Dodaj do ulubionych

Niewolnice miłości...

04.11.07, 23:12
...kochają od dawien dawna.
Mocno, trwale, bezgranicznie.
Upokarzane, poniżane, okradane z uczucia, czasem uderzane - trwają w
swojej beznadziei omamienia.
Bywa, że opuszczane, potem samotne - nadal uważają "jego" za
swojego, choć jest już przy innej. Po odejściu w zaświaty
ukochanego - starannie układają kwiaty na jego grobie, w którym chcą
kiedyś się spotkać jeszcze raz - tym razem na zawsze...

Są takie kobiety wokół Was?
Co o nich sądzicie ??/:D:P
Obserwuj wątek
    • aga-43 Re: Niewolnice miłości... 04.11.07, 23:17
      Może nie mają gdzie odejść ?Jak maja dzieci to tym bardziej znaleść dach nad
      głową jest trudno
      Ja myślę że gdyby nie ta zła sytuacja materialna w naszym kraju to wiele kobiet
      odeszloby od mężów Ale kogo stac jest na mieszkanie zyjąc z pensji tak
      skromnej? Dlatego wiele małżeństw jest tylko na papiuerze .Pozdrawiam
      • no_okki Re: Niewolnice miłości... 04.11.07, 23:26
        Sporo masz w tym racji; niemniej obserwuję mocny argument miłości
        kobiecej, przywiązania. To był jej mężczyzna, zapisany ślubem,
        przysięgą małżeńską... - taka filozofia myślenia, słuszna zresztą.
        Pozdrawiam.
        • aga-43 Re: Niewolnice miłości... 04.11.07, 23:31
          No nie wiem czy słuszna bo często przez ta filozofię bardo cierpią
          • no_okki Re: Niewolnice miłości... 04.11.07, 23:35
            Miłość w tym wypadku jest cierpieniem; różne ma odcienie
            Wygasić? zabić ? - lepiej - ??/:D
            • aga-43 Re: Niewolnice miłości... 04.11.07, 23:36
              Starałabym sie zabić ,żyć dalej /Są najczęściej dzieci ,trzeba żyć .Pozdrawiam i
              dobranoc .
        • rudkaaa Re: Niewolnice miłości... 04.11.07, 23:44
          > Sporo masz w tym racji; niemniej obserwuję mocny argument miłości
          > kobiecej, przywiązania. To był jej mężczyzna, zapisany ślubem,
          > przysięgą małżeńską... - taka filozofia myślenia, słuszna zresztą.
          > Pozdrawiam.


          Widocznie nie nadaję się na niewolnicę miłości,bo w życiu nie
          dałabym się tłuc jakiemus łajzie-nazwijmy go mężem.Choćbym nie wiem
          jak go kochała,to zapewniam Cię no_okki,że po pierwszym ciosie już
          byłabym skutecznie z tej miłości wyleczona.Nie obchodziłaby mnie
          równiez przysięga małzeńska,przywiązanie.Taki meżczyzna przestałby
          dla mnie istnieć.Poświęcić swoje życie dla kata?Nigdy:)
    • viviene Re: Niewolnice miłości... 04.11.07, 23:20
      kochaja od dawien dawna,mocno,trwale,bezgranicznie,trwaja w swej
      beznadziei omamienia,układają kwiaty na jego grobie,bo nie potrafią
      zrozumiec dlaczego tak się stało,dlaczego tak nagle zostały same gdy
      miłosc kwitła w najlepsze,przerwane,rozszarpane szczescie jakiego
      juz nigdy potem nie zaznały i juz nigdy nie potrafiły pokochac tak
      bardzo,tak do utraty tchu,zastygły oniemiałe i nie mogą otrząsnąc
      się z tego stanu,umarły,umarły,razem z Nim.
      • no_okki Re: Niewolnice miłości... 04.11.07, 23:29
        pięknie uzupełniłaś
        • viviene Re: Niewolnice miłości... 04.11.07, 23:36
          to nie ja,,to życie pisze takie scenariusze,nigy nie pogodzimy się z
          myślą utraty czegos pięknego,szukamy ,szukamy na obraz i
          podobieństwo i przez resztę życia nie znajdujemy,czujemy się
          oszukani,nic nie warci i najgorsza jest świadomośc,że nikt nas nie
          kocha i my nikogo nie kochamy,nie potrafimy,nie tak jak to było
          wówczas gdy naszą największą miłosc loś nam brutalnie wyszarpał nie
          pytając się nikogo o zgodę.
          • aga-43 Re: Niewolnice miłości... 04.11.07, 23:37
            Czytając Ciebie mam wrażenie jakbys to miała za soba bo tylko człowiek który
            przezyje moze tak pisać Pozdrawiam
            • viviene Re: Niewolnice miłości... 04.11.07, 23:39
              aga-43 napisała:

              > Czytając Ciebie mam wrażenie jakbys to miała za soba bo tylko
              człowiek który
              > przezyje moze tak pisać Pozdrawiam

              -Pozdrawiam równiez,spokojnej nocy:)V.
          • no_okki Re: Niewolnice miłości... 04.11.07, 23:40
            Racja - chcemy kochać i być kochanymi; taka to nasza naturalna
            potrzeba, niczym woda do życia. Zegnam. Dobrej nocki.
            • viviene Re: Niewolnice miłości... 04.11.07, 23:44
              Dobranoc
    • konra-d333 Re: Niewolnice miłości... 05.11.07, 00:22
      Są. Sądzę ,ze są tak zaangażowane mocno w swoje życie ,że uważają iż jest ono
      normalne, takie jakie powinno być .I to jest tragiczne.
      • missssi-3 Re: Niewolnice miłości... 06.11.07, 21:06
        konra-d333 napisał:

        > Są. Sądzę ,ze są tak zaangażowane mocno w swoje życie ,że uważają iż jest ono
        > normalne, takie jakie powinno być .I to jest tragiczne.

        Podpisuje sie pod madrym komentarzem!pozdr
    • facettt jakos w W-wie nigdy takich nie spotkalem 05.11.07, 00:24
      natomiast mialem watpliwa przyjemnosc poznac troche takich,
      ktore (moim znajomym) wszczynaly awantury o byle co, a po wiekszych
      nieporozumieniach po prostu odchodzily.

      z jakiego miasta piszesz?
      duza ta nadwyzka samotnych kobiet?
    • facettt jakos w W-wie nigdy takich nie spotkalem 05.11.07, 00:24
      natomiast mialem watpliwa przyjemnosc poznac troche takich,
      ktore (moim znajomym) wszczynaly awantury o byle co, a po wiekszych
      nieporozumieniach po prostu odchodzily.

      z jakiego miasta piszesz?
      duza ta nadwyzka samotnych kobiet?
    • 1.25d Re: Niewolnice miłości... 05.11.07, 09:57
      Mam taka sąsiadke ktora mąż bije wrecz katuje a ona mowi ,ze go kocha Mysle ze
      ona potrzebuje pomocy specjalisty
      Moglaby odejsc od niego ale nie robi tego pomimo ze ma gdzie odejsc .
      Takie kobiety sa okaleczone psychicznie przez tyranow .
      Wspolczuje im bo nic innego nie mozna zrobić skoro one same nie chca sobie pomoc
    • az.az Re: Niewolnice miłości... 05.11.07, 12:40
      Kiedys nia bylam ale to przeszlość pozdrawiam no_okki
    • lacido Re: Niewolnice miłości... 05.11.07, 12:56
      jakież to przykre
      bardzo trafny temat wątku
      tamkie kobiety chyba nie uswiadamiaja sobie jakie maja koszmarne życie, bo nie
      znają alternatywy i tkwia w nim
    • missssi-3 Re: Niewolnice miłości... 06.11.07, 19:33
      Ja jestem niewolnicą Kocham dwoch!!:)Poz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka