04.11.07, 14:24
Nie mam już siły. Jutro znowu poniedziałek i znowu to samo. Kurewski
kierat, który uświadamia mi co tydzień, że jestem złą żoną i jeszcze
gorszym pracownikiem. Nienawidze być zmuszana, nienawidzę
najbardziej poniedziałku i środy kiedy patrzę na te 24 malowane
gęby, które znowu nie przygotowały się na zajęcia, co jest dodatkiem
do pracy naukowej. Na nic nie mam czasu, ani na przyjaciól, ani na
siłownię, ani na zdrowe odżywanie. Mężowi gotuję zupy z mrożonek,
nie piekę ciast i nie lepię pierogów. Sprzątam w domu w niedzielę,
bo nie mam czasu w tygodniu, rzygać mi się chce od tych wszytskich
rad zadbanych mamusiek, jak one wogóle kurde myją okna z takimi
paznokciami ( nie myłam okien już wieki).Mam ochotę siedzieć i
płakać, ale na razie patrzę w jeden punkt i kiwam się do przodu i do
tyłu.
Ne umiem pogodzić kariery zawodowej z życiem rodzinnym, boję się
wybierać.
Obserwuj wątek
    • legwan4 Re: ehhh... 04.11.07, 15:11
      Spoko,nie Ty pierwsza i nie ostatnia:)A z tą zaradnością,to często
      pic-fotomontaż:)Nie buczeć,wystarczająco depresyjna jest pora roku:((
    • almondgirl Re: ehhh... 04.11.07, 15:27
      mrożonki są zdrowe, po co lepić pierogi, skoro też można kupić
      mrożone, no i po co Ci chodzenie na siłownię pełną spoconych,
      stękających z wysilku ludzi?:) wyluzuj trochę i rob to, co lubisz
    • s.dominika Re: ehhh... 04.11.07, 15:51
      Witam w klubie. Jeżeli cię to pocieszy to nie ty jedna zmagasz się z tego typu
      przeciwnościami losu.
      Ale z drugiej strony ja na to patrzę zupełnie inaczej. Ja zawsze gotuję zupę z
      mrożonki. Powiem więcej - nawet nie pomyślałam, żeby robić inaczej. Po co? Te
      mrożonki zrobiono z myślą o nas. Żeby żyło się łatwiej. Pierogi? Tylko w
      wakacje. Teraz - tylko z garmażerki.
      Co do sprzątania - ja nie sprzątam. Mąż wyrozumiały i lata z
      odkurzaczem.Dziewczyno weź na luz.
      Umiesz to pogodzić. Tylko inaczej musisz się nastawić.
      Jesteś fantastyczną żoną i super pracownikiem - tak należy stawiać sprawę!

      No ! Uszy do góry
    • yvona73pol Re: ehhh... 04.11.07, 16:05
      he, h
      • yvona73pol Re: ehhh... 04.11.07, 16:07
        wybacz, net mi szaleje i w ogole nie iwdze, co pisze ;))))
        co do mnie, yes, ja gotuje od podstaw, ale... bo mam taski kapryc i tylko wtedy gdy mi sie chce...
        jakas jestem dziwna, bo gotowanie mnie rlaxuje ;))))
        sprzatac nie widze sensu, chyba, ze sie zapusci z deczka ;))))
        no, meza jeszcze nie ma, wiec nikt sie nie pluje...
        heh,jednaj tak... spollokatorzy, czasami
        okna olej :DDD
        • yvona73pol Re: ehhh... 04.11.07, 16:08
          nawet niezle mi to wyszlo, tak na spelca :DDD
    • joannah31 Re: ehhh... 04.11.07, 19:35
      I jeszcze w dodatku przypaliłam troszkę kurczaka. Zadzwoniła
      Teściowa z propozycją pomidorowej z makaronem,mąż dzielnie zjadł
      kurczaka i aż się uśmiechnął na myśl o zupie. O ile jej nie zwęglę
      oczywiście. Zacznę chyba walić głową w ścianę... :-(
      • yvona73pol Re: ehhh... 04.11.07, 19:43
        he, he...
        cos za nerwowa kulinarnie jestes ;)))
        a to sie wlasciwie samo robi ;)
        ja tez przypalam jak sie zagapie :D
        rob bez stresu i bez idei, ze koniecznie ma sie udac, to sie uda :)))
    • to-wlasnie-ja Re: ehhh... 04.11.07, 20:06
      Kobieto , co Ty piszesz. Gdybym miala wpadac w rozpacz z powodu nieudanego obiadu, to moj maz juz by mnie w szpitalu odwiedzal. To sie zdarza KAZDEJ z nas.
      Poza tym, nie zawsze da sie pogodzic bycie idealna pania domu z praca. Czasami jest taki nawal roboty, ze dom musi poczekac. Jesli chcialabyc miec wszystko na piatke , to zaplacisz w koncu zdrowiem ( wiem, co mowie ) . Wrzuc na luz. Nic nie piszesz o awanturach ze strony meza , wiec licze , ze jest typem, z ktorym da sie porozmawiac . Wiec pogadajcie, wyjasnij, ze potrzebujesz troche czasu, aby sie pozbierac , moze masz gorsze dni, moze wiecej pracy akurat teraz. Czy maz moglby sie wlaczyc w pomoc w prowadzeniu domu? Chocby zakupy, wlaczenie pralki, czy poskladanie prania . A moze raz, dwa razy w tyg. dalibyscie rade zjesc na miescie?
      A zupy z mrozonek wcale nie sa takie zle. Sama czasem je gotuje. Albo poszukaj szybkich przepisow na obiady. W necie jest ich mnostwo. Spagetti, makaron z warzywami ( cos jak chinszczyzna ) , ostatnio sama czytalam o szybkich golabkach.
      Porzadki nie sa najwazniejsze, mozna sobie troche odpuscic. Albo jesli oboje pracujecie i stac was na to , to poszukaj , moze jest jakas kobieta, ktora za niewysoka oplate moglaby Ci troche posprzatac. Albo jakas firma, ktora sie w tego typu pracy specjalizuje. U nas taka jest.
      Przede wszystkim uszy do gory, to tylko chwilowy spadek nastroju, bedzie dobrze:)i nie uwazaj , ze jestes taka do niczego, bo to nieprawda.
      • askastar Re: ehhh... 04.11.07, 20:10
        ojej jak dobrze Cie rozumiem,zwlaszcza z tymi gebami co patrza i nic-
        ściana-zero kontaktu
        echhh
        • ciociapolcia Re: ehhh... 04.11.07, 23:05
          Ojej, wiem o czym piszesz. Tyle, ze obsrałam "realizowanie się
          przez pracę". Gotowanie juz mnie nie relaksuje, stało się nieststy
          przykrym obowiązkiem.
          Pierogi? Mój bosze! Od święta tylko. ;) Zupy? Nie gotuję już wcale.
          Wydaję tylko drugie danie. Ciasto? Eee, są takie co to zakręcisz w
          5 minut, wstawiasz do piekarnika i masz. :)
          A sprzątać nienawidzę. :/
          Też tym się przejmowałam, ale okazało się że mam większe problemy i
          toto spadło poza podium.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka