Dodaj do ulubionych

moje okropne trzy lata

27.12.06, 17:14
trzy lata temu całe moje-nasze życie legło w gruzach -zdrada fizyczna i
psychiczna. Wszystko trwało ok 3 m-ce, ale było bardzo gorąco ciągła walka
męża, ojca dorosłych już dzieci o swoją wolność, walczył totalitarnie o siebie
dla kogoś kto przespał się z nim w dwie noce naobiecywał itp. i juz nigdy
więcej się nie spotkali.Pani doszła do wniosku że to była pomyłka Ok, w
porządku tak też bywa tylko jak można zaufać komuś kogo poznaje się na czacie
potem rozmowy komórkowe. Pierwsze spotkanie po ok.1,5 m-ca i seks.Szał
zauroczenie ok. rozumiem po 22 latach małżeństwa można się znudzić(facet
przecież ma spodnie), ale do dzisiaj nie wutłumaczono mi dlaczego co ja
takiego zrobiłam czym sobie zasłużyłam na takie potraktowanie.Kochanka juz nie
kocha milczy nie dzwoni ja wpadłam w depresję b. duży spadek wagi. kołatanie
serca. przyśpieszona menopauza. wysokie goraczki jeden szpital drugi a potem
trzeci. praca, problemy z synami musiałam ich jakoś wspierać(dorosłe ale nie
aż tak, nie były przygotowane na taki szok zawsze brali z ojca przykład).W
końcu małżonek zdecydował że wraca, zgodziłam się ale wiedziałam że nie będzie
łatwo, wylądowałam w szpitalu na psycho.Ciągłe nie przespane noce. cały czas
muszę sie kontrolować starać się zapomnieć ale przyznaje trudne i to
bardzo.Kiedy leżałam w szpitalu dostałam wiadomość "mama leży w szpitalu
lekarze nie gwarantują czy przeżyje".Krzyczałam ryczałam dlaczego tylko nie
mama, środki uspakajające zrobiły swoje.Zyjemy razem tworzymy rodzinę mam
trzech synów wnuka i wnuczkę pod tym względem jestem szczęśliwa bardzo lubię
takie spotkania jak wigilia, natomiast nie znoszę świąt wielkanocnych już
tłumaczę otóż o zdradzie dowiedziałam się tydzień przed tymi
świętami.Oczywiście mąż urządził święta i dzielił się święconymi jajkami z
nami, dla mnie i dzieci było to ohydne ale tatuś był z siebie zadowolony.Dalej
- mama żyje ale na początku tego roku zaczął chorować tata ale spokojnie
wszystko miało byc dobrze niestety pażdziernik przynióśł mi wiadomość okrutną
"Pani ojciec ma zaawansowanego raka nerki zostało mu może parę miesięcy życia,
boze jak tu żyć, trosczyłam sie jak mogłam kiedy umarł w grudniu tego roku
musiałam trzymać sie twardo dla mamy.Niestety w pierwszy dzień świąt mama
znalazła sie w szpitalu, wczoraj siostra pojechała na oddział onkoligiczny ma
raka z przerzutami - jak tu żyć normalnie trzy lata, a tyle się działo.
Przepraszam za chaos błedy nieskładność ale na dzień dzisiejszy zanim się
położę spać wypijam dwie lampki wina i wtedy z 4 godziny pospię sobie. nie
oczekuję od Was odniesienia się, byłam juz na innym forum próbowałam uzyskać
zrozumienie odnośnie zdrady(było to latem) ale dostałam negatywna nauczkę,
Obserwuj wątek
    • legwan4 Re: moje okropne trzy lata 27.12.06, 17:23
      przeszłam też,bardzo kiepski czas-"niespodzianki życiowe".Po prostu trzymaj
      się!Cieplutko pozdrawiam...
    • myszonka1 Re: moje okropne trzy lata 27.12.06, 17:34
      Dużo tego Ci sie nazbierało.......nie zazdroszczę.Myślę też że czas trochę Ci
      poukłada i poprostuje.Trzymam kciuki bo nijak Ci pomóc, pewnie na razie
      rozgryzasz to wszystko.Chyba nie zadawaj sobie pytania :dlaczego? co takiego
      zrobiłaś? bo pewnie Twój mąż nie zna na to odpowiedzi,a Ty sama sobie na to nie
      odpowiesz a jedynie zdołujesz się.Trzymaj sie i wpadaj na to forum.Będziemy
      wspierać w miarę możliwości.
      • joanna784 Re: moje okropne trzy lata 27.12.06, 19:52
        o tym nie da się nie myśleć w kategoriach "dlaczego to zrobił", czy "co takiego
        zrobiłam". to poprostu samo się nasuwa.znam ten ból i wiem jak boli zdrada.
        myślisz, że masz kogoś kto życie za ciebie odda,a tu taka niespodzianka.yh,aż
        się mówić nie chce. u nas zdażyło się to 2 lata temu,ale wciąż boli jak
        cholera.najbardziej boli że ona była 10 lat starsza od mojego męża.nie wiem co
        on w niej widział.teraz jak się spotykamy na mieście (niestety mieszkamy
        niedaleko) sam sobie sie dziwi czemu to zrobił,ale to nie zmienia faktu że
        jednak zrobił.zostałam z nim,choć mało brakowało byśmy dziś nie byli razem.ale
        powiem wam że myślałam że będzie łatwiej.w końcu nie spali ze sobą tylko się
        spotkali pare razy.boże jakie to życie czasem chujowe. trzymaj się tereska54.
        • tereska54 Re: moje okropne trzy lata 27.12.06, 20:16
          joanna784 napisała:

          > o tym nie da się nie myśleć w kategoriach "dlaczego to zrobił", czy "co takiego
          >
          > zrobiłam". to poprostu samo się nasuwa.znam ten ból i wiem jak boli zdrada.
          > myślisz, że masz kogoś kto życie za ciebie odda,a tu taka niespodzianka.yh,aż
          > się mówić nie chce. u nas zdażyło się to 2 lata temu,ale wciąż boli jak
          > cholera.najbardziej boli że ona była 10 lat starsza od mojego męża.nie wiem co
          > on w niej widział.teraz jak się spotykamy na mieście (niestety mieszkamy
          > niedaleko) sam sobie sie dziwi czemu to zrobił,ale to nie zmienia faktu że
          > jednak zrobił.zostałam z nim,choć mało brakowało byśmy dziś nie byli razem.ale
          > powiem wam że myślałam że będzie łatwiej.w końcu nie spali ze sobą tylko się
          > spotkali pare razy.boże jakie to życie czasem chujowe. trzymaj się tereska54.
          tak Joasiu i wszyscy zranieni jezeli w związek wedrze sie ktoś trzeci to bardzo
          trudno tego kogoś wyrwać z pamięci z myśli to jest chyba niemożliwe mozna w
          jakiś tam sposób wybaczyć próbować ale o zapomnieniu zapomnij"precz z mego życia
          życie posłucha precz z mego serca i serce posłucha precz z mej pamięci ale ani
          moja ani twoja pamięć nie posłucha".
      • tereska54 Re: moje okropne trzy lata 27.12.06, 20:08
        bardzo,bardzo dzi,ekuję za miłe słowa, tak bardzo ich potrzebowałam, siedzę
        właściwie sama i ciągle rozmyślam, nie mam z kim porozmawiać,dzwoniłam do mamy
        do szpitala ma obustronne zapalenie płuc(83lata tata miał 76) dostaje leki i
        czuje si e trochę lepiej ale doszła biegunka , boje się że tata zabierze szybko
        mamę do siebie jego grób jest jeszcze usłany kwiatami(pogoda)siostra przeszła
        badania będzie miała radioterapie bo chemia juz była.
    • boo-boo Re: moje okropne trzy lata 27.12.06, 19:11
      Bardzo mi przykro, cóż mogę napisać, trzymaj się ciepło i dzielnie i oby
      wszystko minęło jak zły sen i ułożyło się.
      • verte34 Re: moje okropne trzy lata 27.12.06, 21:27
        Teresko, tak strasznie chętnie bym Cię wsparła, z doswiadczenia wiem jak bolą takie sprawy, ale mam świadomość że wsparcie wirtualne to trochę iluzja.
        Boże, jejku, jakie to jest smutne i niesprawiedliwe.
        Jeżeli potrzebujesz się wygadać, i wystarczy Ci życzliwa uwaga obcej osoby, nie krępuj się i pisz na prywatną pocztę. Jestem z Tobą myślami, trzymaj się, pozdrawiam...
        • yvona73pol Re: moje okropne trzy lata 28.12.06, 13:45
          no wlasnie, coz tu rzec, banaly wyjda....
          cieplo mysle o tobie.... moze ci bedzie jakos lzej :))))
          sciskam
          iwona
          • tereska54 Re: moje okropne trzy lata 29.01.07, 22:15
            nowy rok 2007 przyniósł mi następny problem najstarszy syn z tkórym mam problemy
            jat tylko pszedł do szkoły 2 razy siedział w więzieniu od dwóch lat niby się
            ustatkował dał mi śliczną wnuczkę, ale wciąż miał długi w sądzie policjanci mnie
            nachodzą, ale on nie mieszka z nami, groziła mu następna odsiadka albo zapłaci
            3600zł odmówiłam pomocy w końcu a rodzinę ma 28 lat a zresztą przez 3 lata mógł
            uzbierać te cholerne 3600 zł ale niestety w zeszłym tygodniu go złapali i dzwoni
            policjant że mój syn podał mój numer telefonu pod którym ma pieniądze byłam
            postawiona pod ścianą cóż miałam zrobić wyjełam ostatnie oszczędności i
            wpłaciłam jestem matką i dobrze wiedział ze tak zareaguje. Dlaczego ciągle ktoś
            oczekuje odemnie zrozumenia dlaczego nikt łącznie z mężem nie potrafią zrozumieć
            że moja cierpliwość w końcu się skończy. Zapłaciłam bo uzałam copowiem swojej
            ślicznej wnuczce, ze jej ojciec siedzi w więzieniu. Teraz ja mam ogromne
            problemy finansowe, nawet nie mogę normalnie odwiedzać chorej matki bo nie stać
            mnie na częste tankowanie,Zabrał pieniądze przeznaczone na studia
            dlanajmłodszego syna. Dlaczgo tak się dzieje czy zrobiłam słusznie, pomimo ze
            sie zażekałam iż nie zapłacę tego długu bo dosyć już dostał wsparcia
            materialnego ale jako matka postawiona pod murem przez własnego
            nieodpowiedzialnego syna co miałam zrobić jak uważacie, Pozdrawiam.
    • kathi_joe Re: moje okropne trzy lata 30.12.06, 13:09
      Wiesz...Ciezko jest mi postawic sie w Twojej sytuacji...Ale wiem jak bardzo
      musisz cierpiec...Moze to zabrzmi okrutnie i strasznie egoistycznie ale kochana
      pomysl o sobie. Wiesz, to nie jest Twoja wina, ze zycie wokol Ciebie tak sie
      wali. Zobacz, ze im bardziej popadalas w ten smutek tym gorzej ci bylo. Twoj
      maz to zwykly dran! Nic wiecej...Moze wtedy przechodzil kryzys wieku sredniego
      i mu odwalilo. Zmien cos...Zrob cos dobrego dla siebie...Nowa fryzura, nowa
      kiecka...Wiem,ze jest ci ciezko w tym momencie myslec o sobie w ten sposob ale
      Twoja siostra bedzie odbierac Twoje negatywne wibracje a to jej na newno nie
      pomoze. Twoje wnuki sa dla ciebie na pewno bardzo wazna odskocznia wiec warto
      moze wiecej czasu im poswiecic. Nie wiem jak jest teraz miedzy Toba a Twoim
      mezem, ale moze Toim lekarstwem bedzie nowa milosc? Albo chociaz maly romans
      albo flirt...
      MOja mama miala raka piersi, na szczescie tylko dwa razy i powazna operacje
      tarczycy tam tez znalezli guzy rakowe. Jakos jej sie udalo. Twojej siostrze tez
      sie uda, zobaczysz.
      Kochana glowa do gory, wszystko bedzie dobrze, zobaczysz. My tu fajne babki
      jestesmy, mozesz wpadac kiedy chcesz...Ja tu tez sie wyleczylam z mojego
      zlamanego serducha...Trzymaj sie cieplo i pomysl wreszcie o sobie! Nie daj sie,
      nikomu i niczemu! A ja cie sciskam goraco by dodac troche otuchy
      • fanka-kochanka cześć Tereska, 31.12.06, 11:23
        co u Ciebie?już mnie kciuki bolą,ale dalej trzymam :-)))
        • tereska54 Re: cześć Tereska, 31.12.06, 12:35
          jesteście wspaniali cudowni,dziękuję za słowa otuchy takich milutkich słów nie
          słyszałam nigdy ponieważ o problemie wiezą tylko dzieci i moja mama nikt inny
          nie żaliłam się ani do jego mamy ani trzech braci. Co u mnie no cóz mama leży w
          szpitalu z obustronnych zapaleniem płuc, siostra wyszła na przepustkę do 2/01/07r
          30/12 czyli wczoraj byłam na pogrzebie męża kuzynki b,bliskiej była wspaniałą
          cudowną zawsze uśmiechniętą kobietą miała 45 lat zmarła na raka jelita grubego
          nie miałam odwagi żeby ją pożegnać tw trumnie dobrze wiedziałam jak wygląda
          jeszcze widzę ciągle swojego tatusia tuż przed śmiercią a ją chcę zachować w
          pamięci żywą.Zostawiła dwie córki które wiosną br. pochowały ojca a teraz matkę
          okropne.
          (byli po rozwozie, ale mieszkali w jednym wspólnie wybudowanym domku).Zobaczymy
          co przyniesie nowy rok aż sie boję. Teraz Zyczę wszystkim udanego sylwestra, i
          aby ten nowy rok był fajny, cudowny, wspaniały i przyniósł same
          superlatywy.Trzymajcie się odezwę się w styczniu. Jeszcze raz dziękuję za
          wsparcie to naprawdę pomada.Kocham Was.
          • tereska54 Re: cześć Tereska, 31.12.06, 12:39
            przepraszam za błędy ale kiedy kończyłam pisać wszedł mój mąż i koniec z
            spokojnym myśleniem
            • s.dominika Pozdrawiam 29.01.07, 22:23
              Nie wiem co ci powiedzieć. Jak czytałam twoje posty, to łzy mi ciurkiem leciały.
              Takiej dzielnej kobiecie jak tobie należałoby pomnik postawić. Wiesz czasem tak
              jest w życiu, że nieszczęścia chodzą parami (w twoim przypadku to nie są puste
              słowa) i nie można tego wyjaśnić w żaden sposób.
              W mojej rodzinie też były 3 lata, w której zmarło 4 osoby z najbliższej rodziny.
              Ale czas leczy rany (stety i niestety). Musisz trzymać się dzielnie. Zasłużyłaś
              na to żeby mieć jeszcze wspaniałe życie. Wierzę, że tak będzie. Ja wiem że tak
              będzie :-) Ściskam
    • 0yotte Re: moje okropne trzy lata 30.01.07, 09:40
      Teresa, tak smutno czytać, co Cię spotyka :(
      To straszne, jak życie potrafi nas doświadczac...
      Jesteś silna kobieta, mimo wszystko, ja się załamałam, a przydarzyła mi się
      tylko maleńka cząstka tego, co Tobie, zdrada.
      Bądź silna, nie daj sie przeciwniościom. Myśle o Tobie bardzo bardzo ciepło.
      Ściskam mocno!
      :)
      • sunrise2006 Re: moje okropne trzy lata 30.01.07, 11:04
        Ja też się przyłączam do Oyotte . Bardzo współczuję, pisz do nas na bieżąco,
        jak się sprawy mają. To pomaga,
        buziaki, trzymaj sie
      • tereska54 Re: moje okropne trzy lata 30.01.07, 20:15
        0yotte napisała:

        > Teresa, tak smutno czytać, co Cię spotyka :(
        > To straszne, jak życie potrafi nas doświadczac...
        > Jesteś silna kobieta, mimo wszystko, ja się załamałam, a przydarzyła mi się
        > tylko maleńka cząstka tego, co Tobie, zdrada.
        > Bądź silna, nie daj sie przeciwniościom. Myśle o Tobie bardzo bardzo ciepło.
        > Ściskam mocno!
        > :)
        ta maleńka cząstka jak ją nazywasz delikatnie "zdrada" zaważyła na mojej
        tożsamości ale proszę spróbuj sie nie poddać temu uczuciu bo to okropne wręcz
        ohydne, ja ciągle muszę kontrolować swoje zachowanie zeby nie być złośliwą
        milczeć w razie skojarzeń a uwierz pojawiają się praktycznie dzień w dzień,
        staram się być miła no i oczywiście ustępuję.Czasami się zastanawiam dlaczego to
        robię i za jakis czas jest odpowiedź- wczoraj spał u nas wnuczek, przyjechał
        najmłodszy syn pisać pracę, przygotować się do sesji,itd. rodzina, rodzina chyba
        tylko to bo uczuciowo jestem wypłukana jak długo to wytrzymam nie wiem.Trzymaj
        się bądź silna walcz o siebie(ale łatwo się doradza innym a jak trydno samemu)
        >
        >
    • dzikoozka Re: moje okropne trzy lata 30.01.07, 11:07
      Teresko jesteś wspaniała, dajesz sobie radę, masz dzieci i wnuki
      sprobuj zblizyc sie do meża, moze ona załuje tego co sie stało? Moze da Ci
      wsparcie?...
      • dzikoozka Re: moje okropne trzy lata 30.01.07, 11:07
        On załuje, miało być oczywiście
        Moze mu wstyd, dlatego nie porusza tego tematu?
      • tereska54 Re: moje okropne trzy lata 30.01.07, 20:42
        dzikoozka napisała:

        > Teresko jesteś wspaniała, dajesz sobie radę, masz dzieci i wnuki
        > sprobuj zblizyc sie do meża, moze ona załuje tego co sie stało? Moze da Ci
        > wsparcie?...
        celowo się nie oddalam po prostu ustępuję dopóki tak się zachowuję mąż jest
        zadowolony, nie pytam nie zaczepiam, nie jestem złosliwa itd.Mówisz wsparcie
        owszem finansowe daje ale mój plus że nie jestem od niego uzależniona
        finansowo.czy żałuje myslę tak żałuje ale dlaczego nie pozwoli mi tego przejść
        do końca tylko pozwala mi błądzić myślami.Ochroniłam Go nie mówiąć o zdradzie
        jego mamie i braciom, ale niestety jakis tydzień temu przeszłam kolejne
        załamanie totalny dół(kolejny pogrzeb w rodzinie tym razem szwagier mojego ś.p
        ojca więc bliska rodzina), napisałam list do mojej teściowej( która nota bene
        życzyła mi źle i cieszyła się z mojej choroby oraz cierpienia mysląc że
        przyczyną są dzieci) wyjasniając co się naprawdę stało co robił, jak się
        zachowywał jej syn, jakimi kategoriami się kierował,ze ocenił charakter kobiety
        po "okładce" w ogóle w chwili rozpaczy pisałam o zachowaniach jej syna w które
        Ona nigdy by nie uwierzyła zawsze jest dumna z niego twierdząc że jest dobrym,
        uczciwym mężem i ojcem.No niestety kiedy mąż się zorientował co chcę zrobić
        urządził mi awanturę twierdząc iz chcę zemsty,że zmiana świadomości jego mamy
        jest niepotrzebna.Owszem zgadzam się ale szlak mnie trafia gdy zdaję sobie
        sprawę że to ja jestem postrzegana przez teściową jako to zło które 27 lat temu
        zabrało jej syna.W końcu nic nie zrobiłam tylko powiedziałam mężowi że mi go żal
        bo nie potrafi do końca wziąć na siebie odpowiedzialności za zło które on
        wyrządził mojej rodzinie moim dzieciom.Zrozumiałam jak bardzo dba o swoją
        reputację bez względu na odczucia innych.Wiem jedno kochanka jest w stanie
        wykrzesać najgorsze cechy charakteru jakie mąż, ojciec, dziadek skrzętnie
        ukrywa. Jeszcze jedno 26 stycznia obchodziliśmy 27 rocznicę ślubu, pamietałam
        ale nie złożyłam życzeń ponieważ nie bardzo wiedziałam co w tej sytuacji mogę
        życzyć.Mąż owszem kupił bukiet kwiatów i jak co roku złożył mi życzenia
        właściwie niczym mnie nie zaskoczył tak było zawsze w 2003 roku także.Rozpisałam
        się juz kończę przepraszam za marudzenie.Pozdrawiam
    • miss96 Re: moje okropne trzy lata 30.01.07, 20:55
      witaj wsrod nas.
      Wyobrazam sobie twoje sytaucje- ale ja nie czuje.
      Tak jak jest tobie ciezko- nikomu innemu tak nie jest.
      Jedyne co wiem ze bym zrobila, to duze skupienie by znalez wynikajace z tego
      kozysci.
      Moze cos zrobi sie inacze, pomysli o czyms inaczej,powie o czyms inaczej - tylko
      zeby to inaczej bylo ewidentnie lepsze.
      Trzeba znalezc cos , dzieki czemu bedziemy sie jednak usmiechac.
      Jak najczesciej usmiechac, bo w tedy czlowiek naprawde jest szczesliwszy.

      Jak nad czyms sle mysli to trzeba oddychac, naprawde oddech reguluje emocje.
      Gdyby nie oddech moje 2 porody bylyby bolesne, a tak naprawde wspominamy z mezem
      jak spiewalam.
      Jak oddychalam - ulozylo nam sie z mezem, po je
      go 3 miesiecznej zdradzie. Z piekna, mloda dziewczyna.

      Tak wiec zycze ci cierpliwosci i znalezienia radosci.
      • bogna71 Re: moje okropne trzy lata 30.01.07, 21:08
        Tereska, mogę tylko myśleć o Tobie i ściskać kciuki, żeby było lepiej...
        Moje "problemy" przy Twoich to bzdety są.....
        Ale, jak mogę Ci coś powiedzieć, to spróbuj jednak zrobić tak, jak tu już
        Dziewczyny radziły: coś tylko i wyłącznie dla Ciebie - trzeba być egoistą w
        dobrym tego słowa znaczeniu. Być dobrym dla siebie - spraw sobie tylko jakąś
        przyjemność, nie poświęcaj się wciąż tylko dla innych...
        Pozdrawiam bardzo ciepło - niech Ci się wszystko dobrze poukłada!
        • miss96 Re: moje okropne trzy lata 30.01.07, 22:44
          TAK, ZDECYDOWANIE TRZEBA ZROBIC COS DLA SIEBIE.
          Tylko absolutnie trzeba polubic robic cos dla siebie.

          Byl taki czas kiedy to / i zabrzmi to moze zastanawiajaco/, ale jedno z
          przykazan kochaj blizniego jak siebie samego, kompletnie burzylo mi sens
          wszystkich innych, bo skoro jednemu nie jestem w stanie sprostac to z innymi
          nawet sie nie zmierzam.
          Az nadszedl taki moment / zdecydowanie po urodzeniu dzieci/, ze poprostu lubie
          sie, dobrze sie czyje w swojej skorze.I dokladnie tak jak siebie kocham innych.
          Niestety do innych przykazan dalej dojzewam.

          • ola741 Re: moje okropne trzy lata 30.01.07, 23:35
            Kochana Teresko.Dziewczyny mają rację,zacznij myśleć o sobie.Uważam,że jesteś
            dla innych za dobra,a o sobie niestety wcale nie myślisz.Trzymam za Ciebie
            kciuki i gorąco wierzę,że w końcu szczęście uśmiechnie się także do Ciebie.
            Jesteś wspaniałym i dobrym człowiekiem.Pozdrawiam cieplutko:-))))Ola.
            • tereska54 Re: moje okropne trzy lata 28.10.07, 20:52
              Witam serdecznie wszystkich, którzy mnie wspierali, naprawdę serdecznie
              dziękuję, bardzo długo mnie nie było, szłam przed siebie biorąc po uwagę wasze
              kochani zalecenia, byłam u kosmetyczki, fryzjera, owszem dbam o siebie jak mogę,
              ale niestety poprawiłam swój wygląd zewnetrzny owszem ale wewnątrz duszy jest to
              samo. Pisałam o mojej siostrze, ona juz nie zyje popełniła samobójstwo o Boże,
              wyszła z domu 21 lipca, szukaliśmy jej wszędzie, to był koszmar chodziłam po
              łąkach lasach i bałam się, że to ja ją znajdę, w końcu "ktoś" ją znalazł po 60
              dniach,
              nie moge wybaczcie ja za dużo tego wszystkiego
              • azaheca Re: moje okropne trzy lata 28.10.07, 21:11
                Tereska,pamiętam Cię doskonale,zamilkłaś i teraz też,co się dzieje????
                tutaj nie zginiesz,tylko pisz,pisz,pisz.To pomogło i pomaga dalej.Popatrz ile
                dziewczyn się odezwało,Miss dawno już nie pisze,pewnie szczęśliwa,ale inne
                są,piszą,pamiętają Ciebie tak jak ja :-)
                • ciociapolcia Re: moje okropne trzy lata 28.10.07, 21:58
                  Tereska, pisz! Tu są same dobre duszyczki.
                • tereska54 Re: moje okropne trzy lata 28.10.07, 22:37
                  Dziękuję azaheca i to bardzo, chciałabym opisac wszystko co czuję co myślę, ale
                  kiedy zaczynam pisac od serca łzy mnie zaślepiają i musze przestac dodam tylko
                  że pochowalismy siostrę miesiąc temu spoczywa blisko taty, zabiła się połykając
                  80 tabletek, zjadła i wyszła z domu w nocy (mieszkała obok mamusi), ja musiałam
                  pojechać do prokuratora po zezwolenie na odebranie zwłok potem do prosektorium
                  po zezwolenie na wypisanie aktu zgony przeżycie okropne dzwięk chłodziarek
                  miejsce wyobraźnia zaczyna działać i nie mogę właściwie nie powinnam tego pisać,
                  jechałam 30km sama taką podjęłam decyzje być może głupią, ale nie chciałam aby
                  mąż zwracał mi uwagę typu źle zaparkowałaś, jak zrobiłam tak było, nie chciałam
                  pasażera, nie chciałam być w żaden sposób krytykowana uznałam nie teraz, nie
                  chće, nie muszę, zgubię się w obcym mieście to się znajdę ale sama, za dużo
                  goryczy żeby jeszcze znieść uwagi męża dotyczące mnie jako kierowcy, zadanie
                  wykonałam, jechałam, ryczałam, stawałam na poboczu, ale dojechałam.Potem
                  spotkanie z mamusią, uspakajanie jej, tłumaczenie ale jak można wytłumaczyć
                  matce że nie zobaczy nie pożegna się ze swoim dzieckiem tak jak z mężem, prosiła
                  że chce ją zobaczyć ale tak naprawdę ona leżała na łące 60 dni latem, okropne,
                  nie wiemy dlaczego to zrobiła możemy tylko przypuszczać, że nie chciała
                  cierpieć, widziała jak umierał tata w grudniu i chyba to zaważyło na jej
                  decyzji, wiecie co czasami się zastanawiam i dochodze do wniosku - tak teraz ma
                  spokój- lekarz wytłumaczył mi że ona najpierw zasnęła głębokim snem a potem
                  umarła, umarła blisko bo jakieś 20 minut drogi od domu, ale nikt z nas w tym
                  kierunku nie poszedł, tak chciał los, tego się nie da opisać nie życzę takich
                  wrażeń nikomu nawet wrogowi jeżeli takich mam.Wiem, że pisze niespójnie, ale ja
                  nie mam z kim rozmawiać, mąż potrafi się znaleźć tylko w sytuacji kiedy jest
                  akceptowany do końca, zrozumcie, że ja nie mogę dac mu pełnej akceptacji po tak
                  szczeniackim zachowaniu (obrażał w czasie walki o swoją wolność mojego ojca i
                  moją rodzinę mimo iz wiedział, że jest bardzo szanowany w mojej rodzinie jako
                  mąż i ojciec,mój tatuś nigdy się nie dowiedział o zdradzie i chęci rozwodu, nie
                  powiedziałam, do końca swojego życia żył w świadomości iż ma wspaniałego zięcia,
                  bo tak zawsze uważał, a ja nie zmieniłam tej świadomości) te wspomnienia wracają
                  i nic na to nie poradzę.Owszem był na pogrzebie mojego taty i siostry , ale
                  przyznam, że tylko ze względów etycznych, i mojego poglądu zgodziłam się na jego
                  obecnośc podczas tych ceremonii.Gdybym patrzyła na życie jego stylem i
                  traktowanie partnera ja maszynę bez uczuć, nie uczestniczył by w tych rodzinnych
                  przykrych spotkaniach.
                  Zdaję sobie sprawe, że moje wynurzenia nie będa przyjęte dobrze, ale zbyt dużo
                  przykrości mnie spotkało, po waszych słowach zaczęłam wierzyć, że ja nie
                  odpowiadam za wszystko co złe.Pozdrawiam
                  Nie opisuje zdarzeń tak jak miały one miejsce, wyrywam ważniejsze watki z tego
                  półrocza.
                  • ciociapolcia Re: moje okropne trzy lata 28.10.07, 23:05
                    Tereska, dlaczego Twoje słowa miały by nie być przyjęte? Od tego tu
                    jesteśmy! Tu możemy się wygadać, wypłakać, wesprzeć, a także
                    pośmiać. :)
                    Brak mi słów żeby "jakoś" odnieść się do tego co przeżyłaś, bo to
                    niewyobrażalnie koszmarna seria tragicznych zdarzeń. Całym sercem
                    Ci współczuję i mam nadzieję, że Twoje życie jakoś się ułoży, wróci
                    do względnej normalności, bo zdaję sobie sprawę, że tych przeżyć z
                    pamięci nie ma jak wyrzucić... I walcz z myślą, że całe zło to Ty,
                    bo to przecież nie jest prawda! Ja wiem, że w chwilach zwątpienia
                    takie myśli przychodzą do głowy, bo szukamy w sobie winy,
                    zadręczamy się, a przecież nie wszystko od nas zależy. Takie sprawy
                    jak zdrowie bliskich są zupełnie niezależne od naszego bycia złym
                    czy dobrym.
                    Nawet nie wiem czy takie frazesy - bądź dzielna, trzymaj się są na
                    miejscu... ale tak, tak napiszę - bądź dzielna, nie daj się złamać.
                    Ściskam.
                    • azaheca Re: moje okropne trzy lata 29.10.07, 00:15
                      Tereska,a jak mają być przyjęte? Tylko jak przez przyjaciół,wyłącznie
                      dobrze,dopiero wróciłam do domu,czytam,jak rano coś poskładam to i napiszę,OK?
                      całusy! Pamiętasz?.... centrum nigdy cię nie zdradzi...:-)
                  • pulpet17 Re: moje okropne trzy lata 29.10.07, 09:08
                    Tereska, ściskam Cię mocno i przytulam; cieszę się, że się odezwałaś... naprawdę
                    nikt Cię tu nie będzie oceniał a dziewczyny /i chłopaki/ mają tak różne
                    podejście do problemów i życia, że z ich wypowiedzi można wyciągnąć wnioski dla
                    siebie; ciężkie te ostatnie lata miałaś, mam nadzieję, że się poukłada i życzę
                    Ci tego - musisz być silna i twarda, nie dla męża i dzieci, dla siebie,
                    Tereska, dla siebie...
                    pozdrawiam serdecznie :)
                  • boo-boo Re: moje okropne trzy lata 29.10.07, 11:19
                    Wiesz....dopiero teraz przeczytałam Twój wątek i jestem pełna podziwu jak jedna
                    osoba może tyle znieść i nadal trwać mimo tylu "kopniaków" i w dodatku jeszcze
                    trzeźwo myśli.... Piszesz,że zaczęłaś wierzyć,że nie odpowiadasz za wszystko co
                    złe. Widzisz, ja uważam,że czasami człowiek odpowiada za to co złe, a czasami
                    nie i sądzę,że Ty należysz do tych drugich. Nie wiem czemu i z jakiego powodu,
                    ale złe rzeczy przytrafiają się ludziom dobrym i "normalnym".
                    Dzięki Twojemu wątkowi jakoś inaczej się czuję, z dystansem patrzę na te
                    problemy które ja mam, a które są nieporównywalnie mniejsze i jakoś wydaje mi
                    się,że dam radę sobie z nimi poradzić, a w razie większych i gorszych na pewno
                    mi się przypomni Twoja historia i też się nie dam tak łatwo.
                    Tyle przeszłaś i tyle przeżyłaś,że teraz to już tylko do przodu i na pewno dasz
                    radę. Wiem....pewnie Ci się wyda banalne to co piszę, ale nie mam zamiaru
                    rozkładać na czynniki pierwsze tego co napisałaś bo po co-to nic nie zmieni,
                    życie toczy się dalej i nie pozostaje nic innego jak życzyć dalszego wytrwania.
                    Trzymam kciuki za to.
                    • yvona73pol Re: moje okropne trzy lata 29.10.07, 16:00
                      Tereska, jestes niesamowicie dzielna osoba, nawet nie wiem jak bym
                      cos takiego przeszla, to sie w glowie nie miesci....
                      trzymaj sie, i jedna rada, nie oszczedzaj pana meza, co z tego czy
                      jego mamusia sie dowie czy nie, wlasciwie powinna, i to zadna
                      zemsta, po prostu sprawiedliwe postawienie sprawy....
                      nawet jestem pewna ze wie, tylko udaje ze to nieprawda... nie jej
                      synus...
                      synusiowi jeszcze karma odplaci, wiem co mowie, widzialam to nie raz
                      w rodzinie tez dosc bliskiej...
                      no, ale, najwazniejsze, to ty, zajmij sie soba, nie wiem, czy
                      interesujesz sie takimi sprawami, ale jest taki czlowiek, Hellinger
                      sie nazywa, to ma zwiazek z ukladami rodzinnymi, moze i
                      kontrowersyjne, ale... zapodaje na wszelki wypadek, jakbys chciala...

                      caluje i sciskam,
                      Iwona
                      • joanna784 Re: moje okropne trzy lata 29.10.07, 16:06
                        tereniu.aż chce się ciebie uściskać,bo serducho pęka jak wiele
                        przejśc musiałaś. i duma rozpiera że się nadal nie poddajesz i
                        trzymasz dzielnie mimo przeciwności losu. pisz, bo to pomaga.i nie
                        bój się odrzucenia czy krytyki.to cie tu nie spotka.
                        ściku ścisku :)
                        • tereska54 Re: moje okropne trzy lata 29.10.07, 22:27
                          Serdecznie dziękuję, bardzo dziękuję za wsparcie i zrozumienie, nawet nie wiecie
                          jak mi tego trzeba, Wasze słowa są jak promyk słoneczka naprawdę, piszę płaczę i
                          śmieję się tak mi dobrze, nareszcie mogę chociaż trochę się wykrzyczeć, wyżalić
                          w domu nie mam komu dzieci dorosłe, zresztą to chłopaki jest ich trójka to
                          prawda, ale najmłodszy syn student obecnie jako jedyny próbuje zastąpić mi
                          córkę, przytula się wypytuje co porabiam itd. może dlatego, że on był
                          najbardziej związany z ojcem mieli świetny kontakt, ale po szoku jaki przeżył po
                          zdradzie, już nigdy nawet nie próbował do tego wrócić, żal siedzi w nim do
                          dzisiaj, natomiast zbliżył się do mnie otoczył mnie niebywała troską, co nie
                          znaczy, ze nie różnimy się poglądami, ale jest ok.Dobra dosyć juz nagadałam
                          Pozdrawiam serdecznie wszystkich.
                          • agi40 Re: moje okropne trzy lata 30.10.07, 20:48
                            No to jest jednak pozytywny aspekt w twoim zyciu - odkrylas, ze Twoj syn potrafi
                            byc troskliwym opiekunem i Twoim przyjacielem!
                            Ja gleboko wierze w powroty dobra do osoby, ktora je kiedys sprawila.
                            Przeczytalam, ze dbasz o siebie zewnetrznie, dobrze by bylo tez zadbac
                            wewnetrznie, sprobowac odnalezc rownowage, radosc zycia...to oczywiscie w Twojej
                            sytuacji brzmi moze banalnie, ale pomysl, jak chcesz przezyc reszte zycia...w
                            cierpieniu, rozpamietujac doznane krzywdy, czy sensownie, cieszac sie samym
                            zyciem...
                            Moze warto spotkac sie z madrym, zyczliwym psychologiem, poczytac wartosciowe
                            ksiazki...Mi bardzo pomoglo (10 lat temu bylam zdruzgotana i wydawalo mi sie, ze
                            nic dobrego mnie juz nie spotka) np. ksiazka Iwony Majewskiej -Opielki "Droga do
                            siebie". Bardzo polecam w ogole te autorke.

                            Zycze Ci wszystkiego najlepszego, trzymaj sie i napisz czasami, co u Ciebie
                            slychac:o)
                            • tereska54 Re: moje okropne trzy lata 31.10.07, 20:46
                              dziękuję za radę, przeczytam na pewno, czytam dużo książek owszem przyznaję nie
                              zawsze mogę się skupić, ale staram się wejść w świat bohaterów książek i potem
                              długo rozmyślam i oceniam ich decyzję, jakie to łatwe prawda, gorzej z własnymi
                              problemami
                              no cóż, tak to fakt życie się toczy własnymi torami i nie zawsze mamy na nie
                              wpływ acz czasami moglibyśmy, pozdrawiam serdecznie
                              • tereska54 Re: moje okropne trzy lata 21.02.08, 21:30
                                znowu jestem, tak to ja, nie mam dobrych wiadomości, mam złe, złe dla mnie,
                                umarła moja mama, osoba która bardzo dobrze mnie rozumiała, wspierała, radziła,
                                podtrzymywała w dobrym nastroju, dawała światełko nadziei na lepsze jutro,
                                odeszła i koniec, jestem sierotą nie mam rodziców, siostry, dlaczego, kiedy
                                zaczynam dochodzić do siebie, dbac o siebie dostaje od życia następnego kopa, i
                                znowu sie zaczyna walka ze wspomnieniami, wszystko wraca, już nie moje ostatnie
                                trzy lata a 5 lat, w dniu śmmierci mamy dowiedziałam się iż moja jedyna siostra
                                która jest ze mną będzie miała wycinany guzek piersi i radioterapię
                                boję się o nią, po doświadczeniach wiem ze może to się skończyć następnym
                                nieszczęściem zresztą ja tez mam maleńkiego guzka, co dalej zobaczymy, piszę, bo
                                piszę, ale jestem pusta na dzień dzisiejszy nic mi sie nie chce, zero rozmyślań
                                o dniu jutrzejszym,, wszystko jest dla mnie obojętne, przez całe moje życie
                                starałam się być lojalna, wierna, oddana rodzinie (oczywiście jak umiałam) nogdy
                                nie wyobrażałam sobie pogrzebu najbliższych, a okazało się, że w okresie 14
                                miesięcy pochowałam ojca, siostrę i mamę, do tego nakłada się świadomość zdrady
                                i leżę, gubię się w tym wszystkim, żadne racjonalne myślenie, nie mam siły
                                • azaheca Re: moje okropne trzy lata 22.02.08, 23:35
                                  Cześć Teresko,dawno Cię nie było,doskonale pamiętam Twoje problemy i nie wiem
                                  jak pocieszyć.Nie jestem psychologiem,teologiem,etykiem i nie wiadomo kim
                                  jeszcze....Co ja bym zrobiła? nie wiem...ale trzeba wypełniać pustkę,kurczę tak
                                  trudno radzić jak i czym.Może dziewczyny coś podpowiedzą,w końcu różne traumy tu
                                  przerabiałyśmy.U mnie wiele lat temu pomogła obecność psa,trzeba było
                                  dbać,karmić,wychodzić na spacery,ale też przytulać się.Pomyśl o tym ostatnim
                                  ciepło,może odwiedź schronisko dla zwierząt,na początku bez zobowiązań?
                                  • yvona73pol Re: moje okropne trzy lata 23.02.08, 02:13
                                    ale ja czegos nie rozumiem, piszesz, ze:

                                    trzy lata a 5 lat, w dniu śmmierci mamy dowiedziałam się iż moja
                                    jedyna siostra
                                    która jest ze mną będzie miała wycinany guzek piersi i radioterapię
                                    boję się o nią,

                                    a duuuzo wczesniej ta siostra (skoro jedyna) wyszla i popelnila
                                    samobojstwo, mama bedaca w szpitalu chciala ja zobaczyc ale jej
                                    odradziliscie, wiec jak to mozliwe, ze teraz siostra zyje?
                                    nie pasuje mi to wcale a wcale....
                                    • yvona73pol Re: moje okropne trzy lata 23.02.08, 02:17
                                      jezeli pomieszaly ci sie fakty ze zgryzoty (choc nie wiem jak mozna
                                      to zrobic) to przepraszam i wspolczuje, ale jezeli zabawiasz sie
                                      kosztem wrazliwych forumowiczek i smiejesz sie w kulak, to bardzo
                                      nieladnie, oglednie piszac
                                      wybacz ten ton, ale widzialam pare podobnych historii na forum,
                                      gdzie pewne osoby zachowaly sie ponizej poziomu
                                      • azaheca Re: moje okropne trzy lata 23.02.08, 03:35
                                        Yvonka,też miałam takie refleksje...może krzywdzące? ale jednak...
                                      • tereska54 Re: moje okropne trzy lata 23.02.08, 22:44
                                        yvona73po przeczytałam swoje wypociny, ale gdzie napisałam że" moja jedyna
                                        siostra" nie do śmiechu mi, los nie obszedł sie ze mna pobłażliwie, przykro mi
                                        ze bierzesz mnie za infantylną idiotkę, ale cóż
                                        chcesz sie przekonać czy pisze prawdę, nie ma sprawy, sa zdjęcia z tych
                                        uroczystości podaj emeil to prześlę, ale powiesz że nic trudnego wszystko można
                                        zrobić, przykro że tak niewiarygodnie odebrałaś moje wyżalanie się, moge się
                                        obronić jezeli tylko chcesz, przepraszam ale jest mi przykro to wszystko
                                    • tereska54 Re: moje okropne trzy lata 23.02.08, 22:13
                                      odpowiadam, moja mama urodziła trzy dziewczyny, średnia siostra odebrała sobie
                                      życie, po smierci taty, śr, śiostry, teraz mamy zostałam ja i najstarsza
                                      siostra, która dzisiaj czytała mi przez telefon wyniki z biopsji i na 95%
                                      stwierdzono nowotwór piersi- nie wymyślam to niestety prawda, ja tez mam zmiany,
                                      na razie jest to zwapnienie w lipcu mam wizytę u onkologa, być może chaotycznie
                                      pisałam, wiem iż czasami wydaje sie to niemożliwe, ale niestety to jest
                                      rzeczywistość, dlaczego 5 lat ponieważ moje smutki rozpoczęły się w 2003 roku,
                                      proszę nie dołuj mnie niedowierzaniem, taka jest rzeczywistość i nic na to nie
                                      poradzę, teraz czekam na kontakt w jedyną siostrą bo w poniedziałek ustali datę
                                      wycięcia guza piersi, moglismy liczyć się z takim skutkiem ponieważ rodzeństwo
                                      taty oraz on sam zmarli na raka, mamę zabiła astma, to wszystko
                                      • tereska54 Re: moje okropne trzy lata 23.02.08, 22:25
                                        Boże dlaczego doczytałam dalej wątpliwości, tak wiem wydaje sie to niemożliwe,
                                        od pogrzebu mamy (7 dni) nie byłam w rodzinnej miejscowości, strach mnie
                                        ogarnia, tak jestem tchórzem ale nie kłamcą, przykro mi że tak odebrałyście moje
                                        wynurzenia, będe milczała, ale dla potwierdzenia moge wysłac akty zgonu (siostry
                                        nie bo PZU nie wypłaca odszkodowania za siostrę) alez to przykre że bierzecie
                                        mnie za bajkopisarkę, dlatego nikomu nie opowiadam o moich doswiadczeniach bo
                                        spotyka mnie ciągle to samo - brak wiary- sama sie zastanawiam dlaczego??
                                        • yvona73pol Re: moje okropne trzy lata 24.02.08, 01:56
                                          tereska, sama napisalas "jecyna siostra", nie wyjasniajac, ze jedyna
                                          oznacza dla ciebie "jedyna jaka mi sie ostala", bo tak mam to
                                          rozumiec?
                                          nie wyglupiaj sie z mailami, ja po prostu mialam pare historii w
                                          sieci, nie osobiscie, ale jestem troche cieta na takich zabawiaczy
                                          sie....
                                          nie dotyczy to ciebie, jesli piszesz, jak jest, a sama ty wiesz to
                                          najlepiej;
                                          a swoja droga, co to za historia ze tyle nowotworow, czy wy
                                          mieszkaliscie w jakims miejscu, no nie wiem, kolo transformatorow,
                                          przy starej kopalni czegos, wytworni termometrow czy innego
                                          dziadostwa, a moze cos w pozywieniu??? musi byc jakies
                                          wytlumaczenie, nawet osoby z historia medyczna dot. nowotworow nie
                                          maja az takiej zapadalnosci....
                                          mam nadzieje, ze jednak ty masz cos nieszkodliwego,
                                          3mam kciuki,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka