Dodaj do ulubionych

Skromnść

28.01.06, 13:30
To cecha bardzo niepopularna w dzisiejszych czasach. Pewność siebie,
przebojowość, chęć wykazania swojej wartości to cechy osobowe niezbędne we
współczesnym świecie. Do tego dążymy, tak staramy się wychowywać dzieci.
A mnie zastanawia, czy gdzieś jest granica tego poczucia własnej wartości?
Dlaczego w takim razie tak nie lubimy osób ostentacyjnie zarozumiałych, osób,
które każdą okazję wykorzystują, aby pokazać swoją wyższość, lepszość?
W moim odczuciu osoby wartościowe nie powinny się hańbić wykazywaniem swojej
wartości kosztem osób mniej błyskotliwych. Podpieranie własnego autorytetu
wykazywaniem innym, że są głupi, puści, niezdolni jest dla mnie niskie i
smutne. Czy taka postawa bierze się z osobniczych skłonności, czy też z
wychowania.
Gdzie zatem przebiega granica między poczuciem własnej wartości a
ostentacyjną zarozumiałością?
Między innymi dlatego tak dobrze się tutaj czuję, że znakomita większość
Twaczy doskonale czuje tę granicę, mimo że często ma powody, żeby o niej
zapominać:)))
Pozdrawiam między praniem, odkurzaniem, a gotowaniem obiadu:))
Obserwuj wątek
    • ben-oni Re: Skromnść 28.01.06, 14:58
      Po części twoje rozterki wynikają ze sprzecznych sygnałów wysyłanych do ludzi
      przez tzw. rzeczywistość. Objawia się to paradoksami, których rozwiązanie nie
      lezy w granicach percepcji normalnych ludzi.
      Kult młodości... A popatrz na ten bal geriatryczny w Sejmie i Senacie gdzie
      panoszą sie styropiany sprzed 30 lat. A bartoszewski chce zostać preziem RN PLL
      LOT. Ani mu w głowie umierać.

      Merytorycznie.
      Hasło: Bądź ASERTYWNY, PRZEBOJOWY, KREATYWNY.
      A spróbuj znaleźć prace z takim nastawieniem. Spróbuj zrobić kariere z takim
      nastawieniem. Rzeczywistość podpowiada: BĄDŹ WAZELINIARZEM, WŁAŹ SZEFOWI DO
      D...Y, ZNOŚ DZIELNIE POMIATANIE - później ty będziesz pomiatał, BĄDŹ
      OPORTUNISTĄ.
      Liczy sie pragmatyzm, jak w armii.
    • beatanu Re: Skromnść 28.01.06, 15:38
      daria13 napisała:
      > Gdzie zatem przebiega granica między poczuciem własnej wartości a
      > ostentacyjną zarozumiałością?

      Wiesz Dario, nie powiem nic odkrywczego, ale mam wrażenie, że osoby
      ostentacyjnie zarozumiałe mają właśnie zbyt niskie poczucie swojej wartości i
      dlatego muszą "nadrabiać" i przy każdej sposobności udowadniać, że one jednak
      takie zupełne do niczego nie są. A gdy ktoś to poczucie własnej wartości
      posiada, to posiada i już. I nie musi nic udowadniać. To oczywiście
      uproszczenie, ale chyba nie takie zupełnie odklejone :)

      Z drugiej strony, myślę, że tak jak różnimy się kolorem oczu, tak różnimy się
      inteligencją emocjonalną. Niektórzy ludzi w kontaktach z drugim człowiekiem
      potrafią zaledwie z mowy ciała, z wyrazu twarzy odczytać, na co teraz mogą
      sobie pozwolić - "kawa na ławę", czy "lekkie owijanie w bawełnę". Niektórzy
      ludzie nie potrafią czytać między wierszami, odczytywać tego, co
      niewypowiedziane, nie dostrzegają niuansów i .... być może nieświadomie ranią
      innych. Swoją pewnością, swoim wysokim mniemaniem o sobie, swoim przekonaniem o
      własnej nieomylności.

      Sporo też zależy od tego, jak posługujemy się językiem. Strasznie często
      używamy w informacji zwrotnej stanowczych osądów innych ludzi , o których tak
      naprawdę nic nie wiemy, bo wiedzieć nie możemy. Jedyne co wiemy, to jak SAMI
      odbieramy zachowanie czy wypowiedź danej osoby. Dlatego nie lubię komunikatów
      typu: "jesteś skąpy". "jesteś wredna". "nic nie rozumiesz" W ten prosty sposób
      zamykamy rozmówcy usta i zamykamy jakąkolwiek drogę do porozumienia. Bo
      przecież nie chodzi o to, żeby kogoś udupić. Chodzi o to, żeby uzmysłowić, że
      gdy ktoś mówi/robi A (to niekoniecznie musi powiedzieć/zrobić B) ale na pewno
      jakoś na otoczenie tym swoim A oddziaływuje. I otoczenie ma prawo to komentować
      i oceniać.

      Bardzo często powtarzałam swoim małym i już ciut większym córkom: "Nikt nie
      jest głupi. Ale każdy może się głupio zachowywać." I to "głupie" zachowanie
      podlega ocenie. A nie domniemana głupota osoby tak w ogóle.

      To tyle na temat (albo obok tematu) skromności i zarozumiałości.
      Beata zastanawiająca się czy warto odkurzać gdy słońce już zachodzi i tak nic
      nie widać :)
      • staua Re: Skromnść 29.01.06, 04:10
        > Z drugiej strony, myślę, że tak jak różnimy się kolorem oczu, tak różnimy się
        > inteligencją emocjonalną. Niektórzy ludzi w kontaktach z drugim człowiekiem
        > potrafią zaledwie z mowy ciała, z wyrazu twarzy odczytać, na co teraz mogą
        > sobie pozwolić - "kawa na ławę", czy "lekkie owijanie w bawełnę". Niektórzy
        > ludzie nie potrafią czytać między wierszami, odczytywać tego, co
        > niewypowiedziane, nie dostrzegają niuansów i .... być może nieświadomie ranią
        > innych.

        Nie moglabym wyrazic tego lepiej.
    • broch Skromnść... po amerykansku 28.01.06, 16:58
      "Dlaczego w takim razie tak nie lubimy osób ostentacyjnie zarozumiałych, osób,
      które każdą okazję wykorzystują, aby pokazać swoją wyższość, lepszość?"
      Bo w gruncie rzeczy czujemy sie niedocenieni? I zazdroscimy sukcesu (cokolwiekto
      znaczy) ktory i nam sie nalezy (ale skromni jestesmy)? :))

      Amerykanie nie sa skromni, lubia sie chwalic, z rzeczy malych robia wielkie.
      Mialem moznosc przesluchiwania wielu osob do pracy. Wiekszosc to geniusze z
      bulawa, przepraszam Noblem za pasem. Osiagniecia sa wiekopomne, bench skills
      (umiejetnosci laboratoryjne?) swiatowej klasy, a te pomysly ...:)). W praktyce
      najczesciej pozal sie Boze.
      Wbrew temu jednak co Beata sugeruje, wlasnie u podstaw skromnosci leza
      zahamowania, zanizanie wlasnej wartosci w efekcie stresy, kompleksy itp.
      Przez wiele lat mialem moznosc obserwowania Naszych i ludzi z innyh krajow
      swiata (Ameryka to pod tym wzgledem dosc unikalne miejsce). Pewni siebie sa
      mniej zestresowani, awansuja szybciej, szybciej osiagaja wyznaczone cele
      (naukowe i pewnie nie tylko).
      Skromnosc (w polskim wydaniu) oznacza zanizanie swoich osiagniec, stawanie "w
      cieniu" i czesto tam sie zostaje. Tworzy to irracjonalne poczucie niedoceniania
      (skoromny jestem, ale tak naprawde dlaczego nikt jeszcze mnie nie odkryl).

      Amerykanie (glownie, choc nie tylko) beszczelni ignoranci zdobyli swiat, trudno
      cos powiedziec o skromnych Polakach (ta skromnosc z reszta watpliwa jest =
      ostatecznie jestesmy Chrystusem Narodow czy nie? Ostatecznie Historia
      doswiadczyla nas bardziej niz innych czy nie?)

      W polskich szkolach czesto daje sie (lub dawalo za moich czasow) uczniom do
      zrozumienia ze nic nie wiedza, nawet glupi sa. Niesbyt konstruktywna metoda
      wychowawcza.

      Idealnie skromnosc jest destrukcyjna, zarozumialstwo (najczesciej)
      konstruktywne. Idealem (praktycznie nie do osiagniecia) jest po prostu realizm.
      Ten jednak rowniez przegra wyscig z zarozumialstwem.

      Zjawisko skromnosci i zlych tego konsekwencji widze u Aski, wychowana "po
      polsku" nie ma sily przebicia w amerykanskich szkolach. Od pewnego czasu robimy
      wiec z Ania wszystko (z dobrymi skutkami) aby stala sie pewna siebie (i nawet
      zarozumiala (w granicach rozsadku:))), podkreslajac wage nawet malych sukcesow),
      poniewaz jesto to jedyna metoda na sukces.

      W Polsce przyjelo sie (co wydaje sie ulegac zmianie ostatnio) iz kromnosc to
      zaleta.
      Nie jestem o tym przekonany. Od kiedy czlowiek nie powinien byc skromny?
      dlaczego nie chwalic sie swoimi osiagnieciami? Bo innym bedzie przykro? Alez
      moje zycie nie jest dla innych tylko dla mnie. Ja je przezywam. Ja marnuje czas.


      Nie ma droga Dario granicy poczucia wlasnej wartosci :)
      Nie ma jej dla tego iz nie jestesmy w stanie obiektywnie sie ocenic.
      Subiektywnie wiec albo zanizamy wlasna wartosc, albo zawyzamy. Z punktu widzenia
      produktywnosci zanizanie nie przynosi zadnej kozysci.
      Oczywiscie, na zarozumialstwie mozna sie potknac, ale najczesciej to tylko
      rzadki wypadek przy pracy: )).
      Zawsze mozna "odwrocic kota okonem" a bardzo czesto absurdalne wyjasnienia
      brzmia duzo lepiej niz fakty.

      Nie, skromnosc nie jet zaleta.
      Zdaje sobie sprawe ze generalnie w Polsce nie jest to popularna opinia, ale
      realia takie zdanie potwierdzaja. Wbrew sobie ucz dzieci pewnosci siebie,
      przebojowosci. Osiagna wiecej, beda pozniej mialy wiecej urlopu i... beda mniej
      zestresowanie :))

    • itek1 Re: Skromnść 28.01.06, 18:19
      Zarowno przesadna skromnosc, jak i przesadne zarozumilastwo jest niepozadane.
      Czlowiek wowczas lewituje, traci kontakt z rzeczywistoscia i jest smieszny. Nie
      zgadzam sie zatem z sugestia Brocha, ze lepiej jest byc smiesznym zarozumialcem
      niz smieszym zakompleksionym skrominsiem. Zarowno zarozumialstwo, jak i
      skromnosc w taki sposob wplywaja na zachowanie czlowieka, ze staje sie on
      odstreczajacy dla innych (na dluzsza mete- najpierw moze to bawic). Azeby w
      sposob realistyczny widziec siebie w otaczajacym swiecie trzeba poznac siebie,
      co jest trudne, ale mozliwe. Azeby poznac siebie trzeba stale, dzien po dniu
      analizowac swoje postepowanie, nie przejmujac sie sukcesami, nie zalamujac sie
      porazkami i konfrontowac swoje przemyslenia z pogladami innych ludzi, ktorzy
      potrafia byc zyczliwi, ale nie potrafia byc wazeliniarscy. To jest moj sposob.
      • izabelski Re: Skromnść 29.01.06, 02:11
        a moze zamiast skromnosci - mozna tu mowic o braku powsciagliwosci?
      • broch Re: Skromnść 29.01.06, 08:21
        Przepraszam ale takie "analizowanie" samego siebie zalatuje nieco licealnymi
        podlotkami.Tzn jesli takie siedzenie przed lustrem i analizowanie pryszczy na
        wlasnej psyche sluzy to oczywiscie, nalezy spedzac jak najwiecej czasu
        "racjonalizujac" swoje postepowanie.

        Nie idzie o skrajnosci, nie wiem skad takie odczytywanie tego co napisalem.
        Statysnyznie jesli masz dwie osoby ktore dokonaly dokladnie takiej samej sztuki
        cyrkowej, latwiejsze zycie bedzie miala ta otora podkresla swoje umiejetnosci
        cyrkowe, druga bedzie jezdzic po malych misteczkach i denerwowac sie slyszac
        wywiady z "zarozumialcem".

        "bragging" nigdy mi nie przeszkadzalo, uwazam za bardziej stuteczne, Faktem jest
        ze czesciej osoby skromne sa rozdraznione zachowaniem sie osob zbyt
        podkreslajacych (slusznie czy nie) swoje osiagniecia niz odwrotnie.

        Szczerze mowiac, nie bardzo (w zyciu) interesuje mnie jak ktos dochodzi do celu:
        skromnie czy nie, w praktyce jednak osoby nieskromne sa bardziej sktuteczne niz
        osoby skromne. Dla mnie skutecznosc ma wieksze znaczenie niz dosc teoretyczne
        cnoty. Co wiecej czesto pod przykrywka skromnosci kryje sie spora doza
        zarozumialosci, tyle ze "skromnis" nie potrafi glosno powiedziec o swoich
        dokonaniach.
        • itek1 Re: Skromnść 29.01.06, 09:52
          > Przepraszam ale takie "analizowanie" samego siebie zalatuje nieco licealnymi
          > podlotkami.[...]
          Brochu, czyzbys nigdy/juz nie zastanawial sie nad swoim postepowaniem, nad
          przczynami swoich porazek czy sukcesow- moze juz znasz siebie w wystarczajacym
          stopniu- mnie jeszcze tego brakuje, dlatego tak postepuje jak napisalem.
          P:)
    • staua Re: Skromnść 29.01.06, 04:08
      Mnie drazni wylewne podkreslanie wlasnych osiagniec. Ale to nie ma nic wspolnego z pewnoscia siebie.
      Uwazam sie za dosc skromna, ale: po pierwsze, jak ktos mi mowi, ze cos swietnie mi poszlo, chwali i
      wiem, ze zasluzylam, to mowie "dziekuje" a nie "no co Ty, to tak malo, nie ma o czym mowic". Taka
      przesadna skromnosc tez mnie drazni. I jak ktos mnie o osiagniecia pyta, to odpowiadam rzecowo, ale
      bez wartosciowania, zakladajac, ze mowia za siebie. Po drugie, wlasnie takie na sile podkreslajace
      swoja wartosc osoby, bedace ignorantami w rzeczywistosci, prowokuja mnie swoim zachowaniem do
      wytykania im bledow (czesto oczywistych i popelnianych z wielka pewnoscia siebie, w rezultacie nie
      zauwazanych).
    • broch Re: Skromnść 29.01.06, 09:03
      "W moim odczuciu osoby wartościowe nie powinny się hańbić wykazywaniem swojej
      wartości kosztem osób mniej błyskotliwych. "
      regularnie sie zdarza na forum ksiazkowym. To nie zarozumialstwo a niska zlosliwosc.

      Moim zdaniem jednak (sadzac m.in. po odpowiedzi Beaty), mylone sa pojecia
      zlosliwosci i zarozumialstwa. Nie wiem czy pamietasz Dario, ale kiedys zwrocilem
      uwage na forum ksiazkowym ze bicie slabszego to uczucie niskie (forumowicze z
      radoscia wyladowywali sie na niezbyt rozgarnietym maturzyscie). Jednoczesniw
      spora grupa zamienila sie w zjadaczy zab (bic slabszego i podlizywac sie
      madrzejszym). Radocha byla nie z tej ziemi. To dosc niskie uvczucia: zlosliwosc
      i tchorzostwo (bo bicie ujdzie bezkarnie, zwlaszcza jesli "kupa panowie").
      Spotkalem zlosliwe osoby skromne i zlosliwe osoby zarozumiale.

      Zarozumialstwo, to rzecz calkiem inna. Pamietam rozmowe ze Zlotnikiem (nie zawod
      lecz nazwisko). To czlowiek ktory regularnie publikowal w najwaznieszych pismach
      naukowych po d koniec lat 80' Zlotnik powiedzial ze stara sie nauczyc swoich
      uczniow autoreklamy, dzieki temu maja wieksze szanse powodzenia.Jesli bedzie im
      sie powodzilo, beda mniej zestresowani, a On lubi pracowac z happy people.
    • ben-oni Re: Skromnść 29.01.06, 11:01
      Kurwa! Kurwa! Kurwa!
      Ten co projektował po wygraniu konkursu halę w Katowicach z pewnością był
      przebojowy, pewny siebie, kreatywny, przedsiebiorczy, miał poczucie własnej
      wartości. Jak widać na wyrost. Koszt - kilkadziesiąt ofiar.
      Ten co organizował tę imprezę i nie odśniezył dachu (bo drogo by wyniosło) był
      taki sam.
      • daria13 Re: Skromnść 29.01.06, 11:59
        Chciałabym być dobrze zrozumiana.Nie jestem zwolenniczką i orendowniczką cnoty
        skormności, a juz na pewno nie takiej przesadnej, o której pisała Staua, a
        którą ja nazywam fałszywą.
        Myślę raczaj o ludziach, których pewność siebie i poczucie swojej wartości, a
        właściwie swojej wyższości popycha do wywyższania się i podkreślania swojej
        wielkości przy pomocy poniżania słabszych. To moim zdaniem jest inne zjawisko
        niż złośliwość, bo ta z reguły jest bezinteresowna, to wspinanie się po plecach
        osób mniej błyskotliwych, to czerpanie satysfakcji z wytykania innym ich
        słabośći i tym samym okazywania swojej wielkości.
        Też od najmłodszych lat wpajam dzieciom jak ważne jest to, żeby miały poczucie
        własnej wartości i myślę, że mi się to udaje, tym bardziej, że dzieciaki mają
        ku temu jak najbardziej wymierne podstawy. Nie ma dnia, żebym ich nie chwaliła
        i nie mówiła, jaka jestem z nich dumna. To bardzo ważne, ale myślę, że musimy
        też nauczyć nasze dzieci, że swojej wartości nie wolno wykorzystywać, żeby
        poniżać innych. Myślę, że jest to kwestia kultury osobistej.
        W sumie nie jest to wcale takie proste. Pamiętam jak na początku mojej bytności
        na FK byłam przez niektórych postrzegana jako osoba zarozumiała, jako snobka.
        Miałam nawet taką młodą przeciwniczkę o nicku Wqurzona, która jawnie wytykała
        mi moje wywyższanie się i pamiętam, że sporo czasu zajęło mi przekonanie jej,
        że nie ma racji. Rozstałyśmy się z zgodzie i wzajamnym zrozumieniu, dało mi to
        sporo satysfakcji.
        Pozdrawiam:)
        • ben-oni Re: Skromnść 29.01.06, 12:12
          Skromność (nie bojaźliwość) wiąże się z patrzeniem na siebie, analizowaniu
          siebie. Pewność siebie jest zawsze na pokaz. I b.często wprowadza w błąd. I
          patrzących i co gorsza - pewnego siebie.
    • dr.krisk Laudacja skromności zacnej, przez kriska... 30.01.06, 02:53
      ... ku pokrzepieniu serc czystych wygłoszona.
      Otóż bardzo skromność lubię. Nie mylić jej z nieśmiałością, kręceniem rąbka u
      spódnicy, zalewaniem się rumieńcem itp. Nierzadko pod zewnętrzną powłoką owej
      skromnisi/skromnisia szatany jakies diabelskie mieszkają, i tylko czekaja aby
      dać o sobie znać!
      Ja o skromności poczciwej piszę, niemodnej, nie trendy. Skromności wynikającej
      z inteligencji jej posiadacza, który/która wie doskonale że nie ma co się tak
      puszyć i nadymać, bo nasze wszelkie zasługi i przewagi chwilowymi tylko są, na
      moment tylko nam danymi. I zawsze może być tak, że piękni jesteśmy, bogaci,
      mądrzy, zdrowi, podziwiani i pewnej soboty wpadniemy na pomysł aby pójść na
      wystawę gołębi co to własnie w hali niedaleko się odbywa....
      Taka skromność nie musi oznaczać wcale braku wiary we własne siły, a tylko
      posiadanie wiedzy o życiu praktycznym i codziennym. Skromność ta nie pozwala
      jej nosicielowi przerywać w pół zdania innym, wsłuchuje się w ich głos. Widzi
      innych ludzi, choćby ich zauważanie nic nie dawało: po co wysłuchiwać opowieści
      o czymis życiu trudnym, nudnym i znojnym? Skromność jest autoironiczna - co
      pozwala jej zachować równowage psychiczną i nie popadać w stany depresyjne oraz
      kompleksy jakies ciężkie.
      Skromność często sprawia swojemu właścicielowi sporo kłopotu. W swiecie
      ceniącym reklamiarstwo, mega-asertywność i ogólne przekonanie o własnej
      genialności owym szarym myszkom czasem cięko się przebić. Inna sprawa, że nie
      zawsze chcą.
      Lubię ludzi skromnych i chyba z wzajemnością.
    • nienietoperz Re: Skromnść 30.01.06, 11:41
      Skromnosc jest jak najbardziej w porzadku, nie nalezy jej mylic z brakiem miary
      w swoje mozliwosci. Teorie Brocha o osiaganiu celow i bezustannym pnieciu sie w
      gore maja sens tylko o tyle, o ile pomijamy wszelkie inne aspekty zycia,
      koncentrujac sie na sukcesach zawodowych, i to rozumianych wylacznie jako
      awans, pozycja, nagroda. Zakladajac, ze kompletnie nieistotne sa dla nas
      sympatia i szacunek wspolpracownikow, faktycznie nalezy ustawicznie podkreslac
      swoje zdolnosci i osiagniecia. Problem polega miedzy innymi na tym, ze jesli
      czyjes sukcesy i wyniki sa naprawde wyjatkowe, nie bedzie on/ona potrzebowac
      autopromocji; jesli nie sa, moze to wygladac dosc zalosnie.
      Skromnosc nie powinna byc przeszkoda w stawianiu sobie ambitnych celow czy
      ubieganiu sie o dobra prace. Jesli mam w zyciorysie jakies sukcesy, to wpisuje
      je do CV wysylanego do firmy; jesli uwazam, ze napisalem wartosciowa prace, to
      zglaszam ja do nagrody/wysylam do dobrego czasopisma - zadna z tych rzeczy nie
      obliguje mnie do przechwalania sie przed znajomymi czy wspolpracownikami. Zawsze
      budzili we mnie gleboki szacunek ci koledzy, ktorzy podczas seminariow odzywali
      sie rzadko, ale za to w sposob madry i przemyslany (moze dlatego, ze sam jestem
      nieznosna gadula). Na wszelkiego rodzaju konferencjach sa dwa rodzaje
      wykladowcow: jedni podkreslaja caly czas, jak trudne i wyjatkowe jest to, co
      zrobili, jak odlegle od mozliwosci percepcji sluchaczy; drudzy staraja sie
      przekonac publicznosc, ze wszystko o czym mowia jest naprawde proste i
      zrozumiale. Ktorzy sa bardziej cenieni?

      Granica miedzy poczuciem wlasnej wartosci a ostentacyjną zarozumiałością jest
      nie tyle cienka linia, ile co najmniej kanal La Manche (znany tu jako British
      Channel:-)

      Uklony,
      nntpz
      • broch Re: Skromnść 30.01.06, 16:54
        "Teorie Brocha o osiaganiu celow i bezustannym pnieciu sie w
        gore maja sens tylko o tyle, o ile pomijamy wszelkie inne aspekty zycia,
        koncentrujac sie na sukcesach zawodowych, i to rozumianych wylacznie jako
        awans, pozycja, nagroda."

        No tak ale o tylko takich (sukcesach zawodowych) mozna mowic, ostatecznie
        autoreklama w zyciu prywatnym nie ma sensu, kozysci nie przyniesie a jedynie
        wywola niechec.
    • mamarcela Skromność a pycha 30.01.06, 15:43
      A ja tak sobie myślę i nawet nieskromnie uważam, że mam trochę racji,iż
      niesłuszne jest przeciwstawianie skromności - pewności siebie, poczuciu własnej
      wartości, asertywności, czy nawet autopropocji i samochwalstwu jako tej
      autopromocji ukoronowaniu.
      Przeciwieństwem bowiem skromności jest jeden z siedmiu grzechów głównych pycha.
      I dlatego prawdziwa skromność to nie mizdrzenie się, jaki to ja głupia, mizerna
      i nic nie warta, prawdziwa skromność wynika z empatii, szacunku dla drugiego
      człowieka, pokory wobec świata i co tu dużo mówić po prostu kultury.
      P :)
      • jottka Re: Skromność a pycha 30.01.06, 15:51
        mamarcela napisała:

        > Przeciwieństwem bowiem skromności jest jeden z siedmiu grzechów głównych pycha.



        przeciwieństwem pychy biblijnie jest pokora:)

        ale najogólniej rzecz biorąc to faktycznie nie wiedzieć czemu sie utarło, że za
        skromność uważa się wszelkie kompleksy niższości w połączeniu z ogólną
        mazgajowatością skromnisia, a przeciwieństwem tego ma być ryczący megafon, który
        poza tym nic nie umie - oba obrazki fałszywe
        • mamarcela Nieskromność, pycha i brak pokory 30.01.06, 16:39
          No i widzisz wyszło (szydło z worka), żem nie tylko nieskromna, bo sie chwalę,
          ale na dodatek pyszna, bo sie powołuję i pokory pozbawiona, bo naginam do
          swoich potrzeb.
          :)
          pozdrawiam
          mamarcela właśnie taka jak w tytule
          • daria13 Re: Mamarcelo, 30.01.06, 18:57
            Matko, przecież to nie chodzi o niechwalenie się, tylko o przechwalanie. Jeśli
            mamy się czym chwalić, a inne sposoby poinformowania o pewnych sukcesach są
            niemożliwe, to jak najbardziej się chwalić. Chodzi o skromność w takim
            zakresie, o jakim pisał Nienietoperz i Ydorius, a nie o skromnisiowatość;).
            Chodzi nie o pokorę, która każe stać ze spuszczoną głową, czy najlepiej na
            kolanach, ale o tę o której pisałaś Mamarcelo wyżej.
            Cały czas odnoszę wrażenie, że nie przez wszystkich jestem tu dostatecznie
            rozumiana, buuuuu.
            Pozdrawiam mimo to nie zrażona:)
            • mamarcela oraz absolutny brak zrozumienia 30.01.06, 20:25
              mojego wyrafinowanego poczucia humoru, ktorym chciałam błysnąć w swoim poście
              adresowanym do Jottki, a odnoszącym się przekłamania popełnionego przez moją
              nieskromną, pyszną i niepokorną osobę, w kwestii siedmiu grzechów głównych i
              opozycji pycha - pokora, czy pycha skromność (tu moje nadużycie wielkie, bo w
              końcu biblijne).
              pozdrawiam
              mamarcela jak każden jeden gieniuś niezrozumiana przez współczesnych
          • braineater Re: Nieskromność, pycha i brak pokory oraz gadulst 30.01.06, 19:31
            wo,
            czyli wszystkie moje zalety nie mieszczą mi się nawet w tytule wątku. :)
            A jak kto se chce być skromny to przeszkód ni ma, tyle, że świat działa tak, że
            jak komus sam nie wmówisz, że jesteś genialny, to nikt za tego nie zrobi. Ot i
            tyle.

            P:)
            • daria13 Re: Brainy, 30.01.06, 19:47
              Ale Ty jesteś właśnie takim świetnym przykładem faceta doskonale zdającego
              sobie sprawę z własnej wartości, pewnego siebie, potrafiącego odpowiednio się
              zareklamować, a jednocześnie nigdy, powtarzam nigdy! nie dopuszczasz się,
              przynajmniej na tych forach, na których Cię czytuję, do wywyższania się kosztem
              innych. Nie przypominam sobie najmniejszej złośliwości, w której pragnąbyś
              kosztem słabszych podnieść swoją rangę. Przy całej pozie egoisty, jaką czasami
              tutaj uprawiasz, nie zdarzają Ci się zachowania niegodne, poniżające innych.
              I za to między innymi Cię lubię. Ups, komplement, ale naprawdę szczery:)))
              P:)
      • daria13 Re: Skromność a pycha 30.01.06, 16:07
        Ależ Mamarcelo, o tym właśnie pissałam i do tego zmierzałam prostą drogą. Mój
        największy sprzeciw budzi akurat ta obecnie coraz bardziej rozpowszechniona
        postawa, która wynika właśnie z braku empatii, szacunku dla drugiego i braku
        kultury osobistej. Właśnie takiej postawie mówie zdecydowane nie. Ale ja to
        sobie dużo mogę mówić;)
        Pozdrawiam:)
    • ydorius Re: Skromnść 30.01.06, 16:53

      Dla mnie skromność jest wyrazem siły, nie słabości. Człowiek, który do czegoś
      doszedł i ma być z czego dumny, a który ukrywa to przed całym światem (a
      przynajmniej sporą jego częścią) zachowuje się z godnością, której brak jest
      ludziom, którzy co prawda do czegoś doszli ale trąbią o tym na lewo i prawo.
      Wychodzę z założenia, że i tak nigdy nie zostanę właściwie zrozumiany, co
      potrafię i co jest we mnie we mnie na zawsze pozostanie, niezależnie od tego,
      czy o tym opowiem, czy też nie. Niemówienie jest utrzymaniem dystynkcji. Poza
      tym zachowanie rozmaitych informacji dla siebie (i uchylanie rąbka tajemnicy od
      czasu do czasu i to tylko wówczas, gdy temat rozmowy o to zahacza) ma jeszcze
      jedną przyjemną właściwość: trudno jest taką osobę podejrzewać, że robi różne
      rzeczy dla poklasku, czyli - było nie było - z niskich pobudek. Łatwiej jest
      natomiast szanować osobę, która jest skromna, gdyż od czasu do czasu widać ile
      wysiłku wkłada w budowanie samej siebie i w dodatku się na to nie skarży (ani
      się tym nie chełpi).

      No i chyba tyle.
      Poza tym zwykłem twierdzić, że moją podstawową zaletą jest to, ze jestem
      cholernie skromny. Czego i Wam życzę.

      m,
      .y.

      P.S. Oczywiście można trafić na osobe tak doskonale socjotechniczną, że każdą
      chełpliwość (czy to może nie jest przeciwieństwo skromności?) sprzeda pod
      skromnym płaszczykiem.

      ----------------------------------
      What is home without Pinezka's Potted Meat?
      Incomplete.
      wypielęgnowany harmider w duszy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka