conejito13
17.10.06, 18:17
Mam kolege w pracy, ktory strasznie smierdzi. No po prostu. On jest od
zalatwiania spraw na miescie. Przy okazji, ma juz po 40.stce i przylizuje
sobie wlosy na zel, nie ma tez zadnego zeba (przynajmniej na przodzie), no
taki niewygledny pan i wszystko byloby w normie i moze nawet nie dziwilo,
gdyby nie to, ze przychodzi w poniedzialek rano i juz capi normalnie
straaasznie:( Dzisiaj wtorek. Usiadl przy biurku kolezanki, dalej niz 'na
przeciwko' mnie a ja i tak nie moge oddychac! Przy tym leje na siebie
hektolitry tanich perfum, ktore nie zabijaja bynajmniej tego smrodu ale go
wzmagaja. Lepiej jakby odswiezaczem sie popsikal pod pachami. Mam obok szafe
z biurowymi 'przyborami', koperty, znaczki i inne tam pierdolety. On glownie
po to przychodzi. No musze na wdechu siedziec ta minutke, bo nie moge, ale
potem zostaje ten 'zapach' w calym pokoju. A teraz on frankuje znaczki i
jeszcze mu sie zejdzie... Ja juz nie moge:(:( Nie powiem mu, ze smierdzi, nie
odwaze sie, na tyle asertywnosci we mnie nie ma. Niestety. Zal mi go troche,
mieszka z matka, ktora podobno jest troche nie bardzo z glowa, on zreszta tez
taki 'dziwny'.