jolitha
22.05.07, 11:16
Tak sie zaczelam wczoraj zastanawiac, jak to jest z tym spaniem razem. Bo ja
za nic nawet w moim gigantycznym lozku nie daje rady we dwojke. Ostatnio sama
tez nie daje co prawda, ale kiedys dawalam :P A z kims nigdy...Wierce sie i
krece, budze co chwila...jak jest duzo miejsca to mozna w zasadzie spac kazde
osobno, jedno na jednym kraju, drugie na drugim. Ale jakos tak mi sie
brzydkie wydaje. No i jak juz sie przebudze to i wiem, ze spi kolo mnie to
kurcze jak sie moge nie przytulic?Z drugiej strony jak on cala noc spi do
mnie przyczepiony to szalu dostaje...jak sie nie rpzytula to tez nie dobrze,
bo mysle sobie, widac jak mu na mnie zalezy..byle z daleka...heheh...i tak w
rezultacie taka wspolna noc to meczarnia...zdrzemnac sie razem w srodku dnia,
nawet na ciasnej kanapie jest super..spimy jak dzieci...ale w nocy w jednym
lozku..nie ma szans...A wy jak spicie? Tez macie takie odczucia czy jedynie
ja mam tak banalne problemy? Jak mi pryzjdzie kiedys wyjsc za maz i spac cale
zycie w jednym lozku z kims to chyba dlugo nie pozyje..a dwa osobno to jakos
tak glupio..no i te duze lozka sa takie ladne...i jak sie w nich super spi
samemu...