29.06.06, 11:17
To dla mnie jest fundamentalna cnota, bedaca podstawa wielu innych, m.in.
wiernosci, lojalnosci czy skromnosci.
Dyskrecje da sie podzielic na:
1.Dyskrecja w zastosowaniu do powierzonych nam tajemnic przez osoby bliskie
czy mniej bliskie- mysle, ze dla wszyskich to powinna byc rzecz oczywista.
2.Dyskrecja w zastosowaniu do informacji przekazanych nam i nie bededacych
oczywista tajemnica- ten typ jest malo oczywisty. Ja i w tym przypadku staram
sie byc dyskretny z zastosowaniem drobnoziarnistego filtru:) (im osoba jest mi
blizsza tym jestem bardziej dyskretny), gdyz mniemam, ze nie ma informacji
(lub jest jej niezwykle malo) przeznaczonej dla wszystkich uszu. Staram sie
powielac jedynie informacje malo interesujace (im mniej interesujaca, tym lepiej).
3.Dyskrecja w zastosowaniu do wlasnych tajemnic. To powinno byc oczywiste, ale
jak mozna sie przekonac, rowniez w przypadku swiata wirtualnego, oczywiste nie
jest.
4.Dyskrecja w stosunku do wlasnych informacji nie majacych statusu tajemnicy.
Tutaj takze staram sie byc dyskretny. Dyskrecja nie dotyczy spraw, co do
ktorych mam watpliwosci i chce je przetestowac- dziele sie watpliwosciami co
niestety wyklucza dyskrecje. W momencie, kiedy nabiore pewnosci stopien
dyskrecji automatycznie wzrosnie. Ludzie zwykle chyba postepuja inaczej, sa
mniej dyskretni, gdy nie maja watpliwosci, bardziej gdy je maja.

A co TWArki maja do powiedzenia nt. dyskrecji?

PS. Polecam artyklul w ostatnim TP nt. m.in. dyskrecji Coetzee'go.
Obserwuj wątek
    • obly Re: dyskrecja 29.06.06, 12:24
      ja za bardzo nie mam ale sie wypowiem gdyż uwielbiam się wypowiadac i tym samym
      dowodzić swoją wyższość nad cokolwiek innym.

      nie mam podziału na dyskrecję czy nie
      mam podział na ch.jków i funfli.
      i motyw jest taki:
      nie byc ch..kiem i z ch..kami sie pytkami nie trącać.

      ale ze to i tak prosze państwa nie jest najważniejsze pozwolę sobie oddalić
      siew przestworza mojej biurowej kuchenki aby czarną kawąznowu pokochać ten .,..
      pier.. jeb.. w du.. chu.. kur.. świat którym nie wiem po co zachwycali się
      kiedys poeci.
      bo dzis sie nawet poeci sie nie zachwycają.
      oni z nim conajwyżej współżyją.
    • ash3 Re: dyskrecja 29.06.06, 13:08
      Trochę od końca. Dla mnie dyskrecja C., opisana tak w gęstym, ciekawym tekscie
      M.P.Markowskiego, jest pewną odmianą stwierdzenia "człowiek jest zawsze samotny".
      Zgadzam się, że w sumie - niewiele widać publicznie, niewiele dociera do języka
      publicznego, do poziomu plotki czy informacji. Niewiele z tego, co naprawdę
      porusza ludzi (oczywiście poruszeni sa także np ministrem Giertychem, ale chodzi
      mi raczej o to, co ich porusza zupełnie prywatnie).

      Jeśli chodzi o punkt 2 (gdyż pozostałe nie są dyskusyjne), to mam pytanie o to
      jak rozumiesz "interesującą informacje" dotyczącą bliskich ludzi? cdn.
      • itek1 Re: dyskrecja 29.06.06, 13:25
        W pkt 2 pisalem chyba nt. malo interesujacych informacji, czyli informacji
        typowych. Zatem interesujace informacje=nietypowe informacje (wzbudzajace
        niezdrowa ciekawosc).
      • itek1 Re: JM Coetzee 29.06.06, 13:33
        W ostatnim TP jest tez zabawny felieton MP Markowskiego o kolacji z JM Coetzee'm.
        Polecam:) (jesli oczywiscie nie czytalas).
    • quarantina Re: dyskrecja 29.06.06, 14:28
      Co w zasadzie jest dyskrecją lub jej brakiem?
      Czy fakt, że pisarz nie babrze się nie opisując szczegółów gwałtu jest
      dyskrecją?
      A alegoria lub jej brak? Przecież stosując taki czy inny wybieg (lub nie
      stosując) twórca chce nam coś przekazać. Jesli chce nam coś przkazać, czy jest
      dyskretny? Czy dyskrecja jest odpowiednim terminem w tym kontekście?
      • daria13 Re: dyskrecja 30.06.06, 11:00
        Dyskrecja bez wątpienia warunkuje poprawne stosunki międzyludzkie. Bez niej nie
        jest możliwa przyjaźń, czy nawet bliska znajomość. Dyskrecja dotycząca
        tajemnic, spraw intymnych czy innych ważnych życiowo nie podlega w ogóle
        dyskusji. Ja jednak uważam, że wymóg dyskrecji posuniętej do granic absurdu też
        nie jest zdrowy, bo czasami może doprowadzić do różnego rodzaju niedomówień.
        Podobne zdanie mam na temat osób fanatycznie broniących praw do wykorzystywania
        ich danych osobowych. Podreślam FANATYCZNIE. Miałam w pracy do czynienia z
        takimi osobami, które gotowe były walczyć do ostatniej kropli krwi z
        instytucją, która w ich mniemaniu te prawa wobec nich naruszyła. Mnie to trochę
        śmieszy.
        Jednym słowem dyskrecja - TAK, fanatyzm w niej - NIE.
        P:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka