migotka851
23.06.06, 21:39
Mam ogromny problem!
Jestem z facetem, którego wzieli do wojska. Wszystko było dobrze do
przysiegi. Po przysiedze zaczęło siępsuć. Nie odzywał się po kilka dni, a jak
już ja interweniowałam smsem do jego kolegi z prosba o kontakt tłumaczył, że
nie miał od kogo napisać sms-a. Ostatnio dowiedzialam sie nawet od osob
trzecich ze wyszedl na przepystke, co prawda 24 goodzinną ale wyszedl i nic
mi o tym nie powiedzial. Gdy go zlapalam przez telefon tlumaczyl, ze
wieczorem mial mi dac znac... rozmawial obojetnie, ale jak pytalam co sie
dzieje, zemu tak zobojetnial, czemu juz mu nie zalezy, to mowil ze zalezy,
ale w ogole tego nie okazuje. nie wiem co robic, co roz dowiaduje sie o jakis
co prawda malych klamstewkach ale jednak, kocham go, tesknie, ale nie wiem
czy warto czekac, czy warto sie tak upokarzac i tak cierpiec? prosze
doradzcie mi cos bo ja juz glupieje :(. Ostatnio wiecej pisze z w sumie obcym
mi czlowiekiem, z jego kolegą z wojska, niz z nim, oczywiscie po tym jak sie
dowiedzialam ze wyszedl na przepystke, jego kolega wygadal sie nic nie
wiedzac ze nie wiem i chyba chce mi jakos pomoc, chce mu cos podgadac, ale
nie wiem czy powinien, czy warto... czy moze mam tam jechac bez uprzedzenia i
wszystko z nim sobie wyjasnic. Prosze doradzcie mi! :(