Dodaj do ulubionych

dwie mamy Jasia

08.01.07, 18:05
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,3831826.html
Obserwuj wątek
    • fnoll Re: dwie mamy Jasia 09.01.07, 10:58
      nie raz patrząc na konfliktowe układy damsko-męskie i na to, jak świetnie
      dogadują się mężowie z mężami i żony z żonami snuliśmy ze znajomymi parami
      refleksje, że w sumie bardziej bezproblemowo by się mieszkało i dzieci chowało w
      jednopłciowych parach - no ale co zrobić, wszyscyśmy hetero... ;)
    • hiperrealizm Re: dwie mamy Jasia 09.01.07, 21:56
      sam akt poczecia wyglądał hmmm niesmacznie...
      Trudno to oceniać. Ludzie szukaja szczęścia nawet w tak hmmm kuriozalny sposób.
      Szkoda tylko tego Jasia...
      • gumpel Re: dwie mamy Jasia 10.01.07, 17:06
        hiperrealizm napisał:
        > Szkoda tylko tego Jasia...

        Oj, nie tylko jego. Wszyscy tam są nieszczęśliwi. Te kobiety też, no i ich
        rodzice, na pewno i "dawca", a zapewne i dzieciom (całej trójce) nie będzie
        łatwo. Stasznie wszystko sobie w życiu te panie pokręciły. Odniosłem wrażenie,
        że próbują sobie wszystko ułożyć, jakby wmówić sobie, że jest normalnie,
        zachowywać się tak, jakby było normalnie, ale im się to nie udaje. Cała
        sytuacja strasznie im ciąży. Szukają szczęścia, ale się ranią. Tak odbieram ten
        pomysł ze wspólnym dzieckiem. Pewnie miało scementować związek, a jednocześnie
        to miał być takie spalenie mostów (że dziecko wspólne to muszą je razem
        wychowywać), no i miało udowodnić, że sa prawdziwą rodziną ... a tu co krok
        dodatkowy ból i niepewność. To samo ów Wojtek. Pewno chciał pokazać samemu
        sobie jaki jest nowoczesny. Że w ten sposób pomaga stworzyc ów lepszy świat bez
        uprzedzeń ... a tu nagle instynkt wyrywa się z pod kontroli, fajnie byłoby być
        ojcem.

        Generalnie bardzo smutny artykuł. Jeden z najsmutniejszych jakie ostatnio
        czytałem ...

        G.
        • maria421 Re: dwie mamy Jasia 11.01.07, 11:19
          gumpel napisał:

          > Oj, nie tylko jego. Wszyscy tam są nieszczęśliwi. Te kobiety też, no i ich
          > rodzice, na pewno i "dawca", a zapewne i dzieciom (całej trójce) nie będzie
          > łatwo. Stasznie wszystko sobie w życiu te panie pokręciły. Odniosłem
          wrażenie,
          > że próbują sobie wszystko ułożyć, jakby wmówić sobie, że jest normalnie,
          > zachowywać się tak, jakby było normalnie, ale im się to nie udaje. Cała
          > sytuacja strasznie im ciąży. Szukają szczęścia, ale się ranią. Tak odbieram
          ten
          >
          > pomysł ze wspólnym dzieckiem. Pewnie miało scementować związek, a
          jednocześnie
          > to miał być takie spalenie mostów (że dziecko wspólne to muszą je razem
          > wychowywać), no i miało udowodnić, że sa prawdziwą rodziną ... a tu co krok
          > dodatkowy ból i niepewność. To samo ów Wojtek. Pewno chciał pokazać samemu
          > sobie jaki jest nowoczesny. Że w ten sposób pomaga stworzyc ów lepszy świat
          bez
          >
          > uprzedzeń ... a tu nagle instynkt wyrywa się z pod kontroli, fajnie byłoby
          być
          > ojcem.
          >
          > Generalnie bardzo smutny artykuł. Jeden z najsmutniejszych jakie ostatnio
          > czytałem ...
          >

          Bardzo madre slowa, Gumplu.

          Dla mnie ten artykul jest kolejnym przykladem na to, ze naginanie podstawowych
          praw natury dla wlasnych, egoistycznych celow nie moze dawac szczescia.
    • kochanica-francuza Nie żebym była biolożką ... 17.01.07, 23:38
      ale twierdzenie "X nie jest ojcem, bo NIE ON DOKONAł AKTU WłASNORęCZNEGO
      ZAPłODNIENIA MARII" jest co najmniej absurdalne.

      Ojcem biologicznym jest dawca spermy, która łącząc się z jajeczkiem wnosi
      ładunek 50% genów przyszłego dziecka.
      • maria421 Re: Nie żebym była biolożką ... 18.01.07, 09:29
        kochanica-francuza napisała:

        > ale twierdzenie "X nie jest ojcem, bo NIE ON DOKONAł AKTU WłASNORęCZNEGO
        > ZAPłODNIENIA MARII" jest co najmniej absurdalne.
        >
        > Ojcem biologicznym jest dawca spermy, która łącząc się z jajeczkiem wnosi
        > ładunek 50% genów przyszłego dziecka.

        LOGO! Jak mawiaja Niemcy.
        Ale po takiej historii nie mozna sie zadnej logiki spodziewac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka