Dodaj do ulubionych

co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie :(

23.06.06, 21:39
Mam ogromny problem!
Jestem z facetem, którego wzieli do wojska. Wszystko było dobrze do
przysiegi. Po przysiedze zaczęło siępsuć. Nie odzywał się po kilka dni, a jak
już ja interweniowałam smsem do jego kolegi z prosba o kontakt tłumaczył, że
nie miał od kogo napisać sms-a. Ostatnio dowiedzialam sie nawet od osob
trzecich ze wyszedl na przepystke, co prawda 24 goodzinną ale wyszedl i nic
mi o tym nie powiedzial. Gdy go zlapalam przez telefon tlumaczyl, ze
wieczorem mial mi dac znac... rozmawial obojetnie, ale jak pytalam co sie
dzieje, zemu tak zobojetnial, czemu juz mu nie zalezy, to mowil ze zalezy,
ale w ogole tego nie okazuje. nie wiem co robic, co roz dowiaduje sie o jakis
co prawda malych klamstewkach ale jednak, kocham go, tesknie, ale nie wiem
czy warto czekac, czy warto sie tak upokarzac i tak cierpiec? prosze
doradzcie mi cos bo ja juz glupieje :(. Ostatnio wiecej pisze z w sumie obcym
mi czlowiekiem, z jego kolegą z wojska, niz z nim, oczywiscie po tym jak sie
dowiedzialam ze wyszedl na przepystke, jego kolega wygadal sie nic nie
wiedzac ze nie wiem i chyba chce mi jakos pomoc, chce mu cos podgadac, ale
nie wiem czy powinien, czy warto... czy moze mam tam jechac bez uprzedzenia i
wszystko z nim sobie wyjasnic. Prosze doradzcie mi! :(
Obserwuj wątek
    • fantka Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 23.06.06, 23:17
      Witaj Migotka!
      Wygląda na to że nic z tego nie będzie.
      Nie masz po co jechać do niego.
      Chyba że chodzi Ci o tego kolegę.
      Pozdrawiam :-)
      Napisz jak się sprawa rozwija.
      • strzelec0001 Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 09:00
        ja idac do wojska sie roztałem by nie miec zadnych jazd i nie łapac filmów
        poprostu roztalismy sie w przyjazdnych stosunkach i zadne nie miało o nic
        powodu do zalu zazdrosci przeciez jak mamy byc to i tak bedziemy ... a teraz
        ona jest szczesliwa mama :-) ma zajebistego meza i jest szczesliwa ... a ze
        twój facet mysli jakkazdy zołnerz kutasem to przykro mi z tego powodu dlatego
        zawsze przestrzegam by nie miec zwiazków przed pujsciem w kamasze
        • fantka Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 09:09
          Rozstałeś się z dziewczyną przed pójściem w kamasze
          bo jej po prostu nie kochałeś.
          Gdybyś kochał, to inaczej byś dzisiaj pisał.
          • strzelec0001 Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 09:20
            nigdy jej nie powiedziałem ze ja kocham ....
            • migotka851 Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 09:26
              czemu? nie kochales?
              • fantka Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 09:29
                Migotko czarno to widzę!
                I nie całkiem rozumiem ten Twój związek
                • migotka851 Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 09:39
                  w jakim sensie nie rozumiesz?


                  :(
                  • fantka Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 09:41
                    Migotka powiedz jak wyglądał Wasz związek?
                    Jak długo trwał? Czy mieszkaliście razem?
                    • migotka851 Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 09:53
                      nie trwa dlugo, kilka miesiecy. Nie mieszkalismy razem, choc on pytal sie czy
                      chce bysmy razem zamieszkali, ze on by chcial. Ja mam dziecko. Corka od razu go
                      polubila a on jak w nia wpatrzony, spedzal z nami cale dnie, od rana do
                      wieczora. Wiadomo, czasem byly jakies sprzeczki jak w kazdym zwiazku. Przed
                      wojskiem i jeszcze przez pierwszy miesiac wojska bylo super. Mowil ze jak tylko
                      wyjdzie to razem zamieszkamy, ze znajdzie prace, ze razem bedziemy wychowywac
                      corke. Odzywal sie codziennie z kolegi telefonu. Po przysiedze rozlaczyli ich
                      do innego budynku i zadko kiedy sie odzywal az w koncu wyszedl na 24 godzinna
                      przepustke a ja dowiedzialam sie tego od jego kolegi. Wiem ze nie zdradzil, ze
                      byl tam na miejscu u siostr. Jak zadzwonilam tlumaczyl, ze mial mi napisac, ze
                      niedawno wszedl do domu do siostr. Nie wiem czy w ogole by napisal. Pytalam sie
                      co sie dzieje ze tak olewa? Czy juz nie chce z nami byc, czy mu nie zalezy czy
                      cos sie stalo? czy to wina wojska, czy moze ktos mu cos nagadal? ( na temat
                      tego ze zwiazal sie z kobieta z dzieckiem). Ogolnie malo mowil, powiedzial
                      tylko ze przez telefon trudno sie dogadac, ze przyjedzie na przepustke i
                      pokarze ze mu zalezy, ze nic sie nie stalo, ze to wina wojska. Na drugi dzien
                      mial sie odezwac, Milczal wiec zadzwonilam po poludniu, a on odebral zaspany,
                      powiedzial ze spal, ze mial sie odezwac ale nie zdazyl bo sama zadzwonilam, ale
                      coraz to gorzej, nie wiem, bardziej oschly..
                      • fantka Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 10:04
                        migotka851 napisała:

                        > nie trwa dlugo, kilka miesiecy. Nie mieszkalismy razem, choc on pytal sie czy
                        > chce bysmy razem zamieszkali, ze on by chcial. Ja mam dziecko. Corka od razu
                        > go polubila a on jak w nia wpatrzony, spedzal z nami cale dnie, od rana do
                        > wieczora.

                        sposób "na dziecko" jest niesamowicie skuteczny
                        i często stosowany przez mężczyzn
                        intuicyjnie, lub z pełną premedytacją

                        > cos sie stalo? czy to wina wojska, czy moze ktos mu cos nagadal? ( na temat
                        > tego ze zwiazal sie z kobieta z dzieckiem).

                        Powiem Ci że już po Twoim pierwszym wpisie tak właśnie pomyślałam...
                        • migotka851 Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 10:19
                          jesli chodzi o "sposob na dziecko" watpie by to robil gdyby nie byl za nią.
                          Córka potrafiła mu dać czasem popalić, że ja wychodziłam z równowagi, on pisał
                          mi często jak wracał na noc do domu, że już tęskni za nami, że nawet jak córka
                          jest niegrzeczna to on co noc marzy by mógł być z nami, że nawet za jej
                          marudzeniem tęskni. Co ja mam robić??
                          • kelnerpodpalma Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 10:24
                            no, no!
                            może ktoś się wypowie...
                            • migotka851 Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 10:31
                              a moze Ty?
              • strzelec0001 Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 09:33
                bo w wieku 19/20 nie mozna mówic o kochaniu czy o miłosci
          • migotka851 Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 09:24
            nie wiem nadal co robić! czy jechać? czy nie? jest jeszcze pewna rzecz. Mam
            dziecko. On ja traktuje jak corke, jesli jest z nami. Czasem nawet jak przez
            przypadek powiem "jak odejdziesz, to nawet nie bedziesz chcial z nia utrzymywac
            kontaktu,w koncu to i tak nie Twoje dziecko, wiec prosze zastanow sie co robisz
            zeby jej nie zranic" wtedy zamilczal, przez zęby powiedzial i ze spływającymi
            łzami "nigdy nie powiem, ze to nie moja corka, chce widziec jak dorasta, chce
            ja wychowywac itp itd...". Jak jest w wojsku jest calkiem inny. Chcialysmy
            jechac jutro, nie wiem, czy powinnam. Nie wiem czy nie bede zalowac, czy to nie
            pogorszy wszystkego. Dzis kazalam mu przekazac buziaki i wczorajsze zyczenia
            (od corki) mowiac w cudzyslowiu. kolega przekazal a jak sie zapytalam czy nic
            nie powiedzial to dostalam esa od jego kolegi ze sa na strzelnicy i on do mnie
            pozniej napisze. narazie cisza. nie wiem :(
            • strzelec0001 Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 09:25
              ale krecisz ... z tym wojsjie
              • migotka851 Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 09:30
                krece? staram sie zrozumiec i nie podejmowac pochopnych krokow. Moglabym go
                zostawic, ale jesli on zle sie czuje w tym wojsku, ze to dlatego jest takie
                jego zachowanie? Jesli sam nie wie co sie dzieje bo raz mi takie cos
                powiedzial... Nie chce sie z nim rozstawac bo go kocham i jesli tak sie stanie
                to chce wiedziec ze juz nie bylo ratunku...
                • strzelec0001 Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 09:35
                  nie kochasz... go
                  • migotka851 Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 09:37
                    czemu tak myslisz?

                    P.S. nie mamy po 19/20 lat, ja mam 22 on 23
    • migotka851 Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 15:55
      no dajcie mi jakiś pomysł? czy dać sobie spokój? czy on naprawde ma nasz
      zwiazek gdzieś? Czy dalej walczyć?
      • fantka Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 18:37
        My Ci nie odpowiemy,
        nie dlatego że nie chcemy,
        bo chcemy Ci pomóc,
        ale za mało wiemy,
        nie siedzimy w Twoim serduszku,
        nie znamy wszystkich Waszych spraw.

        Z tego co piszesz to nie wygląda to różowo.
        Na pewno nie naciskaj go teraz.
        Chcesz go odwiedzić, to może
        najpierw spytaj go czy on tego chce.
        Nie masz z nim kontaktu telefonicznego,
        no bo rozmowa z obcego telefonu, przy świadku,
        to zawsze nie jest to. Może dlatego wydaje się oschły.

        Może napisz mu serdeczny, ciepły list,
        bez pretensji i nacisków na deklaracje
        i bez zbytnich wynurzeń z Twojej strony.
        Wykaż troskę o niego, spytaj czy nie ma kłopotów,
        czy jest zdrowy? Napisz że martwisz się i tęsknisz.

        O wojsku wiem niewiele, nie byłam tam.
        A może dotknęła go fala? :(
        • migotka851 Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 18:49
          moge poprosic tego kolege o przekazanie mu telefonu i z nim pogadac, ale czy
          nie wyjde na za bardzo natretna. Chcialam jutro jechac i porozmawiac w cztery
          oczy, ale chyba nie jest to dobry pomysl, nie wiem co on mysli, jakie ma
          odczucia. Mial sie odezwac, narazie milczy i pewnie sie nie odezwie. Moze
          przeczekac. poprostu nie wiem
          • fantka Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 24.06.06, 19:06
            Lepiej poczekaj,
            żeby nie zepsuć tego co jest,
            on chyba nie chce teraz spotkania.
    • tapatik Odpuścić sobie i zaczekać na reakcję. 26.06.06, 08:25
      Jeśli sam zadzwoni i zapyta się, co się dzieje, to znaczy, że kocha, pamięta,
      że Mu na Tobie zależy. W takiej sytuacji Wasz związek ma jeszcze szansę.
      Jeśli nie zadzwoni - odpuść Go sobie.
      Zobacz - pokazałaś Mu, że Tobie zależy. Teraz niech On pokaże to samo.
      Nie dzwoń, nie jedź do Niego, nie kontaktuj się, zaczekaj. Daj sobie czas - na
      przykład miesiąc. Jeśli w ciągu miesiąca nie odezwie się, zrezygnuj z
      jakiegokolwiek kontaktu. No chyba, że chcesz się męczyć. Kochać Go i łudzić się,
      że On kiedyś odwzajemni to uczucie.
      • migotka851 Re: Odpuścić sobie i zaczekać na reakcję. 26.06.06, 08:39
        rozmawialam z nim niedawno. Mowil mile rzeczy, a z drugiej strony wolal wyjsc
        ze znajomymi na stalce niz zebym ja przyjechala. ale to potrafie zrozumiec,
        chcial troche odreagowac, kazdy ma prawo na troche zabawy. Ja tez wychodze ze
        znajomymi, co prawda dziwne jest ze on zadko kiedy mnie zaprasza do grona jego
        znajomych, ale to temat do przedyskutowania z nim. Nie zloscilam sie zbytnio ze
        wychodzi ze znajomymi, bo obiecal ze w piatek przyjedzie na przpustke i cala ja
        razem spedzimy. Jego kolega dzwonil do mnie znowu, radzil bym go kopnela w
        tylek i zostawila nawet nie podawajac powodu, ze on ma mnie gdzies itp itd...
        Moze to prawda? Ale przeciez nie moge wierzyc obcej mi osobie, nie wiem jak on
        traktuje tego kolege, i moze poprostu mu sie nie zwierza ze spraw sercowych, to
        co czuje naprawde. Po za tym ojciec mi powiedzial, ze w wojsku kazdy gra maczo,
        i na pewno nikt nie bedzie sie rozczulal i zwierzal ze swoich uczuc. Narazie ja
        milcze, i czekam na obiecana przypustke...
        • misbaskerwill Re: Odpuścić sobie i zaczekać na reakcję. 26.06.06, 12:15
          wojsko od zawsze wypacza ludzi... Z jednej strony, to dobrze, ze dajesz mu znac,
          ze go kochasz i pamietasz o nim. Z drugiej - w wojsku jest taka dziwna atmosfera
          (choc w rodzaju przedszkola dla Frankensteinow), ze moze go koledzy wysmiewaja,
          ze go tak czesto "mamuska" nagabuje...
          Poza tym oboje to naprawde mlodzi jestescie... Moim skromnym zdaniem facet w
          Twoim w zasadzie nie moze byc dobrym ojcem dla cudzego dziecka. Faceci rzadko
          tak szybko dojrzewaja:) A czasami i 50-latki tez nie:(
          W kazdym razie - wojsko jest proba dojrzalosci. On moim zdaniem jej nie
          przeszedl - wojsko zmienilo jego stosunek do najwazniejszych (przedtem) wartosci
          w jego zyciu, czyli Ciebie i Twojej corki.
          Ale decyzja nalezy do Ciebie...
          • migotka851 Re: Odpuścić sobie i zaczekać na reakcję. 26.06.06, 12:26
            myślisz ze to juz koniec? i nie mam czym sie łudzić? Sęk w tym, że jak on
            rozmawia ze mna, albo jak jest z nami to jest cudownie. mam czekac do tej
            przepustki i z nim pogadac czy poprostu powiedziec ze to koniec i nie ma juz
            szans?
            • wesola_kicia Re: Odpuścić sobie i zaczekać na reakcję. 26.06.06, 12:31
              migotko ,weź zrób tak jak On zadzwoni to powiedz ,że nie masz czasu na rozmowy
              ,poprostu zignoruj go na jakiś czas,jeśli Cię kocha to On zada Ci pytanie co się
              dzieje,jeśli Twoja ignoracja nie da mu nic o myślenia to oznacza ,że między Wami
              koniec
              • migotka851 Re: Odpuścić sobie i zaczekać na reakcję. 26.06.06, 12:38
                postaram sie, jednak ja mam taki charakter, ze ciezko mi np milczec, albo
                ignorowac. Narazie ja sie nie odzywam. Sprobuje dotrwac do jego odzewu, oby mi
                sie udalo....
                • wesola_kicia Re: Odpuścić sobie i zaczekać na reakcję. 26.06.06, 13:25
                  i tak trzymaj:)
                  • migotka851 kryzys!! 26.06.06, 19:37
                    mam kryzys, chce sie z nim skontaktowac, musze wytrzymac, nie moge jeszcze
                    napisac, conajmniej kilka dni mam milczec, pomocy!!
                    • fantka Re: kryzys!! 27.06.06, 06:41
                      kryzysy są po to, aby je przetrzymać
                    • misbaskerwill Re: kryzys!! 27.06.06, 10:32
                      Trzymaj się.
                      Pamiętaj o tym, że i tak prawdy o uczuciach dowiesz się dopiero będąc z nim sam
                      na sam, a na pewno nie przez głupi telefon, kiedy być może koledzy podsłuchują i
                      się śmieją...
                      Na pewno jest za wcześnie by wszystko spisywać na straty, ale on też musi coś
                      zrobić, by podtrzymać Wasz związek.
                      Wesoła Kicia ma rację - wytrzymaj kilka dni, a sama zobaczysz, że potem będzie
                      lepiej:)))
                    • tapatik Re: kryzys!! 27.06.06, 14:10
                      migotka851 napisała:

                      > mam kryzys, chce sie z nim skontaktowac, musze wytrzymac, nie moge jeszcze
                      > napisac, conajmniej kilka dni mam milczec, pomocy!!

                      Wytrzymaj !!!!
                      Na pewno dasz radę.
                      • migotka851 Re: kryzys!! 27.06.06, 14:46
                        wczoraj przetrzymałam, oby tak dalej!!! Najgorzej jest w godzinach wieczornych,
                        kiedy wiem, ze on ma troche wolnego czasu, ale musze wytrzymac!!!
                        Dziekuję, że jestescie ze mna...
                        • fantka Re: kryzys!! 27.06.06, 19:03
                          Wieczór...
                          wytrzymaj :)
                          • migotka851 Re: kryzys!! 27.06.06, 19:11
                            wlasnie staram sie, caly czas mnie kusi buy napisac.... narazie sie jakos
                            trzymam, ale jest coraz ciezej!!
                            • adultera Re: kryzys!! 27.06.06, 19:17
                              Najlepiej unieszkodliwić komórkę- to zawsze działa:)
                              wszelkie metody dozwolone!!;)
                              • migotka851 Re: kryzys!! 27.06.06, 19:34
                                gdyby komorka nie bylaby mi potrzebna do kontaktu z innymi to juz dawno bym to
                                zrobila :)

                                Coraz gorzej, mam taka ochote napisac do jego kolegi by dal mu kom bo chce z
                                nim pogadac. Tak poprostu o niczym i o wszystkim. Nie wiem czy dam rade
                                wytrzymac!
                                • wesola_kicia Re: kryzys!! 27.06.06, 19:36
                                  a czemu nie skasujesz jego numeru??
                                  • fantka Re: kryzys!! 27.06.06, 19:39
                                    Lepiej po prostu sie czymś zajmij.
                                    Zrób pranie, prasowanie,
                                    albo klikaj z nami ;)))
                                    • wesola_kicia Re: kryzys!! 27.06.06, 19:41
                                      fantka popieram
                                      • migotka851 Re: kryzys!! 27.06.06, 19:45
                                        no to wlasnie klikam z Wami :)
                                        • migotka851 Re: kryzys!! 27.06.06, 19:47
                                          nie mam odwagi skasowac numeru, choc przyznam, ze to bardzo dobry pomysl.
                                          • wesola_kicia Re: kryzys!! 27.06.06, 19:49
                                            migotka zapisz go na kartce przyklej na lusterko a numer z komórki wykasuj
                                            nie będzie Cie korcić
                                            • migotka851 Re: kryzys!! 27.06.06, 19:50
                                              mam zapisany na kartce, i to nic nie da, poprostu wezme numer z kartki.
                                              Wrrr, nie lubie tej mojej niecierpliwosci :(
                                            • kelnerpodpalma Re: kryzys!! 27.06.06, 19:51
                                              Migotka Ciebie także zapraszam na dobrego drinka :)
                                              • migotka851 Re: kryzys!! 27.06.06, 19:52
                                                bardzo chetnie, jakos sie odsteruje i odreaguje ...
                                              • wesola_kicia Re: kryzys!! 27.06.06, 19:53
                                                mała migotko ,mi tak pomogło
                                                chciałam zerwać wszelkie kontakty z byłym
                                                skasowałam numer gg ,numer komórki,adres @
                                                i udało mi sie do niego nie pisać i nie dzwonic
                                                teraz jesteśmy znajomymi i numer nadal mam
                                                • migotka851 Re: kryzys!! 27.06.06, 19:59
                                                  sęk w tym, że jeszcze nie chce konczyc tego zwiazku, bo jesli prawda jest to co
                                                  mi mowil przez tel to zrobilabym blad zostawiajac go.

                                                  Najgorsze jest , ze cala zlosc na niego minela mi, teraz mam ochote
                                                  najzwyczajniej w Swiecie porozmawiac z nim, powiedziec, ze chcialabym aby w
                                                  koncu juz przyjechal itp... Pokazac ze nie jestem zla, bo zlosc tez odstrasza.
                                                  A w piatek wrocic do tego tematu i pogadac z nim powaznie jesli by przyjechal.
                                                  • wesola_kicia Re: kryzys!! 27.06.06, 20:00
                                                    ja nie mówie byś z nim zrywała
                                                    ale wykasuj numer do jego przyjazdu
                                                  • migotka851 Re: kryzys!! 27.06.06, 21:15
                                                    jeszcze sie trzymam, ale czuje ze zaraz napisze, chwile sie zajelam, poszlam do
                                                    kolezanki, ale to nie pomaga, caly czas myslami bladzilam gdzies przy nim. nie
                                                    wiem co robic :(
                                                  • migotka851 Re: kryzys!! 28.06.06, 08:35
                                                    wczoraj wytrwalam, dzis juz mnie meczy od rana... chce chociaz wytrzymac do
                                                    jutra, a jutro odezwac sie pod pretekstem potwierdzenia czy przyjezdza...
                                                    :(
                                                  • wesola_kicia Re: kryzys!! 28.06.06, 08:41
                                                    migoto,trzymaj sie
                                                    wiedz ,że my tu na tym forum jesteśmy z Tobą,trzymamy kciuki byś nie zadzwoniła
                                                  • tapatik A po co? 28.06.06, 08:57
                                                    migotka851 napisała:

                                                    > wczoraj wytrwalam, dzis juz mnie meczy od rana... chce chociaz wytrzymac do
                                                    > jutra, a jutro odezwac sie pod pretekstem potwierdzenia czy przyjezdza...

                                                    Jeśli chłopakowi na Tobie zależy to On do Ciebie zadzzwoni, że przyjeżdża.
                                                    Ty masz teraz siedzieć cicho i się nie odzywać.
                                                  • wesola_kicia Re: A po co? 28.06.06, 08:59
                                                    tapik,ale Ona już nie wytrzymuje
                                                    coś mi się wydaje,że zadzwoni
                                                  • migotka851 Re: A po co? 28.06.06, 09:06
                                                    Kicia ma racje, juz nie wytrzymuje. poprostu mam taki charakter. Wiem, że
                                                    najlepiej by bylo gdybym milczala, ale juz nie daje rady. Jeszcze teraz to
                                                    teraz, ale gdybym miala czekac w piatek z niepewnocia czy przyjedzie czy nie to
                                                    by mnie wykonczylo, doslownie. Mam taka osobowosc, ze musze wiedziec czy ktos
                                                    przyjdzie lub nie, tym bardziej jak mi na tej osobie zalezy. Mi nie
                                                    wystarczy "chyba bede w piatek". No taka juz jestem. A uwierzcie, ze te 3 dni
                                                    nieodzywania sie nawet do jego kolegi z pytaniem co tam u niego jest dla mnie
                                                    sukcesem. Dzis sie jeszcze postaram powstrzymac ale jutro pewnie nie dam rady

                                                    :((((
                                                  • wesola_kicia Re: A po co? 28.06.06, 09:10
                                                    migotko ,wiem przez co przechodzisz,ale musisz wytrzymać.Nie dla niego,ale dla
                                                    siebie.Im bardziej będziesz dawała znaki,że mu na tobie zależy to On będzie
                                                    dalej tak postępował.Wiem,że nie jest Ci łatwo,ale weź się w garść i powiedz
                                                    sobie stanowczo"skoro On nie dzwoni to ja tez nie będe dzwonić" .
                                                    A tak z innej bajki dlaczego On nie ma w wojsku komórki,a kolega ma??
                                                  • migotka851 Re: A po co? 28.06.06, 09:15
                                                    juz przed wojskiem nie mial koma, jakos czas temu mu sie zepsul i sie
                                                    odzwyczail. Ale ma sobie kupic niedlugo, mam nadzieje, ze wtedy bedzie lzej...
                                                    Czasem tez sobie mysle, ze moze mu glupio pisac od kumpli.
                                                  • wesola_kicia Re: A po co? 28.06.06, 09:19
                                                    możliwe
                                                    wiesz nie każdy chętnie daje swoją komórke
                                                  • migotka851 Re: A po co? 28.06.06, 09:20
                                                    wiem, tym bardziej jak kiedys mi wspominal, ze czasem sie krzywią
                                                  • wesola_kicia Re: A po co? 28.06.06, 09:26
                                                    mig zobacz na @
                                                  • migotka851 Re: A po co? 28.06.06, 09:31
                                                    juz odpisalam
    • migotka851 Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 02.07.06, 18:35
      Trochę zmian, które i tak nic nie dały, wciąż mam wątpliwości co do jego
      szczerości, co do tego co mówi...
      Może od początku:
      Dostał przepustkę w piatek po 18, napisał mi esa, że rano przyjedzie pierwszym
      autobusem, czyli o 9:30. Rano przed 10 dostałam esa, że już spakowany, jedzie
      za 15 min z kolegą... Czekałam od 12:30 do 14 a go nadal nie było, gdzie podróż
      trwa góra 3 godzinki... Zadzwoniłam do jego siostry po 14 a ona mi mówi, że
      wyjechał o 14, około 17 powinien być. (super ze czekalam na marne). o 18
      napisał mi esa z domu, że dpiero teraz jest, ale jedzie na wieś bo babcia mu
      zmarła, że przeprasza, że jak wróci to zajdzie... Jeszcze pare esów, i nie
      przyszedł tego wieczoru...
      drugiego dnia rano es, ze przeprasza,że wczoraj tak wyszło, i ze zaraz u nas
      bedzie tylko zje sniadanie... `I tak się stało, w końcu przyszedł. Zaczął
      tłumaczyć i tu zaczyna się.... Jestem w stanie zrozumieć ale niektóre sprawy
      budzą moje wątpliwości... Przyjechał wczoraj tak późno, bo od razu jak się
      dowiedział o śmierci babci pojechal do jednostki załatwić sobie urlop do
      czwartku. Powiedział,że wszystko załatwione, tylko musi jechać jeszcze dziś do
      wojska się stawić i od jutra ma urlop, bo nie mogli mu dać jakiegoś świstka bo
      nie było porucznika który wypisuje ten urlop bo to sobota. I że weżmie ten
      świstek i go puszcza na ten urlop...Takie zamotane, proszę powiedzcie czy to
      możliwe czy nie?? Druga rzecz to pogrzeb babci,który ma się odbyć jutro, i
      dlatego nie przyjechał wczoraj wczesniej bo wiedzial, ze nie bedzie go na
      pogrzebie i musial dluzej tam posiedziec. Jego siostry nie jada na pogrzeb bo
      maja egzamin na studiach... Jutro wroci autobusem albo matka po niego
      przyjedzie jesli wezmie wolne, tzn ze co? ze tez na pogrzeb nie pojedzie?? Nie
      wiem co o tym sadzić, znowu czekanie do jutra, jak da znac, jesli w ogole da.
      Boje sie, że napisze, że jednak nie ma urlopu, albo w ogole nic nie napisze.Nie
      wiem, czy znowu mnie sciemnia... Jak rozmawialismy to bylo wszystko ok,
      powiedzialam co czuje, on zarzekal sie, że jestesmy najwazniejsze, ze nas nie
      opusci i ze jutro przyjedzie... A ja sie boje, ciagle ten lęk, przed tym, czy
      to nie kolejna sciema??? Co o tym sadzicie? ahhh chyba nie ma sensu sie tak
      meczyc, ale on powiedzial, ze chce bym do niego w niedziele przyjezdzala jesli
      nie bedzie mial przepustki, ze chce z nami byc, ze musimy wytrwac wojsko, to
      wszystko bedzie inaczej wygladalo... :(. W sumie widzialam sie z nim z 5
      godzinek, jesli nie przyjedzie jutro, nie wiem czy dam rade to wszystko
      wytrwac :((
      • fantka Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 02.07.06, 18:49
        Z tą babcią to prawda?
        • migotka851 Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 02.07.06, 19:03
          nie wiem, nie wiem jak to sprawdzic? Chyba by nie klamal o smierci babci, nie
          mam pojecia, nie wiem jak to sprawdzic
          • fantka Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 02.07.06, 19:06
            Zadzwonić do rodziny z kondolencjami
            • migotka851 Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 02.07.06, 19:20
              to odpada, nie znam na tyle jego rodziny by do nich dzwonic, z sostrami
              widzialam sie raz, z rodzicami tylko na dzien dobry. Jesli sklamal to wyjdzie z
              czasem, ale ja wole wiedziec wczesniej.... Caly czas mysle jak to sprawdzic.

              P.S. sorki ze tak dlugo nie odpisuje ale cos mi sie wiesza
              • fantka Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 02.07.06, 19:41
                Rodzicom wypada złożyć kondolencje.
                Przecież to matka któregoś z nich.
                A jeśli skłamał, to do diabła z nim :(
                • wampirek58 Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 02.07.06, 20:12
                  znajdzie sie inny na jego miejsce
                  • fantka Re: co robić? z góry dziekuję za zainteresowanie 02.07.06, 20:29
                    nie przekreślaj nikogo z góry
      • migotka851 Ogłaszam ! 02.07.06, 20:53
        Oglaszam ze to KONIEC! Nie ma juz watpliwosci, wiem wszystko...
        Babcia zmarla, owszem ale juz bardzo dawno...
        Kazalam przekazac (przekazac dlatego ze nie mam sama z nim kontaktu) ze nie ma
        po co do mnie przyjezdzac. Siostra jego zaprzeczyla wczorajszej smierci babci.
        Oklamywal mnie, poprostu to koniec
        • fantka Re: Ogłaszam ! 03.07.06, 06:41
          Tak Migotko,
          przestań o nim myśleć,
          wyrzuć go ze swojego życia i serca.
          Głowa do góry!
          on nie był Ciebie wart ;(
          • migotka851 Re: Ogłaszam ! 03.07.06, 09:20
            zaczynam tesknic, jak wyrzucic z siebie uczucie?? jak???
            • verona81 Re: Ogłaszam ! 03.07.06, 09:25
              nie powiem Ci jak, ale jestem z Tobą bo czuje to samo ;-(
              • wesola_kicia Re: Ogłaszam ! 03.07.06, 09:34
                migotko,verono
                pamiętajcie ,że jesteśmy z Wami
                • verona81 Re: Ogłaszam ! 03.07.06, 10:03
                  dziekuje własnie ide do zielarskiego po jakies prochy, bo prozacu nie mam
                  zamiaru brac ;-)
                  • tapatik Re: Ogłaszam ! 03.07.06, 18:29
                    Może lepiej idźcie na spacer? Rozstania bardzo bolą. Jakiś czas trzeba się
                    przemęczyć. Może spróbujcie się komuś wygadać? Komuś znajomemu?
                    A może się we dwie umówcie, czyli Migotka plus Verona? Razem sobie pogadacie.
                    Skąd jesteście? Może z tego samego miasta?
                    • verona81 Re: Ogłaszam ! 03.07.06, 18:58
                      a wiesz, ze to byłby dobry pomysł, bo z tego z wyczytałam to Migotka ma tez
                      dziecko tak jak ja ;-),obawiam sie tylko ze z wykonaniem gorzej, ja jestem z
                      poznania a Migotka pewnie nie ;-(
                      • migotka851 Re: Ogłaszam ! 03.07.06, 19:26
                        no ja niestety z zachodniopomorskiego :(
                        • fantka Re: Ogłaszam ! 03.07.06, 19:56
                          Migotko! otrząśnij się!
                          nie rozpaczaj bo naprawdę nie ma po czym,
                          dobrze że już się przekonałaś
                          że ten wybrany nie jest wart tego by być wybranym,
                          to co było, to była złuda i iluzja....
                          Ciesz się, że dość szybko go rozszyfrowałaś...
                          • migotka851 Re: Ogłaszam ! 03.07.06, 20:12
                            tyle watpliwosc, rozmowa z jego siostra, ehhh :((((
                            • fantka Re: Ogłaszam ! 03.07.06, 20:25
                              co z tą rozmową?
                              • migotka851 Re: Ogłaszam ! 03.07.06, 22:14
                                to jest tak pogmatwane ze nie wiem czy uda mi sie to napisac zrozumiale...
                                rozmawialam z jego siostra przez telefon, czy moze wie dlaczego tak postepuje,
                                ona stwierdzila, ze on zawsze taki byl, oklamuje wszystkich dookola nawet jak
                                nie ma powodu by klamac, ze albo uda sie to w nim zmienic mi choc nie jedna
                                osoba probowala, albo przyzwyczaic albo zostawic, ze nie rozumie jego
                                zachowania itp, ze postara sie z nim pogadac, zeby nie ranil juz nie tyle co
                                mnie ale co dziecko, ktore naprawde sie do niego przywiazalo, ze da mi znac bo
                                ma dzis u niej byc i ze moze ja do niego zadzwonie i pogadam, albo ona mi powie
                                co on powiedzial...
                                Potem jak nigdy nic on napisal mi esa z komorki kolegi, ze nie ma jakiegos
                                porucznika, ze wyjdzie jutro na urlop itp itde, ze odezwie sie pozniej i
                                caluje ... odpisalam mu zeby sie opamietal, ze wiem wszystko... Po chwili
                                dzwoni jego kolega co jest grane, co on chcial ode mnie i czemu taki zly oddal
                                telefon, powiedzialam zeby mu dal kom, ze zadzwonie i mu powiem pare rzeczy
                                osobiscie. dzwonie i odbiera znowu kolega ze on nie hcce ze mna gadac bo go
                                wkur.. itp itd, kazalam dac mu kom, napisalam esy, ze wiem wszytsko o babci
                                itp, ze ma szanse jeszcze ze mna pogadac jak nie to jego wybor itp,dzwonilam
                                kilka razy jak nie wiecej i nie odebral. Szkoda gadac
                                potem rozmawialam z jeog siostra znowu, (spoko dziewczyna), powiedziala ze nic
                                nie rozumie, ze to jak dla niej nie ma zadnego skladu itp, ze postara sie cos z
                                niego wyciagnac, zebym sie trzymala.
                                Zadzwonilam do tego kolegi, z podziekowaniem za wszysko, za danie mu telefonu
                                itp, ale zeby wiecej juz mu nie dawal jakby chcial pisac do mnie, a ten kolega
                                od razu do mnie " czemu dzwonisz dopiero teraz, M. czekal na telefon od Ciebie
                                a Ty nie zadzwonilas" wiec mowie ze dzwonilam kilkanascie razy. Nic z tego nie
                                rozumiem :|. Powiedzial, ze juz nie ma go z nim, bo poszedl do siostr.
                                Rozmowa z jego siostra, tzn sms na poczatku zeby dala znac jak bedzie u niej,
                                ale napisala esa ze go nie bedzie, bo niedawno pisal esa ze jednak nie
                                przyjdzie. Pogadalismy chwile przez telefon, poradzila mi zebym sie z nim
                                spotkala, ze takie przez telefon to nie ani rozstanie ani dogadanie, ze tak
                                jest wszystko zamotane ze juz ona nie wie nic. Powiedziala, ze nawe mnie i
                                corke przenocuje jesli bede chciala zostac na drugi dzien, ze da mi znac jak
                                bedzie wiedziala czy M. bedzie mial weekend wolny..
                                Nie wiem czy to ma jakikolwiek sens, nawet gdybym sie z nim spotkala, to chyba
                                tylko po to by powiedziec ze to nie ma sensu, ze to koniec, ze powinien
                                zastanowic sie nad swoim zyciem, i przestac wszystkich klamac...
                                Nie wiem nic
                                • verona81 Re: Ogłaszam ! 03.07.06, 22:19
                                  ewidentnie dalabym sobie z nim spokój Migotko, tez mam dziecko i własnie dla
                                  jego dobra im szybciej tym lepiej, jestem z Tobą
                                  • migotka851 Re: Ogłaszam ! 03.07.06, 22:27
                                    rozum mi tez to mowi, dac sobie spokuj, i ja wiem ze tak powinnam zrobic, tylko
                                    ze serce mnie ciagnie do niego ;(
                                    • fantka Re: Ogłaszam ! 03.07.06, 22:54
                                      Migotko!
                                      Całkowicie daj sobie spokój
                                      z tym delikatnie mówiąc nieodpowiedzialnym chłopcem :(
                                      Nie zaszczycaj go żadnymi telefonami
                                      do niego, siostry, ani kolego.
                                      Odejdź bez słowa
                                      Tu żadna rozmowa nic nie da.
                                      Nic mu nie tłumacz, nie pytaj go,
                                      nie czekaj na jego decyzję.
                                      Zresetuj pamięć o nim ;)
                                      Podnieś głowę, uśmiechnij się,
                                      idź z dzieckiem do kawiarni na lody.

                                      Chyba że jesteś masochistką ;(
                                      • fantka Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 07:09
                                        Trzymaj się Migotko!
                                        Nie oglądaj się za siebie
                                        idź do przodu!
                                        Miłego dnia Ci życzę :)
                                        • verona81 Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 08:07
                                          Własnie , najlepiej jest zostawic go nic mu nie tłumacząc poniewaz po prostu na
                                          to nie zasłuzył tłumaczyc mozna cos komus jesli był wobec nas fair.On kiedys
                                          (oby) zrozumie co i kogo stracił ale wtedy bedzie juz dla niego za pozno
                                        • migotka851 Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 08:09
                                          Witam,
                                          dziekuje za slowa otuchy
                                          obawiam sie jednak, ze chce dac mu ostatnia szanse, kazdy na nia zasluguje.
                                          zrobi z nia co zechce, pisze do niego list, jesli jest madry to wezmie go do
                                          siebie, jesli nie dorosl do zwiazku to poprostu koniec.
                                          Ludzie wybaczaja sobie rozne rzeczy, ostatnio ogladalam program o wybaczaniu, o
                                          dawaniu szans, jesli nie sprobuje bede sie bic z myslami, ze moze bylo warto a
                                          ja nie zrobilam wszystkiego by bylo dobrze. pozniej odejde z czystym sumieniem.

                                          pewnie kazdy teraz mysli, co za glupia dziewczyna, ale tak dzial milosc, nie da
                                          sie jej wymazac tak poprostu z serca.

                                          :(
                                          • verona81 Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 08:19
                                            Migotko, ja tak wcale nie mysle, skoro postanowilas dac mu szanse, to tylko o
                                            Tobie dobrze swiadczy, ze masz dobre serducho i chcesz spojzec w lustro i
                                            powiedziec sobie ze zrobiłas wszystko co mogłas aby uratowac ten zwiazek, wiec
                                            trzymam kciuki i zycze powodzenia, Trzymaj sie!!
                                          • tapatik Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 08:42
                                            migotka851 napisała:

                                            > Witam,
                                            > dziekuje za slowa otuchy
                                            > obawiam sie jednak, ze chce dac mu ostatnia szanse, kazdy na nia zasluguje.

                                            On na tę szansę nie zasługuje.

                                            > zrobi z nia co zechce, pisze do niego list, jesli jest madry to wezmie go do
                                            > siebie, jesli nie dorosl do zwiazku to poprostu koniec.

                                            Ten list będzie oznaczał, że Tobie na Nim zależy. On to wie, tylko czy Ty masz
                                            świadomość, że Jemu nie zależy na Tobie?

                                            > Ludzie wybaczaja sobie rozne rzeczy, ostatnio ogladalam program o wybaczaniu,
                                            > o dawaniu szans, jesli nie sprobuje bede sie bic z myslami, ze moze bylo
                                            > warto a ja nie zrobilam wszystkiego by bylo dobrze. pozniej odejde z czystym
                                            > sumieniem.

                                            Ależ Ty już zrobiłaś wszystko, co tylko było możliwe. List nic nie zmieni.
                                            Wybaczać mogła byś wtedy, gdyby to On przyszedł i poprosił o wybaczenie. On tego
                                            nie zrobił, więc co chcesz wybaczac i jak?

                                            > pewnie kazdy teraz mysli, co za glupia dziewczyna, ale tak dzial milosc, nie
                                            > da sie jej wymazac tak poprostu z serca.
                                            >
                                            > :(

                                            Wiemy o tym. Ale pamiętaj też o tym, że masz dziecko. Jesli chcesz aby Twoje
                                            dziecko było szczęśliwe, to sama musisz być szczęśliwa. Jak chcesz być
                                            szczęśliwa, skoro zadręczasz się nieszczęśliwą miłością?
                                  • tapatik Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 08:36
                                    verona81 napisała:

                                    > ewidentnie dalabym sobie z nim spokój Migotko, tez mam dziecko i własnie dla
                                    > jego dobra im szybciej tym lepiej, jestem z Tobą

                                    Popieram. Dla dobra dziecka daj sobie na spokój. Chłopak strasznie kręci.
                                    Pomyśl - co będzie w przyszłości. Będziesz tak na Niego ciągle czekać?
                                    • migotka851 Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 08:42
                                      ja to wszystko wiem, naprawde wiem co powinnam zrobic, wiem jakie jest logiczne
                                      wyjscie z tej sytuacji, poprostu zostawic, ale czy nikt z Was nie kochal i nie
                                      pragnal dac komus szansy, by sie upewnic ze to albo ma sens albo nie?

                                      Strasznie sie czuje :(
                                      • verona81 Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 08:50
                                        wiekszosc z nas kocha lub kochała dlatego jest to forum i osoby które nas
                                        wspierają dobrym słowem...rozumiem jak sie czujesz....wiem tez ze on bedzie miał
                                        ogromna satysfakcje ze sie przed nim płaszczysz bo tak to mozna nazwac, gdyby
                                        chciał stanał by na głowie abys dala mu szanse, przepraszam ze tak prosto z
                                        mostu ale takie jest moje zdanie
                                        • migotka851 Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 09:06
                                          tak to wyglada, jestem tego swiadoma, ale w milosci nie ma miejsca na dume, tak
                                          jak mi ostatnio powiedzial kolega, zeby byc z kims szczesliwym trzeba sie
                                          najpierw dotrzec, on ze swoja jets 7 lat, dawniej oboje siebie zawodzili i
                                          oboje zrywali potem wracali i nikt nie myslal ze sie poniza.

                                          chce miec poprostu pewnosc ze zrobilam wszystko.


                                          I tak nie zrozumiecie
                                          • fantka Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 18:10
                                            Migotko!
                                            W miłości nie ma miejsca na dumę...
                                            ...ale tak postępując nic nie wygrasz,
                                            potwierdzasz tylko,
                                            że można w nieskończoność Cię oszukiwać,
                                            on czuje się bezkarny i lekceważy Twoje uczucie,
                                            sory za gorzkie słowa...
                                            ale opamiętaj się dziewczyno,
                                            poczytaj te wszystkie posty.
                                            Tu wszyscy naprawdę dobrze Ci życzymy :-)))
                                            • migotka851 Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 18:28
                                              Nie mowie, ze do niego wroce, zastanawiam sie nad daniem szansy, ale nie w
                                              takim sensie ze rzuce mu sie w ramiona, i powiem kochanie ja i tak z Toba bede.
                                              Dac mu czas na zmiane, nie przekreslac tak od razu, jesli to nie pomoze, dac
                                              sobie spokuj. Jeszcze nic nie wiem, wiem tylko, ze przeczucie i intuicja mi
                                              mowi, ze mam dac ta szanse.
                                              Do tej pory moje przeczucia sie sprawdzaly, zawsze mi intuicja podpowiadala
                                              dobrze, czy klamie, w danej sytuacji, wtedy mialam watpliwosci, same sie
                                              nasuwaly, teraz ta sama intuicja mowi mi wlasnie by jeszcze sprobowac wybaczyc.
                                              tak, wiem, kazdy mowi co za idiotka.

                                              eh
                                              • fantka Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 18:46
                                                Migotko!
                                                Ty wiesz najwięcej,
                                                do Ciebie należy decyzja...
                                                Ja tylko nie wiem czy on chce tej szansy,
                                                tego wybaczenia, tego związku...
                                                Mnie się wydaje że sama się oszukujesz...
                                                • migotka851 Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 19:14
                                                  Pytalam sie go czy nie chce z nami byc, ze naprawde nikt go nie trzyma, a on
                                                  naprawde caly czas mnie przekonywal, ze nigdy nas nie opusci, ze chce z nami
                                                  byc, przytulal i calowal córkę, bawil sie z nia, trzymal nas obie na kolanach,
                                                  i nie chcial puscic... Ze to wina wojska... To bylo jeszcze przed tym jak sie
                                                  dowiedzialam. Pytalam sie jego siostry, czy zauwazyla ze ma nas gdzies,
                                                  powiedziala ze przeciwnie, zawsze dobrze o nas mowi, ze zalezy mu z tego co
                                                  widzi, ze powiedzialaby mi gdyby widziala cos innego. A to ze klamie, to ze nie
                                                  tylko mnie, ze trzeba go nauczyc zyc inaczej, ze to jest jak jego choroba i ze
                                                  ona ma nadzieje, ze wojsko go zmieni... Dlatego nie chce go tak poprostu
                                                  przekreslac, bo wiem ze nie klamie mnie dlatego bo ma nas gdzies tylko dlatego
                                                  ze robi to kazdemu, jak uzaleznienie. Tak to zrozumialam jak
                                                  • fantka Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 19:23
                                                    Migotko! Tylko Ty wiesz wszystko.
                                                    My wiemy tylko tyle ile Ty sama nam napisałaś.
                                                    Sama mówisz o potrzebie nauczenia go czegoś...
                                                    jakoś nie mogę sobie wyobrazić sukcesu w tym zakresie :(
                                                  • fantka Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 19:26
                                                    Kłamca zostanie kłamcą :(
                                                    Pamiętaj też o tym, że Twoja córka także ma uczucia,
                                                    że ją też narażasz na rozczarowanie...
                                                  • migotka851 Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 19:31
                                                    tak wiem, klamca zostanie klamca, tylko ta glupia intuicja mnie pcha by
                                                    sprobowac, moj ojciec tez byl klamca, teraz jest zupelnie innym czlowiekiem,
                                                    moze dlatego wierze ze i on bedzie potrafil zrozumiec.
                                                    Jesli chodzi o córkę, jest jeszcze mała, zawsze może go traktować jak wujka,
                                                    narazie nie rozroznia, czy to tata czy wujek, wiec sprobowac moge, co innego
                                                    gdyby juz wszystko rozumiala. Teraz i tak poki jest w wosjku, rzadko go widuje,
                                                    wiec tak bardzo sie nie przywiaze, a ja mam okazje zobaczyc przez ten czas czy
                                                    warto bylo sprobowac.
                                                  • verona81 Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 19:41
                                                    Ja mysle, ze na nic tu nasze przekonywania, Ty po prostu czekasz az Ci powiemy
                                                    ze słusznie robisz, a jak probujemy Cie odwiesc podając konkretne argumenty,
                                                    probujesz go tłumaczyc...ja juz chyba niestety nie pomoge ;-(
                                                  • fantka Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 19:47
                                                    Migotko! Mam to samo odczucie co Verona.
                                                    Ja Ci nie powiem że chcesz dobrze zrobić,
                                                    po prostu dlatego że uważam inaczej...
                                                    Ale powiem trochę filozoficznie,
                                                    że życie jest nieodgadnione...
                                                    Decyzja należy do Ciebie.
                                                    Nam pisz jak sytuacja się rozwija,
                                                    może to pomoże komuś innemu...
                                                  • verona81 Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 19:53
                                                    amen ;-)
                                                  • migotka851 Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 20:01
                                                    nie ma sensu pisania tylko po to by ktos pod nosem sie smial...
                                                    czasem wystarczy slowo otuchy, ze bedzie dobrze, ze ulozy mi sie zycie z nim
                                                    lub bez niego ale bedzie ok.

                                                    papa
                                                  • verona81 Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 20:09
                                                    nie zauwazyłam zeby ktos sie tutaj smiał a tym bardziej pod nosem ?! jesli tak
                                                    zrozumiałas moj post to przepraszam nie miałam takich intencji ani prawa, a poza
                                                    tym ja Ci zycze jak najlepiej...i nie sadze aby ktos inny zyczył Ci inaczej
                                                  • fantka Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 20:10
                                                    Migotka!
                                                    Żle to odebrałaś,
                                                    nikt tu pod nosem się nie śmieje.
                                                    My wszyscy życzliwie Ci radzimy.
                                                    Wierz mi, naprawdę jesteśmy z Tobą.
                                                    Wierzę, że wszystko Ci się świetnie ułoży.
                                                    Nie bardzo mogę tylko sobie wyobrazić że to będzie z nim.
                                                    Przeczytaj ten wątek od początku...
                                                    zobacz ile w nim życzliwości,
                                                    dobrej energii i otuchy dla Ciebie :)

                                                    Poczytaj też inne wątki...
                                                    Inni też mają problemy,
                                                    i też każdemu usiłujemy doradzić
                                                    i każdego podnieść na duchu :)
                                                    Mnie także to forum pomogło.
                                                  • verona81 Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 20:12
                                                    mi tez duzo daje, zapominam choc na chwilke o swoich problemach
                                                  • fantka Re: Ogłaszam ! 04.07.06, 20:26
                                                    Te wszystkie dyskusje pozwalają
                                                    na własne problemy spojrzeć inaczej :)
                                                  • fantka Re: Ogłaszam ! 06.07.06, 21:19
                                                    Migotko!
                                                    Jak sobie radzisz?
                                                    Czy coś się wyjaśniło?
                                                  • fantka Re: Ogłaszam ! 06.07.06, 21:33
                                                    przyjdź i opowiadaj :)
                                                  • fantka Re: Ogłaszam ! 07.07.06, 19:29
                                                    Migotko!
                                                    chyba nie obraziłaś się na nas ?
                                                  • migotka851 Re: Ogłaszam ! 10.07.06, 09:16
                                                    nic sie nie wyjasnilo, nie udalo mi sie z nim nawet porozmawiac, nie wiem na
                                                    czym stoje, itp.
                                                  • verona81 Re: Ogłaszam ! 10.07.06, 09:20
                                                    Migotko fajnie ze sie odezwalas, tzn wyslałas ten list?
                                                  • wesola_kicia Re: Ogłaszam ! 10.07.06, 09:22
                                                    Migula,pamiętaj,że masz w Nas oparcie
                                                    pomożemy Ci w tych chwilach
                                                  • migotka851 Re: Ogłaszam ! 10.07.06, 09:26
                                                    wyslalam, ale co z tego, jak nadal nic nie wiem... z reszta nie wiem co pisac
                                                  • wesola_kicia Re: Ogłaszam ! 10.07.06, 09:29
                                                    Migula,nic nie pisz.
                                                    My wszystko rozumiemy,wystarczy,że dasz jakiś znak
                                                    a My Cię pocieszymy
                                                  • verona81 Re: Ogłaszam ! 10.07.06, 09:33
                                                    mi bardzo pomoglo, samo pisanie o wszystkim i o niczym ,a w zyciu bym sie tego
                                                    nie spodziewała, ze tak dobra terapia ;-)
                                                  • wesola_kicia Re: Ogłaszam ! 10.07.06, 09:40
                                                    Verona,ja też o tym nigdy nie śniłam
                                      • tapatik Re: Ogłaszam ! 10.07.06, 15:26
                                        migotka851 napisała:

                                        > ja to wszystko wiem, naprawde wiem co powinnam zrobic, wiem jakie jest logiczne
                                        > wyjscie z tej sytuacji, poprostu zostawic, ale czy nikt z Was nie kochal i nie
                                        > pragnal dac komus szansy, by sie upewnic ze to albo ma sens albo nie?

                                        Ja byłem w takiej sytuacji. Kilka miesięcy się szarpałem. Nie było warto.

                                        > Strasznie sie czuje :(

                                        Wiem. Przeżyłem to.
    • tapatik Migotko.... 10.07.06, 15:28
      Tutaj jest wiele osób, które przechodziło to co Ty.
      Wiemy, że Tobie jest cieżko. Nam też kiedys było ciężko,
      ale zobaczysz - kiedyś i dla Ciebie słoneczko zaświeci.
      • migotka851 Re: Migotko.... 10.07.06, 17:05
        mam nadzieje, narazie mimo takiej slicznej, slonecznej pogody u mnie w serduchu
        jest pochmurno :(...

        Mam jeszcze wrazenie, ze jestesmy razem, ze to tylko kryzys w koncu zadno z nas
        nie powiedzialo osobiscie ze to koniec, a wypadalo by o tym porozmawiac jak
        dorosli ludzie...
        Jak narazie nie mam jak z nim porozmawiac o koncu lub pogodzeniu sie.
        Jakos to bedzie, na ogol nie jest bardzo zle, ale sa momenty kiedy zatrzymuje
        sie, przestaje robic dana rzecz i zaczynam plakac...

        Pozdrawiam :(
        • fantka Re: Migotko.... 11.07.06, 18:15
          Wygląda na to ze każdy sam musi sie poparzyć
          żeby uwierzyć że coś jest gorące ;)
          • migotka851 Re: Migotko.... 11.07.06, 19:05
            a dla Ciebie to wciaz jest smieszne ?
            • fantka Re: Migotko.... 11.07.06, 19:42
              Śmieszne?
              Dlaczego tak uważasz?
      • migotka851 chyba sie w koncu odwazylam... 11.07.06, 23:11
        dowiedzialam sie ze ma telefon siostry przy sobie, zadzwonilam z zastrzezonego
        ale odebral jego kolega i udal ze to pomylka, (frajer), odwalilam mu takiego
        smsa (skaldal sie z 11 smsow) ze juz nigdy sie nie zejdziemy, napisalam ze jest
        dla mnie frajerem nad frajerami, ze nie wart niczego czlowiekiem itp itd,
        jednym slowem, w koncu mu pojechalam rowno :). narazie nie odebral esow, bo
        wylaczyl telefon, odbierze rano... teraz sie czuje wspaniale, ze w koncu
        wyrzucilam wszystko z siebie, mam nadzieje ze ten stan mi nie przejdzie i nie
        popadne znowu w dół...
        • screen Re: chyba sie w koncu odwazylam... 11.07.06, 23:14
          Migotko dzisiaj wyluzuj!! Chodź pod palme na strugane;-)
          • fantka Re: chyba sie w koncu odwazylam... 11.07.06, 23:17
            Migotko potrzebowałaś tego!
            • fantka Re: chyba sie w koncu odwazylam... 11.07.06, 23:26
              dokopałaś mu i teraz bądź konsekwentna ;-)
              • verona81 Re: chyba sie w koncu odwazylam... 11.07.06, 23:27
                taaaa
                • migotka851 Re: chyba sie w koncu odwazylam... 12.07.06, 20:48
                  czy powiedzenie facetowi ze jest frajeram, ze jest beznadziejnym czlowiekiem do
                  niczego sie nienadajacym, ze kazde jego slowo to zaklamane bzdury, ze nigdy nie
                  traktowal mojej corki jak swoje dziecko choc tak za nia plakal, bo jest dla
                  niej zupelnie obcym czlowiekiem, ze ma zakażoną kłamstwami dusze itp itd moze
                  go zabolec? tak mu napisalam wczoraj, mam nadzieje ze choc troche go
                  zakulo :))), i ze w ogole przeczytal a nie wykasowal jak zobaczyl numer, choc
                  sadze ze ludza ciekawosc mu nie pozwolila wykasowac bez przeczytania, jak
                  myslicie?? :))

                  Teraz jeszcze jedno zadanie przede mna, oddanie jego rzeczy jakie u mnie
                  zostawil (zdjecia, koszulke) jego mamie, ktora codzien widuje, i czasem nawet
                  rozmawiam...
                  • screen Re: chyba sie w koncu odwazylam... 12.07.06, 23:42
                    Migotko! Cały wątek przeczytałam dzisiaj.
                    Jestem o 10 lat starsza od Ciebie a w głowie (czy tam w sercu) to samo:(
                    Chciałabym mieć tyle odwagi by nie patrząc na konsekwencje napisać facetowi, że
                    jest frajerem itd.....
                    Trzymaj się to może wtedy mi się zrobi wstyd.
                    I nie bierz tych "buziek" forumowiczów jako wyśmiewanie. Nic bardziej mylnego.
                    To uśmieszki w Twoja stronę- takie zyczliwe uśmieszki.
                    ;-))
                    • screen Re: chyba sie w koncu odwazylam... 12.07.06, 23:45
                      I jeszcze jedno. Pewnie jesteś mało wtajemniczona w moim temacie ale niektórzy
                      będą wiedzieli co mam na myśli.
                      Ja to bym dopiero "dała czadu" gdybym jego rzeczy (też koszulka, zdjęcia i
                      kilka prezentów) zaniosła do jego mamusi;-))
                      • fantka Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 07:12
                        Migotko!
                        Ja bym się z jego rzeczami nie śpieszyła,
                        jeszcze zdążysz...
                        • migotka851 Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 19:29
                          tak wlasnie mysle zeby poczekac,moze za jakis czas przemysli co zrobil, a jak
                          mu zaniose rzeczy to wtedy poczuje bol, a zemsta bedzie slodka :).

                          Boli mnie tylko to, ze to on nauczyl moja corke chodzic, do niego zrobila
                          pierwsze kroki, to on ja kąpał, karmil, przebieral, bawil sie z nia i to ją
                          całował na dobranoc, a w jeden dzien potrafil zapomniec...
                          Podobno mowi tam swoim koleżkom ze nie chce nikogo na stale bo teraz chce sie
                          bawic, pewnie wyjdzie z wojska wtedy bedzie myslal co zrobil, ale to juz za
                          pozno, choc chcialabym aby chcial wrocic wtedy ja bym mu sie odwdzieczyla...
                          • fantka Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 19:37
                            ktoś juz tu pisał o wpływie wojska...
                            może koledzy kpią z niego??
                            do innej nie lata?
                            • migotka851 Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 20:21
                              o innej nic mi nie wiadomo, koledzy - byc moze, ale wydaje mi sie ze poczul
                              smak imprez, bo z tego co wiem ze prawie codziennie ma stalki i codziennie
                              imprezuje... Koledzy go podsumowali jak powiedzial ze nie chce miec nikogo na
                              stale, ze chce sie bawic, powiedzieli tak : "MON Ci pokaze" i zaczeli sie
                              smiac, on mysli ze im imponuje tym jak ze mna postapil, wiecie...
                              Taki "Maczo" :-/
                              • fantka Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 20:36
                                trzeba przeczekać...
                                • migotka851 Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 20:52
                                  dosc juz czekania, za daleko to zaszlo.
                                  • fantka Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 20:57
                                    może trzeba to spokojnie rozważyć,
                                    dać sobie czas,
                                    jeszcze się zastanowić,
                                    -to nigdy nie zaszkodzi
                                    • migotka851 Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 21:08
                                      nie nie nie, mam juz dosc nadzieji, juz jej nie chce, nie chce czekac i sie
                                      ludzic ze bedzie ok, w sercu gdzies to jeszcze tkwi, ale nie moge pozwolic by
                                      sie wydostalo i mnie znowu niszczylo, teraz musze sie podniesc, isc dalej, nie
                                      patrzec na to czy on sie ocknie czy nie
                                      • screen Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 21:11
                                        Życzę Ci Migotko aby Ci poszło łatwo. To, że jest daleko i macie ograniczony
                                        kontakt jest duzym plusem, ułatwia sprawę.
                                        Będzie dobrze!!
                                        • migotka851 Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 21:17
                                          tak wiem, to ulatwia sprawe z drugiej strony moze gdybym byla na miejscu nie
                                          doszlo by do tego? chyba jednak w glebi serca ciagle mysle ze bede z nim, musze
                                          jakos pozbyc sie tych mysli... On na pewno tak sie nie zadrecza, bawi sie na
                                          calego, wiec ja tez tak musze
                                          • fantka Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 21:22
                                            nie byłam w wojsku,
                                            może dlatego nie wiem
                                            jak tam można bawić się na całego?
                                            • migotka851 Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 21:24
                                              oj moooożna...
                                              Ale powiedzcie ze jestem wytrzymala, wiem ze ma telefon siostry przy sobie a od
                                              tamtych esow nic do niego sie nie odzywalam, zupelnie...
                                              • screen Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 21:26
                                                jesteś bardzo silna i tak trzymaj!!
                                                Wiedz jednak, że to będzie jeszcze wracało i nie pomogą porady i zajmowanie się
                                                czymś innym. Będzie Cie ciągnęło, bo przezyłaś z nim wiele dobrego ale widzę,
                                                że dobrze sobie radzisz. Lepiej niż ja:-(
                                                • fantka Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 21:31
                                                  Migotko jesteś dobrą wartościową dziewczyną.
                                                  Jesteś silna i sama najlepiej zadecydujesz co jest ważne w Twoim życiu :)
                                                  • fantka Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 21:32
                                                    intryguje mnie pytanie,
                                                    jak wojsko sie bawi?
                                                  • broton Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 21:36
                                                    ... nie byłem .... nie pomogę ... ale jak znam życie - normalnie ...a zwłszcza
                                                    na wiejskich zabawach - dyskotekach ... choć tera w każdej wsi som
                                                    najthkluby......
                                                  • migotka851 Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 21:41
                                                    pije, chodzi na imprezy, na laseczki, itp
                                                  • screen Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 21:44
                                                    Migotko nie roztrzasaj tematu. Możesz nigdy sie nie dowiedzieć jak jest
                                                    naprawdę i po co sie zadręczać???
                                                  • broton Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 21:44
                                                    ... a może po prostu Ty wyskoczysz na jakąś imprezkę ... dla odprężenia ...
                                                    zajmiemy się dziećmi ....
                                                  • screen Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 21:46
                                                    To dobra rada. Jeśli tylko potrafisz się dobrze bawić i nie mysleć o nim. Idź z
                                                    nastawieniem , że będzie super!!
                                                  • migotka851 Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 21:50
                                                    wlasnie... zawsze bedac gdzies na imprezie, czy w pabie, myslalam o nim...
                                                  • fantka Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 21:53
                                                    a mówią że w wojsku jest źle ;)
                                                  • migotka851 Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 21:48
                                                    na imprezy ja tez wyskakuje, w sobote z przyjaciolmi, ale ja tego nie ukrywalam
                                                    przed nim, i nie robilam nic za co moglby byc zly, zawsze wszystko mu mowilam,
                                                    a on nie mial przeciwko... Tym bardziej nie wiem czemu tak robil, bo ja tez bym
                                                    nie byla przeciwna gdyby czasem sobie z kumplami wyskoczyl (oczywiscie w
                                                    granicach rozsadku)
                                                  • migotka851 Re: chyba sie w koncu odwazylam... 14.07.06, 15:41
                                                    wlasnie sie dowiedzialam sie ze dzis wychodzi na przepustke do niedzieli :((,
                                                    cos mnie za serce chwycilo, pewnie nawet nie przyjedzie do domu tylko zostanie
                                                    u siostr :(, a tak bym chciala by przyjechal, bym mogla w 4 oczy z nim
                                                    porozmawiac i by wygladalo to jak rozmowa doroslych ludzi a nie takie unikanie :
                                                    ((
                                                  • screen Re: chyba sie w koncu odwazylam... 14.07.06, 17:40
                                                    Jesli przyjedzie to nie nastawiaj się, że rozmowa wszystko wyjaśni i znów
                                                    będzie tak jak dawniej. Lepiej dla Ciebie jeśli bedziesz przygotowana na
                                                    rozstanie. Wiem, że to trudne ale wtedy inaczej się cierpi.
                                                    Nie jest jednak wykluczone, że wszystko sobie wyjaśnicie. NAprawdę życzę Ci
                                                    tego z całego serca.
                                                  • fantka Re: chyba sie w koncu odwazylam... 14.07.06, 18:26
                                                    Trzymam za Ciebie kciuki Migotko :-)
                                                  • migotka851 Re: chyba sie w koncu odwazylam... 14.07.06, 19:33
                                                    tylko ze on nie przyjedzie
                                                  • fantka Re: chyba sie w koncu odwazylam... 14.07.06, 21:41
                                                    Jak mija wieczór?
                                                  • migotka851 Re: chyba sie w koncu odwazylam... 14.07.06, 22:04
                                                    szczerze to teraz jest ok, bo rozmawialam z "kolega" mojego ex... Bardzo duzo
                                                    mi pomogl i ciagle pomaga, a po za tym baaaardzo dobrze sie dogadujemy :)),
                                                    rozmawialismy chyba z 40 minut i non stop sie smialismy :), potrafi poprawic mi
                                                    humor...
                                                  • fantka Re: chyba sie w koncu odwazylam... 14.07.06, 22:28
                                                    a może...ten kolega jest fajny?
                                                  • migotka851 Re: chyba sie w koncu odwazylam... 15.07.06, 09:33
                                                    moze ... :)
                                                  • fantka Re: chyba sie w koncu odwazylam... 15.07.06, 15:55
                                                    on chyba lubi z Tobą rozmawiać
                                                  • screen Re: chyba sie w koncu odwazylam... 16.07.06, 18:05
                                                    Jak tam sprawa Migotki????
                                                  • fantka Re: chyba sie w koncu odwazylam... 16.07.06, 18:08
                                                    Ostatnio sie nie odezwała
                                                  • screen Re: chyba sie w koncu odwazylam... 16.07.06, 18:18
                                                    Może przyjechał i sobie wyjaśniają?
                                                    Jakiś ten weekend taki wyjaśnieniowy;-))
                                                  • fantka Re: chyba sie w koncu odwazylam... 16.07.06, 18:20
                                                    od piątku się zaczęło ;)
                                                  • migotka851 Re: chyba sie w koncu odwazylam... 16.07.06, 18:47
                                                    nie przyjechal, nic sie nie wyjasnilo, poprostu nic sie nie dzieje w tej
                                                    sprawie, ja sie nie odzywam do niego, on do mnie tez nie, ja jakos zyje swoim
                                                    zyciem, wczoraj mala impreza, itp. Podobno jednak nie dostal przepustki.
                                                    Jedynie z tym jego kolega pisze, choc czasem mam takie wrazenie, ze mnie
                                                    sprawdza w jakis sposob, hmmm, nie wiem
                                                  • screen Re: chyba sie w koncu odwazylam... 16.07.06, 18:54
                                                    To daj mu do zrozumienia, że coraz mniej Cię obchodzi co się z nim dzieje.
                                                    Niech mu przekaże.
                                                    Wiem, że na tym etapie to trudne. Wiem, że wciąż Ci się tli iskierka nadziei i
                                                    będziesz to pielęgnowała tak samo jak ja to robiłam bardzo długo.
                                                    Ale uwierz mi, że nie warto. Im szybciej tym mniej bólu.
                                                  • migotka851 Re: chyba sie w koncu odwazylam... 16.07.06, 18:57
                                                    ja z jego kolega rozmawiam zadko o nim, czaem jak mam dola to wtedy najdziemy
                                                    na jeog temta, nie chce by cokolwiek mu przkeazywal, bo nie chce zeby myslal ze
                                                    o nim ciagle pamietam. za jakis czas, moze za miesiac, zadzwonie do niego, jak
                                                    wsyztsko ucichnie i ja i on, wtedy wyjasnimy sobie co sie tak naprawde stalo
                                                  • fantka Re: chyba sie w koncu odwazylam... 16.07.06, 19:12
                                                    Witaj Migotko!
                                                    Fajnie że przyszłaś poklikać z nami...
                                                    może pod palmę pójdziemy?
                                                  • migotka851 Re: chyba sie w koncu odwazylam... 16.07.06, 19:16
                                                    ide córcię kąpać i szykować do spania, może później :)
                                                  • fantka Re: chyba sie w koncu odwazylam... 16.07.06, 19:23
                                                    kelner tam czeka zawsze ;)
                    • migotka851 Re: chyba sie w koncu odwazylam... 13.07.06, 19:33
                      dobrze wiedziec ze nie ja jedna jestem slepo zakochana. Najgorsze ze go nadal
                      kocham... Ale takiego jaki byl wczesniej, tego co jest teraz nienawidze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka