Dodaj do ulubionych

co to oznacza?

01.10.06, 17:08
Myślami o nim rozpoczynam każdy dzień.
Nie ma dnia, żebym nie pomyślała o nim chociaz kilka razy.
Często, kiedy coś mnie spotyka, zastanawiam się jak on by sie zachował w tej
sytuacji; albo po prostu w tym danym zdarzeniu go umiejscawiam.
Wychodzę z siebie jeżeli nie daje znaku życia przez kilka dni.
Chętnie mu pomagam, jeżeli o to poprosi (nieproszona czasami też).
Jestem gotowa natychmiast z nim zamieszkać (chociaz tak sie nie stanie).
Mogłabym gotować mu obiady, czekać do późna aż wróci z pracy i rano robić u
kanapki (do prania bielizny i skarpetek jeszcze nie dojrzałam).
Nie wiem, czy to oznacza, że:
a/ jestem zakochana
b/ dojrzałam do związku właśnie z nim
c/ dojrzałam do związku w ogóle
d/ trafiłam nareszcie na kogoś, z kim chce spedzić życie
e/ za wszelka cenę chce nareszcie się z kims związac, bo dobiegam do trzydziestki
Mam mętlik w głowie i bede wdzięczna, jeżeli ktoś pomoże mi go nieco
uporządkować. Jeżeli to tylko obsesyjna chęć bycia z kimś, to sobie z tym
poradze, bo juz nieraz musialam. Jeżeli jednak zanosi się na solidna uczucie,
to bedzie większy problem.
Obserwuj wątek
    • wredna.suka Re: co to oznacza? 01.10.06, 17:22
      Chyba każda opcja w iluś procentach...
      Ja mam podobną sytację, ale dojrzałam, żeby mu prać skarpetki, gorzej z gotowaniem.
      i nie dobiegam 30stki :)
      Aha i ja bym zwariowała jakby nie odezwał się przez 1 dzien.
      • asiunia311 Re: co to oznacza? 01.10.06, 17:49
        Zgadzam się całkowicie...Choć mnie to zajęło parę lat związku ( już 10 ). NA
        początku strasznie się buntowałam, teraz bardziej spokojnie przyjmuję pewne
        rzeczy - ale pranie i prasowanie w dalszym ciągu budzi we mnie pewnien opór,
        choć, nie ukrywam, że czasem to robię. Telefon po pracy to rzecz święta,
        zresztą nawet on dzwoni pierwszy niejednokrotnie...



        Chyba to normalne, jeśli jesteśmy w związku i traktujemy to poważnie, to chcemy
        by ta druga osoba była szczęśliwa. Byleby tylko nie przegiąć w drugą stronę i
        nie zamęczyć tym uszczęśliwianiem kogoś na śmierć...
      • fantka Re: co to oznacza? 01.10.06, 17:55
        Witaj Alekswir!
        Wredna ma rację że oznacza to wszystkiego po trochu.
        Tyle można powiedzieć po przeczytaniu Twojego postu.
        Jak wygląda Twój zwiazek?
        A może jeszcze go (tego związku) nie ma?
        Dlaczego będzie problem jeśli to jest solidne uczucie?
        • girl32 Re: co to oznacza? 01.10.06, 18:03
          "Nie liczy się, co robimy ani ile robimy, lecz to, ile miłości wkładamy w
          działanie. "
          Matka Teresa z Kalkuty
        • fantka Re: co to oznacza? 01.10.06, 18:04
          Na początku związku,
          na etapie zakochania i idealizowania tego którego pokochałyśmy,
          chcemy dać z siebie wszystko, nic nie żądając w zamian.
          Ale tak naprawdę to oczekujemy rewanżu,
          oczekujemy że ta druga osoba także jest taka dla nas otwarta i życzliwa...
          Jeśli tak bedzie - to pełnia szczęścia :-)
          Ale często osoba obdarowana uczuciem, obiadkami, praniem, itd...
          przyjmuje to jak coś co jej się po prostu należy,
          i jakakolwiek potrzeba rewanżu po prostu nie przychodzi jej do głowy ;(
          no i potem niestety .....
        • alekswir Re: co to oznacza? 01.10.06, 18:08
          No właśnie.... żadnego związku nie ma. Łączy nas przyjaźń i wspólne hobby. Przez
          moment coś sie mogło zacząć, ale akurat wtedy jego związek z inną przechodził
          kryzys, o czym dowiedziałam się później, gdy postanowil do niej wrócić.
          Dlatego staram się odkryć czy to tylko krótkotrwałe zauroczenie czy tez coś
          bardziej poważnego z mojej strony. Żeby wiedzieć, co robic dalej.
    • alekswir głupia.... 07.10.06, 23:18
      Nie widzieliśmy się całe pięć tygodni. Zadzwoniłam, żeby pogadać, a tak naprawdę
      chciałam sie z nim zobaczyć, ale bałam się zaproponowac spotaknie. Na szczęście
      zrobił to on i spędziliśmy sympatyczny wieczór.
      Dzisiaj byliśmy umówieni w większym gronie przyjaciół, ale spotkanie w ostatniej
      chwili zostało odwołane. Przekazałam mu tą wiadomość. Nie był zadowolony, bo tak
      poukładał sobie cały dzień, żeby móc się z nami spotkać. Na koniec stwierdził,
      że sobie jakoś w takim razie ten wieczór zorganizuje. Ja też byłam zła i
      zawiedziona, bo przepadła okazja do zobaczenia się z ludźmi, z którymi nie
      widziałam się już dośc długo. Myślałam, że w takim razie spotkamy się chociaz we
      dwójkę, ale nic takiego nie zaproponował... Po chwili jednak sama wystąpiłam z
      propozycja wspólnego spędzenia wieczoru - sms-em, bo bałam sie zadzwonić i
      usłyszeć odmowę. Przez godzine jak głupia wpatrywałam się w telefon, ale żadna
      odpowiedź nie nadeszła. Rozgoryczona poszłam do kina.
      Jest mi źle. Bo miałam naprawdę bardzo ciężki, wyczerpujący fizycznie i
      psychicznie tydzień w pracy. Od kilku juz dni cieszyłam sie na dzisiejsze
      spotkanie, z którego w końcu nic nie wyszło - to był pierwszy zawód.
      Baaaaaaaaardzo chciałam sie z nim zobaczyć, ale też się nie udało.
      On, poza tym, że ma swoja dziewczynę, która mieszka w innym mieście, ma też
      tutaj sporo koleżanek. Taki jest - bardzo łatwo i szybko zdobywa przyjaciół.
      Dawniej spotykaliśmy sie często, później częstotliwośc spotkań spadała. Za to
      coraz częściej widywał się z dziewczyną, z którą sama go poznałam. A ja dusiłam
      w sobie zazdrość. Podobno bardzo lubi nas obie (i tylko lubi), ale ja zazdrosna
      jestem i tak. Teraz mam wydaje mi się, że traktuje mnie jak taką "ostatnia deskę
      ratunku" - dzwoni do mnie tylko wtedy, gdy nikt ze znajomych nie ma dla niego
      czasu. A ja się nie chcę narzucać. Myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi i, że wie,
      że ja dla niego mam zawsze czas. Czasami mam ochote wprost wygarnąć mu co myślę
      o tej całej sytuacji....
      • fantka Re: głupia.... 08.10.06, 15:31
        Witaj Aleks!
        Z tego co piszesz to wygląda że
        on nie jest tak naprawdę zakochany
        i zaangażowany w żadnej kobiecie...
        Może potrzeba żebyś wykazała trochę więcej zdecydowania,
        może przynajmniej się dowiesz czy nie tracisz czasu...
    • skorpionica11 Re: co to oznacza? 08.10.06, 15:39
      to oznacza ze sie zakochalas oraz pkt.D- trafiłam nareszcie na kogoś, z kim
      chce spedzić życie
      ale czy on w tobie tez
      aby caly byl w tym ambarans aby dwoje chcialo naraz :))
      bo wiesz inaczej to nie ma sensu
      • fantka Re: co to oznacza? 08.10.06, 15:43
        ja myślę że a i c
        • skorpionica11 Re: co to oznacza? 08.10.06, 17:00
          fantka czy ty kazdemu facetowi chcesz prac "skarpetki" bo ja mysle ze nie
          :))
          • fantka Re: co to oznacza? 08.10.06, 17:24
            Skorpi skąd Ci to przyszło do głowy?
            Czy z tego co napisałam tak właśnie wynika?
            A skarpetki to wyprałam byłemu jak był chory,
            a tak to sam sobie prał ;)))
            • skorpionica11 Re: co to oznacza? 08.10.06, 17:29
              to tylko byla taka moja przenosnia ,dotyczaca pkt.D

              p.s. facetowi sie nie pierze skarpet i bielizny :)) od czego oni maja rece

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka