kwarantyna
24.05.07, 07:54
wczoraj grzecznie w kolejce, w wypożyczalni w BJ. Kolejka średnia, ani
krótka, ani długa, ot, 15 minut stania. Nagle wpada pani w średnim wieku, ani
stara, ani młoda, ot 50-tka na oko i sunie prosto do lady, podaje (a raczej
wciska) obsługującemu kartę i coś mamrocze. Obsługujący prosi, żeby ustawiła
się w kolejce, na to ona oburzona: ale ja jestem PROFESOREM. Dyżurny nieco
poczerwieniał, ale kontynuuje. Okazuje się, że pani ma nieważną kartę, więc
odsyła ją do innego stanowiska. Pani o mało nie dostała zawału. Czy pan nie
może tego załatwić???? Dyżurny odpowiada, że nie może. Pani poddaje się i
odchodzi do innego stanowiska, gdzie zresztą w ogóle nie ma kolejki.
Wiem, że w Krakowie tytułomania i te sprawy, ale czy pani profesor zdrowa na
ciele, nie powinna stać, jak bóg przykazał, w kolejce w bibliotece?
W kampusie UJ, jest na przykład podział na parking dla studentów i resztę
świata, przy czym parking dla studentów wygląda jak lej po wybuchu.
W niektórych instytucjach spotykam zamykane toalety, dostępne jedynie dla
pracowników, a studentów juz nie. To jest jakieś nienormalne, zważywszy, że
bez studentów uczelnia nie istnieje.