Dodaj do ulubionych

Puszczanie się

15.05.07, 16:17
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=62433657&a=62474004
No właśnie, cóż to jest???
Obserwuj wątek
    • gumpel Re: Puszczanie się 16.05.07, 09:58
      kochanica-francuza napisała:
      "kobieta ma się nie puszczać". Wydaje mi się, że to znaczy "kobieta ma być
      dziewicą i radośnie oczekiwać chwili, kiedy odda się autorowi takiej
      wypowiedzi".

      Dobre :-)
      A co z nie-dziewicami ? Czy np. żona też się puszcza, czy "tylko" zdradza ?
      • kochanica-francuza Re: Puszczanie się 16.05.07, 16:27

        > Dobre :-)
        > A co z nie-dziewicami ? Czy np. żona też się puszcza, czy "tylko" zdradza ?
        >
        To chyba zależy od intensywności. Jak z jednym, to zdradza, od dwóch w górę się
        puszcza.
      • jurek_s Re: Puszczanie się 16.05.07, 16:50
        gumpel napisał:


        > A co z nie-dziewicami ? Czy np. żona też się puszcza, czy "tylko" zdradza ?


        Dowcip zydowski:

        - Witaj, Rozenkranc, dawno tobie nie widziałem! Gdzieś to bawił?

        - A, widzisz, Zylbersztajn, ja spędzałem piękny urlop. Ja oddychałem świeże
        powietrze, wspaniałe świeże powietrze w puszcza białowieszczańska!

        - A propos: "puszcza"... Jak się miewa twoja żona...?
    • hiperrealizm odpowiednikiem puszczalskiej jest 16.05.07, 21:47
      kurwiarz. Choć problemy ze zdefiniowaniem tego pojęcia były by równe tym
      związanym z pojęciem puszczalska.
      • jurek_s Re: odpowiednikiem puszczalskiej jest 17.05.07, 00:00
        hiperrealizm napisał:

        > odpowiednikiem puszczalskiej jestkurwiarz.

        Ależ jesteś brutalny. A nie ładniej byłoby - playboy? Albo - lowelas? Albo -
        donżuan? Albo - wszetecznik? Albo chociażby - kobieciarz?
        A Ty zaraz z grubej rury... ;-))
        • a000000 Re: odpowiednikiem puszczalskiej jest 17.05.07, 10:15
          co to jest puszczanie się.

          Otóż MOIM zdaniem jest to współżycie bez korzyści materialnych z wieloma
          chwilowymi partnerami nie tworzącymi jakiegokolwiek związku cywilnoprawnego.
          Podkreślam: BEZ MIŁOŚCI.
          Bo jeśli kto zakochany to się nie puszcza. Współżycie seksualne jest NATURALNĄ
          konsekwencją, wręcz częścią składową miłości.

          A historycznie rzecz ujmując: nawet jeszcze nie tak dawno, bo za mojego życia
          (hehehe) puszczaniem nazywano KAŻDY stosunek pozamałżeński.

          Puszczanie połączone z korzyściami materialnymi to... kurestwo.

          Hipcio! odpowiednikiem puszczalskiej jest puszczalski. Kurwiarz jest
          odpowiednikiem kurwy.

          • hiperrealizm mylisz się azerko 17.05.07, 18:20
            męska kurwa to
            żigolak
            pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBigolo
            • a000000 Re: mylisz się azerko 18.05.07, 22:28
              no, nie do końca. Żigolak to facet który oferuje swe towarzystwo i wdzięki za
              pieniądze STARSZYM paniom. A kurwa to pani której obojętne komu daje, byle za
              pieniądze. Tak więc jest szerszym pojęciem niż żigolak. Szerszym niż playboy,
              bawidamek, donżuan... właściwie nie znajduję odpowiednika męskiego. Znowu kłania
              się dziedzictwo patriarchalne. Dziewczyna za darmo to się puszcza, za pieniądze
              kurwi... a facet....no cóż, prawdziwy macho i musi się wyszumieć. Nie powiem aby
              to było sprawiedliwe.
              • hiperrealizm Re: mylisz się azerko 19.05.07, 13:24
                a000000 napisała:

                > no, nie do końca. Żigolak to facet który oferuje swe towarzystwo i wdzięki za
                > pieniądze STARSZYM paniom.
                ==============================
                stereotyp

                A kurwa to pani której obojętne komu daje, byle za
                > pieniądze.
                ==============================
                stereotyp

                Tak więc jest szerszym pojęciem niż żigolak. Szerszym niż playboy,
                > bawidamek, donżuan...
                ===============================
                playboy, bawidamek, donżuan nie mają nic wspólnego żigolo czy kurwą bo nie mamy
                tu doczynienia z czynnością usługową (płatną)

                właściwie nie znajduję odpowiednika męskiego. Znowu kłani
                > a
                > się dziedzictwo patriarchalne. Dziewczyna za darmo to się puszcza, za
                pieniądze
                > kurwi... a facet....no cóż, prawdziwy macho i musi się wyszumieć. Nie powiem
                ab
                > y
                > to było sprawiedliwe.
                ====================================================
                Jeśli można się łajdaczyć do facet łajdaczący sie czyli łajdak byłby
                odpowiednikiem puszczalskiej. Niestety słowo to staciło swoją moc, dlatego
                pozostał kurwiarz.
                • kochanica-francuza Re: mylisz się azerko 19.05.07, 14:47
                  hiperrealizm napisał:

                  > a000000 napisała:
                  >
                  > > no, nie do końca. Żigolak to facet który oferuje swe towarzystwo i wdzięk
                  > i za
                  > > pieniądze STARSZYM paniom.

                  Młodszym też, jak zapłacą.
          • nauma Re: odpowiednikiem puszczalskiej jest 18.05.07, 15:58
            Najpierw zastanówmy się, czy puszczalską / puszczalskim jest:
            a) osoba pozostająca w związku, a więc zdradzająca?
            b) osoba będąca tzw. singlem?
            Jak dla mnie jest to jednoznaczne: puszcza się kogoś w trąbę :), ergo puszcza
            się ten, kto zdradza.
            Azerka pisze, że "Współżycie seksualne jest NATURALNĄ konsekwencją, wręcz
            częścią składową miłości". I tu jest pies pogrzebany! Bo w ogóle uważam, że
            wara (sorki za nieelegancki zwrot) ludziom od tego, co inni ludzie uważają za
            OK, o ile kogoś to nie krzywdzi. To seks jest NATURALNY, natomiast miłość, jako
            uczucie, jest czymś innym. Nierozerwalność tych dwóch pojęć jest warunkowana
            jedynie przez silne poczucie tabu, religijność lub czasem niewiedzę, zwłaszcza
            w temacie własnej seksualności. Owszem, seks jest bardzo ważnym elementem
            miłości, ale: a) czasem bywa zbędny (miłość platoniczna); b) seks potrafi obyć
            się bez miłości. I miliony ludzi czerpią z tego radość, w tym (aczkolwiek jest
            to kwestia czasu przeszłego) ja. Do tego, by dwoje (a czasem więcej) ludzi
            zrobiło sobie dobrze, często wystarczy jedynie sympatia, zauroczenie fizyczne,
            tzw. chcica lub nawet instynkt. I jeżeli ktoś często uprawia seks w imię idei
            przeżycia / dania partnerowi orgazmu, nie ma prawa być nazywany puszczalską
            osobą w imię chęci wyrażenia pejoratywnych odczuć, jeśli w danym momencie kogoś
            nie zdradza. To po prostu osoba, która spełnia swoje chęci niczym nie różniąc
            się od stałych bywalców ciastkarni czy dobrych restaruracji.
            • a000000 Re: odpowiednikiem puszczalskiej jest 18.05.07, 22:51
              nauma napisał:

              > Jak dla mnie jest to jednoznaczne: puszcza się kogoś w trąbę :), ergo puszcza
              > się ten, kto zdradza.

              Zdrada to co innego. Aby zdradzić, trzeba najpierw zawrzeć związek, jakikolwiek
              - ale związek.

              A puszczanie się to latanie z kwiatka na kwiatek. Bez miłości, obowiązków,
              odpowiedzialności.

              Naumo drogi, seks jest konsekwencją miłości. Seks BEZ miłości to jest
              puszczaniem się właśnie. Czynność fizjologiczna bez podbudowy.

              A więc uważasz, że osoba rozdająca swe wdzięki na lewo i prawo, temu kto zechce,
              w imię przeżycia fizycznej rozkoszy w niczym się nie różni od innych konsumentów
              dóbr wszelakich? Wiesz co? Nie mów tego Lubej.

              Będziesz zadowolony gdy Twoja Nikusia będzie taką konsumentką seksu? Lat 15 -
              pierwszy partner, lat 20 - kilkunastu partnerów, ciąża, aborcja, wirus HIV...
              Powiesz żem pesymistka? Ależ nie! tylko wiem, że miłe złego początki lecz koniec
              żałosny.

              • nauma Re: odpowiednikiem puszczalskiej jest 18.05.07, 23:26
                Jeśli seks utożsamiasz z miłością, to Twoja wola. Ja nie. Choć nie jestem
                zwolennikiem ZDRAD. Seks bez miłości jest seksem bez miłości, a nie rozdawaniem
                wdzięków. Zakładasz, że ktoś się oddaje. Pomyśl - a może ktoś BIERZE z wzajemnością?
                I proszę nie myl, jak to nazywasz, konsumpcji seksu z nieodpowiedzialnością lub
                zwykłą głupotą.
                Ps. z Lubą jestem w tej kwestii zgodny.
                Ps2. a co powiesz o trójkątach lub onaniźmie?
                Ps3 (i najważniejszy) - nie nazywaj złem czegoś, co złem jest dla Ciebie z
                myślą, że dla wszystkich innych też.
                Pozdrawiam
                • a000000 Re: odpowiednikiem puszczalskiej jest 19.05.07, 00:27
                  nauma napisał:

                  > Jeśli seks utożsamiasz z miłością, to Twoja wola.

                  A gdzie ja utożsamiłam seks z miłością??? Miłość to uczucie z serii uczuć
                  wyższych, a seks to czynność fizjologiczna. Moim zdaniem seks jest WYNIKIEM
                  miłości. Wiesz co Naumo? nie wyobrażam sobie seksu BEZ miłości - chyba nigdy nie
                  byłam do tego zdolna.

                  Zło? nie ma niczego wspólnego ze światopoglądem. Zło jest ponadczasowe i ponad
                  ideologiami. A poznasz je po owocach. Rozumienie zła zmienia się wraz z
                  poznaniem i doświadczeniem. Czasem pozornie się zdaje, że nic się nie stało,
                  jest wszystko OK. Malutki skok w bok, bez zobowiązań, przecież się nie zmydli..A
                  tymczasem zmydli się, owszem. Ale o tym musisz się sam przekonać.

                  Widzisz Naumo, każdy człowiek tak robi jak uważa. Tylko nie każdy wie, że KAŻDY
                  czyn ma swoje konsekwencje. Nie mam zamiaru tu nikogo pouczać, bynajmniej. Ja
                  jedynie mówię, co JA sądzę w sprawie.

                  Trójkąty to deprawacja i rozpusta. Onanizm - w pewnym sensie zboczenie. Dla
                  niektórych całkiem obojętne, dla niektórych brzemienne w skutki. Zależy od...
                  właśnie tych owoców. Jeśli człowiek całkowicie sie uzależni od onanizmu i już
                  nie jest zdolny do odbycia normalnego stosunku to zło jest ogromne. Jeśli
                  onanizm jest sporadyczny i traktowany jako erzac - to zło jest zdecydowanie
                  mniejsze.

                  Jeśli, nie daj Boże (tfu tfu), przestaniecie się z Lubą kochać - różnie w życiu
                  się zdarza - to każde będzie mogło mieć różnych przygodnych partnerów do woli?
                  Jesteście w tej kwestii zgodni? Będziecie nadal tworzyć rodzinę, czy się
                  rozstaniecie? Zaznaczam - nie awantury i nienawiść. Tylko wygaszenie uczucia.
                  • jurek_s Re: odpowiednikiem puszczalskiej jest 19.05.07, 01:27
                    a000000 napisała:

                    > Onanizm - w pewnym sensie zboczenie.

                    Onanizm zboczeniem??? Azerko! Onanizm to seks z kimś, kogo się naprawdę kocha! :)))
                    • a000000 Re: odpowiednikiem puszczalskiej jest 19.05.07, 02:25
                      hihihi, patrząc na problem z TEJ strony, trudno nie przyznać Ci racji....
                  • nauma Re: odpowiednikiem puszczalskiej jest 20.05.07, 23:45
                    Utożsamiłaś w cytacie, który na początku wrzuciłaś...
                    Zło jest ponadczasowe jako idea, słowo - aczkolwiek złem nazywa się różne rzeczy
                    w różnych czasach.
                    Jeśli trójkąty to deprawacja i rozpusta, to również zapewne wg Ciebie takowymi są:
                    wszelakie rodzaje fetyszyzmu z S/M na czele, seks analny, wibratory etc. Nieprawdaż?
                    Onanizm zaś jest jak najbardziej NATURALNY i na dobitkę wielce POMOCNY. Nie
                    tylko jako sposób rozładowania napięcia, ale także jako pomoc - np. w kontroli
                    wytrysku, w odnajdowaniu punktu G tudzież badaniu przez ludzi, które strefy
                    genitalne reagują (i jak) na określone działania. Nazywanie onanizmu (nawet "w
                    pewnym sensie") dowodzi niestety albo braku wiedzy, albo świadomego
                    niedopuszczania do siebie faktów niezgodnych z własną wizją świata...
                    Cokolwiek bądź - wygaszenie uczucia oznacza dla mnie całkowite rozstanie.
                    • a000000 Re: odpowiednikiem puszczalskiej jest 21.05.07, 14:26
                      Tak, Naumo, wszystko to uważam za zło. Jednakże każdy przypadek przez Ciebie
                      wymieniony daje inne owoce. Dlatego inaczej waży.

                      > Cokolwiek bądź - wygaszenie uczucia oznacza dla mnie całkowite rozstanie.

                      No cóż, a o dziecku pomyślałeś? Twoje uczucie do Lubej wygaśnie - zdarza się
                      często, po latach, w obecności trudności obiektywnych zwłaszcza, - ale dziecko
                      kocha i mamę i tatę! Rozejście się rodziców to ROZDARCIE dziecka. Oczywiście
                      lepsze jest rozejście się niż życie w awanturach czy przemocy - ale o to Cię nie
                      podejrzewam. Kurna.
                      Ze względu na dzieci czasem warto pójść na kompromis. Choć ludzie dzieci mający
                      powinni BARDZO dbać o to, aby w ich związku nie zalęgła się obojętność czy
                      niechęć. Bo nawet nie zauważą kiedy związek zacznie się chwiać.

                      I dlatego drogie Naumisko wieszaj te żaluzje, firanki i inne drobiazgi...bo nie
                      są one warte nawet pół łezki Nikusi.
                      To jak? za trzy tygodnie będzie wirtualny tort z jedną świeczką? Jak ten czas
                      poleciał.
                      • nauma Re: odpowiednikiem puszczalskiej jest 21.05.07, 23:04
                        Tort będzie realny :)
                        A wracając do opcji rozstania: poświęcanie się w taki sposób dla dziecka, by
                        świadomie na lata rezygnować z uczuć, prędzej czy później wyrządzi wielką
                        krzywdę i rodzicom, i dziecku. Czasem lepiej się rozstać. Sam znam to na
                        przykładzie moich rodziców. Ja sobie jakoś poradziłem, a później zrozumiałem, że
                        oboje byli dzięki temu szczęśliwsi. I w sumie ja też. Kiepsko bym się czuł,
                        gdybym wiedział, że ze względu na mnie z premedytacją przerąbaliby sobie życie...
        • kochanica-francuza To jeśli tak o brutalności... 17.05.07, 15:19
          jurek_s napisał:

          > hiperrealizm napisał:
          >
          > > odpowiednikiem puszczalskiej jestkurwiarz.
          >
          > Ależ jesteś brutalny. A nie ładniej byłoby - playboy? Albo - lowelas? Albo -
          > donżuan? Albo - wszetecznik? Albo chociażby - kobieciarz?
          > A Ty zaraz z grubej rury... ;-))

          to może - dona Juanita? playgirl?
          >
          >
          • jurek_s Re: To jeśli tak o brutalności... 18.05.07, 01:47
            kochanica-francuza napisała:


            > to może - dona Juanita? playgirl?

            messalina?
            • kochanica-francuza Re: To jeśli tak o brutalności... 18.05.07, 14:24
              jurek_s napisał:

              > kochanica-francuza napisała:
              >
              >
              > > to może - dona Juanita? playgirl?
              >
              > messalina?

              upieram się przy doni Juanicie, skoro on jest don Juan, a nie Klaudiusz czy
              Messalin...

              ty specjalnie dobierasz określenia nacechowane emocjonalnie BARDZO NEGATYWNIE
              >
              >
              >
              • jurek_s Re: To jeśli tak o brutalności... 18.05.07, 15:00
                kochanica-francuza napisała:


                > upieram się przy doni Juanicie, skoro on jest don Juan, a nie Klaudiusz czy
                > Messalin...

                Ale "dona Juanita" jest, po pierwsze, językowo niewygodna w użyciu, (aż sześć
                sylab), a - po drugie - nie nawiązując bezpośrednio do nosicielki określonego
                zespołu cech, a dążąc do niego pośrednio: poprzez utworzenie jego żeńskiego
                odpowiednika - pozostanie, obawiam się, określeniem mało czytelnym.


                > ty specjalnie dobierasz określenia nacechowane emocjonalnie BARDZO NEGATYWNIE

                No, nie wiem, to raczej kwestia zapatrywań. Messalina, z pewnościa nie jest
                ousobieniem wzorca rzymskiej matrony, ale, biorąc pod uwagę sytuację rodzinną,
                w jakiej się znalazła (pierdołowaty mąż Klaudiusz) - jej swobodny tryb życia
                może u wielu znaleźć zrozumienie. Dla mnie "messalinka" nie byłaby określeniem
                nacechowanym negatywnie.
                _______________________________


                No to może jeszcze...

                żorżsandka...? dupinka...? (od jej prawdziwego nazwiska) :))
        • hiperrealizm bzdura 17.05.07, 18:26
          puszczalska niesie w sobie negatwyny ładunek emocjonalny, wyraża pogardę dla
          osoby określanej tym mianem.
          Nie mam mowy o tym w przypadku użycia słów przytoczonych przez ciebie w
          stosunku do męższczyzn.
          Jedynie kurwiarz niesie podobny ładunek emocjonalny i znaczeniowy co
          puszczalska.
          • gumpel Re: bzdura 18.05.07, 00:07
            Myślę, że stoisz na straconej pozycji. Język potoczny nie szanuje zasad
            politycznej poprawności (jakby to napisały koleżanki feministki jest
            seksistowski). Nie znajdziesz męskich odpowiedników pejoratywnych określeń
            kobiety i odwrotnie. A to dlatego, że co innego jest traktowane jako to co
            przystoi kobiecie, a co innego mężczyźnie (no i rzecz jasna co nie przystoi, co
            jest uwłaczające).

            Rozwiązłość seksualna w ujęciu języka potocznego jest zarzutem w stosunku do
            kobiet. Dla mężczyzn nie koniecznie. Ba, dla faceta to częstokroć powód do
            dumy ! Stąd kobieta zmieniająca partnerów seksualnych to dziwka, kur...,
            puszczalska, itd. Mężczyzna robiący to samo to don Juan, prawdziwy czy jurny
            chłop, ogier, pies na kobiety, itd. Słowem nie najgorzej.

            Zauważ, że omawiana tu "puszczalska" to inwektywa tylko dla kobiety. O jej
            partnerze nie mówi nic. A Twój kur...rz ? Pewnie, że to określenie pejoratywne
            dla mężczyzny, ale o ile mniej przyjemny dla jego partnerki ... Ją to bardziej
            piętnuje niż jego. Dlatego kur...rz nie tyle piętnuje mężczyznę co to, z jakimi
            kobietami się zadaje. Pisząc Twoim językiem "pogardę" wyraża w stosunku do
            kobiet, z którymi zadaję się okreslany tym mianem mężczyzna. Jest tu ukryte
            założenie, że gdyby to samo czynił z innymi kobietami to byłby całkiem O.K.

            Jeśli chcesz znaleźć pejoratywne określenia dla faceta musisz zmienić przedmiot
            zachowania - nie sam fakt uprawiania seksu, tylko niezgodny z męskim
            stereotypem sposób podejścia do niego. Musisz faceta uczynić mniej męskim by go
            zdeprecjonować. Dlatego zgadzam się z Jurkiem, że lowelas czy playboy - wbrew
            pozorom - dobrze odpowiada puszczalskiej. Jak ona stawiają bowiem w zwym
            świetle adresata tego określenia, a nie jego partnera/kę.

            G.
            • jurek_s Re: bzdura 18.05.07, 01:31
              Świetny post, Gumplu, precyzyjny i przejrzysty. Gratulacje.

              W nawiązaniu do niego stary dowcip (może ktoś jeszcze nie zna... :)) )

              Żona pyta męża:
              - Kochanie, co to takiego: "konsternacja"?
              - No widzisz, kochanie, wracasz niespodziewanie wcześniej do domu i zastajesz
              mnie w łóżku z jakąś kobietą. I to jest właśnie - konsternacja.
              - Ahaaa... Rozumiem. Konsternacja... Gdybyś wrócił wcześniej do domu i zastał
              mnie w łóżku z jakimś facetem...
              - No już bez przesady! To byłoby zwykłe kur...two!!!
            • hiperrealizm Re: bzdura 18.05.07, 22:11
              kurwiarz to bardzo obraźliwe określenie. Nie ma drugiego równie obraźliwego.
              I tu nie chodzi o poziom aktywności seksualnej ale przede wszystkim o to jak
              traktuje taki człowiek sferę seksu i swoje partnerki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka