Dodaj do ulubionych

i jak sobie teraz radzic

26.01.08, 23:11
moja historia jest jak z melodramatu z lat 20 tych. dwa lata temu
poznalem kobiete w ktorej sie zakochalem bez pamieci (z
wzajemnoscia). ona w zwiazku z dziecmi ja w zwiazku z dziecmi.
postanowilismy sprobowac byc razem , ja powiedzialem zonie ze kocham
inna kobiete i onna po wiekszych zakretach ideszla od meza.
walczylismy przez pol roku ze wszystkimi - rodzinami i jej mezem
(moja zona zaakceptowala moj wybor). wczoraj ona powiedziala ze juz
nie daje rady i wraca do meza bo traci dzieci (maz sprytnie
nastawial dzieci przeciw niej) kocha mnie ale dzieci sa wazniejsze.
ja ... nie wroce do zony bo jej juz nie kocham siedze i gapie sie w
pusta sciane i nie czuje juz nic. gdyby nie to ze nasze dzieci sa w
tym tygdniu u mnie (moj tydzien) to nie wiem czy bym wyszedl z
lozka ... czuje pustke i nie znajduje zadnej sily w sobie zeby
walczyc z zyciem. nie mam do nikogo pretensji takie ryzyko bylo
wliczone w nasza probe ale ... jak sobie dac rady ... :(
Obserwuj wątek
    • viviene Re: i jak sobie teraz radzic 27.01.08, 10:18
      przykre,to jest właśnie presja,którą nie każdy potrafi wytrzymać ale
      dopiero czas będzie świadkiem czy dokonaliśmy dobrego wyboru czy
      warto było zrezygnować z własnej miłości z własnych marzeń,wiem nie
      powinno się licytować uczuć,dzieci ponad wszystko,tylko kiedyś
      dorastają,odchodzą,zostawiajac ojca,matkę i nawet przez mysl im nie
      przejdzie,ze my rodzice też kochamy,chcemy miec kogoś bliskiego.
      Życie...:)
      • marijola1 Re: i jak sobie teraz radzic 27.01.08, 10:32
        skoro mężczyzna nie odchodzi od kobiety,której nie kocha,bo boi się
        utraty kontaktu z dziećmi,to chyba tym bardziej kobieta!!O tym że
        kiedyś wyfruną z gniazda wcale się wtedy nie myśli.Mąż Twojej
        ukochanej zastosował paskudny szantaż.Rzadko która kobieta zdecyduje
        się na odcięcie od swych latorośli.Ja tylko zadaję sobie teraz
        pytanie: jaki ma sens zatrzymywanie kogoś na siłę???
    • efffcias Re: i jak sobie teraz radzic 27.01.08, 10:40
      Twoja sytuacja jest bardzo trudna , w zasadzie nikt nie jest
      szczesliwy. Konserwatysta powiedziałby- trzeba było nie dzielic
      rodzin. W pewnym sensie tak, ale ja mam poglad, ze nic na siłe. Ale
      teraz znow pat. Ona z mezem, ktorego mowiesz nie kocha, dla dobra
      dziec- pytanie tylko czy one beda szczesliwe tak naprawde, skoro dom
      bedzie chory...?
      Pustka i kupa nieszczescia z tego wyszła. Trzeba poczekac, chyba na
      to az jednak tamten maz i twoja ukochana dojda do wniosku ze razem
      jest im zle i nie da sie w klamstwie zyc....Ty musisz sie wziac aw
      garsc, zyc dla siebie teraz,czesciej widywac sie z dziecmi, hobby
      pielegnowac....Inaczej bedzie ci tylko gorzej i gorzej. Wiem po
      sobie, że ból potrafi niszczyc, dlatego trzeba z nim walczyc.
      Pozdrawiam.
      • salsa13 Re: i jak sobie teraz radzic 27.01.08, 10:44
        Ból potrafi niszczyć
        a życie w chorym układzie potrafi zniszczyć
        i wypalić wszystko...
        Nie poddawaj się
    • czyabynapewno Re: i jak sobie teraz radzic 30.01.08, 11:19
      dziekuje za odpowiedzi , tak wiem ze to wszystko nie ma sensu ale
      coz zrobic takie jest zycie.

      wczoraj ostatni raz sie widzielismy stalismy w juz pustym mieszkaniu
      stalismy przytuleni czekajac na dwie taksowki ktore nas rozwiozly w
      dwie rozne strony zycia ... to byl chyba najsmutnieszy moment mojego
      zycia.

      teraz najwazniejsze jest to zeby sie nie dac smutkowi i jakos
      powolutku zyc. najgorsze co moze byc to zamnknac sie w skorupie i
      nawet nie wychodzic z domu ...

      trzymajcie kciuki
      • tini_1 Re: i jak sobie teraz radzic 30.01.08, 11:58
        Ja bede za Was trzymac:))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka