17.01.06, 12:41
Alez tu dzisiaj cisza... Nikomu sie nie chce rozmawiac, prowokować,
ironizowac? Chmury was tak przygniotły czy wizja kolejnej kampanii wyborczej?
Bo mnie i jedno i drugie...
Pochwalę sie tylko swoją zatrwazajaca błyskotliwoscią. Odkryłam właśnie ze
moge zmienic kolorystyke forum!!! A tak mi sie cos kojarzy ze te prostokaciki
to juz od dosc dawna widnieja na dole strony...

Teraz mam żółciutkie. Śliczności.
Obserwuj wątek
    • stephen_s Re: Śpicie? 17.01.06, 12:51
      Mnie przygniotła wizja tego, że jutro mam rozmowę kwalifikacyjną w sprawie
      pracy... W takim miejscu i takiej porze, że chyba będę musiał o 5 rano wstać,
      by tam zdążyć...

      Nie mówiąc o tym, że moi rodzice tak się tą możliwością pracy nakręcili, że
      boję się pomyśleć, co się stanie, jeśli tej pracy nie dostanę...
      • monikaannaj Re: Śpicie? 17.01.06, 12:54
        Stefan - a TY chcesz dostac te pracę? Zrób wszystko co możesz, zeby ja dostac i
        nie bój sie - w najgorszym wypadku nic sie nie zmieni.
        Rodzicami sie nie przejmuj, poradzą sobie.
        • stephen_s Re: Śpicie? 17.01.06, 12:58
          Właśnie w tym problem, że nie wiem, czy chcę ją dostać... Mam pewne
          wątpliwości, czy mi ona pasuje. Z drugiej strony, znajomi mówią, że zawsze mogę
          tam pracować, a szukać czegoś innego... i lepsze to, niż siedzenie w domu.

          A co do rodziców, to jak wczoraj przyznałem się do tych wątpliwości, to
          spotkałem się z takim atakiem furii, że normalnie się boję teraz :\\\ Znam
          moich rodziców - jeśli nie dostanę tej pracy, to znowu będą gadać, że to na
          pewno moja wina... A jeśli jej sam z siebie nie przyjmę, to pewnie mnie z domu
          wywalą :(((
          • grzespelc Re: Śpicie? 17.01.06, 14:48
            Znam to. Nie przejmuj się. Pracę przyjmij. Szukaj następnej (dyskretnie).
            Powodzenia.
      • isma Re: Śpicie? 17.01.06, 14:22
        Super!!!!!!!!!!!
        Sciskam kciuki!!!!!!!!!!!
        • a000000 Re: Śpicie? 17.01.06, 15:11
          Nie śpię, nie śpię, KURNA byłam w urzędzie skarbowym. Zanieść PIT-a i po
          informacje. Jakież tam guły pracują, nie miały pojęcia o co pytam.
          U nas klientów przyjmują na dole, miłe uprzejme i nieświadome panie. Przy
          schodach bramka i cerber w mundurze. Dalej trzy piętra Bardzo Mądrych Osób, do
          których trzeba mieć przepustkę.
          Ponieważ pani w okienku nie zrozumiała pytania, kazała do pokoju 218. Cerber nie
          zareagował jak mu wrzasnęłam: pokój 218! W pokoju pani zajęta czymś pod
          biurkiem: Janka, to ty? Nie, to ja - odpowiedziałam. Pani posłuchała
          wyjaśnienia ogólnego i mówi: pokój 207. Poczłapałam do 207. A tam niespodzianka:
          smoczyca w spódnicy. Jak bazyliszek zasyczała: a pani to skąd się tu wzięła?
          Jak to skąd? Z dołu! - odparłam. Jak się pani tu dostała??? wykrzyczała jejmość.
          A ja na to z miną przygłupa - schodami. A gdzie przepustka? zapytało babsko. Nie
          wiem! - chyba byłam bezczelna. Chyba baba się zorientowała że przeholowała, bo
          zapytała: w jakiej sprawie. Ja na to: mam konto IKE - indywidualne konto
          emerytalne...tu mi przerwała i syczy: emerytury pokój dalej. Ja jej na to: ależ
          ja nie mam emerytury. Baba wybałuszyła oczy i sie drze: to z czego sie pani
          utrzymuje? Ja widząc że się robi śmiesznie odpowiadam: mąż mnie utrzymuje.
          Urzędniczka przy sąsiednim biurku przerwała pisaninę i znieruchomniała. Mnie
          ogarnął śmiech, urzędniczkę najwyraźniej strach, a babę furia. Zaczęła sie
          litania, jak to klienci chodzą sobie po urzędzie, o różne rzeczy pytają, a
          przecież ona nie ma czasu.... no i dlaczego wszyscy do niej a nie do innych
          pokoi. Ja jej na to, że tu mnie skierowano. Baba nadal swoje ble ble. A ja już
          głosem wielkim: proszę mnie skierować do osoby, która się zna na podatkach
          giełdowych. Zaskoczone babsko: 209.
          W 209 długo wyjasniałam sytuację, zanim pani sobie uporządkowała dane, o które
          pytałam. Dowiedziałam się, że procedur nie ma i każdy indywidualnie na pismie
          występuje do naczelnika, nakleiwszy na pismo znaczek skarbowy za 5 zł. Ale ta
          już była uprzejma i chętna do współpracy, bo nawet zwróciła mi uwagę, że sa dwa
          urzędy skarbowe drugie, muszę się dowiedzieć do którego nadpłacony podatek biuro
          maklerskie odprowadziło.

          Tak to mi się wesolutko zaczął dzisiejszy mroźny i mglisty dzionek.

          Stefuś, trzymaj się. Łap pracę jakąkolwiek, usamodzielniaj się za wszelką cenę.
          Jutro będę Cię wspierać myślami.
          • stephen_s Hihihi... ;)) (n/t) 17.01.06, 16:21

          • grzespelc Re: Śpicie? 18.01.06, 07:50
            > Ponieważ pani w okienku nie zrozumiała pytania,

            Nie obraź się, ale pytania często są zadawane w sposób niezrozumiały.

            a
            > przecież ona nie ma czasu....

            To w zdecydowanej wiekszości urzędów skarbowych jest prawda. Ale w urzędzie,
            który znam, nie słyszałem, zeby tak kogoś potraktowano, no ale bywa różnie.
            • a000000 Re: Śpicie? 18.01.06, 10:27
              Wszystkie inne panie były uprzejme. Tylko ta jedna miała "zły dzień". A pytanie
              było proste, tylko dotyczyło giełdy, o której te panie pojęcia nie miały. A
              powinny mieć. Wszak to podatki.
              Czy wyobrażasz sobie Grzesiu, że onego czasu kilka po kolei informatorów nie
              miało pojęcia, co to "prawa poboru"? Na koniec sam kierownik udzielił
              informacji, jak się potem okazało, błędnej.
              • grzespelc Re: Śpicie? 18.01.06, 11:33
                A
                > powinny mieć. Wszak to podatki.

                Mogę to tylko porównać do stwierdzenia:
                pediatra nie miał pojęcia o kardiologii. A powinien mieć. Przecież to medycyna.

                > Czy wyobrażasz sobie Grzesiu, że onego czasu kilka po kolei informatorów nie
                > miało pojęcia, co to "prawa poboru"?

                Yyyy??? o przyczynie że jest właśnie tak możnaby długo mówić...

                Na koniec sam kierownik udzielił
                > informacji, jak się potem okazało, błędnej.

                No ładnie....
                A jaki w ogóle masz problem?
                • a000000 Re: Śpicie? 18.01.06, 11:46
                  Mój problem jest już rozwiązany. Napisać pismo do naczelnika, nakleić znaczek
                  skarbowy za 5zł, załączniki dokumentujące prawdomówność...i czekać.
                  Znasz się na podatkach giełdowych?
                  • grzespelc Re: Śpicie? 18.01.06, 12:00
                    > Mój problem jest już rozwiązany. Napisać pismo do naczelnika, nakleić znaczek
                    > skarbowy za 5zł, załączniki dokumentujące prawdomówność...i czekać.

                    To jedyna szansa na rozwiązanie.

                    > Znasz się na podatkach giełdowych?

                    Nie bardzo. Ale pogrzebać mogę...Zależy jakie pytanie...
                    • a000000 Re: Śpicie? 18.01.06, 12:46
                      Mam IKE - indywidualne konto emerytalne. Wpłaty do określonej wysokości rocznie,
                      są zwolnioone z podatku. Wogóle nie da się więcej wpłacić niż limit, nadwyżka Z
                      WPŁATY jest kierowana na inne, uprzednio wskazane konto. Można tam trzymać
                      grosz, a można papiery wartościowe, bo konto jest w biurze maklerskim. No i
                      miałam papiery - NFI.
                      Właściciel Tego NFI wezwał do sprzedaży, po bardzo korzystnej cenie. Sprzedałam,
                      wraz z całą rzeszą innych akcjonariuszy. Właściciel od całej sumy odprowadził
                      ryczałtowo podatek. I tu się zaczyna problem, bo moje konto i wszelkie pożytki
                      które na skutek obrotu sumy głównej (zyski czy straty) są nieopodatkowane i
                      wyłączone z rocznego zeznania PIT-38. Inni giełdowi gracze mogą sobie uwzględnić
                      koszt uzyskania w rocznym rozliczeniu, ja w tej chwili mam zapłacony podatek (od
                      którego jestem wolna) od całej wartości akcji nie pomniejszonej o koszt uzyskania.
                      Czy istnieją procedury, formularze do wypełnienia, które spowodują, że zabrany
                      z mojego konta nienależny podatek powróci na to konto.

                      I jak? Powinny urzędniczki znać odpowiedź?
                      • grzespelc Re: Śpicie? 19.01.06, 07:38
                        Powinny urzędniczki znać odpowiedź?

                        To pytanie nie należy niestety do takich, na które każdy może od razu
                        odpowiedzieć. W ogóle podatek giełdowy jest nowy i mało urzędników się na nim
                        zna. Prawdopodobnie takich przypadków jest mało. Jeśli chodzi o rozwiązanie, to
                        stawiałbym na jedno z dwóch rozwiązań;
                        - bardziej prawdopodobne - wydaje mi sie, że jest rozliczenie roczne tego
                        podatku na osobnym formularzu. Wtedy uwzględniasz go w zaliczzkach, a nie
                        uwzględniasz w podatku należnym i występujesz o zwrot,
                        - mniej prawdopodobne - w braku rozliczenia rocznego: masz na tą zaliczkę jakiś
                        formularz, więc możesz zrobić korektę i zgłosićwniosek o zwrot podatku.
                        To tak bardziej na logikę niż z przepisów, bo tych nie znam, ale jak będę miał
                        trochę czasu to sobie poczytam.
                        • a000000 Re: Śpicie? 19.01.06, 09:57
                          Też mi się wydaje, że procedury muszą istnieć. Ale osoba zamująca się w
                          skarbówce podatkiem giełdowym twierdzi, że nie ma formularza, ani procedur i
                          każdy musi występować indywidualnie.
                          Konto IKE jest wyłączone z podatku, a więc nie ma procedur ani przygotowanych
                          formularzy. Pewnie ustawodawca nie przewidział.
                          Logicznie to uwzględnić tą nadpłatę w rozliczeniu rocznym PIT 38. Ale
                          urzędniczka się zapiera, że nie, bo tego konta ten formularz nie dotyczy.

                          Jak dostanę odpowiedź z właściwego urzędu czyli Mazowiecki II Urząd Skarbowy w
                          Warszawie, to Ci powiem, co zdecydowali.
      • stephen_s Dzięki wszystkim za zachętę :) (n/t) 17.01.06, 16:20

        • isma Re: Dzięki wszystkim za zachętę :) (n/t) 18.01.06, 13:26
          I CO????????????????
          Jak poszlo????????????
          • a000000 Re: Dzięki wszystkim za zachętę :) (n/t) 18.01.06, 13:32
            Pewnie jeszcze nie wrócił, dlatego nie pisze co i jak.
            • stephen_s Wróciłem... 18.01.06, 15:59
              No więc, było źle i dobrze jednocześnie.

              Żle, bo pracy na razie nie dostałem.

              Dobrze, bo nie dostałem nie dlatego, że w ogóle mnie nie chcą, ale dlatego, że
              na razie mają komplet stażystów, brak kontraktu z NFZ itd. Mam więc przypomnieć
              się za miesiąc i generalnie trzymać rękę na pulsie.

              Poza tym, okazało się, że moja kumpela z roku tam stażuje, więc po całej
              rozmowie poszedłem z nią i jednym etatowym psychologiem stamtąd na ploty :))))

              Generalnei, wrażenia pozytywne i mam obecnie całkiem niezły humor :)
              Szczególnie, że czuję, że sam wypadłem tam całkiem dobrze, nie jąkałem się przy
              rozmowie z dyrektorem itd...
              • herbarium Re: Wróciłem... 18.01.06, 21:08
                Będzie dobrze:) Z samej statystyki wynika, że w końcu trza coś znaleźć:)
                • stephen_s Re: Wróciłem... 18.01.06, 21:43
                  No też tak myślę :)
              • fnoll Re: Wróciłem... 18.01.06, 21:34
                stefanie, ty jesteś może sam psycholog?
                • stephen_s Re: Wróciłem... 18.01.06, 21:40
                  No jestem psycholog :) A co?
                  • fnoll Re: Wróciłem... 18.01.06, 21:50
                    ajajaj... że też się od razu na tobie nie poznałem :D
                    • stephen_s Re: Wróciłem... 18.01.06, 22:02
                      No zaraz, przecież ja od początku bytności na forum nie ukrywam, jakie mam
                      wykształcenie :) Naprawdę nie wiedziałeś?

                      (co prawda była np. osoba, co udowadniała mi, że NIE MOGĘ być psychologiem, bo
                      NA PEWNO żaden psycholog nie ma takich poglądów, jak ja... ale naprawdę,
                      psychologiem jestem :) Mogę dyplom UW pokazać :))
                      • fnoll Re: Wróciłem... 18.01.06, 22:15
                        stephen_s napisał:

                        > No zaraz, przecież ja od początku bytności na forum nie ukrywam, jakie mam
                        > wykształcenie :) Naprawdę nie wiedziałeś?

                        jakoś mi umkło... się okazuje, że mamy ze sobą więcej wspólnego, niż tylko kilka
                        poglądów na różne sprawy :)
                        • stephen_s Re: Wróciłem... 18.01.06, 22:25
                          Ale dziwię się, jak Ci to mogło umknąć, skoro ja do tego odwołuję się non stop
                          w dyskusjach o homoseksualizmie, w których i Ty uczestniczysz..?

                          Zaskoczyłeś mnie :)))
                          • fnoll Re: Wróciłem... 18.01.06, 22:42
                            ech, wiesz, w sieci zwykle nie zastanawiam się nad osobą dyskutanta, kierując
                            uwagę głównie na argumenty, poglądy, które przedstawia - bo w sumie jakie ma
                            znaczenie dla dyskusji to, czy skończyłeś studia takie, czy siakie, czy jesteś
                            stąd, czy stamtąd? zwykle - nikłe

                            może się mylę, ale jest jeszcze drugi czynnik, który mnie skłania do nie
                            zawracania sobie głowy dociekaniem "who is who" - dane, które dostarczają na
                            swój własny temat ludzie w sieci, są najczęściej najmniej wiarygodne...

                            tyle tu napoleonów... ;)

                            to, że szukasz pracy i akurat skończyłeś psychologię zwróciło moją uwagę, bo...
                            bo niezbyt wesołe wieści w tym temacie od znajomych "młodych" psychologów do
                            mnie docierają, szczególnie sądowa i kliniczna to są takie działki, gdzie na
                            psychologach po prostu najbardziej się w całej strukturze oszczędza, co kończy
                            się tym, że w praktyce na tej pracy się nie zarabia - do niej się dokłada

                            sam się pewnie nasłuchałeś...
                            • stephen_s Re: Wróciłem... 18.01.06, 23:17
                              > to, że szukasz pracy i akurat skończyłeś psychologię zwróciło moją uwagę,
                              > bo...
                              > bo niezbyt wesołe wieści w tym temacie od znajomych "młodych" psychologów do
                              > mnie docierają, szczególnie sądowa i kliniczna to są takie działki, gdzie na
                              > psychologach po prostu najbardziej się w całej strukturze oszczędza, co kończy
                              > się tym, że w praktyce na tej pracy się nie zarabia - do niej się dokłada

                              Chlip chlip, dokładnie :((((

                              Jedna znajoma już dwa lata zasuwa za darmo w psychiatryku, by zdobywać
                              jakiekolwiek doświadczenie...

                              Przyznaję, że to taki czynnik, który mnie skłania do rozważania, czy jest sens
                              w ogóle się w tę psychoterapię dalej pakować... Jeśli dalszy rozwój w tym
                              kierunku ma polegać na zasuwaniu przez lata na dwóch etatach (jeden darmowy
                              psychologiczny + jeden "zarobkowy"), to... nie wiem, czy mam na to ochotę.

                              A to i tak kwestia zarobienia na życie... A skąd wziąć środki na skończenie
                              jakiejś szkoły??? Aaaaaaa...
                              • fnoll Re: Wróciłem... 18.01.06, 23:33
                                dokładnie - aaaaaa.....

                                też mi było trochę przykro, gdy odkryłem tę smutną prawdę pod koniec studiów :/
                                koniec końców nowe zastępy psychoterapeutów w Polsce będą składać się z osób
                                permanentnie sponsorowanych przez rodziców oraz garstki szczęśliwców i desperatów...

                                źle to wróży tej profesji...

                                ale - ponoć w małych miasteczkach jest lepiej z zatrudnieniem, no ale znowuż
                                więcej energii trzeba włożyć w rozwój własny, bo nie masz wszystkiego pod nosem

                                jako singiel masz całą Polskę małych miasteczek do obczajenia! niektóre ośrodki
                                na peryferiach potrafią mieć klasa-warunki, a ceny wynajęcia mieszkań są
                                śmieszne w porównaniu w dużymi miastami - na twoim miejscu nie kisiłbym się w
                                wa-wie razem z mnożącymi się szeregami świeżo upieczonych psychologów bez pracy...
                                • stephen_s Re: Wróciłem... 18.01.06, 23:42
                                  > koniec końców nowe zastępy psychoterapeutów w Polsce będą składać się z osób
                                  > permanentnie sponsorowanych przez rodziców oraz garstki szczęśliwców i
                                  > desperatów...

                                  Ano... Spotkana dziś w tamtym miejscu, gdzie próbowałem się dostać, koleżanka,
                                  jakoś wiąże koniec z końcem. Ale pracuje na dwa etaty, pracę zaczyna o 7.45, a
                                  kończy o 20...

                                  Przepraszam, ale to jest BEZSENS, nie życie.

                                  Inna sprawa, że znajoma po psychologii ekonomicznej wraca do domu o 21... Może
                                  więc w dzisiejszym świecie inaczej się nie da?

                                  Ale jeśli tak, to naprawdę pozostaje bogato wyjść się ożenić i robić za "kura
                                  domowego" :)

                                  > ale - ponoć w małych miasteczkach jest lepiej z zatrudnieniem, no ale znowuż
                                  > więcej energii trzeba włożyć w rozwój własny, bo nie masz wszystkiego pod
                                  > nosem

                                  Czy ja wiem? Z doświadczenia czuję, że mieszkanie w małym miasteczku mnie
                                  dobija. Za mało rzeczy do roboty... Ok, z praca prościej... ale co z tego,
                                  skoro pozostałe zainteresowania ma się sfrustrowane..?
                                  • fnoll Re: Wróciłem... 18.01.06, 23:57
                                    jej... trzeba mieć jakiś konkretny cel, a nie ino samą wybredność ;)
                                    • stephen_s Re: Wróciłem... 18.01.06, 23:59
                                      Ja i konkretne cele? To jest immanentna sprzeczność... :)))
                                      • fnoll Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:10
                                        "ja" może sę zmienić... czyż nie? ;)
                                        • stephen_s Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:12
                                          Nie :) "Ja" też ma swoje ograniczenia :)
                                          • a000000 Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:17
                                            Stefan, czasami "ja " tak się zmienia, że sam siebie nie poznajesz. Wszystko
                                            zależy od motywacji.
                                            • stephen_s Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:20
                                              No nie wiem... Trudno pewne ograniczenia przeskoczyć. Trzebaby przestać być
                                              sobą :)
                                              • a000000 Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:22
                                                Czasami nie ma innego wyboru, jak "przestać być sobą". Życie jest okrutne. Tylko
                                                nielicznym los pozwala robić to, co daje im satysfakcję.
                                                • stephen_s Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:23
                                                  To straszne :(
                                                  • a000000 Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:26
                                                    owszem, straszne, okrutne i.....bardzo dorosłe.
                                                  • stephen_s Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:27
                                                    Aaaaaaaaaaaaaa!!!!
                                                  • a000000 Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:33
                                                    I tu się zgadzam. Aaaaaaaaaaaaaaaaa!!!
                                                  • stephen_s Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:36
                                                    Pokrzyczmy sobie razem :)))))))
                                                  • fnoll Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:32
                                                    a000000 napisała:

                                                    > owszem, straszne, okrutne i.....bardzo dorosłe.

                                                    marudzisz - znacznie częściej trzeba "przestać być sobą", zrzucić z siebie
                                                    ciężar szkodliwych przyzwyczajeń, błędnych zapatrywań, by ZACZĄĆ czerpać z życia
                                                    radość

                                                    a najlepsze, i najdojrzalsze, co można zrobić z życiem - to właśnie czerpać z
                                                    niego radość :)
                                                  • stephen_s Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:33
                                                    Ale jak czerpać radość z życia, pracując od 8 do 20..?
                                                  • a000000 Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:39
                                                    Właśnie! Fajnie się gada. Ale jak przychodzi pracować cały dzień, do tego w
                                                    miejscu stresogennym, nie dającym najmniejszej satysfakcji zawodowej, z dojazdem
                                                    godzinnym lub w korkach....to ta przyjemność do czerpania oddala się jak kochaś.
                                                    W siną dal. Jeszcze pół biedy, gdy przyjemność powraca w dniu wypłaty. Bo jak i
                                                    tu mizernie, to kaplica.
                                                    Ale Fnollek poniekąd ma rację. Należy wówczas oddzielić "sacrum" od "profanum" i
                                                    starać się jak najwięcej wyciągnąć dla siebie....jakieś zainteresowanko,
                                                    muzyczki, filmiki, komiksy w końcu. COŚ, cokolwiek, co pozwoli się zregenerować.
                                                  • stephen_s Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:45
                                                    Mizerne "coś" w postaci "zainteresowanka" mi nie wystarcza... Całe życie tak
                                                    żyję. Chcę teraz zrobić coś naprawdę sensownego...

                                                    Tylko się, do licha, nie da :(((
                                                  • a000000 Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:54
                                                    Da się. Tylko w życiu tak jakoś dziwnie bywa, że nigdy nie dostajesz tego, na
                                                    czym Ci zależy. To coś przychodzi, gdy jest ci własiwie już obojętne. Dlatego
                                                    nie można o coś walczyć za wszelką cenę. Jest - dobrze. Nie ma? Drugie dobrze.

                                                    Największymi krokami są te najmniejsze. Jeśli chcesz czegoś dokonać, to tak jak
                                                    proponuje fnollek - określ CEL i dąż do niego. Konsekwentnie. Powoli. Ruscy
                                                    gadają: wolniej idziesz, dalej zajdziesz. Na sukces pracuje się czasem całe życie.
                                                  • fnoll off topic do azerki 19.01.06, 00:56
                                                    azerko, co ty mnie tak zdrabniasz? skąd ten paternalizm?
                                                  • a000000 Re: off topic do azerki 19.01.06, 00:59
                                                    No, kurczaki pieczone, chyba meternalizm! hihihi

                                                    A co? Nie podoba się? Fnoll to takie jakieś kojarzące się z molem.
                                                  • fnoll Re: off topic do azerki 19.01.06, 01:03
                                                    masz coś do moli? boże stworzonka... a jak się bestie sprawnie odnajdują w
                                                    nowych warunkach! żrą nawet polyester!
                                                  • a000000 Re: off topic do azerki 19.01.06, 01:17
                                                    Żartujesz!!!! nawet plastik żrą? U koleżanki larwy wyżarły kawał dywanu.
                                                    Wyjechała na dwa miesiące, a po powrocie mało zawału nie dostała.
                                                    Moja mama na strych zaniosła worek plastikowy z łaszkami dziecinnymi, tak na
                                                    wsiakij słuczaj....Słuczaj nastapił, otwieramy worek .... a tam ruszająca się
                                                    sieczka. FUJJJJ.
                                                    A wiesz, że to dziadostwo czai się w trawach gdy są upały?
                                                  • fnoll Re: off topic do azerki 19.01.06, 01:24
                                                    Ziemia jest jak wielki talerz pełen smakołyków...
                                                  • fnoll Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:53
                                                    stephen_s napisał:

                                                    > Ale jak czerpać radość z życia, pracując od 8 do 20..?

                                                    nie wiem

                                                    ale gdybym znalazł się w takiej sytuacji zrobiłbym wszystko, żeby się dowiedzieć :)

                                                    zapewne niejeden wpadłwszy w moje buty też by nie wiedział - a ja już wiem :D
                                                    czaaasem sobie zapominam, wiadomo, beka się człowiekowi różnymi odłożonymi w
                                                    głowie negatywnymi nastawieniami, zresztą, też nie jest moim celem chodzić
                                                    non-stop uchachanym jak po eterze, nie o to chodzi - o smak chodzi, że się
                                                    sięga, smakuje, i jest dobre, czasem słodkie, czasem cierpkie, samo smakowanie
                                                    sprawia frajdę
                                                  • a000000 Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:56
                                                    zresztą, też nie jest moim celem chodzić
                                                    > non-stop uchachanym jak po eterze, nie o to chodzi - o smak chodzi, że się
                                                    > sięga, smakuje, i jest dobre, czasem słodkie, czasem cierpkie, samo smakowanie
                                                    > sprawia frajdę


                                                    Innymi słowy, Fnollku, nie chodzi o to by złapać króliczka, ale by go gonić????
                                                    Tak uważasz? Bo ja owszem, uważam że samo dążenie do celu daje satysfakcję.
                                                  • fnoll Re: Wróciłem... 19.01.06, 01:04
                                                    to zależy od zajączka... ;)
                                                  • stephen_s Dość gonienia króliczka! 19.01.06, 01:04
                                                    Chcę go wreszcie złapać, upiec na brązowo i schrupać ze smakiem :)))))
                                                  • fnoll Re: Dość gonienia króliczka! 19.01.06, 01:06
                                                    spox, wybieraj - który konkretnie?
                                                  • stephen_s Re: Dość gonienia króliczka! 19.01.06, 01:06
                                                    WSZYTKIE!!!! :)))))))))

                                                    Mniam mniam :))
                                                  • fnoll Re: Dość gonienia króliczka! 19.01.06, 01:16
                                                    uuu... to raczej one ciebie mniam mniam, jak ty je wszystkie chcieć bam bam, bo
                                                    kicniesz w dwie strony naraz i cię rozpuknie, i wyjdzie z główki kapustka... po
                                                    kolei trzeba, po kolei! zaczynając od [proszę wstawić właściwą odpowiedź], by
                                                    przejść do [proszę wstawić właściwą odpowiedź] i [proszę wstawić właściwą
                                                    odpowiedź] oraz [proszę wstawić właściwą odpowiedź] mogąc jednakże odpuścić
                                                    sobie [proszę wstawić właściwą odpowiedź] gdy [proszę wstawić właściwą
                                                    odpowiedź], będąc jednocześnie gotowym do schytania [proszę wstawić właściwą
                                                    odpowiedź] i [proszę wstawić właściwą odpowiedź], które możesz najść w [proszę
                                                    wstawić właściwą odpowiedź], jeśli kiwniesz [proszę wstawić właściwą odpowiedź]
                                                    używając [proszę wstawić właściwą odpowiedź]

                                                    kupa śmiechu i zabawy :D
                                    • a000000 Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:06
                                      Wiesz co Stefan, moja siostra zna panią psychoterapeutkę z małego miasteczka.
                                      Powodzi się jej świetnie, ma dom i wszelkie wygody, samotna ale nie dla Ciebie
                                      hehehe - stara! Do teatru można dojechać samochodem, przecież codziennie nie
                                      korzystasz z dóbr cywilizacji. A w dobie netu, kina domowego, TV, właściwie nie
                                      ma różnicy wielkiej miasto czy wiocha.
                                      • stephen_s Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:13
                                        Hmmmm, no nie wiem... Jeszcze zależy, co rozumiesz przez "małe miasteczko"...
                                        • a000000 Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:20
                                          Dziura, pipidówa. Obsługuje duży teren, do niej jeżdżą prywatnie, a ona jeździ
                                          na etat ok 20 km.
                                          • stephen_s Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:21
                                            20 km??? Pamiętaj, że ja nie mam i nie będę mieć prawa jazdy...
                                            • a000000 Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:25
                                              Zapomniałam, jasny gwint. Ale skąd wiesz, że nie będziesz miał? Jesteś niewidomy
                                              czy cuś?
                                              • stephen_s Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:27
                                                Jestem ROZTARGNIONY i mam FATALNE zdolności przestrzenne. Ja na ulicy nierzadko
                                                nie widzę, gdzie idę. Nie wyobrażam sobie, bym kierował samochodem...
                                                • a000000 Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:33
                                                  A ja Ci powiem - wszystko jest zależne od motywacji. Nawet sobie nie wyobrażasz,
                                                  do czego jest zdolny człowiek, gdy MUSI. Mój ojciec mawiał: mus, to wielki pan.
                                                  • stephen_s Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:35
                                                    Ja jednak uważam, że cenne jest, by znać swoje ograniczenia...

                                                    Ja wiem, że np. nie mogę pracować na wysokościach, bo mam totalny lęk
                                                    wysokości. Wiem, że nie mogę pracować w więzieniu, bo mam okropny lęk przed
                                                    przestępcami - i nie sądzę, bym kiedyś to przeskoczył. Tak samo wiem, że
                                                    pakowanie się za kierownicę jest dla mnie niewłaściwe - ja nawet idąc
                                                    chodnikiem neirzadko totalnie odpływam... Nie mogę ryzykować, że zdarzy mi się
                                                    to na drodze.
                                                  • a000000 Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:49
                                                    No cóż. Każdy z nas ma jakieś warunki brzegowe. Trzeba je zdefiniować, opisać
                                                    i...próbować pokonać. Takie małe sukcesy bardzo dowartościowują. Oczywiście, bez
                                                    przesady. Osoba z klaustrofobią i lękiem wysokości nie zostanie pilotem
                                                    odrzutowca, niestety. Tu już musi być kategoria zdrowia więcej niz A. Ale tak
                                                    powolutku można pokonywać swoje strachy.
                                                    A na rowerze to jeździsz po ulicy?
                                                  • stephen_s Re: Wróciłem... 19.01.06, 00:53
                                                    Po ulicy nie... Jedynie turystycznie, o ile się da - z dala od szos.
                                                  • a000000 Re: Wróciłem... 19.01.06, 01:03
                                                    A więc nie jest źle. Możesz ćwiczyć powoli się zbliżając do ulicy. A w tak
                                                    zwanym międzyczasie - ucz się przepisów o ruchu drogowym, znaków.
                                                    Moja siostra jeszcze do niedawna na rower by nawet nie wsiadła. Teraz jeździ jak
                                                    rasowa cyklistka - postrach okolicy. Po jezdni, tylko przepisów nie zna. Boga w
                                                    sercu nie ma! krzyczę na nią, bo każdy uzytkownik drogi MUSI znać przepisy.
                            • stephen_s PS - paradoks... 18.01.06, 23:25
                              ... zaobserwowany przez jednego doktorantów u nas ze specjalizacji.

                              Żeby zajmować się psychoterapią, trzeba mieć kasę na kursy.

                              Żeby mieć kasę, wielu ludzi zaczyna dorabiać w biznesie.

                              Kiedy ludzie zaczynają zarabiać w tym biznesie, to większość z nich potem
                              dochodzi do wniosku, że zajmowanie się psychoterapią po prostu się im finansowo
                              nie opłaca, bo z takich dobrych zarobków trudno im zrezygnować...

                              Kiedyś na studiach żeśmy to stwierdzili: psychoterapia to zajęcia dla pań z
                              bogatymi mężami, którzy są im skłonni sfinansować tę działalność...
                              • fnoll Re: PS - paradoks... 18.01.06, 23:37
                                stephen_s napisał:

                                > ... zaobserwowany przez jednego doktorantów u nas ze specjalizacji.
                                >
                                > Żeby zajmować się psychoterapią, trzeba mieć kasę na kursy.
                                >
                                > Żeby mieć kasę, wielu ludzi zaczyna dorabiać w biznesie.

                                żeby było śmieszniej - ten biznes to często szkolenie innych :D

                                > Kiedy ludzie zaczynają zarabiać w tym biznesie, to większość z nich potem
                                > dochodzi do wniosku, że zajmowanie się psychoterapią po prostu się im
                                > finansowo nie opłaca, bo z takich dobrych zarobków trudno im zrezygnować...

                                jest jeszcze przyzwyczajenie do pracy w warunkach racjonalnego (w porównaniu z
                                całą służbą zdrowia) zarządzania...

                                > Kiedyś na studiach żeśmy to stwierdzili: psychoterapia to zajęcia dla pań z
                                > bogatymi mężami, którzy są im skłonni sfinansować tę działalność...

                                no, ogólnie - dla ludzi sponsorowanych...
                                • stephen_s Re: PS - paradoks... 18.01.06, 23:45
                                  > żeby było śmieszniej - ten biznes to często szkolenie innych :D

                                  To tak, zeby dopełnić absurdu :)

                                  > jest jeszcze przyzwyczajenie do pracy w warunkach racjonalnego (w porównaniu z
                                  > całą służbą zdrowia) zarządzania...

                                  Ano, racja.

                                  > no, ogólnie - dla ludzi sponsorowanych...

                                  Zgadza sie, choć realnie częściej sponsorowane są żony przez mężów, nie
                                  odwrotnie :)

                                  Kurczę, jakoś na początku specjalizacji nikt nam nie mówił, że to tak ma
                                  wyglądać. Człowiek chciał idealistycznie pomagać innym... i jak teraz na tym
                                  się wychodzi?
                                  • fnoll Re: PS - paradoks... 19.01.06, 00:06
                                    stephen_s napisał:

                                    > Kurczę, jakoś na początku specjalizacji nikt nam nie mówił, że to tak ma
                                    > wyglądać. Człowiek chciał idealistycznie pomagać innym... i jak teraz na tym
                                    > się wychodzi?

                                    może się bali, że gdy się sypną, to studenci pomyślą racjonalnie i sobie
                                    odpuszczą, a oni sami stracą przez to pracę? ;)

                                    eee, nie... towarzystwo akademickie po prostu lubi swoją publiczność, tak jak
                                    rodzice lubią swoje dzieci, i nawet jeśli lubią również się nad nimi nieco
                                    czasem poznęcać, to nie wtajemniczają ich w swoje dorosłe, zawodowe problemy :D

                                    takie gdybanie...

                                    odpowiedź najbliższa rzeczywistości to zapewne: bo tego nie ma w programie studiów
            • stephen_s A tak w ogóle... 18.01.06, 16:01
              ... to chciałem powiedzieć, że Wasze zachęty i mobilizowanie bardzo mi
              pomogły... Tak więc, dziękuję serdecznie Wam za dobre słowo :)
              • monikaannaj Re: A tak w ogóle... 18.01.06, 16:05
                No to super. Za miesiac ci przypomnimy, nie martw sie!
                • a000000 Re: A tak w ogóle... 18.01.06, 16:31
                  Alleluja!!! Nasz Stefcio zaczyna wierzyć w siebie!!! Brawo, Stef. Tak Trzymaj.
                  W niczym nie jesteś gorszy od tych, którzy pracę już mają. Nie słuchaj, co
                  gadają w domu, tylko rób swoje. Szukaj pracy dalej, niezależnie od tego, że być
                  może za miesiąc coś Ci zaproponują tam gdzie dziś byłeś.
                  Uwierz, że jesteś tyle samo wart co każdy inny i walcz o swoje. Uwierz, wiara
                  góry przenosi, sił dodaje, świat zmienia.
        • diabollo Re: Dzięki wszystkim za zachętę :) 19.01.06, 20:09
          Czcigodny Stephenie, powodzenia.
          Kłaniam się nisko.
    • pelengajew Re: Śpicie? 18.01.06, 08:17
      Też sobie walnąłem żółcienie na ekran:). Ogólnie to na punkcie żółtego mam
      lekkie skrzywienie. Łazienkę widziałbym żółtą, kuchnie żółtą, samochód zółty no
      chyba, że było by to ferrari:).
      Pozdr.
      • a000000 Re: Śpicie? 18.01.06, 10:27
        Ja mam żółte już od dawna.
        • pelengajew Re: Śpicie? 18.01.06, 15:09
          Ferrari?:)
          Pozdr.
    • fnoll Re: Śpicie? 18.01.06, 12:13
      zapodałem sobie apetyczną pomarańczkę, jak lody! mniam! :D
      • fnoll Re: Śpicie? 18.01.06, 12:15
        o kurka, ten wasz żółty to chyba to samo, co mój pomarańczowy... :D
        • monikaannaj Re: Śpicie? 18.01.06, 12:30
          No tak! Okazuje sie ze WSZYSCY sie zorientowali ze mozna zmieniac kolorki tylko
          ja nie! I tak siedziałam latami przy nedznym oliwkowo-szarym...

          A probowaliscie ciemnozielonego? To dopiero jazda..
          • a000000 Re: Śpicie? 18.01.06, 12:49
            Wszystkich kolorów próbowałam, ale ORANGE jest najcieplejszy. Ten zielony jest
            upiorny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka