sunrise2006
09.03.07, 11:57
no i proszę, jedna poważna rozmowa i wsio dla mnie prsynęło jak banka
mydlana. No więc się wyprowadzam za kilka dni. (ndal niestety jestem
unieruchomiona, ale liczę na to, że dzieki pomocy innych nie umrę z głodu).
Usłyszałam wczoraj, że przez to że siedzę cały czas z domu, to on nie ma
chwili dla siebie, aby posiedzieć samemu i pomyśleć, bo ciągle ja jestem. No
masz i kur..,. los!!! czy to moja wina, że tu kurwa muszę gnić>?>???????????
poza tym dowiedziałam się, że po 3 miesiącach to nie jest czas na
zamieszkanie razem. Bo on nie jest pewny, czy razem będziemy, więc to
niedobry krok. Po roku to można o tym myśleć. Poza tym też ułyszałam, że on
się nie angażuje w ten związek w pełni, bo po nieudanych związkach nie chce
cierpieć, a poza tym chce - jeśli coć nie wyjdzie - szybko i bezbolśnie
zwiać!!!!!!!!!!!! Usłyszałam, że ja go ograniczam, bo nie podobają mi się
jego pomysły wyjazdów samemu z kolegami na Kanary itp.
Kur... czuję się źćle, brzydka, za mało taka za mało taka za mało taka, żeby
się we mnie zakochać i po prostu chcieć ze mną
przebywać!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa pomocy
to po co ja to wszystko kur... znosiłam??????? A jeszczez on bogaty
przystojny, to pewnie myśli, że może mieć kazdą i to lepszę niż ja zapwne.
Mam dość. Jeszcze 4 dni do przeprowadzki, a może wcześniej zwiać????