Dodaj do ulubionych

dla równowagi

23.08.06, 11:14
cobyśmy sie nie zanarzekali na śmierć.

Poszłam do sklepu po chleb i müsli, a przyszłam ze śliwkami. Prawdziwymi
śliwkami z Węgier, które smakują jak prawdziwe węgierki z Polski! Bardzo
rzadko można je tutaj kupić, akurat dzisiaj były. Opycham się ze smakiem
(nieplastikowym) i jest mi błogo.

A jaki Ty masz dzisiaj mały (bo tu cały czas o duperele chodzi:) powód do
radości?
Obserwuj wątek
    • griszah Re: dla równowagi 23.08.06, 11:28
      To właściwie wczorajszy sukcesik. Na urlopie zbiłem lusterko samochodowe.
      Oryginalne + wymiana w serwisie 262 + 60 = 322 PLN. A udało mi się to wszystko
      zrobić za 70 PLN. I obowiązkowy przegląd samochodu też wczoraj przeszedł
      pomyślnie i mam na rok spokój. Hurra!
      • stella25b Re: dla równowagi 23.08.06, 11:36
        Ja z kolei lece znow do Polski pod koniec wrzesnia za jedyne 95,70 euro.


        Beata czy Ty wybierasz sie we wrzesniu do Niemiec?
        • beatanu Re: dla równowagi 23.08.06, 11:43
          stella25b napisała:
          > Beata czy Ty wybierasz sie we wrzesniu do Niemiec?

          Niestety:( Z powodów kilku (m.in. rewizyty białoruskiej młodzieży
          licealnej "wymiennej") jesienna podróż do Niemiec została przesunięta w
          nieokreśloną chwilowo przyszłość. Ale niewykluczone, że pod koniec października
          przyjadę na jakiś tydzień do Polski :)
          • stella25b Re: dla równowagi 23.08.06, 11:58
            aaaa to szkoda:( bo w grafiku wyjazdow- przyjazdow- wizyt juz Cie uwzglednilam
            na wrzesien.
      • jottka Re: dla równowagi 23.08.06, 11:37
        a na placu imbramowskim śliwek wiele chcieć:) plus maliny, jeżyny i inne takie

        to w ramach denerwowania emigracji:) natomiast sukces życiowy odniose, jesli uda
        mi sie dziś tam dojechać, choć mnie konkretnie o kapustę kiszoną z charsznicy i
        małe bakłażany idzie, niam niam
        • aaneta Re: dla równowagi 23.08.06, 11:51
          A tej kapusty kiszonej z Charsznicy nie dałoby się jakoś do stolicy
          wyeksportować? To byłby biznes.
          • jottka Re: dla równowagi 23.08.06, 11:54
            no ja też nie wiem, czemu oni jeszcze nie podbijają świata i okolicy, zwłaszcza
            że to już tereny niecki nidziańskiej, czyli zawsze bliżej - gdzieś czytałam w
            prasie, że bodaj sie o jakieś 'apelacje' czy coś takiego starają, na razie to
            jednak potężna marka lokalna

            a jej siłę mierzy sie ilością podróbek:( no ale szczęśliwie wystarczy popróbować
            • aaneta Re: dla równowagi 23.08.06, 11:59
              Może nie wiedzą, jaki mieliby rynek zbytu w Warszawie, może myślą, że wszędzie
              jest taka kiszona kapusta, jaka powinna być. Ja też tak myślałam, dopóki się nie
              przeprowadziłam :(
        • beatanu Re: dla równowagi 23.08.06, 11:52
          jottka napisała:
          > a na placu imbramowskim śliwek wiele chcieć:) plus maliny, jeżyny i inne takie
          > to w ramach denerwowania emigracji:)

          Zdenerwowałam się tylko śliwkowo i jeżynowo, bo malin w lesie/na wsi mam wbród,
          chociaż w tym roku z lekka przyschnięte :)

          A co charakteryzuje kapustę kiszoną z Charsznicy?
          • jottka Re: dla równowagi 23.08.06, 11:57
            beatanu napisała:

            > A co charakteryzuje kapustę kiszoną z Charsznicy?


            potęga smaku:) nieno, naprawdę smaczna jest, niby we wszelkich warzywniakach
            pełno tego dobra, ale ta jest zdecydowanie lepsza - jakbyś była w ojczyźnie, to
            bardzo dobrą sprzedają panie u wejścia na plac od strony 29 listopada, także
            boskie kiszone ogóreczki
            • beatanu Re: dla równowagi 23.08.06, 12:01
              jottka napisała:
              > jakbyś była w ojczyźnie, to
              > bardzo dobrą sprzedają panie u wejścia na plac od strony 29 listopada, także
              > boskie kiszone ogóreczki

              Chyba skorzystam z tipa, choćby dlatego, żeby się przekonać, czy lepsza ta
              kapusta niż moja własna:)
              Ale ogórki kiszone domowej roboty - ZAWSZE!
            • aaneta Re: dla równowagi 23.08.06, 12:30
              beatanu napisała:
              > A co charakteryzuje kapustę kiszoną z Charsznicy?

              Z mojego punktu widzenia charakteryzuje to, że jest dla mnie niedostępna ;)

              jottka napisała:
              > niby we wszelkich warzywniakach
              > pełno tego dobra, ale ta jest zdecydowanie lepsza

              Podejrzewam, że ona jest po prostu naturalnie zakiszona, nie chemicznie. Marzy
              mi się właśnie taka kapusta kiszona, niekoniecznie z okolic Charsznicy, byleby
              to tylko nie była chemia. Chociaż być może tam jakaś szczególnie sprzyjająca
              gleba jest, albo i odmiana inna niż gdzie indziej. W każdym razie na pewno
              okolice Charsznicy są zagłębiem kapuścianym, kapuściane pola po horyzont :)
              • stella25b Re: dla równowagi 23.08.06, 12:35
                ja tylko znam marchewkowe pole ale taka wiadomosc to dobra rzecz. Nastepnym
                razem zabiore do Polski dodatkowa walizke na kapuste.
              • beatanu o kiszeniu kapusty 23.08.06, 12:44
                aaneta napisała:
                > Podejrzewam, że ona jest po prostu naturalnie zakiszona, nie chemicznie.

                Nie wiem jak się kisi kapustę przy pomocy chemii, znam tylko "naturalne"
                sposoby. Wiem natomiast, że istnieje coś takiego jak pasteryzowana i
                niepasteryzowana kapusta kiszona. Swojej nie pasteryzuję i (między innymi)
                dlatego jest taka pyszna :))) A co do gatunków kapusty, to oczywiście są takie,
                które bardziej się nadają do kiszenia, i takie, z których kwaszonka nie będzie
                aż tak smaczna.

                Eh, i przyszło mi wieku średnim występować w roli Taniej Znawczyni Kiszenia
                Kapusty (w zakresie amatorskim, oczywiście;)
                • aaneta Re: o kiszeniu kapusty 23.08.06, 13:05
                  Ja też nie wiem, jak się kisi chemicznie, znam tylko efekt. Tragedia.
                  A jak Ty kisisz, w beczce? Bo w kiszenie w słoikach to ja nie wierzę.
                  Ale odmiana, jeżeli już, nie gatunek, bo gatunek to kapusta, mamusia mi mówiła :)
                  • eva.68 Re: o kiszeniu kapusty w słoikach 23.08.06, 15:54
                    aaneta napisała:
                    Bo w kiszenie w słoikach to ja nie wierzę.

                    I tu zaprotestuję. Moja mamusia tak właśnie kisiła kapustę. I była to najlepsza
                    kiszona kapusta, jaką zdarzyło mi się jeść (inni też wpadali w zachwyt). Było
                    przy tym mnóstwo zabawy, to fakt. Moja teściowa kisi kapustę w beczce. Jest
                    dobra. To, co można kupić w sklepie, to tylko jakieś marne podróbki w
                    porównaniu. Ale takiej kapuście, jaka "wychodziła" mojej mamie niewiele dorówna.
                    Przynajmniej jeszcze nie spotkałam.
                    :)
                  • beatanu Re: o kiszeniu kapusty 23.08.06, 21:41
                    aaneta napisała:
                    > A jak Ty kisisz, w beczce? Bo w kiszenie w słoikach to ja nie wierzę.

                    Ja tez nie za bardzo wierze w sloiki, a beczki nie posiadam, dlatego kisze w
                    dziesieciolitrowym kamionkowym garncu specjalnie w Germanii do kiszenia kapusty
                    wyprodukowanym :) Ze specjalna pokrywka i specjalnymi kamieniami do tlamszenia
                    poszatkowanej kapusty.

                    > Ale odmiana, jeżeli już, nie gatunek, bo gatunek to kapusta, mamusia mi
                    mówiła
                    > :)

                    Z gatunkami/odmianami masz oczywiscie racje! Mnie mamusia takich rzeczy nie
                    mówila i dlatego sie myle:(
              • noida Nienawidzę was. 23.08.06, 16:39
                Teraz oprócz dżemu, ketchupu i suszonych pomidorów będę jeszcze musiała ukisić
                kapustę. I kiedy ja mam to robić?!?
      • braineater Re: dla równowagi 23.08.06, 11:40
        17 małych powodów do radosci na teraz i 20 kilka na potem.
        17 to drugi wydany w Polsce zbiór opowiadań Raymonda Carvera (jak kto widział
        genialne Na skróty Altmana, to własnie jest według shortów tego pana), obłęnie
        pieknych miniaturek o niczym, czyli o życiu normalnych ludzi
        A 20 kilka, to zapakowane w bardzo ładną okładkę i po raz pierwszy chyba w
        Polsce wydane opowiadania Dorothy Parker - tytuł ma to Gra i cieszy mnie od
        wczoraj, bo pani pisze o czasach i ludziach, które mnie kręcą czyli o
        hajlajfowych sferach Nowego Jorku lat 20 i 30 tych, natrząsając sie z nich
        niemiłosiernie. Tak mógłby pisac Fitzgerald gdyby miał wredne poczucie humoru...

        P:)
        <no dobra,zeby nie było żem monotematyczny, to dostałem wczoraj zgrabną sosnowa
        skrzyneczkę a w niej butle wina izrelskiego, brazylijskiego i algierskiego,
        wszystko z serii, że nawet jakby było mnie na nie stać, to bym nie kupił, bo
        przeliczenie tej kasy na ilośc i jakośc ewentualnych książek, które mógłbym
        nabyć mogło by doprowadzic mnie do zapaści:)Algierskiego już nie ma...>
        • stella25b Re: dla równowagi 23.08.06, 11:45
          hmmm, jesli mam byc szczera to dziwny rodowod tych win...ale nowe nie znaczy
          gorsze.
          • braineater Re: dla równowagi 23.08.06, 11:54
            między innymi o ten egzotyczny rodowód chodzi:) Algierczycy i Izraelczycy robią
            wino od czasów, kiedy jeszcze nikt o Francuzach czy Włochach nie słyszał (no
            dobra o Algierczykach i Izraelczykach tez wtedy nikt nie wiedział, ale o teren
            i historie upraw idzie:), wiec to jest bardzo mocna tradycja winiarska - tak od
            cesarstwa Rzymskiego, a tej Brazylii to sam jestem ciekawy, bo z Południowej
            Ameryki znam rewelacyjne wina z Chile, Argentyny czy Mexyku, ale o
            brazylijskich nigdy niczego nie słyszałem, nie czytałem no i nie piłem.
            No i po za tym, co pą Promil, pani Au.Lait (by zostac na forum:) i mnóstwo
            innych osób może Ci potwierdzić, że Europa, poza Hiszpanią i naprawdę rzadkimi
            (i co za tym idzie niedosięznie drogimi) paroma winami francuskimi, juz nie
            istnieje na mapie win swiata.:) się pędzi wina na wspomagaczach i rasuje
            chemią, to sie kończy w supermarketach, zapakowanym w kartonowe pudełko.

            P:)
            • stella25b Re: dla równowagi 23.08.06, 12:04
              ja tam meksykanskie wina nie pilam tylko ich slawna turystyczna nalewke z
              robakiem z kaktusa.

              Wino jest wlasnie rzymska spuscizna. Mieszkam na ich bylych terenach,
              Dornfelder to jest to.
              • griszah To wszystko przez Tatry 23.08.06, 12:12
                stella25b napisała:
                > Wino jest wlasnie rzymska spuscizna. Mieszkam na ich bylych terenach,

                Rzymianom się nie chciało wdrapywać na Orlą Perć i nie zaszczepili nam winnic
                no i został jęczmień, pyry i gorzała zamiast chianti. Taką mam teorię :).
                • stella25b Re: To wszystko przez Tatry 23.08.06, 12:31
                  griszah napisał:

                  > stella25b napisała:
                  > > Wino jest wlasnie rzymska spuscizna. Mieszkam na ich bylych terenach,
                  >
                  > Rzymianom się nie chciało wdrapywać na Orlą Perć i nie zaszczepili nam winnic
                  > no i został jęczmień, pyry i gorzała zamiast chianti. Taką mam teorię :).


                  Teoria jest przednia! i pewnie jeszcze jakies Janosikowe ich wystraszyly, tzn.
                  protoplasta Janosikowego w tych parzymiechach, parzenicach czy jak im tam
                  bylo...
                  >
            • marquis Brainy, przeklinam cię!!! ;-) 23.08.06, 12:45
              No tak mnie ugodzić, w samo serducho, no nie mogę! ;-) Ja konsekwentnie kupuję
              wyłącznie europejskie wina i do wściekłości doprowadzają mnie sprzedawcy, którzy
              próbują mnie namówić na jakieś amerykańskie (czy to północne czy południowe)
              albo australijskie wynalazki. Najgorsze jest to, że próbowałem, i te wina z
              nowego świata są faktycznie dobre - i chyba to mnie wkurwia najbardziej :(
              Bo przecież oni tam nie mają za grosz szacunku dla całej europejskiej tradycji
              winiarskiej. Nierzadko zdarza się, że np. importują z Węgier i Francji dębowe
              drewno, tną na kostki i wrzucają do kadzi z winem, aby nabrało aromatu. I nawet
              tego nie ukrywają. Nie dorabiają do swoich win żadnych filozofii, tajemnych
              receptur... Dbają o dobrą jakość i stały smak, mają głęboko w poważaniu
              europejskie "dyrdymały" o tym, że w smaku i aromacie wina ma byc zawarta cała
              prawda o tym, gdzie kwitła winorośl, jaką miała glebę, jaki był kąt nachylenia
              stoku, czy było słonecznie czy deszczowo itd... Nie tolerują win "trudnych" - po
              prostu takich nie tworzą (a w Europie zawsze można do takowych wymyślić jakąś
              intrygującą historyjkę i w ten sposób nawet kiepskie wino się sprzeda jako wino
              o wysoce oryginalnym samku ;)
              Pewnie, że wina z nowych lądów są częstokroć jakościowo lepsze od win
              europejskich, ale przecież nie mają duszy...

              A jesli o algierskie czy izraelskie wino chodzi to nbie próbowałem, ale bardzo
              chętnie bym spróbował (bo ze względu na bliskoć Morza Śródziemnego wymienione
              regiony mieszczą się w moim prywatnym obszarze zainteresowań enologicznych).

              • stella25b Re: Brainy, przeklinam cię!!! ;-) 23.08.06, 12:52
                Arystokrato, czyzbys byl latwowierny? Wystarczy opowiedziec jakas tkliwa
                historyje a Ty juz ja kupujesz?
                Tos mnie zaskoczyl.
                • marquis Re: Brainy, przeklinam cię!!! ;-) 23.08.06, 13:10
                  Ależ Stello, o jakiej ckliwej historyjce mówisz?
                  A poza tym, proszę zwróć uwagę na to, że lekko przymrużyłem oko w swej
                  wypowiedzi. Jestem zbulwersowany (nie tyle wypowiedzią Braina tylko w ogóle
                  postawą świata, który odwraca się od starej, dobrej Europy, i dotyczy to nie
                  tylko win), ale powinnaś juz przecież wiedzieć, że nawet w przypływie
                  największego wzburzenia potrafię zachować jednak dystans :-) Mam południową
                  naturę, mam skłonność do manierycznej przesady, ale widzę również komizm całej
                  sytuacji i mojej "nic-poza-Francją" postawy :-) Przecież napisałem, że
                  "najgorsze jest to, że te wina (pozaeuropejskie) są smacze i dobrtej jakości". I
                  na to m.in. się zżymam (co jest śmieszne i dziecinne, jeśli postrzegać to
                  obiektywnie)...
                  • stella25b Re: Brainy, przeklinam cię!!! ;-) 23.08.06, 17:16
                    Alez Marquisie ja o historyji ogolnie, ogolnie. Przymruzone oko zauwazylam, zes
                    leniwej natury Poludniowca akurat nie ale publiczne przyznanie sie do
                    sklonnosci manierycznych idzie Ci na plus. Tak wiec kielichy w gore i a sante
                    tym meksykanskim winem!
                    • marquis Re: Brainy, przeklinam cię!!! ;-) 23.08.06, 18:15
                      A wiesz, że meksykańskiego to jeszcze nie piłem. Bo zważcie na jedno: nie
                      wspomniałem nigdzie, że win nowoświatowych nie pijam - co to to nie, boć dobre
                      są - ale jedynie nie kupuję ;-) Za to zawsze chętnie u kogoś popróbuję :-)
                      • 3promile Re: Brainy, przeklinam cię!!! ;-) 23.08.06, 21:00
                        Jest w tym jakaś metoda; ja z kolei nie kupuję nic ze Starego Świata. Różnica
                        polega na tym, że wśród moich znajomych próżno szukać kogoś, kto poczęstowałby
                        rioją, chianti czy bordeaux - wszyscy upadlają się Chile (Chilem?), Australią i
                        Połudnową Afryką ;)
                        • stella25b Re: Brainy, przeklinam cię!!! ;-) 23.08.06, 21:14
                          A ja to dziwie, ze na polskim rynku nie ma dobrego niemieckiego Dornfelder z
                          okolic Nadrenii- Palatynatu. A jesli jednak jest, to naprawde polecam.
                          • marquis Stello, poszukam 23.08.06, 23:52
                            i jakby co to dam znać. W Polsce niemieckich win jest faktycznie niewiele a szkoda.
                        • marquis Promilu! 23.08.06, 23:55
                          Moi znajomi też w przerażającej (mnie) większości upajają się NOWYM ;-) Szczytem
                          było to, gdy moja bliska przyjaciółka, hrabina i w ogóle ;-) zaproponowała
                          jakieś vino de Chile... Nie, norrrrmalnie ten świat upadnie... ;-)))

                          marquis, błędny rycerz europejskiego dziedzictwa
                • marquis A w ogóle to 25000 23.08.06, 13:20
                  przekroczyliśmy granicę tysiąca srebrnych godów i nawet ja to przeoczyłem ;)
              • braineater Re: Brainy, przeklinam cię!!! ;-) 23.08.06, 13:31
                Marquisse wybacz, ale po prostu w Europie robi sie to samo, dolewa się smakowej
                chemii (chamii), ściemnia z okresem fermentacji, miesza moszcz i odleżałe wino,
                wali sie na to etykietę Szato De la syf VSOP i sprzedaje za grube baniaki w
                kiczowatych butelkach. Jedyne, co w Europie zostało dobrego to wina autorskie,
                nad którymi czuwaja maniacy, wypuszczają po parędziesiąt flaszek z rocznika a
                reszte wylewaja (tylko ceny, że ich mać - Serégo Alighieri Possessioni Rosso
                2004 - jakies 150 pln flaszka, a nie jest to jakiś szczególnie ekskluzywny
                wynalazek:(). Cała ta francuska, włoska produkcja, która u nas stoi, to są z
                reguły napitki 3 sortu, do ktorej na chama sie dorabia teorie, legendy i
                historię, po to by zakryć smak siarczanów, i sztucznego nawozu obficie
                pokrywającego 'zielone wzgórz Prowansji'. Dlatego wierzę 'dzikusom z Nowego
                Świata', bo oni sie nie pieprzą. Pisza - zrobiliśmy dobre wino stołowe i to
                jest po prostu dobre wino stołowe; pisza mamy najlepszego Syraha na świecie, i
                maja najlepszego syracha na świecie - sprawdź sobie nieczęsto pojawiajace sie
                syrahy francuskie, chocby z tych górnopółkowych (przy okazji sie podziel:) i
                porównaj z przeciętnymi australijczykami - Jacobs Creek, Hardy's albo
                południowoafrykańczykami - Golden Kaan for example.
                No last but nie liśc - cena - w kategoriach 30-50 zet dostaniesz przeciętnego
                sikacza made in france, lub włoskie popłuczyny po chianti, ale za to wystawione
                w ekskluzywnych gablotkach, a z pół tej ceny, masz w pełni profesjonalne,
                bardzo dobre wino z któregoś z Nowych Światów. Nawet taniej da się dostac
                doskonałe egzotyki, jak Aasti z Chile, wspomniane Hardy's, (choc przy nich
                trzeba uważać, bo jak syrah jest perfekcyjny, tak cabernet jest nudny i bez
                wyrazu) i całe mnóstwo bardzo przyjemnych win z Afryki - głównie Maroko,
                Algieria i RPA - z reguły przy 25 złotych jest już doskonały wybór.
                A co do win trudnych, których jakoby sie boja, to polecam spróbowac mojego
                ostatniego ulubieńca - Domaine de Sahari (
                www.williampitters.com/Chateaux/Sahari.htm ), który, jest tak
                namieszany, że się odpada przy pierwszym łyku, a dalej jest już tylko ciekawiej
                (i to mimo, ze nie jestem zwolennikiem mixów szczepowych) W Teskach po jakieś
                23 zet, zrobiłem sobie zapas:)

                No to tyle, francuski imperielizm winiarski wziął i zdech po prostu:)

                P:)
                • marquis Re: Brainy, przeklinam cię!!! ;-) 23.08.06, 13:42
                  I po co zaraz o tym głośno gadać?! Znam realia, swego czasu bardzo się kwestią
                  win interesowałem, ale i tak zawzięcie z uporem maniaka będę wspierać hipokryzję
                  francuskich czy włoskich winiarzy zamiast nowoświatowych nieobłudnych
                  producentów wina. No ale inaczej cóż wart byłby mój tytuł? ;)
    • tupot Re: dla równowagi 23.08.06, 11:58
      dzisiaj ponarzekałam to i pocieszę się z czegoś:) Otóż, udało mi się zakochać w
      płycie Herberta M. "Scale", która za pierwszym, drugim, a nawet trzecim
      przesłuchaniem była taka-se. Może ze względu na koncert, na którym byłam wew
      czerwcu i tam wszystko brzmiało inaczej, m.in. wokal babski był
      bardziej "zadziorny", nie taki sicilianowy. W każdym razie słucham jej teraz
      namiętnie i dobrze mi z tym:)
      Drugi powód do radości to fakt, że w przyszłym tygodniu dostanę
      (najprawdopodobniej hmmm) "Rzeczy" Pereca i to cholera też fajne jest bardzo:)))
    • dr.krisk Małe powody. 23.08.06, 12:32
      1) Kupiłem na allegro pomarańczową bojkę do pływania za jedyne 21 zł, i teraz
      sobie bezpiecznie pływam z asekuracją!
      2) Znalazłem w internecie radio nadające piskanie na szkockich dudach oraz inne
      celtyckopochodne ryki non stop.
      3) Bezproblemowo oraz prawie bez wysiłku udało mi się wymienić u mojej mamusi
      kawałek instalacji wod-kan. A fachowcy wróżyli mi porażkę.
      4) W sklepie z używaną odzieżą dostałem genialną australijską (Driza-Bone)
      kurtkę kowbojską z olejowanej bawełny! Coś co kosztuje ze 200 dolarow, nabyłem
      drogą kupna za zł 10.... A w ogólne nieużywana!
      • beatanu Re: Małe powody. 23.08.06, 12:46
        dr.krisk napisał:
        > 1) Kupiłem na allegro pomarańczową bojkę do pływania za jedyne 21 zł, i teraz
        > sobie bezpiecznie pływam z asekuracją!

        Czy mógłbyś napisać, jak się z taką boją pływa? Ciągniesz ją sobie na
        sznureczku, czy przytwierdzasz do zameczka w piance?

        Beata, ciekawska samotna pływaczka
        • dr.krisk Re: Małe powody. 23.08.06, 12:53
          Wlecze się na lince za sobą (a linka kończy się pętlą, ktorą przekładamy na
          skos przez szyję). Jak się płynie crawlem, to nie ma większych problemów,
          czasem tylko linka o nogę zawadzi. Problemem jest tylko pływanie krytą żabką,
          bojka szarpana nierowno troche tańczy, linka się zakręca w wodzie..
          Ale pływa się fajnie, bo już nie trzeba się bać skurczów, albo innych
          przykrości na środku wielkiego jeziora :)
          • stella25b Re: Małe powody. 23.08.06, 12:56
            dr.krisk napisał:

            > Wlecze się na lince za sobą (a linka kończy się pętlą, ktorą przekładamy na
            > skos przez szyję). Jak się płynie crawlem, to nie ma większych problemów,
            > czasem tylko linka o nogę zawadzi. Problemem jest tylko pływanie krytą żabką,
            > bojka szarpana nierowno troche tańczy, linka się zakręca w wodzie..
            > Ale pływa się fajnie, bo już nie trzeba się bać skurczów, albo innych
            > przykrości na środku wielkiego jeziora :)


            No to baywatch dochtor baywatch. A peruke blond juz masz?
            • dr.krisk Ano tak... 23.08.06, 12:59
              Tak bojka (w obowiązkowo pomaraczowym kolorku) ma wśród pływaków
              nazwę "pamelka".....
              Co do peruki, to może nie, ale nadmuchiwane bicepsy Haselhoffa (czy jak ten
              pięknotek sie nazywa) przydałoby się założyć. Wypornośc zwiększą!
              • griszah Re: Ano tak... 23.08.06, 13:07
                Może to się da zaadaptować :
                www.allegro.pl/item120898096_wkladki_silikonowe_pod_biustonosz_nowosc.html
                :)
                • dr.krisk Niebezpieczeństwo! 23.08.06, 13:13
                  Już to widzę... oklejam sobie bicepsy tymi wkladkami, naciągam piankę, coby
                  zamaskować i chlup! Po wyjściu z wody okazuje się, że wkładki przemieściły się
                  pod pianką i mam zad jak sloń!
                  Kompromitacja i wytykanie palcami na deptaku!
                  • griszah Wklej swoje zdjęcie :) 23.08.06, 13:23
                    img201.imageshack.us/img201/2311/california03large1ui1.jpg
                  • stella25b Re: Niebezpieczeństwo! 23.08.06, 17:04
                    no i w tym przypadku zrobisz konkurencje Jenny Lopez. Ehhhh, Dochtor ales sie
                    uwzial na te sexiaste bomby.
          • beatanu Re: Małe powody. 23.08.06, 12:58
            Hmmm. To ja się jeszcze zastanowię.

            Mam wrażenie, że ta bojka przeszkadzałaby mi ciut, bo ja jednak głównie stylem
            klasycznym, chociaż kraulem nie gardzę :-)
            Dzięki!
            • dr.krisk Re: Małe powody. 23.08.06, 13:02
              A wiesz, spróbuję przypiąć ją do pasa, i popływać klasycznym. Sprawdzę i
              doniosę o skutkach.
      • stella25b Re: Małe powody. 23.08.06, 12:49
        odnosnie pkt.4 czy to znaczy, ze wybierasz sie na polowanie na kangury?
        • dr.krisk Nie... 23.08.06, 12:55
          Będę udawał prawdziwego aussie. I w ogóle lubię rozmaite śmieszne ubrania,
          mające rodowód w odzieży roboczej albo militarnej.
          • noida Re: Nie... 23.08.06, 16:38
            Ranyyy... Ja też bym chciała taką kurtkę!
            • dr.krisk Ba! Każdy by chciał.... 23.08.06, 21:50
              Oto jak wygląda:
              drizabone.stores.yahoo.net/dbsclh.html
              I ma same zalety: jest ciężka jak cholera, nie wolno jej prać, a co miesiąc
              należy natrzeć specjalnym olejem!
              Coś niesamowitego...
              • noida Re: Ba! Każdy by chciał.... 23.08.06, 22:14
                Piękna... Nawet mnie byłoby w niej dobrze :)
    • noida Re: dla równowagi 23.08.06, 16:24
      Jest cudowny, letni dzień, piękne już jesienne światło, jakiego nie ma w trakcie
      żadnej innej pory roku, na bazarze pełno śliwek, jabłek, gruszek, pomidorów i
      papryki, i w ogóle sierpień i wrzesień to moje ulubione dwa miesiące w roku,
      dlatego tak marudzę, że szybko się kończą :)
    • ash3 Re: dla równowagi 23.08.06, 16:59
      Tak jedzeniowo, to zjadłam dziś pyszny chlodnik (i to wylacznie dlatego, ze w menu przeczytalam "chlodnik" a pomyslalam "gazpacho" - chyba ze zmeczenia). W puszystym kremie byla cytryna, pieprz oraz, ledwie ledwie wyczuwalny, czosnek. To w milym lokalu niedaleko uniwersytetu, dokad dotarlam calkiem pieszo. Jest swietna pogoda. Czerpie radosc z zycia, nawet gdy czytam przy jedzeniu maly slownik interpunkcyjny.
    • kwiecienka1 Re: dla równowagi 23.08.06, 18:29
      a więc:
      - wreszcie znalazłam czas na internet
      - powoli zaczynam orientować się w Krakowie, i to prawie całym :)
      - pracy mam sporo, ale jest bardzo fajnie, no i z kasą jestem na plusie
      - lubię deszcz i nie jestem zmarzluchem, więc pogoda nie spędza mi snu z powiek
      - udało mi się zrobić dobrą zupę z cukinii
      - udało mi się okazyjnie zrobić pranie u znajomej
      - właśnie kupiłam sobie książkę, na którą od dawna polowałam ("Piąta kobieta" H.
      Mankella), więc zapowiada się miły wieczór
      - jutro mam test końcowy na kursie (więc w czasie testu będę sobie bezczelnie
      kończyć Mankella) a w piątek jest zakończenie kursu (więc się najem frykasów na
      pożegnalnym party)
      pozdrawiam
      Kwiecienka i Drobnostki Sprawiające Przyjemność

      Ps chyba schudłam :)
      • stella25b Re: dla równowagi 23.08.06, 20:54
        Schudlas??! No to teraz juz Cie wcale nie widac!
        • kwiecienka1 Re: dla równowagi 24.08.06, 17:22
          spokojnie, do następnego razu na pewno nadrobię...
          jesień idzie... coraz częściej będzie się w domu pod kocykiem z książką leżeć...
          i do tego coś słodkiego :)))
          pozdrawiam
          Kwiecienka w Krótkiej Przerwie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka