Dodaj do ulubionych

Leniwe wieczory na porchu, czyli

03.07.06, 15:22
mamarcela dzisiaj rano została szczęśliwą słomianą matką. Postanowiła więc
wykorzystać ten błogi stan do maksimum. W końcu nieczęsto się zdarza.
W tym roku pojedzie sobie do Nowego Orleanu, a co? O Atlantę też może
zahaczy in the travell.
Prawdę powiedziawdzy mamarcela nigdy nie była po drugiej stronie Wielkiej
Wody. I nawet ją tam aż tak specjalnie nie ciągnie.
Chyba że na Południe. Posiedzieć sobie na białej werandzie, na leniwie
kołyszącej się huśtawce, albo fotelu bujanym. Posłuchać jak płynie czas, a od
strony Missisipi porykują tęsknie zapomniane juz dawno parowce. Przy
szklaneczce bourbona. Może jakąś jambalayą wściekle ostrą zagryźć. Posłuchać
starego jazzu. Albo wcale nie starego, a wprost przeciwnie. Powędrować gdzieś
nieśpiesznie, rozglądając się na boki i wdychając wszystkie możliwe aromaty
popołudniowego Południa.

Przytaszczyła więc mamarcela ze strychu stary wiklinowy bujak, ustawiła go w
swoim pokoju tuż przy otwartych drzwiach balkonowych. Obok na okrągłym
mosiężnym stoliku postawiła dzbanek mrożonej herbaty, szklaneczkę bourbona i
połozyła stosik książek różnistych, ale mocno osadzonych w klimacie. I na
dobry początek Stinga sobie puściła, co to o Bourbon Street przed wielu,
wielu laty śpiewał.

I bardzo bym prosiła Szanowne Twarzystwo literacko (różne półki je vous en
prie), kulturalnie i kulinarnie o jeszcze. Jedziemy na Południe posiedzieć na
porchu.
P;-)
Obserwuj wątek
    • dr.krisk Siedzenie na porchu vs. włoska siesta 03.07.06, 15:44
      Niby to samo, a jednak nie bardzo. Próbowałem obu, i jednak wolę to z Poludnia
      amerykańskiego kraju. Jest bardziej metafizyczne, mniej nastawione na procesy
      trawienne (la mamma przygotowała za dużo ravioli..). W siedzeniu na porchu jest
      bezruch cakowity, w gorącym i wilgotnym powietrzu nie latają nawet owady. Miło
      jest siedzieć w cieniu, popijać whisky/whiskey/bourbona z lodem, palić cygara i
      patrzeć przed siebie. Na koszuli mamy plamy z potu, ale wszyscy mają, a więc
      nie trzeba się krępować...
      To są niezpomniane chwile. Bardzo mi się Południe podobało, te Florydy,
      Louisiany, Alabamy.....
      • 3promile Re: Siedzenie na porchu vs. włoska siesta 03.07.06, 18:30
        Bourbon jest z Kentucky; z tego co wiem, to w Luizjanie pije się bimber...
        • mamarcela Re: Siedzenie na porchu vs. włoska siesta 03.07.06, 18:52
          bourbon jest z Kentucky, ale w Nowym Orleanie jest Bourbon Street, a po Bourbon
          Street chodzą wampiry i inne uzależnione od księzyca paskudy
          • dr.krisk A nieprawda! 03.07.06, 22:22
            mamarcela napisała:

            > a po Bourbon
            >
            > Street chodzą wampiry i inne uzależnione od księzyca paskudy
            A skąd! Byłem, widziałem! Po Bourbon Street chodzą watahy turystów z jakiego
            Idaho albo Maine, opitych cienkim piwskiem Budweiser, obwieszonych plastykowymi
            paciorkami. Co pewien czas oblegaja jakies równie wstawione panienki i
            wrzeszczą "Show your tits!". Panienki dla świętego spokoju zaspokajają owo
            niewygórowane życzenie ludu, i sprawy tocza się dalej. W ogóle cały Nowy Orlean
            to trochę pic na wodę. Dzielnica Francuska mieści się na paru metrach
            kwadratowych i otoczona jest paskudnę dzielnica murzyńskiej biedoty.
            Tylko katedra jest ładna, zabytkowy cmentarz, smaczne są beignet (takie
            drożdżowe racuchy) jedzone pod kawę z mlekiem.

            Prawdziwe południe jest np. w miejscowości Sumatra (ale nazwa..), w środku
            niebywałych bagien o miłej nazwie Tate's Hell. Nawet na mapie wygląda to dosyć
            przerażająco...

            Albo takie Goose Pasture - miejsce do którego można tylko dopłynąć kajakiem
            albo płaskodenną łodzią ze śmigłem. Jest tam spora posiadłość nad samą rzeką.
            Kiedyś dopłynąłem wypożyczonym kajakiem, i było śmiesznie bo wpłynąłem w sam
            środek młodzieżowego party z ekscesami erotycznymi na trawiastym brzegu.
            Pomachałem im i popłynąłem z powrotem, mając cichą nadzieję że mnie
            zawołają.... Nie zawołali.
            • mamarcela Re: A nieprawda! 03.07.06, 22:36
              Ja nie byłam więc nie wiem.
              Ale sobie one wampiry wyobrażam. I inne wilkołaki też.
              A nie myślał Dochtur, ze one się po prostu przestraszyły jak doktora zobaczyły
              w pełnym "demobilu". Te wampiry i inne takie.

              I pozwolisz, ze sobie dalej będę wyobrażać.
              There's a moon over Bourbon Street tonight
              I see faces as they pass beneath the pale lamplight
              I've no choice but to follow that call
              The bright lights, the people, and the moon and all
              I pray everyday to be strong
              For I know what I do must be wrong
              Oh you'll never see my shade or hear the sound of my feet
              While there's a moon over Bourbon Street

              It was many years ago that I became what I am
              I was trapped in this life like an innocent lamb
              Now I can only show my face at noon
              And you'll only see me walking by the light of the moon
              The brim of my hat hides the eye of a beast
              I've the face of a sinner but the hands of a priest
              Oh you'll never see my shade or hear the sound of my feet
              While there's a moon over Bourbon Street

              She walks everyday through the streets of New Orleans
              She's innocent and young from a family of means
              I have stood many times outside her window at night
              To struggle with my instinct in the pale moon light
              How could I be this way when I pray to God above
              I must love what I destroy and destroy the thing I love
              Oh you'll never see my shade or hear the sound of my feet
              While there's a moon over Bourbon Street
              • dr.krisk Całkiem możebne! 03.07.06, 22:46
                Bo może to nie turyści byli, ale stada zombie, które tylko jak odwracałem w
                inną stronę wzrok przybierały swój zwykły zombiowy wygląd. Wampiry krwawe na
                niewinna ofiarę oczekujące w sklepiku co to niby widokówki sprzedaje.. ładne mi
                widokówki.. jak sie przypatrzeć to widać że z nieistniejącego miasta szkieletow
                to widoki!!!
                Tylko że mja krew obficie nasączona alkoholem natenczas była, toteż mi
                odpuściły. Ostatnim razem, gdy spuściły krew z jakiegoś Polaka, to miały kaca
                przez dwa tygodnie......
              • nienietoperz Re: A nieprawda! 04.07.06, 12:59
                Wieczory na porchu, ejjj!

                To nizej to co prawda nie Poludnie, ale za to
                a) Kuba, czyli tez goraco, leniwie, przewrotnie
                b) z burbonem, tym, co to podobno z Kentucky
                c) moje ulubione.

                A wiec:

                Edna Million in a drop dead suit
                Dutch Pink on a downtown train
                Two-dollar pistol but the gun won't shoot
                I'm in the corner on the pouring rain
                Sixteen men on a dead man's chest
                And I've been drinking from a broken cup
                Two pairs of pants and a mohair vest
                I'm full of bourbon, I can't stand up

                Wersja polska:

                Edna Million strój zabójczy ma
                Lila-róż łagodzi metra huk
                Za dwa dolce kupię colty dwa
                Byle deszcz zapędzi mnie w kozi róg
                Mord szesnaście ze mną pije rum
                Na umrzyka skrzyni, jego mać!
                Skąd dwie pary nóg i w głowie szum?
                Bourbon mnie wypełnia. Nie mogę wstać!
                • dr.krisk Re: A nieprawda! 04.07.06, 13:04
                  Tak, Tomek Waits to jest coś!
                  Bardzo lubię te jego wesołe piosenki :)
    • 3promile Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 15:45
      No to cóż - bieremy dobrą, starą patelnię, rozgrzewamy na niej trochę smalcu i
      oleju, wrzucamy pokrojoną cajuńską Świętą Trójcę, czyli cebulkie, słodkie
      paprykie i selerę naciową, szklimy, a potem dorzucamy co tam chto w lodówce ma -
      może być kurzy cyc, kiełbacha, boczek wędzony; mogą być krewety, mogą być kraby,
      jak chto lubi. Po przesmażeniu podlewamy toto rosołem, wrzucamy słuszną porcję
      ryżu i dusimy na letkim ogniu, dolewając w razie potrzeby rosołu, aż ryż będzie
      mnientki. Na koniec doprawiamy chili, tabasco, pieprzem cayenne, aż gębe nam
      spali na popiół.
      I włala - Jambalaya gotowa...
      • 3promile Re: Bym kurna zapomniał! 03.07.06, 15:48
        Czochu, czochu dodać!!!
    • braineater Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 15:45
      No jak Nowy Orlean, to bierzemy Harry Angela, film bardziej niz ksiązkę, bo
      ksiązka jest na nie, i szukamy wentylacji zewnętrznej oraz innych śladów Luisa
      Cyphera. Jak juz najdziemy, to zaprzyjaźniamy Louisa z naszymi nowymi kolegami
      z "Ostatniego Rejsu 'Fever Dream'" czyli garścią sympatycznych, ciut leciwych,
      acz nadal nader sprawnych wampirów arystokratów. Rozsiadamy sie wygodnie na
      porczu i obserwujemy, jak złe się żre. W tle przygrywa nam Squirell Nut
      zipperes (polecane w watku muzycznym Kawy), do tego kokosowe drinki z palemką i
      wdzieczny swist batogów dobiegający z plantacji. spod zmrużonych powiek
      obserwujemy, jak płonie Ucle Tom's Cabin i cieszymy się jak dzieci,
      wertując 'Gangs of New Orlean' pana Asbury'ego.
      Podoba nam sie ten sadyzm z dala od porcza. Koi nas i raduje. Tylko ktos musi
      wziąc moskitierę.

      P:)
      • dr.krisk Nowy Orlean, to Nowy Orlean.... 03.07.06, 15:54
        .. a amerykańskie Południe to trochę inna śpiewka & klimaty. Bardzo podobne,
        ale jednak. Lubię małe amerykańskie miasteczka gdzieś pośród bagien - nie ma
        tam nic, ludzie żyją nie wiadomo z czego, w powietrzu wisi zbrodnia i występek
        wszelaki - z tego upału człowiek zdolny jest do wszystkiego. Kto wie co leży
        POD porchem!
        • dr.krisk Najweselsza muzyka świata - zydeco... 03.07.06, 16:47
          Czyli taka jambalaya muzyczna, przez cajunów wykombinowana. Jest zydeco grane
          przez czarnych, jest też typowo cajuńskie, ale ważne jest jedno - musi być
          radośnie! Ale ta radość też dwuznaczna i południem podszyta. Za radosna ona
          jest, za ostentacyjna - cieszmy się, póki czas, bo za chwile nie będzie nas!
          Naiwni turyści przytupują i podskakują na Bourbon Street, nie wiedząc że
          wszystko już zważone jest i policzone.
          • mamarcela Re: Najweselsza muzyka świata - zydeco... 04.07.06, 14:31
            tu jest próbka takiego zydeco - takie sobie wybrane kawałki, gdyby ktos
            zagustował to się zgłaszać po inne
            rapidshare.de/files/24913689/Zydeco_s_Greatest_Hits_Full_Album_Covers_El_Fku_VBR.rar.html
            • mamarcela Re: Najweselsza muzyka świata - zydeco... 04.07.06, 20:34
              i jeszcze
              www.diapazon.pl/PelnaWiadomosc.php?bn=Artykuly&Id=91
              a tu mozna sobie wziąć na zawsze
              rapidshare.de/files/24936702/Clifton_Chenier_-_Louisiana_Blues_and_Zydeco-2005_www.bluesband.da.ru.rar.html
      • mamarcela Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 17:26
        Wiedziałam, że mnie będziesz tym nieszczęsnym Harrym Angelem straszył, niedobry
        Brejnie. Jakbys nie wiedział, że tenże Harry Anioł w wersji filmowej jest
        rzeczą, której się boję najbardziej na świecie. Oglądałam go dokładnie
        osiemnaście lat temu (będąc ciężąrna matką)w świętej pamięci kinie Moskwa i
        nadal się boję. Na sam widok wentylatora oblewaja mnie zimne poty. Kurczak mnie
        o szok przyprawia długotrwały. Czy on jest naprawdę taki straszny ten Anioł,
        czy to jakaś moja prywatna obsesja?

        A voodoo i santeria fajne są. :)
        Może jeszcze jakieś typy.
        • ash3 Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 17:57
          Film Altmana "Kto zabił ciotkę Cookie" z boska Glen Close i fajną Liv Tyler. Nie
          wiem, czy to dokładnie New Orlean, ale w klimat werandy, fotela, starych
          rodzinnnych klejnotów etc pozwala się wczuć znakomicie;-)
          Jest jeszcze taki muzyczny film jazzowy (gra w nim m.in. Joshua Redman), klub,
          czarne pieknosci i jam sesions.
          A ja lubię Harry Angel, chociaż ten film nie ma dla mnie sensu a Robert de Niro
          trochę mnie rozśmieszył;-) Jakoś inaczej patrzyłam po nim na starą i zniszczoną
          architekturę - nastepnego dnia.
          a muzycznie kojarzy mi się bossski Charles Mingus, np taka Haitian Fight Song
          (ma b. zakręcone tytuły utworów).
        • braineater Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 19:16
          No Voodo i Santeria to koniecznie Wąż i Tęcza Cravena, ksiązkowy pierwowzór,
          czyli The Serpent and The Rainbow Davisa nie istnieje po polsku chyba. Z tym,
          że to troszke wyrwane z NO, bo całosć dzieje się u źródeł czyli na Haiti, ale
          do dzis jest to po pierwsze chyba jeden z najwazniejszych filmów o voodoo,
          oprócz dokumentu pani Deren The Divine Horsemen (oba mam w wersji przesyłalnej
          jakby co), jak również jedna z najlepszych fachowych ksiązek o tejże religii
          (to o Daviesie, posiadanym niestety tylko w wersji dla moli)
          Wracając zas do porcza, to ja literacko mam jakies same chore skojarzenia (nie
          to, że to źle:)z tymi malarycznymi okolicami, więc dorzycam Tenisa Williamsa, z
          ramwajem w wersji spisanej jednej, natomiast filmową to sama musisz zdecydować,
          bo ja się cąłe zycie waham między Marlonem i Vivien (no nie lubie pani Leigh i
          tyle), a Baldwinem i Jessicą (no bardzo lubię pania Lang i oczy me cieszy, jak
          mało która, ale za to Baldwin /ba wszystkie Baldwiny/, to kawał drewna w
          temacie aktorstwo:). Zreszta Tenisa Łiliamsa mozna po cąłości, jako piewce i
          oszczercę tego Południa, które próbujesz wskrzesić, razem z jego Szklanymi
          Menażeriami, z genialna Kotka na Rozpalonym dachu i z cąłkiem nieżłym, mimo
          monstrum znanego jako Elisabeth Taylor filmem w oparciu o (swoją drogą zyjemy
          juz w takich czasach, że ktoś mógłby zrobić właściwą gejowską wersję tego filmu
          a nie purytańskie popłuczyny:).
          A jak już mamy Łiliamsa, to może jeszce Pieknośc Południa Fitzgeralda, tomy
          opowiadań dwa? Trochę inaczej widzi ten region niż Łiljams.
          No i jeszcze ten nudziarz Faulkner, ale to lepiej niech pisze o nim, ktoś kto
          go lubi:)

          P:)
          • mamarcela Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 19:50
            Jakies szaleństwo jest w tym gorącym i wilgotnym powietrzu, bo abstrahując od
            czarownic, wampirów, wilkołaków i innych hounganów, którzy tam łażą stadami, to
            faktycznie, jak pisał KrisK, w każdej szafie skeleton, a pod każdą werandą
            jakaś mroczna tajemnica się czai. Gwałty, kazirodztwa, samosądy, samobójstwa,
            historie poniżeń, zemsta, chore namietności, choroby psychiczne to wszystko
            jakby norma obrazu literackiego ametykańskiego Południa. Nawet u mojego
            ukochanego Fitzgeralda też to takie mocno patologiczne jest.

            Każde szaleństwo czy groza musiało się koniecznie dziać na Południu. i chyba
            dopiero King odkrył, że w okolicach Bangor w stanie maine też najrozmaitsze
            straszydła straszą.
            P:-)

            • ash3 Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 20:02
              mamarcela napisała:

              > Gwałty, kazirodztwa, samosądy, samobójstwa,
              > historie poniżeń, zemsta, chore namietności, choroby psychiczne to wszystko
              > jakby norma obrazu literackiego ametykańskiego Południa.

              Skeleton w szafie przypomniał mi dwa kryminały które mają fajną bohaterke,
              mrożący-rozpalajacy zmysły romans, wiele mroku i trochę czarów oraz wiele z
              tego, co powyżej. Link www.noir.pl/dzial_katalog-autor39.htm
            • mamarcela Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 20:25
              Takie różne południowe szaleństwa mi sie jeszcze pętaja po głowie spoza
              głównego kanonu lektur
              np. Donna Tart "Mały przyjaciel"
              Stuart Woods "Pod taflą jeziora"
              Pat Conroy "Książę przypływów"
              i zaraz sobie pewnie mi się jeszcze wiele przypomni


              Z drugiej jednak strony Południe jawi sie jako ojczyzna "babskiej kuchennej
              solidarności". Mamy tutaj całą Fannie Flagg, "Boskie sekrety siostrzanego
              stowarzyszenia Ya-Ya" Rebekki Wells (Luizjana itself), "Kolor
              purpury", "Stalowe magnolie" (Luizjana a jakże) i pewnie jeszcze wiele :)
              • braineater Mały Przyjaciel 03.07.06, 20:31
                To się da przeczytać????
                Jak zakochałem się, jak wszyscy zreszta w Tajemnej Historii, tak ten MP lezy na
                półce juz 3 rok, podchodziłem doń chyba z 5 razy i nul. Nie da rady wyjśc poza
                stronę 100, bo nudzi, męczy, muli i milczy przy pomocy wielu słów. I tak
                własnie chiałbym wiedzieć, czy cos się dalej rusza, czy do końca pedzi jak
                muliste prady Misissipi.
                A o Capote'm to wszyscy zapomnieliśmy? I o Zabic Dżordża Harper Lee również?:)

                P:)
                • mamarcela Re: Mały Przyjaciel 03.07.06, 20:36
                  Mnie sie nawet. Ja lubie klimaty dzieciństwa.
                  O Harper i Capotem pisała niżej ale wcześniej Chihiro.
                  Osobiście Zabić drozda zawsze, gdy nie mam co, albo mi sie nie chce nic innego.
                  To samo ma numero uno i to zupełnie nie z powodu mojej polecanki - genetyczna
                  skaza na Harper Lee.
                • chihiro2 Re: Mały Przyjaciel 03.07.06, 20:42
                  Przeciez ja napisalam o Capote'm!!! A Harper Lee to tak z rozpedu...
                  U mnie "The little friend" stoi na polce dwa lata i jak tylko patrze, to mnie
                  odstrasza... A "Tajemna historia" takze bylam zauroczona :)
                  • noida Re: Mały Przyjaciel 03.07.06, 20:50
                    A mnie się podobał Mały przyjaciel. Ale do końca jest mętny jak woda Missisipi :)
                    • braineater Re: Mały Przyjaciel 03.07.06, 20:55
                      Polecę świńsko seksistowska kwestią - może to jest 'kobieca literatura'?
                      :)

                      P:)
                      • noida Re: Mały Przyjaciel 04.07.06, 09:15
                        Nie, to jest specyficzna literatura, która się ciągnie i wlecze i nie wszyscy
                        lubią takie klimaty :) Akurat tego nie nazwałabym "kobiecą literaturą".
                        • staua Re: Mały Przyjaciel 05.07.06, 05:03
                          "Maly przyjaciel" nawet mi sie podobal, choc ciagnal sie i nic sie nie wyjasnilo, do momentu, gdy
                          przeczytalam "Tajemna historie", ktora go calkiem przycmila, ciekawe, czy Tartt jeszcze cos lepszego
                          napisze. Jakbym przeczytala "Tajemna" najpierw, to pewnie tez bym "Przyjaciela" nie zmeczyla. Ale tak,
                          udalo sie i wspomnienia mam nie najgorsze.
              • mamarcela Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 21:15
                apropo Luizjany od kuchni a raczej od salonu fryzjerskiego ro właśnie
                wyczytałam, że jutro 4.07 o 20.15 na Polsacie będą Stalowe magnolie.
              • aaneta Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 22:06
                Jeśli Pat Conroy, to przede wszystkim "Conrack", którego nikt nie zna, oprócz
                mnie :(
                • staua Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 05.07.06, 05:00
                  W ogole caly Conroy, umowmy sie, swietnie pasuje!
                  A czy z filmow nikt jeszcze nie wymienil "Polnocy w ogrodzie Dobra i Zla"? Co prawda Savannah to nie
                  Nowy Orlean, ale porche sa. I te poludniowe domy...
                • buba12 Re: Conrack 10.07.06, 16:34
                  Oj zna, zna, np. ja.
                  Conroy rzeczywiscie bardzo "południowy" jest - Książę przypływów, ale i inne. A
                  Północ w ogrodzie dobra i zła?
    • chihiro2 Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 16:09
      A wiesz, mamarcelu, ze wlasnie wczoraj sobie myslalm o takiej Ameryce? Pisalam
      tekscik do zina dla siostry i sie rozmarzylam... A bylam swiezo po "Buena Vista
      Social Club", tez nastrojowym, wiec myslalam, czy by z tego Poludnia nie
      skoczyc na chwile do Havany... Kuba mi snila dzis w nocy, wiec te podroz mam
      jakby zaliczona :)

      A co do Ameryki - opowiadania Capote'a moga zainspiroqac, podobnie jak Harper
      Lee, Faulkner i tacy tam. Radze w tle przemieszac ten jazz z muzyka z "O
      Brother, where are thou?", zamknac oczy i sie rozmarzyc.
      A na przekaske przyrzadzic kolbe kukurydzy z maslem i sola :)
      • beatanu Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 17:31
        A ja jestem bardzo nieświeżo po lekturce Fannie Flagg "Smażone zielone
        pomidory" ale tak mi się skojarzyło ładnie. A i film bym chętnie obejrzała po
        raz któryśtam...

        Fragmencik:
        "- Jak to jest mieć osiemdziesiąt sześć lat, pani Threadgoode?
        Evelyn się roześmiała.
        - Nie czuję się jakoś inaczej. Jak już mówiłam, to spada na człowieka w jednej
        chwili. Jednego dnia jesteś młoda, a już następnego dnia zaczyna ci zwisać
        biust i podbródek i musisz nałożyć gumowy pas. Nie wiesz jednak, że jesteś
        stara. Oczywiście widzę to, kiedy patrzę w lustro... i czasami śmiertelnie mnie
        to przeraża. Moja szyja wygląda jak stara krepina, mam zmarszczkę na zmarszczce
        i nic nie mogę na to poradzić. Och, używałam jakichś specyfików firmy Avon na
        zmarszczki, ale efekty trwały tylko godzinę, a potem zmarszczki wracały, więc w
        końcu przestałam się wygłupaić. Już nawet nie robię sobie makijażu. Używam
        tylko trochę lakieru do włosów i ołówka do brwi, żeby je w ogóle mieć... teraz
        są zupełnie białe, kochana... i cała jestem pokryta plamami wątrobowymi. -
        Spojrzała na dłonie. - Aż dziw, skąd się ich tyle bierze. - Roześmiała się.
        Jestem już za stara nawet na to, żeby robić sobie zdjęcia. Kiedyś Francis
        chciał zrobić zdjęcie mnie i pani Otis, ale ja schowałam głowę. Powiedziałam,
        że aparat mógłby się zepsuć na mój widok."



        Eh, chciałabym kiedyś zostać taką staruszką. Nawet na Północy ;)
        • chihiro2 Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 17:36
          Tak, "Smazone zielone pomidory" to strzal w dziesiatke :) A z filmow pasuja do
          tego "Skrawki zycia" i przede wszystkim - "Co gryzie Gilberta Grape'a?".
          A jeszcze mniej ambitnych, za to bardzo sentymentalnych - "The thing called
          love", ostatni film z Riverem Phoenixem.
          • mamarcela Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 17:41
            I jeszcze
            "Północ w ogrodzie dobra i zła"
            "Wywiad z Wampirem"
            "The Big Easy"
            • chihiro2 Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 17:46
              "The man who wasn't there"
              wspomniany juz "O brother, where are thou?"
              "Na skroty"
              "Wozac Miss Daisy"
              "Thelma i Louise"
              "Kolor purpury"
              • mamarcela Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 18:03
                "Raport Pelikana" - chyba Nowy Orlean itself
                o jeszcze klimaty południowo rasistowskie
                "Czas zabijania" wg Grishama i "Missisipi w ogniu"

                A czy ktos pamieta taką sensację z Ashley Judd i Tommy Lee Jonesem "Double
                jeopardy"/ Czy oni sie przypadkiem po noworleańskim cmentarzu nie ganiali?
              • skajstop Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 18:28
                Jeśli Południe i Nowy Orlean, to nie powinno zabraknąć Anne Rice i "Godziny
                czarownic" :)
                • mamarcela Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 18:34
                  No i wszelakie Wampiry tejże :)
                  A ja teraz własnie czytam nabytą niedawno na Koszykach powieść syna Anny Rice
                  Christophera "Gęstwina dusz". Taka noworleańska, że ojej - z tajemnicami
                  rodzinnymi, samobójstwami i zbrodniami, różnicami klasowymi i na dodatek z
                  wątkiem homoseksualnym.
                  • skajstop Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 18:40
                    mamarcela napisała:

                    > No i wszelakie Wampiry tejże :)

                    Nie fszelakie :( "Wywiad z wampirem" to był wstrząs, ale im dalej, tym gorzej :(

                    > A ja teraz własnie czytam nabytą niedawno na Koszykach powieść syna Anny Rice
                    > Christophera "Gęstwina dusz". Taka noworleańska, że ojej - z tajemnicami
                    > rodzinnymi, samobójstwami i zbrodniami, różnicami klasowymi i na dodatek z
                    > wątkiem homoseksualnym.

                    O! To ja przegapiłem, muszę poszukać.

                    A propos Rice, duże wrażenie zrobiła na mnie jej powieść o kastratach, "Krzyk w
                    Niebiosa". Skądinąd, również z silnymi akcentami homoseksualnymi :)
                    • mamarcela Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 18:48
                      Ten właśnie Christopher Rice jest homoseksualistą.
                      Napisał "Gęstwinę dusz" mając 22 lata.
                      Jestem w połowie więc nie mogę się wypowiadać o książce jako takiej, ale na
                      pewno fabuła jest na swój sposób wciągająca. No i ten Nowy Orlean!
          • stella25b Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 04.07.06, 08:50
            Ksiazka "Smazone zielone pomidory" byla fajniejsza od filmu. W filmie zabraklo
            tych "gazetowych ciekawostek", ktore wlasnie odpowiedzialne byly za ten
            wspanialy prowincjonalny nastroj.
            • obly Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 04.07.06, 08:53

              to kup jakąkolwiek podmiejską gazetę:
              wczoraj czytałem jedną taką i .... o matko boska.
              ;)))

              "W sobotę, 24 czerwca, w godzinach porannych, zgłoszono policji, że w
              mieszkaniu przy ul. Berlinga 8 na osiedlu Ługi leżą zwłoki Aleksandry B. (lat
              82). Denatka miała liczne rany tłuczone głowy. Sprawcą okazał się jej 88-letni
              mąż - Marian B., który w chwili przybycia policji przebywał w mieszkaniu.
              Jak się później okazało, do tragedii doszło w piątek, gdy między małżonkami
              wywiązała się sprzeczka, prawdopodobnie o pilota TV. Mąż zadał żonie kilka
              ciosów w głowę tępym narzędziem (być może wazonem) i nikogo o tym nie
              powiadamiał, sądząc, że żona straciła tylko przytomność. Nazajutrz, gdy żona
              zbroczona krwią nadal leżała nieruchomo, powiadomił o zajściu siostrę denatki i
              to ona najprawdopodobniej zawiadomiła policję."
              • stella25b Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 04.07.06, 09:24
                No kurcze, chyba zaczne czytac Bilda;)
    • agni_me Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 18:51
      A pierwsze Południe? Podrapane, chude jak patyki nogi i plucie pestkami
      czereśni i Missipi owszem, wyspa Jacksona i ucieczka jak najdalsza od bujanych
      foteli, szklaneczki pod ręką (ojciec Hucka to chyba butelkami), łóżka i
      czystych paznokci. Tylko te dziewczynki jakieś takie.

      I ciut później mierzenie talii, żeby sprawdzić czy te siedemnaście cali jest w
      sferze możliwości. I placuszki kukurydziane polewane masłem, żeby zbyt wiele
      nie zjeść na przyjęciu (bleeee) i murzyńska niania z czerwoną halką i suknia z
      zasłon. Bogom prawdę, Mela to jedyna znośna postać.

      Później ten pierwszy smak i zapach południa odnalazłam tylko w Smażonych,
      zielonych. No ale o nich pisała beatanu.
      • chihiro2 Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 18:58
        A kto pamieta taki serial "Polnoc - poludnie" z Patrickiem Swayze, sliczna
        brunetka Madeleine i blondynka Konstancja? Ogladalam wieki temu, jako dziecko,
        ale imiona glownych bohaterek pamietam :)
        • 3promile Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 19:10
          Madeleine LaMotte grała Lesley-Ann Down - podkochiwałem się w niej, zawsze
          miałem jazdę na brunetki ;))) A Konstancję grała Wendy Killbourne - nie lubiłem
          jej...
          • braineater Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 19:18
            A kogo grął w takim razie Kirsty Alley? Przeciez to ona morduje ptaszka w
            pierwszym odcinku, bo nie może go mieć.
            Chyba ze cos pokićkałem

            P:)
            • chihiro2 Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 19:31
              Nie pokickales, Kirsty Alley tez tam gra. I taka inna brunetka, ktora grala tez
              w "Dynastii", ktora ma romans z czarnym - chyba to tak zloscilo Alley.
            • 3promile Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 19:46
              Kirsty grała Virginię Hazard ;) Ale Lesley-Ann ładniejsza była...
              • chihiro2 sciaga 03.07.06, 19:51
                images.google.co.uk/imgres?
                imgurl=www.funstart.at/images/fackelinimsturm_160.jpg&imgrefurl=http://ww
                w.funstart.at/filmeserien/serien/fackelnimsturm.html&h=184&w=144&sz=12&hl=en&sta
                rt=52&tbnid=v8D1nPOJMnSIoM:&tbnh=96&tbnw=75&prev=/images%3Fq%3Dleslie%2Bann%
                2Bdown%26start%3D36%26ndsp%3D18%26svnum%3D10%26hl%3Den%26lr%3D%26sa%3DN
            • kubissimo Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 21:47
              kirsty alley grala abolicjonistke, ktora (o ile sie nie myle) w koncu powiesili
              za spiskowanie z duzimi muzinami
              zla dziewczynka od ptaszka to ashton, jedna z siostr patricka swayzy'ego, ktora
              grala terri garber. oczywiscie ashton byla brunetka, zeby nikt nie mial
              watpliwosci, ze jest zla kobieta ;)
    • chihiro2 Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 19:30
      Sa jeszcze takie starocie, jak "Niagara" z Marilyn Monroe, "W samo
      poludnie", "Dzikosc serca" (to juz zupelnie inne klimaty, ale w ogole Lynch
      swietnie sie wpasowuje w taka Ameryke, najbardziej chyba z "Prosta historia",
      ktorej jednak nie moglam zdzierzyc). Takze "Przeminelo z wiatrem", "Wichry
      namietnosci" (kicz kompletny, malo co tak mnie zirytowalo), "Na wschod od
      Edenu", "Olbrzym" (takze z Deanem), "Bonnie i Clyde", "Co sie wydarzylo w
      Madison County", "Myszy i ludzie", "Inaczej niz w raju" (taaa... Jarmusch to
      potrafi USA bardzo zachecajaco przedstawic...), "Kalifornia"...

      A z ksiazek do glowy przychodza mi jeszcze: caly Steinbeck, Erskine Caldwell,
      Saul Bellow, Saroyan, "Czyz nie dobija sie koni?" (ciekawe ujecie tematu), Toni
      Morrison, Irwin Shaw.
      A najlepsza, absolutnie najlepsza ksiazka na okres wakacyjny to "Podroze z
      Charley'em" Steinecka - autobiograficzna opowiesc o kilkumiesiecznej podrozy
      Steinbecka ciezarowka po USA, rewelacja!
    • noida Róże pani Cherington 03.07.06, 20:19
      Znacie? To też mi się kojarzy z Południem, chociaż zupełnie nie
      sentymentalno-porchowym. Ale te lodówki na tarasach, cola za 5 centów, sandwiche
      z indyczki i placki kukurydziane... I do tego takie piękne morderstwo...
      • chihiro2 Re: Róże pani Cherington 03.07.06, 20:24
        Nie, nie znam tego. A z takim malo sentymentalnym Poludniem to mi sie
        kojarzy "Lolita" z Ironsem, ale nie wiem nawet czy to Poludnie bylo...
        • mamarcela Re: Róże pani Cherington 03.07.06, 20:38
          To jest po prostu cudna książka "Róże pani Cherington"
          I jeszcze "Siedemnastolatek" i "Penrod' Botha Tarkingtona
          • mamarcela Re: Róże pani Cherington 03.07.06, 20:53
            też, że cudne i też, że na Południu :)
    • zdanka1 Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 20:19
      Hmmm...No, nie a nawet zdecydowane nie:) To ja bym juz wolała jakąś skromną
      winniczkę na wzgórzu, cieniutkie młode winko, zapach bazyli z pomidorami na
      grzance z parmezanem, chłodną, kamienną piwnicę z dyndającym u pułapu
      czosnkiem i wielki napis południe Francji na niebie:))) No, marzenia to fajna
      sprawa - jak bym się nie starala, to nie chcę do Ameryki;/////
      • zdanka1 Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 20:25
        Ale tak, zeby nie być zupłnie obok tematu to oczywiście Carson McCullers
        i "Serce to samotny myśliwy".chcociaż diabli wiedzą, czy to było południe - w
        kazdym razie najbardziej amerykańska z amerykańskich ksiazek:)
    • chihiro2 Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 21:25
      A czy "Virgin suicides" mozna zaliczyc do amerykanskiego Poludnia? Nie wiem,
      czy "akcja" dzieje sie na Poludniu, ale niewolnictwo na swoj sposob
      niewatpliwie jest.
    • kubissimo Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 22:07
      po pierwsze trzeba nastawic garnek z gumbo, ktore musi perkotać & bulgotać :)

      do gotowania trzeba wlaczyc muzyke, najlepiej z jakims starym bluesem, granym
      na gitarze o dwoch rozstrojonych strunach. ostatnio moim faworytem jest Arthur
      Crudup, ktorego czesto puszczam sobie do spania, a potem boje sie zasnac ;)
      próbka:
      www.yousendit.com/transfer.php?action=download&ufid=E5B5926B1199BDFA
      potem, siedzac pod wielkim wiatrakiem trzeba poczytac cos klimatycznego (temat
      solidnie juz przewalkowaliscie powyzej)

      w nocy wlaczamy jakis film
      moze to byc cos bardzo poludniowego - np. "Klucz do koszmaru", ktory mnie
      przyjemnie zaskoczył, a poza mile straszącą opowieścią ma świetne, klimatyczne
      zdjęcia i dobrą muzykę
      ale moze byc cos "zaledwie" w leniwie goracym klimacie. Np. "King of the Hill"
      Soderbergha, ktory to film uwielbiam od pierwszego wejrzenia - opowieść o
      dzieciaku w czasach wielkiego kryzysu, ktory nagle zostaje sam ze swoja
      wyobraznia i stadem dziwnych ludzi wokół. Zaczyna się jak film Disneya a kończy
      jak Trainspotting. serdecznie polecam

      wiecej inspiracji -> www.gumbopages.com
      • dr.krisk Gumbo.. 03.07.06, 22:10
        Ale żeby gumbo było naprawdę gumbowe, trzeba do niego dodać ketmię jadalną
        (taki wodorost). Inaczej wyjdzie mamałyga z owoców morza....
        • mamarcela Re: Gumbo.. 03.07.06, 22:19
          A czy w Polsce można dostać okrę?
          • chihiro2 Re: Gumbo.. 03.07.06, 22:41
            Mozna dostac (wiem z innego forum ) :)
        • kubissimo Re: Gumbo.. 03.07.06, 22:20
          hmmm, ja tam sie nie znam, ale encyklopedia mowi, ze ketmia nalezy do rodziny
          hibiskusów, a to chyba nie sa wodorosty
          poza tym polski net jest pelen przepisow z udzialem ketmii (zwanej tez okrą),
          ze to chyba nie jest trudne do zdobycia :)
          • mamarcela Re: Gumbo.. 03.07.06, 22:25
            pychotka.pl/przepisy-kulinarne/warzywa/okra-%11-ketmia-jadalna.html
            niby wszystko prawda, ale na moim bazarze takiego cuda nie widziałam
            chociaż marynowane owszech zdarzało się
          • dr.krisk Re: Gumbo.. 03.07.06, 22:26
            kubissimo napisał:

            > hmmm, ja tam sie nie znam, ale encyklopedia mowi, ze ketmia nalezy do rodziny
            > hibiskusów, a to chyba nie sa wodorosty
            Masz rację - przecież chodzi o okrę, a to na pewno nie wodorost! Coś mi się
            pomieszało.

            > poza tym polski net jest pelen przepisow z udzialem ketmii (zwanej tez okrą),
            > ze to chyba nie jest trudne do zdobycia :)
            Widziałem kiedyś w słoikach, ale czy nieprzetworzone też, to nie powiem.
            Najkoszmarniejsze danie kuchni amerykańskiej to owa okra w panierce. Wsadzają
            ten strączek do panierki i potem smaża w głębokim oleju. Smakuje jak spust
            oleju pod koneic sezony w nadbałtyckim smażalu!
            • 3promile Re: Gumbo.. 03.07.06, 22:30
              Trafiłem kiedyś na nasiona okry w jakiejś chorej sałatce na ultrawegeparty -
              jechało tanią margaryną i nic poza tym
            • kubissimo Re: Gumbo.. 03.07.06, 22:31
              nie moze smakowac gorzej niz niedosmazony kabaczek
              chyba jedyne danie, przy ktorym moje gardlo samo sie sznurowalo i mowilo, ze
              wiecej nie przyjmie
              • 3promile Re: Gumbo.. 03.07.06, 22:36
                Eeee tam, kabaczek nie jest zły, jak go cienko skroić i zgrillować
                • kubissimo Re: Gumbo.. 03.07.06, 22:38
                  totez mowie, ze byl niedosmazony, a do tego w grubych plastrach. w takiej
                  formie jest paskudny

                  a jezeli chodzi o ketmię, to puscilem wici na forum kulinarnym
                  zobaczymy, co podpowiedzą :)
                  • kubissimo namiary na okrę 03.07.06, 22:44
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=44393528&a=44397328
      • mamarcela Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 22:16
        King of the hill jak najbardziej
        ale Klucz do koszmaru oglądałam parę miesięcy temu i tak mi się okropnie nie
        podobał, że go wyparłam i o nim zapomniałam zupełnie. Ale może to sprawa braku
        nastroju li i jedynie.
        • kubissimo Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 22:21
          heh, ja zaraz po obejrzeniu Klucza tez nie bylem zachwycony, ale po
          przetrawieniu filmu doszedlem do wniosku, ze byl bardzo dobry :)
    • kubissimo Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 22:41
      cóżeś mi uczyniła mamarcelo droga?
      zasiadłem do kompa celem pisania dzieła wiekopomnego, a skończyło się na
      grzebaniu w sieci, czytaniu o Hoodoo i słuchaniu różnych Iko Iko
      niedobrze :P
      • mamarcela Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 22:48
        ja tak przeważnie poruszam sie po kulturze i sztuce.
        "Maniem faz" tak zwanych. Ostatnio przeczytałam jakies kupione za 5 złotych na
        Koszykach czytadło o wojnie secesyjnej i szyciu quiltów (patchworkowych
        kołder). I wiesz jak to się skończyło?
        • kubissimo Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 22:48
          planujesz wojnę? ;)
          • skajstop Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 22:50
            Szyje szydłem po oczach sąsiadki podłe? :)
          • mamarcela Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 22:53
            Gorzej . Nie dość, że czytam, oglądam wszystko, co koło kołdry paczworkowej
            leżało, to na dodatek roszszyfrowuję techniki prosukcji tego cudactwa, wzory
            jakies oglądam starodawne - pięciołatkowiec, dziewięciołatkowiec. Dobrze, ze w
            Warszawie (chyba) nie ma kół gospodyń miejskich produkujących takie dziwadła,
            bo chyba bym sie zapisała. Przynajmniej do czasu następnej fazy. :)
            • dr.krisk Quilt, czyli Zajęcia Domowe dla Kobiet Zacnych 03.07.06, 23:01
              No proszę, ja myślałem, że mamarcela jakas sawantka, a tu: gotuje, dzieckami
              się zajmuje i jeszcze quilty pracowicie zszywa. Mogłabyś jakąś dotacyjkę z UE
              uzyskać na to dziergolenie, że niby uaktywniasz zawodowo kobiety jakoweś.. albo
              im nerwy bezrobociem sterane koisz. Że wiara we własne siły im wraca, kurikulum
              wite z łatwością napiszą, i rozmowę kwalifikacyjną też w cuglach przejdą. Po
              czym zatrudnione zostaną na stanowisku sprzątaczki nakolannej z pensja 800 zł...
              No ale to już nie nasze zmartwienie?
              Te quilty to dobry pomysł!
            • beatanu o patchwork 03.07.06, 23:11
              mamarcela napisała:
              Dobrze, ze w
              > Warszawie (chyba) nie ma kół gospodyń miejskich produkujących takie dziwadła,
              > bo chyba bym sie zapisała. Przynajmniej do czasu następnej fazy. :)

              Nie mów hop, bo zaraz się okaże, że każda dzielnica ma niewielkie kółeczko...
              Patchwork, i od razu myślę o ważnej dla mnie kobiecie... Moja teściowa szyła
              takie cudeńka, jeszcze niedawno, robiąc porządki w szafach, po jej śmierci,
              znalazłam takie przygotowane kawałki szmatek różnych... Szkoda, że nie
              wiedziałam, że będziesz miała taką fazę :(
              • mamarcela Re: o patchwork 03.07.06, 23:19
                Ja mam fazę teoretyczno-artystyczną. To jest naprawdę bardzo ciekawe
                historycznie, socjologicznie i naprawdę śliczne przy tym.
                tu trochę po polsku
                www.patchworki.art.pl/teksty.html
                takie spotkania narzutowe to prawie jak pierogów przy Prouście robienie :)

                A przy okazji fazy na quilty miałam fazę na Amiszów rzecz jasna. Bo oni, a
                właściwie one słynne quitownice są.
                A od Amiszów juz tuż tuż do filmu Świadek Peteras Weira. I tak sie toczą
                mamarcela fazy. :-)
                • mamarcela Re: o patchwork 03.07.06, 23:27
                  I żeby nie było, ze od porchu do Amiszów przelazłam i się tematu nie trzymam.
                  Proszę bardzo będzie quilting na porchu
                  www.louisianafolklife.org/quilts/homemaster.shtm
                  www.louisianafolklife.org/quilts/about_quilts.shtm
                  Leniwy, nieśpieszny, upalny quilting na bujanym fotelu. A co?
                • beatanu Re: o patchwork 03.07.06, 23:31
                  mamarcela napisała:

                  > Ja mam fazę teoretyczno-artystyczną. To jest naprawdę bardzo ciekawe
                  > historycznie, socjologicznie i naprawdę śliczne przy tym.

                  I tak od porchu do patchworku ;)

                  Doskoanale taką fazę teoretyczno-artystyczną rozumiem. Kilka lat temu fazowałam
                  się z córkami robótkami na drutach. Wypożyczyłyśmy z wsiowo/leśnej biblioteki
                  chyba wszystkie książki o robieniu na drutach i robótki robótkami (a powstało
                  kilka fajnych zwierzaków, skarpet i rękawic z norweskimi wzorami), ale co się
                  naczytałyśmy o historii dziergania, o zręcznych paluszkach małoletnich
                  dziewczyn irlandzkich, co to bratu, ojcu i wujkowi swetry cudowne i jeszcze z
                  piętnaście na sprzedaż w ciągu paru miesięcy zrobiły... Takie historie czyta
                  się z wypiekami na twarzy :)
                  • dr.krisk Quilty patriotyczne! 03.07.06, 23:41
                    A tak! Sam widziałem w muzeum - Washington odrobiony w szmatkach jak żywy!
                    Już oczami wyobraźni widzę przepiękny patchwork "Cudowne ozdrowienie Prezydenta
                    Kaczyńskiego wodą z Lourdes przez pątników przywiezioną i temu Prezydentowi
                    gwoli zdrowia ofiarowaną". Gdzie szczególy Zatrucia oraz jego Przebieg byłyby
                    przedziwnym sposobem odrobione w szczegółach bezlitosnych.
                    Przepraszma za wtręt, ale na Forum kraj pól dnia dywagowaliśmy z innymi
                    kanaliami, co to choroby nie uszanują, nad przyczynami tego Opłakanego Stanu i
                    co teraz mamy robić.
                    • 3promile Re: Quilty patriotyczne! 03.07.06, 23:43
                      No ba! Układ jest układ! Z układem trzeba walczyć, choćby i pokarmowym!
                    • mamarcela Re: Quilty patriotyczne! 04.07.06, 00:09
                      OK. To ja juz zacznę szmatki ma kwadraty kroić na wielce przepiękny wizerunek,
                      a panowie niech do tego Lourdes skoczą, coby było, co w tkaninie uwieczniać.
                      Tylko sie pospieszcie, bo quiltów żałobnych i całunów paczworkowych jeszcze nie
                      przerabiałam.
                      P;-)
            • 3promile Re: Leniwe wieczory na porchu, czyli 03.07.06, 23:17
              To jest pikuś, mamarcelu. Gdybyś ty widziała moją niegdysiejszą fazę na
              pointylizm i cała chata zawalona zakwadracikowanymi płótnami trzy na metr
              sześćdziesiąt, eech...
              • stella25b Poludnie Ameryki 04.07.06, 08:47
                Bardzo mi sie na tym amerykanskim poludniu podobalo. W South Carolina znalazlam
                przepiekne muszle- zlepience, do dzis je mam, chociaz jedna sztuke rozwalil
                Duzy. Pelikany na Florydzie tez mnie zachwycily,podobno wystepuje tam jedyny na
                swiecie gatunek czarnego pelikana. Oj wspomnienia....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka