diabollo
11.04.07, 19:20
...kolejna interesująca lektura tekstu pana Jerzego Urbana.
A jak Wy myślicie, czcigodni, nowa książka Grossa znowu zrobi tyle zamieszania?
Kłaniam się nisko.
*****************************************
Niech żyją martwi Żydzi
Grill wynieśli, apetyt na pieczonego Żyda został.
Jeszcze w tym roku rozpocznie się agonia polityki historycznej Kaczyńskich.
Jest to doktryna mówiąca o tym, że celem polityki mocarstw i krajów z nami
sąsiadujących powinno być
robienie dobrze Polsce. Należy się jej podziw i dużo euro z Unii Europejskiej.
Zamieszkuje bowiem Rzeczpospolitą naród szlachetnych a niewinnych męczenników
dręczonych poprzednio przez cały świat ze Związkiem Radzieckim i panią
Steinbach na czele. Pomimo swej dzielności Polacy zawsze przegrywali, ale w
dobrej sprawie, z wyjątkiem Okrągłego Stołu, przy którym nastąpiła tragiczna
dla dziejów ojczyzny wygrana w złej sprawie.
Polityka historyczna braci Kaczyńskich walić się zacznie pod ciężarem sporu o
książkę Jana Tomasza Grossa pt. „Strach”, której polski przekład ma się
wkrótce ukazać. Traktuje ona o zabijaniu w Polsce Żydów w latach bezpośrednio
powojennych. Dyskusja doprowadzi do ośmieszenia polityki historycznej, co
nastąpi w ślad za ośmieszeniem raportu o WSI, a następnie lustracji. Książki
nie znam, ale to bez znaczenia, bo już dziś dyskusję o niej można przewidzieć
z całkowitą dokładnością.
Media Rydzyka, Liga Polskich Rodzin i postendeckie skrzydło PiS ogłoszą, że
Gross kłamie. Polacy nie zabijali Żydów; przeciwnie – to żydokomuna mordowała
najlepszych Polaków walczących o niepodległość, patrioci zaś bronili się tylko
strzelając do oprawców. Czasem i w niewinnego mogli więc trafić. Łgarstwem
jest, że po wojnie z polskich rąk zginęło 1300–1500 Żydów, ale niechby nawet.
W Polsce mieszkało wtedy 300 000 Żydów po części ocalonych przez Polaków, po
części przybyłych z ZSRR i z zagra-bionych nam Kresów. Gdy odjąć 1500
od 300 000, wskazuje to, że tylko pół jednego procentu ogółu Żydów zostało po
wojnie zabite. Dlaczego nie podkreśla się tego, że 99,5 proc. Żydów Polacy nie
zabili, choć mogli przecież, a robi się krzyk o marne 0,5 proc., kiedy dopiero
co Niemcy wymordowali 90 proc.?
Na to filosemici w swojej „Gazecie” koszernej odpowiedzą, że zabicie 1500
Żydów, Żydówek i Żydziątek tak wystraszyło pozostałe 298 500, iż 200 000
opuściło Polskę. I że nie tyle znacząca jest liczba powojennych żydowskich
trupów, ile sam fakt pogrobowego sukcesu hitlerowskiego rasizmu. Pogromy
dowodzą tego, że znaczna część Polaków przyjęła pogląd nazistów, iż Żydzi to
zwierzyna łowna, uznając, że koniec wojny nie jest początkiem okresu ochronnego.
Moherowe głowy i inne czynniki narodowe udowodnią w odpowiedzi, że to nie
hitleryzm poprzedzony przedwojennym rzekomym antysemityzmem zatruł katolickie
dusze części Polaków. Komuniści, a szczególnie żydokomuniści, sami prowokowali
i organizowali pogromy oraz nadawali im rozgłos, aby zohydzić Polskę na
świecie. Ukazać, że krwawa żydokomunistyczna dyktatura stanowi konieczność na
tych ziemiach.
W tym rozumieniu Żydzi sami się wymordowali. Przy tym nawet ci mojżeszowcy,
którzy nie służyli w UB i PPR, winni są wywoływania do siebie niechęci.
Zamiast objawiać wdzięczność narodowi, który ich bohatersko ratował, okazali
po wojnie butę, hucpę, wciąż czegoś żądali i w sposób niedelikatny
wywłaszczali Polaków ze swojego dawnego mienia. Opuścili oni zaś nasz kraj
dlatego, że nic ich z Polską i Polakami nie wiązało. Pospieszyli osiedlać się
w krajach bogatszych. Zresztą transporty do Palestyny organizowała właśnie
komuna i organizacje żydowskie.
Na te twarde jak pałka argumenty koszerni odpowiedzą, że funkcjonariusze
pochodzenia żydowskiego byli znikomym procentem aparatu represji. Uciekały z
Polski tysiące apolitycznej biedoty, oprawcy zaś zostali. Żydokomuniści w
ogóle nie uważali się za Żydów, lecz za Polaków internacjonalistów. Każdy
człowiek ma zaś prawo samookreślać się – jest czy nie jest Żydem. Jeśli
wyręcza go w tym państwo lub otoczenie, to mamy do czynienia z rasizmem.
Ludzie żydowskiego pochodzenia razili polakokatolików samą swą obecnością w
korpusie oficerskim, rządzie, administracji, w UB itd. wcale nie dlatego, że
naród nienawidził tych instytucji, lecz dlatego, że w przedwojennej Polsce
uchodzącej za wzór w zasadzie nie było Żydów
w takich strukturach. Państwo dyskryminowało część obywateli, gdyż posądzało
swych obywateli Żydów, Ukraińców, Niemców o nielojalność.
Druga strona poda dowody, że nielojalność nie była zmyślona, na co koszerni
przytoczą równie liczne dowody lojalności Żydów twierdząc, że objawy
nielojalności stanowiły skutek, a nie przyczynę dyskryminacji. Na przykład
endecy krzyczeli, że adwokatura jest strasznie zażydzona zapominając o tym, iż
powodem tego zagęszczenia była niedostępność dla Żydów innych zawodów prawniczych.
Tak to potoczy się kłótnia o Grossa, ale obie zwaśnione strony klepać będą
przy tym mantrę wyjętą z amerykańskiego filmu. Otóż filmy te wskazują, że
naród amerykański ma słowny tik. Mąż do żony, żona do męża lub kochanka,
ojciec do córki, syn do matki itd. – wszyscy mechanicznie i odruchowo kłamią
mówiąc bez przerwy: kocham cię. Podobnie ogół dyskutantów będzie deklarować
miłość do Żydów, antysemici najgorliwiej. Gdzież bowiem więksi miłośnicy
zwierząt niż myśliwi?
Skutki sporu, który się rozleje, przewiduję znakomite. Światowe media nadadzą
mu rozgłos wspierając punkt widzenia J.T. Grossa. I dzięki temu irytująca
otoczenie Polski roszczeniowa polityka historyczna braci Kaczyńskich straci
swój fundament, a w ślad za tym impet z oczywistym pożytkiem dla kraju.
Rodzina panująca – podobnie jak Kościół panujący – stanie w rozkroku:
antysemityzm to nie ich melodia, jednakże nacjonaliści to ich główna
klientela. Co już popękało, to się im dalej pruć
będzie.
Należę do generacji, która pamięta lata powojenne. Nie wyolbrzymiałbym
znaczenia akurat pogromów. Moi rodzice żyli w czasie wojny na tzw. aryjskich
papierach w takim strachu, że starczyło go im potem na 50 jeszcze lat XX
wieku. Hitler na zawsze odebrał im pewność siebie. Po okupacji lękali się
wszystkiego i byle czego.
Ocenianie powojennych wyobrażeń dzisiejszą miarą, wedle teraźniejszych
kryteriów nie sprzyja rozumieniu przeszłości. Kiedy ludność miejscowości,
gdzie przeczekaliśmy okupację, dowiedziała się po wojnie, że jesteśmy wedle
okupacyjnych kryteriów Żydami, zareagowała roszczeniowo. Pisała do rodziców,
że kiedy żyliśmy razem, nieraz w rozmowach wyrażano podejrzenie, iż Urbanowie
mogą nie być aryjczykami. Ponieważ nikt nie poszedł z tym na gestapo, znaczy
to, że oni nas ukrywali.
Po zabiciu Żydów w miasteczku zostało jeszcze 2000 ludności i tyleż po wojnie
sądziło, że należy im się izraelski tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata
za uratowanie Żydów przed swoim własnym donosem. Jak widać, ówczesne
wyobrażenia etyczne wielce się różnią od dzisiejszych poglądów na
przyzwoitość. Teraz zarówno nacjonaliści, jak i fani Grossa są zdania, iż
Polacy powinni byli ukrywać Żydów narażając własne życie, z tą różnicą, że
prawdziwi Polacy są zdania, iż ich przodkowie to właśnie czynili gremialnie. –
Niekoniecznie – replikować zaś będą Grossopodobni pseudo-Polacy.
Jak ułożą się proporcje pomiędzy jednymi a drugimi, nie jest to bez znaczenia
teraz, w dobie, kiedy w Polsce nadchodzi czas ukrywania lub denuncjowania
współobywateli negatywnie zweryfikowanych podczas lustracji.
Autor : Jerzy Urban
www.nie.com.pl/art8838.htm
****************************************