alekswir
01.10.06, 17:08
Myślami o nim rozpoczynam każdy dzień.
Nie ma dnia, żebym nie pomyślała o nim chociaz kilka razy.
Często, kiedy coś mnie spotyka, zastanawiam się jak on by sie zachował w tej
sytuacji; albo po prostu w tym danym zdarzeniu go umiejscawiam.
Wychodzę z siebie jeżeli nie daje znaku życia przez kilka dni.
Chętnie mu pomagam, jeżeli o to poprosi (nieproszona czasami też).
Jestem gotowa natychmiast z nim zamieszkać (chociaz tak sie nie stanie).
Mogłabym gotować mu obiady, czekać do późna aż wróci z pracy i rano robić u
kanapki (do prania bielizny i skarpetek jeszcze nie dojrzałam).
Nie wiem, czy to oznacza, że:
a/ jestem zakochana
b/ dojrzałam do związku właśnie z nim
c/ dojrzałam do związku w ogóle
d/ trafiłam nareszcie na kogoś, z kim chce spedzić życie
e/ za wszelka cenę chce nareszcie się z kims związac, bo dobiegam do trzydziestki
Mam mętlik w głowie i bede wdzięczna, jeżeli ktoś pomoże mi go nieco
uporządkować. Jeżeli to tylko obsesyjna chęć bycia z kimś, to sobie z tym
poradze, bo juz nieraz musialam. Jeżeli jednak zanosi się na solidna uczucie,
to bedzie większy problem.