26.04.06, 01:01
Wysililam sie na polskie znaki w tytule, zeby bylo zachecajaco...
Kto oprocz Braina juz skonczyl?
Pozwole sobie zaczac (znowu? tak sie jakos sklada) - mam glownie luzne refleksje, bo nie jest to
jednak ksiazka, ktora ma jakis gleboki przekaz (mam nadzieje, ze zgadzacie sie ze mna) ale
literatura rozrywkowa wysokich lotow.
Refleksja sa nastepujace:
1. Jak juz pisalam, drazni mnie tytul, tzn. nie jest oczywiscie niezrozumialy, ale jakis taki
pretensjonalny i nieinteligentny. Bardzo subiektywne odczucie, bo widze, ze nie umiem go nawet
dobrze uzasadnic.
2. Drazni mnie tez (jak juz jade negatywnie) stosunek autora do postaci - z gory, nadety i
poblazliwy, kazda, ale to kazda z calej galerii jakze roznych przeciez osob jest traktowana jak
glupek, niezaleznie od poziomu inteligencji, tylko dlatego, ze zyla te sto trzydziesci lat temu i nie
wiedziala tego, co wie autor (ze takie objawy, jak Agnes, moga byc spowodowane guzem mozgu, ze
Sinead pisze sie Sinead... itd). Dlatego porownania do Dickensa nie sa jednak trafione, bo Dickens
pisal o swoich wspolczesnych, a wiec jego humor i ironia trafialy takze w niego samego).
3. Kobiety sa spotretowane swietnie - duzo lepiej niz mezczyzni, wszystkie kobiece postacie, Sugar,
Agnes, Caroline, pani Fox, Sophie, sluzace, prostytutki, ladies - super. Szczegolnie Sugar, przy calej
swojej inteligencji (i jej ograniczeniach wynikajacych z miejsca i czasow, w ktorych zyje) nie bedaca
kompletnie wyrachowana dziwka, ciulajaca na swoja emeryture, tylko az za bardzo wrazliwa...
4. Napisalam, ze nie jest to powiesc sklaniajaca do glebokich przemyslen, ale zadzialala mi na
podswiadomosc, dwie noce z rzadu usypiajac myslalam o tym, czy Agnes rzeczywiscie nie zyje i co
sie stalo z Sugar i Sophie.
5. Zakonczenie - na poczatku czulam sie (przez chwilke) zawiedziona, ale potem stwierdzilam, ze
otwarte zakonczenie to chyba najwlasciwsze, jakie mogl wybrac autor, zagladamy na troche do
tamtego swiata, nagle sie w nim pojawiajac i zostaje on zamkniety tez nagle...

Co mnie dziwi: dlaczego Henry musial umrzec? To wydalo mi sie jakies takie niepotrzebne...
Obserwuj wątek
    • agni_me Re: Płatki 26.04.06, 04:05
      Moim zdaniem tytuł nawiązuje do Now Sleeps the Crimson Petal, Now the White,
      Tennysona. Pomysł wykorzystania sonetu nadwornego poety królowej Wiktorii na
      tytuł książki, która kpi z wyobrażeń o epoce wiktoriańskiej i wiktoriańskiej
      powieści, wydał mi się cynicznie trafny i inteligentnie nawiązujący do treści.

      Mnie bardziej przeszkadzało odarcie każdego działania z uczuć i "nadmierna
      wiedza" o bohaterach. Brajan twierdzi, że to zamiar autorski po to, żeby nie
      uckliwić powieści. Ja będę się upierać przy tym, że to nie względy artystyczne.
      Faber uznał, że skoro czytelnik przyzwyczajony jest od wielu lat do tego, że
      zna myśli bohaterów i motywy ich działań oraz do tego, że nie jest nadmiernie
      emocjonalnie wciągany w powieści, to tak ma zostać. Dzięki temu napisał łzawy
      dramat bez łez.

      Postaci kobiet są rzeczywiście najlepsze z całej książki. Czytając miałam
      wrażenie, że narrator jest znacznie bardziej zafascynowany kobiecością Sugar
      niż Rackham. Najpełniejszy wydaje mi się jednak portret Agnes z jej
      aseksualnością, dewocją, brakiem wykształcenia, szaleństwem, ale nie
      pozbawionej sprytu.

      Wszystkie wątki w książce, które wydawały mi się rozbudowane ponad miarę albo
      kończyły się trochę bez sensu, w tym nieszczęsny Henry, okazują się wynikać z
      poważnych zmian wprowadzonych przez autora w ostatecznej wersji. Matka Sugar
      miała być panią Rackham, która to stoczyła się po opuszczeniu domu i przybrała
      urocze pseudo Pani Wyrzutek. Rackham byłby przyrodnim bratem Sugar, trup słałby
      się gęsto a zakończenie byłoby jednoznaczne. A tak zostawiamy cały ten nabój z
      myślą kto sobie z nich poradził.

      Cholera, nie zdarzyło mi się jeszcze pisać tyle o czytadle!
      • padma Re: Płatki 26.04.06, 09:35
        Pozwolę sobie nie zgodzić tak do końca, że autor nie wciąga czytelnika
        emocjonalnie w powieść. Wydaje mi się, że przynajmniej postać Wiliama, ale nie
        tylko, jest opisana z dużą dozą współczucia. Nie jest ono wyrażone wprost, ale
        raczej przez usprawiedliwienie ich nie najlepszych postępków. Ja czytając
        odniosłam wrażenie, ze Faber ma dużo sympatii do Williama, tylko powściąga
        wyrażeanie jej wprost, żeby zachować dystans. A ja, jako czytelnik, chyba
        właśnie dzięki temu dystansowi polubiłam właściwie wszystkich bohaterów, mimo
        że faktyzcnie wszyscy są sprotretowani jako nieco zacofani, niedomyślni itak
        dalej.
        Natomiast nie podoba mi się Henry, nie podoba mi się takie dziwne zamknięcie
        wątku o nim i pani Fox. A cała książka to jedna z przyjemniejszych opowieści,
        jakie od dawna czytałam...
        • agni_me Re: Płatki 26.04.06, 12:07
          Padmo,

          ależ nie zgadzaj się. Na zdrowie! W końcu każdy podchodzi do książki
          subiektywnie i wydaje mu się to, co mu się wydaje, nie to, co autora zamiarem
          było (przynajmniej nie do końca).
          Ja, moja droga, miałam nadzieję na czytadło sensu stricto. Przyznałam się już
          kilka tygodni temu do szarpiącej mną ochoty by sobie tak zdrowo kogoś książkowo
          ponielubić i pokochać. A tu nic. Sam William mnie raczej nudził zdrowo, w końcu
          takich facetów pęta się po świecie na pęczki. Już znacznie zabawniej byłoby
          spotkać Henry'ego (choć obawiam się, że wystarczyłoby poznać jakiegoś
          katolickiego księdza). Zresztą mam wrażenie, że zarówno pani Fox jak i Henry to
          efekt szydzenia autora z wiktoriańskiej wiary w to, że postęp i dobre chęci
          pozwolą zmienić świat. Pokazał jak kończą naiwniacy?
          • staua Re: Płatki 26.04.06, 16:15
            Mnie William niesamowicie zirytowal, byl chyba najbardziej zamknietym w konwencjach z glownych
            bohaterow. A juz list do Sugar, oznajmiajacy jej, ze jest wyrzucona z pracy po wiadomosci o ciazy
            (doktor tez sie popisal, jej nawet o swoich zamiarach nie pisnal) i brak reakcji na jej pukanie, byly
            szczytem chamstwa. William to taka slaba marionetka, popychana przez innych.
          • padma Re: Płatki 26.04.06, 18:39
            To prawda, że William jest nudny. Ale jest mi go żal, bo przecież wielokrotnie
            działał w dobrej wierze. A że był dość ograniczony, to już właściwie nie jego
            wina;)
            Agni_me, a czytałaś zachwalanego na FK "Jeźdźca miedzianego"? Ja przeczytałam
            kilka tygodni temu i to jest właśnie takie czytadło, które zmusza Cię do
            pełnego zaangażowania się w sprawy bohatera. Przynajmniej mnie zmusiło, a
            prawie już zapomniałam, jakie to przyjemne uczucie, tak się zapomnieć w zwykłej
            w sumie, całkiem nieambitnej historii:)
            Ale "Płatek" też mnie wciągnął w swój świat, chociaż przyznam się, że żeby się
            całkiem nie odrywać od innych obowiązków, przeczytałam sobie zakończenie nieco
            wcześniej;)
            • staua Re: Płatki 26.04.06, 18:49
              Mnie sie "Jezdziec" podobal bardziej niz "Platek". Budzil duzo wiecej emocji (nie podobaly mi sie tylko
              dlugasne sceny milosne na Ukrainie, nudne). A czytalas druga czesc? Zastanawiam sie, czy przeczytac,
              czy tez jest dobra (moja mama i babcia twierdza, ze tak)?
              • padma Re: Płatki 26.04.06, 22:00
                Niestety, druga część to zupełnie inna bajka. Rozczarowała mnie, ale chciałam
                jeszcze trochę pobyć z bohaterami i dlatego nie żałuję, że się za nią zabrałam.
                A poza tym chciałam się doczekać jakiegoś happy endu, tak się już z Tatianą
                emocjonalnie związałam;) Tym niemniej nie mogę powiedzieć z czystym sumieniem,
                że druga część jest dobra. Po "Jeźdźcu" śnią mi sie czasem te sceny z oblężenia
                miasta, przedstawienie wojny wywarło na mnie chyba większe wrażenie niż sam
                wątek miłosny. I nawet jakoś te sceny łóżkowe (czy raczej leśne;)) zniosłam w
                miarę bezboleśnie.
                • staua Re: Płatki 26.04.06, 22:22
                  Na mnie tez oblezenie wywarlo najwieksze wrazenie. I osoba Tatiany, bardzo silna dziewczyna -
                  chociaz mialam poczucie nawiazania do "Przeminelo z wiatrem", nie byla to taka kopia, jak "Niebieski
                  rower", a Tatiana oprocz takiej kobiecej, naturalnej sily nie ma nic wspolnego ze Scarlett...
                  Chyba jednak przeczytam "Tatiane i Aleksandra" jak bede miala duzo czasu - kiedys, na wakacjach... Bo
                  tez ciekawa jestem, jak sie to wszystko ulozy.
      • staua Re: Płatki 26.04.06, 16:12
        Agni - masz racje z tytulem, wylacznie ignorancja nie pozwolila mi go docenic (teraz juz doceniam)
        Wlasnie - o bohetaerach wiemy duzo wiecej niz oni sami o sobie, to mnie razi wlasnie.

        Zabawne, czytajac rozwazalam mozliwosc, ze okaze sie, ze Rackham to brat Sugar! To byloby ciekawe,
        ale moze wydalo sie autorowi zbyt oczywiste? Szkoda troche.
    • kwiecienka1 Re: Płatki 26.04.06, 12:02
      :( osz, kurde...
      ja jeszcze nie skończyłam (po co ja tu weszłam?) - za ładna pogoda się zrobiła
      i muszę czekać aż mi ochota na lody & spacery przejdzie :)
      na razie napiszę, że wg mnie to dobra powieść odcinkowa, a tak właśnie ją
      czytam, po kawałku, powoli, z jednoczesną projekcją akcji w głowie (hmm, nawet
      lubię takie kostiumowe)
      Boziu, co zrobić żeby zapomnieć o tym co tu przeczytałam?
      ech, ta moja ciekawość...
      pozdrawiam
      Kwiecienka w Połowie Płatka

      Ps rzeczywiście, tytuł też mi nie pasuje, myślałam, że coś odpowiedniego okaże
      pod koniec..
      • staua Re: Płatki 26.04.06, 16:17
        Kwiecienko, nie martw sie, to nie byl calkowity spoiler (pewnie nie doszlas do smierci Henry'ego, ale
        bedzie duzo ciekawiej, zobaczysz).
        • monikate Re: Płatki 27.04.06, 18:01
          Ja mam jeszcze ok. 200 stron do przeczytania, więc może nie powinnam zbyt
          pewnie sie wypowiadać, ale...
          1. Moja opinia gdzieś między braineaterową a agni_me i stauy. Najbliższa chyba
          tej ostatniej.
          2. Powieść dobrze i wartko się czyta, fabuła, action, rzetelnie opisane
          postacie, zwłaszcza kobiet faktycznie. Aż tak, że Agnes doprowadzała mnie do
          białej gorączki podczas lektury, pomimo że jej postępowanie to skutek choroby.
          3. Ale brakuje tego "czegoś", tego tchnienia sprawiającego, że dzieło na zawsze
          lokuje się w naszych zwojach mózgowych. Bardzo dobre rzemiosło. Znakomite
          czytadło. Lecz niekoniecznie chce sie do niego wrócić.
          4. Narracja "zimna", dystans autora wbc świata przedstawionego jakoś
          nieprzyjemnie mi zgrzyta.
          5. Dickens? Pastisz powieści wiktoriańskiej? Z założeniem, że można pisac o
          seksie i prostytucji? Nie.... Nadto realia londyńskie naszkicowane są
          powierzchownie, gruba kreską. To raczej didaskalia, dopiero zrealizowanie
          scenariusza na taśmie filmowej mogłoby owe realia pokazać w pełnej krasie.
          6. Dodam do tego niektóre postacie, wspominany już Henry na jakiego czorta
          znalazł się w powieści? Ni przypiał ni wypiął. Nie znajduję żadnej roli, którą
          miałby on spełniać.
          7. Co mi się podobało: smutny i niesamowity obraz dysfunkcyjnej rodziny
          Rackhamów.
          8. Jeśli mowa o podobnych klimatach, to nie chcę przynudzać, lecz ponownie
          odsyłam do lektury "Kwinkunksa" Charlesa Pallisera. To jest dla mnie
          mistrzostwo, ktore w dodatku jednym tchem się czyta i do którego na pewno wrócę.

          O ile taka będzie wola większości to moze ta powieść jako następna lektura
          obowiazkowa?
          • staua Re: Płatki 27.04.06, 19:05
            Rzeczywiscie, chyba bardzo dobry film mozna by zrobic z "Platka".
            "Kwinkunks" jest na mojej liscie bardzo wysoko, wkrotce go przeczytam i na
            pewno zdam relacje! Chetnie sie zgadzam, zeby byla to nastepna lektura
            obowiazkowa!
            • monikate Re: Płatki 27.04.06, 22:50
              :))) miłego, wspaniałego czytania!
              A, my sobie przy okazji wymienimy refleksje o "Middlesex" Eugenidesa, dobrze?
              Pamiętam, że wspominałaś o tym.
              • staua Re: Płatki 27.04.06, 22:56
                Jasne, bardzo chetnie, caly czas dobrze pamietam te ksiazke, zrobila na mnie
                wielkie wrazenie (lipiec 2004) i zastanawiam sie nawet, czy nie przeczytac jej
                znowu w tym roku... A Ty juz przeczytalas, czy masz zamiar?
                • monikate Re: Płatki 27.04.06, 23:04
                  Niedawno przeczytałam. Wiesz, nie wiem do końća, co mam o niej myśleć. Wydaje
                  mi się zbeletryzowaną biografią autora, wszystko się zgadza. Przynajmniej to,
                  co mogę sprawdzić :)
                  Na mnie też zrobiła ta książka wrażenie, ale nie potrafię go teraz określić. Z
                  jednej strony czytadłowata w b.b.pozytywnym sensie tego słowa. Z drugiej-saga
                  rodzinna, dramat osobisty narratora. Opisany w sposób, ktory mnie zaskoczył,
                  jako że przy tego rodzaju sprawach najczęsciej mamy do czynienia z głebokim
                  wejściem w psychikę bohatera. Tutaj nie. To znaczy, jest, ale jednocześnie
                  takie zdystansowane (nie mylić z dystansem w "Płatku..."), z poczuciem humoru.
                  Już zdefiniowane, uogólnione. Faktycznie, trochę w stylu eposu greckiego.
                  • staua Re: Płatki 28.04.06, 01:43
                    Biografia autora? Tzn. ze Eugenides mial problem z identyfikacja plciowa? Tego nie wiedzialam...
                    Ja czytam duzo ksiazek o imigrantach do USA, dlatego ta warstwa wydawala mi sie ciekawa (akceptacja
                    itd).
            • ash3 lektura 28.04.06, 08:16
              staua napisała:

              > Rzeczywiscie, chyba bardzo dobry film mozna by zrobic z "Platka".
              > "Kwinkunks" jest na mojej liscie bardzo wysoko, wkrotce go przeczytam i na
              > pewno zdam relacje! Chetnie sie zgadzam, zeby byla to nastepna lektura
              > obowiazkowa!

              Zajrzalam do watku, nie chce mieszac - zreszta lektur moze byc kilka! A co
              powiecie na "O grobach i bohaterach" Sabato? Zaczelam czytac.
              A do "Kwinkunksa" zajrzę, zobaczymy czy mi się spodoba.
              • monikate Re: lektura 01.05.06, 19:38
                Skończyłam "Szkarłatny..."
                1. William to żałosny dupek;
                2. Praktycznie każdy facet w tej powieści to dupek, ciężko ograniczony i
                myślący wiadomoczym; Czyżby paluszki w ostatecznym kształcie powieści maczała
                skutecznie Eva Faber? O zacięciu feministycznym zresztą? :))
                3. Zarzuty do niekonsekwencji w narracji i co do prowadzenia bohaterów
                utrzymuję w mocy;
                4. Zakończenie b. dobre!
                5. Ale nie jest to pastisz powieści wiktoriańskiej, jest określone miejsce i
                czas, lecz pastiszem "Płatek" nie jest;
                6. Cholera, czytadło, rzemiosło, szkic scenariusza... a jednak! Jednak książka
                Fabera tkwi mi w głowie, myślę o niej, chociaż nie potrafię w tym momencie
                nazwać precyzyjnie moich odczuć. Czyżby to było, czyżby się w niej kryło coś
                innego, coś więcej a Faber nas zwiódł podstępnie innym tropem, na których można
                odkryć jeszcze coś więcej?
                Może potrzebuję trochę dystansu, aby dojść do tego.
                Statuo, wracając do "Middlesex": owszem, książka o imigrantach, o akceptacj-jak
                najbardziej! Ale problemy z tożsamością płciową w wymiarze jednostkowym też.
                Inna rzecz, że i te problemy można rozumieć jako alegorię, że tak to ujmę.
                • monikate Re: lektura 01.05.06, 19:42
                  Kurczę, podobało mi się! Z zastrzeżeniami, ale tak!
                  Czułam pewien zawód, bo moje oczekiwania przed lekturą szły w całkiem innym
                  kierunku, czegoś innego spodziewałam się doczytać.
                  A w ogóle, aby było zusammen do kupy, wklejam wątek braineaterowy:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=39481925
              • staua Re: lektura 01.05.06, 20:06
                Pogubilam sie juz troche w propozycjach nastepnych lektur - moze lepiej zrobic nowy watek z
                propozycjami?
                • monikate Re: lektura 01.05.06, 21:03
                  Ja cały czas wnioskuję za "Kwinkunksem".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka