Dodaj do ulubionych

Rodzice a pasje ich dzieci.

18.03.06, 20:45
Gdy jedenego dorastającego nastolatka pochłonęła pasja wędkarska, oszczędzał
rodzicom pewnych szczegółów w relacjach w wędkarskich wypraw - pomijał np. że
lądował co jakiś czas w rzece czy jeziorze - nie chciał żeby się denerwowali.
Inny - pomijał niebezpieczne sytuacje, które przeżywał w górach. O tym, że raz
prawie zamarzł na szlaku rodzice dowiedzieli się, jak był już sam ojcem od
kilku lat.

itd.. itp...
Pomijaliście w opowieściach jakieś szczegóły?
Co było tego powodem? Oszczędzenie niepokoju rodzicom, strach, że nie pozwolą
na kolejny wyczyn? A może zdawanie sobie sprawy z tego, że po prostu nie
pozwoliliby na coś, co chcecie robić? Inne powody?

Do dzisiaj mój syn budował skrupulatnie u mnie przekonanie, że sprawnościowe
rajdy samochodowe są bezpiecznym hobby. Brak poważnych wypadków, czasem jakieś
stłuczki. Dzisiaj nieco ten obraz mi się zaburzył. Ja patrzę na to hobby z
innej perspektywy, on z innej. Ja widzę głównie niebezpieczeństwa, których on
nie widzi.

Filtrowaliście relacje?

M.
Obserwuj wątek
    • e_wok Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 18.03.06, 22:19
      Ja mialam bardzo spokojne, wrecz nudne dziecinstwo i niechec do ryzyka jest
      jedna z glownych cech mojego charakteru. Natomiast moj maz opowiada historie,
      od ktorych wlos sie jezy na glowie i o ktorych oczywiscie do tej pory nie maja
      pojecia jego rodzice. Wiekszosc z nich byla mi znana z dawnych czasow, bo
      jestesmy z mezem z jednej klasy podstawowkowej i docieraly do mnie echa tych
      przedsiewziec. W zwiazku z tym naszego syna wychowujemy dosc asekuracyjnie,
      starajac sie ryzyko ograniczyc do minimum, chociaz zdajemy sobie sprawe, ze tej
      kontroli nie da sie dlugo utrzymac.
      • maika7 Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 09:38
        >Natomiast moj maz opowiada historie,
        > od ktorych wlos sie jezy na glowie i o ktorych oczywiscie do tej pory nie maja
        > pojecia jego rodzice. Wiekszosc z nich byla mi znana z dawnych czasow, bo
        > jestesmy z mezem z jednej klasy podstawowkowej i docieraly do mnie echa tych
        > przedsiewziec.

        E_wok, a dlaczego mąż ukrywał te swoje wyczyny przed rodzicami? co było głównym
        tego powodem?
        Hm..ciekawe czego nie wiemy o dorastaniu naszych rodziców :-)))

        M.
        • e_wok Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 19:28
          Oprocz klasyki typu jazda na lyzwach na zamarznietym jeziorku, ktore okazalo
          sie nie do konca dobrze zamarzniete, to byla jeszcze wyprawa na tratwie
          wczesna wiosna i tratwa sie rozplynela na srodku bajorka takiego bardziej
          glebszego. Jezdzenie na dachu windy, imprezy na dachu dziesieciopietrowca,
          eksperymenty z fajerwerkami w zamknietych pomieszczeniach np. w piwinicy. W
          naszej szkole bylo kilka ofiar smiertelnych, ale nie z naszej klasy. Jeden sie
          usmazyl w transformatorze, a nasz kolega z klasy, ktory mu towarzyszyl, wyszedl
          z tego prawie calo, bo tylko skore mu musieli przeszczepiac. Trzech innych
          rozbrajalo niewybuch w piwnicy, ich szczatki wylecialy przez kraty w okienku.
          Wiem, bo mielismy nadzwyczajne apele szkolne z tej okazji. Trudno sie zwierzac
          rodzicom, ze sie te osoby znalo z innych imprez, nawet jesli nieco mniej
          ryzykownych, np. ze spacerow po dachach.
          • maika7 Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 20:25
            > Wiem, bo mielismy nadzwyczajne apele szkolne z tej okazji. Trudno sie zwierzac
            > rodzicom, ze sie te osoby znalo z innych imprez, nawet jesli nieco mniej
            > ryzykownych, np. ze spacerow po dachach.

            Pomijając tragedie jakie sie wtedy wydarzyły, czy mąż żałuje, że to robil, co
            robił, czy tafiło na "półkę pt. fajne wspomnienia"?

            M.
    • stephen_s Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 18.03.06, 23:01
      Nie miałem niebezpiecznych pasji, bo nie lubię ryzyka :)

      Natomiast starannie ukrywałem przed rodzicami grywanie w RPG :) Bo czułem, że
      to zbyt "dziwne" hobby na to, by rodzice to przełknęli :)

      No i też musiałem trochę kryć się z rodzicami z czytaniem komiksów - tzn.
      wiedzieli, co czytam, ale nie zachecałem ich do zaglądania do środka :) M.in.
      dlatego, że moja nadopiekuńcza siostra starała się ich przekonać, jak to
      powinni mi zabronić czytania takich rzecyz, by wyrosnę na mordercę :)
      • maika7 Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 09:52
        > Nie miałem niebezpiecznych pasji, bo nie lubię ryzyka :)

        wędkarstwo wydaje się bezpieczne i pozbawione ryzyka....

        > Natomiast starannie ukrywałem przed rodzicami grywanie w RPG :) Bo czułem, że
        > to zbyt "dziwne" hobby na to, by rodzice to przełknęli :)
        > No i też musiałem trochę kryć się z rodzicami z czytaniem komiksów - tzn.
        > wiedzieli, co czytam, ale nie zachecałem ich do zaglądania do środka :) M.in.
        > dlatego, że moja nadopiekuńcza siostra starała się ich przekonać, jak to
        > powinni mi zabronić czytania takich rzecyz, by wyrosnę na mordercę :)

        Czyli głównym powodem Twojego ukrywania była obawa przed brakiem akceptacji tego
        co robisz - tak? Gdyby zabronili Ci tych RPG (moj syn tez mniał "czas RPG") i
        komiksów - nadal byś je czytał prawda?

        Lęk o życie dziecka - jeden z najpaskudniejszych lęków. Dzieci stoją na brzegu
        gniazda i pomachując skrzydłami wykonują loty próbne. Jak nie podcinać im
        skrzydeł i jednocześnie mieć w sobie spkój i ufnośc, że te loty to wstęp do
        latania, a do rodzinnej tragedii?

        M.




        • stephen_s Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 11:00
          > wędkarstwo wydaje się bezpieczne i pozbawione ryzyka....

          Hej, nie przesadzajmy, wędkarstwo to przegięcie w drugą stronę... Dla mnie to
          nuda straszliwa :)

          > Czyli głównym powodem Twojego ukrywania była obawa przed brakiem akceptacji
          > tego
          > co robisz - tak? Gdyby zabronili Ci tych RPG (moj syn tez mniał "czas RPG") i
          > komiksów - nadal byś je czytał prawda?

          Pewnie tak... Na pewno bałem się właśnie reakcji z ich strony. Głównie na RPG,
          co do którego wiedziałem, że potrafi budzić dziwne reakcje u rodziców :) Poza
          tym, jak pisałem - moja starsza siostra miała obsesję na punkcie wychowywania
          mnie. No i w pewnym okresie bardzo intensywnie dopatrywała się szkodliwości we
          wszystkim, co robię... Ciągle chciała udowodnić, ze gry komputerowe są
          brutalne, komiksy propagują przemoc, a od RPG się wariuje. Pamiętam, że raz np.
          pożyczyłem od kumpla grę komputerową, na okładce do instrukcji był narysowany
          ankh (egipski krzyż - gra była w konwencji fantasy), ona to zobaczyła... i od
          razu: co to jest, co za czarna magia itd.? Litości... Generalnie więc - wolałem
          się nie afiszować moimi zainteresowaniami.
          • maika7 Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 11:28
            > Hej, nie przesadzajmy, wędkarstwo to przegięcie w drugą stronę... Dla mnie to
            > nuda straszliwa :)

            Nie mówimy o siedzeniu na pomoście i moczeniu robaka lub kukurydzy w wodzie ;-))
            Mówimy o np. łowieniu pstrągów na spining w górskich rzekach zimą (rzeczony
            nastolatek nie uznawał statycznego wędkarstwa). Oblodzone strome brzegi, żyłka
            przymarzająca do przelotek itp. Latem - opływanie jezior w poszukiwaniu
            podwodnych górek, przy których trzymają się szczupaki i okonie. Burze na wodzie
            w gumowym pontonie itp. Na szczęście (??) rodzice widzieli go oczami wyobraźni
            właśnie na brzegu, siedzącego i moczącego żyłkę w wodzie :-)))

            Co byś zrobił, gdyby bardziej Cię pilnowali? Znalazłbyś sobie nowe hobby -
            bardziej "po linii rodzicielskiej" czy rozbudowałbys "system zabezpieczeń przed
            rodzicielskim wykryciem" ?

            :-)
            M.
            • stephen_s Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 11:37
              > Mówimy o np. łowieniu pstrągów na spining w górskich rzekach zimą (rzeczony
              > nastolatek nie uznawał statycznego wędkarstwa). Oblodzone strome brzegi, żyłka
              > przymarzająca do przelotek itp. Latem - opływanie jezior w poszukiwaniu
              > podwodnych górek, przy których trzymają się szczupaki i okonie. Burze na
              > wodzie w gumowym pontonie itp.

              O rrrrrany...

              > Co byś zrobił, gdyby bardziej Cię pilnowali? Znalazłbyś sobie nowe hobby -
              > bardziej "po linii rodzicielskiej" czy rozbudowałbys "system zabezpieczeń
              > przed rodzicielskim wykryciem" ?

              Pewnie to drugie. Były rzeczy, które mnie interesowały - i chciałbym je robić,
              nawet po kryjomu. Aczkolwiek skutki psychologiczne takiego braku akceptacji ze
              strony rodzców przyjemne nie są...

              Heh, z tym wykryciem kojarzy mi się historia, kiedy w połowie sesji RPG
              niespodziewanie do domu wróciła moja mama :) Ale to był popłoch, żeby wszystko
              schować i ewakuować się do innego lokalu :)))
              • maika7 Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 11:55
                > Pewnie to drugie. Były rzeczy, które mnie interesowały - i chciałbym je robić,
                > nawet po kryjomu. Aczkolwiek skutki psychologiczne takiego braku akceptacji ze
                > strony rodzców przyjemne nie są...

                No bo znowu mamy do czynienia z kłębkiem "róznych interesów" dojrzewającego
                człowieka i jego opiekunów. Ale najczęściej chyba wybór dokonywany przez dzieci
                jest własnie taki - "nie dac sie złapać". Nawet za cenę nieakceptacji, kary,
                awantur, rozczarowań rodzicielskiech itp. Złoty środek? Nie ma :-(


                > Heh, z tym wykryciem kojarzy mi się historia, kiedy w połowie sesji RPG
                > niespodziewanie do domu wróciła moja mama :) Ale to był popłoch, żeby wszystko
                > schować i ewakuować się do innego lokalu :)))

                :-))

                M.
                • stephen_s Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 12:06
                  > No bo znowu mamy do czynienia z kłębkiem "róznych interesów" dojrzewającego
                  > człowieka i jego opiekunów. Ale najczęściej chyba wybór dokonywany przez
                  dzieci
                  > jest własnie taki - "nie dac sie złapać". Nawet za cenę nieakceptacji, kary,
                  > awantur, rozczarowań rodzicielskiech itp. Złoty środek? Nie ma :-(

                  Pewnie tak, ale moim zdaniem pomaga, jeśli rodzice starają się zrozumieć
                  dziecko. Owszem, są sytuacje, kiedy rodzicom trudno przymknąć oko na
                  niebezpieczne poczynania dzieci - ale są też sytuacje, że dziecko mimo
                  wszystkie wie, co robi. Że dla rodziców coś na pierwszy rzut oka jest
                  niewłaściwe, głupie - a dziecko bardziej się interesuje, więc wie lepiej, że
                  sytuacja nie jest aż tak dziwna. Jeśli rodzice potępią w czambuł takie
                  poczynania, to do dziecka to nie trafi, a jedynie stworzy przepaść między nim,
                  a rodzicami, sprawi, że zacznie się wstydzić swoich zainteresowań... Ja po
                  sobie widzę, że to mocno potrafi odbić się w dorosłym życiu :(
                  • maika7 Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 12:19
                    > Pewnie tak, ale moim zdaniem pomaga, jeśli rodzice starają się zrozumieć
                    > dziecko. Owszem, są sytuacje, kiedy rodzicom trudno przymknąć oko na
                    > niebezpieczne poczynania dzieci - ale są też sytuacje, że dziecko mimo
                    > wszystkie wie, co robi. Że dla rodziców coś na pierwszy rzut oka jest
                    > niewłaściwe, głupie - a dziecko bardziej się interesuje, więc wie lepiej, że
                    > sytuacja nie jest aż tak dziwna. Jeśli rodzice potępią w czambuł takie
                    > poczynania, to do dziecka to nie trafi, a jedynie stworzy przepaść między nim,
                    > a rodzicami, sprawi, że zacznie się wstydzić swoich zainteresowań... Ja po
                    > sobie widzę, że to mocno potrafi odbić się w dorosłym życiu :(

                    To jest dla mnie oczywiste. Kłopot jest w tym, że perspektywa patrzenia jest
                    diametralnie inna. To co według mnie jest "wyłacznie stratą czasu" - dla moich
                    dzieci jest sensem ich życia na danym etapie rozwoju. Ja chcę, żeby bardziej
                    myślały o przyszłości, one chcą intensywnie przeżywać teraźniejszośc. I to na
                    dokładkę PO SWOJEMU :-))))
                    Doświadczenie z mojego domu - mama - nakazująca i wiedząca bardziej ode mnie jak
                    mam żyć. I tato - próbujący zrozumeć, dać kredyt zaufania, pozwolić na błędy.
                    Tato wiedzial o wszystkim - najblizszy przyjaciel. Mama - o tym, o czym
                    wiedziałam, że mogę jej bezpiecznie powiedzieć. A robiłam swoje, obiecując
                    sobie, ze w wychowywaniu moich dzieci będę powtarzała model "tatowy". Wynik?
                    zobaczę za kilka ładnych lat, jak dzieci dokonają swoich najważniejszych wyborów
                    i jak ja się zestarzeję.

                    M.

            • stephen_s Tak z ciekawości 19.03.06, 11:41
              Jak Twój syn grał w RPG, to jak na to się zapatrywałas?
              • maika7 Re: Tak z ciekawości 19.03.06, 12:09
                > Jak Twój syn grał w RPG, to jak na to się zapatrywałas?

                "Normalnie" :-) Ja mam chyba bardzo duże zaufanie do moich dzieci. Ponieważ w
                czasie gdy grał trzymał się ustalonego czasu, ponieważ nie zawalał przez to
                swoich obowiązków, ponieważ miał swoje pasje pozakomputerowe, ponieważ miałam
                zawsze zaufanie, że gry i filmy nie są w stanie zmienić jego osobowosci -
                przyjmowałam to jako "normalność" - jedni lubią grać wpiłkę, inni w co innego.
                Grał chyba najintensywniej na początku gimnazjum.
                Potem pochłonęły go samochody.

                :-)
                M.
                • stephen_s Re: Tak z ciekawości 19.03.06, 12:15
                  A on grywał na komputerze, czy "na żywo"?

                  A nie miałaś jakichś obaw, że to sekciarstwo itd.? Rózne przesadzone opinie o
                  tych grach krążą... Hm, pamiętam, jak w kultowym piśmie RPGowców "Magia i
                  miecz" co jakiś czas pojawiały się listy od nieletnich graczy, którym
                  dorośli "bruździli". :)) Mi zapadła w pamieć sytuacja, gdy jakiemuś licealiście
                  nauczycielka zarekwirowała podręcznik - za "propagowanie obcego systemu
                  wierzeń" (???)...
                  • maika7 Re: Tak z ciekawości 19.03.06, 12:26
                    Na komputerze.

                    > A nie miałaś jakichś obaw, że to sekciarstwo itd.?

                    Sekciarstwo? Nie, na to nie wpadłam - "Mały" - realista i racjonalista do bólu,
                    analityk. Indywidualista nie podatny na wpływy (jak na razie...).

                    M.
    • gumpel Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 18:24
      Jeździłem na mecze z kibolami, potem na koncerty muzyki undergrandowej, w
      międzyczasie w góry, o mało tez nie wstapiłem do sekty, opijałem sie tez do
      nieprzytomności na balangach. Łoj, fajnie było :-)) Rodzicom szczegółów
      oszczędzałem bo niby o czym miałem im opowiadać ? Że fajnie było dostać od
      zomowca pałą przez plery i uciekając wrzeszczeć "ges-ta-po"? Albo popijać piwem
      suchy chleb pod drzewem w przemoczonym ubraniu po 8 godzinach forsownego marszu
      i przy zerowych szansach na nocleg inny niż pod namiotem ? Albo że fajnie jest
      terkotać mantry z bahtami o czwartej nad ranem ? A naprawdę: wszystko to było
      pierwsza klasa :-)) I za żadne skarby nie zamieniłbym tych wspomnień na żadne
      inne.

      Myślę, że najlepszą odpowiedź dlaczego nie dzieli się takich wspomnień ze
      starszymi dałaś sama: oni patrzą na te rzeczy z innej perspektywy i nie dzielą
      naszych przekonań, odczuć, fascynacji. Co więcej, młody człowiek z góry wie co
      by odpowiedzieli: a po co to ? po jakie licho się narażasz ? a nie lepiej w tym
      czasie to i to ? I całe to mentorskie, zgredziałe, zwapniałe ble, ble ble.
      Słuchac się nie chce.

      No i jeszcze mogliby zadac najgorsze pytanie A CO W TYM FAJNEGO ? I tu juz
      klapa absolutna, bo młody człowie k próbował by nia nie odpowiedzieć. A na to
      pytanie odpowiedzieć sie nie da. To trzeba przeżyć na własnej skórze, doznać ...

      Pozdrowienia dla Twoich chłopaków Maiko. Niech pierwszemu ryba bierze, a
      drugiego szlak zielony, kręty prowadzi ku połoninom ...
      • maika7 Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 19:01
        > Jeździłem na mecze z kibolami, potem na koncerty muzyki undergrandowej, w
        > międzyczasie w góry, o mało tez nie wstapiłem do sekty, opijałem sie tez do
        > nieprzytomności na balangach [...] I za żadne skarby nie zamieniłbym tych
        wspomnień na żadne inne.

        No właśnie - każdy z nas ma swój bagaż wspomnien, który jest z gatunku tych
        "najcenniejszych" niezaleznie od tego co sadzą o nich inni.

        > Myślę, że najlepszą odpowiedź dlaczego nie dzieli się takich wspomnień ze
        > starszymi dałaś sama: oni patrzą na te rzeczy z innej perspektywy i nie dzielą
        > naszych przekonań, odczuć, fascynacji. Co więcej, młody człowiek z góry wie co
        > by odpowiedzieli: a po co to ? po jakie licho się narażasz ? a nie lepiej w
        tym czasie to i to ? I całe to mentorskie, zgredziałe, zwapniałe ble, ble ble.
        > Słuchac się nie chce.

        Ale "oni" w młodości nie byli kryształowi. Więc dlaczego przestają rozumieć? I
        nie "mentorskie" tylko "zatroskane" :-)))

        > No i jeszcze mogliby zadac najgorsze pytanie A CO W TYM FAJNEGO ? I tu juz
        > klapa absolutna, bo młody człowie k próbował by nia nie odpowiedzieć. A na to
        > pytanie odpowiedzieć sie nie da. To trzeba przeżyć na własnej skórze, doznać ..

        Pytam tak - czasem. Przeżyc na własnej skórze się nie da - bo mnie co innego
        "kręci" niz moje dzieci. Natomiast ciekawa jestem co odnajdują w swoich pasjach.
        Ale na moje pasje one tez patrzą nie zawsze ze zrozumieniem :-))

        > Pozdrowienia dla Twoich chłopaków Maiko. Niech pierwszemu ryba bierze, a
        > drugiego szlak zielony, kręty prowadzi ku połoninom ...

        Dzieki :-) To już teraz stateczni panowie - no, prawie stateczni :-)))
        Natomiast przydałyby się bezpieczne drogi dla tego dorastającego i zyczliwi
        ludzie na zakrętach zycia :-)))

        M.
        • a000000 Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 19:28
          A mnie interesowałoby, dlaczego ci właśnie ludzie, którzy za młodu "czerpali
          garściami" w tajemnicy przed rodzicami, gdy sami stają się wapniakami swoim
          dzieciom bronią dostępu do "niebezpiecznej zabawy".
          Oczywiście, nie wszyscy, ale większość.
          • maika7 Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 19:41
            > A mnie interesowałoby, dlaczego ci właśnie ludzie, którzy za młodu "czerpali
            > garściami" w tajemnicy przed rodzicami, gdy sami stają się wapniakami swoim
            > dzieciom bronią dostępu do "niebezpiecznej zabawy".
            > Oczywiście, nie wszyscy, ale większość.

            Chyba zalezy co czerpali..

            Ukrywanie upadków do wody i otarcia sie o śmierć z zamarznięcia jest nieco inne
            niz ukrywanie czegoś czego rodzice absolutnie by nie zaakceptowali z racji np.
            innych wartości. Musielibyśmy uscislić o czym myślimy mówiąc "czerpac z życia".
            Mój syn czerpie z życia w sposób nie budzący moich wątpliwości jesli chodzi o
            "wartości" (póki co..), natomiast obawiam sie o jego bezpieczeństwo czasami.

            :-)
            M.
            • a000000 Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 19:56
              maika7 napisała:

              > Chyba zalezy co czerpali..

              No właśnie. Czerpali wszystko co niebezpieczne, z narkotykami włącznie. A
              własnym dzieciom bronią....
              • maika7 Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 20:20
                > No właśnie. Czerpali wszystko co niebezpieczne, z narkotykami włącznie. A
                > własnym dzieciom bronią....

                Azerko, to są przypadki ekstremalne. Natomiast filtrowanie wiadomości na wersje
                "oficjalną" i prawdziwą jest dośc powszechne - myślę, że wyjątkowe jest
                niefiltrowanie.

                A Ty? Robiłas wyłącznie rzeczy, o których otwarcie mówiłas rodzicoem?

                M.

                • gumpel Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 21:56
                  Jeśli można sie wtrącić, drogie Panie. Mnie się zdaje, że to taka wieczna
                  mantra życia. Zachłystujemy sie życiem, gdy uzyskujemy wolność za młodu, potem
                  zdobywamy doświadczenie, pozycję, obrastamy w piórka stateczności i, jakkolwiek
                  wspomnienie młodości uważamy za najcenniejszą pamiątkę z życia, drżymy by nasze
                  dzieci nie robiły tego co my. Bo przecież - każda staczeczna pani i pan wiedzą
                  o tym doskonale - to było takie nieroztropne :-)) A młodzi, słuchając naszych
                  przestróg jednym, a wypuszczając je drugim uchem, już się gotują by pójść w
                  nasze ślady. Tak sobie myślę, ze gdy mój syn będzie miał 16 lat dam mu na
                  urodziny zalakowaną kopertę i polecę by ją otworzył, jak jego syn będzie miał
                  16 lat. Doradźcie proszę, co powinno być w tej kopercie ?
                  • maika7 Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 22:17
                    > Bo przecież - każda staczeczna pani i pan wiedzą
                    > o tym doskonale - to było takie nieroztropne :-))

                    Poprotestuję :-) To zależy co robilismy. Gdybym słuchała mojej mamy -
                    wylądowałabym "nie z tym facetem" u boku, nie z tym zawodem, w niezgodzie sama
                    ze sobą, nie w tym miejscu na ziemi, w którym jestem. Większośc z tego, co
                    robiłam wbrew starszym było jak najbardziej rozsądne - tak to dzisiaj oceniam.

                    >Tak sobie myślę, ze gdy mój syn będzie miał 16 lat dam mu na
                    > urodziny zalakowaną kopertę i polecę by ją otworzył, jak jego syn będzie miał
                    > 16 lat. Doradźcie proszę, co powinno być w tej kopercie ?

                    Nie wiem co powinno być w tej kopercie - za to wydaje mi się, że wiem co powinno
                    być przez te całe wcześniejsze 16 lat - pomoc w odkrywaniu dziecku jego
                    talentów, pomoc w realizacji marzeń i dużo, dużo uważności, cierpliwości i
                    wyrozumiałości. I dystansu do siebie i swoich racji :-)))

                    Może napisałabym: "Jeśli dożyłeś 16 urodzin swojego syna i jesteś szczęśliwy -
                    to znaczy, że realizujesz swoje życie w najlepszy dla Ciebie sposób. Jeśli nie
                    jesteś szczęśliwy - masz czas na przyjrzenie się przyczynom dlaczego tak jest i
                    na zmianę tego. Mam nadzieję, że patrząc na moją fotografię uśmiechasz się
                    ciepło :-) Wszystkiego dobrego Synku :-)

                    A może napisałabym coś zupełnie innego? Chociaz pewnie nie napisałabym nic :-)

                    M.
                  • a000000 Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 22:18
                    A jaką synowi chciałbyć dać radę? Myślę, że najlepiej jakąś o akceptacji
                    dziecka, nawet wtedy, gdy nie udało się go wychować na "swój obraz i podobieństwo".
                    Myślę, że najwięcej spustoszenia w rodzinach czyni brak akceptacji właśnie i
                    narzucanie swojego patrzenia na świat.
                    • gumpel Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 22:42
                      a000000 napisała:
                      > A jaką synowi chciałbyć dać radę?

                      No wię myślę, że dałbym radę, żeby przypomniał sobie siebie samego w tym
                      wieku :-)) Tylko jak to zrobic by nie było mentorskie ? Tak na szybko to podoba
                      mi się pomysł, żeby nic nie pisać tylko wsadzić do koperty jego zdjęcie, z
                      czasów gdy sam miał 16 lat. Wiecie, takie z irokezem na głowie, albo z fajką w
                      gębie, albo w t-shercie z z jakimś wymownym buntowniczym napisem. To jest
                      bardziej wymowne niż wszystkie rady.
                • a000000 Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 22:13
                  Wcale nie takie ekstremalne, jakby się mogło wydawać.
                  Co ja robiłam? Nie jestem jakimś cudakiem, robiłam dokładnie to, co reszta
                  panien ciekawych świata. No i wiedziałam, że dobrze wychowana panna nie martwi
                  swoich rodziców byle głupotami hehehe.
                  • stephen_s Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 22:44
                    > Wcale nie takie ekstremalne, jakby się mogło wydawać.
                    > Co ja robiłam? Nie jestem jakimś cudakiem, robiłam dokładnie to, co reszta
                    > panien ciekawych świata.

                    Ej ej, wyczuwam interesujące treści :))))))
                    • a000000 Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 19.03.06, 22:55
                      stephen_s napisał:


                      > Ej ej, wyczuwam interesujące treści :))))))

                      hehehe, nie ciągnij za język, bo się zgorszysz.

                      Z takich większych dziecięcych głupot, to wlazłam z bratem na kościelną wieżę
                      (40m), tam był zegar stareńki, który chcieliśmy uruchomić, i przez dziurę
                      wylazłam NA ZEWNĄTRZ TEJ WIEŻY!!! trzymałam się cyferblatu, który się z kolei
                      trzymał na słowie honoru. Ale o tym pomyślałam, jak byłam już dorosła.
                      Mama myślała, że jak jestem z bratem, to jestem bezpieczna, a nam tymczasem rogi
                      rosły.
                      • maria421 Re: Rodzice a pasje ich dzieci. 20.03.06, 09:39
                        Z drugiej strony- czy dzieci nie oczekuja od nas ze bedziemy sie o nie bac, ze
                        bedziemy starac sie uchronic je od wszelkiego ryzyka, wszelkiego
                        niebezpieczenstwa, wszelkich bledow?
                        Ze mowiac "nie martw sie o mnie" chca nas tylko uspokoic, lecz w gruncie rzeczy
                        chca zeby byl ktos, kto sie o nie martwi?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka