Dodaj do ulubionych

Jak żyjemy...

04.11.07, 16:40
Jednym z najważniejszych problemow dzisiejszego pokolenia 20/30 latkow jest życie na kredyt, ten styl życia w sposób niesłychanie sugestywny dyktuje nam reklama. A wszystko po to by nam narzucić, co powinniśmy kupować, a przede wszystkim udzielać prostych i łatwych do akceptacji odpowiedzi na pytanie „jak żyć”.

A konsumenci, bez względu na to, czy zarabiają mało, czy dużo przede wszystkim kupują. I ciągle brakuje im pieniędzy. Co miesiąc trzeba spłacać raty, płacić rachunki. Jeśli zarabiamy mało, relatywnie także i skala problemów finansowych jest wąska, kiedy zaś dochody są wysokie, rośnie apetyt na dobra konsumpcyjne i wystawny styl życia. Zazwyczaj też więc wzrasta wysokość kredytów.
Styl naszego życia jest lustrzanym odbiciem reklamy.

Za namowa autora ksiazek o inwestowaniu R. Kiyosakiego proponuje by robić to w bardziej roztropny sposób. Nie z kredytów konsumpcyjnych, ale z pieniędzy generowanych przez tzw. aktywa: biznesy, nieruchomości, akcje itd. I tu prawdopodobnie pojawiają się pierwsze oznaki zniechęcenia i niedowierzania. A kiedy jeszcze czytamy, że w najgorszej sytuacji znajdują się pracownicy mający stałe etaty a nawet wyjątkowo atrakcyjne posady, niepokój staje się trudny do pokonania. Statystycznie najczęściej pracujemy na etatach. A jeśli pracy szukamy, także najbardziej idealną formą finansowej wolności i pomysłu na karierę, czy nawet życie i pewną przyszłość wydaje się nam praca na stałe w renomowanej, zachodniej korporacji na kierowniczym stanowisku. Z możliwością awansu.

Żyjąc w świecie zdominowanym przez ideologię konsumpcyjną i egoizm możemy także być nieco zaskoczeni radami Roberta Kiyosaki dotyczącymi rozwoju osobistego i wysokich morale. Amerykanin wspierający nas w rozwoju naszej finansowej inteligencji kładzie ogromny nacisk na uczciwość, siłę ducha, panowanie nad własnymi emocjami, dotrzymywanie słowa. Także radzenie sobie z lękami o przyszłość, inwestowanie w edukację, głównie finansową, i odwagę podejmowania ryzyka pracy na własny rachunek. Nawet jeśli miałby to być „tylko” biznes po godzinach. Chyba jednak najbardziej zaskakująca jest kwestia dobroczynności. Jeśli chcesz otrzymywać w życiu, musisz dawać. Zanim zyskasz, nawet gdy nie masz prawie niczego, albo wydaje ci się, że nie stać cię na symboliczną chociażby szczodrość, musisz się dzielić tym, co masz. Wiedzą, swoim czasem, pieniędzmi, dobrą radą. Im więcej dajemy tym więcej zyskujemy. Im więcej osiągnęliśmy tym bardziej winniśmy być hojni dla innych. Bycie bogatym nie jest zatem tylko specjalistyczną wiedzą księgową i finansową. Jest pewnym stylem życia. Ale przede wszystkim filozofią, sposobem myślenia. Wszystko zaczyna się od myśli. Nasze bogactwo, dobrostan, szczęście, to jak postrzegają nas inni. Każdy z nas jest czymś w rodzaju projekcji własnego sposobu myślenia. To, jak myślisz determinuje to, kim się stajesz, powtarza wielokrotnie bogaty ojciec, mentor autora z czasów jego młodości.



Kiyosaki dowodzi, że bogacimy się nie w pracy, ale w wolnym czasie. Pracując na etacie wykonujemy mniej lub bardziej solidnie i kreatywnie swoje obowiązki. Może z wyjątkiem takim, kiedy nasza praca jest jednocześnie naszą pasją, a nawet jednocześnie całym życiem. Niemniej to, czy mamy szansę stać się naprawdę zamożni, czy żyć tylko iluzją bogactwa zależy od sposobu spędzania wolnego czasu. Bo wówczas dokonujemy większość lub nawet wszystkie transakcje związane z naszymi finansami osobistymi. Począwszy od zakupów, przez rachunki, podatki, opłacanie kursów, spłacanie i zaciąganie kredytów. W teście na inteligencję finansową, w którym można sprawdzić się na RichDad.com są m.in. takie oto pytania.



Która z wymienionych strategii jest najlepsza, gdy celem planu finansowego jest budowa kolumny aktywów:
a) zdobądź drugą pracę,
b) poproś o podwyżkę lub poszukaj lepiej płatnej pracy,
c) pracuj tam, gdzie dotąd, a "po godzinach" rozpocznij prowadzenie własnej działalności,
d) zainwestuj w nieruchomości.

Większość z nas chce mieć wyższą pensję, tymczasem wysokie stałe zarobki z rozmaitych powodów nie są najlepszą drogą do zamożności i finansowej niezależności. Jaka zatem jest prawidłowa odpowiedź? Właściwe są dwie ostatnie.

Mimo pozornej prostoty drogi ku zamożności tylko nieliczni zechcą nią podążać. Bo jest ona jednak nietypowa, jak na nasze stereotypowe wyobrażenia o tym, czym jest szczęście, dostatek i zamożność. To drogi samochód, wielki dom, jacht i zagraniczne podróże. A także jak najwięcej kart kredytowych, które tak efektownie (efekciarsko) wyglądają, kiedy otwieramy portfel.

Deklarujemy przywiązanie do wolności, ale wybieramy bezpieczeństwo. Ceną, jaką płacimy za bezpieczeństwo finansowe jest bardzo często całkowita zależność od kaprysów firmy, zaś wolność zawsze wiąże się z ryzykiem. Jednak, kiedy uda się pokonać lęk i obawy można istotnie stać się w znacznym stopniu panem własnego losu. Umiejętności nabyte w prowadzeniu biznesu, nie tylko wiedza, ale także rozwój pozytywnych cech osobowości, powodują, że nawet jeśli spotka nas bankructwo, bardzo szybko z niepowodzenia podniesiemy się.
tinyurl.com/2f4ut6
tinyurl.com/2oc448
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka