boo-boo
17.01.07, 08:50
Zrobiłam wczoraj mojemu BOO do pracy kanapkę bo dzień wcześniej dałam mu
swoją bułkę i był zadowolony bo na stołówce nic go nie zainteresowało. No to
pomyślałam, a zrobię jedną więcej na wszelki wypadek dla niego jakby historia
się powtórzyła. No i idziemy na lunch, a on marudzi, że pewnie znowu nie ma
nic specjalnie dobrego do jedzenia, a on jest głodny. No to mu mówię, że jak
chce to mu dam kanapkę, na co on, że jeśli mam to bardzo chętnie. Kanapka
była z masełkiem, polędwicą i serkiem topionym-wszystko w jednym, no i
oczywiście nie ten ich jebany chleb tostowy kompletnie niezjadliwy-tylko nasz
polski kołodziej (ciemny z ziarnami słonecznika i lnu). Siedzimy całą ekipą
przy stole, wszyscy oczywiście wpatrzeni w niego i tą kanapkę (dziwny dla
nich widok on i kanapka), a on co? Jak zobaczył,że chleb jest obsypany
dookoła ziarnami to jak dziecko, zaczął całą skórkę odrywać i jeb do kosza-
sam środek mu został. Pytam się potem co nie tak było z tą kanapką-żeby
wiedzieć na przyszłość-a on że przecież nic bo ją zjadł i dobra była, na co
ja się pytam to co do kosza lądowało, a on że ma taki nawyk,że nie jada
skórek od chleba i że nawet jakby był u królowej na obiedzie to frytki rękami
by jadł bo to też taki nawyk. No kurwa dziwne jest bo z tymi skórkami to
wcześniej czegoś takiego nie zauważyłam. Powiedziałam mu,że jest kłamczuch i
tyle i że jak coś było nie tak to niech mi powie bo przecież płakać nie
będę,że jak nie lubi chleba ziarnistego to na drugi raz mu zrobię kanapki z
innego chleba, w końcu ja mogłam po którymś zrobieniu mi sałatki powiedzieć
że krewetek nie znoszę i od tej pory mi ich tam nie pakuje.
Bosze.... jak on wyglądał z tym odrywaniem skóry, myślałam, że spadnę ze
śmiechu z krzesła, chociaż wszyscy i tak wiedzieli, że ta kanapka to ode mnie.