semorontm
26.08.07, 16:52
Poznałem miłość swojego życia. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby
nie to że jestem trzy lata po ślubie, a swojej żony nie już nie
znam, bo od chwili sakramentalnego "tak" zaczął się proces
zachodzenia głębokich zmian w jej zachowaniu, podejściu i
osobowości. Dziś jest to zupełnie inna osoba, diametralnie inna od
tej z którą brałem ślub. Nie wiem jaka, bo jej już nie znam. Ale
cóż, jak sobie pościelesz... Więc się zastanawiam, czy poznałem
miłość swojego życia, czy tylko szukam normalności u innej kobiety.
Docielkiwych uprzedzam, ze nie zdradziłem swojej żony. Pod tym
względem jestem zasadniczy. Na dobrą sprawę, nie wiem nawet po co to
piszę. Może po to by ostrzec inych przed pochopnymi decyzjami.
Szybki ślub bo dziecko w drodze to nie jest zawsze dobre
rozwiązanie, ślub można wziąść kiedykolwiek, pieprzyć co ludzie
powiedzą... Pozdrawiam