Dodaj do ulubionych

Dylemat pracowniczy

17.06.07, 12:48
Gdybyście mieli do wyboru 1200 złotych brutto w stabilnej instytucji, z umową
na czas nieokreślony, z niewielką szansą na zwolnienie, ale z brakiem szans
na zauważalną podwyżkę przez najbliższe cztery lata(+ ewentualnie nadgodziny),
i 2500 brutto w niezbyt stabilnej organizacji pozarządowej na okres próbny, co
byście wybrali?
Proszę o niepodawanie rozwiązań typu "rzuciłbym jedno i drugie w cholerę i
znalazłbym fajną robotę za pięć tysięcy":)
Jedno i drugie zajęcie atrakcyjne, jeśli chodzi o wykonywane obowiązki.
Dylemat, dodam, dotyczy mnie, bo zastanawiam się nad zmianą pracy.
Obserwuj wątek
    • herbarium Re: Dylemat pracowniczy 17.06.07, 12:54
      Przepraszam, korekta: 1400, nie 1200:)
    • maria421 Re: Dylemat pracowniczy 17.06.07, 13:23
      Wybralabym 2500 zl brutto w niezbyt stabilnej organizacji pozarzadowej na okres
      probny.
      • herbarium Re: Dylemat pracowniczy 17.06.07, 17:38
        Czemu?
        • maria421 Re: Dylemat pracowniczy 17.06.07, 19:20
          herbarium napisała:

          > Czemu?

          Mala stabilizacja to jest cos dla ludzi 45+, mlodzi powinni ryzykowac.
          Mojej corce dalabym taka sama rade
          • a000000 Re: Dylemat pracowniczy 17.06.07, 19:36
            Szkoła ma wolne wakacje, ferie, urlopy zdrowotne, wcześniejszą emeryturę....

            Nie zapomnij rozważyć ilości godzin pracy w szkole i w nowej pracy. Aby wyszło
            na zero musiałabyś w nowej pracy zarabiać jakieś 3300zł. To daje taką samą
            stawkę za godzinę. Czy to co miałabyś robić w nowej pracy to coś co bardziej Ci
            odpowiada niż nauczanie? Jakie tam są perspektywy awansu?

            W końcu do szkolnictwa zawsze możesz wrócić. Czy nauczanie sprawia Ci przyjemność?
            • hiperrealizm Re: Dylemat pracowniczy 17.06.07, 19:51
              jest młoda to może zarabiać - przecież nie będzie się dorabiać po 50. Z
              aktualną pensją nie wiele może zdziałać.
              • kochanica-francuza Re: Dylemat pracowniczy 17.06.07, 20:45
                drugie. Materialistka jestem.
                • herbarium Re: Dylemat pracowniczy 17.06.07, 22:30
                  Kochanico, ja nie myślę o odrzuceniu tej propozycji ze względów ideowych, tylko
                  materialistycznie dywaguję, czy, np. nie wyląduję na bezrobociu po trzech
                  miesiącach i nie wyjdę na zero...
                  • kochanica-francuza Re: Dylemat pracowniczy 17.06.07, 23:38
                    herbarium napisała:

                    > Kochanico, ja nie myślę o odrzuceniu tej propozycji ze względów ideowych, tylko
                    > materialistycznie dywaguję, czy, np. nie wyląduję na bezrobociu po trzech
                    > miesiącach i nie wyjdę na zero...

                    wiem ;-) to było uzasadnienie

                    Ja wiem, ale w razie wylądowania, czemu miałabyś zaraz czegoś nie znaleźć?
                    O nauczycieli chyba nie tak łatwo, jest dla was praca?
                    • herbarium Re: Dylemat pracowniczy 18.06.07, 11:06
                      Nie jest łatwo o nauczycieli języków obcych i informatyki... ewentualnie
                      matematyków. Historyków na moje miejsce są tabuny, niestety.
                      A być sprzedawczynią w sklepie (zapotrzebowanie jest) mi się nie uśmiecha...
            • herbarium Re: Dylemat pracowniczy 17.06.07, 22:22
              > Nie zapomnij rozważyć ilości godzin pracy w szkole i w nowej pracy. Aby wyszło
              > na zero musiałabyś w nowej pracy zarabiać jakieś 3300zł. To daje taką samą
              > stawkę za godzinę.

              Dostaję ślepej furii, jak słyszę, że nauczyciele pracują osiemnaście godzin
              tygodniowo:)A raczej dostawałam, bo już się przyzwyczaiłam i nie chce mi się
              prostować i udowadniać. Może wuefiści...

              Czy to co miałabyś robić w nowej pracy to coś co bardziej Ci
              > odpowiada niż nauczanie? Jakie tam są perspektywy awansu?
              > W końcu do szkolnictwa zawsze możesz wrócić. Czy nauczanie sprawia Ci przyjemno
              > ść?

              Jeśli chodzi o obowiązki - jak mówiłam - podobają mi się i w jednej i w drugiej
              pracy.
              • a000000 Re: Dylemat pracowniczy 17.06.07, 23:21
                nie dostawaj ślepej furii, nie warto. Mam siostrę, brata, siostrzenicę, cztery
                koleżanki - nauczycieli. Tak więc co nieco wiem o tym środowisku.
                Zgadzam się - zaorać i solą posypać.
                • herbarium Re: Dylemat pracowniczy 18.06.07, 11:29
                  Siostra, brat, siostrzenica i cztery koleżanki pracują po osiemnaście godzin
                  tygodniowo?
                  Policzmy:
                  Klasa przykładowo ma jedną godzinę tygodniowo - to około 15 w semestrze. Na te
                  piętnaście wypada (wszystko w wersji optymalnej):
                  Rozkład zajęć z planem wynikowym na początku, powiedzmy, że jestem szybka i
                  sprawna, zrobię to w 3 godziny.
                  Kryteria ocen - migusiem załatwię, w godzinkę.
                  2 testy w semestrze - ułożenie wersji A i B do każdego, powiedzmy, pół godziny
                  na każdy. Razem 2 godziny.
                  Odczekać swoje przy ksero i skserować testy - za każdym razem pół godziny. Razem
                  godzina.
                  Sprawdzanie testów - 35 osób w klasie. Pięć osób nie przyszło. Niech będzie że
                  test częściowo zamknięty, częściowo otwarty. 3 minuty na jeden. 90 minut razy 2
                  testy - 3 godziny.
                  Układanie wersji poprawkowej dla tych, co nie przyszli lub zawalili któryś z
                  dwóch sprawdzianów: 2 razy pół godziny. Jedna godzina.
                  Sprawdzanie - niech będzie, że tylko 10 osób. Pół godziny.

                  To na razie mamy... 10 i pół godziny. A to na razie jest bez:
                  czasu na jakiekolwiek merytoryczne przygotowanie się samej do lekcji (już nie
                  mówiąc o fantastyce typu pisanie konspektów)
                  przygotowywania dodatkowych materiałów na lekcję (wyszukać, wyselekcjonować,
                  skserować...)
                  konkursów przedmiotowowych (przygotować uczniów, posiedzieć na konkursie,
                  sprawdzić prace)
                  ankiet, diagnoz, kart samooceny i innego badziewia
                  rad pedagogicznych, konferencji itp.
                  wycieczek, wyjść, pilnowania na dyskotekach szkolnych
                  Dodatkowej dokumentacji typu wykazy nadgodzin
                  ogromnej papierologii związanej z procedurą awansu zawodowego
                  idiotycznych szkoleń w weekendy, czasem za własne pieniądze
                  konsultacji dla uczniów i rodziców

                  i zakładamy, że nie jestem wychowawcą, który ma tego o wieele więcej za
                  dodatkowe czterdzieści złotych...
                  • a000000 Re: Dylemat pracowniczy 18.06.07, 14:53
                    Herbarium - podałaś rozkład zajęć dla nowicjusza - nauczyciela, który rozpoczyna
                    pracę. No i każdą czynność zaczyna od początku - znaczy - do każdego ksero stoi
                    te pół godziny (zawsze są kolejki?), do każdego tematu choćby i już setny raz
                    wykładał - przygotowuje się jakby po raz pierwszy....
                    Po paru latach pracy dochodzisz do takiej wprawy, że na trzy równoległe etaty
                    masz czas.
                    Ustawa mówi, że nauczyciel w etacie ma 18 godzin DYDAKTYCZNYCH, a w ciągu
                    pozostałych do 40 godzin w tygodniu ma być do dyspozycji dyrektora.
                    Pokaż mi taką szkołę, w której ta zasada jest przestrzegana.

                    Do tego płatne 6 tyg wakacji (pozostałe dwa tygodnie w gotowości dla szkoły),
                    ferie, wczasy pod gruszą, bony świąteczne, trzynaste pensje...

                    Hebarium, ja wiem, że praca nauczyciela jest ciężka i niewdzięczna. Ale bez
                    przesady. Nie jest tak źle. Znasz jakąś pracę lekką, łatwą, przyjemną i dobrze
                    płatną?

                    Ab ovo. Jeśli kochasz pracę z młodzieżą, realizujesz się w niej - dobrze się
                    zastanów, czy wolisz iść do pracy NORMOWANEJ na 40 godzin w tygodniu
                    (teoretycznie - bo w praktyce nie zostaniesz po godzinach ZA DARMO???? - zwolnią
                    Cię). Zatrudnienie w szkolnictwie jest bezpieczne i pewne. I uprzywilejowane.
                    A w nowej pracy też będziesz musiała się szkolić dodatkowo - i nikt Ci tego nie
                    będzie organizował.

                    Sama decyduj, co dla CIEBIE najlepsze.

                    Może idź do nowej pracy na okres próbny w czasie wakacji... po miesiącu już
                    będziesz mniej więcej zorientowana, wówczas podejmiesz decyzję.
                    • herbarium Re: Dylemat pracowniczy 18.06.07, 17:02
                      a000000 napisała:

                      > Herbarium - podałaś rozkład zajęć dla nowicjusza - nauczyciela, który rozpoczyn
                      > a
                      > pracę. No i każdą czynność zaczyna od początku - znaczy - do każdego ksero stoi
                      > te pół godziny (zawsze są kolejki?), do każdego tematu choćby i już setny raz
                      > wykładał - przygotowuje się jakby po raz pierwszy....

                      Nie, Azerko. Czytaj uważnie. Specjalnie nie uwzględniłam kwestii czasu na
                      przygotowanie się do lekcji. Bo to jest kwestia indywidualna. Papierki na
                      początku roku natomiast stary wyga też musi stworzyć, choćby nie wiadomo jak na
                      tym zęby zjadł.
                      Pomijam, że aktualnie nie znam nauczyciela, który wyłącznie wykłada...
                      A nie doliczyłam czasu na sprawdzenie choćby jednej kartkówki lub zadania
                      domowego czy referatu...
                      Specjalnie pominęłam kwestię papierków do awansu zawodowego, bo to też kwestia
                      indywidualna.
                      Pół godziny przy ksero raczej nie zależy od doświadczenia, ale od tempa
                      kserokopiarki i liczby osób;)

                      > Ustawa mówi, że nauczyciel w etacie ma 18 godzin DYDAKTYCZNYCH, a w ciągu
                      > pozostałych do 40 godzin w tygodniu ma być do dyspozycji dyrektora.
                      > Pokaż mi taką szkołę, w której ta zasada jest przestrzegana.

                      Każda - no, przecież nie powiesz mi, że nauczyciele sprawdzają klasówki w
                      budynku szkolnym. Albo że wywiadówki odbywają się w trakcie lekcji.

                      > Po paru latach pracy dochodzisz do takiej wprawy, że na trzy równoległe etaty
                      > masz czas.

                      Znasz nauczyciela pracującego na 3 etaty? Bo ja nie. Nie znam nawet pracującego
                      na 2. A znam nauczycieli kilka setek... Dochodzą do półtora etatu najdalej.

                      > Do tego płatne 6 tyg wakacji (pozostałe dwa tygodnie w gotowości dla szkoły),
                      > ferie, wczasy pod gruszą, bony świąteczne, trzynaste pensje...

                      Nie neguję, długość urlopu jest zaletą, podobnie jak (obecne też w innych
                      państwowych instytucjach)trzynastki czy wczasy pod gruszą.

                      > Hebarium, ja wiem, że praca nauczyciela jest ciężka i niewdzięczna. Ale bez
                      > przesady. Nie jest tak źle. Znasz jakąś pracę lekką, łatwą, przyjemną i dobrze
                      > płatną?

                      Ależ sama praca (z dziećmi) jest bardzo przyjemna:) Ja tylko prostuję skłonność
                      do postrzegania nauczycieli, jako ludzi, którzy poza lekcjami nie robią nic.
                      To ma tyle samo sensu, co twierdzenie, że sędzia pracuje tylko w trakcie rozprawy.

                      Porównaj sobie, jak jest na w innych krajach - jeśli nauczyciel ma dłuższy czas
                      pracy, to w ten czas pracy wlicza mu się szkolenie, sprawdzanie klasówek,
                      przygotowanie do lekcji...
    • mamalgosia Re: Dylemat pracowniczy 17.06.07, 13:55
      Wybrałabym to pierwsze.
      • herbarium Re: Dylemat pracowniczy 17.06.07, 17:34
        Mamałgosiu, Tobie akurat realia mojej pracy są znane, bo, jak pamiętam,
        pracujesz w szkole. Czemu tak byś zadecydowała?
        • mamalgosia Re: Dylemat pracowniczy 17.06.07, 21:06
          Dlatego, że dla mnie pewność i stałość droższe pieniędzy. Niepewna przyszłość
          nie daje mi spać
    • fnoll Re: Dylemat pracowniczy 17.06.07, 14:27
      wybieram opcję drugą i rozglądam się za trzecią, żeby mieć plan B na wypadek
      niewypalenia tego drugiego
      • herbarium Re: Dylemat pracowniczy 17.06.07, 17:39
        Czemu tak? Zbieram argumenty:)
    • hiperrealizm urlop bezpłatny u aktualnego pracodawcy na czas 17.06.07, 15:12
      okresu próbnego u nowego pracodawcy.
      Tę metodę kilku moich znajomych przećwiczyło.
      Jest to dość bezpieczne rozwiązanie.
      • herbarium Re: urlop bezpłatny u aktualnego pracodawcy na cz 17.06.07, 17:25
        Nawet płatny - konkretnie nauczycielskie wakacje...
        • hiperrealizm Re: urlop bezpłatny u aktualnego pracodawcy na cz 17.06.07, 17:35
          herbarium napisała:

          > Nawet płatny - konkretnie nauczycielskie wakacje...
          ==========================================================
          No widzisz.
          Tylko uważaj na stronę formalno-prawną tak by przypadkiem nie podpaść skarbówce
          albo innej tego typu instytucji.
          No i oczywiście zrób to tak by twój aktualny pracodawca nie poczuł się oszukany
          przez ciebie w przypadku gdyby o całej akcji dowiedział się od
          kogoś "życzliwego".
          • herbarium Re: urlop bezpłatny u aktualnego pracodawcy na cz 17.06.07, 17:41
            Nie, z tym akurat nie ma kwestii. Co do oszukaństwa - nauczyciele, w tym ja,
            nagminnie dorabiają gdzie mogą. Tylko że nie chciałabym z pracy w szkole
            rezygnować trzydziestego sierpnia...
    • gumpel Zależy od sytuacji życiowej 17.06.07, 17:02
      1. Jedyna żywicielka rodziny - opcja pierwsza (bezpieczna)
      2. Bez dzieci na wychowaniu - opcja druga (zaryzykować)
      No i w zależności od tego do którego z "modeli" Ci bliżej taka decyzja ...


      G.
      • herbarium Re: Zależy od sytuacji życiowej 17.06.07, 17:31
        Bez dzieci, ale z potrzebą stabilizacji:)I z głęboką nieufnością względem
        pracodawców:)Oraz z głęboką sympatią względem NGO, połączoną z przekonaniem o
        kruchości i ulotności tychże...
    • maika7 A lubisz 17.06.07, 18:32
      uczyć???

      M.
      • herbarium Re: A lubisz 17.06.07, 22:24
        Lubię, tak, jak napisałam w pierwszym poście. Jakkolwiek pod instytucję szkoły w
        jej obecnym kształcie należałoby bombę podłożyć, zaorać i posypać solą.
        • maika7 Re: A lubisz 18.06.07, 07:42
          > Lubię, tak, jak napisałam w pierwszym poście.

          Napisałaś, że jest to atrakcyjne (tak jak drugie zajęcie). Bez pasji do uczenia
          w szkole nie zostwaj w niej. Zbyt wiele w niej "negatywnego warunkowania".
          Ogromnym plusem są przewidywalne dni wolne (sporo) i nienormowany czas pracy po
          "lekcjach". No i kontakt z uczniami - jeśli się to lubi :-)


          > Jakkolwiek pod instytucję szkoły w
          > jej obecnym kształcie należałoby bombę podłożyć, zaorać i posypać solą.

          Jest to wyjątkowo ciężko reformowalna instytucja - załóż raczej, że za wiele sie
          w niej nie zmieni - chyba, że trafisz na placówkę o wyjątkowym składzie
          nauczycielskim (istnieją takie rodzynki) ;-)

          Nie dasz rady przez jakis czas pociągnąc obu etatów? Żeby zobaczyc "w praniu"
          jak wygląda ta druga praca i czy daje Ci to, czego od pracy oczekujesz?

          M.
          • maika7 aha - a jakie są szanse rozwoju zawodowego i 18.06.07, 07:43
            finansowego w tej drugiej pracy?

            M.
            • herbarium Re: aha - a jakie są szanse rozwoju zawodowego i 18.06.07, 11:34
              Rozwoju finansowego, jak sądzę, szanse są, o ile organizacja nie przestanie
              istnieć - w postaci realizacji czy koordynacji projektów.
          • herbarium Re: A lubisz 18.06.07, 11:40
            Co do ciągnięcia obu etatów - w czasie wakacji tak. Ale na pewno nie w trakcie
            roku szkolnego.
            Co do mojego stosunku do uczenia - chciałam, nawet bardzo, uczyć w szkole, mimo
            wiedzy o realiach... tzn. świadomie sobie zawód wybrałam, i sprawia mi
            przyjemność praca z uczniami. Jakkolwiek bardzo frustrujące jest to, co mi tę
            pracę utrudnia - 35 osób w klasie, idiotyzmy programowe i organizacyjne...
            • maika7 Re: A lubisz 18.06.07, 12:04
              To może spróbuj na wakacjach przekonać się jak wyglądają realia w tej nowej pracy.
              Możliwe, ze przygotowywanie i koordynacja projektow okaze sie fajna i
              porywająca, a może wymogi formalne okażą się kłodami pod nogi. Warto chyba
              sprobować :-)

              Na zmianę realiów w szkołach państwowych raczej nie ma co liczyc - szczególnie
              tych bzdur "odgórnych". Można poszukac przyjaźniejszej szkoły (mniejsze klasy?)-
              szczególnie jesli uczysz w dużym mieście (pamiętam, ze często pisałas o
              Wrocławiu). Plusem szkoły jest spora przewidywalnośc własnej sytuacji - rozważ,
              co jest Co potrzebne. Minusy znasz doskonale ;-))

              M.
              • herbarium Re: A lubisz 18.06.07, 12:10
                Jak wygląda przygotowanie i koordynacja projektów to - co do zasady - wiem dość
                dobrze (dlatego mnie chcą). Natomiast wolałabym nie rezygnować ze szkoły
                trzydziestego sierpnia, więc na razie myślę...
                • maika7 Daj znać, jak podejmiesz decyzje :-) b/t 18.06.07, 12:30
    • kora3 Re: Dylemat pracowniczy 17.06.07, 22:42
      Jeśli chodzi o mnie pewnie wybrałabym większą kasę i wieksze ryzyko, ale to nie
      jest rada dla Ciebie ...
      Wiele zależy od Twojej sytuacji prywatnej, rodzinnej i związanych z tym planów.
      Np. osoba, która planuje w najblizszym zcasie dziecko raczej wg mnie powinna
      skłaniać się ku stabilizacji, a np. taka, która planuje kolejne studia - ku
      ryzyku ...
      Herbarium , przeanalizuj sytuację jeszcze raz :)
      Powodzenia w pracy, cokolwiek wybierzesz ...
    • nauma Re: Dylemat pracowniczy 17.06.07, 22:49
      Wybrałbym to drugie - choć i za takie pieniądze nie udałoby mi się utrzymywać
      trzech osób i wspomagać dwóch innych.
    • diabollo Re: Dylemat pracowniczy 17.06.07, 23:20

      Oczywiście to drugie.

      Kłaniam się nisko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka