Dodaj do ulubionych

A teraz mój problem..głupi..

08.07.07, 15:40
Ale potrzebuję rady,podtrzymania na duchu..
Jesteśmy z moim ukochanym 1,5 roku razem,wszystko układa się super,jest
naprawdę kochany..
Tylko,że ja sama stwarzam problemy:( Strasznie się martwię o niego! Teraz
właśnie wyjechał z naszymi wspólnymi kolegami(ja nie mogłam ze względu na
sesję) na weekend na festiwal muzyczny.Jasne,że coś tam piją,ale nie dają w
żyłę,ani nie skaczą z dachu,a ja mam obsesję,czy coś mu się nie stanie,czy nie
wypije za dużo,czy nie wyda za dużo pieniędzy(bo potem mi marudzi,że nie
ma).Jesteśmy ciągle w kontakcie,a i tak jak nie wysłał mi w nocy smsa,to nie
spałam,płakałam i denerwowałam się strasznie..A pod koniec lipca wyjeżdża
znowu,najpierw na tydzień na festiwal filmowy,potem jak dobrze pójdzie to do
pracy do Poznania..Ja zwariuję! po jednym dniu mam świra!:/
Mówiłam,że głupie..Ale nie umiem sobie z tym poradzić..Co mogę zrobić?
pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • ewelinkowska Re: A teraz mój problem..głupi.. 08.07.07, 20:03
      ehhh, ja mam podobnie!
      Tez sie zamartwiam co on tam porabia jak wyjdzie na piwko ze znajomymi badz jak
      gdzies wyjedzie!
      ale wiesz co? powinnysmy chyba bardziej zaufac naszym polowkom! przeciez one nie
      zrobia czegos czego my nie chcialybysmy!
      i zdaja sobie tez sprawe! ze takimi wybrykami moga stracic kogos, kto jest
      najwazniejsza osoba w ich zyciu! mysle, ze oni zdaja sobie z tego sprawe! i
      dlatego ja staram sie ufac mojemu facetowi!
      • ebi3 Re: A teraz mój problem..głupi.. 09.07.07, 11:44
        rzeczywiscie macie problem......
        u mnie jest wrecz odwrotnie, nie zamartwiam sie o mojego B., nie znaczy ze sie
        nie interesuje nim, ale po prostu mu ufam i wiem ze nie zrobi nic glupiego...
        walsnie wrcoil wczoraj z wyjazdu integracyjnego:)
        • sumire Re: A teraz mój problem..głupi.. 09.07.07, 12:06
          ja wychodzę z założenia, że chłopak jest dorosły i myśli (to drugie nie zawsze
          się sprawdza). nie jestem jego mamusią, nie zamierzam wszędzie za nim łazić i
          go pilnować, nie będę go traktować jak małej dzidzi, która sobie beze mnie nie
          poradzi. jeśli istnieją poważne powody do stresu, to jasne, denerwuję się i
          martwię. ale szkoda mi czasu, zdrowia i urody na wypłakiwanie sobie oczu, kiedy
          kolega wybiera się z kumplami na piwo.
          • maryshaa Re: A teraz mój problem..głupi.. 09.07.07, 14:42
            Sumire, jesteś wielka!
            Faceta łatwo rozleniwić i jak mu zaczniesz matkowac, to potem dopiero będziesz
            miała dziecko nieudolne zamiast faceta w domu. Daj sobie na luz! On pojechał na
            festiwal to ty wykorzystaj ten czas dla siebie i swoich znajomych. Ciesz się
            spokojem a nie pracuj na wrzody! On jest dorosły i sobie poradzi bez mamusi. A
            nadmierna kontrola nad nim może go tylko z czasem zniechęcić, albo rozleniwić!
            Poza tym to trochę dla mnie dziecinne tak trząść się nad facetem. Chyba że tak
            naprawdę boisz się o coś innego niż za duże wydatki, czy za dużo alkoholu.....
            • sumire Re: A teraz mój problem..głupi.. 09.07.07, 15:24
              hehe :) dzięki, ale żadna tam wielka... po prostu moja kronika wypadków
              miłosnych uwzględnia alpinistów, ratowników i typów uprawiających wyczynowo
              sport mocno kontuzjogenny (gwoli ścisłości, to wszystko JEDNA osoba) - po
              pewnym czasie człowiek przestaje się pierdołami przejmować.

              ale jedną rzecz muszę dodać. gdyby facet miał problem z alkoholem - nie mam tu
              na myśli urwanego filmu z okazji radosnego oblewania sesji, tylko prawdziwy
              problem - to bym się martwiła naprawdę. i chyba bym próbowała coś zadziałać w
              tej sprawie. ale jeśli zwyczajnie wypije za dużo na imprezie, to najwyżej
              będzie cierpiał z kacem. nie ma co przesadzać. to nie jest dziecko.
              • fireblade19 Re: A teraz mój problem..głupi.. 09.07.07, 16:39
                może troche nie na temat, ale...co myslicie o tym: załóżmy że jesteście z
                facetam pięć lat, różnie bywa raz jest lepiej raz gorzej, ale ogólnie cudownie,
                zaręczacie się, kupujecie mieszkanie, planujecie ślub, dzieci, po prostu
                sielanka...aż pewnego dnia okazuje się że Wasz cudowny mężczyzna, ktoremu
                ufałyście i wierzyłyście w szczerości i prawdziwość jego uczuć, wyznaje wam, że
                jakiś czas temu wysłał.... swoje nagie zdjęcie do koleżanki..jak twierdzi z
                głupoty:)dodam jeszcze ze robił to zdjęcie dla Was(podobno), ale Wy jakoś nigdy
                go nie zobaczyłyście:)aha prawde wyznaje dopiero jak zosał przyciśnięty do muru
                i już nie ma innego wyścia....czy dla was też to jest zdrada?
                • sundry Re: A teraz mój problem..głupi.. 09.07.07, 17:15
                  Może nie zdrada,ale zachowanie bardzo nie w porządku..

                  Dziękuję dziewczyny:)już mam go z powrotem:)
                • andzia9641 Re: A teraz mój problem..głupi.. 11.07.07, 17:17
                  mój połówek niedawno był w delegacji kilka dni (we włoszech więć daleko i nie
                  mógł często dzwoni ć bo byśmy zbankrutowali) i "życzliwe" koleżanki mi cały
                  czas pier...ły - a wiesz co faceci robią w delegacji, a toa tamto... - jakbym
                  się tym przejmowała to bym zwariowała chyba, ja wiem, że nie zrobił niczego co
                  mogłoby w jakikolwiek negatywny sposób wpłynąć na nasz związek... trzeba
                  troszkę zaufania bo inaczej to wylądujemy w psychiatryku;)
                  • sundry Re: A teraz mój problem..głupi.. 12.07.07, 11:39
                    Jeśli chodzi o zaufanie w sensie innych dziewczyn,to jestem absolutnie spokojna
                    i pewna,martwią mnie bardziej "Prozaiczne"rzeczy:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka