3promile
13.01.06, 12:04
Otóż
Ja zdaję sobie sprawę, że szanowni Twacze, nawet jeśli w jakikolwiek sposób
przejawiają zainteresowanie polityką rodzimą, to owo zainteresowanie starannie
ukrywają (o ile my, czyli Alzheimer i ja, się nie mylimy, to pojawił się jeden
brajnowy wątek polityczny pod jakże intrygującym tytułem), ale dzisiaj z rańca
dopadło mnie niemal zapomniane uczucie ssące - tęsknota za choćby
najmarniejszym skrawkiem literatury niskiej, czyli SF.
Jak przez mgłę widzę teraz siebie w latach osiemdziesiątych, kiedy w onej SF
nurzałem się z zapamiętaniem. Ktoś kiedyś dopisywał teorię, że polski fenomen
popularności SF brał się z ekspiacji politycznej - te wszystkie "Fantastyki",
"Kroki w nieznane", "Stało się jutro" itd. były takim podręcznym wehikułem dla
tych, którzy mieli ochotę albo i nawet przymuszeni byli choć na chwilę
wyemigrować z peerelowskiej beznadziei.
No i po ostatnich sejmowych spektaklach dopadło mnie deja vu...
Promil niemal na walizkach
PS. Czy ktoś ma jakieś doświadczenia z Nową Zelandią?