Dodaj do ulubionych

A mój mąż.....

08.11.06, 15:25
A mój mąż wkurza mnie coraz bardziej w niczym mi nie pomaga sdiediz tylko i
gapi się w telewizor zupełnie bezmyslni8e4 w dodatku. W domu nie robi
kompletnie nic - ja musz esaprzątaś prać ,pr5asować zajmować się dziećmi.
Mam ju7z dość do cholery.
Wczoraj prasowałam górę szmat w tym jego ogromną ilośc koszul, po prtzyjściu
z pracy nie usiadłam nawet na 5 minut - a on nawet ręka nie machnął zeby w
czym kolwiek mi pomóc - nawet swojej gównianej skrzynki z narzędziami8 nie
chce mu si.ę wynieść do piwni9cy od tygodenia cze4ka że ja to zrobię - teraz
stoi na środku przedpokoju i jemu to kurwa nie przeszkadza. Jak go prosze
źżeby chodziaż gary umył to - o9n mi odpowiada- nie nie będę zmywał. Szlag
może trafić. I komentarze na temat zachowqania dziecka - że żle się
zachowuje, że niegrzeczny6 itp itd a sam włącza mu durną bajkę i wogóle nic
się nie stara pozytywnego mu przkazać - byle tylko tacie głowy nie zawracał
jak się gapi w TV . W ogóle nie wiem po co mi mąż... Chyba po to żeby mnie
maksymalnie wyprowadzać z równowagi, wogóle nic ni8e mogę mu powiedzieć bo
wszelkie moje uewagi kończą się na opini że pewnie zaraz będę mnmi8ała okres
i dlatego tak dziamole bez przerwy eh.....
Obserwuj wątek
    • joannagrynfelder Re: A mój mąż..... 08.11.06, 15:33
      1. A po co ty prasujesz? Mąż rączek nie ma? Urwało? Olej to, idź do fryzjera
      albo do kina z koleżanką, czy sama. Przecież tak naprawdę nie znosisz
      prasowania. Masz gdzie podrzucić dzieciaka? To dawaj na miasto, upij się z
      koleżankami i wróć do domu o 3 rano - (bo domyslam sie, że jak dzieciaka
      zostawisz ze starym, to będzie do 22 oglądał debilne bajki i nawet nie dostanie
      noc do jedzenia - znam to z autopsji)
      2 i 3 wykasowałam ;-)
      4. Skrzynkę wyrzuc do smieci. Jak zacznie szukać, to powiedz że nie wiesz gdzie
      jest - że pewnie gdzies ja wpieprzył.
      5. Skończ z "dobrą" mamuśką. Dobre mamuśki są dla swoich mężów nieatrakcyjnymi
      garozmywakami-prasowakai dziamdziajacymi non stop wiecznienarzekajacymi.

      Na tych prostaków działa tylko terapia szokowa.
      A jak nie podziała - zagroź rozwodem.
      • ciociapolcia Re: A mój mąż..... 08.11.06, 15:53
        O! Moj mial podobnie. Ale jakos moja upierdliwoscia i tragizowaniem w koncu
        dopielam swego. Podczas klotni tez mi pare razy powiedzial: idz sie leczyc,
        albo: miliony kobiet tak ma wiec nie narzekaj, albo ochłoń...
        Jakos powoli zaczynamy sie dogadywac. TFU! TFUUU!
        Ale wspolczuje, bo wiem co to znaczy.
    • ja_on_line Re: A mój mąż..... 08.11.06, 17:57
      ech... ja w prawdzie nie prasuję, zostało to ustalone na początku znajomości,
      ale reszta to samo. Mój z kolei siedzi przed kompem, tv na szczęscie mam dla
      sibie :) Ja poprostu nie mam już siły na gadanie, proszenie itp, a tymbardziej
      nie mam ochoty na słuchanie tekstów w stylu, masz co chciałaś, to twoja wina
      itp. Czasem narzekam, ale jak się dobrze zorganizuje i puszczę pare kurew to da
      się żyć.
      • elladan14 Re: A mój mąż..... 08.11.06, 18:15
        u mnie oczywiscie sytuacja taka sama.on przed kompem a ja zachrzaniam ze
        wszystkim,bez wzgledu na to czy pracuje czy wracam poźniej czy wolne.
        poprosic też nie ma sensu,bo i tak bede musiała zrobić sama.
        ale ja juz sie rozpisywałam na ten sam dokladnie temat...
        chyba faktycznie najlepiej po prostu olać wszystko i mieć gdzieś..nic nie
        robić..moze się wreszcie obudzą...
    • anetka162 Re: A mój mąż..... 08.11.06, 23:16
      dobrze wiedzieć że nie jestem sama, ale mój sie ostatnio troche zmienił.
      Zmusiłam go do baaardzo szczerej rozmowy,już nawet nie grożbami i prośbami.
      Powiedziałam mu tylko (baaardzo spokojnie)że zaczęłam zwracać uwagę na facetów
      którzy potrafią słuchać kobiety i z nimi romawiać i jeśli nie zastanowi się nad
      swoim debilnym postępowaniem wobec mnie i dzieci to ja po prostu będę zmuszona
      poszukać bliskości gdzie indziej.nie potrzebuję buca w domu, potrzebny mąż-
      kumpel. był w ciężkim szoku, bo nigdy nic takiego nie usłyszał ode mnie. Ale do
      chuja ile można!? no i poskutkowało. teraz ma czas dla mnie dla dzieci, w domu
      wycisza tą swoją pieprzoną komórke i na razie jest ok.
    • ozna Re: A mój mąż..... 09.11.06, 08:27
      eh... sposób z tekstem o innych facetach odpada - mój odpowie prosze bardzo
      jeśli tak chcesz......
      Szczerze mówiąc jak was czytam to wcale mnie to nie pociesza ale... te
      idiotyczne filmy o tych facetach co to pomagają przy dzieciach przy sprzątaniu
      itd chyba napędzają negatywny stosunek do mężów ktorzy są nadal tak
      beznadziejni w tych sprawach jak nasi dziadkowie i ojcowie, a tylko w filmach
      pokazują jacy to potrafią być fajni i stopy wymasować i ... a masował Wam
      kiedyś mąż stpy po męczącym dniu ? Mnie nigdy ....
      • askazbielan Re: A mój mąż..... 09.11.06, 10:30
        A ja tu widzę Ciebie jako siebie sprzed roku, kiedy zupelnie poświęciłam się
        robocie w domu; po powrocie z pracy wkurwiona brałam sie za mycie podlog,
        lazienki, garów, gotowaniu, prasowaniu, opiekowaniu dzieciakiem (syn lat 4,
        wtedy 3), zapomnielam o sobie!!! I zaczelam tak: jeden dzien w tygodniu dla
        mnie, odwiedzic kolezanki, upic się czasem (raz w tygodniu- to mi daje naprawde
        dobre samopoczucie), schudłam odrobinkę, kupiłam sobie masę noowych ciuchów ,
        znowy zaczęłam chodzić na spotkania depeszów - i wracac o 3 rano do domu,
        chodzic do kina z kolezankami a nie z wiecznie marudzącym męzem i wiesz co? Mąż
        zaczal patrzec na mnie jak na hmmmmm kobiete, ktora ktos moze mu zabrac? ktora
        ma kontakt z wieloma atrakcyjnymi facetami a sam tez jest niczego sobie?
        A jakbym odeszla to:
        kto by zapierdalal w domu jak dziki osioł????
        ha.
        A i najwazniejsze, ja zaczełam symulowac romans. jakies tam smsiki niby od
        kolegi, mile maile (wiedzialam ze czyta ;-)))))
        No i przekonalam sie ze od góry smierdzących smieci i garow w zlewie, i
        prasowania sprzed dwoch tygodni, braku zarcia w lodowce swiat sie nie zawali.
        zawsze mozna pizze zamowic. Dom jak pobojowisko, ale jestem szczesliwsza,
        spokojniejsza i nie zrzędzę.

        ufffffffffffffffffffff
        • ms.hyde Re: A mój mąż..... 09.11.06, 10:58
          ja nie musiałam symulowac. zadurzyłam się. potem się spiłam i pękłam. dotarło do niego, że to nie było zrzędzenie tylko poważne problemy. a teraz...
          co rano mam błysk w kuchni, po dwóch latach doczekałam się kratek wentylacyjnych, nagle zaczęło go obchodzic jak wygląda mieszkanie, zrobił listę tego, co zamierza w nim naprawic. w ciągu 2 lat kwiaty dostałam raz (w ramach przeprosin za coś-tam). w ostatnim tygodniu dwa bukiety.
          kubeł zimnej wody zadziałał. oby nie było za późńo..
      • malgoska13 Re: A mój mąż..... 09.11.06, 15:13
        Wole żeby mi wymasował co innego...i masuje....
        Ale tak wracając do Twojej sytuacji, też to przerabiałam kiedyś,,,,
        Musisz zacząć go tresować, pokaż mu, że robota sama się znie zrobi, nie rób nic
        tak jak on. Niech się kurwa zabije na bałaganie. Może otworzy gały i doceni to
        co mu dajesz. Nie gotuj, nie prasuj, zajmuj się tylko sobą i dzieckiem a on
        niech się zajmie sobą. Zobaczysz ile będziesz miała więcej czasu jak zrzucisz
        na niego tylko czynnośći z nim związane.
    • madzisz Re: A mój mąż..... 09.11.06, 12:44
      Jestem tu nowa i bardzo sie ciesze ze Was znalazlam, to cudowne forum zaczynam
      oczywiscie od mojego męża... moj rozni sie tym od twojego ze jemu przeszkadza
      balagan ale sam nie sprzata. a dzisiaj to mnie wkurzyl do potegi mielismy do
      zalatwienia sprawe na miescie i przy okazji kupic dziecku buty od kilku dni
      planowane twierdzil ze jak nie wroci z pracy - nie bylo go kilka dni to mam
      jechac sama ale wrocil i co? chodzil po domu i zrzedzil pod nosem ze taka
      pogoda to tylko na wyjazdy i zakupy o jak mnie wkurwil to ja sama moge z
      dzieckiem ale razem to problem! w efekcie pojechal sam uspilam malą zrobilam
      kawe i co? zadzwonil listonosz i mała juz sie bawi! przepraszam ze tak długo
      ale musialam to wyrzucic a milo gdy ktos wyslucha i nie krytykuje pozdrawiam
    • agent_asia Re: A mój mąż..... 09.11.06, 12:57
      To ja Was wkurwie bo moj maz akurat mi pomaga.Zmywa, odkurza, czasem gotuje,
      zajmuje sie dzieckiem, chodzi ze mna po zakupy.Nawet pranie robi sobie
      sam.Tylko ze, jest male ale bo duzo go nie ma w domu :).
      • madzisz Q 09.11.06, 13:08
        ooo to gratulacje mój robi to raz w roku a nastepny wypomina :-)
      • madzisz Re: A mój mąż..... 09.11.06, 13:09
        przepraszam za Q to moje dziecie mi tu cos stuka
      • ms.hyde Re: A mój mąż..... 09.11.06, 14:40
        to kiedy to robi? w nocy? czy na odległośc? ;)
      • anilah777 Re: A mój mąż..... 09.11.06, 22:26
        to kieedy on to robi, jak go dużo nie ma w domu?
    • ozna Re: A mój mąż..... 09.11.06, 14:19
      skrzynka na narzędzia - wciąż stoi ( przy drzwiach jego szafy) a ja pieprze4 i
      nie ruszę :), dzisiaj rano _ on - coś trzeba z tym zrobić , trzeba mówię - może
      do piwnicy znieś, On- nie ja nie wiem gdzie mamy piwnicę .... lepiej zabiorę do
      firmy - skrzynka nadal stoi.
      • askazbielan Re: A mój mąż..... 09.11.06, 14:23
        No i można żyć z taką skrzyneczką? Można ;-)
        jak jeszcze je nie wyrzuciłaś, to postaw obok niej ładnego kwiatka ;-) a tak,
        do pary. A jak się spyta, co to za kwiatek, to powiedz, że czeka na
        postawienie, tylko jeszcze nie wiesz gdzie ;-)
      • merdak Re: A mój mąż..... 09.11.06, 14:29
        Frajerujesz.
        Zawartość skrzynki, najlepiej gwoździe wsyp mu w buty, a jak się na nie
        nadzieje, wysyp resztę na podłogę i wydrzyj mordę jak tylko potrafisz. I nie
        krępuj się sąsiadów, dziecka i kogo tam jeszcze. U mnie działa.
        • ozna Re: A mój mąż..... 09.11.06, 15:11
          kurcze raz tak włąsnie4 wydarłam gębę :) a teraz jak wieczorem usypiam młodego
          i jest w miarę cicho to słyszę jak sąsiedzi z góry gadają - no i juz się nie
          dziwię ,że sąsiad z dołu przestał mi się kłaniać ... :))) ależ on mnie wkurwia
          dupek jeden
          • niuniab Re: A mój mąż..... 09.11.06, 22:29
            Mój mąż też jest przyzwyczajony do wygody, bo wszystko za niego mama robiła i
            też mnie wkurza, że nic nie robi. Domaga się porządku, a jak jest bałagan to
            gada że syf, więc ja mu na to, że jak mu nie pasuje, to nie posprząta i wtedy
            się zamyka, ale nie posprząta. Kupiłam sobie książkę "Mężczyźni są z Marsa,
            kobiety z Wenus" i są tam rady na leniwych mężów. Niektóre sposoby zaczęłam
            stosować i powoli widzę mikroefekty
          • anilah777 Re: A mój mąż..... 09.11.06, 22:31
            podaj mu obiad na brudnym talerzu, nałóz ziemniaczki, kotlecik, w jarzynkę wrzuć
            śrubeczkę (wielką, zeby zauważył, a nie połknął), zrób kawkę w kubeczku po
            bulionie albo barszczyku czerwonym (co za smak!). Kup sobie winko,zacznij
            tanczyć, kiedy on oglada`dziennik ukochany, włóż brudną skarpetkę do kieszeni
            spodni,i bądź miła jak cholera, miej humor, tytułuj go "kochanie"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka