sunrise2006
06.07.07, 13:07
Narzekadło z pieca spadło.... ;)) jak dobrze, że można tu przyjśc i
ponarzekać, bo tak w realu to już mi się nie chce ;))
Siedzę, palę, z nogą nie tak jakbym chciała, ciągle problemy, że też przez
swoją właśna głupote i chłopiska mam teraz takie probelmy!, i nie wiedomo
wycinać łektokę, czy nie. mam prace do napisania, dwie prace zlecone ;(, nie
chce mi się, pogoda brzydka, chłopisko jest miłe i zrobiło sie takie kochane,
rodzinne, ale nie wiem, dlaczego ja nie umiem zaufać, ostatnio wyciągałam
nawet sprawę sprzed 5 lat (kiedy się nie znaliśmy jeszcze) - że on na
kawalerskim - miał babkę do rozbierania i dwoch jego kumpli ją przeleciało. I
że ma takich kumpli, to pewnie sam też jest rozwiązły itp. ... a to się
czepiam, że z jakąs kolezanką ze studiów się spotkał dwa miesiące temu, co to
leci na niego, a wygląda na pannę lekkich obyczajów. No i wyciągam, bo jak
nie mam teraz przyczyn, to czegoś się muszę czepnąć. Ach, .... może ja kiedyś
w końcu sama się zrozumiem. a może nie... a może będę ta błakająca się po
życiu. Wszystkie koleżanki, mężate , dzieciate - ja ewenement, na marhinesie.
Już nawet mi się spotykac nie chc, bo gadają o swoich dzieciach, albo
pokazują brzuchy - ja też im moge pokazać - ale co tam widać? Tylko to że
dużo zjadłam na obiad.