crimen
25.02.08, 17:17
Prostytucja męska na pierwszy rzut oka wydaje się zagadnieniem
niszowym. Gdy jednak bacznie rozejrzymy się dookoła na kazdym kroku
trafiamy na facetów odnajdujących w niej cel swego życia. Egzemplarz
taki jest przemiły w obyciu, nie może wszak odstraszać źródła swego
utrzymania. Traktuje go oczywiście bardzo przedmiotowo, nie
zawracając sobie głowy wiernością. Ponieważ jedna kobieta nie jest w
stanie utrzymać prawdziwego mężczyzny., dlatego potrafi on godzić
kilka znajomosci na raz, oczywiscie utrzymując pełną konspirację.
Gdy to się wyda, facet wpada w straszny gniew, obwiniając cały świat
o utratę dochodów i dachu nad głową. Potrafi też odgrywać malownicze
sceny własnego samobójstwa, epatować córką na utrzymaniu lub
zwyczajnie jechać "na biednego misia". Potrafi wpędzić swoją ofiarę
w permanentne poczucie winy, ale do czasu. Bywa, że delikwentka
odzyska trzeźwość spojrzenia i nie ma ochoty na kontynuowanie
znajomości. Wtedy staje się wrogiem publicznym numer jeden i jako
taka, pozbawia się wszelkich praw obywatelskich. Przekonany o swojej
czystosci i "honorze" utrzymanek jest wtedy zdolny do kazdej
podłości i we własnym mniemaniu ma do tego prawo, bo wzgardzono
jego "uczuciem" oraz przestano łożyć na jego utrzymanie. Nie
pozostanie on jednak na bruku, bo całe tabuny spragnionych miłości
samic tylko czekają na potrzebujący opieki egzemplarz "prawdziwego
mężczyzny":)))
NEVER ENDING STORY:)))