fnoll
22.08.06, 14:11
co sądzicie na ten temat?
"Niemiecka publicystka Helga Hirsch zarzuciła polskiej koalicji rządowej oraz
części opinii publicznej w Polsce ożywianie dawnych antyniemieckich
resentymentów. Jej komentarz "Jakby jeszcze trwała wojna" ukazał się we
wtorkowym wydaniu dziennika "Die Welt".
"Z pewnością może być jeszcze gorzej, ale obecna sytuacja jest już
wystarczająco zła" - stwierdziła na wstępie autorka, opisując obszernie
polskie reakcje na czynną od dwóch tygodni w Berlinie wystawę "Wymuszone
drogi. Ucieczka i wypędzenie w Europie XX wieku".
Hirsch wskazuje na wycofanie z wystawy dwóch eksponatów przez Muzeum
Historyczne m.st. Warszawy, zabranie sztandaru przez Związek Sybiraków z
Trzebiatowa i wniosek Polskiego Ratownictwa Okrętowego o zwrot dzwonu ze
statku "Wilhelm Gustloff". Przypomina też wizytę premiera Jarosława
Kaczyńskiego w byłym hitlerowskim obozie koncentracyjnych Stuffhof w dniu
otwarcia wystawy. "Tak jakby historyczne ekspozycje na temat II wojny
światowej, które nie koncentrują się wyłącznie na hańbie niemieckiej historii,
musiały być przymusowo zakłamane i rewizjonistyczne" - dziwi się publicystka.
Komentując polskie reakcje, autorka pisze: "W taki sposób podsycane są
antyniemieckie nastroje, opierające się na denuncjacjach, insynuacjach i
błędnych tezach".
"To, co obecnie robi w Polsce koalicja rządowa oraz część opinii publicznej,
jest celową odmową postrzegania (rzeczywistości), zmierzającą do ożywienia
dawnych antyniemieckich resentymentów oraz przekształcania przeszłości w dzień
dzisiejszy" - twierdzi Hirsch. Świadczy o tym - jej zdaniem - nazwanie
niemiecko-rosyjskiego Gazociągu Północnego powtórką paktu Hitler-Stalin,
upatrywanie w satyrze na prezydenta Lecha Kaczyńskiego w "Tageszeitung"
kontynuacji tradycji narodowosocjalistycznego pisma "Stuermer", czy też
zarzut, że w związku z wyznaniem Guentera Grassa rehabilituje się Waffen-SS.
Publicystka twierdzi, że także polscy eksperci ds. niemieckich nie są wolni od
antyniemieckości. Wymienia Stefana Bratkowskiego, który w swej nowej książce
jakoby napisał, że zgodnie z pruską i hitlerowską tradycją, Niemcy, wykazując
pychę i arogancję, stają się nową europejską superpotęgą, zaś wrogość i
pogardę wobec Polaków wpisali do swego programu.
Te "wypaczone obrazy" nie mówią nic o Niemczech, lecz wiele o Polsce - zauważa
Hirsch. "Pewnym kręgom widocznie potrzebna jest historycznie zawężona,
intelektualnie jednostronna i moralnie problematyczna dychotomia na złego kata
- Niemcy i odróżniającą się od niego dobrą ofiarę - Polskę" - czytamy w "Die
Welt".
"Kto tak myśli i pisze, ten chce dzielić, a nie prowadzić dialog" - uważa
Hirsch. "Tam, gdzie panuje paranoiczne myślenie, niemożliwe są kompromisy na
temat gazociągu, nowej konstytucji UE, czy też rozszerzenia Unii, ponieważ
podejrzenia przesłaniają każdą rzeczową debatę" - dodaje. Polityczne
rozwiązania, na które zgodzą się obie strony, można będzie znaleźć dopiero
wtedy, gdy zaczniemy postrzegać się takimi, jakimi jesteśmy w rzeczywistości i
kiedy podejmiemy dialog, by lepiej zrozumieć nasze obawy i zranienia -
stwierdziła w konkluzji niemiecka publicystka."
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3564934.html