Dodaj do ulubionych

Nie rozumiem go

19.06.07, 15:01
Byłam z facetem jakieś trzy miesiące, ogólnie znam się z nim około roku.
Rozstaliśmy się w zasadzie bez konkretnej przyczyny pod koniec lutego tego
roku. Od tamtego czasu mieliśmy kilka przygód ze sobą poczynając od ostrych
kłótni i braku kontaktu przez co najmniej dwa tygodnie a kończąc na nocy
spędzonej na jednym materacu... Ale bez seksu.
Pociąga mnie jak cholera, a jego do mnie...no właśnie nie wiem czy ciągnie,
bo popada ze skrajności w skrajność, raz się klei, a później mi mówi "spadaj"
na pożegnanie. Chociaż tak od miesiąca jest ok, spotykamy się tak ze dwa razy
w tygodniu, spędzamy miło czas, rozmawiamy, śmiejemy się i zachowujemy
zupełnie normalnie, jak przyjaciele. Tylko, że ja w przyjaźń damsko-męską nie
wierzę. Może mi ktoś pomóc go choć trochę rozszyfrować? W sumie nie jest mi
tak źle znowu, ale przez niego nie potrafię się zainteresować innym facetem,
ani tez żaden się mną specjalnie nie interesuje, bo widząc mnie z nim pewnie
myślą, że jesteśmy razem. Zależy mi trochę na nim dalej, martwię się o niego,
ale mogę bez niego zyć. Pomocy?
Obserwuj wątek
    • juliana03 Re: Nie rozumiem go 19.06.07, 15:28
      Nawet nie probuj, ten typ tak ma!!!
      Rob tak zeby tobie bylo dobrze.
      • izqa2 Re: Nie rozumiem go 19.06.07, 15:58
        W zasadzie racja, pieprzę to, co ma być, to i tak będzie, ale nie myślisz, że
        taki układ jest z leksza chory? Bo dla mnie to nie jest normalna sytuacja.
        Wiem, że niektórzy mają gorzej, ale każdy przeżywa problemy na swój sposób, a
        ten mnie frustruje odrobinę.
      • lucija7 Re: Nie rozumiem go 22.06.07, 23:07
        i nie próbuj rozumieć...albo baw się tak jak on albo olej, innej wersji nie
        ma...on tylko tak gra a w rezultacie to słabeucz:) ciao..ja walczę też z
        ciekawym typem..tylko że ja wiem że kocham...
    • natalcia23 Re: Nie rozumiem go 20.06.07, 20:02
      Mam do czynieniania z takim samym!!!
      Męczę się już tak parę dobrych lat...
      Nie polecam.
      Ale rozumiem Cię.
      Teraz jest jak jest bo to ja nie mogę się zdecydować żeby zostawić dla niego
      mojego faceta z którym jestem już długo...
      Ale właśnie lgnę do niego jak to żadnego innego i też myślę że to dlatego,że on
      raz chce być ze mną a pózniej milczy jak grób.
      Niby się już zdeklarował i powiedział jasno,że czeka na moją decyzję...
      Ale teraz ja nie jestem w stanie nic dla niego zrbić...
      Męczy mnie to i niszczy cholernie.
      Do tego dochodzą wyrzuty sumienia, bo nie jestem fair w stosunku do mojego,ale
      nie potrafię z etgo zrezygnować.
      Gdybym miała ci coś radzić to unikaj tego osobnika jak możesz.
      Teraz żałuję tego,że go wogóle poznałam...
      Planowałabym już pewnie ślub z miom.
      I nie miałabym świadomości,że omija mnie coś cudownego tak jak teraz :-(((
      • izqa2 Re: Nie rozumiem go 21.06.07, 09:48
        Gdybym miała alternatywę w postaci innego faceta, który by mnie pokochał, a ja
        jego, to by w ogóle nie było problemu!
        Jeszcze dochodzi jedno. Po rozstaniu z NIM nie mogliśmy się jakoś rozstać, z
        reszta razem mieliśmy zajęcia angielskiego dwa razy w tygodniu więc nie było
        możliwości żeby się nie spotkać. Później zazwyczaj szłam do niego na herbatkę,
        czasami kończyło się to pocałunkami, dość namiętnymi... Więc jak potrwało to
        jakiś miesiąc spytałam go czy nie chciałby spróbować jeszcze raz i dałam mu
        czas do namysłu. Ogólnie "myślał" jakies dwa miechy bo nie było później okazji
        pogadać... Po tym czasie powiedział mi że "nie może się zdecydować". Myślałam
        że szlag mnie wtedy trafi! Ale ok, dałam sobie spokój. Później wrócił...Oddalił
        się, wrócił i już tak został. Zaplanowaliśmy sobie razem wyjazd na Heinekena.
        Najgorsze jest to, że ja nie chcę tracić z nim kontaktu, jest naprawdę
        zajebistym facetem, nie tylko z wyglądu ale i z charakteru. Jak każdy ma swoje
        wady, ale ja też nie jestem idealna. I tez mam to wrażenie, że zostawiając go w
        spokoju tyle niesamowitych rzeczy by mnie ominęło.
        A gdyby między nami już do niczego nie doszło a ja zobaczyłabym go z inną
        dziewczyną to nie wiem co by się działo... Cały czas mnie kłuje.
        Gdyby ktoś godny uwagi się mną w końcu zainteresował, to ON zostałby tylko
        kolegą i już, bo znam siebie, nie jestem bigamistką;)
        No i nie mogę go unikać! Żałować i tak nie będę, bo staram się niczego nie
        żałować, spędziłam z nim parę naprawdę miłych chwil, więc jest coś miłego do
        wspominania i jeszcze się tego trochę nazbiera. I fajnie, ja się cieszę. Będzie
        ok dopóki nie zaczniemy się za bardzo do siebie zbliżać, bo znowu się posypię...
        Staram się brać wszystko na luziku i nie przejmowac się za bardzo. Ale niestety
        jestem tylko babą i wiadomo jak huśtawki nastrojów i nieodpowiednie działania w
        nieodpowiednich momentach czasem mogą wszystko rozwalić...
        • almondgirl Re: Nie rozumiem go 21.06.07, 09:55
          izqa2 napisała:

          > Gdybym miała alternatywę w postaci innego faceta, który by mnie pokochał, a
          ja
          > jego, to by w ogóle nie było problemu!

          o rany! sorry, ale nie przychodzi Ci do głowy, że jest jeszcze taka
          alternatywa, że możesz być sama choć przez jakiś czas i nie zadręczać się
          fochami niedojzrałego faceta?
          • izqa2 Re: Nie rozumiem go 21.06.07, 10:03
            Nawiązywałam tylko do wcześnieszego postu jakiejs dziewczyny która akurat ma
            faceta. Nie chodziło mi o to że na siłę muszę sobie kogos znaleźć i tylko takie
            jest rozwiązanie tego pieprzonego "problemu".
            Mogę być sama, jasne! I staram się nie przejmować JEGO fochami ale czasem się
            po prostu nie da.
            • almondgirl Re: Nie rozumiem go 21.06.07, 22:24
              aaa, to juz jasne, sorry, nie czytałam dokładnie
        • kotbert Re: Nie rozumiem go 21.06.07, 22:51
          Izqa2, wybacz, ale z tego co napisałaś o tym gościu, zajebistość charakteru kompletnie się nie wyłania. To że ktoś ma np. poczucie humoru i potrafi rozmawiać z sensem, to naprawdę nie świadczy o zajebistości. Jak dla mnie, można by mówić o zajebistym charakterze wtedy, gdyby facet był odpowiedzialny - a nie wygląda na takiego.
          Znałam kiedyś takiego jednego "zajebistego". Na finiszu okazał się zajebiście wielkim emocjonalnym popaprańcem, który zamienił rok mojego życia w bezustanną huśtawkę nastrojów.
          • azaheca Re: Nie rozumiem go 21.06.07, 23:06
            Kocie,chyba znamy tych samych facetów,teraz powiedziałam dość i jakoś trwam,ale
            korci,korci...tyle,że już dokładnie znam zakończenie.Izqa musi przerobić ten
            model na własnej skórze,a podobno najlepiej uczyć się na błędach innych,szkoda
            dziewczyny.
            • izqa2 Re: Nie rozumiem go 22.06.07, 09:05
              Ja nie potrafię się uczyć na błędach innych, bo mimo przestróg i rad ja i tak
              robię po swojemu, jeśli czuję inaczej niż mi doradzane. A tak, jak się sparzę
              to może się czegoś nauczę na przyszłość. Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni!
    • natalcia23 Re: Nie rozumiem go 21.06.07, 16:33
      Myślę,że popełniłaś błąd,że to Ty wyskoczyłaś z tą propozycją...
      Udawaj obojętną.
      Spotykaj się z nim tylko wtedy kiedy on Ci to zaproponuje i nie pozwalaj za
      bardzo się do siebie zbliżyć!!!
      Ja właśnie tak zdobyłam B, faceci lubią być olewani.
      Tyle,że w mojej sytuacji nic to nie zmieniło,bo nie umiem zrezygnować z
      mojego... :-(((
      • izqa2 Re: Nie rozumiem go 22.06.07, 09:13
        Być może to był błąd, ale co miałam do stracenia? Poza tym wtedy to był jeszcze
        czas, kiedy myślałam, że faktycznie mogłoby nam wyjść... I wtedy nie potrafiłam
        go olać. Teraz jest inaczej. A obojętność to faktycznie jest sposób-sama już
        sprawdziłam;)
        A Ty natalcia23 nie rezygnuj ze swojego chłopaka dla tamtego, jeśli Ci dobrze!
        • aaa19795 Re: Nie rozumiem go 22.06.07, 18:38
          wiecie ze faceci nie maja takich problemow?gdyby jakis koles spotkal taka
          zakrecona laske(jak nic emocjonalnie popaprana) jak tylko by sie zorientowal co
          jest grane zaraz by zawinal zagle...a baby na upartego na smierc ida!
    • natalcia23 Re: Nie rozumiem go 22.06.07, 22:09
      Nie zgadzam się.
      "Mój" B jest równie popaprany emocjonalnie jak ja albo i jeszcze bardziej...
      Gdyby mi było dobrze izqa to bym nie rezygnowała, ale sama nie wiem co czuję i
      czego chcę...
      Czy B to mój kaprys i nigdy nie zdobyty zakazany owoc czy może ten jeden jedyny.
      Chuj wie!
      • izqa2 Re: Nie rozumiem go 25.06.07, 08:12
        Mhm... Mam podobnie z tym "jednym jedynym" a "zakazanym owocem". I teraz juz
        też nie wiem dokładnie czego chcę.
        Wkurza mnie, że zawsze muszą mi się podobać i muszę się zakochiwać w
        takich "niegrzecznych" chłopcach!
        Ale jedno w tej całej sytuacji jest dobre i może mi pomoże sie z tym wszystkim
        uporać. Teraz, jak już nie jesteśmy razem, zachowujemy się zupełnie swobodnie,
        jedno drugiemu nie musi imponować w żaden sposób, ale tez widzę, jaki ON jest
        naprawdę. A parę cech ma niezbyt mi pasujących. Tym samym "obrzydza" mi
        siebie :)
        Ale na razie jest fajnie, cieszę się na wakacje nad morzem. Krótkie, bo
        krótkie, ale zawsze :) I nawet się cieszę, że jadę z NIM.
        Miłego dzionka dziewczyny!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka