izqa2
19.06.07, 15:01
Byłam z facetem jakieś trzy miesiące, ogólnie znam się z nim około roku.
Rozstaliśmy się w zasadzie bez konkretnej przyczyny pod koniec lutego tego
roku. Od tamtego czasu mieliśmy kilka przygód ze sobą poczynając od ostrych
kłótni i braku kontaktu przez co najmniej dwa tygodnie a kończąc na nocy
spędzonej na jednym materacu... Ale bez seksu.
Pociąga mnie jak cholera, a jego do mnie...no właśnie nie wiem czy ciągnie,
bo popada ze skrajności w skrajność, raz się klei, a później mi mówi "spadaj"
na pożegnanie. Chociaż tak od miesiąca jest ok, spotykamy się tak ze dwa razy
w tygodniu, spędzamy miło czas, rozmawiamy, śmiejemy się i zachowujemy
zupełnie normalnie, jak przyjaciele. Tylko, że ja w przyjaźń damsko-męską nie
wierzę. Może mi ktoś pomóc go choć trochę rozszyfrować? W sumie nie jest mi
tak źle znowu, ale przez niego nie potrafię się zainteresować innym facetem,
ani tez żaden się mną specjalnie nie interesuje, bo widząc mnie z nim pewnie
myślą, że jesteśmy razem. Zależy mi trochę na nim dalej, martwię się o niego,
ale mogę bez niego zyć. Pomocy?