tereska54
27.12.06, 17:14
trzy lata temu całe moje-nasze życie legło w gruzach -zdrada fizyczna i
psychiczna. Wszystko trwało ok 3 m-ce, ale było bardzo gorąco ciągła walka
męża, ojca dorosłych już dzieci o swoją wolność, walczył totalitarnie o siebie
dla kogoś kto przespał się z nim w dwie noce naobiecywał itp. i juz nigdy
więcej się nie spotkali.Pani doszła do wniosku że to była pomyłka Ok, w
porządku tak też bywa tylko jak można zaufać komuś kogo poznaje się na czacie
potem rozmowy komórkowe. Pierwsze spotkanie po ok.1,5 m-ca i seks.Szał
zauroczenie ok. rozumiem po 22 latach małżeństwa można się znudzić(facet
przecież ma spodnie), ale do dzisiaj nie wutłumaczono mi dlaczego co ja
takiego zrobiłam czym sobie zasłużyłam na takie potraktowanie.Kochanka juz nie
kocha milczy nie dzwoni ja wpadłam w depresję b. duży spadek wagi. kołatanie
serca. przyśpieszona menopauza. wysokie goraczki jeden szpital drugi a potem
trzeci. praca, problemy z synami musiałam ich jakoś wspierać(dorosłe ale nie
aż tak, nie były przygotowane na taki szok zawsze brali z ojca przykład).W
końcu małżonek zdecydował że wraca, zgodziłam się ale wiedziałam że nie będzie
łatwo, wylądowałam w szpitalu na psycho.Ciągłe nie przespane noce. cały czas
muszę sie kontrolować starać się zapomnieć ale przyznaje trudne i to
bardzo.Kiedy leżałam w szpitalu dostałam wiadomość "mama leży w szpitalu
lekarze nie gwarantują czy przeżyje".Krzyczałam ryczałam dlaczego tylko nie
mama, środki uspakajające zrobiły swoje.Zyjemy razem tworzymy rodzinę mam
trzech synów wnuka i wnuczkę pod tym względem jestem szczęśliwa bardzo lubię
takie spotkania jak wigilia, natomiast nie znoszę świąt wielkanocnych już
tłumaczę otóż o zdradzie dowiedziałam się tydzień przed tymi
świętami.Oczywiście mąż urządził święta i dzielił się święconymi jajkami z
nami, dla mnie i dzieci było to ohydne ale tatuś był z siebie zadowolony.Dalej
- mama żyje ale na początku tego roku zaczął chorować tata ale spokojnie
wszystko miało byc dobrze niestety pażdziernik przynióśł mi wiadomość okrutną
"Pani ojciec ma zaawansowanego raka nerki zostało mu może parę miesięcy życia,
boze jak tu żyć, trosczyłam sie jak mogłam kiedy umarł w grudniu tego roku
musiałam trzymać sie twardo dla mamy.Niestety w pierwszy dzień świąt mama
znalazła sie w szpitalu, wczoraj siostra pojechała na oddział onkoligiczny ma
raka z przerzutami - jak tu żyć normalnie trzy lata, a tyle się działo.
Przepraszam za chaos błedy nieskładność ale na dzień dzisiejszy zanim się
położę spać wypijam dwie lampki wina i wtedy z 4 godziny pospię sobie. nie
oczekuję od Was odniesienia się, byłam juz na innym forum próbowałam uzyskać
zrozumienie odnośnie zdrady(było to latem) ale dostałam negatywna nauczkę,