Dodaj do ulubionych

Brak wlasnego zdania

19.07.06, 13:50
Czy staracie sobie wyrabiac zdanie na kazdy temat? Bardzo ciekawia mnie
roznice kulturowe w wypowiadaniu wlasnej opinii. Zauwazylam podczas
mieszkania w Australii, ze Chinczycy niemal kazda wlasna opinie koncza: "Nie
wiem, czy to dobrze czy zle" - jedna znajoma Chinka wyjasnila mi, ze nawet
ludzie z mlodego pokolenia odczuwaja lek przed wyrazaniem wlasnej opinii,
dlatego staraja sie jej nie miec.
Czesto Anglicy przyznaja tez, ze nie wiedza, co o czyms mysla, ze nie maja
zdania. Natomiast Polacy i Niemcy staraja sie miec opinie na kazdy temat,
nawet taki, o ktorym nic albo bardzo malo wiedza (skads zreszta
okreslenie "Besserwisser" albo "Alleswisser" musi pochodzic).
Obserwuj wątek
    • wiksadyba1 Re: Brak wlasnego zdania 19.07.06, 23:52
      Zdecydowanie nie staram się. Zwłaszcza jeżeli chodzi o zagadnienia z zakresu
      tzw. "filozofii" życia codziennego- uważam, że jeżeli chodzi o większość tzw.
      praktycznych spraw to albo same się robią albo się nie udają:) Całkowity brak
      zdania na bardzo wiele tematów np. ewentualny wpływ gwiazd na los i osobowość,
      zdrowe żywienie itd.:) Ale też zdarzają się ambiwalente odczucia "w tematach"
      niby poważniejszych np. "kara śmierci czy dożywocie dla jakiegoś seryjnego
      mordercy"- ani nie jestem szczególnie żądny krwi ani nie będę rozpaczał, jak
      osobnika zgładzą:) A w takich kwestiach jak ostatnia chyba zdecydowana większość
      swoje zdanie ma i zażarcie go broni.

      Natomiast moją wadą jest to, że o ile już na serio, często całkiem przypadkiem,
      zainteresuję się jakimś problemem, coś automatycznie mnie gna, żeby naprawdę
      dokładnie się zagłębić w sprawę i wyrobić sobie własną orientację, a często -
      chociaż na szczęście nie zawsze- własne stanowisko, choćby sprowadzało się (tak
      na ogół bywa) do "tak ale..", "nie, chociaż...", albo "to zależy...":)))))
      • aaneta Re: Brak wlasnego zdania 20.07.06, 08:50
        wiksadyba1 napisał:
        > ani nie jestem szczególnie żądny krwi ani nie będę rozpaczał, jak
        > osobnika zgładzą:)

        Możesz nie mieć zdania, ale myślę, że przy pewnych tematach wypadałoby zachować
        powagę. Ten uśmieszek na końcu powyższego zdania jest co najmniej niestosowny,
        podobnie jak sformułowanie "osobnika zgładzą". Czy to miało być śmieszne?
        "Zgładzić osobnika" znaczy to samo, co "zabić człowieka", i przerabianie tego
        tematu na żart nie jest najlepszym pomysłem.
        • wiksadyba1 Re: Brak wlasnego zdania 20.07.06, 11:04
          Ok. niech będzie "zabić człowieka". A z buźki się nie wycofam:.
          • wiksadyba1 Re: Brak wlasnego zdania 20.07.06, 12:39
            A tak poza tym, to chociaż generalnie nie stosuje na forach prowokacji,
            postawiłem ten znak ":)" eksperymentalnie, zastanawiając się, o której godzinie
            zaprotestuje jakiś Humanista/-tka. Obstawiałem, że około południa, więc
            przegrałem wewnętrzny zakład:) Skądinąd znak ten odnosił się do mojej
            bezradności w sprawie, nie do samej sprawy, ale to już "szczegół":).

            A serio - sam, gdybym miał sądzić nie wiem kogo, nie wymierzyłbym KŚ. Natomiast
            rozumiem argumenty np. najbardziej konsekwentego przeciwnika kierowania się w
            życiu nienawiścią do kogokolwiek (do takiego stopnia, że również na tej samej
            zasadzie był sceptyczny co do "partykularnej" miłości jako motywacji:) i
            najłagodniejszego być może człowieka pod słońcem jakim był niejaki B. Spinoza,
            dla którego było oczywiste, że ktoś kto świadomie, umyślnie, wiedząc, co za to
            grozi, dopuścił się najcięższej zbrodni przeciwko podstawowym i koniecznym
            prawom może być (jego zdaniem powinien) skazany na śmierć. Nie jest to argument
            za samą karą, moim zdaniem, ale raczej argument podważający argumenty za jej
            bezwzględną niedopuszczalnością. Ponieważ, zgodnie z moją liberalną wizją prawa
            w braku argumentów jednoznacznie przemawiających za jakąś sankcją,jestem za jej
            niestosowaniem, w kodeksie karnym państwa, które bym stworzył, nie byłoby KŚ.
            Ale jednocześnie jeżeli np. rozstrzelają Saadama (co może się zdarzyć)- chociaż
            sam skazałbym go raczej na permanentą odsiadkę, nie będę uważał tego za
            fundamentalną niegodziwość (kwalifikuje się zgodnie z zasadą opisaną m.in.
            przez Spinozę)i szczerze mówiąc - nie zapłaczę po nim ani przez chwilę. W tym
            sensie jest mi to absolutnie obojętne. I będę raczej mówił o nim per "bydlak".
            Jeżeli ktoś jest bardzo i szlachetnie oburzony mogę mówić "człowiek" (nie
            uważam go za "nie-człowieka", to byłoby zbyt proste wyjaśnienie, w pewnych
            skłonnościach był "arcyludzki"), ale zdania nie zmienię:)
            • jottka Re: Brak wlasnego zdania 20.07.06, 12:54
              wiksadyba1 napisał:

              > A serio - sam, gdybym miał sądzić nie wiem kogo, nie wymierzyłbym KŚ.


              o. a to ja nie mam aż tak niezachwianych przekonań co do siebie:)


              > również na tej samej zasadzie był sceptyczny co do "partykularnej" miłości
              jako motywacji:) i najłagodniejszego być może człowieka pod słońcem jakim był
              niejaki B. Spinoza


              nieno, to był logik, co on mógł innego powiedzieć:)

              • wiksadyba1 Re: Brak wlasnego zdania 20.07.06, 13:29
                jottka napisała:

                > wiksadyba1 napisał:
                >
                > > A serio - sam, gdybym miał sądzić nie wiem kogo, nie wymierzyłbym KŚ.
                >
                >
                > o. a to ja nie mam aż tak niezachwianych przekonań co do siebie:)

                Nie wiem, jakie miałbym uczucia "tak prywatnie" gdybym sądził jakieś indywidua.
                Natomiast, mam wyrobioną jako tako:)) (może ponad przeciętną) umiejętność
                robienia albo nie robienia czegoś pod wpływem bardziej "teoretycznego" stosunku
                do sprawy, niezależnie od tego, jak sprzeczne myśli mam "mniej teoretycznie".
                Nie wiem też, oczywiście, jak by to zadziałało w ekstremalnych przypadkach. Ale
                przypuszczam, że jako sędzia mając możliwość wymierzenia KŚ za jakąś rekordową
                potworność bałbym się "ostateczności" swojej decyzji, pewnie z 10 razy
                przeglądałbym materiał dowodowy i nie dowierzał czemuś. Wyjątkiem mogłby by być
                sprawy, w których dowody co do winy i świadomości czynu byłyby oczywiste np.
                właśnie proces zbrodniarzy wojennych.
                >
                >
                > > również na tej samej zasadzie był sceptyczny co do "partykularnej" miłośc
                > i
                > jako motywacji:) i najłagodniejszego być może człowieka pod słońcem jakim był
                > niejaki B. Spinoza
                >
                >
                > nieno, to był logik, co on mógł innego powiedzieć:)

                Spinoza, jako jedyny, chyba konsekwentnie nie oddzielał etyki od logiki
                (jeszcze Hegel - na swój osobliwy sposób:))W sumie wbrew obiegowej opinii, że
                współczesne zamożne społeczeństwa, są przesadnie racjonalne i chłodne w swojej
                masie (wynikającej IMHO z pomylenia pojęć "ztechnicyzowany" i racjonalny),
                uważam, że umiarkowana porcja spinozjańskiej wersji racjonalizmu, byłaby bardzo
                przydatna:)) - mówię to ogólnie, abstrahując od tej jednej kwestii.
                >
    • stella25b Re: Brak wlasnego zdania 20.07.06, 10:43
      Niemcy czesto mnie denerwuja wlasnie ta znikoma wiedza a glosnym wyrazaniem
      wlasnych opinii na dany temat. Ale tak niestety sa wychowywani i tego sie
      wlasnie od nich czekuje- pewnosci wlasnej odpowiedzi.
    • skajstop Re: Brak wlasnego zdania 20.07.06, 11:24
      A ja lubię mieć własne zdanie, choć nie w każdej sprawie, a jedynie w tych
      kwestiach, które mnie interesują.
      I często to moje pogłębione zdanie sprowadza się do stwierdzenia "no to teraz
      dopiero sobie skomplikowałem ogląd sytuacji" :D bo zwykle im więcej wiem na dany
      temat, tym trudniej mi zająć jednoznaczne stanowisko :-)
      • jottka ale 20.07.06, 12:50
        odkrycie:) to do skajstopa, rzecz jasna

        natomiast ja bym nie generalizowała ciut przesadnie, że anglicy to, a niemcy
        tamto, tylko zwróciła uwagę na jeszcze bardziej ogólny fakt - tego typu
        zachowania są kształtowane w zarodku przez typ kultury, silniej podkreślającej
        znaczenie indywidualizmu (ogółem kultura zachodnia, w tym amerykańska) czy
        nastawionej przede wszystkim na, że tak powiem w skrócie, kolektyw (kultury
        orientalne)

        a co do uwag o niemcach - pamiętam ze spotkań z lat studenckich, jak to własnie
        niemcy wypominali (acz delikatnie) polskim kolegom i koleżankom, że boją sie
        wygłosić publicznie własne zdanie, za to w kuluarach krytyka aż furczy:)
        traktowali to jako pozostałości komunizmu, czyli plus minus to co wyżej
        napisałam o typie kultur, i liczyli, że szybko doszlusujemy do
        zindywidualizowanych standardów:)
        • chihiro2 Re: ale 20.07.06, 12:58
          Masz racje. Tez nie lubie generalizowania, ale czasem mozna to jakos
          zastosowac, wlasnie przez pryzmat kultury, z ktorej sie pochodzi.
          W orientalnych glosne wyrazanie wlasnego "ja" i demonstrowanie tego na kazdym
          kroku (nawet podpisywanie obrazu wlasnym nazwiskiem) przez wieki uwazane bylo
          za arogancje i brak skromnosci.
        • skajstop Re: ale 20.07.06, 13:01
          jottka napisała:

          > odkrycie:) to do skajstopa, rzecz jasna

          Czasem to _jest_ odkrycie :D
          Liczysz np., że skoro w komplecie zachowały się dokumenty z danej epoki i
          konkretnego miejsca, to przynajmniej data jakiegoś wydarzenia będzie jedna, ta
          właściwa. A ja trafiłem na historię, w której nie zgadzają się daty roczne! ;-D
          i teraz mam do wyboru dwie, równie dobre... i rzuciłem momentą, aby sobie jedną
          wybrać :)

          To akurat było dla mnie odkrycie :P chociaż ogólnie masz rację, stąd raczej
          sobie tylko filozoficznie westchnąłem nad iluzją szukania prostych odpowiedzi :)
          • jottka Re: ale 20.07.06, 13:13
            jak to rzuciłeś monetą??? a gdzie twoja moralność naukowa??? gdzie twój
            kręgosłup krytyczny??? przecież to znaczy tylko tyle, że nie masz (jeszcze:)
            wszystkich danych! nowym rymkiewiczem chcesz zostać czy jak?:)

            • skajstop Re: ale 20.07.06, 13:22
              Pytasz serio?

              Ano rzuciłem monetą. Ta sama instytucja, o której mowa, w dokumentach ma raz
              datę jedna, raz drugą. Badacze, na których się opieram, też podają dwie daty.

              A uczestnicy wydarzeń już się w proch obrócili :P

              Będę więc niemoralnym kłamcą, co to ma kłamać pięknie, a nie problemować się
              prawdą niemożliwą do uzyskania :)

              Zresztą, zaraz, czy ja będę kłamać? Może trafiłem właściwą datę - w końcu mam 50
              procent szans? :D
              • jottka Re: ale 20.07.06, 13:26
                to mi przypomina słynny ongiś tekst laskowika 'co to znaczy, ze koło zepsute?
                ale trzy dobre!!!' - 'ale to przecież to samo?' - 'ale jak brzmi!'

                oszust oszust:( nie ma wszystkich danych, a idzie na łatwizne - zemsta archiwów
                na pewno cie dosięgnie dzień po opublikowaniu tekstu:)
                • skajstop Kra kra kra 20.07.06, 13:31
                  Myślisz, że sie tego nie boję? :)
                  Jako chol... ten tego sie boję, ale przecież nie wyciągnę stolika i nie
                  rozpocznę seansu spirytystycznego :D
                  • jottka Re: Kra kra kra 20.07.06, 13:37
                    skajstop napisał:

                    > Myślisz, że sie tego nie boję? :)

                    ja nie myśle, ja wiem:)


                    > Jako chol... ten tego sie boję, ale przecież nie wyciągnę stolika i nie
                    > rozpocznę seansu spirytystycznego :D

                    metoda nie jest zła:) ale może na wszelki wypadek tradycyjnie też zabezpieczyć tyły?

                    apropo konia i okultyzmów, czytałeś wiktora stoczkowskiego 'ludzie, bogowie i
                    przybysze z kosmosu'? pare miesiecy temu wyszło w +- nieskończoności, bardzo
                    dobra rzecz tłumacząca i ditfurtha przez madame blawatski, i konflikt okultyzm
                    vs. oświeceniowa wiedza przy okazji:)
                    • skajstop Re: Kra kra kra 20.07.06, 13:46
                      jottka napisała:

                      > apropo konia i okultyzmów, czytałeś wiktora stoczkowskiego 'ludzie, bogowie i
                      > przybysze z kosmosu'? pare miesiecy temu wyszło w +- nieskończoności, bardzo
                      > dobra rzecz tłumacząca i ditfurtha przez madame blawatski, i konflikt okultyzm
                      > vs. oświeceniowa wiedza przy okazji:)

                      Jeszcze nie czytałem, ale mam w planach. Tylko te ceny PIW dopropwadzają mnie do
                      białej gorąćzki. 50 zł za miękkie wydanie...
                      Ale fragmenty były bardzo smaczne, owszem :)
                      • jottka Re: Kra kra kra 21.07.06, 15:15
                        piw ma ceny bandyckie, to fakt - ale te książki dość szybko trafiają do tanich
                        jatek, na co czatuje:) ale stoczkowskiego czytałam z biblioteki i z bólem
                        oddałam, chlip chlip
                        • skajstop Re: Kra kra kra 21.07.06, 23:08
                          Ale Wy w tej Warszafie to macie dobrze, a u mnie tanie jatki takie sobie, w tym
                          jedna już w zasadzie zlikwidowana...

                          Będę jednak z dwururką czuwać :P
                          • jottka Re: Kra kra kra 22.07.06, 12:00
                            skajstop napisał:

                            > Ale Wy w tej Warszafie to macie dobrze

                            w czym???

                            wypraszam sobie:( ja mieszkam w dawnej stolicy polaków, a książki nikt nie
                            czytał w jagiellonce - jeśli też jesteś tutejszy, to lepiej sprawdz tamże


                            > a u mnie tanie jatki takie sobie, w tym jedna już w zasadzie zlikwidowana...


                            a konkretnie gdzie? zawsze można pomyśleć o drobnej koleżeńskiej samopomocy:)

                            • skajstop Re: Kra kra kra 22.07.06, 12:09
                              Aha, to mnie się pomerdało Twoje miejsce zamieszkania, pardon :)
                              No, ja mieszkam o trzy palce od Brajana. A samopomoc zawsze mile widziana, i
                              działa w obie strony :-)
                              • jottka Re: Kra kra kra 22.07.06, 12:35
                                a-ha, ok, będę patrzeć jakbyco:) w razie czego liste zapotrzebowań na maila
        • stella25b Re: ale 20.07.06, 17:05
          Ja bym te skaze kulturowa nazwala slowianska skromnoscia- ale to bylo kiedys.
          Teraz to juz spokojnie dobijamy do standartow.

          Trafne spostrzezenie co do podzialu kultur:)
    • staua Re: Brak wlasnego zdania 20.07.06, 17:58
      Chcialabym jednak zauwazyc, ze miedzy posiadaniem wlasnego zdania, a wyglaszaniem go w
      rozmowach towarzyskich jest cala przepasc. Chinczycy i Japonczycy, owszem, grzecznie beda
      potakiwac w rozmowie nawet, jesli sie z Toba nie zgadzaja, bo to nietakt, ale wroca do pracy i beda
      robic swoje, realizowac swoje (najczesciej, zwlaszcza w przypadku znanych mi chinczykow, bardzo
      jasno okreslone i ambitne) cele. Niezaleznie od tego, czy czyjas tam zdecydowana opinia na temat tych
      celow jest inna niz ich wlasna, niewypowiadziana i skromna. Ja tam podziwiam ich zdecydowanie czy
      tez asertywnosc, ktorej wielu osob z kregu kultury zachodniej musi sie uczyc na specjalnych kursach,
      bo potrafimy byc albo zahukani, albo niegrzeczni, a trudno nam byc w kulturalny, mily sposob
      zdecydowanymi.
      • chihiro2 Re: Brak wlasnego zdania 21.07.06, 09:30
        To prawda z ta asertywnoscia. Chodzilo mi raczej o wlasne zdanie dotyczace
        innych rzeczy niz metody pracy czy realizacja celow. Wlasne zdanie dotyczace
        np. wojny w Iraku, mody, prozy niemieckiej, systemu szkolnictwa itp. Takie od
        sasa do lasa tematy, na ktore obywatele niektorych nacji uwielbiaja sie
        wypowiadac, a innych wrecz przeciwnie.
        • staua Re: Brak wlasnego zdania 21.07.06, 16:49
          Och, na takie tematy oni tez maja swoje bardzo dokladnie okreslone zdanie, tylko po prostu nie musza
          o nim mowic (mowia, jak sie ich przycisnie, kiedys niechcacy wdalam sie w ten sposob w okropna
          klotnie nt. Tybetu z chinskim kolega z pracy).
          • itek1 Re: Brak wlasnego zdania 21.07.06, 20:09
            Potwierdzam Twoje zdanie. Chinczycy jak najbardziej maja swoje opinie, tylko ich
            glosno raczej nie wypowiadaja. Chyba, ze za duzo wypija, to sie rozkrecaja:)
            (mialem okazje osobiscie sie o tym przekonac pociagajac ciut za jezyk
            Chinczyka, z ktorym siedzialem przy stoliku na pewnym bankiecie).
          • itek1 Re: Brak wlasnego zdania 21.07.06, 20:20
            Ale nie rozumiem doprawdy, jak sie mozna klocic z Chinczykiem, ze ma inny poglad
            nt.Tybetu. Zadziwiajace:)
            • staua Re: Brak wlasnego zdania 21.07.06, 20:40
              Uwazasz, ze to przejaw braku kultury z mojej strony? Nie wiedzialam, ze u czlowieka badz co badz
              wyksztalconego i otwartego na inne kultury spowoduje to taki wybuch. To tak, jakbym nie rozmawiala z
              zadnym Polakiem na temat Jedwabnego.
              • itek1 Re: Brak wlasnego zdania 21.07.06, 22:18
                > Uwazasz, ze to przejaw braku kultury z mojej strony?
                Tak nie uwazam, ale ja bym tak nie postapil-tzn.nie podejmowal tematow
                drazliwych, zwlaszcza w pracy, zwlaszcza z Chinczykiem.
                Jak rozumiem to on zaczal sie klocic- juz sie balem, ze to Tobie puscily nerwy.
                Pozdrawiam
                • staua Re: Brak wlasnego zdania 21.07.06, 22:40
                  Nie, mnie nie ;-) To bylo na poczatku znajomosci i zdziwil mnie jego wybuch (zaczelo sie od tego, ze
                  nadmienilam, ze chcialabym zwiedzic Tybet, bo fascynuje mnie jego kultura), potem zostalismy
                  dobrymi przyjaciolmi i poruszalismy inne, drazliwe tematy.
                  Pozdrawiam rowniez
                • nienietoperz Re: Brak wlasnego zdania 22.07.06, 11:25
                  Strasznie to dziwne, Itku.

                  Dlaczego nie dyskutowalbys z Chinczykiem o Tybecie?
                  A z Rosjaninem o Czeczenii tez nie?

                  Kompletnie nie rozumiem motywacji
                  (sam przeprowadzalem dyskusje obie, zadna nie byla specjalnie mila).

                  Nn
                  • itek1 Re: Brak wlasnego zdania 22.07.06, 12:03
                    > Dlaczego nie dyskutowalbys z Chinczykiem o Tybecie?
                    > A z Rosjaninem o Czeczenii tez nie?
                    Ani np. z Arabem nt. Izraela- nie dziekuje, juz w to nie wchodze.
                    Nie widze specjalnie sensu (na kazdy argument jest kontrargument- IMO to nie
                    kwestia rozumu, a kwestia serca), poza wlasnym zadowoleniem, ze wypelniam jakas
                    tam misje. Poglady sa w duzym stopniu niewazne (nie ma czegos takiego jak opinia
                    definitywna na dany temat)-chyba, ze mamy do czynienia z fanatykiem- ale tu juz
                    jest problem fanatyzmu, a nie takich czy innych pogladow, dyskusja do niczego
                    nie doprowadzi.
                    • staua Re: Brak wlasnego zdania 22.07.06, 16:19
                      Mozna sie czegos dowiedziec nt. tej osoby. W koncu sa Chinczycy, ktorzy inaczej
                      niz wiekszosc traktuja problem Tybetu. Mnie w takich rozmowach niekoniecznie
                      chodzi o udowodnienie wlasnego zdania, tylko wlasnie chce poznac opinie
                      indywiduum, z ktorym rozmawiam, bo wtedy po prostu lepiej je znam.
                      • itek1 Re: Brak wlasnego zdania 24.07.06, 17:36
                        > Mozna sie czegos dowiedziec nt. tej osoby.
                        Wole dowiedziec sie czegos nt. ww. osoby (byc moze nawet wiecej) prowadzac
                        rozmowy na mniej drazliwe tematy.
                        • staua Re: Brak wlasnego zdania 24.07.06, 18:40
                          przeciez nie kazdy Chinczyk musi miec takie poglady... Pytalam tez (niejednego)
                          o Falun Gong. Roznie bywalo. Lubie rozmawiac.
                          A Ty nie wygladasz mi na osobe unikajaca drazliwych tematow - najwidoczniej to
                          jeszcze jeden przyklad niespojnosci rzeczywistosci wirtualnej i swiata realnego.
                          • itek1 Re: Brak wlasnego zdania 24.07.06, 19:16
                            > przeciez nie kazdy Chinczyk musi miec takie poglady...
                            Nie twierdze, ze kazdy Chinczyk ma takie poglady...
                            Poglady polityczne sa-powtarzam- IMO malo intersujace- nie wiem np.jakie Ty masz
                            poglady polityczne i w ogole mnie to nie interesuje, wydaje mi sie wrecz, ze nic
                            bym nie zyskal, gdybym je poznal. BTW z ciekawoscia czytuje Twoje przemyslenia:)

                            > A Ty nie wygladasz mi na osobe unikajaca drazliwych tematow - najwidoczniej to
                            > jeszcze jeden przyklad niespojnosci rzeczywistosci wirtualnej i swiata realnego
                            Rzeczywistosc wirtualna jest specyficzna i specyficznie ja traktuje, jak zreszta
                            kazdy, chociaz kazdy z nas (pewnie) inaczej.
                            • staua Re: Brak wlasnego zdania 24.07.06, 20:03
                              A jakbys znal mnie poza internetem, tez nie przeszkadzaloby Ci, gdyby np.
                              okazalo sie, ze nienawidze kazdego, kto nie jest katolikiem z Warszawy?
                              • itek1 Re: Brak wlasnego zdania 24.07.06, 20:16
                                > A jakbys znal mnie poza internetem, tez nie przeszkadzaloby Ci, gdyby np.
                                > okazalo sie, ze nienawidze kazdego, kto nie jest katolikiem z Warszawy?
                                Tu zdajesz sie mieszac 2 sprawy:
                                1.poglady polityczne (moga byc wyrazane bez cienia nienawisci)
                                2.nienawisc (istniec moze przy braku/niesprecyzowaniu pogladow politycznych)
                                Nienawisc jest dyskwalifikujaca (zal mi takich osob).
                                Poglady polityczne- nie- choc mnie nie interesuja.
                                PS.Ale podany przez Ciebie przyklad nie dotyczy pogladow politycznych :)))
                                • staua Re: Brak wlasnego zdania 24.07.06, 20:27
                                  No wlasnie - poglady polityczne wywoluja emocje. Wracajac do przykladu mojego
                                  Chinczyka i Tybetu, od niego dowiedzialam sie, ze wszyscy Tybetanczycy sa
                                  glupsi od Chinczykow, bo zyja tak wysoko, ze tlen im nie dociera do mozgu i
                                  dlatego sa niedorozwinieci, wiec programy umozliwiajace im pojscie na
                                  uniwersytet sa przeszkoda dla Chinczykow, bo tacy podludzie jak Tybetanczycy w
                                  ogole studiowac nie powinni. I ze to oni sa agresywni, oni atakuja pokojowych
                                  Chinczykow itd.
                                  To poglad polityczny, czy nienawisc?
                                  • itek1 Re: Brak wlasnego zdania 24.07.06, 20:40
                                    > No wlasnie - poglady polityczne wywoluja emocje. Wracajac do przykladu mojego
                                    > Chinczyka i Tybetu, od niego dowiedzialam sie, ze wszyscy Tybetanczycy sa
                                    > glupsi od Chinczykow, bo zyja tak wysoko, ze tlen im nie dociera do mozgu i
                                    > dlatego sa niedorozwinieci, wiec programy umozliwiajace im pojscie na
                                    > uniwersytet sa przeszkoda dla Chinczykow, bo tacy podludzie jak Tybetanczycy w
                                    > ogole studiowac nie powinni. I ze to oni sa agresywni, oni atakuja pokojowych
                                    > Chinczykow itd.
                                    > To poglad polityczny, czy nienawisc?
                                    Dobre pytanie!
                                    IMO to nienawisc wspierana/karmiona pogladem politycznym.
                                    BTW nienawisc (i w ogole wszelkie zlo) w swiecie niezwykle latwo jest rozniecic
                                    (dobro jest i pod wzgledem jest jej przeciwienstwem)-polityka jest doskonalym
                                    tego przykladem.
                                    • staua Re: Brak wlasnego zdania 24.07.06, 21:01
                                      Wlasnie... Dlatego wole porozmawiac na kazdy temat, na polityczne rowniez -
                                      jakos wole przyjaznic sie z ludzmi, ktorzy nie sieja nienawisci (ani nie jest
                                      ona w nich zasiana) z jakiegokolwiekek powodu...
                                      Jednak rozumiem Twoj punkt widzenia - ja na przyklad dlatego, ze poruszalam
                                      drazliwe tematy, bylam doszczetnie sklocona z dziadkiem (zazartym komunista), a
                                      moja siostra, ktora takich tematow z zasady unikala i unika (moze byc to uznane
                                      za brak wlasnego zdania...), zwlaszcza w rodzinie, byla jego ulubienica.
                                      Nawiasem mowiac, obie postawy byly swiadomym wyborem, wiec pewnie wszystko
                                      zalezy od tego, co sie woli - nalezy po prostu liczyc sie z konsekwencjami.
                    • nienietoperz Re: Brak wlasnego zdania 24.07.06, 15:20
                      Oczywiscie, ze do pewnego stopnia na kazdy argument jest kontrargument. Zgadzam
                      sie, ze w takich sprawach zadna opinia nie jest definitywna. Rozumiem tez, ze
                      zasadnicza niechec do wyrzynania drobnych narodow jest kwestia serca, a nie rozumu.

                      W sumie sie zgadzamy, jesli chodzi o zalozenia.

                      Nn.


                      • itek1 Re: Brak wlasnego zdania 24.07.06, 17:41
                        Konkludujac:
                        Majac powyzsze dane wejsciowe moj algorytm generuje wynik- nie rozpoczynac tego
                        typu rozmowy.
                        Wyjatki:
                        1. jestem poproszony o zdanie
                        2. istnieje zakaz ww.rozmow
    • tupot Re: Brak wlasnego zdania 21.07.06, 11:39
      Kiedy byłam młodsza, uważałam, że brak własnego zdania nt. wszystkich możliwych
      kwestii dowodzi braku zainteresowania czymś więcej niż czubkiem własnego nosa.
      Byłam właśnie takim Polakiem:) Zawsze miałam zdanie na każdy temat, de facto
      nawet wtedy, kiedy go nie miałam:) Uważałam, że dowodzi to mojej inteligencji,
      umiejętności wyrabiania sobie opinii "na zawołanie" w każdej sytuacji, hehe.
      Pojawiał się jakiś temat, nad którym wcześniej nie zastanawiałam się ani minuty
      i w ciągu sekund wyrabiałam sobie całą wielce rozbudowaną opinię, którą
      prezentowałam jako pogląd istniejący od dawna.
      Potem z czasem zauważyłam, że świat jest dużo większy i dużo bardziej złożony
      niż wydawało mi się na początku. Tym samym, posiadanie zdania w absolutnie
      każdej sprawie, popartego jakimiś rozsądnymi argumentami i wiedzą, nie jest
      taką prostą sprawą. Oprócz rozmyślania i zbierania informacji jest przecież
      cały wielki rozdział pt. życie codzienne. Praca, w której robi się coś innego,
      dom, znajomi, książki (owszem, pomagają wyrabiać zdanie, ale przecież nie w
      każdej kwestii), filmy (podobnie), muzyki, etc. I tak doba kurczy się
      niemiłosiernie, a my znowu nie mamy zdania na temat zmiany ordynacji
      samorządowej czy zawartości teczki pana xy. I jakoś tak dziwnie się robi.
      Czasem mam wrażenie, że nawet w tematach żywo mnie interesujących nie posiadam
      wystarczającej wiedzy, żeby czuć się pewnie w dyskusji. Więc się nie czuję. Co
      nie zmienia faktu, że walczę do końca:)
      Doba jest za krótka. Nie umiem dobrze zarządzać swoim czasem. Cholera, czasem
      po prostu nie chce mi się:)
      Stąd kiedy słyszę w cudzych ustach słowa: "nie mam zdania", odczuwam głównie
      ulgę. Automatycznie w towarzystwie tych, co to na każdy temat dużo i szeroko,
      czuję się zawstydzona sobą i swoją ignorancją. Ech.

      Są oczywiście tematy, na które uważąm każdy absolutnie, jakieś zdanie mieć
      powinien, ale to już zupełnie inna historia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka