Gość: Leziox
IP: *.addcom.de
05.11.01, 15:10
Dla wyjaśnienia:nie jestem geyem.Ale po co mi u diabła kobieta w domu?Abym
musiał wysłuchiwać jej idiotycznych wynurzeń,kiedy wracam za późno ze spotkania
z kolegami?Aby kłócić sięz nią o zawartość mojego portfela?Aby tłumaczyć na
okrągło,jak działa mikrowela i pralka automatyczna?Po to,by spowiadać się z
tego,że mam ochotę być sam przy komputerze,a moja koleżanka,znana od 20 lat,to
nie moja nowa dziwka,tylko koleżanka?Po to,by po zmajstrowaniu jej dziecka
wyprowadzać się z własnego mieszkania i płacić wysokie alimenty?Dziękuję
bardzo.Jeśli napadnie mnie znienacka instynkt zachowania gatunku,to zawsze
kogoś na jedną noc znajdę.Ale za godzinkę przyjemności psuć sobie pozostałe 23
godziny?Skórka niewarta wyprawki.