Dodaj do ulubionych

ej...zyjecie???

24.10.06, 12:16
co taka cisza:)?? powymieraliscie czy co??? na innych forach rozmowa wrze a
tu cicho i ponuro:)????
Obserwuj wątek
    • sumire Re: ej...zyjecie??? 24.10.06, 12:33
      a bo ja to ostatnio jestem cicha i ponura z przyczyn niezależnych :) jedyna
      rzecz, o jakiej miałabym ochotę dyskutować, to nieskończona podłość samców.
      no i mam nadmiar zajęć. zdecydowany nadmiar.
      • ewelina23-20 Re: ej...zyjecie??? 24.10.06, 12:36
        sumire napisała:

        > a bo ja to ostatnio jestem cicha i ponura z przyczyn niezależnych :) jedyna
        > rzecz, o jakiej miałabym ochotę dyskutować, to nieskończona podłość samców.
        > no i mam nadmiar zajęć. zdecydowany nadmiar.
    • rasgeea Re: ej...zyjecie??? 24.10.06, 13:04
      ja od 7 rano jestem w pracy ale mam takiego straszliwego lenia ze robie
      wszystko by tylko nie robic nic. conieco poudaje i jest git. jesczze tylko 2
      godzinki i do domciu :))))))))
      • ewelina23-20 Re: ej...zyjecie??? 24.10.06, 13:07
        rasgeea napisała:

        > ja od 7 rano jestem w pracy ale mam takiego straszliwego lenia ze robie
        > wszystko by tylko nie robic nic. conieco poudaje i jest git. jesczze tylko 2
        > godzinki i do domciu :))))))))
      • sumire Re: ej...zyjecie??? 24.10.06, 13:09
        szczęście :)
        ja wyjdę koło siódmej, w domu pewnie będę po dziewiątej - wybieram się jeszcze
        na zakupy, kiedyś je trzeba zrobić. miałam iść na siłownię, ale leczę kontuzję.
        lowelas nie odzywa się od półtora tygodnia. ot, sama poezja życia i wieczny
        niedoczas :))
        • rasgeea Re: ej...zyjecie??? 24.10.06, 13:15
          też właśnie kombinuję co by tu robić po powrocie. Myślałam, ze pojde na rower
          ale sie paskudnie rozpadało;/ Pójde chyba pograć w siatkówkę na halę. Po
          powrocie dobry film, wino, pizza ( wino+pizza? -nie probowalam jeszcze....)
          kurcze nie wiem ! Sama swiadomosc ze juz mozna isc sparwa wiele radosci:)
          • aiczka Re: ej...zyjecie??? 24.10.06, 14:44
            Ja zawsze piję do pizzy sok z czarnej porzeczki lub podobny, które piję zamiast
            czerwonego wina. Myślę, że wino też będzie dobrze pasować.
        • prabucianka Re: ej...zyjecie??? 24.10.06, 14:06
          To chociaz kup sobie cos dobrego..;)
          • sumire Re: ej...zyjecie??? 24.10.06, 14:13
            jak dotrę do Zary, to sobie kupię ;) przy optymistycznym założeniu, że nie
            wykorzystałam całego limitu na karcie kredytowej.
            o. i właśnie sobie uświadomiłam, że mi się czerwone wino w domu skończyło.
            • prabucianka Re: ej...zyjecie??? 24.10.06, 14:17
              He he, a wiesz ze po Twoich postach tak bym sie domyslila, ze lubisz Zare. Ja
              uwielbiam Promod osobiscie:)
              Co ja pisze w ogole, niby czlowiek inteligenty, a do ciuchow wage przywiozuje:)
              No ale coz, bywa;)
              • sumire Re: ej...zyjecie??? 24.10.06, 14:25
                przywiązuje, bo inteligentny :) ja się zdecydowanie przyznaję do słabości w tej
                sprawie - chociaż to nie jest moja największa słabość.
              • aiczka Re: ej...zyjecie??? 24.10.06, 14:45
                Kurczę, ja niczego nie uwielbiam /..\ Najwyżej gdzieś "czasem mogę znaleźć coś
                dla siebie"... Sklepy zwykle są strasznie rozczarowujące...
                • sumire Re: ej...zyjecie??? 24.10.06, 14:52
                  moja teoria brzmi - ciuchy trzeba napadać znienacka. to taka złośliwość
                  przedmiotów martwych; jeśli się łazi po sklepach po to, żeby znaleźć coś
                  konkretnego, można łazić w nieskończoność i tylko się złościć. najfajniejsze
                  ubrania znajduję wtedy, kiedy wpadam do sklepu, bo akurat mam chwilę przed
                  spotkaniem ;)
                  • aiczka Re: ej...zyjecie??? 24.10.06, 14:58
                    Tak, trochę tak jest. Ja z kolei nie umiem już kupować nie na wyprzedażach (bo
                    wydaje mi się, że strasznie przepłącam), więc kiedy nadchodzi sezon mam zwykle
                    długą listę rzeczy które by mi się przydały (starannie niedoprecyzowaną ^_^) i
                    rozglądam się za wszystim na raz.
                  • prabucianka Re: ej...zyjecie??? 24.10.06, 16:10
                    Tez napdam ciuchy znienacka, ciucy mi poprawiają nastroj bardzo po prostu:)
                    Nie umiem miec ciuchowych planow.Inan rzecz, ze nawet jak bym miala, to zapewne
                    by nie wychodzily.
    • ewelina23-20 Re: ej...zyjecie??? 24.10.06, 13:29
      juz wiem co zrobię jak wróce na chacjendę..napije sie , bo mnie zaraz cos
      strzeli!!
      w pracy od samego rana wkurzają , kierownik mnie wkurzył!!menda jedna, chłop
      tez wkurza: kiedy nie zadzwonię do niego to Hrabia siedzi cały dzień w domu,
      nic nie robi, lezy i ogląda TV i żre !! juz druga broda mu rośnie!!
      Teraz kumpelka zadzwoniła i tez wkurzyła!! , bo indeksu mojego nie wzięła
      ajjjjjjj:) nieuniknione dziś zimne piwo!!!
      • prabucianka Re: ej...zyjecie??? 24.10.06, 13:54
        A ja mam jutro kontrole projektu, z PARP, stresuje sie strasznie, co chwila sie
        okazuje ze zapomnialam o czyms, bo ja jestem beznadziejna w papierologii, chyba
        dzisiaj nie wyjde z pracy....;( Na dodatek to moj projekt, odpowiadam za niego
        i sie boje ze mnie beda pytac o cos z ksiegowosci czy zamowien publicznych, a
        ja jestem zielona z tego. Ksiegowa ze mna pojdzie na szczescie.
        Z drugiej strony, jak sobie pomysle o takiej kontroli bez zapowiedzi...brrr....


        Slowem... dzisiaj w domu, jak juz tam trafie, to sie chyba upije. A jak nie
        dzisiaj, to na pewno jutro.
        • ewelina23-20 Re: ej...zyjecie??? 24.10.06, 13:56
          prabucianka napisała:

          > A ja mam jutro kontrole projektu, z PARP, stresuje sie strasznie, co chwila
          sie
          >
          > okazuje ze zapomnialam o czyms, bo ja jestem beznadziejna w papierologii,
          chyba
          >
          > dzisiaj nie wyjde z pracy....;( Na dodatek to moj projekt, odpowiadam za
          niego
          > i sie boje ze mnie beda pytac o cos z ksiegowosci czy zamowien publicznych, a
          > ja jestem zielona z tego. Ksiegowa ze mna pojdzie na szczescie.
          > Z drugiej strony, jak sobie pomysle o takiej kontroli bez
          zapowiedzi...brrr....
          >
          >
          > Slowem... dzisiaj w domu, jak juz tam trafie, to sie chyba upije. A jak nie
          > dzisiaj, to na pewno jutro.
          >
          >
          no jakos trza przeżyć :)
          • rasgeea Re: ej...zyjecie??? 24.10.06, 14:23
            i ja się dołanc zam. już postanowiłam. nie będzie wina. bedzie piwo. zimne
            piwo. kupie tez chipsy a co mi tam!! raz sie zyje:)))))))))
    • adsa_21 Re: ej...zyjecie??? 25.10.06, 14:16
      cos ostatnio polotu nie mam do niczego, do pisania tez nie. Aura nie nastraja,
      wszyscy zasmarkani laza. Dzieciak moj chory u ojca siedzi a ja z tesknoty
      umieram:-(
      taki ponury lajf.

      - A więc to jest zamek Lorda Farquada!
      - jak w mordę strzelił!
      - Myslisz, że facet ma jakiś kompleks??
      • ewelina23-20 Re: ej...zyjecie??? 25.10.06, 14:27
        adsa_21 napisała:

        > cos ostatnio polotu nie mam do niczego, do pisania tez nie. Aura nie
        nastraja,
        > wszyscy zasmarkani laza. Dzieciak moj chory u ojca siedzi a ja z tesknoty
        > umieram:-(
        > taki ponury lajf.
        >
        > - A więc to jest zamek Lorda Farquada!
        > - jak w mordę strzelił!
        > - Myslisz, że facet ma jakiś kompleks??


        Głowa do góry!! dzieciak wyzdrowieje;)
        A takie złe samopoczucie chyba większosci doskwiera:)w koncu ponura jesień;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka