brunosch
24.07.06, 22:31
Dedykowane Brejnu, żeby nie rozrzucał Twarzy gdzieniebądź...
Jeszcze raz rzucił okiem i zamarł. Lustro odbijało tylko koszulę do wysokości
kołnierza. Wyżej ziała nicość, choć dobry wzrok był w stanie zauważyć kilka
wirujących w powietrzu włosów wyszarpniętych grzebieniem i parę płatków łupieżu.
- Straciłem twarz! - jęknął z rozpaczą. Odruchowo chciał się podrapać po nosie
lub sprawdzić odrost na brodzie. Niestety, jego ręka zgarnęła tylko powietrze
przesiąknięte zapachem dezodorantu...
- Moja twarz! moja twarz!!!
W panice zaczął rozglądać się po łazience. Nagle jego uwagę przykuło dziwne
wybrzuszenie pośród tiszertów i gaci rzuconych niedbale na pojemnik z brudną
bielizną...
- Czyżby? Zawahał się. Podszedł ostrożnie i podniósł tekstylia. Tak! Pod nimi
leżała spocona twarz. Przymierzył. Odetchnął z ulgą. Jego. Leżała jak ulał...