0rwell
20.03.11, 23:59
zyciepowypadku.blog.onet.pl/1,AR3_2009-04_2009-04-01_2009-04-30,index.html
Zachęcam do przeczytania całego, trzeba czytać od końca, czyli najstarszego wpisu. Można się z pierwszej ręki dowiedzieć, co dopiero nas czeka, kiedy już jakiś ******** i pirat raczy nas łaskawie skasować.
A jeśli ktoś nie ma czasu ani ochoty czytać wszystkiego, to niech przeczyta chociaż wpisy z kwietnia 2009 oraz grudnia 2009 aby mieć obraz wypadku, od którego się zaczęło. Nie jest ich dużo.
Cytuję post z 5 grudnia:
"05 grudnia 2009
wątpliwości..
Od miesięcy nachodzą mnie wątpliwości. I z tygodnia na tydzień im bliżej rozprawy i karania winnych tym gorzej. I coraz gorzej sobie z tym radzę..
Ale od początku.
Dzień naszego wypadku:zgodnie z notatką policyjną:
"Wczoraj około 13:35 na drodze krajowej nr 11 pomiędzy miejscowościami Kotlin a Suchorzew doszło do groźnego wypadku drogowego.
Kierujący fordem fiestą jadąc od strony Pleszewa do Jarocina, aby uniknąć zderzenia z oplem, który w tym czasie wyprzedzał inny pojazd, zjechał na pobocze. Auto straciło przyczepność, a kierujący stracił panowanie nad pojazdem, który obrócił się wokół własnej osi i wpadł na lewy pas drogi. Tam doszło do zderzenia z jadącym od strony Kotlina hyundaiem. W wyniku wypadku do szpitala trafiły trzy osoby, w tym czteroletnie dziecko. Kierowcę opla zatrzymali pleszewscy policjanci na terenie Gołuchowa."
Dziecko dwuletnie, ale byłam nieprzytomna więc ciężko o weryfikację takich drobiazgów..
Po wypadku kilka km dalej zatrzymano kierowcę Opla - obywatel rumuński, podróżujący z zona, synem; 57 lat, 5tka dzieci, pracujący dorywczo, jedyny żywiciel rodziny, nigdy nie karany, trzeźwy. wyciągnięty z samochodu, zabrany na komendę gdzie po spędzeniu kilku godzin podpisał przyznanie się do winy, chociaż jak sam zeznaje - nie pamięta takiej akcji, miejscowości, zdarzenia. Wyprzedzał TIRa, za Fiesta z naprzeciwka jechał TIR. Mógł nie widzieć po skończeniu manewru jaka tragedia wydarzyła się za jego plecami..
8 miesięcy śledztwa prokuratury, biegli, zarzuty, przyznanie sie do winy, akt oskarżenia. Wina? 100%
Powinnam się cieszyć. Tak "szybko" załatwione postępowanie karne to u nas cud. "Tylko" 8 miesięcy , bo od początku przyznał się do winy. W chwili gdy winny zaczyna się bronić i odwoływać sprawy karne ciągną się latami, a bez prawomocnego wyroku ubezpieczyciel nie wypłaci nic.. Więc na odszkodowanie i zwrot kosztów można czekać latami. Niby cud, miód i kupa szczęścia..
Tylko ta "kupa" trochę cuchnie jak dla mnie..
Czy właściwa osoba będzie miała nagrzebane w papierach i wyrok..?
1. zeznanie 30latka z fiesty - jechałem właśnie autem taty do wulkanizatora żeby opony zmienić.
W kwietniu, dużym słońcu, 18 stopniach, suchej, nagrzanej nawierzchni jechał na zimówkach?
2. materiał biegłych - Fiesta w chwili wypadku miała prędkość 123 km/h.
To ile miał w trakcie jazdy? z dokumentów wynika, ze ponad 140.. Czy kierowca Opla mógł przewidzieć, że Fiesta jedzie aż tak szybko i manewr możliwy w "normalnych" warunkach tym razem się nie uda?
3. materiał biegłych - brak śladów hamowania przez utratą panowania nad autem
Czyli widząc Opla na swoim pasie nawet nie próbował przyhamować? Zwolnić? Wpuścić go? Podjął najdurniejszą decyzję, aby przy 140 na godzinę po prostu minąć go poboczem? Świadomą decyzję - o czym świadczy brak hamowania???
4. czy uderzenie przy 123 km/h w moje auto nie spowodowało większych spustoszeń niż gdyby miał 90 i jeszcze ciut wyhamował przed zderzeniem? Mnie udało się uzyskać 47 km/h mimo zorientowania się w sytuacji gdy był 19,5 metra przede mną. Miałam czas na hamowanie, choć kosztowało mnie ot połamaną nogę..
5. pierwszy biegły - potwierdza nadmierna prędkość, brak hamowania etc.
Za kilka dni powołany drugi biegły - orzekający BRAK WPŁYWU nadmiernej prędkości, braku hamowania i podjętej decyzji o poboczu na wypadek komunikacyjny..
6. zbieranie moich zeznań - Pan policjant okazał się być wyjątkowo gadatliwym dobrym przyjacielem..kierowcy Fiesty..
"bo wie Pani..on nie chciał... to taki dobry chłopak.. wszyscy go tu znamy, do szkoły z ni chodziłem, a jego tata ściga tu auta bo komis ma pod Jarocinem..."
Prowadzenie śledztwa - Policja i Prokratura Jarocin...
??
No i jakoś nie mogę porzucić wrażenia, że coś tu jest nie tak jak być powinno..
Dwóch prawników kazało zapomnieć o współwinie, zostawić jak jest dla własnego dobra., Ja - głupi człowiek chciał być fair - dałam to sama do biegłego - opinia: współwina/wina może się nie udać, do podważenia opinie dwóch innych biegłych, długotrwały proces, tylko cywilnie, koszty, opóźnione odszkodowanie do czasu ustalenia procentowo winy między obojgiem, gra nie warta świeczki, odpuścić..
Spróbowałam. Czuje się winna, że na tym poprzestałam.
Sytuacja finansowa zmusza człowieka do postępowania wbrew sobie, uważam, że wyrok nie będzie sprawiedliwy. Walczyć? Żądać dla niego współwiny, aby przynajmniej nie miał prawa do pelniego odszkodowania za własna głupotę i brawurę? Czy brać co dają i biegiem do Compensy z wyrokiem dla dobra domu, córki, męża, kóry ma juz dość..
Walczyć o sprawiedliwość w imię wyższych idei ponosząc koszty, nerwy w nierównej i niekoniecznie wygranej walce, czy zakończyć ten horror dla dobra mojej rodziny..
Skołowana, zła na siebie, na system.
To w końcu jestem silna jak mi mówią ?
Czy słaba i za glupia..?
Czy jak już dostanę swoje pieniądze to będe mogła spać spokojnie wiedząc,że dostał pieniądze nienależne i w dodatku żadnej nauczki / kary? Co zrobię gdy za rok przeczytam, że na tej trasie fiesta spowodowała wypadek i zgineło dziecko..?
Ta fiesta.
Czy pieniądze skutecznie zamykają usta?
a"
Moja hipoteza jest taka: niewiniątko z Fiesty "szybko i bezpiecznie" wyprzedzało tira kiedy jednocześnie obywatel Rumunii też wyprzedzał innego TIRa. Tiry, jak wiadomo, zwykle toczą się 80-90, no ale kto by się za takimi wlókł. Rumun mógł wyprzedzać swojego tira licząc, że zdąży przed tirem z przeciwka, tak jak się zwykle zdąża na drodze w naszych dzikich krajach. Nie przewidział jednak, że zza zbliżającego się tira (80/h) wyłoni się Fiesta (140+/h), niewidoczna do ostatniej chwili (niewiniątko też liczyło, że zdąży przed nadjeżdżającym tirem).
Kiedy już ci dwaj rozpędzeni wyprzedzający zauważyli się nawzajem (dzięki autostradowym prędkościom nie było już odwrotu), robili cokolwiek żeby się nie zderzyć. Kwestia przypadku. Potem zatrzymany Rumun nic nie widział i nie słyszał. Tego samego nie mogło powiedzieć niewiniątko z unieruchomionej Fiesty.
Na blogu nie ma słowa o tym ze któryś z tirowców został przesłuchany i chyba nie został, skoro opierano się tylko na zeznaniach sprawcy i uczestników wypadku. Z resztą - po co? Jeszcze by się okazało że dobry chłopak z Fiesty wcale nie był taki dobry. Lepiej nie wiedzieć.
Na końcu zwyciężyła polska sprawiedliwość.
Biegli, jak zawsze, stanęli na wysokości zadania.
Bagno w Policji.
Bagno w sądach.
Bagno w ubezpieczeniach.
Bagno na drodze.
Nic dziwnego, że tylu rodzimych kierowców nie tylko przechwala się, ze i 150, i 200 na zwykłej drodze jest ok, ale to uskutecznia. Kto im zabroni?
Wierzę, że gdyby kierowca Fiesty, pomijając inne okoliczności, jechał 90/h i zobaczywszy Opla wyhamował do 60-70/h i wtedy wyminął się po poboczu, to by do niczego nie doszło.
I dlatego każdego pirata który tak właśnie twierdzi, nazywam łajdakiem i oprawcą.
Łajdakiem, który przez swoje zarozumialstwo prędzej czy później może zgotować przypadkowemu człowiekowi podły los. Łajdakiem, do którego nie przemówi nic innego jak mocny kop w dupę. No, ale jak na razie przepisy mamy łagodne, więc i piratów, którzy i tak tego nie przeczytają, nie zrozumieją ani nie wezmą pod rozwagę mamy coraz więcej.