ukierunkowana na maksymalne oslabienie Niemiec, nie
            zglaszal sprzeciwu wobec planu znacznego okrojenie terytorium sasiada od strony
            wschodniej. Podczas rozmow w Moskwie na dwa tyg. przed koferencja krymska
            poparl nawet linie Odra- Nysa Luzycka, o ktorej nie bylo jeszcze oficjalnej
            dyskusji.
            W grudniu 1944 panstwa koalicji antyhitlerowskiej osiagnely porozumienie co do
            generalnego kierunku rewizji granic polskich. Wschodnia granice miala wyznaczyc
            linia Curzona, a granice zach linia Odry. Kontrowersje i opor strony mocarstw
            zachodnich wywolala natomiast radziecka propozycja modyfikacji zach. granicy
            Polski az do Nysy Luzyckiej. Oznaczalo to, ze w sklad panstwa polskiego
            wszedlby rowniez Dolny Slask wraz z Wroclawiem. (..) Po raz pierwszy w
            stanowisku mocarstw dotyczacych granic polskich pojawily sie znaki zapytania,
            czy Polska bedzie w stanie zagospodarowac tak rozlegle tereny i czy podola
            trudnosciom zwiazanym z przesiedleniem Niemcow. (..) Konflikt z przymierzencem
            radzieckim poglebil sie, ustepstwa wobec zadan ZSRR (Jalta) oznaczaly
            oslabienie wlasnej pozycji. Politycy angielscy i amerykanscy zmuszeni byli
            ponadto uwzglednic zdanie opinii publicznej w swoich krajach, przeciwnej na
            ogol tak znacznej amputacji terytorium niemieckiego. Obawiano sie ponadto, ze
            oslabione Niemcy nie beda w stanie splacic panstwom alianckim odszkodowan
            wojennych. Podsumowujac wszystkie te czynniki Churchill powiedzial „W
            najwiekszym stopniu godne ubolewania byloby, gdybysmy tak utuczyli polska ges
            niemiecka pasza, zeby musiala zdechnac z przejedzenia” („Wschodniopruska
            tragedia 1944/45” Leer, 1985, str. 42)

            cdn
    • hansii Niemiecka klamliwosc 10.01.06, 14:58
      Nie bede , bynajmniej, nawiazywal do drugiej Wojny Swiatowej.
      Uwazam ja za historyczny epizod (mimo, ze byla to hekatomba) do ktorej,
      gdyby nie prowincjusz i IDIOTA Hitler - mogloby nie dosc...

      Do wojny tej doprowadzil jednak niemiecki nacjonalizm.

      Wrocmy zatem do Fryderyka I-go, a zwlaszcza do Fryderyka II-go.
      To obaj Fryderycy parli do rozbiorow Polski, a nie Rosjanie...

      Rosjanin - Piotr I na to sie nie zgodzil...
      Katarzyna II (Niemka) zgodzila sie...

      Gdyby nie rozbiory Polski - nie zaistnialyby w Europie warunki
      do pierwszej i drugiej wojny Swiatowej.

      ergo: za rok 1945 i smutne dla Niemcow konsekwencje - winni sa oni sami.

      Bez powazania.
      Dr. J.K.

      • mathias_sammer Re: Niemiecka klamliwosc 10.01.06, 15:17
        Daruj sobie ten watek. Nikt cie tu nie zaprasza, a twoje powazanie mam w dupie.

        M.S.
        • menk.a Re: Niemiecka klamliwosc 10.01.06, 15:36
          MS, nie było poważania
          ups, też persona non grata :)))
          • mathias_sammer Re: Niemiecka klamliwosc 10.01.06, 15:49
            menk.a napisała:

            > MS, nie było poważania
            > ups, też persona non grata :)))




            Tym bardziej zbednym jest podkreslanie czegos, czego nie ma i vice versa i
            czego nie bedzie.

            A ty rob co chcesz

            Rob co ch
            • menk.a Re: Niemiecka klamliwosc 10.01.06, 15:52
              MS, Ty mnie nie 'ty'kaj :)))))
              • mathias_sammer Re: Niemiecka klamliwosc 10.01.06, 16:16
                to nie wchodz i niec czytaj. Do czytania wyzyn intelektualnych masz hansiiego.

                Zegnam.

                M.S.
                • menk.a Re: Niemiecka klamliwosc 11.01.06, 08:55
                  płaskostopia mózgowego raczej nie masz, ale jakaś dolegliwość na pewno Cię
                  trapi.
                  Czyżby zaszczuty pies kąsał każdą rekę??
                  • kardiolog Re: Niemiecka klamliwosc 11.01.06, 09:54
                    Menka.a dam Ci dobra rade plynaca prosto z serca. Jesli Mathias ma ochote
                    cytowac ksiazke, ktora go interesuje- niech cytuje. Jest takim samym
                    uczestnikiem forum, jak Ty, czy ktokolwiek inny i ma takie same prawa do
                    pisania, jesli nie lamie regulaminu. Jesli jednak probujesz czytac tutejsze
                    wpisy polecam celem lepszego zrozumienia odniesienienie sie do pierwszego
                    postu, w ktorym wyjasnia mnie i kowianeczce, czym kieruje sie w powtornie
                    zalozonym watku. Dla przypomnienia dodam, ze zaznaczyl, ze odrabia historyczne
                    zaleglosci, a wiem, ze historia obok filozofii mocno go interesuje. Najlepiej
                    bedzie jesli widzac watek "dojrzalosc" bedziesz go zwyczajnie omijac. W koncu
                    to tylko jeden temat. Poza tym, jesli zobaczysz M.S. komentujacego artykuly GW,
                    ktore maja polaczenie z forum, rowniez go omijaj. W "moje forum" istnieje
                    funkcja wylaczenia uzytkownika. Polecam. Mathiasa ani jego pacynek nie ma az
                    tak duzo, aby jego wylaczenie sprawilo, ze forum stanie sie puste- dlatego
                    drobna korekta listy osob, ktore chcecz czytac bedzie naprawde wskazana.
                    Dodatkowo, nie szukaj juz podtekstow w jego wpisach majacych sugerowac, ze mowi
                    o Twoich czy kolezanek znakomitych cechach charakteru, bo pobyt na forum dla
                    innych to nie tylko rozmowa o dwoch osobach.

                    Natomiast co do zaszczucia M.S. to przeceniasz zarowno role forum, jak i osob
                    na nim pisujacych. Ale w sumie nie powinienem sie dziwic, jesli jestem
                    swiadkiem uczestnictwa W ROWNYM STOPNIU uzaleznionych od siebie osob, ktore
                    twierdza, ze sa malzonkami, a ktore nigdy nie widzialy sie. Nie ma tez zadnych
                    dowodow na zawarcie zwiazku malzenskiego: ani slubu koscielnego, ani cywilnego.
                    Ostatnio czytalem, ze maja nie tylko wlasnosci materialne typu wspolne
                    mieszkanie, w ktorym zyja ( a my wiemy, ze jednyne co maja to kilkadzisiat
                    nickow i forum), ale nawet doczekali sie juz dzieci. Zakladam, ze po 20 lat
                    intensywnego pobytu na forum powinni doczekac sie tez wnuczkow.

                    Nie przypominam sobie ani jednego wpisu ze strony M.S., w ktorym mozna byloby
                    przeczytac o akceptacji zycia wirtualnego i zamienienie go z rzeczywistoscia.
                    Rozumiem jednak, ze brak akceptacji dla zycia w iluzji i uzaleznienie moze byc
                    drazniace, zwlaszcza, ze nie zamierza sie zmienic istniejacego stanu rzeczy.
                    Poprosze Mathiasa w tym liscie, zeby zajal sie tym, co go interesuje i dal
                    sobie spokoj z pisaniem o istnieniu rzeczywistosci osobom, ktore rzeczywistosc
                    wykreslily ze swojego slownika pojec. On ja ma, ja ja mam i to wystarczy. W
                    zupelnosci.

                    Klaniam sie,

                    kardiolog
                    • menk.a Re: Niemiecka klamliwosc 11.01.06, 10:01
                      zastrzeliłeś mnie tym elaboratem.
                      Nie czuję potrzeby tłumaczenia się, ale przyjmij do wiadomości, że nie miałam
                      zamiaru..... i zechciej łaskawie zauważyć, że nie ....
                      To by było tyle.
                      Odkłaniam się życząc sukcesów w zgłębianiu wiedzy i interpretacji tego i
                      owego.:))
                      • kardiolog menk.a 11.01.06, 11:03
                        menk.a napisała:

                        > zastrzeliłeś mnie tym elaboratem.
                        > Nie czuję potrzeby tłumaczenia się, ale przyjmij do wiadomości, że nie miałam
                        > zamiaru..... i zechciej łaskawie zauważyć, że nie ....
                        > To by było tyle.
                        > Odkłaniam się życząc sukcesów w zgłębianiu wiedzy i interpretacji tego i
                        > owego.:))





                        Menk.a, gdybys mial 20 lat, nawet 30 lat uwierzylbym, ze Twoje dzialania moga
                        byc nieprzemyslane, czy niezamierzone. Tak jak oczekiwalem od osoby wysylajacej
                        mi codziennie maile, bardzo prosilem, aby nie wtracala sie w moje zycie, w moje
                        malzenstwo i nie niszszyla go, bo moja rodzina jest najcenniejszym bogactwem
                        jakie posiadam. Niestety, wciaz codziennie dostaje charakterystyczne maile.
                        Moja zona, ktora niekiedy ma home office po przeczytaniu niektorych z nich z
                        ostatnich dni odbyla ze mna rozmowe. Zadne programy antywirtuowe ani blokady
                        nie pomoga, jesli znajomy jest mail, na ktory wysyla sie pozdrowienia, machanie
                        raczkami, komentarze z forum.

                        Nie widze tez powodu, by zmieniac adres maila, tylko dlatego, ze ktos nie
                        reaguje na prosby, tylko dlatego, ze ktos chce zniszczyc moja rodzine. Czy aby
                        sie uwolnic musze zmienic nazwisko, adres zamieszkania, maile, zastrzec numery
                        telefonow, wykreslic nazwisko z organizacji, ktore mnie nieopacznie na stronach
                        internetowych podaja? Czy nie mam prawada do yzcia w realnym swiecie tylko
                        dlatego, ze ktos ma obsesje? Przeciez to obled!

                        Moze ten ktos chce, abym powiedzial kim jest? Wowczas majac instrument "skoro
                        ty ujawniles moje dane i zniszczyles moj swiat wirtualny, ktory stal sie calym
                        moim zyciem to ja zniszcze twoj swiat, ktory jest calym twoim zyciem. Ty
                        skazesz mnie na samotnosc to ja doloze wszelkim staran, aby ciebie zona w zyciu
                        realnym zostawila".

                        kardiolog
                        • kardiolog Re: menk.a 11.01.06, 11:04
                          Co za sku..synstwo!!!!!!!!!
                          • menk.a Re: menk.a 11.01.06, 11:13
                            No i wszyscy się dowiedzieli, że mailami itp. działaniami chcę Ci zniszczyć
                            małżeństwo heheh Gdybym była masochistką, biłabym się w piersi.
                            Odniosłam wrażenie, że skopiowałeś skądś to wypracowanie i nawet nie zmieniłeś
                            zaimków osobowych. Łeeee rozczarowanie przeżyłam.
                            • mathias_sammer Re: menk.a 11.01.06, 11:52
                              Oczywiscie kardiolog tylko kopiuje cudze wypowiedzi, bo jestem takim samym
                              imbecylem jak ci, ktorzy nie maja wlasnego zdania tylko kopiuja.
                              A fakt, czy kardiolog bedzie mial szczesliwa rodzine w realu Cie nie intersuje
                              to wiem od dawna. Nie musisz stokrotnie powtarzac.

                              Zajmij sie kreowaniem wirtualu. Wszak jest piekny, a Ty lubisz piekno. Jestes
                              przeciez koneserem.

                              M.S.
                              M.S.
                              • menk.a Re: menk.a 11.01.06, 12:15
                                Jak ja się pozbieram po takich komentarzach. Strach pomyśleć.
                                Koneserką? Przeceniasz mnie malutką:]]]
                                • mathias_sammer Re: menk.a 11.01.06, 12:37
                                  Menk.a, ale co Ty wlasciwie chcesz powiedziec?

                                  M.S.
                                  • menk.a Re: menk.a 11.01.06, 12:40
                                    nie udawaj zainteresowania, bo nos Ci urośnie:)
                    • irish76 Re: Niemiecka klamliwosc 11.01.06, 11:31
                      a posiadanie w dupie cudzej opinii to z jego strony odrabianie lekcji? czy
                      powrot do korzeni?
                      • mathias_sammer Re: Niemiecka klamliwosc 11.01.06, 11:43
                        Jak najbardziej odrabianie lekcji. Czyzbys nie tak dawno nie przeczytal wywodu
                        hansii na MOIM watku, w ktorym obszernie tlumaczy mi, ze ja dla niej nie
                        istnialem i nie istnieje , ani tym bardziej nie istnieja moje opinie?

                        Dziwi mnie nie tylko nagle zainteresowanie tym, co mysle, ale i typowa dla
                        uzaleznienia amnezja, choc po prawdzie stan ostni mnie nie dziwi, a potwierdza
                        jedynie symptomy.

                        Odnosnie powrotu to korzeni lub czasow neandertalskich zapraszam tu:

                        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3107065.html
                        Moze moglbys podleciec na chwile przy nastepnej promocji (uuruchomiono tanie
                        przeloty rowniez z wiekszych miast Polski) i poczytac rodakom Mickiewicza,
                        Slowackiego, zagrac Chopina, opowidziec o bogatych tradycjach polskich,
                        patriotyzmie i koniecznosci nie kupowania nie polskich produktow?


                        M.S.
                        • irish76 :) 11.01.06, 16:57
                          niesamowity z Ciebie gość
                          taki internetowy macho
                          jestes najmadrzejszy jak mniemasz
                          moze sam latasz po Aldikach? mnie takie miejsca odstraszaja i wole zakupy w
                          sklepie pod blokiem.
                          nie interesuej mnie Twoje dyskusje z kims tam bo ani Ty ani np hansii nic
                          madrego nie wnosi do wiedzy ktora juz posiadam.
                          Moj komentarz tylko dotyczyl tego ze pisujesz jakies wywody, ktore moge
                          sprawiac wrazenie wywodow intelektualisty a tutaj wyszla sloma z butow. Butow
                          pewnie z Deichmanna (nie wiesz czy jest promocja?).
                          • kowianeczka Re: :) 12.01.06, 00:19
                            Nie chce zdradzac tajemnicy, ale troszcke odslonie. Otoz M.S kupuje wylacznie
                            w Aldi, ubiera sie second handach i w niemieckim PCK (wygrzebuje ubrania z
                            takich wielkich metalowych pojemnikow, ktore stoja na ulicy). Poza tym, chodzi
                            na zupki do bezdomnych i nigdy go nie ma w necie miedzy 4-7.oo. Dlaczego?
                            Proste! Sprzedaje Bild Zeitung na peronie metra:)

                            kowianeczka
                            • kowianeczka Re: :) 12.01.06, 00:27
                              Wiesiu, cos Ty wymyslil z ta chudoscia? Powiedziales innym, ze jestem chuda?

                              W sumie moze byc, lepiej chuda niz gruba, ale skad wpadles na taki pomysl?

                              Hmm.

                              kowianeczka
                              • mathias_sammer kowianeczko 12.01.06, 12:22
                                Kowianeczko, nie mam czasu, ale mam tekst z wczoraj wiec zapraszam do lektury.

                                Wyjasnie na czym polega ten psychologiczny manewr.

                                Otoz, aby zdeprecjonowac kogos w oczach drugiej osoby nalezy zastosowac
                                kontrasty. Dla wzmocnienia ich pejoratywnego znaczenia nalezy podkreslic
                                pozywne znaczenie mocnych cech przeciwstawnych u osoby koplementowanej. Poziom
                                wystepowania duzego zaufania do zastosowanych kontrastow wystepuje juz w fazie
                                pierwszej, ktora dodatkowo mozna spotegowac poprzez wyrazne oznaczenie
                                kontrastu jako cechy mocno negatywnej. W tym wypadku moglaby byc to rzekoma
                                chudosc, brak inteligencji itp. itd.

                                Poprzez odwrocenie sytuacji czyli wzmocnienie wczesniejszych kontrastow i
                                upozycjonowanie je w kategoriach pozytywnych/zalet
                                w kontekscie poprzednich porownan mozna uzyskac efekt odwrotny (oddalenia)
                                czyli zdeprecjonowanie osoby wczesniej skomplementowanej. W tym wypadku
                                domniemana chudosc stanie sie duza zaleta w porownaniu z nadmierna (w domysle
                                zaniedbana) gruboscia.


                                Bandytenko, jest to proste jak korba od studni i wiedza juz o tym dzieci w
                                piaskownicy, wiec nie bede tracil czasu na wywody o lepieniu babek:) na
                                poziomie podstawowej interakcji plciowej w ramach jednego kastenu.



                                M.S.
                        • hansii Ty nie istniejesz jak nie istnieje das 3. REICH :) 12.01.06, 21:38
                          Mozesz przeciez w kazdej chwili zostac zabanowany :)
                          tylko po co?


                          P0LSKA istnieje od 1000-ca lat.

                          I Niemcy od lat 1200
                          ...
                          (Karl der Grosse)

                          Wobec Francji i tak jestescie "mlodszym bratem"
                          Przegraliscie 2 wojny.
                          za lat 30
                          liczba Francuzow przekroczy liczbe Niemcow.

                          Glupio, co?

                          A Powaznie:
                          UKLAD WERSALSKI byl najlepszym z ukladow.
                          Popsuliscie go.
                          Dzisiaj i tak:
                          GDYZ NIE MACIE WYJSCIA
                          dzialacie w duchu Ukladu Wersaskiego.

                          Pytanie : z kim sie chcesz mierzyc?

                          ze mna?
                          • mathias_sammer Re: Ty nie istniejesz jak nie istnieje das 3. REI 15.01.06, 12:28
                            Hansii, pogodzilem sie z mysla, ze nie istnieje dla Ciebie. OK. Zyje dla innych
                            i to mi wystarczy, jest mi dobrze z ta swiadomoscia (rowniez nieistnienia dla
                            Ciebie). Uwierz jesli potrafisz i zakceptuj wiadomosc, ze hansii nie jest dla
                            mnie najwazniejsza osoba na swiecie.

                            Jezeli jednak musisz pisac w watku krzyczac, bym zwrocil na Ciebie uwage nie
                            pisz do mnie "wy-Niemcy"- Posiadam jeden paszport i to polski, nigdy nie
                            splamilem sie zdrada przyjecia cudzego obywatelstwa, choc niemiecki paszport
                            mogl mi kiedys ulatwic zycie. Cytowanie fragmentow z ksiazki polskiej autorki
                            ma na celu przyblizenie MNIE historii mojego narodu oraz narodu niemieckiego.

                            To wszystko. Nie podejmuje polemiki z Toba odnosnie historii, poniewaz polemike
                            w tym temacie uznaje za zbyteczna. Tak jak za zbyteczna uznaje mowienie mojej
                            zonie , co przeczytalem na danej stronie w ksiazce. Chce dowiedziec sie,
                            przeczyta siegnie po wydanie, nie chce nie przeczyta. Ksiazki sa do czytania,
                            nie do mowienia o tym, co autor mial na mysli. Do tego sluza maile do autorow i
                            zapytania. Jesli czujesz potrzebe kontaktu z autorka, tudziez chcesz skorygowac
                            dane historyczne przedstawione prze kilkudziesieciu historykow z roznych krajow
                            mozesz napisac do wydawnictwa, ktorego link znajdziesz w tym watku.

                            Klaniam sie,

                            M.S.
        • hansii Napisalem ci baranie, ze 10.01.06, 15:38
          mathias_sammer napisał:

          > Daruj sobie ten watek.
          Nikt cie tu nie zaprasza, a twoje powazanie mam w dupie.<


          Ze pisze do ciebie (za malej litery) bez powazania.
          Umiesz czytac?

          Polska ma grzechy wobec Ukrainy, Bialorusi i Litwy

          Polska NIE MA grzechow wobec Niemiec.
          Zawsze, gdy bedziesz to sugerowal, bedziesz niszczony

          comprende, mi amigo ?
    • mathias_sammer kowianeczko i kardiologu 10.01.06, 16:27
      Ten link nie jest nawet dla Was, tylko i wylacznie dla mnie. 10 stycznia to
      bardzo wyjatkowy dzien dla mnie.

      www.fotocommunity.de/pc/pc/display/2232975
      M.S.
      • mathias_sammer swoim myslom 10.01.06, 16:28
        www.fotocommunity.de/pc/pc/cat/3986/display/2232238
        • mathias_sammer Re: swoim myslom 10.01.06, 16:34
          www.fotocommunity.de/pc/pc/cat/3986/display/2217664
          • kowianeczka Re: swoim myslom 10.01.06, 16:45
            Mathiasie, majac wolna chwile kontynuuj ten watek. Z Toba przectyam fragmenty
            tego zbioru.


            Do Twoich mysli...o 17.00 bedzie juz po. Trzymaj sie.

            kowianeczka
            • kowianeczka Re: swoim myslom 10.01.06, 16:47
              www.foothilltech.org/rgeib/english/poetry/sample-poems/prayer-to-be-answered.html
              • mathias_sammer Re: swoim myslom 10.01.06, 17:21
                Kowianeczko, wlaczylem przed chwila portal gazety. Zauwazylas reklame forum "tu
                wiedza wszystko!"? Zebys widziala moj grymas twarzy, gdy spojrzalem na reklame.
                Redakcja cierpi na spadek wpisow, a tym samym spadek wplywow z reklamy lub po
                analizie potencjalnej grupy docelowej jaka mogli by stanowic forumowicze dla
                reklamodawcow zdano sobie sprawe, ze pisuje tutaj tylko garstka, z czego
                dwojego oblakanych i uzaleznionych od siebie. Ale rklama forum moze byc
                wyzwaniem, by pisac jeszcze wiecej skoro "wiedza wszystko" to moze sa jeszcze
                tematy, na ktore nie wypowiedziano sie, by pokazac swoja niczym nie ograniczona
                wiedze.

                Oczywiscie, ze kopiuje fragmenty ksiazki na drugie forum, inaczej w ogole bym
                tutaj nie zamieszczal. Mam juz jeden wpis, ale wieczorem bedzie wiecej, tocza
                sie bowiem u nas dyskusje o polskim becikowym i pracy za 1 euro. Gdy znajde
                czas bede kontynuowal przepisywanie.



                Tak, juz po 17.00. Juz po wszystkim.. Za kilka minut ide na spacer. Wlasciwie
                nie wiem dokad chce isc, wydaje misie, ze wszedzie bedzie nie po drodze, a
                tam , gdzie chcialbym byc w tej chwili jest za daleko. Miasto pomalu rozswieca
                sie lampkami. Moze pojde do parku? Tak, pojde do parku. Dopiero pozniej zrobie
                zakupy, o ktore zona prosila.
                Pojde do parku.

                M.S.
                • kowianeczka Re: swoim myslom 10.01.06, 17:32
                  Jak chcesz. Mnie wydaje sie, ze niepotrzebne jest cytowanie ksiazki tutaj, choc
                  rozumiem, ze skoro juz posiedziales nad przepisywaniem "szkoda" Ci nie
                  dokonywac wiekszej ilosci kopii. Najwazniejsze, ze Ty przeczytales te ksiazke i
                  Ty szukasz rzetelnych informacji. O ile pamietam kupiles ten egzemplarz w 2000
                  roku na targach w FFM. Nie zaluj wiec, ale jesli piszesz tam to w sumie mozesz
                  kopiowac tutaj. Milo widziec kontynuacje "Dojrzalosci".


                  Wiem, ze kazdego roku te kilkanascie minut jest trudne dla Ciebie. Musialo tak
                  byc.

                  Wez ze soba do parku ogienek. Za kilknascie minut bedzie juz ciemno.
                  Rozswietlisz kawaleczek ciemnosci.

                  kowinaeczka
                  • kowianeczka zanim wyjdziesz 10.01.06, 17:34
                    zmiana tematu- z newsroomu. Mialam wczesniej, ale czekalam, az GW sie wypowie.

                    BERLIN
                    1. Propozycja wzniesienia "Centrum Martyrologii Polskiej" w Berlinie
                    "Neues Deutschland" (ND) z 9 stycznia br. poinformował o propozycji wzniesienia
                    w Berlinie "Centrum Martyrologii Polskiej". Propozycję zgłosił wicemarszałek
                    Sejmu RP, Marek Kotlinowski (w ubiegłym tygodniu z inicjatywą "Centrum"
                    wystąpił na łamach dziennika "Der Tagesspiegel" z 3 stycznia br. berliński
                    adwokat, Stefan Hambura). Zdaniem Kotlinowskiego, "Centrum" miałoby przypominać
                    o wspólnej historii Polski i Niemiec a jednocześnie wskazywać drogę do
                    przyjaźni polsko-niemieckiej. Kotlinowski zamierza złożyć odnośny wniosek w
                    Sejmie. Jego zdaniem, nie ma związku między tą inicjatywą a "Centrum przeciwko
                    wypędzeniom" (CpW), planowanym w Berlinie przez "Związek wypędzonych". ND
                    przypomniał, że już w 2003 r. Władysław Bartoszewski stwierdził, że jeśli w
                    Berlinie miałoby powstać CpW, to w Poznaniu winno powstać Centrum stosunków
                    polsko-niemieckich w latach 1772 – 1945. Zdaniem ND, wniosek w sprawie "Centrum
                    Martyrologii Polskiej" może mieć szansę powodzenia w Sejmie. Gazeta powołuje
                    się na S. Hamburę, który powtórzył argumenty użyte w komentarzu dla "Der
                    Tagesspiegel". ND przypomniała, że w Berlinie są już lub mają być wzniesione z
                    publicznym wsparciem różne miejsca pamięci ofiar hitleryzmu, w tym Pomnik
                    Pomordowanych Żydów Europy, miejsca pamięci zgładzonych Sinti i Roma,
                    homoseksualistów. Nie planuje się natomiast miejsca pamięci polskich ofiar. ND
                    zwróciła uwagę, że w stosunku do liczby mieszkańców, Polska straciła podczas II
                    wojny światowej 17 proc. swych obywateli.
                    "Die Welt" z 9 stycznia br. poinformował, że minister stanu do spraw kultury w
                    Urzędzie Kanclerskim, Bernd Neumann, nie zamierza na razie określać swojego
                    stanowiska w sprawie "Centrum przeciwko Wypędzeniom" (CpW). Gazeta powołała się
                    na wywiad Neumanna dla czasopisma "Polityka i kultura". Neumann stwierdził, że
                    zanim sprecyzuje swoje stanowisko w sprawie CpW, będzie rozmawiał ze wszystkimi
                    zainteresowanymi, a w szczególności z politykami w krajach
                    wschodnioeuropejskich.
                    • kowianeczka Re: zanim wyjdziesz 10.01.06, 17:35
                      Czy wiedziales, ze

                      "BUKARESZT
                      1. Rumunia płaci najwyższą cenę w Europie za rosyjski gaz.
                      "Ziua" z 9 bm. Zgodnie z opublikowanymi danymi, Rumunia płaci w roku bieżącym
                      najwyższą w Europie cenę za importowany z Federacji Rosyjskiej gaz. Niektóre
                      źródła twierdzą nawet, iż jest to wynik "cichego układu" pomiędzy Wicepremierem
                      (Ministrem Stanu) G. Coposa, członka współrządzącej Partii Konserwatywnej (PC)
                      i jego kolegi, Ministra Gospodarki i Handlu (MGH), C. Sereşa, dzięki któremu, a
                      zwłaszcza wysokim prowizjom za import, otrzymano środki na działalność
                      partyjną. Komunikat prasowy MGH potwierdza, że Min. C. Setreş wynegocjował pod
                      koniec ubiegłego roku w Moskwie kontrakt na import gazu, ważny do 2030 r. oraz,
                      że w wyniku tych negocjacji, cena dostarczanego przez Rosję surowca
                      energetycznego osiągnęła najwyższy poziom w Europie, osiągając 270 USD za
                      1000m3 w pierwszym kwartale 2006 r. Rumuńskie śmp zadają pytanie dlaczego ceny
                      tej samej ilości gazu w Niemczech wynoszą 260 USD, w krajach bałtyckich 125USD,
                      a na Białorusi 46,68 USD. Między innymi z tych względów opozycyjna Partia
                      Socjaldemokratyczna (PSD) zażądała dymisji rządu, zarzucając mu brak
                      profesjonalizmu i brak wizji w rozwiązywaniu rumuńskich problemów
                      energetycznych. I. Iancu, parlamentarzysta i były Sekretarz Stanu w MGH,
                      zażądał od Ministra Gospodarki C. Sereşa wyjaśnień, informując, że zostanie on
                      wezwany na posiedzenie Parlamentarnej Komisji ds. Gospodarki. Socjaldemokraci
                      zamierzają zdobyć szczegółowa wiedzę nt. ubiegłorocznych negocjacji C. Sereşa w
                      Moskwie, a zwłaszcza w jakim stopniu zabezpieczył on interesy Rumunii oraz w
                      jaki sposób uzasadnia on tak wysoką cenę za metr sześcienny gazu, która ich
                      zdaniem jest nieuzasadniona. "
                      • kowianeczka Re: zanim wyjdziesz 10.01.06, 17:36
                        HAGA
                        1. "Polska ma miesiąc czasu na zawarcie ugody w sprawie Eureko"
                        Het Financieele Dagblad (06-01-2006). Polska musi w ciągu miesiąca zaproponować
                        kompromisowe rozwiązanie konfliktu z holenderskim ubezpieczycielem Eureko. W
                        przeciwnym wypadku sąd arbitrażowy, który wcześniej przyznał Eureko rację,
                        ustali, jakiej wysokości odszkodowanie należy się tej firmie od rządu
                        polskiego. Tak zadecydował wczoraj sąd w Warszawie. Sędzia po raz drugi
                        rozpatrzył propozycję Eureko rozwiązania ciągnącego się od lat konfliktu.
                        Podczas pierwszej rozprawy Eureko oszacowało straty poniesione z winy polskiego
                        państwa na 1,5 mld euro. Główny udziałowiec Eureko, Achmea, ma zamiar zażądać
                        600 mln euro odszkodowania. Według Eureko poniesione straty wzrastają co roku o
                        prawie 250 mln euro. Brak reakcji na propozycję ugody z polskiej strony Eureko
                        nazywa polityką chowania głowy w piasek. Sędzia zażądał reakcji rządu przed 1
                        lutego. Jeśli kolejna rozprawa, wyznaczona na 8 lutego, nie zakończy się
                        kompromisem, procedura zostanie przerwana, a ostateczną decyzję podejmie
                        Trybunał Arbitrażowy.
                        • kowianeczka Re: zanim wyjdziesz 10.01.06, 17:37
                          Görlitz i Zgorzelec- stolica kultury europejskiej w 2010 roku
                          "Sächsische Zeitung" z 9.01. br. zamieszcza w dziale "Kultura" artykuł Valerii
                          Heitges pt. "Nad Nysą rośnie niezadowolenie" poświęcony ubieganiu się Görlitz
                          (razem ze Zgorzelcem) o miano stolicy kultury europejskiej 2010, które, jak
                          pisze na wstępie autorka "jest dobre ale mogłoby być jeszcze lepsze". Po
                          przekazaniu przez delegacje obu miast stosownej dokumentacji w Brukseli,
                          mogłoby się wydawać, że wszystko jest w najlepszym porządku, a jednak nie jest
                          i to zarówno po polskiej, jak i niemieckiej stronie. Autorka obszernie cytuje
                          wypowiedzi Janusza Przybyły, założyciela Stowarzyszenia na rzecz wspierania
                          projektu w Zgorzelcu, który twierdzi, że: "90 procent mieszkańców Zgorzelca nic
                          nie wie o projekcie"; w ciągu prawie 3 lat działania "wspólne Biuro (ds. "SKE-
                          2010") nie było w stanie zainteresować projektem polskiego sąsiada", stąd
                          mieszkańcy Zgorzelca sporadycznie uczestniczą w imprezach popularyzujących
                          projekt; "dla polskich mediów projekt prawie nie istnieje", zaś "burmistrz
                          Zgorzelca M. Fiedorowicz wprawdzie wiele mówi, ale w tak naprawdę jest przeciw
                          projektowi", dlatego "nie otrzymuje żadnego wparcia moralnego, ani materialnego
                          ze strony polityków". Tymczasem "dla Zgorzelca to ogromna szansa, która nie
                          pojawi się w ciągu następnych 1000 lat". Autorka przytacza także poradę b.
                          dyrektora IP w Lipsku K. Wóycickiego pod adresem Görlitz: "rozwiążcie problemy
                          jakie macie i będziecie stolicą kultury europejskiej". "Kurczy się" rozmach
                          programu - "centralny projekt "Park mostów" mający w założeniu stać się centrum
                          miasta, nabiera coraz bardziej charakteru centrum nowoczesnej sztuki, by w
                          końcu, z uwagi na możliwości finansowe, ograniczyć się do muzeum w b. fabryce
                          kondensatorów". Pojawiły się inne możliwości. Alternatywą dla zaniechanej idei
                          powołania do życia "Festiwalu zapomnianej muzyki" jest propozycja "poszerzenia
                          zasięgu terytorialnego" renomowanego polskiego Festiwalu "Wratislavia Cantas" i
                          organizowania koncertów także w Görlitz oraz czeskich Hejnicach, ale miasto
                          (Görlitz) jak "do tej pory nie zareagował na ofertę". Dalsza część artykułu
                          poświęcona jest ostrej krytyce działania kierownika Biura ds. "SKE-2010",
                          jednocześnie burmistrza Görlitz ds. kultury, Petera Baumgardta. Artykuł
                          uzupełnia zdjęcie zgorzeleckich kamieniczek wykonane z niemieckiego brzegu Nysy
                          z podpisem: "Spojrzenie przez rzekę. Spojrzenie przez Granicę: Görlitz znalazło
                          się w rozgrywce finałowej, ponieważ jak żaden inny kandydat świadczy o
                          europejskim wymiarze, quasi ma go na progu swego domu. Ale, jak mówi wielu
                          krytyków, polski sąsiad odgrywa w ubieganiu się zbyt małą rolę".
                          • kowianeczka Re: zanim wyjdziesz 10.01.06, 17:38
                            PARYŻ
                            Francusko-niemiecki projekt konkurencyjnej do amerykańskiej wyszukiwarki
                            internetowej
                            "Libération", 06.01.2006., Christophe Alix, Frédérique Roussel, "Quaero marzy
                            się rola Google'a Europy". "Libération" zamieszcza artykuł na temat francusko-
                            niemieckiego projektu stworzenia nowej wyszukiwarki internetowej. O
                            przyspieszeniu prac nad realizacją przedsięwzięcia wspomniał dwukrotnie
                            prezydent Chirac w swoim orędziu noworocznym, określając projekt
                            mianem "najgłębszej rewolucji industrialnej". Zarówno Francuzi, jak i Niemcy
                            chcą, aby nowa wyszukiwarka była zdolna konkurować z amerykańskimi potentatami
                            na rynku internetowym: Google i Yahoo. Projekt Quaero ma być pierwszym
                            przedsięwzięciem realizowanym przez nowopowstałą Agencję Innowacji
                            Przemysłowych. Jak informuje "Libération", inicjatorem pomysłu jest dyrektor
                            Francuskiej Biblioteki Narodowej, który zaapelował, aby Europa sprzeciwiła się
                            zmonopolizowaniu internetowych zasobów światowego dziedzictwa literackiego
                            przez firmę Google. Ponieważ w owym czasie we Francji rozpoczynano prace nad
                            stworzeniem europejskiej biblioteki numerycznej, pomysł "chwycił" i już w
                            kwietniu 2005 roku ogłoszono wybór Quaero jako jednego z czterech projektów
                            realizowanych w ramach francusko- niemieckiej współpracy naukowej. W pracach
                            nad projektem uczestniczą zarówno firmy telekomunikacyjne (France Télécom,
                            Deutsche Telekom), jak i instytuty badawcze i uniwersytety (m.in. Uniwersytet w
                            Karlsruhe, francuski Narodowy Instytut Informatyki i Automatyki) a nawet firmy
                            z branży zbrojeniowej, takie jak Thales i Bertelsmann.

                            Bertelsmann zatrudnia juz ludzi niczym oszalaly, ale o tym pewnie wiesz.
                            • kowianeczka Re: zanim wyjdziesz 10.01.06, 17:39
                              Dane o strukturze i wielkości greckiego eksportu za 2005 r.
                              „Kathimerini" (9.I) zamieszcza dane dot. wielkości i struktury greckiego
                              eksportu. Wg ocen Panhelleńskiej Organizacji Eksporterów (PSE) jego łączna
                              wartość w 2005 roku wyniosła około 14 miliardów euro (wartość najwyższa w
                              historii). Przewidywania PSE oparte są na danych z okresu od stycznia do
                              października 2005. W tym czasie wielkość eksportu osiągnęła sumę 11 miliardów
                              euro co stanowi 13% wzrost w porównaniu z podobnym okresem w roku 2004,
                              natomiast import zwiększył się jedynie o 2,3% do 35,76 miliardów euro.
                              Największymi nabywcami greckich produktów są państwa starej UE, a przede
                              wszystkim: Niemcy (1,39 miliarda euro), Włochy (1,15 mln euro), Wielka Brytania
                              (786 mln), Francja (489 mln), Hiszpania (401 mln). Eksport do państw starej 15-
                              stki wyniósł 5,1 miliardów euro, co stanowi 8,6% wzrost w porównaniu z rokiem
                              ubiegłym. Natomiast eksport do nowych państw członkowskich UE osiągnął 839
                              miliony euro (w ub. r. 754 mln), a import 834 mln euro. Wartość obrotów z
                              Polską wyniosła 107,5 miliona euro, czyli o 12,8% więcej niż w roku ubiegłym
                              (95,3 milionów euro). Znacznie zwiększyły się obroty handlowe ze Stanami
                              Zjednoczonymi (10% wzrost ) i Turcją (29%). Największy wzrost odnotowano w
                              eksporcie na Bliski Wschód i do Afryki Północnej (33,3%). Zwiększyła się
                              również wartość towarów kierowanych na rynki Indii (o 46,2% do 65,5 milionów
                              euro) i Chin (o 49,9% do 26,9 milionów euro). Wysokość obrotów handlowych
                              wzrosła z niemal wszystkimi partnerami gospodarczymi Grecji, poza krajami byłej
                              Jugosławii. 62% struktury greckiego eksportu stanowiły towary przemysłowe
                              (około 7 miliardów euro). Odnotowano także, po latach spadków, wzrost popytu
                              zagranicznego na greckie produkty rolne - 20% udział w eksporcie (2,3 miliarda
                              euro). Wg informacji PSE głównymi konkurentami Grecji w eksporcie towarów
                              przemysłowych na rynek UE są Turcja i Niemcy, natomiast w handlu produktami
                              rolnymi Hiszpania i Włochy.
                              • kardiolog Re: zanim wyjdziesz 11.01.06, 10:26
                                A ja tez mam:)

                                BELGRAD
                                "Koniec z Chruszczowem w Warszawie" - sytuacja w Polsce w 1956r.
                                "POLITIKA" z 09.01., B. Dikic
                                "Niezapomniany Sylwester w Krakowie: bez niemieckiego okupanta i stalinowskiej
                                kurateli"
                                Nie wejdą! Taki okrzyk rozbrzmiewał w Polsce. Ulga, nadzieja. W Warszawie na
                                pozór spokojnie, a wszystkie twarze rozjaśnione. Po raz pierwszy w dziejach
                                tego kraju, przez wieki żyjącego w zagrożeniu, pod rozbiorami, obce wielkie
                                mocarstwo zrezygnowało z okupowania narodu znad Wisły. Chruszczow w listopadzie
                                1956 roku zrezygnował z interwencji zbrojnej w Polsce, podobnej do tej, jaką
                                zgotował Węgrom przed oczami osłupiałej Europy. Pod koniec grudnia zostaje to
                                potwierdzone: radziecki marszałek Konstanty Rokossowski, którego Kreml mianował
                                ministrem wojska w Polsce i dowódcą pół miliona radzieckich żołnierzy
                                stacjonujących na terenie Polski, nie koronowany wicekról rosyjski w Warszawie
                                przez ponad 7 lat - wreszcie wycofał się do Moskwy. Wśród Polaków zapanowała
                                euforia. Ten sygnał, pół wieku temu, przywrócił Polakom nadzieję na wolność.
                                Siedzimy wieczorem w Stowarzyszeniu - klubie dziennikarzy w centrum Warszawy.
                                Tak naprawdę, to nikt nie siedzi, wszyscy są na nogach, podnieceni, szczęśliwi,
                                podchodzą jedni do drugich, gratulują. Wraz z trzema kolegami przeszliśmy po
                                tym do kawiarni "Kameralna", znajdującej przy teatrze o tej samej nazwie,
                                kawiarni gdzie zbierają się warszawscy aktorzy, pisarze, profesorowie. Tu też
                                wznoszone są toasty za narodziny wolności. Humory jeszcze bardziej się
                                poprawiły, kiedy przyłączyła się do nas Teresa Iżewska, młoda aktorka, która,
                                po tym jak odegrała główną rolę w filmie "Kanał", stała się ulubienicą Polaków,
                                ale i towarzystwa przy naszym stole. Na dworze mróz . Pora na wódkę. Jedynie
                                Andrzej Nowalinski nie wznosi toastu. Młody dziennikarz przegląda "Ekspres
                                Wieczorny" i ma jakiś pomysł. "Jedziemy do Krakowa! Na śniadanie. Tam jest
                                właściwe miejsce do wznoszenia toastów...."

                                "Piękna Teresa"
                                Przy stole gwar, oczy wszystkich zabłysły, zapalili się do pomysłu. I oczy
                                wszystkich spoczęły w tym momencie na gościu z Jugosławii. Bez chwili namysłu
                                mówię do Andrzeja: "Jedziemy!". W ciągu pół godziny, tuż przed północą
                                ruszyliśmy. Dwoma samochodami. Pierwszy, w którym jedziemy my, prowadzi
                                Andrzej. W drugim znajduje się kolega Adam Wysocki, dwóch literatów, profesor.
                                Podczas jazdy Teresa opisuje nam swoją rolę w filmie "Kanał". Film ten
                                poświęcony jest Powstaniu Warszawskiemu, wznieconemu przez mieszkańców stolicy,
                                patriotów, przeciwko niemieckiemu okupantowi. Powstańcy, w zasadzie bez broni,
                                a wróg z czołgami, miotaczami ognia. Wehrmacht burzy dom po domu, Warszawa w
                                gruzach i popiele. Nie ma już barykad, powstańcy korzystają już tylko z kanałów
                                podziemnych warszawskich Wodociągów i Kanalizacji. Wojna do ostatniej kuli,
                                prowadzona z kanałów. Dwie radzieckie dywizje czekały na drugim brzegu Wisły. Z
                                brytyjskich samolotów zrzucana pomoc - broń, amunicja, głównie tam, gdzie można
                                było dotrzeć. Jedna z najdramatyczniejszych bitew II wojny światowej. Po 63
                                dniach i nocach walk bez precedensu, Powstanie zostało stłumione, centrum
                                miasta zrównane z ziemią, 200.000 Warszawiaków zginęło. Wojska radzieckie nie
                                otrzymały rozkazu przyjścia z pomocą. Loty wspomnianych brytyjskich samolotów
                                obserwowałem dzień za dniem z obozu, gdzie byłem internowany - w niemieckiej
                                prowincji Pomern. Teraz jest to ponownie polska prowincja - Pomorze. Dzięki
                                roli w tym filmie, o narodowym oporze i walce o wolność, Teresa stała się nie
                                tylko gwiazdą, ale ulubienicą całego narodu. Na rewii mody na Nowym Świecie,
                                korespondent New York Times-a - Sidney Gruson, gdy zobaczył atrakcyjne, rasowe
                                modelki, westchnął: "Jakie tam Paryżanki, jaka Merylin Monroe, królowe
                                piękności to Warszawianki". Teresa Iżewska do takich właśnie należała.

                                "Trębacz krakowski i Tatarzy"
                                W zamieci śnieżnej, po czterech godzinach jazdy, około ósmej nad ranem,
                                dotarliśmy do Krakowa. Zagrzaliśmy się w kawiarni "Rynek Główny", na rynku o
                                takiej samej nazwie, tuż przy starym Zamku Wawelskim. Po raz pierwszy jestem w
                                Krakowie, niezapomniana podróż. Andrzej spontanicznie pomyślał o tej starej
                                stolicy królów polskich w okresie od X do XVI wieku, którzy koronowani byli na
                                Wawelu i rozsławili Kraków, inspirujący ideami wolnościowymi i potęgą z czasów
                                gdy Polska od północnego Bałtyku do Morza Czarnego należała do wielkich
                                mocarstw europejskich. 700-kilometrowa podróż po to by zjeść śniadanie była
                                tylko wesołą wymówką - do Krakowa sprowadziła nas chęć, by pierwszy Nowy Rok w
                                wolnej Polsce, bez niemieckiej okupacji, bez stalinowskiego osaczenia, powitać
                                i świętować w starej stolicy, która przez wieki, swoją swobodą myśli i ducha,
                                ponad milenium wzniecała entuzjazm tego narodu. Królewski Wawel, zbudowany
                                został w roku 1000, poważnie zburzony w czasie II wojny światowej, a po jej
                                zakończeniu - wiernie zrekonstruowany. Przewodnik pokazał nam najważniejsze
                                pomieszczenia na zamku, pamiątki po królach, którzy nacechowali krakowską epokę
                                wolności. Tę symbolikę miasta Krakowa w najbardziej impresywny sposób
                                przedstawia dzwonnik Kościoła Mariackiego. W przeciwieństwie do dzwonnika z
                                paryskiej katedry Notre Dame, dzwonnik w Krakowie to historyczna figura,
                                sprawiająca żywe wrażenie także obecnie. Stoimy na Rynku Głównym by to
                                usłyszeć. Dokładnie co do minuty co godzinę dzwonnik krakowskiego Kościoła
                                Mariackiego wydzwania, ale nie przy pomocy dzwonu, lecz trąbki. Przenikliwy
                                dźwięk trąbki ostrzega Krakowian, że zbliża się atak Tatarów. Dźwięk trąbki
                                nagle milknie. Dzwonnik został trafiony w gardło tatarską strzałą. Legenda z
                                XIII wieku i dziś jest żywa. Echo trąbki roznosi się po mieście. Żadne wrażenie
                                z Krakowa nie jest tak przejmujące jak przerwany dźwięk trąbki dzwonnika.
                                Dźwięk przywoływania wolności. Andrzej nie musiał niczego wyjaśniać -
                                zrozumieliśmy, że w pierwszej nocy bez obcego marszałka i bez obcych wojsk -
                                właśnie po to nas wezwał do Krakowa. Pół wieku później, wiele się zmieniło.
                                Polska - uwolniona od stalinizmu - weszła do NATO, pomaga wojskom amerykańskim
                                w interwencji w Iraku, na Kosowie. Kto wie, czy polski kapitan, który w grudniu
                                1999 roku zginął od podłożonej przez Albańczyków miny koło wsi Djeneral
                                Janković w pobliżu bazy Boundstil, albo polski żołnierz w składzie KFORU-u,
                                który w maju 2000 roku, oszołomiony tym, w co go wpędzono, popełnił samobójstwo
                                w kosowskich koszarach, to przypadkiem nie jakiś bratanek naszego krakowskiego
                                pilota Andrzeja Nowalińskiego albo wnuk pięknej Teresy Iżewskiej?
                              • mathias_sammer Re: zanim wyjdziesz 17.01.06, 13:28
                                Znow forum nie chodzi. Chyba to u mnie.

                                Niemieckie oceny wizyty kanclerz A. Merkel w USA
                                W opinii "Die Welt" prezydent G.Bush traktuje A. Merkel jako "motor Europy". W
                                tym przekonaniu utwierdziła Amerykanów rola, jaką niemiecka kanclerz odegrała w
                                rozwiązaniu unijnego sporu wokół budżetu. Decydującą rolę dla dalszych
                                kontaktów A. Merkel z G. Bushem będzie miała rozmowa w "cztery oczy" obu
                                polityków. Od wrażenia jakie rozmowa wywrze na G. Bushu zależeć będzie, jak
                                odbierze on krytykę A: Merkel Guantanamo a w przypadku A. Merkel, czy zdecyduje
                                się ona obdarzyć G. Busha zaufaniem. Dzienniki podkreślają, że przedmiotem
                                rozmowy będzie z całą pewnością kwestia roli Niemiec w Europie Wschodniej i na
                                Bliskim Wschodzie. USA oczekują, że A. Merkel wpłynie tonująco na krytykę i
                                nastroje oburzenia wobec polityki W. Putina w państwach bałtyckich czy na
                                Ukrainie. Moskwa jest w sytuacji konfliktu irańskiego zbyt ważnym partnerem dla
                                USA. Niepokoje przy granicach Rosji i zbyt nerwowi sąsiedzi Rosji mogą czynić z
                                W. Putina nerwowego partnera. W chwili obecnej nie może dochodzić do napięć w
                                ich stosunkach z Rosją na tle gazu, a W. Putin nie może czuć się izolowany. Z
                                kolei "Der Tagesspiegel", podkreśla, że polityka gazowa Rosji będzie
                                przedmiotem rozmowy A. Merkel z G. Bushem. Wskazuje, że zaniepokojenie w USA
                                budzi zwłaszcza daleko idące uzależnienie Niemiec od rosyjskich surowców. "Die
                                Zeit" dokonuje przeglądu dotychczasowych relacji niemiecko-amerykańskich i
                                dochodzi do wniosku, że A. Merkel w chwili obecnej jest w lepszej pozycji niż
                                G. Bush. Co prawda Niemcy potrzebują Amerykanów jako przyjaciół, ale G. Bush ma
                                w chwili obecnej już niewielu przyjaciół, na których stratę może sobie
                                pozwolić. Z całą pewnością zatem można się spodziewać porozumienia. Wspólną
                                płaszczyznę porozumienia stanowić może walka z terroryzmem. A. Merkel podziela
                                analizę bezpieczeństwa G. Busha, nie akceptuje jedynie stosowanych przez niego
                                metod i środków. Z drugiej strony A. Merkel jest interesującym partnerem dla G.
                                Busha z uwagi na jej planowane podróże do Rosji i do Izraela.
                                Natomiast "Süddeutsche Zeitung" powołując się na opinie i publikacje
                                amerykańskich dzienników wskazuje na dobrze rozwijające się stosunki
                                gospodarcze między Niemcami i USA. Dotyczy to zwłaszcza inwestycji niemieckich
                                w USA, które aktualnie wynoszą 200 mld USD i dają zatrudnienie dla 675 tys.
                                Amerykanów. Znacznie mniej atrakcyjnym miejscem dla kapitału amerykańskiego są
                                natomiast Niemcy ze swymi licznymi barierami. Z tego względu firmy amerykańskie
                                decydują się coraz częściej - zamiast w Niemczech - na inwestycje w Europie
                                wschodniej: Polsce, Czechach, czy Słowacji.
                                Komentując wizytę A. Merkel ("Transatlantyckie ukierunkowane
                                konflikty", "Frankfurter Rundschau",13.01.06) D. Ostermann podkreśla, że nie
                                zmąci jej ani krytyka Guantanamo A. Merkel, ani też najnowsza sprawa współpracy
                                BND z Amerykanami w Iraku, gdyż zaplanowano, że wizyta ma być uroczystym nowym
                                początkiem w stosunkach transatlantyckich. Przyczyni się do tego przekonanie
                                Amerykanów, że nowy niemiecki rząd nie uczestniczy w montowaniu przeciwwagi
                                wobec USA. Deklaracje A. Merkel poprawy stosunków transatlantyckich zostały
                                odebrane w USA jako wiarygodne. Z tego względu nie każda obecna krytyka z jej
                                strony będzie odbierana jako podyktowana wrogością. Poprawa stosunków
                                transatlantyckich będzie możliwa również za sprawą USA, które zmieniły w sposób
                                znaczny swą politykę wobec Europy. Z kolei Ch. Marschall w
                                komentarzu ""radioaktywny prezydent" ("Der Tagesspiegel", 13.01.06) utrzymuje,
                                że złych stosunków niemiecko-amerykańskich nie można jedynie tłumaczyć złymi
                                relacjami osobistymi G.Schrödera z G. Bushem. Charakter tych stosunków uległ w
                                ostatnich 15 latach radykalnej zmianie. Chociaż A. Merkel i G. Bush celebrować
                                będą zgodę, to nie ma obecnie powrotu do 1989 r. Wizyta nie zmieni sytuacji, że
                                Niemcy straciły na ważności dla USA. Zagrożenie komunistyczne dla którego w
                                Niemczech stacjonowała amerykańska armia już znikło. Jednocześnie inne obszary
                                świata zyskały dla USA na znaczeniu. USA i RFN koncentrują swą uwagę i siły na
                                punktach zapalnych i konfliktach. Chociaż łączą je dalej wspólne interesy, to
                                jednak dzielą też zasadnicze kwestie. Np. w odniesieniu do stosowanych środków
                                w walce z terrorem. To osłabia poczucie wspólnoty. Do tego dochodzi jeszcze
                                bardziej krytyczny stosunek społeczeństwa niemieckiego do G. Busha, które w
                                znacznej większości traktuje go jako "radioaktywnego", a Amerykę
                                jako "zagrożenie dla pokoju". A. Merkel i G. Bush mogą swym spotkaniem
                                ograniczyć trochę szkody ale rzeczywiste konstruktywne partnerstwo mogłaby
                                nastąpić dopiero wówczas, gdyby G. Bush okazał gotowość do prowadzenia
                                multipolarnej polityki światowej a kanclerz A. Merkel do przejęcia
                                przewodnictwa.
                                • mathias_sammer ciekawostki z prasy 17.01.06, 13:30
                                  "W przypadku USA pojęcia <imperium> i <hegemon> należy rozgraniczyć"
                                  "Internationale Politik", styczeń 06, "Powrót liberalnego hegemona", P. Rudolf.
                                  W okresie wojny w Wietnamie określenie "American Empire" służyło jako element
                                  krytyki ówczesnej polityki zagranicznej Waszyngtonu. Ponownie znalazło ono
                                  zastosowanie podczas wojny w Iraku - nie jako pojęcie analityczne, lecz
                                  prowokacyjna metafora, stosowana przez różnej maści krytyków, którzy widzą USA
                                  na drodze do imperium i ostrzegających przed stosowaniem przez
                                  Waszyngton "imperialistycznej strategii". Pojęcie to jest również stosowane
                                  czasami przez entuzjastów polityki Busha. Zasadniczo jednak jego stosowanie w
                                  przypadku USA nie jest właściwe, gdyż państwa tego nijak nie można przyrównać
                                  do klasycznych imperiów, jakie znamy z historii (m.in. brak ekspansji
                                  terytorialnej). Celem dokładniejszego określenia roli, jaką Ameryka obecnie
                                  odgrywa w świecie, należy dokonać rozgraniczenia pojęć "imperium"
                                  i "hegemonii". O ile pierwsze oznacza wywieranie bezpośredniego, czy
                                  pośredniego nacisku na otoczenie, to pod drugim należy rozumieć
                                  niekwestionowaną pozycję lidera. USA pełnią od 1945 r. rolę światowego
                                  hegemona, wynikającą ze swojej militarnej i gospodarczej potęgi. Waszyngton
                                  zdecydował się na to po negatywnych doświadczeniach z okresu po I Wojnie
                                  Światowej. Powojenna hegemonia Stanów Zjednoczonych polegała na zaproponowaniu
                                  światu swoich własnych wzorców politycznego i gospodarczego liberalizmu. Tym
                                  samym różniła się ona od innych autorytarnych hegemonii. Hegemonialna polityka
                                  zagraniczna USA realizowana była inaczej w stosunku do sojuszników ("miękka
                                  władza"), a inaczej w stosunku do wrogich państw autorytarnych, wobec których
                                  stosowano twarde środki pośredniego, bądź bezpośredniego nacisku. W zasadzie
                                  nie można mówić o istotnych zmianach, wprowadzonych do amerykańskiej polityki
                                  USA przez administrację Busha. Jej działania stanowią jedynie kontynuację
                                  dotychczasowej hegemonialnej polityki. Dlatego też przesadą jest mówienie
                                  o "bushowskiej rewolucji". Aczkolwiek można dostrzec w obecnej polityce Białego
                                  Domu pewne nowe elementy, takie jak mniejsze zwracanie uwagi na instytucjonalne
                                  umocowanie podejmowanych przez siebie akcji. W pewnym sensie interwencja w
                                  Iraku była "imperialną manifestacją nowego hegemonializmu". USA uległy pokusie,
                                  która nie była obca imperium znanym z historii, a mianowicie pokusie uderzenia
                                  prewencyjnego. Jej celem było "oczyszczenie" własnej strefy bezpieczeństwa.
                                  Pewne nowe akcenty w polityce zagranicznej Waszyngtonu każą zastanowić się, czy
                                  jedynemu obecnie na świecie supermocarstwu nie grozi "imperialne rozdęcie",
                                  które zdaniem analityków jest nieuchronną perspektywą każdego mocarstwa.
                                  Pytanie jednak, czy USA są tym samym "zmęczonym tytanem", jakim była Wielka
                                  Brytania przed stu laty? Wydaje się, że nie – USA bowiem nie osiągnęły jeszcze
                                  swojego zenitu władzy. Nie można raczej mówić o finansowym rozdęciu ze względu
                                  na wydatki militarne, gdyż Waszyngton przeznacza obecnie 4% swojego PKB na
                                  zbrojenia, czyli znacznie mniej niż w okresie "Zimnej Wojny". Z drugiej jednak
                                  strony finansowe obciążenia wynikające z okupacji Iraku są znaczące. W
                                  kontekście wojny w tym kraju wysnuwane są również i inne teorie na temat
                                  przyszłości USA. Najważniejsza z nich mówi o syndromie nowego izolacjonizmu.
                                  Nie wydaje się jednak, aby "iracka trauma" mogła do tego doprowadzić, w końcu
                                  dotychczasowa liczba ofiar jest wielokrotnie mniejsza od tej jaka miała miejsce
                                  w przypadku Wietnamu. Ponadto nawet odrzucenie modelu interwencji zbrojnych
                                  przez społeczeństwo amerykańskie nie jest wcale kluczowym elementem dla
                                  popadnięcia w izolacjonizm. Zresztą w dalszym ciągu jego większość wyraża
                                  poparcie dla idei prewencyjnych uderzeń w państwa, które mogą stanowić
                                  potencjalne zagrożenie dla ich ojczyzny. Pomimo licznych głosów ze strony
                                  demokratycznych i nawet republikańskich deputowanych, wydaje się raczej mało
                                  prawdopodobne, aby w najbliższym czasie na poważnie zaczęto rozważać całkowite
                                  wycofanie się z Iraku. Oznaczałoby to bowiem porażkę w wojnie z terrorem. W
                                  trakcie kampanii wyborczej w 2008 r. najprawdopodobniej dojdzie do ożywienia
                                  debaty na temat amerykańskiej polityki zagranicznej. Stanie się tak dlatego, że
                                  stanowi ona integralny element tożsamości Stanów. Jest przejawem przekonania
                                  Amerykanów o ich wyjątkowości i o posiadaniu szczególnej roli w świecie. W
                                  debatach przedwyborczych nie chodzić będzie zasadniczo o zadaniach wynikających
                                  ze sprawowania czołowej roli w świecie, lecz o to, jak rola ta w ramach
                                  liberalnej hegemonii, ma zostać politycznie i instytucjonalnie umocniona.
                                  • karolina1114 Re: ciekawostki z prasy 18.01.06, 11:01
                                    niedosyt:)
                                    • mathias_sammer Re: ciekawostki z prasy 18.01.06, 13:15
                                      Prosze bardzo:))))




                                      RZECZPOSPOLITA



                                      Wybory prawie przesądzone
                                      Lech Kaczyński skłania się do rozwiązania parlamentu. Tak uważają po spotkaniu
                                      w Pałacu Prezydenckim przywódcy Platformy. Tę opinię podzielają liderzy innych
                                      partii.

                                      Coraz więcej wiadomo o politycznym planie PiS. Lech Kaczyński czeka na budżet
                                      do końca stycznia. Jest mało realne, aby parlamentarzyści zakończyli do tego
                                      czasu prace budżetowe. Jeśli nie zdążą, prezydent może rozpisać przyspieszone
                                      wybory.

                                      Prezydent zgodził się jednak na prośbę Donalda Tuska i Jana Rokity na
                                      prowadzenie politycznych rozmów. Ich celem jest próba znalezienia sejmowego
                                      poparcia dla rządu.

                                      Nie ma rządu, który cieszy się poparciem, i to jest poważny problem miał
                                      stwierdzić podczas wczorajszego spotkania Lech Kaczyński. Prezydent zobowiązał
                                      się, że nie będzie bierny, wziął na siebie odpowiedzialność za przeprowadzenie
                                      misji ostatniej szansy powiedział "Rz" po rozmowach Jan Rokita.

                                      Nie wiadomo jednak, jak te prezydenckie konsultacje będą wyglądały.
                                      Współpracownicy Lecha Kaczyńskiego podkreślali jedynie, że zamierza on
                                      rozmawiać ze wszystkimi ugrupowaniami i te rozmowy rozpocznie wkrótce. Politycy
                                      innych partii wątpią jednak w powodzenie "misji ostatniej szansy". Uważają ją
                                      za spóźnioną.

                                      Wybory są bardzo prawdopodobne ocenił wczoraj Rokita. Prezydent nie wykluczył
                                      wcześniejszych wyborów i nie uważa tego rozwiązania za najgorsze dodał Tusk.

                                      Według naszych informacji Lech Kaczyński na początku spotkania z liderami PO
                                      był bardzo poirytowany. Na biurku miał teczkę, w której były wycinki
                                      zawierające krytyczne wypowiedzi przedstawicieli Platformy pod adresem PiS.
                                      Jednak z upływem czasu atmosfera stała się bardziej sympatyczna. Prezydent miał
                                      nawet powiedzieć do Tuska iRokity: Możecie się domyślać, jakiej koalicji jestem
                                      zwolennikiem.

                                      Wszystkie kluby z wyjątkiem PiS zarzucają marszałkowi Sejmu, że zawierając w
                                      ubiegłym tygodniu kompromis z posłami opozycji, oszukał ich. Zdaniem Rokity
                                      marszałek wprowadził Sejm i opinię publiczną w błąd w sprawie terminu, w którym
                                      parlament musi zdążyć z pracami nad ustawą budżetową.

                                      LPR chce natychmiastowego zwołania posiedzenia Sejmu, a nie czekania do 25
                                      stycznia. Także politycy Platformy zabiegają o nadzwyczajne przyspieszenie prac
                                      nad budżetem.

                                      Partie już się szykują do przyspieszonych wyborów. Przymierzają się do
                                      konstruowania list i zamawiania reklam. Rozbita dotychczas lewica zapowiada
                                      wspólny start.

                                      Inwestorzy są zaniepokojeni. Kursy euro i dolara wzrosły wczoraj o 3 4 grosze,
                                      a inwestorzy zagraniczni zaczęli sprzedawać obligacje skarbowe.
                                      • kowianeczka Re: ciekawostki z prasy 23.01.06, 07:51
                                        Uff, ale zimno.

                                        Do konca jeszcze niewiadomo. Strasza koalicja, nawoluja do rozsadku. Zdaje sie,
                                        ze Ty jakos tak zaraz po wyborach mowiles, ze przedwczesne wybory i izolacja
                                        Polski na arenie europejskiej to ewentualne nastepstwa watpliwych rzadow
                                        ptactwa. Osobiscie jestem "za" tzn. za marszruta do urn w kwietniu- glownie
                                        dlatego, ze chcialabym przezyc prawdziwy boom demokratycznych wartosci i
                                        poszanowania konsytucji, a zwlaszcza prawa do decydowania o losach wlasnego
                                        kraju. Jesli ponad 60% nieobecnych wyborcow zaglosuje np. na Leppera bede
                                        wiedziec, ze taka jest wola ludu, a nie garstki szalencow.

                                        politycznie z rana pracowita kowianeczka
                                        • kowianeczka Re: ciekawostki z prasy 23.01.06, 08:15
                                          Przejrzalam. Zainteresowal mnie temat Iranian for peace (moze jest jeszcze
                                          nadzieja, skoro mlodzi Iranczycy pragna pokoju) oraz niezwykle wazne
                                          wydarzenie - pogrzeb politycznego "awagardzisty w cieniu" Ibrahima Rugova.

                                          kowianeczka
                                          • kowianeczka Kobieta Roku 2005 23.01.06, 08:20
                                            Mukhtar Mai.

                                            Jestem pod wrazeniem informacji o tym, co zrobila.




                                            kowianeczka
                                            • mathias_sammer Re: Kobieta Roku 2005 23.01.06, 08:42
                                              Brawo! Dzielna kobieta!



                                              Slonko, nie mam czasu zbytnio na pleciugi z Toba, ale w wolnej chwili-
                                              tradycyjnie wpadne. Forum misie dzisiaj podoba. Dzien Swiety Swiecic!

                                              Wpadlem do Ciem, gdyz musze skorygowac pewnego newsa w GW i pedze.



                                              Buziaki szpaki (tfu!) Sorki, musze zmienic pozdrowienia z przedszkola. Mam zle
                                              asocjacje, a zatem: sciskam pod kolankiem,

                                              M.S.
                                              • mathias_sammer Re: Kobieta Roku 2005 23.01.06, 10:39
                                                Kubus:)
                                                • mathias_sammer Re: Kobieta Roku 2005 23.01.06, 10:50
                                                  zaraz, na czym to ja skonczylem?

                                                  M.S.
                                                  • kowianeczka Re: Kobieta Roku 2005 23.01.06, 13:06
                                                    mathiasie, mam andziej, ze GW czy tez inna polska prase czytasz wylacznie dla
                                                    rozerywki, no bo chyba nie dla informacji prasowych:))



                                                    Narka!

                                                    kowianeczka
                                                  • kowianeczka Ale pustki..? 24.01.06, 17:03
                                                    Gdzies Ty?

                                                    kowianeczka
                                                  • mathias_sammer Re: Ale pustki..? 25.01.06, 11:33
                                                    Jak to gdzie:) troszke popi(s)kuje, troszke podczytuje i smieje sie jak inne
                                                    kobiety za mna biegaja niczym kot z pecherzem:). Musze byc szalenie
                                                    atrakcyjny:)))))))))Hihi

                                                    A poza tym, postanowilem stac sie lepszy , ale droga to wyboista i pod gorke,
                                                    ale bede sie cierpliwie uczyl:)))))

                                                    M.S.
                                                  • kowianeczka we wrzesniu premiera 25.01.06, 15:05
                                                    Juz niedlugo ekranizacja mojej ulubionej ksiazki! Mam nadzieje, ze premiera
                                                    odbedzie sie rowniez w Polsce. Pedze!

                                                    kowianeczka

                                                    Cisza przed "Pachnidłem" - portert Toma Tykwera


                                                    Dustin Hofman ( z prawej) gra główną rolę filmie "Pachnidło" reżyserowanym
                                                    przez Toma Tykwera (środek) a produkowanym przez Berndta Eichingera ( z
                                                    lewej) .


                                                    Jedną ze znaczących osobowości młodego niemieckiego kina jest reżyser i
                                                    scenarzysta Tom Tykwer. Głośno jest o nim regularnie – w momentach, gdy na
                                                    ekrany kin wchodzą jego nowe filmy – znane też i polskim kinomanom jak „Biegnij
                                                    Lola, biegnij” czy „ Heaven” na podstawie scenariusza Krzysztofa Kieślowskiego.
                                                    Teraz znów o Tykwerze będzie głośno, bo we wrześniu odbędzie się premiera jego
                                                    najnowszego filmu osnutego na słynnej noweli Patricka Suesskinda „Pachnidło".

                                                    Filmowy życiorys Toma Tykwera zaczyna się prawie w amerykańskim stylu: w
                                                    rodzinnym Wuppertalu jeszcze jako nastolatek w kinie puszczał filmy i zmieniał
                                                    szpule.

                                                    Byłem z dziewczyną w kinie w Wuppertalu – opowiada Tom Tykwer - i nagle
                                                    zerwała się taśma filmowa. Wyszedłem z sali i powiedziałem, że film się
                                                    urwał. Jakiś facet z obsługi zareagował zupełnie histerycznie i pomyślałem,
                                                    że może mają za mało ludzi do obsługi. Zapytałem, czy by mnie nie przyjęli do
                                                    pracy.

                                                    W 1986 roku Tom przyjeżdża do Berlina i zaczepia się w legendarnym kinie
                                                    Movimiento, odpowiedzialny jest za repertuar i tu też poznaje wkrótce swą
                                                    filmową „rodzinę”: producenta Stephana Arndta, reżysera Daniego Levy i
                                                    operatora kamery Franka Griebe – i reżysera Rosę von Praunheim, który opowiada
                                                    o tym, jak poznał Tykwera .

                                                    Kiedyś zorientowałem się, w jak bardzo intensywnym związku Tom żyje ze swoją
                                                    dziewczyną Christianą. Obydwoje uwielbiali się kłócić – z pasją i namiętnością.
                                                    Któregoś ranka Tom cały spuchnięty od płaczu opowiadał, jak straszna była
                                                    kłótnia ubiegłej nocy. Bardzo mnie to zafascynowano i zaproponowałem mu żeby
                                                    zrobił o tym film.

                                                    Tak powstał pierwszy krótki metraż Toma „Because” – półgodzinny film
                                                    pokazujące trzy różne warianty sporu młodej pary, jakby prototyp
                                                    historii „Biegnij Lola, biegnij” , która po pierwszym filmie fabularnym „Die
                                                    toedliche Marie” stały się prawdziwym kinowym szlagierem.

                                                    Ten sukces animuje grupę młodych filmowców do założenia firmy produkcji
                                                    filmowych X-Filme, która po dziś dzień jest kuźnią ambitnych filmowych
                                                    pomysłów. „Lola” zyskuje rozgłos także za granicą, po niej sypią się kolejne
                                                    projekty wciąż oscylujące wokół odwiecznego tematu: bezgranicznej miłości: „Der
                                                    Krieger und die Kaiserin” i „Heaven” według pomysłu Krzysztofa Kieślowskiego .
                                                    Był to pierwszy raz, że Tykwer sfilmował nie własną historię

                                                    Tom przyznaje, że kiedy zaproponowano mu ten scenariusz - od razu mu się
                                                    spodobał. Nie był to materiał mu obcy, była to historia, którą najchętniej
                                                    napisałby sam.

                                                    Filmy Tykwera są zawsze perfekcyjnie zainscenizowane - krytycy twierdzą, że
                                                    wręcz forma bierze w nich górę nad treścią. Dopiero we wrześniu bieżącego roku
                                                    będzie można ocenić, jak Tykwer poradził sobie z przełożeniem na język filmu
                                                    bestsellera Patricka Suesskinda „Pachnidło”. Producent Bernd Eichinger
                                                    zabronił reżyserowi udzielania jakichkolwiek wywiadów do momentu premiery –
                                                    niezależność filmowego twórcy Tom Tykwer wyobrażał sobie pewnie nieco inaczej.

                                                    Malgorzata Matzke
                                          • kowianeczka Re: ciekawostki z prasy 24.01.06, 17:05
                                            BELGRAD
                                            Serbskie reakcje na zgon prezydenta Kosowa - I. Rugowy
                                            POLITIKA 23 bm. w artykule pt.: ”Oczekuje się następcy” podała, że w 21 bm. w
                                            Prisztinie zmarł prezydent Kosowa - I. Rugowa. Zdaniem analityków śmierć I.
                                            Rugowy nie powinna wpłynąć na proces rozmów o przyszłości prowincji, ale
                                            niektórzy komentatorzy wyrażają obawy dotyczące możliwych niepokojów
                                            społecznych w prowincji i pogorszenia stanu bezpieczeństwa. DANAS w artykule
                                            pt.: ”Możliwy krótki zastój...” informuje, że z powodu śmierci prezydenta
                                            rozmowy ws. decentralizacji, jakie miały się odbyć między Prisztiną i Belgradem
                                            w Wiedniu 25 bm. zostały przełożone na początek lutego br. Według brytyjskiego
                                            analityka kwestia wyboru następcy I. Rugowy może doprowadzić do licznych
                                            dyskusji i sporów w sprawie przywództwa w LDK, jak też w kwestii nominacji
                                            nowego prezydenta prowincji (wybieranego przez parlament). Twierdzi on jednak,
                                            że okres ewentualne j niestabilności będzie krótkotrwały. Podkreśla, że
                                            stanowisko władz prowincji w sprawie przyszłości Kosowa jest powszechnie znane
                                            i dążenia niepodległościowe zostaną utrzymane. Przedstawiciele władz SiCz,
                                            Serbii i Czarnogóry złożyli wyrazy współczucia z powodu śmierci prezydent
                                            Kosowa. Prezydent Serbii - B. Tadić wyraził nadzieję, że śmierć I. Rugowy nie
                                            spowoduje zaniechania wysiłków na rzecz pokojowego i kompromisowego rozwiązania
                                            sytuacji w prowincji, tak aby interesy obu stron zostały zagwarantowane. Dodał,
                                            że kompromis powinien zapewnić polityczną i ekonomiczną stabilność całemu
                                            regionowi.
                                            • kowianeczka Re: ciekawostki z prasy 25.01.06, 15:18
                                              Kurcze:)))

                                              serwisy.gazeta.pl/swiat/0,34306.html
                                              • kowianeczka umeczylam sie strasznie 25.01.06, 15:45
                                                ale dalam rade! Uff, niemiecki to trudna jezyka:))))

                                                kowianeczka
                                                • kowianeczka Re: umeczylam sie strasznie 25.01.06, 16:41
                                                  No ile juz, ale pomyslalm, ze bardzo chcialybs zobaczyc piekne zdjecie to
                                                  podsylam na wychodne

                                                  www.paiz.gov.pl/nowosci/?id_news=819&lang_id=1m:)
                                                  Tylko nie przygladaj sie tej pani po lewej na glownej stronie;)ale nie wpoiem
                                                  dlaczego:)

                                                  Poza tym, zno za Toba biegaja kobiety a ta jedna nie:)))))))

                                                  kowianeczka
                                                  • kowianeczka Re: umeczylam sie strasznie 25.01.06, 16:43
                                                    Judith...:)
                          • hansii I slusznie ( co do Zgorzelca) :) 10.01.06, 18:05
                            Gdyz nie ma w tym zadnego strategicznego interesu :)

                            Ale w relacjach Frankfurt-Slubice bedzie juz nieco inaczej.
                • kardiolog Re: swoim myslom 11.01.06, 10:33
                  M:S i kowianeczko widzieliscie moje zdjecia na fotografii z Tajlandii. Nie
                  czytam doniesienia prasowego. Ja tam bylem i przezylem czesc powodzi, ktora juz
                  rozpoczela sie z koncem listopada.

                  "Powodzie w Tajlandii, Malezji, Wietnamie






                  PAP, pi 19-12-2005, ostatnia aktualizacja 19-12-2005 18:35

                  Powodzie w Azji Południowo-Wschodniej spowodowały w ostatnich dniach śmierć
                  ponad 70 osób.

                  W centralnym Wietnamie - jak podano w poniedziałek w Hanoi - zginęło co
                  najmniej 40 osób, a siedem uznaje się za zaginione. W największym stopniu
                  ucierpiała prowincja Khanh Hoa, gdzie w ciągu ostatniego tygodnia zginęło 21
                  ludzi.

                  Co najmniej 27 osób zginęło a dziesiątki tysięcy zostało uwięzionych w zalanych
                  przez wodę wsiach na południu Tajlandii - podano w poniedziałek w Bangkoku. Jak
                  powiedział minister spraw wewnętrznych Kongsak Wantana powodzie dotknęły
                  bezpośrednio ponad pół miliona ludzi w dziewięciu południowych prowincjach
                  kraju.

                  Ponad 40 tysięcy ludzi choruje po spożyciu wody niezdatnej do picia; tysiącom
                  uwięzionych przez wodę żywność i leki są zrzucane przez wojskowe śmigłowce -
                  zakomunikował minister.

                  Powodzie dotknęły też Malezję. Według danych władz, na północy kraju
                  spowodowały śmierć co najmniej pięciu osób. Tysiące ludzi ewakuowano. Ponad 20
                  tys. osób zostało bez dachu nad głową. Synoptycy ostrzegają przed spodziewanym
                  w tym tygodniu sztormem tropikalnym, który może doprowadzić do dalszego
                  pogorszenia sytuacji. W stanie Perlis w niedzielę ewakuowano ponad 4 tys.
                  ludzi - poszukuje się też czterech ratowników, zmytych przez silny nurt rzeki w
                  momencie, gdy udzielali pomocy mieszkańcom zalanych terenów.
    • hansii Historyczne oszustwa niejakiego M.S. - co do II WS 10.01.06, 16:30
      Druga wojna swiatowa byla spowodowana JEDNOZNACZNIE przez Niemcy ,
      nie godzace sie z kompromisowym Ukladem Wersalskim 1919.
      Uklad ten byl dobrym ukladem.
      Uklad sil Swiatowych (potencjal USA i ZSRR)
      juz wtedy wskazywal, ze proby obalenia tego ukladu zniszcza Europe.

      HITLER mogl zrobic tylko jedno: - stac sie "Bismarkiem" i budowac
      Lige Narodow i zjednoczona Europe.
      Ale byl prowincjuszem.
      Wywolal kolejna wojne.
      Przegraly ja Niemcy
      Przegrala ja EUROPA

      dzisiaj budujemy ponownie UE.
      i slusznie

      Poczawszy od roku 1938
      (przed ukladem z Monachium)
      moglismy ja budowac na znacznie lepszych warunkach.
    • kowianeczka Re: Dojrzalosc... 10.01.06, 17:41
      Sekretarz Stanu w MSZ RFN G. Erler o stosunkach niemiecko - polskich
      W programie "Berlin direkt" drugiego programu niemieckiej telewizji publicznej,
      ZDF, 5 stycznia br. nadano wywiad z sekretarzem stanu w MSZ RFN, Gernotem
      Erlerem. Wywiad dotyczył stosunków polsko-niemieckich. Na pytanie o przyczyny
      trudności w stosunkach polsko-niemieckich, G. Erler wskazał na rozwój sytuacji
      wewnętrznej w Polsce. "Obecnie grają tam rolę grupy, które postrzegają stosunki
      Niemcy – Polska z punktu widzenia historii, nie bardzo dostrzegając przyszłość.
      Mamy nadzieję, że to zostanie szybko wyjaśnione. Są już pewne inicjatywy
      niemieckie, które mają na celu poprawę stosunków opartych przecież na zdrowych
      podstawach" – stwierdził G. Erler. Przypomniał on następnie niektóre
      osiągnięcia stosunków polsko-niemieckich z ostatnich kilkunastu lat, w tym
      partnerstwa miast, wymianę młodzieży, porozumienie w płaszczyźnie politycznej.
      Ws. Gazociągu Północnoeuropejskiego i "Centrum przeciwko wypędzeniom" (Cpw),
      Erler wyraził przekonanie, że "jednym z najbardziej wyraźnych życzeń
      niemieckiego rządu jest postawienie akcentów w stosunkach polsko-niemieckich".
      W sprawie Cpw świadczy o tym fakt, że kanclerz zaproponowała podjęcie dialogu
      na temat kultury pamięci, zwłaszcza między osobami odpowiedzialnymi w obu
      krajach za kwestie kultury. W sprawie gazociągu A. Merkel zaproponowała
      utworzenie grupy roboczej. Propozycja spotkała się z akceptacją Warszawy i
      została podjęta. O wadze, jaką rząd niemiecki przywiązuje do stosunków z Polską
      świadczy też fakt, że kanclerz zrezygnowała w Brukseli na korzyść Polski ze 100
      milionów euro dodatkowej pomocy strukturalnej. "Myślę, że to, co przedstawiła
      strona niemiecka jest pakietem dobrej woli". G. Erler wypowiedział się też na
      temat obecności Polaków na niemieckim rynku pracy. Dostrzegając pewne
      nieprawidłowości, podkreślił, że nie istnieje szersze zagrożenie dla
      niemieckich miejsc pracy ze strony pracowników z Polski. Na stwierdzenie, że w
      Polsce rozpowszechnione są nastroje antyniemieckie, widoczne w kampanii
      przedwyborczej, Erler podkreślił, że jego zdaniem – które wyrobił sobie np. na
      podstawie ostatniego pobytu w Warszawie przy okazji Forum polsko-niemieckiego -
      w Polsce nie ma antyniemieckich nastrojów. Z pewnością zawsze można ożywić
      uprzedzenia zaklinając duchy z przeszłości. Można też – jeśli się chce – zbijać
      polityczny kapitał na instrumentalizowaniu pewnych procesów. "Ale mamy
      wrażenie, że nowy polski rząd tego nie chce. Kampania wyborcza jest kampanią
      wyborczą, a po niej następuje polityka. Stawiamy na tę politykę i wierzymy, że
      nie dojdzie do powrotu upiorów z przeszłości. Mamy nadzieję, że w ślad za
      pozytywnymi gestami strony niemieckiej pójdą też dobre gesty drugiej strony".
      • kowianeczka Ps 10.01.06, 17:43
        Na stwierdzenie, że w
        > Polsce rozpowszechnione są nastroje antyniemieckie, widoczne w kampanii
        > przedwyborczej, Erler podkreślił, że jego zdaniem – które wyrobił sobie n
        > p. na
        > podstawie ostatniego pobytu w Warszawie przy okazji Forum polsko-
        niemieckiego -
        >
        > w Polsce nie ma antyniemieckich nastrojów. Z pewnością zawsze można ożywić
        > uprzedzenia zaklinając duchy z przeszłości. Można też – jeśli się chce &#
        > 8211; zbijać
        > polityczny kapitał na instrumentalizowaniu pewnych procesów.

        Niektorzy, prosze Pana, robia to calkiem za darmo, ale oni nie licza sie.
        Francuzi i Amerykanie natomiast zacieraja rece na kolejne inwestycje. Alianci
        przeciez.
      • kowianeczka Re: Dojrzalosc...P-N 10.01.06, 17:44
        II program TV RFN o stosunkach polsko-niemieckich
        A. Kynast, "Czy koniec ery lodowej ?. Merkel chce polepszyć stosunki z Polską".
        ZDF, "Bonn direkt", 8.01.2006 r. Wyemitowany program filmowy był składanką
        kilku obrazów, które pokazywały stosunki polsko-niemieckie z różnej
        perspektywy. Pokazany został niemiecki architekt, B. Schuster z Frankfurtu n.
        Odrą, który odkrył dla siebie pole działalności w sąsiednich Słubicach i
        otworzył biuro po drugiej stronie łączącego oba miasta mostu. Jest on jednakże
        wyjątkiem, ponieważ żaden inny niemiecki architekt nie zdecydował się na
        podobny krok. B. Schuster ocenia, że Niemcy w porównaniu z Polakami są mało
        ruchliwi, nie są zainteresowani nauką języka sąsiada i nie mają odwagi
        podejmować ryzyka. Wprawdzie zarobki w Polsce są niższe niż w Niemczech, ale za
        to polska gospodarka rośnie o wiele szybciej, niż niemiecka. Szybkie
        nadrabianie zapóźnień gospodarczych przez Polskę potwierdził w dalszej części
        minister stanu w MSZ RFN, G. Erler (powtórzenie części wywiadu z 5 bm.).
        Potwierdził, że duża ilość Niemców znalazła zatrudnienie w przygranicznych
        regionach Polski oraz, że wzrosła ilość zamówień z Polski dla firm niemieckich.
        Jego zdaniem na wiele kwestii (obaw) podnoszonych w momencie przystąpienia
        Polski do UE patrzymy dziś zupełnie inaczej, o wiele bardziej trzeźwo i o wiele
        pozytywniej, niż przed 1 maja 2004 r. Pozytywnych słów pod adresem Niemiec nie
        znajduje jednak największa polska gazeta "Fakt". Chociaż należy do kapitału
        niemieckiego, "pisze to, co się sprzedaje". I tak wizytę kanclerz A. Merkel w
        Warszawie sprowadziła jedynie do "wilgotnego uścisku dłoni", które nie
        przyniosło żadnych konkretów. O b. kanclerzu, G. Schröderze czytelnik dowiaduje
        się jedynie, że sprzedał się za milion. Informując czytelników o Gazociągu
        Północnoeuropejskim gazeta podaje, że Niemcy i Rosja trzymają Polskę w szachu.
        Redaktor naczelny G. Jankowski podkreśla, że "Fakt" stara się oddawać nastroje
        w Polsce, której opinia publiczna negatywnie odebrała podpisanie porozumienia
        niemiecko -rosyjskiego o budowie gazociągu. Również w przekonaniu gazety
        gazociąg jest inwestycją szkodliwą dla Polski i Europy. Obok problemu gazociągu
        premier K. Marcinkiewicz w rozmowie z kanclerz A. Merkel podniósł również
        odrzucaną przez Polaków kwestię Centrum przeciw Wypędzeniom, którą jednakże
        popiera A. Merkel. Zaskakującym w czasie wizyty A. Merkel w Polsce było jak
        wspaniale rozumieją się ze sobą obydwaj fizycy. A. Merkel zaskoczyła wszystkich
        na szczycie UE swoją decyzją o rezygnacji ze 100 milionów euro na korzyść
        Polski. Za właściwy i ważny sygnał uznał powyższy krok A. Merkel doradca
        premiera, K. Miszczak podkreślając jednocześnie, że było to dla Polski zupełnie
        nowe doświadczenie, które wskazuje na zachodzące zmiany w stosunkach polsko-
        niemieckich w pożądanym kierunku. Dobre przyjęcie tego gestu w Polsce
        potwierdził również tym razem redaktor G. Jankowski. Dobre przyjęcie gestu A.
        Merkel w Polsce autor komentuje jako dobry znak dla polsko-niemieckich
        stosunków. Reportaż kończy obraz mostu łączącego "Niemcy z ich najtrudniejszym
        sąsiadem". Nawet jeśli w zimie jest on pokryty śniegiem, to stosunki między
        Polską i Niemcami nie wyglądają na mroźne, daje się w nich dostrzec już trochę
        wiosny.
        • kowianeczka Re: Dojrzalosc... 10.01.06, 17:52
          Mathasie, ciemno juz za oknem. Zerknelam na chwile na inne wpowiedzi, ale
          doskonale rozumiem, dlaczego tak czesto zbiera sie Tobie na wymioty. Slowem-
          nie nalezy zagladac. Lepiej juz nie bedzie.

          Gotowy?

          I powiedz Jej, gdy zapalisz ogienek w rocznice Jej smierci a dokladnie po
          strasznej chwili konania miedzy 16.30 a 17.00, ze zawsze bedziesz Ja kochal i
          zawsze bedzie zyla w Twojej pamieci jako piekna i wspaniala kobieta.

          Bedzie taka, jaka Ja zawsze bedziesz widzial.

          kowianeczka

          PS i skonczy wrezscie pisac na tym smietnisku.
          • hansii W Polsce nie ma antyniemieckich nastrojow. 10.01.06, 17:58
            Slucznie rzeczesz :)

            Lecz w Polsce nie ma tez miejsca na niemiecka propagande :)
    • kardiolog Re: Dojrzalosc... 11.01.06, 09:59
      Mathiasie, nie szukalem jeszcze, ale moze w wolnej chwili: czy sa w necie inne,
      dodatkowe przedruki nt?.

      Chcialbym, jesli dopadnie Cie wena historyczna, zebys sprobowal zebrac rozne
      materialy. Bylem kiedy w posiadaniu gazetki niemieckiej, cos na ksztalt "Dawny
      Heimat". Widziales ja, czytales?

      kardiolog
    • kardiolog literatura 11.01.06, 10:08
      Jak bywalo w starej "Dojrzalosci.." tworze nowa/stara galez zwiazana z
      literatura.

      www.polon.uw.edu.pl/oddo/article.php?id_article=29
      • mathias_sammer Re: literatura- 27.01.06, 11:30
        a ja z przyjemnoscia do tej galezi wracam.

        Oto zakupilem dwie ksiazki (jest wiecej w serii)wydawnictwa Könnemann pt. "Lata
        20." i druga "Lata 30." Sa to albumy zdjeciowe ze zbiorow Gettyimages opatrzone
        krotkimi komentarzami w j.angielskim, niemieckim i polskim. Zdjecia pogrupowano
        na poszczegolne dzialy "Przywodcy i agitatorzy", "Biedni i
        bogaci", "Praca", "Freizeit", "Rozrywka", "Moda i
        sztuka", "Nauka", "Transport", "Sport", "Dzieci" i "Fenomen ludzkiego zycia".

        Moja zona, ktora uwielbia mode lat 20-tych (ma juz niezla kolekcje ubran i
        butow tego stylu) jest ksiazkami zachwycona. Nawet ja- sam, znajduje wiele
        ciekawostek np. zdjecie niekontaktowanego juz Lenina po wylewach na krotko
        przed smiercia, fotografie Hitlera wykonane przez Heinricha Hoffmanna, ktore
        winny byc zniszczone, a ukazujace przyszlego dyktatora pozujacego przy
        dzwiekach nagran swoich przemowien; urocza dopkumentacja Clary Bow, Louise
        Brooks, Anny Pawlowej, czy roztanczonego Freda Austerlitz znanego jako Astaires.

        Musze kupic wszystki czesci. Prawdziwa uczta dla oczu.

        M.S.
        • mathias_sammer dla kowianeczki 27.01.06, 12:32
          creative.gettyimages.com/source/home/homeCreative.aspx?source=quickSearch&brand=allbrands&txtSearch=10193333%2c10193334%2c10193339%
          2c10192107%2c10191978%2c10194244%2c10192142%2c10194241%2c10194214%2c10173398%
          2c10186992%2c10192164%2c10195027%2c10197017%
        • mathias_sammer Re: literatura- 27.01.06, 13:35
          No i znow mamy c-h-aratanie zadartym nosem po suficie w milosci do wlasnego
          obsranego ego stojac po kolana w gnojowce.

          No Panie Bucku, trzeba miec juz naprawde mocno nasrane we wlasnej lepetynie,
          zeby byc przekonanym, ze swiat zaczyna sie i konczy na chorobach osob
          przebywajacych w necie. Naprawde dobry zart!

          M.S.
    • kardiolog gotowanie na bananie czyli WIELKI MNIAM 11.01.06, 10:14
      Od rana mysle o jedzeniu, w poludnie mysle o jedzeniu, wieczorem mysle o
      jedzeniu, spie i snie o jedzeniu:)

      kardiolog

      kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/8,48637,3009927.html
      • mathias_sammer Re: gotowanie na bananie czyli WIELKI MNIAM 11.01.06, 14:11
        Ze tez czytasz wmoich myslach:)

        www.fotosearch.de/TGR141/pma41045/
        • mathias_sammer Re: gotowanie na bananie czyli WIELKI MNIAM 11.01.06, 14:12
          By poczuc zaspokojenie:)

          www.fotosearch.de/TGR142/pma41119/
          • mathias_sammer Re: gotowanie na bananie czyli WIELKI MNIAM 11.01.06, 14:13
            O! Zabraklo:)?:))))

            www.fotosearch.de/CSK174/ks8036/
            • mathias_sammer Re: gotowanie na bananie czyli WIELKI MNIAM 11.01.06, 14:17
              Schrupalbym bym na przystawke:) Mniam

              www.fotosearch.de/THK117/b0009752/


              Acha, juz zjadlem wirtualna przystawke, jeszcze mi kabelek miedzy zebami dynda.
              POszukam deseru i kompociku.

              M.S.
              • mathias_sammer kardiologu dla Ciebie WIELKI MNIAM 11.01.06, 14:19
                Zauwazylem, ze masz pusty talerz:) No to nakladam. Zajadaj sie,

                hihi

                www.fotosearch.de/DGT385/toa0051/i.
                Masz wykalaczke na kabelki?

                M.S.
                • mathias_sammer Re: kardiologu dla Ciebie WIELKI MNIAM 11.01.06, 14:19
                  weszlo inne danie, hahaha

                  www.fotosearch.de/DGT385/toa0051/
    • kardiolog dziennikarstwo 11.01.06, 10:21
      Mathias, Twoj pupil znow znalazl "problem", "spor", "konflikt".

      Jak myslisz o czym bedzie nastepny artykul zgranicznego korespondenta? Eee nie,
      no chyba nie o kolejnym problemie czy sporze? Rzetelne dziennikarstwo to nie
      tylko wyszukiwanie problemow, nieprawdaz?...Nieprawdaz...?

      kardiolog
      • kardiolog Re: dziennikarstwo 11.01.06, 10:22
        Zapomnialem link:

        serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34239,3106597.html
        • mathias_sammer Re: dziennikarstwo 17.01.06, 14:15
          Moj ulubiony dziennikarz znow cos napisale. Az mnie chlop zatrzymal:)

          Lubie jakosc polskiego dziennikarstwa. Giedroyc w grobie sie przerwaca.

          M.S.
    • mathias_sammer kobiety piekne, ktore kochamy 11.01.06, 12:11
      Kardiologu, a moze nawet i kowianeczko:),

      chcialbym Was zaprosic w wolnej chwili do dyskusji o kobietach. Tak, tak, temat
      rzeka, ale do tej rzeki jakze przyjemnie ponownie sie wchodzi:)

      K o b i e t a.

      Co nas w nich pociaga, ze chcemy z nimi byc?

      Dlaczego wlasnie TA jest lepsza a nie inna?

      Co powoduje, ze zakochujemy sie w okreslonych typach? Chemia, feromony,
      podobienstwo zainteresowan i cech?

      Dlaczego lubie przebywac w towarzystwie wlasnie tej kobiety?



      Hmmm, ufff, ale trudne pytania.

      M.S.
      • mathias_sammer Re: kobiety piekne, ktore kochamy 11.01.06, 12:36
        Kardiologu, nim podejmiesz ten trudny watek (zebys wiedzial jak sie usapalem
        nad tematem) podrzuce kilka aforyzmow, bys wiedzial w ktorym kierunku isc:):

        Kobieta piękna jest co dzień taka sama, natomiast w ładnej kobiecie odkrywamy
        co dzień jakiś wdzięk, którego w przeddzień nie znaliśmy.
        François de La Rochefoucauld

        Ha!:)

        Kobieta wybaczy ci wszystko oprócz jednego: tego, że jej nie kochasz.
        Alfred de Musset

        Kto pierwszy nazwał kobietę różą, był poetą. Kto to powtórzył, był tylko
        komplemenciarzem.
        Heinrich Heine

        To piekne!:)
        Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na
        kobiecie.
        Julian Tuwim

        Piękna kobieta to raj dla oczu, piekło dla duszy i czyściec dla kieszeni.
        Bernard le Bovier de Fontenelle


        No prosze, jaki szowinista
        Postawienie niewiasty na piedestale usprawiedliwić można jedynie chęcią
        dokładniejszego obejrzenia jej nóg.
        Władimir Nabokow

        Póki jest mowa o miłości, kobieta uwierzy we wszystko.
        Elias Canetti

        kardiologu- uwaga- lekcja dla Ciebie
        Siła kobiet nie tkwi w tym co mówią, ale ile razy to powtarzają.
        Marcel Achard

        Genialne!
        Trzeba czasem mówić do kobiety zgodnie z jej kobiecością, a to jest tak, jakby
        mówić do wariata zgodnie z jego obłędem.
        George Bernard Shaw

        (...) tylko małomówna, piękna kobieta zaciekawia mężczyznę do szału.
        Alfred Konar

        Hihihi
        Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała to łzy ściekały jej zza uszu.
        Julian Tuwim
        • mathias_sammer Re: kobiety piekne, ktore kochamy 11.01.06, 12:42
          Dawno mnie tam nie bylo www.poema.art.pl/site/sub_37.html

          ale nie szkodzi. biore wedke i ide szukac pieknych kobiet, zebys Ty-kardiologu-
          mogl napisac cos ladnego :)

          M.S.
          • mathias_sammer Re: kobiety piekne, ktore kochamy 11.01.06, 12:45
            A tu przy okazji rozmow o zuzlu ze sportu, no ale wracam do kobiet
            portal.elka.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=898&Itemid=35
            • mathias_sammer Re: kobiety piekne, ktore kochamy 11.01.06, 12:47
              www.aforyzmy.parapsycholog.com.pl/kobieta.html
              Czy ja dotre wreszcie do celu, hmm. Moze zdjecia?

              M.S.
              • mathias_sammer Re: kobiety piekne, ktore kochamy 11.01.06, 12:49
                O! Tu juz znacznie lepiej sa zdjecia:) Poszperam i jkies ladne doniose:)
                www.he.com.pl/galeria/gpk/kobiety/3/3.html#
                • mathias_sammer Re: kobiety piekne, ktore kochamy 11.01.06, 14:08
                  A gdzie nasza kowianeczka?

                  Czy ukryla sie po lewej stronie?:)
                  www.fotosearch.de/bcp127/bcp028-38/
          • mathias_sammer Re: kobiety piekne, kardiologu!!!!! 11.01.06, 16:43
            Znalazlem!!! Znalazlem juz to, czego szukalem. No wlasnie, sama kwintensencja
            kobiecosci i ich piekna!

            kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,63125,3049659.html
            • mathias_sammer Re: kobiety piekne, kardiologu!!!!! 11.01.06, 16:44
              Piekne, az mi dech zaprlo, ze przeczytalem o nich na forum. Jak mogl mi ten
              artykul umknac?!

              M.S.
              • mathias_sammer Re: kobiety piekne, 12.01.06, 15:30
                Moi drodzy, skoro juz znalezlizmy piekne kobiety. Deficji moze byc tysiace to w
                takim razie spobujmy opisac zachowanie zazdrosnej kobiety.

                Jak myslicie, skad bierze sie zazdrosc. jak zachowuje sie zazdrosna kobieta?

                Czy to zdrowe uczucie?

                Czy konsktruktywne?

                Czy zazdrosna kobiete jest piekniejsza, bardziej nasza (mezczyzn)?

                Kardiologu-leniwcu- wysun rogi dam Ci sera na pierogi.

                Tymczasem spojrze w lusterko, bo mi sie buzia za bardzo szelmowsko wykrzywila.

                M.S.
          • mathias_sammer kardiologu, doktorku:) 12.01.06, 14:11
            Spijam wlasnie owoce Twojej roboty czyli zrobienia niektorym kobietom totalnej
            wody z mozgu. Jestes w tym dobry, punkt dla Ciebie oraz 10 zlotych ode mnie!:)

            M.S.
            • mathias_sammer kowianeczko sloneczko:) 12.01.06, 14:17
              Ide jeszcze prz udupic kilka tematow, a potem zmywam sie ptaszyno.

              M.S.
              • mathias_sammer Re: kowianeczko sloneczko:) 12.01.06, 14:21
                hendayo.blogg.de/eintrag.php?id=227
                :)))
            • kardiolog Re: kardiologu, doktorku:) 12.01.06, 19:44
              Nie mam dzis nic do powiedzenia w tym watku. W innym sie wypowiedzialem . Tu
              Tylko daje znak, ze bylem. Musze juz isc.

              Dobranoc.

              kardiolog
              • mathias_sammer Re: kardiologu, doktorku:) 15.01.06, 12:18
                Kardiologu, nie mam czsu na kontynuacje przepisywania ksiazki. W wolnej chwili,
                gdy przepisze wrzuce i tu.



                M.S.
                • kardiolog Re: kardiologu, doktorku:) 15.01.06, 16:19
                  Kontynuuj prosze, bo mnie ksiazka interesuje.

                  strzalka!

                  kardiolog
                  • mathias_sammer Re: kardiologu, doktorku:) 16.01.06, 10:05
                    Bede, bede. Na razie po przeczytaniu artykulu B. Skargi wracam do codziennosci.

                    Czuje sie jakbym doswiadczyl pierwszych promieni wiosny. A to jesien byla.
                    Piekna.

                    M.S.
                    • mathias_sammer Re: kardiologu, 16.01.06, 10:42
                      Pamietam, ze czytalem pewien tekst pani Barbary Skargi. Znalzlem go w
                      kontekscie dzisiejszego artykulu, wkleje wiec.

                      Ogromna przyjemosc dla mnie czytac Ja na lamach GW:

                      Barbara Skarga: Przeciw nienawiści.


                      Nienawiść pokazuje dziś swą wściekłą twarz. I nikt na jej działania nie
                      reaguje, nikt nie potępia. Przeciwnie, są tacy, którzy mają wciąż na ustach
                      moralną rewolucję, a poddają się jej z ochotą, jakby tęsknili za szubienicami.

                      Trudno jest mi milczeć, trudno nie wyrazić słów protestu. Nie można bowiem żyć
                      w atmosferze panującej ostatnio w naszym kraju. Wystarczy włączyć telewizor lub
                      wziąć do ręki gazetę, by ogarnęło nas uczucie obrzydliwości. Ktoś kiedyś
                      powiedział, że my, Polacy, lubimy sielanki. Tak może było, tak nie jest.
                      Okazuje się, że nie jesteśmy narodem łagodnym, że potrafimy szczerzyć kły,
                      warcząc nie na obcych, lecz na siebie nawzajem. Coraz szerzej wzbiera piana
                      nienawiści, niszcząc nasze życie społeczne.

                      Może więc warto powiedzieć kilka słów o nienawiści, o tym uczuciu, które nie
                      liczy się z nikim i niczym. Może warto uprzytomnić sobie, czym ono jest i jakie
                      powoduje spustoszenia?

                      To uczucie, które nie umie patrzeć na świat inaczej niż z perspektywy negacji.
                      Nawet w tym, co innym wydaje się cenne, ważne, dostrzega wyłącznie podstępne
                      działanie, upadek, oszustwo, bo takim jest dla niego naturalny stan ludzkiej
                      kondycji. Nienawiść bynajmniej jednak nie zmierza do ulepszenia, przeciwnie,
                      zastana sytuacja jej odpowiada, z satysfakcją stwierdza każdy błąd
                      potwierdzający słuszność jej nastawienia, każde nieudane przedsięwzięcie.

                      Przede wszystkim zaś tym nastawieniem chce zatruć wszystkich dookoła. I zaczyna
                      się sączyć, aż ogarnia społeczność. Nienawiść bez podstaw, bez wyjaśnienia
                      dlaczego, nienawiść szukająca przedmiotu, by się na nim skupić, by ten
                      przedmiot zniszczyć, choć najczęściej ten przedmiot na jej ataki nie zasługuje.
                      Rodząca się nienawiść jeszcze nie wie, w jaką stronę się zwróci. Nie orientuje
                      się według takich czy innych racji. Dlatego często uderza na ślepo, czasem w
                      kogoś słabego, niezdolnego do obrony, czasem przeciwnie, w tych, co są lepsi,
                      czasem z jakichś ukrytych pobudek, u nas najczęściej politycznych, obiera sobie
                      ofiarę.

                      "U człowieka powodującego się resentymentem - pisał Max Scheler - zazdrość,
                      zawiść, złośliwość, utajona żądza zemsty osadzają się na dnie duszy oderwane od
                      określonych przedmiotów". Co więcej, stają się trwałymi nastawieniami, niemal
                      chorobliwą obsesją. Tischner zaś dodawał: posiadając przerażającą łatwość
                      wynajdywania pretekstów, nienawistnicy "rozkoszują się już samym podejrzeniem,
                      gmeraniem w złościach i krzywdach pozornych, szperają we wnętrznościach swej
                      przeszłości i teraźniejszości, poszukując ciemnych, zagadkowych historii, które
                      pozwalają im odpływać w dręczące domysły i upajać się trucizną własnej
                      złośliwości, rozdzierają najstarsze rany, rozkrwawiają od dawna zagojone
                      blizny, czynią złoczyńców z przyjaciela, żony, dziecka i z wszystkiego, co dla
                      nich najbliższe". Czytając te słowa, odnoszę wrażenie, że Tischner przewidział
                      listę Wildsteina, jej smutne konsekwencje, a zapewne także postępowanie
                      niektórych naszych polityków.

                      Czy nienawiść rodzi się z krzywdy? Bywa tak, że człowiek, który doznał
                      niesprawiedliwości, przemocy, jakiegoś zła, którego nie jest w stanie
                      przezwyciężyć, zaczyna nienawidzić. Tę gwałtowną reakcję można zrozumieć,
                      trudniej ją usprawiedliwić. Ilu ludzi cierpiało podczas wojny, a jednak
                      potrafili przezwyciężyć żal, wybaczyć. Toteż nie w każdym skrzywdzonym rodzi
                      się mściwość. Zemsta zresztą nic nie daje, prócz chwilowej złudnej satysfakcji,
                      jest bowiem odpowiedzią niesprawiedliwości na niesprawiedliwość, zła na zło.
                      Ten więc, kto ma poczucie swego Ja, kto nie chce się zniżać do tych, którzy zło
                      czynią, nawet gdy dotknęło go straszne nieszczęście, potrafi je zapomnieć,
                      oddając sąd nad nim w ręce prawa. Krzywda jest raczej pretekstem dla tkwiącej w
                      człowieku złości. Przyczyny tej złości trzeba szukać gdzie indziej, gdzie?

                      To prawda, że sprzyjają jej społeczne sytuacje. Tam, gdzie kultywuje się
                      równość, a jednocześnie panuje ogromne zróżnicowanie pod względem faktycznej
                      władzy i faktycznego posiadania, wzmaga się potężny ładunek resentymentu. Tam
                      zawsze się znajdą zręczni demagodzy, którzy go wykorzystają do własnych,
                      zazwyczaj niskich celów. Łatwo dziś możemy to obserwować wokół. A przecież są
                      także inni, którzy się resentymentom nie poddają mimo wszelkich sprzyjających
                      faktów. Noszą zatem jakiś mocny pancerz, który chroni nawet przed naturalnym
                      wybuchem złości. Czym jest ten pancerz? Zapewne odpornością moralną, a także
                      poczuciem własnej godności.

                      Kto jest podatny na nienawiść, w kim to zło znajduje dla siebie odpowiedni
                      grunt? Wszakże na pozór każdy może ulec nienawiści. Tak jednak nie jest. Jak
                      uczy obserwacja otaczających nas faktów, poddają się jej najczęściej ci, którzy
                      mają rozchwianą tożsamość, którym trudno jest zbudować własną osobowość, ludzie
                      w gruncie rzeczy słabi, jakby pozbawieni mocy bycia sobą, a zatem ulegający
                      wpływom, tym lub innym nastrojom społecznym, na pół świadomi swego braku,
                      jednocześnie drażliwi ambicjonerzy reagujący na byle drobiazg odruchem
                      sprzeciwu, niechęcią do otaczającego świata.

                      W takich ludziach rośnie napięcie między pragnieniem bycia kimś i świadomością
                      własnej małości, rodzi się też chęć zaznaczenia swej obecności. A od tego już
                      tylko mały krok do tego, by zaczęła pożerać nas zawiść, ona najczęściej jest u
                      źródła. Wówczas jakiś fakt, nawet drobny, rodzi chęć odwetu. A odwet nie
                      przebiera w środkach, każdy wówczas jest dobry, każde nieuzasadnione
                      oszczerstwo, każde posunięcie, choćby przeczyło podstawowym wartościom
                      moralnym, a nawet prawu. Gazety z naddatkiem dostarczają nam przykładów.

                      Gdy nienawiść zżera jednostkę, jest to sprawa jej sumienia. Nędzne to, ale nie
                      wychodzimy tu poza sferę etyki. Lecz jad się sączy i zaraża otoczenie. Wówczas
                      nic już nie może powstrzymać fali nienawiści, mały pretekst i rozlewa się
                      szeroko głucha na argumenty. Skutki są zawsze fatalne. Na nienawiści nigdy
                      niczego nie zbudowano. Ona chce tylko rozliczyć, zniszczyć, poniżyć zwłaszcza
                      tych, w których dostrzega głównych nieprzyjaciół.

                      Wroga zawsze można znaleźć, a tłum pobudzić jest łatwo. W rezultacie nienawiść
                      jak błoto, maź potrafi pokryć wszelkie społeczne działanie, lepka i niszcząca -
                      gotowa zrujnować nawet to co najlepsze. Niestety. Możemy się o tym przekonać,
                      bo znów dziś pokazuje swą wściekłą twarz. I nikt na jej działania nie reaguje,
                      nikt nie potępia, przeciwnie, są tacy, którzy mają wciąż na ustach moralną
                      rewolucję, a poddają się jej z ochotą, jakby tęsknili za szubienicami.

                      Może więc pora powiedzieć "dosyć"? Może przyszedł czas na protest ludzi
                      uczciwych, tych wszystkich, których, gdy patrzą na te pełne nienawiści
                      działania, ogarnia przerażenie? Dlaczego pozwalamy na podobne praktyki,
                      dlaczego pozwalamy niszczyć społeczną tkankę?

                      Mój głos zapewne niektórych oburzy. To dobrze, może się choć na chwilę nad
                      swymi działaniami zastanowią. Mnie ciśnie się na usta tylko jedno gorzkie
                      pytanie: czy dla politycznych satysfakcji takich mizernych ludzi cierpiało i
                      walczyło o wolność moje pokolenie?





                      Barbara Skarga jest profesorem filozofii w PAN. Urodziła się w 1919 r. w
                      Warszawie, studiowała filozofię na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie.
                      Była łączniczką AK. W 1944 r. aresztowana przez Rosjan i skazana na 11 lat
                      łagru. Do kraju wróciła w 1955 r. Ukończyła studia filozoficzne; tytuł
                      profesora zwyczajnego otrzymała w 1988 r. Napisała m.in. książki o Comcie,
                      Bergsonie i pozytywizmie polskim. Jest inicjatorką i redaktorką naukową
                      pięciotomowego "Przewodnika po literaturze filozoficznej XX wieku". Od 1993 r.
                      redaktor naczelna pisma "Etyka".

                      W 1995 r. została odznaczona Orderem Orła Białego
                      • menk.a Re: kardiologu, 16.01.06, 10:43
                        ona nadal żyje???
                        • mathias_sammer Re: kardiologu, 16.01.06, 11:24
                          Chyba tak, skoro w dzisiejszej GW jest Jej artykul. I oby zyla jak najdluzej-
                          Barrbara Skarga.

                          M.S.
                          • mathias_sammer Re: kardiologu, 16.01.06, 11:25
                            Barbara, przepraszam za podwojna literke, wiec jeszcze raz. Zeby zyla jak
                            najdluzej- Barbara Skarga.

                            M.S.
                            • menk.a Re: kardiologu, 16.01.06, 11:27
                              sądząc po tekście, tudzież wieku, można by przyjąć, że nie jt małostkowa i ta
                              literówka nie zrobiła na niej wrażenia;)
                              • mathias_sammer Re: kardiologu, 16.01.06, 11:43
                                Pani Profesor Barbara Skarga nie czyta moich watkow:), a sugestie co do innych
                                Barbar skieruj gdzie indziej. Znam tylko jedna fajna Basie (Wolodyjowska), ale
                                tu nie pisuje.

                                M.S.
                                • menk.a Re: kardiologu, 16.01.06, 11:46
                                  ta maleńka uwaga była przeznaczona do Ciebie:))
                                  i dobrze, wynosze się juz stąd, nie będę zabierać Ci tlenu bądź powierzchni do
                                  zarysowywania
                                  pogryzmolę gdzie indziej;]
                                  • mathias_sammer Re: kardiologu, 16.01.06, 15:10
                                    Przerwa na jablko- na nic innego dzis nie mam czasu.

                                    menk.a mozesz pisac tutaj, jesli masz ochote. Jesli mialabys ochote
                                    przekopiowac jakies ciekawe infoki historyczne to bede wdzieczny- przeczytam w
                                    wolnej chwili do ostatniego przecinka i kropki. Jak chcesz- Twoja decyzja.

                                    Nie chcialbym rozmawiac jednak o innych, ktorzy mnie nie interesuja.

                                    To wszystko.

                                    Klaniam sie.

                                    M.S.
                                  • kardiolog Re: kardiologu, 16.01.06, 18:41
                                    Niby wszysto do mnie (patrz temat), a Ty z Mathausen rozmawiasz. Juz sam nie
                                    wiem co myslec:)

                                    kardiolog
                                    • menk.a Re: kardiologu, 17.01.06, 08:32
                                      tak, tak, rzeczywiście wygląda to dosyć podejrzanie, ale spokojnie: żaden
                                      wirtualny romans nas nie łączy;))
                                      • mathias_sammer Re: kardiologu, 17.01.06, 12:15
                                        Szkoda! ;) Zartuje oczywiscie. Jeli kazda kobieta, z ktora rozmawiam a nawet
                                        ktora lubie:9 mialaby miec ze mna romans to oznaczaloby ni mniej ni wiecej, ze
                                        jestem najwiekszym Don Chu.Juanem. NAwet ja mam ograniczenia fizyczne, nie
                                        mowiac o mentalnych , gdyz kocham tylko a iaz wlasna zone.

                                        Nie zyjemy na pustyni i ciesze, ze kardiooogu rozumiesz, bo ze rozumie menk.a
                                        to widze:)



                                        M.S.

                                        Skonczylem, 22 strony, kilka rzutow szklanym okiem na GW i ulatniam sie
                                        • mathias_sammer dopisek 17.01.06, 12:16
                                          Don Chu.Juanem Europy-rzecz jasna, za reszte niedowidzenstwa tyz sorki.

                                          M.S.
                                          • menk.a Re: dopisek 17.01.06, 12:27
                                            staram się czytać i rozumieć co czytam, ba czasem nawet myślę;))
                                            po raz kolejny zaśmiecam twój wątek;)
                                            • mathias_sammer Re: dopisek 17.01.06, 12:32
                                              Smiec kwiatuszku, smiec:))



                                              Musialem na chwile spojrzec po sasiedzku. Powiem szczerze, ze powinnismy
                                              pozwolic, zeby gwiazdy, ktore tworza forum "kobieta" zainstalowaly sie tam jako
                                              administrarotki cudzych mysli (swoich nie podejrzewam, chyba ze wprowadza znow
                                              oddzial siurow). Pozbawianie ich miejsca, ktore jest glownie z nimi
                                              identyfikowane byloby niedorzecznoscia- choc uwazam, ze Ty lepiej nadajesz sie
                                              do pelnienia roli. Mnie duzo bardziej posdola sie "poradnik domowy". tam sie
                                              przynajniej szczerze usmiechaja, wiec zaraz lypne na jakis kremik na
                                              wklesniecie do wewnatrz zmarch.



                                              A jabbur? Choc go lubie okazal sie jezykowym indolentem, ale to nie moj
                                              problem, ani tym bardziej Europy.

                                              Czy sloneczko u Ciebie tez swieci? U mnie pali jak tralala:)

                                              M.S.
                                              • menk.a Re: dopisek 17.01.06, 12:46
                                                nie wiem, nie znam się na FK i w związku z tym na szczęście nie wiem, co tracę
                                                nie pisząc tam, nie bywając, itd. nie...;)
                                                moze powinnam im się poprzyglądać?
                                                a to, że słońce świeci wnoszę po fakcie, iż latarnie nie świecą swym światłem,
                                                ale akulary przeciwsłoneczne są zbędne:P dzisiejsza wawa przypomina miasto
                                                królowej angielskiej;)
                                                dostaję cyber dreszczy po przeczytaniu tych "kwiatuszku", "słoneczko";PPPP
                                                • mathias_sammer Re: dopisek 17.01.06, 13:06
                                                  Bardzo slicznie napisalas, tylko prosze nie wchodz w szczegolowe opisy
                                                  warszawy. Napisz lepiej cos innego.



                                                  Tymaczasem zrobilem test zamist kowianeczki- na pewno jej sie spodoba!:)

                                                  Twój typ - szarmancki brutal jak Rhett Butler z "Przeminęło z wiatrem" (w tej
                                                  roli Clark Gable).

                                                  Spokojny związek to nie twoja bajka! Na ciebie działają typy ciemne, acz
                                                  eleganckie. Twój mężczyzna musi być stuprocentowym macho - silnym,
                                                  zdecydowanym, z głową do interesów, ale i z haftowaną chusteczką w butonierce.
                                                  Zupełnie nie pociągają cię faceci w powyciąganych swetrach, za których trzeba
                                                  płacić w restauracjach i torować im drogę w nieprzyjaznym świecie. Znasz swoją
                                                  wartość - to bardzo dobrze. Dobrze też, że nie szukasz dla siebie opiekuna ani
                                                  podopiecznego. Jednak twój wymarzony związek daleki jest od partnerstwa. To
                                                  raczej ciągła walka. Potrzebujesz tak naprawdę nie tylko ukochanego, ale i
                                                  sparing-partnera. Pamiętaj, że ciągła rywalizacja może nie wyjść na dobre
                                                  waszej miłości. Czasami lepiej odpuścić i udać słabą kobietkę, kompletnie zdaną
                                                  na ukochanego. Inaczej możesz skończyć jak filmowa Scarlett - sama!
                                                  • menk.a Re: dopisek 17.01.06, 13:10
                                                    cóż to za horoskop? sam z gwiazd czytasz czy może czytasz jakieś babskie
                                                    pisemka???
                                                    zaraz wyjdzie do wierzchu moja skorpionia przekorna natura:>>>
                                                  • mathias_sammer Re: dopisek 17.01.06, 13:29
                                                    Gwiazdy mi szepcza:)
                                                  • menk.a Re: dopisek 17.01.06, 13:48
                                                    mnie nic nie szepczą
                                                    przede mną ciemność, widzę ciemność
                                                    że oko wykol;)
                                                    idę stąd, bo za chwilę ktoś gotów podejrzewać o jakąś przyjaźń czy coś podobnego
                                                    a między nami nic nie było, oprócz prześcieradła:P
                                                  • mathias_sammer Re: dopisek 17.01.06, 13:55
                                                    Hmm, ciemnosc widziasz?:DDD

                                                    Musze juz isc. Trzymaj sie kwiatuszku:DDD

                                                    M.S.
                                                  • menk.a Re: dopisek 17.01.06, 14:21
                                                    opuszczam i żegnam
                                                    nie szukaj sensu i logiki
                                                  • mathias_sammer Re: dopisek 17.01.06, 15:03
                                                    Zdecyduj sie kwiatuszku i nie czytaj wszystkiego, co do Ciebie nie jest
                                                    napisane.

                                                    Albo masz ochote tutaj pisywac albo nie. Proste. Do niczego Ciebie nie bede
                                                    zmuszal, ani tym bardziej robil wyrzuty. Od czynienia wyrzutow sa inni:))))

                                                    M.S.
                                                  • menk.a Re: dopisek 18.01.06, 10:19
                                                    ok, bez urazy itp bzdurek;))
                                                  • kowianeczka Re: dopisek 18.01.06, 10:20
                                                    Podzielimy sie nim jakos, don't we...?:)

                                                    kowianeczka
                                                  • menk.a Re: dopisek 18.01.06, 10:24
                                                    hehehehhe ja ugodowa niewiasta jestem;)
                                                    MS pozwoli sobą rozporzadzać??? wielce bym się zdziwila
                                                  • mathias_sammer Re: dopisek 18.01.06, 13:14
                                                    Przeciez wiesz, ze zawsze bylem, jestem i bede Twoj:)

                                                    M.S.
                                                  • kowianeczka Re: dopisek 18.01.06, 15:43
                                                    Alez M.S. nie mozna tak pisac. Jeszcze inne damy uwierza, ze jestes poza wlasna
                                                    zona zajety i zrezygnuja z Twojej adoracji? Pan Bog nakazl sie dzielic:) zwsze
                                                    dziele sie z potrzebujacymi;)

                                                    Tymczasem polskie tlumaczenie sygnaturki (musialam odrobie scisnac, by mowa
                                                    rodzima sie zmiescila). Moze masz nawet oryginal, ale nie szukaj.Pozostaniemy
                                                    przy tych dwoch wersjach.

                                                    kowianeczka
                                                  • kowianeczka Re: dopisek dopisku 18.01.06, 16:23
                                                    ja naprawde nie chce byc Twoja ukochana:)narzeczy kowianeczka. Smutne jest to,
                                                    ze nie musze nic robic, wszystko jest za mnie zrobione i napisane- nawet moje
                                                    wlasne intencje:)))

                                                    A swoja droga skoro juz przeczytalam inne wpisy z magla, rowniez te o
                                                    wysmiewaniu Twoich podchodow;) to musze zadac Ci jedno pytanie: skoro juz sam
                                                    nie mozesz zniesc obecnosci niektorych uroczych dzierlatek, o czym otwarcie
                                                    piszesz, to dlaczego siedzisz z nimi dzien i noc? Dlaczego sam nie wyjedziesz
                                                    na weekend? Nie znajdujesz w sobie sily, a oczekujesz tego od nich?

                                                    Pytam z ciekawosci, bo mnie ten temat akurat nurtuje. Nie mam zamiaru Ci
                                                    dopiekac, przynajmniej dzisiaj.

                                                    Nie mozesz oczekiwac od kogos zrobienia tego, czego nie mozesz zrobic sam. To
                                                    tak jak w pracy: jesli chcesz by pracownik nauczyl sie czego od Ciebie musisz
                                                    mu pokazac jak to sie robi.

                                                    Mam nadzieje, ze rozumiesz o czym mowie.

                                                    kowianeczka
                      • mathias_sammer Re: kardiologu, 16.01.06, 10:45
                        No jak nie kochac Pani Profesor?

                        M.S.

                        PS jak weekend? U mnie aktywny rodzinnie i towarzysko.
                      • mathias_sammer w sumie smutna historia 16.01.06, 23:19
                        Bede mial do Ciebie prosbe o rade przy nastepnym spotkaniu. Tak sie zlozylo, ze
                        przejrzalem na oczy. Otoz poznalem przed kilkoma laty pewnego faceta.
                        Kumplowalismy sie troche, ale pozyczylem mu pieniadze, nie oddal i mnie
                        wkurzyl:). Potem oddal , ale bez procentow i jakos mi przeszkadzalo, bo ja
                        jestem lichwiarz i te pare groszy to przeciez skarb:). Gostek mieszka
                        niedaleko. Przyjrzalem mu sie ostatnio, w warzywniaku, hipermarkecie i wiesz
                        co? On nie jest taki za jakiego go wczesniej uwarzalem, lub jak o nim mowia
                        ludzie. Moze to nie najlepszy mieszkaniec bloku, ale chlop calkiem do rzeczy,
                        rozsadny, inteligentny, oczytany, wyksztalcony, dosc trzezwo patrzacy na zycie
                        i otaczajacy go swiat. Rzecz w tym, ze tak sie wpierd.olil, ze nawet nie
                        wiedzialem. Szkoda mi go troche, bo nie sadzilem, jakie zasrane zycie chlopu
                        zgotowal los. W sumie podziwam go za silna wole, bo ja na jego miejscu chyba
                        strzelibym sobie w leb albo zapilbym sie z rozpaczy.

                        no i nie wiem, czy powinienm podjesc do niego i przeprosic, go, ze zle o nim
                        myslalem i ze popelnilem blad w ocenie? On nie jest tym czlowiekim, co przed
                        laty.

                        Co mi radzisz? Gotowy jestem przyznac sie do pomylki.

                        A teraz juz ide spac.

                        M.S.
                        • mathias_sammer Re: w sumie smutna historia 16.01.06, 23:20
                          Uwazalem, kurcze:)
                  • mathias_sammer Re: kardiologu, doktorku:) 16.01.06, 15:11
                    walnalem juz 13 stron raportu, do wieczora musze jeszcze drugie tyle albo i
                    wiecej, a wena z glodu mnie opuszcza. nie ma przepros, przerwa na jablko i do
                    roboty.

                    M.S.

                    Do roboty! (byla taka socjalistyczna piosenka:))
                    • mathias_sammer Re: kardiologu, doktorku:) 16.01.06, 15:37
                      Zjadlem juz jablko i wciaz jestem glodny:(((((

                      fuj teufel!:)

                      M.S.
                      • mathias_sammer Re: kardiologu, doktorku:) 16.01.06, 17:23
                        Forum nie chodzi, sam juz nie wiem.

                        Poza tym zjadlem jablko anie lubie jablek, mialem jeszcze jogurt, tez zjadlem,
                        popilem wszystko woda gazowana i teraz jest mi niedobrze:/

                        Gdybym mial tak odzywiac sie codziennie to chudlbym w tempie 1kg dziennie :)

                        Niedobrze mi w buzi, fuj.:) i kreci mi sie wglowie od swiatla monitora.

                        Nie moglbym zostac informatykiem

                        M.S.
                        • kardiolog Re: kardiologu, doktorku:) 16.01.06, 18:39
                          Jak Cie znam to ozarles sie jakiegos china pfanne za 3 euro i nie chce ci sie
                          dalej pracowac?:)


                          Poplumkam chwile za Ciebie a potem pojde, by nie kusic losu. Chleb do domu
                          kupiles przed zamknieciem budki?
                          kardiolog
                      • kardiolog Re: kardiologu, doktorku:) 16.01.06, 18:40
                        w Twoim wieku nie jada sie juz jablek. Wursta zjedz.

                        kardiolog
                        • mathias_sammer Re: kardiologu, doktorku:) 16.01.06, 23:00
                          Kardiologu, chyba mnie nie zrozumiles wiec dodam. Ja nie rzucam slow na wiatr.

                          Moje z Toba rozmowy sa nasze- jesli masz problem zaniechaj- jesli lubisz bawic
                          sie w pogaduszki ze mna to bedziemy gaduzskowac.

                          A terz bedzie cos ostrzej- jak ja z Toba lub Ty ze mna rozmawiamy powinno byc
                          nasza sprawa, chyba, ze wstrzymujesz sie od odpowiedzi. Jesli znow zobacze jak
                          ktos a raczej cos smie komentowac jakimi metodami rozmawiam nie recze za siebie.

                          Wyrazilem juz dzis opinie nt. Nie musze sie chyba powtarzac

                          Tyle w kwestii czysto formalnej.

                          Dobranoc.

                          M.S.
                    • kardiolog Re: kardiologu, doktorku:) 16.01.06, 19:12
                      Pewnie dzis juz wile nie napiszesz, zalezy ile masz do konca. Moze chociaz
                      napisze ze 2-3?:)

                      Co do wyborach miss, o ktorych wspominales to widze, ze niektorzy nie
                      wytrzymali braku komlementow z poza kolka i zglosili wlasna kandydature. Jak
                      nisko? Nisko:)
                      • kardiolog Re: kardiologu, doktorku:) 16.01.06, 19:13
                        wiele i sz, polykam czesci slow- zle wrozy:)))

                        kardiolog
                        • mathias_sammer Re: kardiologu, doktorku:) 16.01.06, 21:46
                          16 stron wiecej nie dam rady.Uff.

                          M.S.
                          • mathias_sammer Re: kardiologu, doktorku:) 16.01.06, 22:38
                            Postukalem w w klawiaturke, zaswiecilem swiatelko , potuptalem tu i owdzie
                            (kakalaki uciekly:). Ide spac.

                            Trzymaj sie doktorku, do nastepnego!:)

                            M.S.
    • mathias_sammer Re: Dojrzalosc... 11.01.06, 14:34
      Mowilem, ze niemma poslkiej telewizji. zobacz co stracilem dzisiaj:) (widzisz
      pewna sypotmatycznosc?:DDD

      A w przerwie reklamy lekarstw, ktore wypelniaja okolo 80 czasu reklamowego.

      Mozna sie tableteczka posilic:)





      TVP 1 2006-01-11


      14:15 Rzeczy i ludzie - Gerlinde Boehm , Niemcy/Francja 2002 , 30 min.
      15:55 Był taki dzień - 5 min.
      17:20 Reporterzy non stop - 10 min.
      22:30 Był taki dzień - 5 min.
      23:10 Tu i teraz - Film dokumentalny , Polska 2005 , 25 min.



      TVP 1 2006-01-12


      01:45 Słowo pisane - Sang-Ho Han , Korea Południowa 2003 , 25 min.
      02:10 Był taki dzień - 10 min.



      TVP 2 2006-01-11


      17:45 SOS, czyli Sami O Sobie - 10 min.



      TVP 2 2006-01-12


      00:10 Korzenie konfliktu - Film dokumentalny , Wielka Brytania 2003 , 50 min.



      Polsat 2006-01-11


      07:05 Interwencja - 25 min.
      16:10 Interwencja - 20 min.



      TVN 2006-01-11


      06:10 Uwaga! - 10 min.
      11:05 Usterka - 30 min.
      13:10 W-11 - Wydział Śledczy - Polska , 35 min.
      17:00 Uwaga! - 15 min.
      18:25 W-11 - Wydział Śledczy - Polska , 35 min.
      19:45 Uwaga! - 25 min.



      TVN 2006-01-12


      00:40 Uwaga! - 20 min.



      TV 4 2006-01-11


      12:35 Port lotniczy - Wielka Brytania , 25 min.
      22:10 Detektor - raport Czwórki - 30 min.



      TV Polonia 2006-01-11


      05:10 Skamandryci - Film dokumentalny , Wiktor Skrzynecki , Polska 1995 , 30
      min.
      10:30 Świadkowie nieznanych historii - 35 min.
      11:05 Skamandryci - Film dokumentalny , Wiktor Skrzynecki , Polska 1995 , 25
      min.
      11:30 Młode rekiny - Lidia Duda , Polska 2004 , 30 min.
      13:25 Bez granic - Krzysztof Kownas , Polska 2005 , 30 min.
      13:55 Kochaj mnie - Athena Sawidis, Grzegorz Siedlecki , Polska 2005 , 25
      min.
      22:15 Wybór należy do Ciebie
      • mathias_sammer Re: Dojrzalosc... 11.01.06, 14:35
        Czyli w odpowiedzi na podrygi dziennikarskie "mojego pupilka" :):

        "Jak pan taki kram" czy tez "jaki kram taki pan", zapomnialem juz jak to
        leci:)))
        • mathias_sammer kardiologu 11.01.06, 15:43
          mam sie przelogowac? Bedzie nas wiecej watku. Buhahahahaha!

          leniwy i leciwy , ale jak zawsze w dobrym humorze dziad M.S.
    • mathias_sammer WM2006 11.01.06, 15:56
      Ech, juz zacieram rece! Przez moj dom znow przegalopuje stado kibicow, a niech
      tam, zona posprzata i ugotuje:)

      Juz od wczoraj bebnia
      WM-Stadien
      Schäuble warnt vor Hysterie

      Der sportpolitische Wirbel um die Sicherheit der zwölf WM-Stadien hat den
      Bundestag erreicht. Der Sportausschuss des Parlaments forderte die WM-
      Organisatoren zu einem "runden Tisch" auf. (11.01.2006, 15:32 Uhr)

      Hamburg/Berlin -Der Sportausschuss des Parlaments wird am 18. Januar über die
      von der Stiftung Warentest in einer Studie aufgelisteten Sicherheitsmängel
      beraten und dazu Vertreter der Bundesregierung als Berichterstatter einladen.
      Peter Danckert (SPD), Vorsitzender des Gremiums, forderte am Mittwoch das WM-
      Organisationskomitee (OK) zu einem «runden Tisch» über die Konsequenzen für die
      Sicherheit der Arenen auf.
      Das WM-OK zeigte sich offen. «Der erste Schritt aber muss jetzt die ruhige,
      offene, sachorientiere und intensive Analyse der Studie für jedes einzelne
      Stadion sein», sagte OK-Sprecher Jens Grittner der dpa.

      Zum Thema
      WM-Stadien: Berlin und andere Verlierer
      Kommentar: Hört auf die Spielverderber
      "Programmierte Katastrophe": Gespielt wird trotzdem
      Wissenschaftler: "Die Menschen sind gefangen"
      Sicherheit: Die Anforderungen der Fifa
      Fotostrecke: Die zwölf WM-Stadien
      Online Spezial: WM 2006


      Der SPD-Politiker Danckert äußerte zugleich einen bösen Verdacht: Er frage sich
      bei manchen Fußball-WM-Stadien, «ob die Bauprüfung ernsthaft durchgeführt wurde
      oder ob die Behörden lediglich gut bewirtet wurden», sagte er der «Berliner
      Zeitung».

      Die Stiftung Warentest hatte am Dienstag Sicherheitslücken in den WM-Arenen
      aufgelistet und bei vier Stadien sogar von «erheblichen Sicherheitsmängeln»
      gesprochen. Nach ihrer Einschätzung könnten einige Stadien im Fall einer
      Massenpanik zur tödlichen Falle für die Zuschauer werden. Das
      Organisationskomitee der WM reagierte zunächst empört und betonte, alle Arenen
      seien sicher.

      Der für den Sport verantwortliche Bundesinnenminister Wolfgang Schäuble (CDU)
      sprach sich erneut dafür aus, die Sicherheit der Stadien noch einmal in
      einzelnen Punkten zu überprüfen. Gleichzeitig warnte er vor Hysterie. Der
      nordrhein-westfälische Innenminister Ingo Wolf (FDP) sprach von unnötiger
      Aufregung. Sollte es Anlässe geben, etwas zu verbessern, werde man das tun,
      sagte er am Mittwoch im Deutschlandradio. «Wir verfeinern unsere
      Sicherheitskonzepte ständig, so dass es ein völlig normaler Prozess ist.»

      Zur Brisanz der Sicherheitsmängel sagte Danckert dem TV-Sender «N24»: «Wir
      können die Augen nicht verschließen. Wir müssen das ernst nehmen, was da
      gemacht worden ist. Denn wenn wir nichts machen würden, dann wären wir ja in
      der Situation, dass wir uns hinterher, sollte wider Erwarten da ein
      schreckliches Unglück passieren, alle schwerste Vorwürfe machen müssten.»

      Der SPD-Politiker unterstrich, der Bund müsse trotz fehlender Zuständigkeit
      alles unternehmen, damit die Sicherheitslücken geschlossen werden. «Bis zur
      Fußball-WM ist noch genügend Zeit, die festgestellten gravierenden Mängel bei
      Brandschutz, bei den Fluchtwegen und den Evakuierungsmöglichkeiten
      abzustellen.»

      Der Tageszeitung «Die Welt» sagte er, zur Beseitigung der Sicherheitsmängel
      müsse auch der Bund beitragen. Er habe zumindest für das Berliner
      Olympiastadion und das Leipziger Zentralstadion eine gewisse
      Verantwortung, «weil sie erst vor kurzem mit mehreren Millionen Euro Steuergeld
      saniert worden sind». Minister Schäuble schlug vor, dass das
      Organisationskomitee der WM, das Bundesbauministerium und die lokalen Behörden
      die Ergebnisse der Sicherheitsstudie der Stiftung Warentest gemeinsam
      überprüfen.

      Besonders im Fokus stehen nach wie vor vier Arenen: Das Olympiastadion in
      Berlin, in dem am 9. Juli das Finale stattfindet, die Veltins-Arena in
      Gelsenkirchen und das Zentralstadion in Leipzig haben laut Studie «erhebliche»
      Baumängel, weil die Zuschauer wegen fehlender Fluchttore im Notfall nicht auf
      das Spielfeld laufen können. Durch drängende Menschen könne «innerhalb
      kürzester Zeit ein so hoher Staudruck entstehen, dass sogar eisenarmierte
      Betonmauern nachgeben», hieß es. Das Fritz-Walter Stadion in Kaiserslautern
      habe «erhebliche Mängel» beim Brandschutz. Acht Arenen haben laut der
      Studie «erhebliche» oder «deutliche» Sicherheitsmängel.

      WM-OK-Chef Franz Beckenbauer hatte schon vor der Veröffentlichung heftigste
      Kritik an der Studie geäußert. «Also ganz ehrlich, mir reicht's jetzt mit
      diesem Heer der Besserwisser und Wichtigtuer, die sich über die WM profilieren
      wollen», sagte der OK-Präsident in einem Interview der «Bild»-Zeitung.
      Mit «solchen Nörgeleien» hätte Deutschland vor sechs Jahren die WM nie
      bekommen. (Von Klaus von Elmpt, dpa)
    • mathias_sammer ja i Ty 11.01.06, 16:16
      Tworze kolejna galazke naszego drzewka dojrzalosci.



      Kowianeczko- spojrz jak cudowna para z nas moze byc:) Nawet Gazetka Wyborcza
      nas o tym przekonuje:)))

      SKORPION - SKORPION






      Przygotowane we współpracy z www.wrozka.keys.pl 01-07-2005, ostatnia
      aktualizacja 01-07-2005 11:43



      Czeka was bardzo gorący, ale nie koniecznie spokojny związek. Macie podobne
      temperamenty i sposób okazywania uczuć. Obydwoje jesteście silni, emocjonalni,
      pełni pasji, zaradni materialnie, ale też zaborczy i zazdrośni. Zranieni nie
      zapomnicie krzywd, pamiętacie je bardzo długo. To może być bardzo uciążliwe.

      Będziecie walczyć o dominację w związku, a przy waszej wybuchowości może ciągle
      dochodzić do nieporozumień. Żadne z was nie będzie chciało ustąpić. Przy
      podobnych ambicjach będziecie ze sobą rywalizować.

      W sprawach prywatnych czeka was wiele gorących i namiętnych chwil. Tak naprawdę
      możecie godzić się w sypialni.
      • mathias_sammer Re: ja i Ty 11.01.06, 16:28
        Kowianeczko bylas na urodzie? To wejdz w wolnej chwili. Wprawdzie nie czytasz
        babskich magazynow, ale co ci szkodzi niekiedy zajrzec?:) Porzadkowy jest tam
        spolecznym:))))

        M.S.
        • mathias_sammer Re: ja i Ty 11.01.06, 16:36
          Hihi, zaraz swoje bejbi w postaci dzina zamkna w butelce Alladyna.

          Tfu! Kowianeczko, poszukamy moze innych ascendentow?

          M.S.
          • mathias_sammer Re: ja i Ty 11.01.06, 16:39
            Nim doszedlem (jak nalezy) do poradnika domowego rzuclo mnie w bok zdjecie. No
            prosze, popatrz na problemy, na jakie pani musiala odpisywac:





            Seksuolog Ewa Żeromska radzi
            Ewa Żeromska zajmuje się edukacją seksualną młodzieży, terapią seksuologiczną,
            poradnictwem w audycjach radiowych i telewizyjnych, a także na łamach prasy,
            m.in. "Poradnika Domowego". Jest autorką specjalistycznych publikacji
            dotyczących życia intymnego oraz współautorką książek pt. "Kobietą
            być", "Mężczyzną być".




            Porady seksuologa



            Po ślubie (trzy lata temu) mój partner stracił zainteresowanie seksem. Daje się
            namówić na współżycie raz na dwa, trzy miesiące. Co robić? Mam 27 lat, potrzeby
            seksualne i... chcę mieć dzieci. (12-12-2005 00:00) »

            Co zrobić, jeśli w czasie stosunku przerywanego nastąpił wytrysk, bo partner
            nie zdążył przerwać? (12-12-2005 00:00) »

            Nie jestem w stanie osiągnąć orgazmu podczas samego stosunku - potrzebuję do
            tego pieszczot łechtaczki. Czy można coś na to poradzić? (12-12-2005 00:00) »

            Kochając się z moim chłopakiem, boję się, że on we mnie utknie, że się
            zakleszczymy i będziemy musieli wzywać pomoc. Słyszałam taką historię i nie
            mogę sobie wyobrazić nic bardziej upokarzającego. Czy to rzeczywiście możliwe?
            (12-12-2005 00:00) »

            Moja dziewczyna mówi, że rzadko osiąga orgazm. Boję się, że to moja wina - że
            za szybko kończę (nasze stosunki trwają 4-10 minut) (11-10-2005 00:00) »

            Jesteśmy dobrym małżeństwem, 14 lat po ślubie. Jednak od 4 lat w ogóle nie
            uprawiamy seksu. Czy to źle? (11-10-2005 00:00) »

            Mam 45 lat. Kilka miesięcy temu stwierdzono u mnie stan przedzawałowy. Czy
            uprawianie seksu jest dla mnie bezpieczne? Czy nie doprowadzi do zawału? (11-10-
            2005 00:00) »

            Mam 21 lat, a moja siostra 16. Ostatnio opowiedziała mi z dumą, że ma już za
            sobą doświadczenia seksualne (zdobyte na jakiejś imprezie). Jestem przerażona.
            Jak powinnam zareagować? (11-10-2005 00:00) »

            Dlaczego seks z rówieśnicami (mam 22 lata) niespecjalnie mi wychodzi, a z
            kobietą o dziesięć lat starszą wszystko się udaje? (12-08-2005 08:00) »

            Już któryś raz z kolei przyłapałam się na fantazjowaniu o seksie z kobietą. (12-
            08-2005 08:00) »

            Po ciąży stałam się gruba i nieatrakcyjna. Mąż przestał się mną interesować,
            nie inicjuje już intymnych zbliżeń. (12-08-2005 08:00) »

            Czy kobiety mają możliwość przeżywania tzw. orgazmu wielokrotnego? (12-08-2005
            08:00) »

            Mój mąż lubi szybki seks, tzw. szybkie numerki w różnych miejscach i pozycjach.
            (17-06-2005 13:20) »

            Słyszałam, że mężczyźni bardzo lubią miłość francuską, mnie jednak taki seks
            wydaje się wyuzdany i zboczony. (17-06-2005 13:19) »

            Mieszkamy w kawalerce z trzyletnim synkiem. Wcześniej, gdy dziecko było
            mniejsze, seks nie stanowił problemu. (17-06-2005 13:05) »
            • mathias_sammer Re: ja i Ty 11.01.06, 16:49
              Kochanie, przeczytaj co przed nami i co jeszcze ze mna Cie czeka:)

              Oto wynik testu z poradnika domowego na najlepszego kochanka:)

              "Eksperymentatorka
              Bawisz się seksem i czerpiesz z tego taką radość, jak dziecko ze stawiania
              babek w piaskownicy. Lubisz nowości - z ochotą testujesz nowe pozycje i z
              wypiekami na twarzy czytasz kolejne rozdziały Kamasutry. Nie można więc
              powiedzieć, byście z ukochanym nudzili się w sypialni. To wielki plus waszego
              związku - potraficie się ciągle czymś zaskakiwać, robić sobie niespodzianki.
              Ale... Czasami pogoń za nowościami, ciekawostkami, przysłania wam to, co w
              seksie najważniejsze - bliskość dwojga kochających się ludzi. Nie zaszkodzi,
              jeśli do tej mieszanki namiętności i znajomości ars amandi dodacie szczyptę
              uczucia. Wtedy seks przestanie być tylko gimnastyką. I okaże się, że nie trzeba
              wcale na siłę go urozmaicać, by osiągnąć prawdziwą ekstazę!
              • mathias_sammer PS 11.01.06, 16:50
                o uczuciach oczywiscie nie moze byc mowy:)To dobre dla zony:)))

                M.S.
                • mathias_sammer Re: PS 11.01.06, 16:52
                  Dodalem poradnik domowy do moich najukochanszych for:), a teraz musze juz isc i
                  tym optymistycznym akcentem zakonczyc moje Ciebie podrywanie:)

                  Licze, ze wkrotce przyniesiesz mi garsc weny, ktora wykorzystam do nastepnych
                  wpisow. Przepisywanie ksiazki bede dalej kontynuowal.

                  Buzienki moj skorpioniku:)
                • kowianeczka Re: PS 12.01.06, 00:32
                  Mathiasie zauwazyles, ze administratorzy spoleczni tak przejeli sie swoja rola,
                  ze siedza w neciei o 0.30 i wycinaja posty, hihi. Ale cudne zycie.)))

                  Dobranoc pchly na noc

                  karaluchy do szczypawki

                  a zabawki do poduchy
                  • mathias_sammer Re: PS 12.01.06, 12:11
                    Od tego sa, moj kwiatuszku.



                    M.S.
            • kowianeczka Re: ja i Ty 12.01.06, 00:15
              Wiesiu, serdecznie pozdrawiam Cie z tego miejsca, moj maz tez Cie pozdrawia
              tylko mniej i mowi, zebys nie byl takim Wiesiem:). A poza tym to slyszalam, ze
              Twoja dziewczyna mnie chyba nie lubi?:)))) Podobno za bardzo mnie
              komplementujesz? Prawda to?:))))

              Prosze o zaprzestanie komplementowania mnie a zaczecie komplementowania swojej
              dziewczyny, dobra?

              Ja tu mam przystojnego meza obok siebie od komplementowania (powiedzial, ze mam
              cos z glowa i ze jestem taki sam Wiesiek jak ta reszta):)))

              kowianeczka
    • mathias_sammer Re: Dojrzalosc... 16.01.06, 23:22
      Wiesz, tak spojrzalem jeszcze raz na tytul watku i odjalem decyzje. Przeprosze
      go nie czekajac na Twoje rady. To moja dojrzalosc i odpowiedzialnosc.

      M.S.
      • mathias_sammer Re: Dojrzalosc... 16.01.06, 23:31
        Zrobilem to choc z fullem literowek.

        mam nadzieje, ze zrozumie intencje.

        Jakos mi lepiej.
        • kowianeczka Re: Dojrzalosc... 18.01.06, 10:13
          Witaj smutny Plastusiu,

          wystarczy, ze mnie chwile nie ma, a Ty juz uganiasz sie za spodniczkami? Czy
          nie zaspakaja Cie jedna realna super zona i i jedna niezwykle cierpliwa,
          toperancyjna i wyjatkowo wirtualnie udana narzeczy-kowianeczka?

          Chcialabym, abys kontynuowal nowa "Dojrzalosc" bardziej historycznie, ksiazkowo.

          Jesli chcesz prowadzic -kroniki dziennie- zaloze dla Ciebie oddzielny watek,
          dobrze? Tam sie wpisuj:)

          Tymczasem chwile poczytam i wracam do zasypanej sniegiem rzeczywistosci.
          Przeczytalam dwa, moze trzy artykuly (m.in. Twojego faworyta redaktora, ktory
          w dzisiaj jest calkiem obiektywny.)

          kowianeczka
          • mathias_sammer Re: Dojrzalosc... 18.01.06, 13:13
            Same kwiatuszki dzisiaj:)

            Sie robi, zaraz tam podreptam. Dzis bedzie krotko.

            M.S.
    • mathias_sammer jeszcze w sprawie nieistnienia 17.01.06, 13:54
      Moje ka-ka-laki (kkowianeczko i kardiologu).



      Mozecie wyjasnic mi pewien fenomen, bo ku.rwa nie rozumiem. Zarzeka sie, ze nie
      istnieje dla tej osoby i lazi za mna? Gdzie tu sens i logika?

      Ja w przeciwienstwie do rzucania slow nigdzie nie napisalem, ze nie istnieje
      dla mnie.
    • mathias_sammer Re: Dojrzalosc... 22.01.06, 12:03
      W gazetkach podaja gg Lecha Walesy i to, ze pisuje na forach dyskusyjnych. GG
      wpisalem do swojego kajetu gg, wiec jesli bedzie obecny i ja tez to mu cos
      wysle, a na forach nie wiem. Pewnie jest zalogowany pod wlasnym nazwiskiem, ale
      czy to on?

      M.S.
      • kowianeczka Re: Dojrzalosc... 23.01.06, 08:25
        Jesli chcesz przylaczyc sie do wartosciowej inicjatywy wpisz w sygnaturke
        ponizszy adres.


        peaceiran.blogspot.com//
        kowianeczka
    • mathias_sammer "cokolwiek czynie sobie czynie! 22.01.06, 12:18
      Do nieba

      Po wiersz tak prosty ze kazdy zrozumie
      po krzyzyk zwykly wystrugany z drzewa
      po wiare juz pewna bo dowodow nie ma
      po szczescie bez rozglosu pieniedzy chleba
      biedroneczko lec do nieba

      ks. Jan Twardowski , 1997
      • kowianeczka Re: "cokolwiek czynie sobie czynie! 23.01.06, 07:55
        Moze Twoi Niemcy chcieliby poczytac..?
        www.merlin.com.pl/frontend/towar/24462
        pograzona w smutku
        ale szczesliwa ze zyl
        kowianeczka
    • mathias_sammer co miec chcesz na tzw "zawsze"? 22.01.06, 12:32
      Kowianeczko i kardiologu,

      istnieja rzeczy, ktorych nie mozemy sie pozbyc lub tez , ktore chcielibysmy
      miec. Wiersze ks. Twardowskiego naleza wlasnie do tego zbioru. Ale sa tez male
      radosci. Obejrzalem wczoraj film www.biograph-online.de/info.php?
      id=119378 .Jesli bedzie na DVD kupie i wzbogace zbior.

      Wpisujcie Wasze "miec na zawsze"

      M.S.
      • mathias_sammer Do Ciebie 22.01.06, 13:03
        Skonczylem wlasnie mala robotke, przeczytalem jeszcze kilka stronek. Wiem, ze
        zajrzysz, zawsze zagladasz. Przeczytalem kilka komunikatow do mnie. Milo mi.

        Nie bardzo wiem, co odpowiedziec. Ja? Niezmiennie w zaleznosci od czasu i
        mozliwosci. Co do Ciebie- znam tylko jedna odpowiedz: "Pokaz mi swoich
        przyjaciol a powiem Ci kim jestes".



        Klaniam sie,

        M.S.
        • kowianeczka Re: Do Ciebie 23.01.06, 07:52
          Z przyjemnoscia Mathiasie. Moi przyjaciele to wspaniala ludzikownia- na pewno
          bylbys nimi zachwycony!



          kowianeczka
      • kowianeczka Re: co miec chcesz na tzw "zawsze"? 23.01.06, 07:53
        A na ten tam oj Twoj festiwal wybierasz sie? Oby ekrany w kinach nie
        pozamarzaly (moze ociepli sie nieco)

        kowianeczka
      • kowianeczka Re: co miec chcesz na tzw "zawsze"? 23.01.06, 08:01
        Gdy czytasz "Heban" Ryszarda Kapuscinskiego, a w nim opisy, iz caly majatek
        wielu afrykanskich rodzin stanowia garstka ryzu a raczej garnek jego do
        gotowania i olbrzymi dramat, gdy garnek mimo nocnego przy nim czuwania
        zostanie ukradziony, wowczas odpowiadanie na powyzsze pytania mija sie z celem.
        Traca przeciez nieprawdopodobna pycha i zadza konsumpcji, ktora nas przezarla
        do cna.

        Materialnie nie ma rzeczy, bez ktorych nie moglabym sie obejsc, ale faktem
        jest, ze nie chcialabym rezygnowac z niektorych, jesli nie musialabym.

        kowianeczka



        Ps poczytam jeszcze prase i jak zdaze to napisze komentarz do fajnej
        ksiazki/albumu, ktory kupilam.
    • mathias_sammer nie trzeba slow 27.01.06, 14:29
      |i|für J.R.
      • mathias_sammer Re: nie trzeba slow 27.01.06, 14:34
        Jednak pozegnam i na polskich stronach:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka