Dodaj do ulubionych

Marzy mi się...

04.05.06, 15:43
Marzy mi się z kimś głęboko podyskutować. Szukać w głowie argumentów, wysilać
się intelektualnie, różnice zdań wyrażać, całą swą wiedzę retoryczną przywołać
i krasomówczą, mózgownicę natężyć, nie zgadzać się, pokłócić ale z fantazją.
Marzy mi się z prawdziwego zdarzenia adwersarz, który nie będzie mi wydawał
poleceń w stylu "cycka se usmaż", tudzież "czep się tramwaja", a podejmie
próbę DYSKUSJI. A tu cóż - albo zgodność całkowita, albo przeciwnik tak
maleńki, że nawet schylić się człek nie zechce.
W związku z tym proszę zaprzyjaźnione nicki, aby zechciały się ze mną łaskawie
pokłócić. Temat dowolny. Może być stan dróg lub pogoda, może być feng shui ,
tudzież horoskopy. Ale tak, żeby się natężyć, spocić, spracować. Dziękuję za
uwagę.
Obserwuj wątek
    • ziolo29 Re: Marzy mi się... 04.05.06, 15:54
      a niezaprzyjaźnione ?
      • miia1 Re: Marzy mi się... 04.05.06, 15:55
        Tym bardziej.
    • sprawa7 Re: Marzy mi się... 04.05.06, 17:08
      Uwaga, rzucam kość!
      Może się okazać, że to kość niezgody;).
      W moim rodzinnym domu nie słyszało się nigdy mocnych słów, najmocniejszym było
      "cholera", używane w chwilach wielkiego wzburzenia przez któregoś z rodziców.
      Tłumaczono mi od dziecka, że dosadność wypowiedzi związana jest z zasobem słów,
      im uboższy, tym chętniej sięga się po wulgaryzmy. Z taką wiedzą przeżyłam
      -dzieści lat i nigdy nie czułam potrzeby używania wulgaryzmów. Dopiero po
      wejściu na czaty tlenowe, a więc od roku, obserwuję, że osoby elokwentne,
      oczytane, ulubione, traktują to zupełnie inaczej, nie widząc nic złego w
      "rzucaniu mięsem".
      Sofka mi kiedyś powiedziała, że JESZCZE nie przeklinam, ale to tylko kwestia
      czasu, przyznaję, że jestem na etapie obojętnienia na używanie wulgaryzmów przez
      innych, ale sama nie przeklinam:P.
      • woow2306 Re: Marzy mi się... 04.05.06, 17:27
        Sprawciu, bo wszystko zależy od tego ile tych wulgaryzmów uzywamy i w jakim
        kontekście... Jeśli używamy ich do podkreślenia mocy wypowiedzi, to mogę
        przymknąć na to oko, czasem każdemu zdarzyć się może (mnie również). Problem
        pojawia się jednak w momencie, kiedy miast słów powszechnie uzywanych i
        zaczerpniętych ze "Słownika języka polskiego" mamy do czynienia ze zwrotem
        składającym się z samych wulgaryzmów... W takiej sytuacji lepiej nie podejmować
        dyskusji ani w realu ani tutaj, bo zamiast argumentów tylko kilka
        wiązek "nowomowy rynsztokowej poleci" w Twoim kierunku...
        • sprawa7 Re: Marzy mi się... 04.05.06, 17:29
          A potrafisz odpowiedzieć jednoznacznie, czy używanie wulgaryzmów jest złe?
          • woow2306 Re: Marzy mi się... 04.05.06, 21:33
            Spróbuję sprawciu Ci odpowiedzieć: myślę, że używanie wulgaryzmów nie jest złe,
            czasem niezbędne... natomiast nadużywanie wulgaryzmów jest poza krytyką.
            Umiar jest niezbędny... jak wszędzie...
            Miia:> mówimy o mowie potocznej:> nie o tuzach literatury:>
      • miia1 Re: Marzy mi się... 04.05.06, 17:30
        Sprawciu, a ja uważam, że stosowanie umiejętne wulgaryzmów tylko ubarwia język.
        W wątku o wulgaryzmach i chamstwie już o tym pisałam przywołując parę nazwisk, z
        których każdy "wielkim poetą był". Kwestia wyłącznie zastosowania, kontekstu,
        tonu wypowiedzi i poczucia humoru. Twierdzę, że sztywne trzymanie się zasad
        językowych to dobrowolne skazywanie się na ograniczenia. Nic nie zastąpi
        soczystego "kurwienia", nic. Żadne tam cholerki i choróbki, żadne beczki z prochem.
        • sprawa7 Re: Marzy mi się... 04.05.06, 17:49
          Poczekajmy na wypowiedzi innych, bo inaczej znowu zgodność wyjdzie;((.:P
        • tercybiades Re: Marzy mi się... 04.05.06, 19:28
          Miia, jest zdecydowana różnica między nami, a tuzami literatury, jak ich
          określiłaś w temacie "Chamy literatury" (link do tematu, o którym mowa u dołu
          wypowiedzi). Jest to różnica kolosalna, a objawia się ona w tym niewinnie
          zwięzłym i użytym przez ciebie słowie "TUZ". Być może każde z nas jest tuzem w
          swojej dziedzinie, być może realnie takowym "tuzem literatury"jesteś (wtedy
          czepiać się nie będę). Wierzę jednak, ba - jestem przekonany, że w potocznej
          mowie, czy słowie pisanym (a z takim mamy do czynienia na czacie), wulgaryzmów
          da się uniknąć. Niemożność zaś ich pominięcia mówi o skromnym zasobie słów,
          bądz braku obycia naszego rozmówcy. To, że ktoś się do onych przyzwyczaił, że
          otrzaskał się z ich obecnością nie znaczy, że wszystko jest w porządku i jest
          to stan normalny! Człowieka leżącego na chodniku też omijamy z daleka, wierząc
          święcie, że pijany jest, a nie chory lub umierający. W jednym i w drugim
          przypadku nazwę to nie tylko zobojętnieniem, ale nawet znieczulicą. Bo to, co
          uchodzi wielkim, nie zawsze maluczkim pasuje.
          Być może feministki oburzą się teraz, ale szczególnie drażni i denerwuje mnie
          fakt używania wulgaryzmów przez kobiety. Mężczyzna wiadomo cham z postaci i
          urodzenia, nigdy od łopaty do końca oderwany nie został. Kobietom jednak
          przypisana jest przez naturę pewna delikatność i wrażliwość obca mężczyźnie.
          Dopiero co rozważaliśmy i zastanawialiśmy się razem z nadziejką(link nr2), co
          ta kobiecość oznacza. Jeżeli mają to być te k...a, p.....lę i inne epitety
          wplecione w zdanie dla nadania mu ekspresji i znaczenia, to kobiecość wraz z
          ich użyciem rozwiewa się jak mgła w promieniach słońca, nie pozostawiając po
          sobie nawet rosy.

          Mam nadzieję, że wystarczy by wywołać małe poruszenie i sprawić ci przyjemność
          miiu ;)))

          Link nr.1 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33883&w=37406073&a=37406073

          Link nr.2 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33883&w=40908302
          • miia1 Re: Marzy mi się... 04.05.06, 20:42
            free.of.pl/p/punkss/miodek.html
          • miia1 Re: Marzy mi się... 04.05.06, 21:40
            Tercybiadesie , w pierwszych słowach sugerujesz, iż aby zakląć siarczyście,
            należy być tuzem. Pozwolisz, że nie zgodzę się, argumentując to następująco:
            Jeśli przytnę sobie palucha przesuwanymi drzwiami od szafy, to nie zakrzyknę :
            ojejku, ał, boli mnie palunio, cóż za niedobra szafa, lecz ryknę wniebogłosy :
            żesz kurwa mać! I będzie to wypowiedź z gatunku ekspresyjnych, spontaniczna i
            wiarygodna. Do tego tuzem wszak być nie trzeba.
            Oczywiście, wulgaryzmów da się uniknąć, powiem więcej, dla mnie osobiście nie
            jest to wyrzeczeniem ponad siły. Niemożność ich pominięcia - tak, jest dowodem
            na zubożenie języka, jednakowoż, Drogi Tercybiadesie świadome ich użycie jest
            zgoła czym innym.
            Feministki się oburzą. A oto jak oburzają się feministki:
            delikatność przypisana przez naturę - cóż za banalny schemat! Znam masę kobiet,
            którym natura delikatności poskąpiła, a kobietami pozostają. W sensie zarówno
            biologicznym jak i emocjonalnym. Nie sądzę, aby delikatność była sprawą
            wyłącznie natury, bowiem oprócz genotypu jesteśmy jeszcze wychowywani.
            I na koniec pytanko Tercybiadesie. Czy uważasz, że człowiek posiadający żeńskie
            organy rozrodcze, a więc samica homo sapiens powinna unikać wulgaryzmów ze
            względu na potencjalną atrakcyjność w stadzie dla człowieka posiadającego organy
            męskie? I co się z nieszczęsną samicą dzieje, jeśli samiec uzna ją za
            niekobiecą? Zostaje samicą gatunku gorszego, bez szansy na godne miejsce w
            stadzie u boku samca?
            • tercybiades Re: Marzy mi się... 04.05.06, 23:18
              Miio, w pierwszych słowach sugeruję, że : "co uchodzi wielkim, nie zawsze
              maluczkim pasuje." Można też powiedzieć "przystoji".
              W drugim słowie, tobie i "profesorowi Miodkowi" przyznam rację, uznając użycie
              wulgaryzmu (między palcami, a drzwiami szafy) za uzasadnione. Chociaż ja w
              takich przypadkach krzyknę "cholera jasna" i zapewniam cię, że ekspresji,
              emocji, wściekłości w tym okrzyku nie mniej jest, niż w twoim i brzmi ono
              równie siarczyście.
              Niemożność pominięcia wulgaryzmu, wynikająca z braku wykształcenia czy
              wychowania, wydaje mi się mniej naganna, niż świadoma rezygnacja z dbałości o
              czystość języka. Czyż wykształcenie i wychowanie nie obliguje nas do dbania o
              powyższą?
              Jeżeli zaś pragniesz, jako feministka, odebrać kobiecie delikatność odsyłam cię
              do "masy znanych" ci kobiet i okresu ich macierzyństwa. Zapewniam cię, że nie
              ma wśród nich takiej, której brakowałoby wrodzonej delikatności. Który
              mężczyzna tak potrafi?
              Być może uznasz to za banalny schemat, ale banałami utkane czasami jest życie.
              Piękny to banał i wstydzić się go nie zamierzam.
              Zaś jako samiec mogę cię zapewnić, że mając do wyboru dwie, trzy czy nawet
              stado samic homo sapiens, wybiorę tę, która swojego wdzięku i genotypu w
              k.....e nie zamknie.
              I ja z koleji pytanie postawię : czy nie jest tak, że samica sama siebie
              skazuje na brak godnego miejsca u boku samca? Godnego podkreśliłbym.

              Jeżeli Ojczyzna jest domem naszym, to język jest dachem ów dom osłaniającym.
              Jan Paweł II

              Naród żyje - dopóki język jego żyje. Bez języka narodowego nie ma narodu.
              Karol Libelt

              • miia1 Re: Marzy mi się... 04.05.06, 23:28
                Wulgaryzmy są elementem języka, jego składową. Przykłady "tuzów" podane zostały
                wyłącznie po to, aby wykazać jego różnorodność. Taki drobny szczegół, jak
                kontekst wypowiedzi sprawia, że to, co w wypowiedziach jednych jest
                przecinkiem, w ustach innych jest ekspresywizmem. Wulgarna bywa płytka treść, co
                do formy będę się spierać.
                Bywa, że osobowość wulgaryzującego sprawia, iż słowa obiektywnie rzecz biorąc
                "brzydkie" w ustach niektórych nie rażą. Stają się zabawne, bo inteligentnie i
                z polotem użyte. Czego przykłedem - przywoływane tuzy.
                P.S. Godny samiec to taki, który nie tka kobiety z wyobrażeń i stereotypów, lecz
                potrafi akceptować z całym dobrodziejstwem inwentarza. A więc i z ułomnościami.
                • tercybiades Re: Marzy mi się... 04.05.06, 23:39
                  Miia miałaś gotowca! Wszystko zniosę, ale nie protekcjonalne traktowanie.
                  • miia1 Re: Marzy mi się... 04.05.06, 23:43
                    Nie doceniasz mnie, puchu marny!
                    • tercybiades Re: Marzy mi się... 05.05.06, 00:09
                      Doceniam, bo sugerowałem tym "gotowcem", iż myśl moją wyprzedziłaś nim ją
                      napisałem. A Adasia mi nie mieszaj, bo on za moimi plecami stoi i w moim
                      zespole piłkę kopie. Cdn. jak ze snu czystą polszczyzną śnionego się podniosę.
                      • cezar_zorba Re: Marzy mi się... 05.05.06, 12:16
                        Znakomite, przezabawne, wyrafinowane...I tak oto niby od niechcenia, przy
                        akceptacji większości postantów (?)temat do dyskusji został ustalony
                        na "wulgaryzmy", a przecież jest tyle piekniejszych tematów...Panie
                        Tercybiadesie, nie "przystoji" popełniać takich błędów...:)
                        • miia1 Re: Marzy mi się... 05.05.06, 12:24
                          Witaj Cezarku, jak dawno moje piękne oczy Cię nie widziały!
                          Każdy temat dobry, chodziło mi o pretekst, ale zaproponuj jakiś "piękniejszy".
                          Chętnie się z Tobą pokłócę:>
                          • cezar_zorba Re: Marzy mi się... 05.05.06, 12:38
                            Oj, Miiłko złociutka! Pokłócić nam było by sie niezmiernie łatwo- gdyż Ty i ja
                            to ogień i woda! Jestes z tego samego znaku co moja żona (wspomniałaś o
                            horoskopach) a z nią kłócenie się idzie mi znakomicie...! Co do tematu, cóż,
                            ostatnio moim ulubionym tematem są relacje damsko - męskie (celowo unikam
                            słowa "stosunki"). Po prostu z racji mego permanentnego "doła" przestałem
                            wierzyć w realność istnienia idealnych związków. Bycie ze sobą to sztuka
                            ogromnego kompromisu. Ja jestem dość rogatą duszą i bywam cholernie uparty, ale
                            jeżeli trafiam na opór silniejszej materii- ustępuję...I tak już prawie 20 lat!
                            I po prostu mam tego dość...Taki to mój temat...
                            • miia1 Re: Marzy mi się... 05.05.06, 12:41
                              Przenoszę go gdzie indziej zatem, celem wprowadzenia ładu tematycznego.
                        • tercybiades Re: Marzy mi się... 05.05.06, 19:45
                          cezar_zorba napisał:

                          Panie
                          > Tercybiadesie, nie "przystoji" popełniać takich błędów...:)

                          Cóż mam powiedzieć? Podziękować pięknie, przeprosić skromnie i usiąść, żeby
                          nie "stać" :)
      • jagus007 Re: Marzy mi się... 04.05.06, 23:47
        Dla mnie bardziej istotna była i jest treść niż forma. I jeśli treść uzasadnia
        użycie ekspresywizmu - to zupełnie mi on nie przeszkadza. Natomiast jeśli
        wypowiedź składa się praktycznie samych słów na ch. k. i podobnych - to trudniej
        mi w niej znaleźć tak istotny dla mnie sens.
        I jeszcze jedno: czasami mniej mi przeszkadza rzucona w emocjach kurwa, niż
        zimna złośliwość, pogarda dla rozmówców ubierana w bardziej cenzuralne, wręcz
        wykwintne słowa...
        Tę myśl dedykuję tym, którzy w sieci po ostrej polemice z braku innych
        argumentów zwracają się do adwersarzy wulgaryzmami, lub - z przesadnym
        szacunkiem. Wszyscy wiedzą, że przejście w wirtualu z formy "Ty" na "Pan/Pani"
        jest bardziej obraźliwe, niż rzucenie wulgarnym epitetem..?
    • magdajeden Re: Marzy mi się... 04.05.06, 21:40
      jakoś ty mi sie z pyskówkami kojarzysz,
      kłócić sie nie będę bo nie jestem "zaprzyjaźnionym nickiem"

      a poza tym, już kiedyś próbowałam, ale zawsze sie na cylonach albo banach
      konczyło a to są gówniane argumenty, chyba nawet gorsze niż tramwaje
    • wanda_rybka Re: Marzy mi się... 05.05.06, 00:21
      Ogólnie nie jestem zwolenniczką stosowania wulgaryzmów jako przecinków w
      zdaniu, ale jakie robi to piorunujące wrażenie u kogoś kto zazwyczaj ich nie
      używa.Taką wypowiedź pamięta się długo, oj długo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka