Dodaj do ulubionych

ja juz tak nie umiem

01.02.08, 16:26
Siedze i juz przez 15 min patrze w monitor i nie wiem co
napisac....jak zaczac...od czego....w sumie to najlepiej od
poczatku...ale teraz przyszla mi taka mysl do glowy ze moze dalej
lepiej to wszystko dusic w sobie i nie mowic nic nikomu tylko udawac
ze wszystko jest dobrze bo ja nie chce przysparzac nikomu klopotow a
tym bardziej problemow bo po co i tak inni maja ich zbyt
wiele...wiem ze to glupie moze nawet chore ale czasem mam takie
mysli zeby ze soba skonczyc raz na zawsze dac spokoj temu
wszystkiemu...usunac sie z drogi by kazdy mogl zyc tak poprostu
bezemnie...pewnie byloby im lepiej gdyby mnie nie bylo...nie byloby
gadki bo ty jestes taka siaka i owaka...nie byloby wypominania ze to
zrobilam zle...ten mnie nie chcial a ja i tak go dorwalam...bo
wedlug innych wszystko co robie jest robione źle i jest zle jestem
tylko czarna owca miedzy tymi ktorzy mysla ze sa wspaniali i
cudowni...ze wszystko potrafia i oni bledow nie
popelniaja...przekonalam sie o tym bo gdzie nie spojrze ludzie
zabijaja mnie wzrokiem a ja chce popsrostu zyc...bo tak naprawde
nikt nie wie co we mnie siedzi skrupulatnie potrafie kryc swoje
mysli i uczucia...i szczerze powiem nie raz myslalam o samobojstwie
bo tak naprawde wiem ze jestem sama i nikogo nie mam...nikogo nie
obchodzi jak skonczy ani co sie stanie z taka jak Ja...brakuje
przyjaciol i brakuje osob z rodziny ktorzy poprostu zapytali by mnie
co sie dzieje ale nie oni sa zbyt zajeci soba...zauwarza mnie chyba
dopiero wtedy gdy stanie sie cos czego juz nie bedzie mozna
odwrocic...niby kazdy udaje dobrego ale gdy tylko chialabym zaczac
cokolwiek mowic oni nie sluchaja zwlaszcza przyjaciele bo przeciez
po co beda sluchac takiego kogos jak Ja...oni sa szczesliwi i nie
musza nikomu pomagac...bo po co!!

A moze lepiej to zobic i przestac sie dreczyc...??

Boze jak mi sie chce plakac staram sie chamowac lzy ale czasem juz
poprostu nie daje rady nie mam sily...teraz jak tak mysle o tym
wszystkim...to w zyciu popelnilam tyle bledow ze teraz place za nie
gorzkimi lzami...co bedzie dalej?? niew wiem...ale boje sie kazdego
dnia tego ze nagle naprawde zbuerze sie we mnie tyle odwagi ze
wkoncu to zrobie i skoncze ze soba!!

nie raz probowalama powiedziec mamie ale nie potarfie ona jest taka
zaborcza wrzeszczy zaczyna filozofowac itp...czasem boje sie z nia
rozmawiac a tak bardzo bym chciala alew nie lepiej nie...ona by mnie
chyba zabila nim ja bym ze soba zdarzyla skonczyc...bo gryzie mnie
jeszcze jedna bardzo powazna sprawa...niedawno bylam na imprezie
bylo fajnie i wogole byl tam pewien chlopak (kolega) imprezie
poszlismy do niego...spedzilismy razem noc...teraz boje sie ze to
moze skonczyc sie niechciana ciaza......boze gdyby tak bylo co ja
zrobie...jedna mysl przychodzi mi tylko do glowy........wiecie jaka!!
Obserwuj wątek
    • fantka Re: ja juz tak nie umiem 04.02.08, 11:41
      Witaj Anielico25 na forum.
      Skąd u Ciebie tyle złych myśli?
      Napisz o co tak naprawdę chodzi.
      Porozmawiamy...
      Napisałaś: "przekonalam sie o tym bo gdzie
      nie spojrze ludzie zabijaja mnie wzrokiem".
      Wybacz, ale to wierutne bzdury!
      Odezwij się koniecznie,
      napisz co się stało.
      Wszystko będzie dobrze :)
      Uśmiechnij się. Pisz.
      Szybko się przekonasz jak dużo masz przyjaciół.
      • fantka Re: ja juz tak nie umiem 04.02.08, 12:06
        Anielica!
        Zobowiązuję Cię do odezwania się.
        Będę zaglądać na forum
        i odpowiem od razu.
      • anielica25 Re: ja juz tak nie umiem 04.02.08, 19:41
        "przekonalam sie o tym bo gdzie
        nie spojrze ludzie zabijaja mnie wzrokiem". Chodziło mi w tym o moją
        rodzinę...myślałam że mogę na nią liczyć ale się myliłam...nie czuję
        się blisko z nią związana...wieczna krytyka w moją stronę z ich
        strony...według nich jestem zepsuta...zła i okrutna! Ja już tak nie
        umiem nie mam z kim porozmawiać i jest mi z tym naprawdę źle!! Chcę
        w końcu poczuć że mojej rodzinie naprawde na mnie zależy...
        Wiele razy starałam się porozmawiać z mamą co mnie męczy i trapi ale
        ona zaraz zaczyna z tą swoją filozofia życiową...i mówi że jestem
        głupia!! Ona nigdy nie przeżywała niczego nigdy nie płakała i
        olewała wszystko ale ja tak nie potrafię...jestem bardzo uczuciowa i
        wszsytko strasznie przeżywam...tak samo jak to z tym chłopakiem o
        którym wspomniałam w poprzednim wpisie..nie wiem co będzie dalej i
        jak się potoczy kolej rzeczy ale wiem jedno bardzo się boję...strach
        zrzera mnie potwornie od środka..i jestem już całkowicie zmęczona
        psychicznie:(:(:(
        • fantka Re: ja juz tak nie umiem 05.02.08, 07:58
          Ta sprawa z chłopakiem to dla Ciebie
          jest problemem ewentualna ciąża.
          Kup sobie test ciążowy i sprawdź,
          wtedy zobaczymy czy są konsekwencje
          Twojej "nieostrożności".
          A z tą Twoją rodziną to tak naprawdę o co chodzi?
          Może "wymuszasz" na nich coś???
          Może oni są już przez Ciebie zmęczeni?
          Napisz, czy oprócz tej przygody z chłopakiem
          masz jeszcze jakieś realne kłopoty?
          Ile masz lat? Czy 25 tak jak sugeruje nick?
          Co robisz? Pracujesz? Studiujesz?
          Chcę dotrzeć do Twojego problemu.
          Pisz koniecznie.
    • basia9981 Re: ja juz tak nie umiem 06.02.08, 14:43
      Anielico
      ja podobnie jak Ty, kiedyś miałam wiele pretensji do mojej Mamy. Z perspektywy mijającego czasu wydają mi się po prostu głupie i małostkowe. Tak naprawdę dopiero po urodzeniu dziecka dotarło do mnie, jak bardzo moja Mama troszczy się o mnie. Przecież każdy rodzic chce dla swojej "pociechy" jak najlepiej. Zadaj sobie jedno pytanie: czy chciałabyś, żeby Twoje dziecko powielało Twoje postępowanie? Kiedy na nie odpowiesz, dowiesz się wiele o sobie. Życzę powodzenia.
      • rozalia25 Re: ja juz tak nie umiem 07.02.08, 00:41
        Hej, anielico, wysłałam Ci wiadomość na maila anielica25@gazeta.pl.
        (Piszę tutaj, bo być może masz jakąś inną skrzynkę i nie korzystasz z gazety i w
        innym wypadku nie zwróciłabyś uwagi na ten list)
        • fantka Re: ja juz tak nie umiem 08.02.08, 11:57
          Hej Anielico odzywaj się, czekamy.
          • fantka Re: ja juz tak nie umiem 08.02.08, 17:20
            Anielica! co jest?
      • anielica25 Re: ja juz tak nie umiem 09.02.08, 18:16
        Witam Was...i przepraszam że tak długo się nie odzywałam...ale
        starałam się poprawić moje kontakty z moją mamą i sądze że nawet się
        udało rozmawiamy więcej niż kiedyś...i cieszy mnie to...ale jakoś
        nie potrafiłam jej powiedzieć o tym chłopaku...chcę zapomnieć i
        przestać o nim myśleć!!Obydwoje wtedy popełniliśmy błąd to nie
        powiino się nigdy wydarzyć ale cóż stało się i nic na to nie
        poradzimy czasu już nie cofniemy.
        Droga Basiu9981 zadając sobie pytanie które
        napisałaś...odpowiedziałam sobie na nie i nie chciałabym żeby moje
        dziecko kiedykolwiek powielało moje postępowanie.
        Chcę żyć...cieszyć się życiem..śmiać i niczego już nie żałować...ale
        nie chcę też uciekać przed problemami tak jak robiłam to do tej pory
        chcę w końcu stawić im czoła i zacząć być twarda...bo choć czasem
        jest ciężko...życie ciągle toczy się do przodu a Ja nie chcę stać w
        miejscu i użalać się wiecznie nad sobą.
        a co do tego chłopaka obwinił mnie i powiedział że wszystko co się
        wtedy wydzarzyło jest moją winą:(:(
        Sądze że teraz czas by popracować na kontaktami z rodzeństwem...zżyć
        się z nimi bardziej...i móc z nimi rozmawiać o wszystkim...nie chcę
        chodzić do psychologa...chcę rozmawiać z rodziną z moim
        rodzeństwem...także z ich pomocą rozwiązywać problemy...jeśli nie
        zacznę pracować nad tym żeby było dobrze to nigdy tak nie będzie.
        Fantko...co do twoich pytań do mnie...nie pracuję i nie
        studiuję...więc zajmuję się domem...i staram się znaleść pracę!!
        Pozdrawiam was wszystki i mocniutko ściskam:* Dobrze że są na
        świecie jeszcze tacy dobrzy ludzie:*:*
        • fantka Re: ja juz tak nie umiem 12.02.08, 08:14
          Anielico, brawo !!!!
          Potrafisz...
          i będziesz szczęśliwa :-)

          Mów tutaj o swoich niepokojach...
          wiem z doświadczenia
          że to pomaga...
          naprawdę pomaga...
          • anielica25 Uśmiech..:):):) 16.02.08, 15:41
            Dziś rano gdy się obudziłam...moją pierwszą myślą było to że moje
            życie nie przypomina już tego sprzed kilku dni...jakoś ni z tąd ni z
            owąd zniknął strach, ból i obawy które skrywały się gdzieś w głębi
            mojej duszy. Na ustach pojawił się uśmiech...a to niecodzienny widok
            w moim przypadku (przynajmniej kiedyś)...jest pozytywne myślenie a
            to najważniejsze!!
            Teraz gdy patrzę w lustro uśmiecham się sama do siebie...jak ładnie
            wyglądam z uśmiechem na twarzy:):):) Sądzę że nawet mama jest przez
            to szczęśliwsza..dużo rozmawiamy a co najważniejsze częściej ze sobą
            żartujemy i wygłupiamy...atmosfera się w domu zmieniła a co
            najważniejsze poczułam że mam prawdziwe przyjaciółki:)
            Narazie wszystko się układa nie myślę o tym co będzie jutro, za
            tydzień, miesiąc, rok czy dwa...staram się żyć dniem dzisiejszym i
            czerpać z niego to co najlepsze:):)
            Pozdrawiam cieplutko:*
            • talachai Re: Uśmiech..:):):) 19.02.08, 13:46
              Witaj Anielico!
              Przez przypadek znalazłam ten wątek. W ogóle jestem tutaj nowa, ale
              chciałąm parę słów napisać. Ja też miałam w swoim życiu okres kiedy
              czułam się cholernie samotna i miałam różne myśli. Czułam sie
              niekochana i samiuteńka na swiecie. A jednak jakoś się pozbierałam
              i zmieniłąm wiele rzeczy w swoim życiu. To wspaniale, że Ty też się
              odważyłaś i wzięłaś los w swoje ręce!!! Wierzę, że dasz sobie
              radę!!!
              pozdrawiam Cię serdecznie i życzę powodzenia!
              • anielica25 Re: Zakochana:):) 25.02.08, 17:26
                Witam:):):)
                Muszę się podzielić z wami moim szczęściem...zakochałam się:D:D:D i
                czuję się tak jakbym miała z 16 lat i przeżywała swoją pierwszą
                miłość...hehe tryskam energią...chciałabym wykrzyczeć całemu światu
                że jestem najszczęśliwaszą dziewczyną na ziemi:):):)i pomyśleć że
                jakiś czas temu było mi tak ciężko a dziś tamto odeszło w
                niepamięć:):)
                Pozdrawiam was cieplutko:)
                • talachai Re: Zakochana:):) 25.02.08, 19:29
                  Moje gratulację! :-)) Cieszę się razem z Tobą! Czasami trzeba po
                  prostu trzeba przeczekać i to co złe minie!
                  Pozdrawiam i życzę powodzenia!
                • bea-70 Re: Zakochana:):) 26.02.08, 19:30
                  Kochana jeśli znajdziesz troszkę czasu , proszę rozwiń mi temat Twojej
                  impulsywnej mamy z filozoficznym podejściem do życia, gdyż obawiam się poniekąd
                  że ja takową jestem :(.Nade wszystko pranę szczęścia moich dzieci, lecz może
                  popełniam nieświadomie jakieś błędy...Unaocznij mi to, proszę. Pozdrawiam
                  • fantka Re: Zakochana:):) 02.03.08, 09:42
                    Witaj Bea-70 na forum.
                    Wszystkie mamy kochaja swoje dzieci
                    i chciałyby dla nich jak najlepiej.
                    Ale to taka trudna sprawa....
                    Czasem trzeba waliczyć
                    z córką o córkę....
                  • anielica25 Re: Zakochana:):) 03.03.08, 15:42
                    Witaj moja droga bea-70 przepraszam ze dopiero teraz
                    odpisuje...postaram ci sie przyblizyc filozofocznie postepowanie
                    mojej mamy...stara sie kierowac mna i moim zyciem...czasem stara sie
                    to robic dosyc zaborczo i z tego wywodza sie pewne konflikty miedzy
                    mna a nia...niby chce dobrze ale zawsze wychodzi na zle...rozumiem
                    ze moze chce dobrze...ale ona chce zebym robila to co ona mi kaze i
                    ukladalac sobie zycie tak jak jej sie podoba zaczyna filozofowac ze
                    ona byla mloda to nie robila tego tamtego...ze po co mi milosc
                    zwiazki ze lepiej jakbym byla sama taka ma teorie na zycie!! czasem
                    wtraca sie niepotrzebnnie...mimo ze widzi ze doskonale sobie
                    radze...mam juz na tyle duzo lat ze potrafie sama podejmowac decyzje
                    choc moze niektore sa podjete zle ale czlowiek uczy sie na
                    bledach...tak samo jak rodzice uczyli sie sami radzic w zyciu i my
                    musimy sie tego nauczyc bo inaczej zginiemy w tym swiecie.
                    wiem ze rodzice pragna szczescia swoich dzieci ale trzeba im zaufac
                    i pozwolic zyc po swojemu:)
                    • bea-70 Re: Zakochana:):) 04.03.08, 11:12
                      Witam i pozdrawiam.Dzięki że znalazłaś czas na zgłębienie mi tematu.Taaa masz
                      rację ,uzmysłowiłaś mi,że czasami niepotrzebnie wnikam w integrum moich
                      pociech.Wiedziona jestem odwrotnością postępowania mojej rodzicielki względem
                      mnie.Myślałam,że jeśli moje dzieci obdaruję tym czego mi brakowało ze strony
                      mamy (zainteresowaniem) będzie cacy, a tu masz babo placek, bariera jest zbyt
                      krucha by nie stać się przytłaczającą mamą.Nachodzi mnie smutna refleksja, iż
                      nie ma na nic panaceum.Co ma być to będzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka