nie przyjechal

13.03.07, 19:31
Nie przyjechal, poinformowal mnie o tym na pol godziny przed umowiona
wizyta, "bo robota w domu mu sie przeciagnela"
Dziecko placze, ja wariuje, a ten dopisal zebym powiedziala dziecku ze ojciec
o niej paamieta i ze sie ze mna skontaktuje i powie kiede moze przyjechac, bo
sprawe rozwodu ustalic trzeba!!!!
Kuraw palam zloscia, jestem wkurwiona na calego huuuuuuuuuuuj
    • ilonekp Re: nie przyjechal 13.03.07, 19:36
      co za gnojek!!!! ://// nienawidzę takiego zachowania! szkoda słów! :/
    • myszonka1 Re: nie przyjechal 13.03.07, 19:39
      masz świadków na to,że umawiał się a nie przyjechał? pomyśl kto o tym wiedział?
      szkoda dziecka......ale to argument do wykorzystania przez Ciebie
    • sirionna Re: nie przyjechal 13.03.07, 20:11
      co za chuj! szmatlawiec jakis!
      ale to calkiem do przewidzenia bylo. on zrobi wszystko, zeby cie zdenerwowac,
      upokorzyc, upodlic. zapomina tylko, ze dziecko jeszcze jest. kto tu chce wojny?
      ciekawe skad panowie wiedza jak to robic? poradniki wydaja jakies? chyba bardzo
      popularne sa.
      musisz mu powiedziec, ze rozwod to sie w sadzie 'ustala'. i nie daj sie wciagnac
      w glupie gadki.

      nie wkurwiaj sie! dzieckiem sie zajmij, bo jej to dopiero ciezko teraz jest,
      przez chuja.
      • rzaba10 Re: nie przyjechal 13.03.07, 20:52
        Zrob sobie z mala pidzamowa imprezke,lody,bajka w lozku..
        Daj sobie na wsteczny.To naprawde tymczasowe,paskudne,ale tymczasowe:))
        • sirionna Re: nie przyjechal 13.03.07, 21:07
          oj, cos mi tu smierdzi, ze to nie musi byc tymczasowe skoro to taka menda jest.
          pozostaje uzbroic sie w cierpliwosc, czekac na ciosy i zbierac 'kwity' na odwet.
          ja juz 10 lat po rozwodzie, ex ma nowa rodzine, a tylko szuka gdzie mi podesrac.
          a przy okazji dziecku. ostatni pomysl? syn nie chcial sie z nim spotykac, bo
          mial dosyc 'tatusia', to poszedl na skarge ... do szkoly! hle, hle
          • wredna_zmija Re: nie przyjechal 13.03.07, 21:24
            beznadziejny jest!
            • rzaba10 Re: nie przyjechal 13.03.07, 21:28
              Dlatego wlasnie nie daje mu szans
              • verte34 Re: nie przyjechal 13.03.07, 21:48
                Brzmi znajomo. Obym się myliła, ale to może być dopiero początek atrakcji.
                A może by tak kontaktować się z tym panem wyłącznie przez adwokata? Będzie
                potem co pokazać w sądzie :(
                Biedna Jula :( Ale i to minie. Pozdrawiam...
                • yvona73pol Re: nie przyjechal 13.03.07, 23:47
                  dziewuchy niestety maja racje... a nawet jak nie masz zadnych swiadkow, ze mial
                  przyjechac (zaznaczam, ze sms-y sa dopuszczalne jako dowod w sprawie) to sobie
                  notuj kaze jego nieprzyjscie, kazdy placz dziecka, kazda zlamana "obietnice"
                  rodzicielska, bez litosci; na zimno - na poczatku niemozliwe, ale... da sie,
                  pozniej; zajmij sie mala, nie czaruj i nie usprawiedliwiaj tatusia, bo ci jej
                  szkoda, ale tez nie wylewaj pomyj, rzeczowo i logicznie ;)))))
                  • juliana03 Re: nie przyjechal 14.03.07, 07:57
                    Kurwa, bylam w szoku dziecko go przez cale popludnie wygladalo, jeszcze nie
                    ochlonelam. Napisal mi sms ze nie przyjedzie na pol godz. przed ustalona
                    wizyta. Zachowalam tego sms. Wiecie jaki powod podal "nie wyrabiam sie z robota
                    w Moim domu" to byl kurwa powod!!!!!!!! "Skontaktuje sie z toba ustalimy sprawe
                    rozwodu (czyt. naklonie cie na rozwod bez orzekania o winie),a przy okazji
                    odwiedze corke. Powiedz J... Ze ojciec o niej pamieta" Jak to do mnie doszlo to
                    tak sie w..., ale nic hujowi nie odpisalam. Zaluje ze zna moj nr tel. Mieszka
                    10 km od dziecka i nie mial czasu o 18.00 przyjechac bo SWOJ dom remontuje!!!

                    Ze tez musialam okazac sie taka glupia cipa i powiedziec dziecu, tylko jej zalu
                    narobilam. Nie wiedzialam co mam wymyslec zeby ja pocieszyc (krzyczala ze chce
                    do taty, plakala) wiec wymyslilam ze tacie popsul sie samochod i nie moze
                    przyjechac, duzo przytulalam i sciskalam. Rano dziecko sie budzi i od razu o
                    tate pyta. Kurwa ale jazda. Nie wiem kurwa no taka zla jestem ze naprawde!!!
                    Nie dosc ze robie mu laske godzac sie na spotkanie to jeszcze musze sie hujowi
                    dopasowac!!! Czy jest na to jakas rada? Nie w Polsce!!!
                    • malgoska13 Re: nie przyjechal 14.03.07, 22:16
                      co to znaczy uzgodnicie date rozwodu? Składa sie pozew a dalej to sad wzywa na
                      rozprawy i poucza co robić dalej.
                      Dziecko zajmij czymś żeby nie myślało, nie wspominaj o ojcu, dużo koleżanek i
                      swojego czasu.
Pełna wersja