naiwna789
30.04.06, 15:52
Spotykalam sie z facetem, ktory mi powiedzial, ze jego partnerka zginela 3
lata temu w wypadku samochodowym a on sam wychowuje corke (13 lat). Facet ma
40 na karku, oszukal mnie i wewnetrznie i na kase. Ciesze sie, ze sie
uwolnilam od tej znajomosci, naprawde kamien z serca mi spadl i od razu
czuje, ze zyje. Ale wspolczuje jego zonie, ktora zostala pogrzebana zywcem,
po 15 latach wspolnego pozycia..
Dlaczego my, kobiety jestesmy takie naiwne?
Ja nie moge zrozumiec, ze przez 10 miesiecy naszej znajomosci, nigdy sie nie
domyslalam a wierzylam w jego dobre intencje. Co gorsza; opowiadal mi nie raz
jak byl na grobie swojej Dagmary, jak mu ciezko samemu wychowywac corke.. Jak
mozna az tak klamac? Nie moge tego pojac! W dodatku przez przypadek
dowiedzialam sie, ze wyrywa sobie mlode naiwne studentki/dziewczyny na czacie
i bawi sie ich kosztem, zaciaga do lozka obiecujac milosc, prawiac piekne
komplementy. Jak to jest, ze jego kobieta tego nie widzi ani my, te
oszukiwane tez tego nie dostrzegamy?
Ja bym sie nigdy nie dowiedziala, ze ma kobiete, gdyby ona sama do mnie nie
napisala maila, kiedy to on ktoregos razu zapomnial wylaczyc komputera. I
dzieki jej za to, uwolnila mnie od najgorszego oszusta i drania, jakiego
poznalam!
Radze byc ostrozna w zawieraniu znajomosci internetowych. Ja sie przejechalam
i jestem negatywnie nastawiona do wszelkich czatow, portali randkowych.
A moze jest tu jeszcze jakas Szczecinianka, ktora zostala oszukana przez pana
Jakuba Sz. trenera klasy plywackiej? Z tego co wiem regularnie wchodzi na
czat i jest gotowy do szybkich spotkan. Tekst "powiedz gdzie, a podjade po
ciebie" jest u niego standardowy. W dodatku zgrywa sie na osobe, ktora
wszystkich zna, wszystko zalatwi, etc..
Kobiety, nie ufajcie slowom mezczyzn. Patrzcie na czyny. Mi jego czyny byly
nie raz jasnym sygnalem, a naiwna, sluchalam milych slowek..
Boje sie, ze i ja po latach bede kiedys jakas zdradzana oklamywana zona. Ta
rysa i ten strach chyba we mnie dlugo jeszcze bedzie gdzies tam wewnatrz mnie
siedzial. Bo jak tu ufac mezczyznom, skoro potrafia pogrzebac zywcem wlasna
kobiete, z ktora zyja od tylu lat i stanowia rodzine?