Success of PGNiG in Iran

13.02.08, 13:43
Jakos nie odnotowalem na polskich portalach informacji o podpisaniu
listu intencyjnego przez PGNiG odnosnie wspolracy na offshore z
oficjelami iranskimi. Dziwne. A moze tylko zle szukalem. Przytaczam
oficjalny komunikat w calosci, gdyz moze warto takie fakty miec na
uwadze. Serdeczne pozdrowienia.

Ain Dar (Saudi Arabia) 13-02-2008



Source: www.gulfoilandgas.com 2/11/2008, Location: Middle East
Success of PGNiG in Iran
Polish Oil and Gas Company signed in Teheran a letter of intent with
Iranian Offshore Oil Company concerning cooperation in the
development of Iranian gas and condensate field discoveries. This is
one of the outcomes of the visit to Iran (4-7 February) of a PGNiG
delegation led by Krzysztof Glogowski, President of the Board,
Stanislaw Niedbalec, Vice President for Technology and Investments
and Tadeusz Zwierzynski, Vice President for Strategic Projects.

During their visit to Iran, the representatives of PGNiG had a
series of discussions with the managements of leading oil companies
associated in NIOC (National Iranian Oil Company). They were focused
primarily on the potential involvement of PGNiG in the cooperation
in such areas as development of field discoveries and joint
implementation of investment projects including, inter alia,
construction of underground gas storage facilities.

The discussions were held with the participation of Iranian
government officials representing the Ministry of Petroleum, notably
H. Noghrehkar Shirazi Deputy Minister for international affairs and
S.R. Kassaei Zadeh, Deputy Minister for gas production and Managing
Director of National Iranian Gas Company. The Iranian party
appraised very highly the preparedness of PGNiG in terms of
expertise and technology, and expressed its interest in pursuing
joint ventures.

Through the cooperation with Iranian oil companies PGNiG hopes to
join the group of major oil companies, such as OMV (Austria), REPSOL
(Spain), ENI (Italy) and Lukoil (Russia) which are successfully
developing their business activities in Iran.
    • chaladia I po co to kumu było? 21.04.08, 19:18
      Właśnie ogłosili, że Polska nie dostała żadnego udziału w "łuapch"
      po wojnie irackiej, tzn. żadna poslka firma nie dostała konraktu na
      eksploatację złóż ropy i gazu tamże. Dlaczego? Ano dlatego, że żadna
      polska firma nie złożyła akcesu o prawo do takiej eksploatacji.
      Jedne firmy stwierdziły, że ich to nie interesuje, inne - że
      zadanieeksploatacji złóż w tak trudnym i niebezpiecznym terenie je
      przerasta.

      No to po co myśmy się w tę awanturę pchali, po co zginęło tylu
      naszych żołnierzy i po co wydano taką kupę pieniędzy podatników?

      Panie Kwaśniewski!
      Panie Miller!
      • skawel Re: I po co to kumu było? 13.08.08, 21:31
        teraz orlen szuka inwestora na bliskim wschodzie (wiceprezes Krawiec ogłosił
        EKSPANSJE)- jak na razie z Kuwait Energy Company ma licencję na poszukiwania
        złóż na ... łotewskim szelfie :)))

        czy realne jest wejście Orlenu do Północnej Afryki? Pamietają tam jeszcze o nas??


        • survey06 Re: I po co to kumu było? 16.08.08, 08:09
          skawel napisał:
          > czy realne jest wejście Orlenu do Północnej Afryki? Pamietają tam
          > jeszcze o nas ??


          Skawel. Po pierwqsze to dobrze, ze sie po dluuugieeej przerwie
          odezwales.

          Jak Tobie odpowiedziec aby byc dobrze zrozumianym? Rynki krajow
          arabskich sa bardzo specyficzne. Arabowie nie od razu ze wszystkimi
          sie zaprzyjazniaja a juz na pewno nie witaja z otwartymi ramionami
          kazdego, kto chce z nimi i u nich robic interesy. Ma sie rozumiec:
          dobre interesy.

          W Libii, w sektorze Oil & Gas pracowalem w latach 2004-2006 bez
          jakiegokolwiek posrednictwa i we wspolracy z polskimi firmami.
          Polskie firmy juz byly praktycznie na wylocie z rynku. Konczyly sie
          polskie budowy portow i uslugi naszych specjalistow na
          cementowniach. Branza ropy i gazu zostala otwarta (przywrocona?) dla
          Amerykanow. Polskich firm tam nie zauwazano. Pamietam, ze po wizycie
          premiera Marka Belki, podpisano wprawdzie znaczaca umowe o
          rozwijaniu wspolpracy gospdoarczej, ale nie sledzilem dalszego
          rozwoju wydarzen.

          Z moich doswiadczen wynika, ze jakakolwiek tamze realizacja
          inwestycji w branzy ropy i gazu to – przede wszystkim – wylozenie
          srodkow wlasnych rzedu 70%-75% na okres 15-20 miesiecy. A mysle, o
          projektach/kontraktach przy ktorych pracowalem rzedu 20-50 mln EURO
          i wyzszych. Jezeli Orlen moze takie kwoty przeznaczac to
          prawdopodobnie …cos pchnie do przodu.

          Polskie firmy byly obecne w Libii w Oil & Gas Sector od pocztku lat
          70ch ubieglego wieku. Konkretnie na polu naftowym Sarir aczkolwiek
          nie tylko tam. Polimex, Naftobudowa, Geoprojekt i paru mniejszych
          pracowali jako podwykonawcy u Amerykanow (bardzo dawno),
          Kanadyjczykow, Wlochow czy Holendrow. W polowie lat 80ch ub. wieku
          National Oil Company zlecal juz samodzielnie remonty, naprawy,
          maintenance, szkolenia, procurement, documentation itp. Polakom.
          Zlecil tez polskiej stronie kompleksowa budowe terminalu naftowego
          Zawiah. Zlecal tak przez blisko 10 lat. I nagle sie wszystko urwalo.

          Dlaczego? Ano, w wielkim skrocie. Strona polska zastosowala metode
          wstrzasowa. Wymienila z dnia na dzien w roku 1993 swojego
          przedstawiciela obecnego na rynku od 5u lat. A nowy, z nowej fali i
          z nowego rozdania, czlowiek prezny, odwazny i przebojowy, poszedl do
          samego szefa NOC i powiedzial jemu wprost i w cztery oczy: “Jak nam
          tutaj nie zaplacicie NATYCHMIAST wszystkich naszych naleznosci i
          zaleglosci z odsetkami to sie w sadzie spotkamy”.

          I wystarczylo... Ostatni pracownicy Naftoremontu wyjechali z Sarir
          pozna wiosna 1994.
          • survey06 Re: I po co to kumu było? 16.08.08, 08:32
            Uzupelnienie.
            O powyzszych powodach opuszczenia w roku 1993/94 przez polskie firmy
            Sarir Oil Field opowiedzial mi czlowiek, ktory tamze przepracowal
            (do konca roku 1993) blisko 6 lat z polskim wykonawca i, ktory
            wrocil tamze juz w roku 1995 ale pod szyldem firmy brytyjskiej. A
            wrocil na indywidualnym kontrakcie, za duzo duzo lepsze pieniadze i
            na nieporownywalnie lepszych warunkach gdyz jego (jak tez i jego
            kilku kolegow) Libyan National Oil Company zarekomendowal wykonawcy
            brytyjskiemu. Z tego co wiem, to dalej tam ciagnie (28-42 dni na
            polu; 21-28 dni w domu) i tak juz pociagnie do samej emerytury.
            Jestesmy wiec tamze indywidualnie ale nie jako polskie firmy czy
            kompanie.
            Pozdrowienia

            Ain Dar (Saudi Arabia) 16-08-08
            • chaladia Re: I po co to kumu było? 16.08.08, 12:11
              Cóż, w Polsce w "biznesie" rządzą japiszony, a w polityce
              nieudacznicy pokroju Braci K. albo łapownicym, albo jedno i drugie.

              Japiszony doskonale się czują na "poach śmierci" biurowych dzielnic
              La Defense lub Frankfurtu, ale na Bliskim Wschodzie to powinni
              pojawiać się jako turyści w Hurghadzie (i to też pod czujnym okiem
              kogoś, kto dopilnuje, żeby nie zrobili jakigoś głupstwa).

              Politycy Polscy sp... wszystko, do czego się nie dotkną.

              I dlatego dochodzę do wniosku, że lepiej będzie, jeżeli Polacy
              (którzy chcą i potrafią) będą jeździć do pracy na ME w ramach
              indywidualnych kontraktów w zachodnimi firmami. Tak będzie lepiej
              dla wszystkich.
              - Dla Rządu RP - bo nie będzie miał kłopotu z ludźmi, którzy nie
              pasują do wymarzonego społeczeństwa Rodzin RM.
              - Dla Społeczeństwa - bo nie będzie miało poczucia, że "że
              społecznych pieniędzy udziela się poręczeń kredytowych dla firm
              pracujących dla Arabskich Terorystów / Burudasów / Arabusów itd.,
              zamiast wesprzeć budowę Świątyni Opatrzności Bożej".
              Na koniec:
              - Dla samych Expatirate'ów, gdyż będą pracować bez zagrożenia,
              że "ich" Rząd wytnie na arenie międzynarodowej jakiś "numer", po
              którym strach będzie wyjść na ulicę, że Fiskus jakimś sposobem dowie
              się o ich dochodach (które zgodnie z Prawem RP powinny być
              opodatkowane 40%) itd itp.

              Reasumując - status quo jest chyba najodpowiedniejszy dla
              wszystkich: Oficjalnie polskiego eksportu usług nie ma.
              Nieoficjalnie w każdej większej firmie konsultingowej na ME jest co
              najmniej kilku Polaków i mają doskonałą opinię u Pracodawcy.
              Robią "kasę", cieszą się statusem Expatriate'a i dla lokalnej
              ludności są obywatelami kraju firmy zatrudniającej, przez co nie są
              narażeni na szykany z powodu rzezi dokonanej przez PT Rodaków w
              Nanger Khel albo (wkrótce i zapewne nie raz jeszcze) gdzie indziej.
              • skawel Re: I po co to kumu było? 30.09.08, 11:07
                > Nieoficjalnie w każdej większej firmie konsultingowej na ME jest co
                > najmniej kilku Polaków i mają doskonałą opinię u Pracodawcy.
                > Robią "kasę", cieszą się statusem Expatriate'a i dla lokalnej
                > ludności są obywatelami kraju firmy zatrudniającej, przez co nie są
                > narażeni na szykany z powodu rzezi dokonanej przez PT Rodaków w
                > Nanger Khel albo (wkrótce i zapewne nie raz jeszcze) gdzie indziej.

                Hmm a te firmy nie są również amerykańskie i brytyjskie? pracownicy tych firm
                chyba nie czują się zbyt bezpiecznie?

                Zastanawia mnie czy Polacy, którzy pracują dla dużych firm na kontraktach i
                cieszą się niezłą renomą, nie myśleli o założeniu własnej firmy? Czy były takie
                próby?


          • skawel Re: I po co to kumu było? 30.09.08, 11:35
            > Skawel. Po pierwqsze to dobrze, ze sie po dluuugieeej przerwie
            > odezwales.

            :) żyję i rozwijam kilka własnych projektów, stąd cisza. Przed burzą, bo
            niedługo wracam na Daleki Wschód. Wreszcie !!!

            > Z moich doswiadczen wynika, ze jakakolwiek tamze realizacja
            > inwestycji w branzy ropy i gazu to – przede wszystkim – wylozenie
            > srodkow wlasnych rzedu 70%-75% na okres 15-20 miesiecy. A mysle, o
            > projektach/kontraktach przy ktorych pracowalem rzedu 20-50 mln EURO
            > i wyzszych. Jezeli Orlen moze takie kwoty przeznaczac to
            > prawdopodobnie …cos pchnie do przodu.

            Orlen raczej nie wyłoży takiej kasy, chyba że nowy prezes (właśnie Krawiec)
            dostanie polityczne zielone światło. Ale z rozmów z ludźmi z tej branży wynika,
            że Płock nie ma pojęcia jak się do tego zabrać - nie mają doświadczenia w tego
            typu projektach. Do tego wg. jednego z analityków, żeby cały projekt
            dywersyfikacji dostaw ropy miał sens musi dotyczyć 10 proc. obecnego przerobu
            ropy. A to już sporo.
            Dlatego w Płocku kombinują, żeby znaleźć inwestora z dostępem do złóż a w zamian
            udostępnimy naszą sieć dystrybucyjną (rurociągi, magazyny). Pytanie tylko czy
            Arabowie mają na tyle wyobraźni, żeby wejść w taki projekt (to może być b.
            opłacalne) lub inaczej rzecz ujmując czy jesteśmy na tyle atrakcyjni żeby z nami
            robić interesy? Bo nie wszystko w biznesie opiera się na zimnych kalkulacjach
            ale również na uprzedzeniach, stereotypach i marce jaką sobie ktoś wyrobi.
            Ciekawi mnie też w których krajach lub z jakimi firmami może być realny taki
            'deal'...

            p.
Pełna wersja